Dodaj do ulubionych

Ciężka współpraca z promotorem

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.06, 18:42
Przede mną piąty, ostatni rok studiów dziennych na politechnice.

Nigdy nie miałem problemów z nauką, z zaliczaniem przedmiotów, z egzaminami.
Byłem dobrym studentem (przez jeden rok otrzymywałem stypendium za wyniki w
nauce), choć kierunek który studiuję (elektronika) nie należy do
najłatwiejszych (zdaję sobie sprawę, że to ocena w pewnym stopniu
subiektywna). Przez ostatnie lata wakacje traktowałem jako zasłużony
odpoczynek po całym roku akademickim, ale nie było tak, że w czasie przerwy
tylko się byczyłem. Trochę pracowałem, choć głównie była to praca fizyczna,
nie związana ze studiami. Gdy zbliżał się październik, z żalem wspominałem
kończący się czas wolny, ale jednocześnie cieszyłem się, że czeka mnie kolejny
rok, licząc, że będzie lepszy od poprzedniego. Moja radość była największa rok
temu, na początku czwartego roku mieliśmy (studenci) wybierać sobie promotorów
i tematykę prac dyplomowych.

W ciągu ostatniego roku mój entuzjazm zmalał praktycznie do zera...

Podobnie jak moi koledzy, także i ja wybrałem swojego obecnego promotora. Z
wcześniejszych wywiadów, jakie przeprowadzaliśmy, wynikało, że tematyka którą
się zajmował zainteresowała mnie najbardziej. Moje pierwsze spotkanie z nim,
już jako opiekunem mojej przyszłej pracy dyplomowej, wspominam dobrze.
Powiedział, że w pracowni, do której i ja będę teraz należał, jest mnóstwo
ciekawych rzeczy do robienia. Wymienił mi kilka obszarów i zapytał, co chcę
robić. Ponieważ to, czym zajmowała się ta pracownia miało specyficzny
charakter i nie miałem wcześniej z tym styczności na żadnym z przedmiotów
(choć trochę o tym czytałem) odpowiedziałem, że interesuje mnie cała tematyka
i będę wdzięczny, jeśli on wybierze jakiś ciekawy temat, a ja się mu poświęce
(poczytam, będę przychodził z pytaniami -do czego zresztą sam gorąco namawiał,
zaangażuję się...). I to był praktycznie pierwszy i ostatni konkret, o jakim
rozmawialiśmy. Następne spotkania już zawsze zaczynały się od pytań: "Co pan
chce robić? Co pana interesuje?", a ja wciąż prosiłem, żeby to pan promotor
wybrał zagadnienie, w które się zagłębię. Gdy to nie skutkowało, sam wybrałem
zagadnienie, które szczególnie mi się spodobało po przeczytaniu literatury.
Promotor ucieszył się i znów powiedział, że "na tym polu jest wiele ciekawych
rzeczy do zrobienia." Po czym po raz kolejny nie usłyszałem żadnych konkretów,
a kilka dni później ponownie zostałem zapytany "co ja właściwie chcę robić?".
Sam sobie tematu pracy dyplomowej nie potrafię wymyśleć, zawsze zdawało mi
się, że to działka opiekuna. I w przypadku moich kolegów, również dyplomantów,
ale u innych promotorów, to przypuszczenie potwierdza się. Z zazdrością i
smutkiem jednocześnie patrzę na ich postępy, patrzę jak są zagadywani na
korytarzu przez swoich opiekunów, jak dostają zadania do robienia...

Po kilku rozmowach ze starszymi studentami doszedłem do wniosku, że wybrałem
sobie na opiekuna człowieka naprawdę inteligentnego i zajmującego się
rzeczywiście bardzo ciekawymi rzeczami, ale nie mającego podejścia do
dyplomantów takiego, jakiego oczekiwałem. Jeden z jego porzednich studentów
miał znajomości w pewnym instytucie i robił pracę pod kierunkiem kogo innego,
a nasz promotor widniał w oficjalnych papierach. Inny był dobrym programistą i
rzeczywiście sam zaproponował temat pracy. Ja tego nie potrafię. Myślałem o
zmianie opiekuna, ale zakład, w skład którego wchodzi moja pracownia jest dość
hermetyczny. Pracuje w nim poniżej dwudziestu pracowników naukowych, wszyscy
się znają i bardzo lubią, spotykają się w sekretariacie na kawie kilka razy
dziennie i gdy zasugerowałem coś takiego jednemu z nich (odpowiedzialnemu za
dydaktykę w zakładzie), popatrzył na mnie krzywo, polecił "dogadanie się" z
opiekunem, po czym o wszystkim mu powiedział. Ale ten ostatni ani się na mnie
nie obraził, ani nie poprawił. Po prostu podczas kolejnego spotkania zapytał:
"Co pan chce robić?"...

Przez miniony rok nie zrobiłem nic na ścieżce dyplomującej. Wszystkie
obligatoryjne przedmioty zaliczyłem, mam niemałą średnią. Podczas gdy lada
moment zaczną się seminaria dyplomowe, a nieuchronnie zbliżał się będzie
koniec studiów, ja wystartuję z niczym. W wakacje kontaktowałem się z
opiekunem, czy we wrześniu mogę przyjść, czy coś dla mnie się znajdzie do
roboty. Dostałem odpowiedź, że raczej dopiero w październiku, żebym się tak
nie spieszył, że od tego roku, jak to określił "ruszamy pełną parą". Ale ja
wiem, że jak tylko się u niego zjawię, dostanę na wejściu to samo pytanie, co
zwykle.

Nie cieszy mnie nadchodzący rok, nie cieszą mnie spotkania z kolegami, których
nie widziałem od czerwca. Nie pocieszają mnie słowa "jeszcze tylko rok", bo w
moim przypadku to mogą być tylko mrzonki.

Czy ktoś z forumowiczów ma jakieś podobne przejścia ze swoimi promotorami?

Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • Gość: Iwi Re: Ciężka współpraca z promotorem IP: *.f.INTELINK.pl 17.09.06, 21:10
      Cóż, ja ci niestety nie pomogę rozwiązać twojego problemu ani nie opiszę moich
      relacji z promotorem...ale po przeczytaniu twojej wypowiedzi naszła mnie
      refleksja (akurat w tym roku stanę przed wyborem tematu pracy magisterskiej) -
      czy lepiej wybierać seminarium pod kątem dziedziny/problemu, który kogoś
      interesuje czy też promotora, który wydaje się być fajny, rzeczowy,
      kompetentny, dobrze rokujący na współpracę? Bo nie mogę się pozbyć wrażenia, że
      dla ciebie bardziej liczył się promotor niż tematyka przyszłej pracy
      dyplomowej, że może gdyby było odwrotnie to przez ten rok wymyśliłbyś jakiś
      temat pracy i już z tym gotowym tematem, projektem poszedł do promotora, może
      ten wówczas zareagowałby inaczej? /oczywiście jeśli promotor już cię przyjął do
      swojego zespołu to nie powinien cię zbywać, bo z tego co opisujesz tak to
      wygląda/.
      Co prawda, ja studiuję kierunek humanistyczny, więc nasza rzeczywistość naukowa
      sporo się różni. Jednak dobre kontakty z promotorem każdemu są potrzebne,
      jeżeli są właściwe to rozwijają. Jestem też zatem ciekawa jak wyglądają wasze
      relacje z promotorami i w jaki sposób wasz wybór padł właśnie na nich?
      • Gość: Michał Re: Ciężka współpraca z promotorem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.06, 23:32
        Oficjalnie nazywało się to wyborem opiekuna naukowego i tematu pracy dyplomowej.
        W rzeczywistości było wyborem tylko opiekuna, w gablotach wisiały wprawdzie
        tematy ewentualnych prac do zrealizowania, ale były nieaktualne, i jak mówili
        przyszli promotorzy, przeważnie "wymyśla się coś już na gorąco, indywidualnie ze
        studentem, po wyborze". Oczywiście nie był to wybór w ciemno, poprzedzały go
        wycieczki do poszczególnych pracowników naukowych i rozmowy na temat tego, czym
        się zajmują i czym mogliby zająć się ich dyplomanci. Były to jednak rozmowy mało
        konkretne, ogólny zarys tematyki, z której teoretycznie powinno dać się wymyśleć
        ciekawy, konkretny problem. Teoretycznie, bo w moim przypadku nie udało się
        narazie wejść w konkrety. A ta ogólna tematyka mnie zainteresowała i nadal
        interesuje. Na mojej specjalności (i w mojej pracowni) konkret polegałby albo na
        napisaniu pewnej aplikacji, albo na stworzeniu jakiegoś układu elektronicznego
        (promotor dopuścił obie możliwości, ja wybrałem tę pierwszą, "softwarową"). I
        cały kłopot polega na tym, że czytam literaturę dotyczącą tematyki, którą
        zajmują się ludzie w pracowni, uczyłem się (i uczę się nadal) programowania i
        chciałbym wreszcie móc zacząć wykorzystywać to w jakiś sposób, ale mój opiekun
        nie powie mi: "Panie Michale, będzie pan pisał program, który..." albo chociaż
        "Chciałbym, żeby zajął się pan...". A tak robią jego koledzy. Nie chodzi o to,
        że chcę mieć wszystko podane na tacy. W przypadku studiów technicznych jednak
        nie zawsze można samemu wymysleć temat, bo napisanie pracy dyplomowej, jak już
        wspomniałem, nie będzie polegać tyko na napisaniu eseju, ale też na praktycznym
        stworzeniu czegoś (w moim przypadku kawałka elektroniki, programu,...).

        I dlatego to właśnie teraz zastanawiam się, czy nie lepiej było rok temu wybrać
        promotora, który (w opinii starszych kolegów) miał świetne podejście do swoich
        dyplomantów, nawet kosztem mniej ciekawej dla mnie tematyki czy obszaru
        zainteresowań jego pracowni.
    • lol_niezly Re: Ciężka współpraca z promotorem 17.09.06, 21:14
      A jaka dziedzina Cie interesuje tzn: z czego zamierzasz pisac prace?
      Tak z ciekawosci pytam :)
      • Gość: Michał Re: Ciężka współpraca z promotorem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.06, 23:43
        Jestem na pewnej specjalności, którą realizuję w zakładzie zajmującym się
        zastosowaniami elektroniki w medycynie :) Wybacz, że tak mało szczegółowo, ale
        dokładniej nie mogę :)
        • Gość: kors Re: Ciężka współpraca z promotorem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 23:53
          elektronika biomedyczna, powiedz tylko, ze nie studiujesz na Politechnice
          Slaskiej, bo mnie bedzie czekal w takim razie ten sam koszmar!
        • spector1 Re: Ciężka współpraca z promotorem 20.09.06, 22:31
          Gość portalu: Michał napisał(a):

          > Jestem na pewnej specjalności, którą realizuję w zakładzie zajmującym się
          > zastosowaniami elektroniki w medycynie :) Wybacz, że tak mało szczegółowo, ale
          > dokładniej nie mogę :)

          Zastosowanie elektroniki w medycynie jest powszechne na swiecie.
          Ogolnie jednak mozna stwierdzic,ze rozwoj medycyny w wielu dziedzinach
          nie jest taki jaki powinien byc, np.w ortopedii.
          Dzieje sie tak dlatego,ze ambitnych wspolnych dzialan nie podejmuja sie
          przedstawiciele wielu specjalnosci medycznych(np.ortopeda,fizjolog,kinezjolog)
          i technicznych(elektronik,konstruktor biegly w statyce i kinematyce,teorii
          sprezystosci etc).
          W rezultacie dopiero 10lat temu poznano z grubsza jak funkcjonuje staw
          barkowy.Kiedy powstanie "stacja diagnostyczna",ktora pomoglaby przecietnym
          chirurgom unikania popelniania razacych bledow i zgadywania,zalezy od osob z
          inwencja i widzacych szerzej problem wykraczajac poza wlasna specjalnosc.
          Nic dziwnego,ze medycyna czesto jest bezradna w przypadku tzw. frozen
          shoulder,urazow kregoslupa czy kolan.
          Ambitnych tematow wiec nie brakuje.
          Szkoda,ze nikt w Polsce tego problemu nie widzi.

          Spector


    • patrysha1 Re: Ciężka współpraca z promotorem 18.09.06, 19:22
      Też mam problem z promotorem, a raczej z jego nagłym brakiem, wybrany temat
      magisterki jest praktycznie nie do zrobienia u kogoś innego a kobietka z którą
      się umówiłam, wzięła dokumenty do wypełnienia i nagle doszła do wniosku, że ona
      jednak "chyba" nie chce, ale sama nie jest pewna, na wakacje wyjechała, zero
      kontaktu (nie dała telefonu, wzięła mój, na maile nie odpowiada). Z koleżanką z
      roku (która też ją wybrała), będziemy ją nachodzić od października. Nie wiem jak
      można tak zrobić, zostawić człowieka w ostatniej chwili, ale strasznie się
      nastawiłam na wybrany temat i nie chce go zmieniać. A musze powiedzieć, że jak
      miałyśmy z nią zajęcia to tak nas zachęcała do pisania pracy u niej, że hoho.
      • Gość: Michał Re: Ciężka współpraca z promotorem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.06, 17:40
        > A musze powiedzieć, że jak miałyśmy z nią zajęcia to tak nas zachęcała do
        > pisania pracy u niej, że hoho.

        A widzisz, ja o tym zapomniałem napisać, ale u mnie było to samo. Zanim rok temu
        zgłosiłem się do mojego obecnego promotora, miałem z nim kilka razy zajęcia w
        laboratorium. "Jeśli tylko chcecie po studiach mieć robotę z prawdziwego
        zdarzenia i zajmować się naprawdę fajnymi rzeczami, niekoniecznie w Polsce, to
        dyplom tylko w mojej pracowni" -mówił.
    • Gość: elle Re: Ciężka współpraca z promotorem IP: 213.241.34.* 20.09.06, 11:26
      ja się umęczyłam z promotorką i teraz wiem, że w pierwszej kolejności powinnam
      była się skupić na wyborze promotora, z którym łatwo się współpracuje, a temat
      to sprawa drugorzędna.
      miałam fajny, interesujacy mnie temat i co z tego, soro nie mogłam liczyć nawet
      na sprawdzanie rozdziałów- zalegały nieprzejrzane całymi tygodniami czy
      chociażby poradę i ciągle słyszałam, że jestem jedną z 70 dyplomantów więc coś
      tam.
    • bajkal2000 Re: Ciężka współpraca z promotorem 20.09.06, 20:47
      Przykro mi, ale zupełnie nie rozumiem o co ci chodzi.
      Jak kończąc studia, nie mieć pomysłu na pracę magisterską. To dobrze, że
      promotor chce abyś sam znalazł rzecz, która cię interesuje. Chyba, że należysz
      do coraz wiekszego niestety grona osób, które idą na studia, aby mieć mgr przed
      nazwiskiem.
      Studia, to nie szkoła podstawowa, gdzie nauczyciel mówi od której do której
      linijki masz się nauczyć wierszyka na pamięć. A praca magisterska wiina być
      TWOJĄ pracą, a nie pomysłami promotora.
      • Gość: Michał Re: Ciężka współpraca z promotorem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 22:39
        Nie zrozumiałeś. Nigdzie nie napisałem, że nie mam pomysłu na pracę magisterską.
        A w ogóle co to znaczy "pomysł na pracę"? Jak wspomniałem studiuję na kierunku
        technicznym i tu nie ma takiej swobody w wymyślaniu tematów prac dyplomowych,
        jak np. w przypadku niektórych kierunków humanistycznych. Napisanie pracy
        magisterskiej na uczelni technicznej polega przede wszystkim na wykonaniu
        jakiegoś projektu (napisaniu programu komputerowego, wykonaniu układu
        elektronicznego, zaprojektowaniu budynku czterokondygnacyjnego,...), a
        dokumentacja jest tego uzupełnieniem. I jak już pisałem, wybrałem obszar, który
        mnie interesuje, ale nie mogę sam wymyśleć tematu, choćby dlatego, że takie
        projekty dyplomantów na uczelniach technicznych często mają służyć nie tylko
        temu studentowi, który prezentuje je na obronie, ale również dalszej pracy
        zakładu, pracowni, instytutu... Chodzi mi nie o to, żeby promotor mówił mi krok
        po kroku, co mam robić. Zdaję sobie sprawę, że praca dyplomowa ma być moja. Ale
        on musi mi powiedzieć, czego ode mnie oczekuje, co nadaje się na dyplom i jaki
        temat nie byłby tylko "dyplomem dla samego dyplomu", jak to kiedyś powiedział,
        ale czymś, co będzie użyteczne w pracowni. Może dla mnie na przyszłość, dla
        innych studentów, itp.

        A gdybym chciał iść na studia, żeby tanim kosztem zdobyć tytuł magistra, to na
        pewno nie poszedłbym na elektronikę ;)

        Pozdrawiam.
        • Gość: Michał Re: Ciężka współpraca z promotorem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.06, 22:54
          Przepraszam za pewną nieścisłość.

          Odpowiadając ci zdaniem "Nigdzie nie napisałem, że nie mam pomysłu na pracę
          magisterską" mogłem sprawić wrażenie, że wypieram się tego, co mówiłem wcześniej
          ("Sam sobie tematu pracy dyplomowej nie potrafię wymyśleć"). Całą resztą mojej
          odpowiedzi starałem się uwypuklić, o co mi chodzi.

          Pozdrawiam.
    • Gość: ggggg Re: Ciężka współpraca z promotorem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.06, 21:46
      U mnie też nie ma podpowiadania w sprawie tematu pracy dyplomowej. I chyba też
      niezbyt dobrze wybrałam promotorkę.
      • Gość: tak to ja Re: Ciężka współpraca z promotorem IP: *.core.lanet.net.pl 20.09.06, 21:55
        Ja sama wymyslilam sobie temat i wybralam promotora, bo wywieszone i
        proponowane przez promotorow mnie nie interesowaly, wszyscy rzucili sie na te
        tematy, ze nie wiele zostalo; tez studiuje scisly kierunek
    • Gość: Q Re: Ciężka współpraca z promotorem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 07:53
      Ubaw po pachy ;)

      Twój promotor zachowuje się PRAWIDŁOWO !!!

      To ty musisz zgłębić dziedzinę, POWIEDZIEĆ mu co ciebie interesuje etc.
      Praca mgr ma być TWOJĄ pracą a nie narzuconym zagadnieniem promotora !!!!!!!!!

      A jak prezentujesz taki "poziom inwencji twórczej" - to mu wprost powiedz, że
      oczekujesz od niego narzucenia tematu pracy bo nie potrafisz tego zrobić.

      NAm prof. na I spotkaniu też zadawał takie pytania - co nas interesuje i o czym
      chcemy pisać. NIgdy nam nie udzielał ""wykładów"", nie dostarczał informacji
      żadnych - od tego jest biblioteka etc. O on jest od konsultowania problemów i
      ewentualnego naprowadzania na dobry tor.
      • Gość: Michał Re: Ciężka współpraca z promotorem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.06, 11:56
        > on jest od konsultowania problemów i ewentualnego naprowadzania na dobry tor.

        Czyli nie zrozumiałeś tego, co napisałem, bo mój promotor właśnie tego nie robi.
        Pozdrawiam.
        • Gość: Q Re: Ciężka współpraca z promotorem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.06, 12:05
          Nie ośmieszaj się ;)
          Ty go nawet nie zdiagnozowałeś.

          Idziesz do promotora a sam nie wiesz co chcesz.
          • Gość: Michał Re: Ciężka współpraca z promotorem IP: *.chello.pl 21.09.06, 18:49
            To ty się nie ośmieszaj próbą oceniania mnie. Typowy forumowy ignorant i
            cwaniak. EOT.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka