Dodaj do ulubionych

College czy certyfikat

IP: 62.29.248.* 03.07.03, 08:28
Na co patrza pracodawcy (konkretnie chodzi o szkoly jezykowe) czy preferuja
ludzi po Collegu czy z certyfikatem?

Prosze o opinie.

Pozdrawiam
Marcin
Obserwuj wątek
    • gwendal Re: College czy certyfikat 03.07.03, 09:10
      Certyfikaty typu CAE czy CPE potwierdzają jedynie znajomość języka na odpowiednim poziomie, natomiast nic nie mówią o ewentualnych (choćby teoretycznie postulowanych) umiejętnościach nauczania języka. Dyplom college'u potwierdza natomiast fakt, że odbyło się całkiem sporą ilość zajęć poświęconych właśnie metodyce i pedagogice. Zresztą sporo szkół w moim rodzinnym Krakowie, jeśli zatrudniają Polaków jako nauczycieli, wymaga od nich dyplomu magistra filologii danego języka.

      Gwendal
    • Gość: Richelieu* Re: College czy certyfikat IP: *.localdomain / 192.168.0.* 03.07.03, 12:33
      Jeden jest duży plus dla certyfikatów. Że nie zajmują tyle czasu codziennie jak
      college. A następny zawód w kieszeni. Ja np. mam przygotowanie pedagogiczne do
      uczenia geografii i przyrody, a mając CAE mogę też uczyć angielskiego. A na
      żadne studia związane z anglistyką nie chodziłam.
      • Gość: n75 Re: College czy certyfikat IP: *.kub.nl 04.07.03, 12:07
        Idac tym tokiem myslenia, przy (hipotetycznym) duzym zapotrzebowaniu na
        geografow ja moge uczyc geografii, poniewaz zdalem geografie na maturze ustnej
        na szostke, a mam przygotowanie pedagogiczne z anglistyki.

        Studia jezykowe to naprawde cos innego niz kurs jezyka czy jakies certyfikaty,
        a same egzaminy wstepne na filologie angielska sa na wyzszym poziomie niz CAE.
        pzdr.

        > Jeden jest duży plus dla certyfikatów. Że nie zajmują tyle czasu codziennie
        jak
        >
        > college. A następny zawód w kieszeni. Ja np. mam przygotowanie pedagogiczne
        do
        > uczenia geografii i przyrody, a mając CAE mogę też uczyć angielskiego. A na
        > żadne studia związane z anglistyką nie chodziłam.
        • Gość: Richelieu* Re: College czy certyfikat IP: *.localdomain / 192.168.0.* 04.07.03, 12:38


          Kiedy ustanowi się certyfikat z geografii będziesz mógł uczyć geografii z
          przygotowaniem pedagogicznym z angielskiego. Jak na razie takich certyfikatów
          nie ma i się nie zanosi.
          Uczenie czegokolwiek nawet w liceum to żadna filozofia, do tego w zupełności
          wystarcza piątkowy absolwent takiego liceum według mnie, bo to czego uczy się
          przez następne 5 lat tego żaden średniozainteresowany uczeń nie chciałby się
          uczyć. Ja nigdy nie byłam nauczycielką a normalnym etacie, tyle co półroczne
          praktyki plus poślizg spowodowany ciążą jednej z geograficzek, więc pojęcia o
          nauce aż tak bardzo nie mam. Ale to nie kwestie merytoryczne były dla mnnie
          straszne, a sami uczniowie.
          Wiadome, że certyfikat to nie to samo co filologia. To nawet niezbyt mądre
          podawać to w wątpliwość. Ale w liceum gdzie miałam praktyki uczył angielskiego
          chemik z FCE więc pewnie mnie przyjęliby tam z pocałowaniem ręki. I jak widać
          teraz w Polsce wszystko można nie tym, którzy powinni. Z drugiej strony nie
          wiem na ile przydają się w nauczaniu te zajęcia dotyczące fonetyki, gramatyki
          opisowej itd. W lekcji na pewno wykorzystać trzeba wiedzę z kultury, historii,
          geografii obszaru językowego, a to jest wiedza bardzo ogólna i raczej ciekawa,
          którą posiadać może nie-filolog. A teraz co z wiedzą przyrodników, którzy uczą
          się dla przeciętnego człowieka nudnych rzeczy, a sama geografia kojarzy się z
          określeniem najlepszego miejsca na urlop.
          • Gość: Gwendal Re: College czy certyfikat IP: *.chello.pl 04.07.03, 15:31
            Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

            > Uczenie czegokolwiek nawet w liceum to żadna filozofia, do tego w zupełności
            > wystarcza piątkowy absolwent takiego liceum według mnie

            Wybacz, ale pleciesz androny.

            > Wiadome, że certyfikat to nie to samo co filologia. To nawet niezbyt mądre
            > podawać to w wątpliwość. Ale w liceum gdzie miałam praktyki uczył angielskiego
            > chemik z FCE więc pewnie mnie przyjęliby tam z pocałowaniem ręki.

            To niestety bolączka polskiego szkolnictwa, ale ciężko na tej podstawie twierdzić, że jest to dopuszczalne (jest, owszem, DOPUSZCZANE, ale chyba byś tego nie zalecała?)

            > Z drugiej strony nie
            > wiem na ile przydają się w nauczaniu te zajęcia dotyczące fonetyki, gramatyki
            > opisowej itd.

            Chyba myślałaś o fonologii a nie o fonetyce (fonetyka to kurs z praktycznego angielskiego gdzie samemu ćwiczy się wymowę i akcentuację). Sama zresztą fonologia może być przydatna, jeśli chce się później uczyć wymowy - poznaje się tam np. prawidła dotyczące zmian fonemów w określonym otoczeniu i można tej wiedzy używać do objaśniania zasad prawidłowej wymowy, ot choćby dlaczego "t" w słowach "top" i "stop" wymawia się inaczej. Co się zaś tyczy gram. opisowej to również jest ona przydatna, jeśli później chce się dobrze uczyć gramatyki, aby gramatyki uczyć trzeba ją dobrze znać i umieć odgadywać np. mechanizmy różnych błędów czy rozwiewać wątpliwości uczniów dot. określonych zjawisk gramatycznych. W przeciwnym razie zostaje nam do dyspozycji metoda audiolingwalna, która nie sprawdza się na dłuższą metę (choć ma ona swoich zwolenników - ja do nich nie należę)

            > W lekcji na pewno wykorzystać trzeba wiedzę z kultury, historii,
            > geografii obszaru językowego

            Niestety rozczaruję Cię, uczniów mało kiedy interesują tego typu rzeczy a przy tym brakuje na to czasu - poprostu najpierw trzeba nauczyć czasów, strony biernej, mowy zależnej, okresów warunkowych, słownictwa i wielu innych spraw.

            Gwendal
            • Gość: VEA Re: College czy certyfikat IP: *.sopot.sdi.tpnet.pl 04.07.03, 16:45
              Pan albo Pani Richelieu plecie same bzdury...jak mozna mowic np ze
              fonetyka do niczego sie nie przydaje....hallo???? Przeciez nauczyciel
              powinien byc wzorem dla swoich uczniow i dobrze jest jesli moze sie
              pochwalic prawidlowa wymowa jezyka ktorego uczy.Niestety poziom
              naszych nauczycieli jest starsznie niski.....nie dziwie sie jak widze co
              tu niektorzy wypisuja...... Wszystkim sie wydaje ze mozna robic
              cokolwiek po lebkach..Certyfikat owszem to b pozyteczna rzecz ale
              to nie znaczy ze kazdy moze uczyc majac go w kieszeni....Trzeba
              miec jeszcze jakies przygotowanie metodyczne by umiec w
              odpowiedni sposob przekazac wiedze...
              • Gość: Richelieu* Re: College czy certyfikat IP: *.localdomain / 192.168.0.* 05.07.03, 00:24



                To co być powinno a to co jest w szkołach to dwie różne sprawy. Nie wiem czego
                uczy fonetyka, ba, nawet nazwy przedmiotu pomyliłam co Gwendal mnie poprawił,
                bo nigdy nie studiowałam żadnej filologii. To zaś, że dobrzy absolwenci np.
                anglicyscytki wolą być sekretarkami jakiś skończonych debili za 1500 niż
                nauczycielami za 900 z hakiem to niestety wynik śmiesznych płac budżetówki. Ja
                wiem, że najlepsi nauczyciele to ci po filologii i z przygotowaniem
                pedagogicznym, ale w szkołach, nawet w liceach, często uczą na przykład chemicy
                z FCE. Nie mówiąc już o gimnazjach gdzie aż strach pomyśleć kto tam uczy
                języków obcych.
                Co do przygotowania pedagogicznego to w gruncie rzeczy ogranicza się do 3
                przedmiotów z czego 2; pedagogika i psychologia są takie same i dla humanisty i
                dla ścisłowca, więc jeśli o sam sposób przekazywania wiedzy chodzi to w końcu i
                ten chemik przygotowanie pedagogiczne ma. Z drugiej jednak strony sam fakt
                odbycia tego kursu i zaliczenia praktyk nie świadczy o tym, że taki delikwent
                będzie dobrym nauczycielem, tu jeśli ktoś smykałki nie ma do nauczania to dobry
                boże nie pomoże żaden kurs.
            • Gość: Richelieu* Re: College czy certyfikat IP: *.localdomain / 192.168.0.* 05.07.03, 00:35
              Gość portalu: Gwendal napisał(a):

              > Gość portalu: Richelieu* napisał(a):
              >
              > > Uczenie czegokolwiek nawet w liceum to żadna filozofia, do tego w zupełnoś
              > ci
              > > wystarcza piątkowy absolwent takiego liceum według mnie
              >
              > Wybacz, ale pleciesz androny.


              Wybaczam ;) bo piszę po części androny. To, że człowiek 5 lat uczy się
              geografii nie świadczy o tym, że będąc potem nauczycielem nawet w liceum
              wykorzysta całą swoją wiedzę. Ba, nie wykorzysta nawet połowy, nawet ćwierci.
              Bo jeśli zechce wyjść poza minimum programowe i zacznie prowadzić lekcje
              ciekawie i., co tu dużo mówić, na trochę wyższym poziomie niż minimum, to
              uczniowie zaczynają się skarżyć, że za trudne, że innowacje, że do domu a oni
              nie potrafią, że woleliby standardowo z ćwiczeń wypełnić niż samemu coś
              wymyśleć. Ot i 5 lat studiów się przydaje na wzmocnienie własnych frustracji
              spowodowanych niewykorzystywaniem wprowadzonych do głowy zasobów. Potem i
              najgorszy student co to wszystkie pisemne ściągał, a na ustnych świecił oczami
              potrafi być nauczycielem geografii. Dlaczego? Przecież ze studiów niewiele
              wyniósł. Bo poziom geografii w liceum jest taki jak chcą tego uczniowie. Jeżeli
              zdarzy się jakiś rodzynek co to na olimpiady chce to wtedy wiedza ze studiów
              oczywiście przydaje się i to mocno, ale w każdym innym przypadku..





              >
              > > Z drugiej strony nie
              > > wiem na ile przydają się w nauczaniu te zajęcia dotyczące fonetyki, gramat
              > yki
              > > opisowej itd.
              >
              > Chyba myślałaś o fonologii a nie o fonetyce (fonetyka to kurs z praktycznego
              an
              > gielskiego gdzie samemu ćwiczy się wymowę i akcentuację). Sama zresztą
              fonologi
              > a może być przydatna, jeśli chce się później uczyć wymowy - poznaje się tam
              np.
              > prawidła dotyczące zmian fonemów w określonym otoczeniu i można tej wiedzy
              uży
              > wać do objaśniania zasad prawidłowej wymowy, ot choćby dlaczego "t" w
              słowach "
              > top" i "stop" wymawia się inaczej. Co się zaś tyczy gram. opisowej to również
              j
              > est ona przydatna, jeśli później chce się dobrze uczyć gramatyki, aby
              gramatyki
              > uczyć trzeba ją dobrze znać i umieć odgadywać np. mechanizmy różnych błędów
              cz
              > y rozwiewać wątpliwości uczniów dot. określonych zjawisk gramatycznych. W
              przec
              > iwnym razie zostaje nam do dyspozycji metoda audiolingwalna, która nie
              sprawdza
              > się na dłuższą metę (choć ma ona swoich zwolenników - ja do nich nie należę)


              Tutaj powtórzę niemal dokładnie to co powyżej. Jeśli uczniowie garną się do
              nauki wtedy wiedza dotycząca fonologii, gramatyki czy czego tam jeszcze
              naturalnie się przydaje. Ale uczeń, poza nielicznymi rodzynkami, jest leniwy i
              to czego nauczyciel nie będzie wymagał on sam tego chcieć nie będzie.
          • Gość: Richelieu* Re: College czy certyfikat IP: *.localdomain / 192.168.0.* 06.07.03, 14:53
            I jeszcze jedno. Przypomniało mi się gdy wspomniano o PZNP. Są podyplomówki dla
            czynnych nauczycieli uprawniające do nauczania różnych przedmiotów, w tym i
            geografii, w każdym typie szkoły od pdstawówki do liceum. Trwa to chyba rok.
            Możesz więc być nauczycielem historii jako mgr historii i nauczycielem
            geografii po rocznym kursie.
          • Gość: nadja Re: College czy certyfikat IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.03, 19:28
            mnie przyjęliby tam z pocałowaniem ręki. I jak widać
            > teraz w Polsce wszystko można nie tym, którzy powinni. Z drugiej strony nie
            > wiem na ile przydają się w nauczaniu te zajęcia dotyczące fonetyki,
            gramatyki
            > opisowej itd.


            Owszem, przydaja sie.
            Szczegolnie, jesli ktos, kto chce czegos uczyc chce byc
            naprawde dobrze przygotowany. Tak, aby moc odpowiedziec na rozne pytania,
            nawet te wydajace sie absurdalne.
            Np. dlaczego mowisz impossible a inadequate, chodzi o roznice
            w m i n :)
            czemu nie zawsze jest n itd.

            pzdr
            n



            W lekcji na pewno wykorzystać trzeba wiedzę z kultury, historii,
            > geografii obszaru językowego, a to jest wiedza bardzo ogólna i raczej
            ciekawa,
            > którą posiadać może nie-filolog. A teraz co z wiedzą przyrodników, którzy
            uczą
            > się dla przeciętnego człowieka nudnych rzeczy, a sama geografia kojarzy się
            z
            > określeniem najlepszego miejsca na urlop.
    • Gość: Gosia Re: College czy certyfikat IP: *.acn.waw.pl 06.07.03, 11:34
      Po pierwsze- ucze angielskiego z certyfikatem nie dyplomem, wiec pewnie
      powinnam sie smazyc w piekle ze sie w ogole odzywam.
      Ale do rzeczy.
      Zastanawialam sie nad zrobieniem drugiego dyplomu na anglistyce albo w
      kolegium jezykowym. Ale rzecz w tym ze anglistyka wcale nie przygotowuje do
      nauczania. A kolegium jest (wg mojej opinii) taka "odchudzana" anglistyka.
      Osoba znajaca jezyk na poziomie CAE czy CPE (ja akurat mam ten) jest w stanie
      prowadzic lekcje nie przesadzajcie.
      Ale moim zdaniem sama znajomosc jezyka i jego regul wcale nie jest
      najwazniejsza dla nauczyciela- tego mozna sie douczyc z ksiazek (o regulach
      mowie). Najwazniejsze jest cos czego na anglistyce wcale nie ucza chili
      warsztat.
      A teraz do rzeczy. Poniewaz odrzucilam opcje anglistyka pojechalam sobie do
      Anglii do pracy i dostalam sie na kurs CELTA. I to bylo TO. Moj kurs skladal
      sie wylacznie z prowadzenia lekcji- we wlasnym gronie kursantow oraz
      na "zywych" uczniach (hehe) i komentarzy po lekcjach od mojego "opiekuna". Ja
      zawsze czulam ze mam latwosc przekazywania wiedzy- tego sie uczyc nie musze.
      Nie musze sie takze uczyc angielskiego ;) Natomiast zawsze brakowalo mi
      wsparcia metodycznego jesli chodzi i rozne problemy. I ten kurs mi to zalatwil-
      moj opiekun wylapal te momenty lekcji z ktorymi mam problem i je ze mna
      omiawial.
      I czegos takiego brakuje w polsce- ksztalcenia po prostu belfrow. Nie kazdy
      musi byc anglista zeby angielskiego nauczac. Natomiast bezsprzecznie musi byc
      dobrym nauczycielem- takim ktory lubi uczyc, umie nawiacac kontakt z uczniem,
      potrafi poradzic sobie gdy w klasie jest jakis problem. Acha, z dyplomem celta
      przyjmuja wszedzie do kazdej szkoly jezykowej ;)
      W koncu kazdy moze iec ochote przekwalifikowania sie np z chemika. Wazne zeby
      mu dac rozsadne mozliwosci. Czyli- certyfikaty jezykowe to jedno i tu uwazam
      ze naucyciel z FCE to za malo, w koncu matura jest mniej wiecej na tym samym
      poziomie co FCE a nauczyciel jednak powinien byc madrzejszy od swoich
      uczniow ;) a porzadne kursy pedagogiczne to drugie. To co organizuje PZPN to
      smiech na sali pare wykladow o psychologii....Nasz system zas premiuje ludzi
      ktorzy dobrze sie ucza ale nie koniecznie tych ktorzy sa dobrymi
      nauczycielami.
    • Gość: ola Re: College czy certyfikat IP: *.crowley.pl 06.07.03, 20:06
      Hej:)
      czy szkoly jezykowe na lato maja jakis sens?czy mozecie mi jakas polecic?
      pozdrawiam
      • Gość: mark Re: College czy certyfikat IP: *.rtk.net.pl 19.07.03, 17:34
        Gość portalu: ola napisał(a):

        > Hej:)czy szkoly jezykowe na lato maja jakis sens?czy
        mozecie mi jakas polecic? pozdrawiam

        nayczyc to sie tam niczego nie nauczysz, ale kogo ze
        świata poznasz, co zobaczysz i przeżyjesz - to twoje. to
        są raczej ekskluzywne zagraniczne wakacje, a nie szkoła.
        lepsze: stypendium językowe na co najmniej dwa mies. -
        tam musisz się uczyć, na koniec masz egzamin itp. (więc
        masz motywację, a oni wiedzą czego konkretnie muszą cię
        nauczyć!)
        • Gość: Majka Re: College czy certyfikat-zacytuję przepisy IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 19.07.03, 20:57
          "Umowę na czas określony zawiera się z nauczycielem, który:

          nie posiada pełnych kwalifikacji do pracy w szkole lub placówce oświatowej,
          zastępuje innego nauczyciela, bądź wynika to z organizacji szkoły lub placówki,
          zatrudniony jest na część etatu."

          Jeśli ktoś nie ma przygotowania pedagogicznego (czyli odpowiednich kursów czy
          choćby wpisu odpowiedniej ilości godzin w indeksie) nie może być na stałe
          zatrudniony w szkole. Tylko na czas określony (jak w przepisach).
          • Gość: Richelieu* Re: College czy certyfikat-zacytuję przepisy IP: *.localdomain / 192.168.0.* 20.07.03, 00:00
            Gość portalu: Majka napisał(a):

            > "Umowę na czas określony zawiera się z nauczycielem, który:
            >
            > nie posiada pełnych kwalifikacji do pracy w szkole lub placówce oświatowej,
            > zastępuje innego nauczyciela, bądź wynika to z organizacji szkoły lub
            placówki,
            >
            > zatrudniony jest na część etatu."
            >
            > Jeśli ktoś nie ma przygotowania pedagogicznego (czyli odpowiednich kursów czy
            > choćby wpisu odpowiedniej ilości godzin w indeksie) nie może być na stałe
            > zatrudniony w szkole. Tylko na czas określony (jak w przepisach).


            Ale mówisz i cytujesz nie na temat.
            Chodzi w tej rozmowie czy magister czegokolwiek, ale nie filologii, z pełnymi
            uprawnieniami pedagogicznymi może posiadając odpowiednio wysoki certyfikat
            językowy uczyć tego języka.
            • Gość: Majka Re: College czy certyfikat-zacytuję początek IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 20.07.03, 10:50
              "Na co patrza pracodawcy (konkretnie chodzi o szkoly jezykowe) czy preferuja
              ludzi po Collegu czy z certyfikatem?"
              Tak brzmiało pierwsze pytanie. O magistrze to tu wcale nie ma mowy.

              Nie wiem, co "autor miał na myśli", pytając o szkoły językowe, ale w szkołach
              zazwyczaj pracodawca musi mieć pracownika z przygotowaniem pedagogicznym. Jeśli
              ktoś takowego nie posiada, może być zatrudniony tylko jako zastępstwo lub na
              trochę :)
              • Gość: Richelieu* Re: College czy certyfikat-zacytuję początek IP: *.localdomain / 192.168.0.* 20.07.03, 12:24
                Gość portalu: Majka napisał(a):

                > "Na co patrza pracodawcy (konkretnie chodzi o szkoly jezykowe) czy preferuja
                > ludzi po Collegu czy z certyfikatem?"
                > Tak brzmiało pierwsze pytanie. O magistrze to tu wcale nie ma mowy.
                >
                > Nie wiem, co "autor miał na myśli", pytając o szkoły językowe, ale w szkołach
                > zazwyczaj pracodawca musi mieć pracownika z przygotowaniem pedagogicznym.
                Jeśli
                >
                > ktoś takowego nie posiada, może być zatrudniony tylko jako zastępstwo lub na
                > trochę :)


                fakt, autorowi wątku o nic innego nie chodziło ponad o, co napisałaś
                to z późniejszej rozmowy wysnuł się wniosek jakoby osoba z przygotowaniem
                pedagogicznym, ale nie filolog za to z certyfikatem nie mogła być nauczycielem
                języka, mało, dobrym nauczycielem języka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka