Gość: słaby
IP: *.poldim.pl
13.01.06, 18:40
Zdawałem egzamin. Prawo. Na jednym z szacowniejszych uniwersytetów w Kraju.
Na którym nie powiem. Kuźnia elit. Napisalem uniwersystet z małej litery nie
bez przyczyny. Wyszedł Pan i najpierw 10 minut wszystkich usadzał. Potem
opowiadał o konsekwencjach śiągania, o braku tolerancji dla tego typu działań
itd itp. Wcześniej wygłaszał wielkie słowa o etyce, o wartościach moralnych
itp. . Potem schował się za tablicą i udawał że nic nie widzi.
To moje drugie studia i z tego co się zorientowałem nic się w tej materii nie
zmieniło. Niestety testy są trudne, a jest to chyba konsekwencją bardzo duzej
zdawalności bo przecież z ksiażką w ręce zdać może każdy patafian. Ja pewnie
ten test zdam, ale kilka osób "z przodu" wyszło z poczuciem krzywdy.
Takie rzeczy a tym wydziale na tym uniwersytecie są na porządku dziennym.
Zaliczenia na których prowadzący wychodzą, egzaminy na ktorych dostają
ślepoty.
Kiedy myślę o tym wydziale na tym uniwersytecie to mnie to po prostu boli.
Prowadzący pochwali się: "o jakie ja mam trudne testy, a jak trudno je zdać i
mimo to ilu się nauczyło". Młodzi ludzie wyjdą z przeświadczeniem, że słowa
to jedno a czyny to drugie. A my będziemy zastanawiali się skąd w naszych
elitach parlamentarnych pojawiają sie oszuści i złodziej(patrz liczba
procesów posłów w poprzednim parlamencie). A czegóż oczekiwać po tych elitach
skoro wychowują się na takich wzorcach?
Choć zawsze uważałem, ze mam kręgosłup to jednak nie wstałem i nie
zaprotestowałem. Dlatego uważam, że jestem słaby. Trochę pociesza mnie, że
nie złamałem się i nie usiadłem z tyłu.
Gratuluję Panu X.