Dodaj do ulubionych

pytanka zagubionej Wisienki ;)

24.09.05, 18:01
hejka :) wybaczcie, że zaczynam nowy wątek, bo może o tym, co jest moim
problemem, już gdzieś było, ale leniwa jestem i szukać mi się nie chce ;P
mam pytanie do starszych "misiów" - ile godzin zajęć macie tygodniowo (tak
średnio)? ja, widząc harmonogram samego tylko religioznawstwa, doszlam do
wniosku, że nie starczy mi czasu na życie jeśli wybralabym wszystko, co mi
się podoba ;P (a są jeszcze inne kierunki przecież) więc jak to w praktyce
wygląda? (przeraziło mnie też to, że każdy wykład czy ćwiczenia to 1,5 h.....
masakra, zgon po połowie tego czasu :D)
i tu kolejna wątpliwość (sorki, ale jestem niedoświadczona i nie wiem
podstawowych rzeczy ;) - jeśli są wykłady i ćwiczenia z danego przedmiotu,
np. z etyki na religioznawstwie, z tą samą osobą prowadzącą (albo i nie :),
to co ja mam wybrać? jedno i drugie? kto lub co decyduje o tym, czy chodzę na
wykłady, ćwiczenia czy to i to?
i trzecia kwestia - dla ludzi z UJ - chciałam wybrać prof. Zarębiankę jako
swoją tutorkę ale miła pani z sekretariatu ostrzegła mnie, że kobieta jest
może dobrym naukowcem (tak w ogóle to przypadły mi do gustu jej
zainteresowania z pogranicza literatury współczesnej, religioznawstwa,
filozofii personalizmu itd.), ale pierwszorocznemu, zagubionemu "misiowi"
raczej nie pomoże :) więc chcialam zapytać, co sądzicie? lepiej wziąć kogoś,
kto ma inne ukierunkowanie naukowe, ale może wziąć pod swoje opiekuńcze
skrzydła, czy raczej próbować jeszcze z prof. Zarębianką?
sorki, że tak sie rozpisałam, licze na jakiś oddźwięk z waszej strony i
przesylam buziaki - a krakusom do zobaczonka za tydzień :*
--------kasiorek------
Obserwuj wątek
    • vilya1 Re: pytanka zagubionej Wisienki ;) 24.09.05, 18:13
      Od Zarębianki niech Cię wszystkie siły chronią! Może lepiej poszukaj kogoś na
      religioznawstwie... Jeżeli ma tak na styku być. Albo kogoś przychylnego
      studentom, nawet jeśli jego zainteresowania nie są w 100% zbieżne z Twoimi.
      Jeżeli ma być to koniecznie polonista, to mogę się postarać pomóc, ale musisz
      dokładniej sprecyzować, co Cię interesuje.

      Jeżeli są wykłady i ćwiczenia, to znaczy to tyle, że trzeba wziąć jedno i
      drugie - dopiero razem stanowią całość. A o tym, czy uda Ci się na nie zapisać,
      decydują tylko prowadzący. ;)

      O godzinach gdzieś już było, może poszukaj jednak. ;> Wydaje mi się, że trochę
      ponad 30 to układ optymalny - weź pod uwagę fakt, że do tych zajęć trzeba się
      jeszcze w miarę regularnie przygotowywać, a to wymaga sporo czasu na czytanie
      różnych tekstów. :)

      A zajęć jest zawsze więcej niż da się zmieścić w planie, taki urok MISHu.
      • mkw98 Demoralizuję 24.09.05, 18:41
        > Jeżeli są wykłady i ćwiczenia, to znaczy to tyle, że trzeba wziąć jedno i
        > drugie - dopiero razem stanowią całość

        Niby tak, z tym że wykłady są nieobowiązkowe i nie trzeba na nie chodzić. I na
        ogół nie warto.

        Natomiast zaliczenie ćwiczeń jest zazwyczaj warunkiem dopuszczenia do egzaminu.

        Więc, przykładowo, jeśli ineresuje Cię, dajmy na to, "Historia skoku o tyczce"
        i chcesz zdawać z tego przedmiotu egzamin, to:
        1. Zapisujesz się na ćwiczenia
        2. Dowiadujesz się od studentów starszych lat czy wykład jest ciekawy
        3. Samodzielnie weryfikujesz zdobyte informacje, udając się na jeden-dwa wykłady

        Jeśli wykład jest nudny (IMHO 90% przypadków), to warto jeszcze zbadać, czy na
        pewno da się zdać egzamin nie chodząc na niego. Teoretycznie - tak, zawsze (bo
        wykłady są, prawda, nieobowiązkowe), ale w praktyce może się okazać np. że
        wykładowca ma fotograficzną pamięć i zadaje złośiwe pytania tym, którzy na
        wykład nie chodzili, albo że pyta o rzeczy których nie ma w podręcznikach,
        skryptach, lekturach, tylko NA WYKŁADZIE, jak to, przecież opowaidałem o tym
        państwu na wykładzie - w tym drugim przypadku warto znaleźć kogoś, kto robi
        dobre notatki i przejrzeć je uważnie pod tym kątem.

        Poza tym wykład i ćwiczenia nie powinny być z tą samą osobą. No, ale tak bywa,
        niestety.
        pozdr
        • vilya1 Wcale nie demoralizujesz... 24.09.05, 21:20
          ... ino sensownie prawisz. ;)
          Pozostaje się pod tym podpisać, chociaż ja sama do takiego wniosku doszłam
          dopiero na II roku, na pierwszym chciałam jeszcze być pilną studentką, ale jest
          tyle ciekawszych rzeczy, które można robić w czasie nudnych wykładów. :D
    • wisienka87 no cóż... ;P 25.09.05, 12:42
      dzieki za tak szybki odzew :) (i za ostrzeżenie przed prof. Zarebianką ;P), jak
      na razie wszystko to mnie troszku przeraża (kompletny misz-masz nie tylko na
      MISH-u, a jeśli uda ci sie cokolwiek zalatwić, to chyba masz dobre układy z
      jakąś wyższą instancją ;D), nio ale mam nadzieje że jakoś sobie poradzę :)
      co do mojego tutora - wlaśnie wolałabym żeby był to ktoś z polonistyki, bo
      chcialabym robić z niej magisterkę :) więc wybieram ją sobie jako wiodącą,
      religioznawstwo interesuje mnie raczej w kontekście filozofii religii,
      socjologii religii, myśli chrześcijańskiej itd., chcialabym też zrobić na MISH-
      u coś z filozofii (głównie współczesnej, interesuje mnie też antropologia
      filozoficzna) i socjologii ;] a wracając do polonistyki - najbardziej pociąga
      mnie poezja od Mlodej Polski do współczesności, powiązania idei i nurtów
      filozoficznych w dzielach literackich, sacrum w literaturze, nawet troche nauka
      o języku i teoria literatury (mentalne pozostalości po olimpiadce ;D) - jeśli
      możecie polecić mi kogoś o podobnym kursie to będę dźwięczna :D a jeśli macie
      jakiekolwiek propozycje "porządnego" tutora ;] to też będzie super
      jeszcze raz bardzo dziekuje i czekam na dalsze wiadomości :P
      • yacques Re: no cóż... ;P 25.09.05, 20:35
        hmmm, we Wrocławiu musimy uzbierać minimum 18h zajęć tygodniowo i chyba
        wszędzie tak jest(przy czym 1h to 45 minut, czyli ćwiczenia które trwają 1,5h.
        liczy się jako 2h.) Ja w pierwszym semestrze miałem 22h., w drugim 26h. Przy
        czym uzbierałem za to prawie 100 ECTS. Nie przemęczałem się przy tym za bardzo,
        ale nie miałem też czasu na lenistwo. Wydaje mi się, że ilość godzin, którą ma
        się w planie nie jest adekwatna do pracy, którą trzeba wykonać. Można mieć
        ponad 30h. i tak dobrać zajęcia, że nic się nie będzie robić,a można mieć 18h.
        i tonąć w książkach. Wszystko zalezy od wyboru zajęć. Najczęściej najbardziej
        pracochłonne są przedmioty kierunkowe czyli np. historia filozofii starożytnej
        na filozofii, historia nowożytna na historii itp. i za nie można uzbierać
        najwięcej punktów ECTS. Moja rada: nie przekraczałbym 30h. tygodniowo!;-)
      • vilya1 Re: no cóż... ;P 25.09.05, 21:45
        Jeżeli poezja, to może prof. Maj? Jego opcja o poezji właśnie po 1968 roku
        cieszy się ogromną popularnością, on sam zresztą, przynajmniej takie mam
        wrażenie, również. Sacrum chyba nikt poza Zarębianką się nie zajmuje,
        przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Jeżeli szukać wśród profesorów: prof.
        Ligęza to uroczy człowiek, ale w tym roku ma urlop naukowy. Mógłby być prof.
        Fiut, ale pod warunkiem, że naprawdę lubisz Miłosza. ;) Markowski i Nycz to
        bardziej teoria literatury, ten pierwszy mógłby Ci odpowiadać ze względu na
        powiązywanie filozofii z literaturą, z wyraźnym jednak zaznaczeniem, że chodzi
        o nachylenie w stronę postmodernizmu. Nycz to również antropologia kultury.
        Jarzębski, przynajmniej tak mi się wydaje, bliżej jest prozy niż poezji.
        Proponuję poprzeglądać spisy ostatnich publikacji, może one Ci podsuną jakąś
        myśl - niekoniecznie aktualizowane są na stronie polonistyki.
        Chodzi mi jeszcze po głowie prof. Stala, ale o nim nie mogę Ci napisać nic
        więcej, bo sama niewiele wiem...
        Hm, prawdę powiedziawszy, nie mam pomysłu. :( W ogóle wybór odpowiedniego
        opiekuna nie jest łatwy, trudno się decydować, gdy nie ma się pojęcia, do kogo
        się zwrócić w tej sprawie, a jeszcze trudniej znaleźć kogoś, kto zarazem będzie
        miał coś do powiedzenia w sprawach, którymi chcielibyśmy się zająć, a przy
        okazji będzie po prostu sympatycznym człowiekiem.

        A do bałaganu na MISHu, zwłaszcza naszym :], warto się szybko przyzwyczajać,
        przez następne 5 lat czekają Cię codzienne zmagania i ciągłe sytuacje, w
        których nikt nic nie wie. ;)

        Co do godzin, lakoniczne uzupełnienie posta poniżej - to chyba bardzo
        indywidualna sprawa, chociaż na pewno jest tak, że sama liczba godzin nic nie
        mówi i tego, ile się do zajęć trzeba przygotowywać nie da się przełożyć na
        suche fakty. Wydaje mi się, że o tym można mówić tylko w swoim imieniu - gdy
        teraz miałam niewiele ponad 20 godzin, miałam osobiste wrażenie, że marnuję
        mnóstwo czasu i że dla mnie byłoby lepiej, gdybym miała tych wszystkich ćwiczeń
        więcej. Cóż, trzeba chyba próbować i wypracować model optymalny dla siebie. :)

        Pozdrawiam ciepło
      • scobin Re: no cóż... ;P 25.09.05, 22:19
        > nawet troche nauka o języku i teoria literatury
        > (mentalne pozostalości po olimpiadce ;D)

        Nauka o języku? Dobrze słyszę?

        Jeeej! Znalazłem czwartą osobę w Polsce, która na OLiJP zainteresowała się językiem! ;)
    • wisienka87 once more :) 26.09.05, 18:10
      dzieki za zainteresowanie problemami nowicjuszki :) musze sobie to głębiej
      przeanalizować wszystko ;D ale mam jeszcze jedno pytanko w tej chwili: czy
      wybierając polonistyke nauczycielską, moge sobie wziać kiedyś jakieś
      specyficzne zajecia z komparatystyki albo edytorstwa, albo wok-u? już sie w tym
      wszystkim gubie... ;P buźka for all ;]
      • vilya1 Re: once more :) 26.09.05, 20:51
        Oczywiście, że możesz, po to masz MISH. :) Tyle, że na komparatystyce to za
        bardzo specyficznych zajęć nie ma. :o

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka