Dodaj do ulubionych

jaki to typ błędu językowego?

29.04.08, 17:39
Jak określić błąd językowy, występujący w poniższym zdaniu?

"Dzieci, których lubiłem"

Chodzi mi po głowie naruszenie związku zgody,ale nie pasuje mi to w 100%...
Obserwuj wątek
      • davidoff_pce Re: jaki to typ błędu językowego? 30.04.08, 02:22
        Ja bym powiedział, że to błąd składniowy. Końcówka zaimka "który" została dobrana nieodpowiednio do rodzaju rzeczownika "dzieci". Błędem fleksyjnym nazwałbym na przykład coś takiego:
        "Przyglądam się kotowi"
        Tutaj składnia się zgadza - po czasowniku "przyglądać się" dopełnienie jest w celowniku, czyli tak jak ma być. Problem polega na doborze końcówki fleksyjnej - wprawdzie celownikowej, ale nie tej co trzeba.
        Nie będę się jednak przy swoim upierał, bo biegły w klasyfikacji błędów nie jestem i raczej w takich przypadkach polegam na intuicji niż na rzetelnej wiedzy. Mogę też zaproponować rozwiązanie stosowane szeroko przez moje polonistki, a mianowicie zaklasyfikowanie błędu jako stylistycznego. Kiedy belfer nie wie do czego w zdaniu się przyczepić, nie chce mu się zajrzeć do gramatyki lub na forum "O języku", bierze czerwony długopis, podkreśla zdanie wężykiem i na marginesie pisze: STYL!!! Na pytanie ucznia: "Co jest nie tak?" odpowiada: "Tak się po prostu nie pisze!"
        • deerzet Historia języka polskiego ... 30.04.08, 14:39
          Historia języka polskiego [oj, pamiętam na podobny temat gawędę
          prof. Miodka] notuje niestałość "kotu/kotowi" dla podobnych
          konstrukcji.

          A dzieci [maturalne]?
          Dzieci niech nie UPRASZCZAJĄ historycznie "zaschniętych" konstrukcji
          demolując wielosetletnie tradycje polszczyzny - a choćby w tych
          [...wysyłam "MAJLA"...] - zamiast "wysyłam e-MAIL [vel mejl]".

          Bijmy się w cudzą pierś, że tak powiem...
      • deerzet Re "rozpłaszcz się, proszę" 01.05.08, 21:51
        Ubrać ubranie, obuć się w buty, wdziać odzienie.

        I znów się tu poobrażają w kłótni o regionalizmy typu "brudny
        podkoszulek czy nieświeża podkoszulka czy inna wczorajsza haleczka -
        pardon: BODY"...
          • deerzet Re: Nie bardzo rozumiem 02.05.08, 00:10
            grochalska napisała:

            [..."ubrać buty" "ubrać płaszcz".

            Jak to zaklasyfikować? ...]

            Jako regionalizm.

            Niektórzy zwą to błędem - a tak mówią niektóre kręgi użytkowników
            języka, nie uważającąc tego za błąd.
            Rozumują prosto, że płaszcz to rodzaj ubrania.

            A Szanowna {Grochalska} to buty jeszcze 'wzuwa', czy tylko
            już 'wkłada'?

            Był taki fragment "Wesela" Wyspiańskiego o "zezuwaniu" [buty "piły"
            w tańcu X-ińską - "... no to zezuj moja X-ińska..."].
            Pięknie wykpił to duet Kociniaka z Zaorskim w radiowym "60 minut na
            godzinę".
            Radzę dołączyć do prezentacji. Ja to zaprezentowałem w liceum na
            lekcji j. polskiego.
            Nasza profesorka polonistka też wtedy chichotała...

            Szukajcie a znajdziecie - mówi Pismo:
            10. Kulisy srebrnego ekranu: film Wesele
            tutaj:
            merlin.pl/Kulisy-Srebrnego-Ekranu_60-minut-na-godzine/browse/product/4,342870.html
            • grochalska Re: Nie bardzo rozumiem 02.05.08, 09:04
              Nie zgodzę się z Panem do końca.
              Zgadzam się, że jest to regionalizm, jednakże nie oznacza, to, że
              tylko dlatego nie można wyrażenia zakwalifikować jako błąd.
              W gwarze sądeckiej mówi się np. powszechnie "poszłem".
              I tylko dlatego, że jest to regionalizm czy gwara mamy nie klasyfikować
              kalectwa jako błędu?

              A gwoli formalności - polecam lekturę słownika poprawnej polszczyzny.
              Jak to Pan napisał te "kręgi", które zajmowały się redagowaniem słownika uznają
              to za błąd.
              Podobnie jest w poradniku językowym Markowskiego.

              Tylko niestety klasyfikacji konkretnej nie ma sad
            • grochalska Re: Nie bardzo rozumiem 02.05.08, 09:07
              PS

              Szanowny Panie,
              ja buty, podobnie jak płaszcz, spodnie i inne części garderoby li i jedynie WKŁADAM.
              Można ubrać siebie, ale jak można ubrać buty?!
              No, chyba, że produkują już odpowiednią linię odzieży dla....
              odzieży.
              • deerzet Mełcie ozorem 02.05.08, 13:29
                Bo widzi młoda {Grochalska}, język polski żywy jest.
                Mówią mu wyrocznie językowe, że tak się nie powinno mówić - a on
                rezygnuje z co trudniejsdzych fonetycznie form, upraszcza się , do
                poziomu "giertychowej" matury się obniża.
                Zapomina o bogactwie słów: "właśnie", "otóż to", "zaiste".
                Chce mówić tylko: "DOKŁADNIE". Albo "super"...
                Nie wie co to wołacz, wołacz zamienia z mianownikiem [np.: "Jestem
                Kaziu"].
                Męskoosobowe nieżywotne rzeczowniki "dopełniaczuje" -
                zamiast "biernikować" [np.: "dostałam kwiatka"].

                Któż z użytkowników polszczyzny dziś preferuje MEŁTĄ kawę?
                Dziś się stosuje kawę mieloną.

                Z tym wdziewaniem odzienia też daleko poszło.
                Szkoda, że ma odpowiedź burzy fundament {Grochalskiej} prezentacji.
                Tak to już jest...

                Mnie też dane było przejść przez etap NAZIZMU językowego, ścigania
                wszystkich błędów. Acz potem kawał językowej Polski mi się objawił
                i ze słowników poprawnej polszczyzny, o ortograficznych nie
                wspomniawszy [wie {Grochalsia}, co to "wspomniawszy"?], po prostu
                wyrosłem.

                Teraz za ciekawsze uważam słowniki ETYMOLOGICZNE - i to nie tylko
                polskie.

                A na pytania się grzecznie odpowiada.
                No to jak, Szanowna {Grochalska} umie wzuć obuwie czy ine botki?
                Jeśli tak - to ma szanse zgłębić tajemnice polszczyzny.
                Jeśli nie - to niech sobie śle esemes[-a].
                I przejdzie na tutejsze forum: "ORTOGRAFIA".


          • h_hornblower och... 02.05.08, 12:20

            >> haleczka - pardon: BODY"...

            grochalska napisała:

            > Nie bardzo rozumiem Pańskie wywody w kontekście tematu.
            > Ale chętnie się dowiem, co ma Pan/Pani właściwie na myśli.
            > Bo jeszcze (niestety) nie udało mi się dojść.

            Ja myślę, że była to niesmiała prośba o zdefiniowanie róznic między
            body i haleczką...
          • deerzet Re: Gwoli ścisłości 02.05.08, 13:38
            Jeśli {Grochalskiej} jeszcze nie udało się DOJŚĆ - to niech się nie
            spieszy.
            I dlaczego [...niestety...]?
            Najpierw matura - potem dochodzenie...


            {Grochalska} napisała:
            [... chętnie (...) Bo jeszcze (...) nie udało mi się dojść...]
            • grochalska Re: Gwoli ścisłości 04.05.08, 11:22
              Panie Deerzet,
              widzę, że Pan wyraźnie czuje nieuzasadnioną wyższość.
              Powiem Panu tyle - nie filozofia wywyższać się nad kimś młodszym
              i z pewnością mniej doświadczonym.O, to na pewno jest bardzo prosta rzecz.
              Filozofią jest prowadzić grzeczną dyskusję, bez zbędnego, pyszałkowatego
              sarkazmu. I bardzo proszę nie martwić się o poziom mojej polszczyzny i nie
              używać w stosunku do mnie tonu rozkazującego.
              Życzę nieco więcej pokory. I przyjemnej lektury wszystkich słowników, dzięki
              którym jest Pan niewątpliwie tak mądry.


              A skoro Pana tak bardzo nurtuje, co robię ze swoimi butami, to powiem:
              z całą pewnością ich nie ubieram.

              Pozdrawiam i dziękuję wszystkim za podpowiedzi.
              • wojciech.mandryk Re: Gwoli ścisłości 04.05.08, 16:47
                A co Wy Grochalska taka obrażalska? Jak to biskup Ignacy K.
                pisał: "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi".
                (Czcigodny) Deerzecie, jak to Kaczmarski śpiewał: "Żak profesorom
                krzywy". Proszę nie stresować Grochalskiej przed maturą wink)
                Pozdrawiam
      • kaj.ka Re: jaki to typ błędu językowego? 02.05.08, 15:20
        Jeśli uparcie obstawać przy tym, że zwroty; "ubrać buty", "ubrać
        płaszcz" są błędne, to konkluzja będzie taka, że zawierają błąd
        frazeologiczny polegające na stosowaniu czasownika w stronie czynnej
        nie zaś zwrotnej - ubrać się. Znacznie lepiej brzmi zresztą - obuć
        się albo - obuwać buty.
        Jednakże ogromna powszechność frazeologizmów:
        - Ubierz palto, bo zimno.
        - Luty, ubierz ciepłe buty. etc.
        i to niezależnie od podziałów rgionalnych sprawia, że stają się one
        zgodne z normą językową. Tak jak było z tą wątpliwoscią: tą książkę
        czy tę książkę.
        • lajkonix Re: jaki to typ błędu językowego? 03.05.08, 20:11
          kaj.ka napisał:

          > Jeśli uparcie obstawać przy tym, że zwroty; "ubrać buty", "ubrać
          > płaszcz" są błędne, to konkluzja będzie taka, że zawierają błąd
          > frazeologiczny polegające na stosowaniu czasownika w stronie
          czynnej
          > nie zaś zwrotnej - ubrać się. Znacznie lepiej brzmi zresztą - obuć
          > się albo - obuwać buty.
          > Jednakże ogromna powszechność frazeologizmów:
          > - Ubierz palto, bo zimno.
          > - Luty, ubierz ciepłe buty. etc.
          > i to niezależnie od podziałów rgionalnych sprawia, że stają się
          one
          > zgodne z normą językową. Tak jak było z tą wątpliwoscią: tą
          książkę
          > czy tę książkę.


          No to skoro można się obuć, to można się i zdebuć (okolice Drawska
          Pomorskiego, przez ludność napływową pochodzenia środkowopolskiego,
          zasiedlającą te tereny w celu odbycia służby wojskowej).
                • grochalska Re: jaki to typ błędu językowego? 05.05.08, 16:44
                  Dziękuję bardzo za wszystkie odpowiedzi.
                  Staram się nie ciągnąć dalej dyskusji, w której przeciwna strona
                  uważa, że racja leży bezkrytycznie po jej stronie i uzurpuje sobie prawo do
                  dowolnego interpretowania moich słów.

                  Pozdrawiam i życzę słonecznego, pogodnego maja.
                  A Panu Dawidowi dziękuję za próbę zrozumienia i obronę.

                  G.
                  • lajkonix Daj spoxa, Groszka. 05.05.08, 21:28
                    grochalska napisała:

                    > Dziękuję bardzo za wszystkie odpowiedzi.
                    > Staram się nie ciągnąć dalej dyskusji, w której przeciwna strona
                    > uważa, że racja leży bezkrytycznie po jej stronie i uzurpuje sobie
                    prawo do
                    > dowolnego interpretowania moich słów.
                    >
                    > Pozdrawiam i życzę słonecznego, pogodnego maja.
                    > A Panu Dawidowi dziękuję za próbę zrozumienia i obronę.
                    >
                    > G.

                    Daj spoxa siostra i się nie denerwuj.

                    Przyuważ, że my wszyscy mamy to już za sobo. Więc niejednemu
                    przychodzi do głowy cwaniakować, i opowiadać co się ma na myśli, a
                    nie co nauczyciel i słowniki wymagajo. A te 20-30 lat temu miało się
                    gacie pełne.

                    Zapodawaj siostra na forum jakie tematy. Jak do nich podeszłaś. Się
                    dowiesz, co by nasi eksperci napisali w tych tematach.

                    I wyluzuj, bo musisz być zrelaksowana na angielski. Acha, Kicior
                    jest dobry ze zwrotów angielskich (tych literaturowych i innych).

                    Chyba się nie wypniesz i zapodasz jak ci poszło, nie? Bo się
                    będziemy denerwować....
        • davidoff_pce Re: jaki to typ błędu językowego? 05.05.08, 00:43
          kaj.ka napisał:

          > - Luty, ubierz ciepłe buty.

          U mnie pod Łodzią mówi się "Luty, obuj ciepłe buty". Gdzie jak gdzie, ale akurat w tym powiedzeniu nigdy nie spotkałem się z ubieraniem butów. Ale może po prostu się nie bywa, to się nie wie.
          Jeśli chodzi o to nieszczęsne ubieranie ubrań, to moje ucho tego nie toleruje. W mojej rodzinie nigdy się tak nie mówiło, a to przede wszystkim mowa rodzinna kształtuje nasze wyczucie językowe. Ubrać można siebie, choinkę, ewentualnie można się pokusić o ubranie jakiejś treści w słowa. Ubieranie w moim idiolekcie oznacza zatem albo wkładanie czegoś na siebie w celu ochrony przed zimnem, słońcem, deszczem, czy po co kto tam wkłada ubrania, albo dekorowanie czegoś przy użyciu ozdób, albo (znaczenie metaforyczne) nadawanie językowej formy niezwerbalizowanym wcześniej myślom. Nie twierdzę, że język mój lub mojej rodziny jest jakiś wzorcowy. Zdaję sobie sprawę z powszechnego u wielu osób zakładania odzieży przy pomocy czasownika UBIERAĆ, ale wydaje mi się to przynajmniej niezręczne stylistycznie i wprowadzające niepotrzebne zamieszanie w semantyce...

          Przy okazji wypowiem się na temat sprawy, która, przyznam, że mnie zbulwersowała. Otóż nie rozumiem tego protekcjonalnego tonu wypowiedzi niektórych forumowiczów pod adresem naszej szanownej maturzystki i traktowania jej jak nic niewiedzącej o świecie, za przeproszeniem, gówniary. Dziewczyna ma po prostu przygotować dwudziestominutową prezentację na temat błędów językowych i przyjęcie słowników poprawnej polszczyzny za punkt odniesienia wydaje mi się całkowicie naturalne. Nie oznacza to, że Grochalska nie zdaje sobie sprawy z faktu, że słowniki prezentują pewną uproszczoną, standardową odmianę języka. Ze sposobu formułowania wypowiedzi wnioskuję, że jest to inteligentna młoda osoba, która rozumie, jak skomplikowanym i niedającym się zamknąć między okładkami słownika tworem jest język. Wiem, że możliwość wypowiadania się na zapewniającym anonimowość forum internetowym wiąże się z pokusą podreperowania poczucia własnej wartości poprzez deprecjonowanie drugiej osoby, ale apeluję o opieranie się tej pokusie. Nie czepiam się drobnych złośliwości, które nadają nawet smaczku dyskusji, ale proszę chociaż o równoważenie tych złośliwości odrobiną życzliwości i uprzejmości. Nie piszę tego, aby komuś konkretnemu wytknąć niewłaściwe moim zdaniem zachowanie, ale aby zwrócić uwagę, że język to nie tylko gramatyka i leksyka, ale też na przykład etykieta językowa. Brakuje jej często w tzw. realu, więc dlaczego nie starać się brać jej pod uwagę chociażby na tym forum.

          Pozdrawiam,
          Dawid

          PS. Skrytykowałem ton protekcjonalny, a sam wpadłem w ton moralizatorski. Proszę mi to wybaczyć, ale czasami miewam takie zapędy, żeby naprawiać świat na siłę. Przy okazji, odpierając ewentualne ataki, sam biję się w pierś, bo być może też nie zawsze byłem dla wszystkich grzeczny i uprzejmy, za co szczerze przepraszam.
          • stefan4 Re: jaki to typ błędu językowego? 05.05.08, 09:37
            davidoff_pce:
            > Skrytykowałem ton protekcjonalny, a sam wpadłem w ton moralizatorski.

            To może ja spróbuję wyjaśnić powody takiej reakcji forum, na tyle na ile je sam
            rozumiem.

            Po pierwsze, pewne pytania na tym forum powtarzają się w kółko aż do kompletnego
            zanudzenia. Do nich należy problem, jaki jest obiegnięty dom, jeśli biegacz
            idzie zamiast biec; i problem, czy w zdaniu ,,przydzwoniłem mu także nie wstał''
            przed ,,także'' ma być przecinek; i czy nie można by zlikwidować ,,ó'', ,,rz'' i
            ,,ch''. Do tej samej klasy pytań należą oceny ,,poprawności'' i ,,błędności'',
            czyli (innymi słowami) zgodności języka polskiego z różnymi słownikami.
            Rozmawialiśmy o tym wielokrotnie i trudno jest zmusić się do poważnej odpowiedzi
            po raz kolejny.

            Po drugie autorka wątku nazwała błędem sposób mówienia połowy Polski. Terminy
            takie jak ,,błąd'' czy ,,niepoprawność'' mają sens poznawczy, jeśli jasne są
            kryteria poprawności. Każda teza jest poprawna lub błędna zależnie od tych
            kryteriów; np. teza, że na ostrzu szpilki siedzi 20 aniołów, jest poprawna
            względem pewnego nurtu myśli scholastycznej, błędna względem innych nurtów
            scholastyki i bezsensowna względem współczesnej wiedzy o świecie. Nazwanie
            czegoś ,,błędem'' bez ustalenia, o jakie kryteria chodzi, nie ma wartości
            poznawczej, jest tylko wyzwiskiem, takim samym jak nazwanie ,,idiotyzmem''.
            Gdyby autorka zapytała, czy ,,ubieranie butów'' jest błędem wg kryteriów
            stosowanych przez jakiś tam słownik, to dostałaby prostą radę, żeby sama sobie
            do niego zajrzała; ale skoro zapytała, jakiego rodzaju idiotami jest połowa
            Polaków, to spotkała się z reakcją emocjonalną. Dziwi Cię to?

            Po trzecie to forum nie ma niczego wspólnego z polskim systemem oświatowym i nie
            służy do ułatwiania zdawania klasówek, matur czy magisteriów. Tu ludzie
            dyskutują o językach i kształtujących je zjawiskach
            • davidoff_pce Re: jaki to typ błędu językowego? 06.05.08, 03:41
              Nie sądziłem, że będę kiedykolwiek stawał w obronie słowników poprawnościowych, ale to tylko dowodzi, że niczego w życiu nie można być pewnym. "Błąd językowy" to nie jakieś wyzwisko wymyślone przez nadętych profesorów językoznawców. W ogromnym skrócie można go zdefiniować jako nieuzasadnioną funkcjonalnie innowację językową.
              Sformułowania typu 'ubierać ubranie' spełniają kryteria takiej definicji. Nie ma żadnego uzasadnienia, aby nadawać nowe znaczenie czasownikowi 'ubierać', skoro w języku polskim istnieje cały zestaw czasowników doskonale nadających się do określenia szeroko omawianej już w tym wątku czynności (zakładać, wkładać, nakładać, obuwać i inne). Taki neosemantyzm nie jest ani potrzebny, ani szczególnie cenny ze względu na walory stylistyczne. Nazwanie go błędem nie jest zatem wyzwiskiem pod adresem połowy Polaków, ale wynikiem chłodnej analizy funkcjonalności tego tworu.
              Jeśli trudno Ci, Stefanie, "zmusić się do poważnej odpowiedzi po raz kolejny", to proponuję Ci sprawdzony przeze mnie sposób. Jeśli jakiś wątek mnie nie interesuje, denerwuje mnie, przewyższa moje moje możliwości intelektualne lub po prostu nie chce mi się go czytać, to albo szukam innego, albo naciskam krzyżyk w prawym górnym rogu monitora. Wychodzę z założenia, że nie muszę komentować wszystkiego...
              Na koniec garść sentymentalnych wspomnień. Kiedy parę lat temu nie dostałem się na wymarzone studia i pozostało mi tylko koło ratunkowe w postaci polonistyki, na parę miesięcy pogrążyłem się w rozpaczy. Później jednak zaczęła się moja przygoda z językoznawstwem, która trwa do dziś i ciągle przynosi mi nowe, miłe, nie tylko naukowe niespodzianki. Gdyby nie bat nad tyłkiem w postaci szeroko rozumianych klasówek na temat "wbijanego do głowy uczniom/studentom pseudojęzyka" prawdopodobnie nigdy nie zainteresowałbym się "językami i kształtującymi je zjawiskami". Stąd takie a nie inne moje podejście do osób poszukujących bez oglądania się na motywacje do tych poszukiwań skłaniające.
              Pozdrawiam!
              • stefan4 Re: jaki to typ błędu językowego? 06.05.08, 08:29
                davidoff_pce:
                > "Błąd językowy" to nie jakieś wyzwisko wymyślone przez nadętych profesorów
                > językoznawców. W ogromnym skrócie można go zdefiniować jako nieuzasadnioną
                > funkcjonalnie innowację językową.
                > Sformułowania typu 'ubierać ubranie' spełniają kryteria takiej definicji.
                > Nie ma żadnego uzasadnienia, aby nadawać nowe znaczenie czasownikowi
                > 'ubierać', skoro w języku polskim istnieje cały zestaw czasowników doskonale
                > nadających się do określenia szeroko omawianej już w tym wątku czynności
                > (zakładać, wkładać, nakładać, obuwać i inne).

                Dlaczego nie wymieniłeś ,,wdziewać''? Człowiek się w odzież (lub
                odzienie) ,,odziewa''; ew. człowiek tą odzież ,,nadziewa''. Tak było do
                chwili, aż
                * przyszedł mały Jasio-Psujaczek,
                * odebrał normalne znaczenie czasownikowi ,,ubierać''
              • deerzet Łopatologia kontra słowniki? 06.05.08, 10:16
                [{davidoff_pce}? hmm... Dawidów?]

                Szanowny {Dawidów} pogłębia pięknie dyskusję w kierumku definicji.

                Naukowcy słownkowi zdefiniowali, {Grochalska} z tym się zgadza, mnie
                też trudno inaczej nazwać: BŁĄD SŁOWNIKOWY.
                Ale czy błąd JĘZYKOWY?

                Jasio i tak [błędnie] sobie DALEJ tak mówi, nie przejmując się
                słownikami.
                Prof. Miodek kiedyś na podobny ekspansywny błąd normy językowej
                odrzekł mniej więcej tak: "Rozpoznaję ten typ będu, nie zgadzam się
                z nim, ale widząc jego ekspansywność wróżę mu ZWYCIĘSTWO w języku
                przyszłych pokoleń. Dzieci już tak mówią". [Z jego felietonu, tu w
                G.Wyb., z lat 90.].

                Ja doczekałem czasu, kiedy ów błąd wnikł w język przedszkolanek, w
                język TEJ Gazety. Gdy to "Skruszonej" Teresie opisałem - poczuła się
                obrażona, jak ,nie przymierzając, owa {Grochalska}.

                Tedy warto podkreślać, że język pokolenia giertychowej matury ma
                coraz uboższy język.
                A pokolenie to dziwi się iż inni, starsi czy doświadczeńsi mu to
                wytykają.

                Potórzę się: słowniki REJESTRUJĄ język, czasy, słowa - ale NIE SĄ
                norm języka strażnikiem w obliczu plastyczności tegoż języka.



                Dziwne tylko, w jaki sposób język polski ubożeje.
                POLSKI język!
                Od młodych gniewnych uczyłem się, co w polszczyźnie znaczą ulubione
                przez młódź IMPORTY trendowatych słów.
                Rozumiem, czemu młódź grochalskopodobna nie rozumie co to 'obrok'
                czy 'popręg', ale jaki jest koń [lokalnie: kuń] - każdy widzi.
                Każdy?

                Pozdrawiam {Grochalską}, o {Dawidowie} nie zapominając.

                • stefan4 Re: Łopatologia kontra słowniki? 06.05.08, 15:23
                  deerzet:
                  > Tedy warto podkreślać, że język pokolenia giertychowej matury ma coraz
                  > uboższy język.

                  Eeee... Łatwo podać przykłady wyrażansów, które właśnie wypadają z
                  języka.

                  deerzet:
                  > Rozumiem, czemu młódź grochalskopodobna nie rozumie co to 'obrok'
                  > czy 'popręg'

                  No właśnie. Trudniej podać przykłady wyrażansów, które właśnie
                  wchodzą do języka, bo zaraz ktoś się obruszy, że one są ,,błędne''.
                  Stąd złudzenie, że język ubożeje.

                  Żeby coś sensownie twierdzić, nie podawajmy pojedynczych dyskusyjnych
                  przykładów, tylko jakąś ogólną miarę bogactwa języka. Co według
                  Ciebie ubożeje? Liczba słów w polszczyźnie? Różnorodność form
                  gramatycznych?

                  Zmniejszanie się języka (np. zanikanie ,,świekry'', czy rozróżnienia
                  między ,,tYmi ludźmi'' a ,,tEmi nogami'') pesymista językowy uzna za
                  ,,ubożenie''; optymista za ,,porządkowanie''. Zwiększanie się języka
                  (np. inwazję angielszczyzny) pesymista uzna za ,,zaśmiecanie'',
                  optymista za ,,wzbogacanie''. Jeden zawsze będzie dziamolił i bił na
                  alarm a drugi świętował.

                  Trudno się rozeznać wśród takich emocji. Podaj więc obiektywne
                  kryterium, według którego polszczyzna ubożeje; inaczej uznam Cię za
                  pesymistę.

                  - Stefan
                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka