Dodaj do ulubionych

4-te studia z kolei...

15.06.08, 00:34
Najpierw poszłam na anglistykę bo rodzice mnie do tego namówili ("bo filolodzy
potrafią dobrze zarabiać"), potem była teologia (w buncie przeciwko rodzicom -
choć się zawiodłam na tych studiach - za dużo tam fałszu i dziwnych ludzi :(
), dzisiaj studiuję fizjoterapię - zostały mi jeszcze do końca II semestru 3
egzaminy. Wszystkie kierunki studiowałam rok, fizjoterapię jeszcze studiuję.
Nie chciałam iść od razu po maturze na studia bo nie wiedziałam co chcę
studiować i co mnie tak naprawdę interesuje. Tak w ogóle od 3 klasy LO cierpię
na depresję i nerwicę lękową. Dlatego nie chciałam iść na studia tylko na
terapię. Ale rodzice wszystko zbagatelizowali i powiedzieli: "studia albo
praca". A w moim stanie psychicznym już łatwiej było mi studiować niż pracować
:( Żadne studia, które zaczynałam nie były moimi wymarzonymi. W większości
były zaspokojeniem ambicji moich rodziców (oczywiście oprócz tej
"nieszczęsnej" teologii). Ja nie umiałam się im przeciwstawić. Zresztą tak
naprawdę nie wiedziałam co chcę robić w życiu. Ciągle myślałam o tym, żeby
zadowolić rodziców. Dzisiaj się już chodzę na psychoterapię i jest o wiele
lepiej. Poznałam też wspaniałego chłopaka, który mnie wspiera. Lecz źle się
czuję na tej fizjoterapii. Jestem humanistką i te studia po prostu mnie męczą
choć wszystko jakoś zaliczam. Po trzech latach studiowania różnych studiów już
wiem, co tak naprawdę chciałabym studiować - pedagogikę. Może i o pracę będzie
ciężej niż po anglistyce i fizjoterapii, ale jest to coś co naprawdę
sprawiłoby mi przyjemność i rozwinęłoby moje humanistyczne zdolności. Tylko
nie wiem czy w ogóle mam znów zaczynać studia. Być znów na pierwszym roku
mając 22 lata. Rezygnować z fizjoterapii czy studiować ją jednocześnie z
pedagogiką choć wiem, że byłoby mi bardzo trudno. Na dodatek dochodzą do tego
rodzice - jak oni by to przyjęli? To naprawdę dla mnie bardzo stresujące ;(
Może już jestem za stara na zmiany? Proszę o nie ocenianie mojego postępowania
ale o jakąś radę...
Obserwuj wątek
    • Gość: Tawananna* Re: 4-te studia z kolei... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.08, 00:56
      Przede wszystkim - najważniejsze, że zdecydowałaś się na tę psychoterapię.
      Rozmawiałaś o wyborze studiów z psychologiem? Rozmawiałaś na ten temat z Twoim
      chłopakiem?

      Tu nie ma prostej, jasnej odpowiedzi, jakiej może udzielić Ci ktoś na forum.
      Moim zdaniem przede wszystkim nie powinnaś przejmować się opinią rodziców - bo
      do tej pory albo zaspokajałaś ich ambicje, albo się przeciwko rodzicom
      buntowałaś - w każdym razie podejmowałaś decyzje w bezpośrednim odniesieniu do
      ich zdania. Czas, żebyś zdecydowała w oparciu o własne argumenty i potrzeby.

      Nie decyduj pochopnie, zdaj koniecznie te 3 egzaminy, które Ci zostały. Z
      drugiej strony nie ma sensu, żebyś sobie wyrzucała przez pół życia, że nie
      spróbowałaś z tą pedagogiką - nie musisz od razu łączyć dwóch kierunków: możesz
      wziąć urlop dziekański na fizjoterapii albo po prostu przez październik
      pochodzić na zajęcia na obu kierunkach i zobaczyć, czy ta pedagogika faktycznie
      Ci odpowiada.

      Kwestią wieku nie przejmowałabym się - ludzie zaczynają studia i w późniejszym
      wieku. A Ty w końcu nie straciłaś tych trzech lat - zdecydowałaś się w tym
      czasie na terapię, czujesz się znacznie lepiej, powoli zaczynasz dochodzić do
      tego, co chcesz robić w życiu. To naprawdę dużo.
      • undiscover Re: 4-te studia z kolei... 15.06.08, 01:13
        "po prostu przez październik pochodzić na zajęcia na obu kierunkach i zobaczyć,
        czy ta pedagogika faktycznie Ci odpowiada."

        w sumie mój chłopak i psycholog powiedzieli mi to samo :) ja uważam, że warto
        byłoby skończyć tą fizjoterapię bo może ona się wiązać z pedagogiką (chcę iść na
        specjalizację "edukacja integracyjna z terapią pedagogiczną") i moją przyszłą
        pracą... ale jak już mówiłam jestem humanistką a na Akademii Medycznej jest
        NAPRAWDĘ ciężko nie tylko pod względem nauki i przyswojenia materiału, ale jest
        jeszcze ten okropny "wyścig szczurów" i nauczyciele - szczególnie ci z praktyk,
        którzy na każdym kroku pokazują, że jesteśmy debilami - choć nie są to
        wszyscy... Dla uczelni jesteśmy trochę gorsi bo przecież nie jesteśmy
        "lekarskim"... Jeśli na pedagogice się odnajdę i jakoś dam radę pogodzić dwa
        plany to będzie super, ale na fizjoterapii zostanę tylko dlatego, że będę miała
        większe spectrum pomocy dzieciom z różnymi niepełnosprawnościami...
      • Gość: Reo Re: 4-te studia z kolei... IP: *.kei.sggw.waw.pl 16.06.08, 18:40
        A po co miałaby o tym rozmawiać z chłopakiem i psychologiem ?
        Psycholog ( dobry ) to by jej powiedział to ci ja - to zależy od
        pani.
        Ja myślę, że ona nie tyle zaspakajała ambicje rodziców, co po prostu
        ich słuchała. Słuchanie rodziców przez dorosłą osobę wcale nie jest
        wyrazem niezdrowej zależności, bo zdanie starszych należy szanować i
        od tego ma się rodziców, aby służyli radą i pomocą zawsze. Mnie się
        akurat zdarzyło coś, że mama mi powiedziała w danym momencie co
        zrobić i to się może okazać ważące dla sprawy, a mnie to w tym
        momencie, w całym zamieszaniu nie przyszło na myśl. W naszej
        kulturze istnieje parcie na samodzielność, na radzenie sobie samemu,
        a to bardzo źle. Ale to jest ogólna myśl. Czasem rodzice widząc
        niezdecydowanie dziecka, znając je od początku, przyjmują już na
        stałe taką rolę. Widząc tą sytuację rodzice rozumieją, że nie jest
        tak jak być powinno. Osoba o "typie" depresyjnym, wrażliwa,
        przejmuje się zdaniem rodziców - ale i będzie się przejmować wieloma
        rzeczami, którymi "przeciętny człowiek" przejmować się nie będzie.
        Większa wrażliwość jest pozytywna, jednak jej skutki często są
        ciężkie życiowo, ale to nie sama wrażliwość jest winna, tylko
        odmienność od otoczenia. Stąd nie widząc pozytywnych efektów swego
        działania człowiek wycofuje się, jest sam, i popada w "przewlekłą"
        melancholię, czyli depresję.
    • Gość: chihuahua1 Re: 4-te studia z kolei... IP: *.igloonet.pl 15.06.08, 01:02
      ech, życie......

      zastanawia mnie, dlaczego tak wielkim dla Ciebie autorytetem są Rodzice. może
      powinnaś się wyprowadzić? może dzięki temu nauczysz się sama radzić w życiu?

      a co do tych Twoich nieszczęsnych studiów - cały czas szukasz swojego miejsca w
      życiu, o czym świadczy rzucanie kolejnych kierunków. TEGO chcesz się wstydzić?

      wiedząc, czego się chce, łatwiej osiągnąć COKOLWIEK w życiu.

      powodzenia na pedagogice;)
      • gagolek Re: 4-te studia z kolei... 15.06.08, 04:50
        Undiscover, spokojnie wszytko bedzie ok. Nie rzucaj pochopnie
        fizjoterapii, bo juz sama doszlas do tego jak fajnie mozesz polaczyc
        ja z pedagogika! Mozesz ja skonczyc tylko z licencjatem. Jesli
        bedzie tobie bardzo trudno studiowac na dwoch kierunkach
        jednoczesnie, masz zawsze mozliwosc wziac dziekanke przynajmnie raz
        na fizjo i raz na pedagogice.
        Oczywiscie najwazniesze jest w tym jak ty podejmiesz decyzje i nic
        nie rob na sile, ale tez nie podejmuj decyzji pochopnie. Wazne, tez
        ze mozesz liczyc na swojego chlopaka noi i ze zaczelas terapie!

        Co do rodzicow, z doswidczenia wiem, ze czasami trzeba zrobic po
        swojemu. Oni i tak pozniej to zakceptuja.
        • sonic84 Re: 4-te studia z kolei... 15.06.08, 12:34
          Konsultuj tego typu sprawy ze swoim psychoterapeutą i najbliższymi.
          Na forum internetowym nie ma sensu szukać rady a zwłaszcza w twojej sytuacji.
    • Gość: BlueOrchid Re: 4-te studia z kolei... IP: *.chello.pl 15.06.08, 16:21
      Moja droga,na wstępie mogę Ci powiedzieć jedno: nie jesteś sama w
      tej sytuacji.Moja może trochę różni się tym,że ja akurat na brak
      zrozumienia ze strony rodziców nie mogę narzekać,ale i tak dość
      długo odczuwałam presję otoczenia, żeby iść na studia, po co mam
      siedzieć w domu,i marnować swoje zdolności.Od czasów gimn.cierpię na
      depresję i stany lękowe,przez co często czuję się w życiu zagubiona.
      W liceum nauka była dla mnie swego rodzaju odskocznią, bardzo dużo
      się uczyłam,czytałam i naprawdę cieszyło mnie to.Próbowałam też
      swoich sił na warsztatach literackich,dziennikarskich,plastycznych,
      nie tylko ze względu na chęć rozwoju swoich zdolności, ale również
      dlatego,żeby się przełamać.Studia planowałam.Podobały mi się takie
      kierunki jak kulturoznawstwo,etnologia, scenografia, więc nie mogę
      powiedzieć,że całkowicie nie wiedziałam co chcę w życiu robić.Matura
      jednak nie poszła mi tak, jak bym chciała,była "za słaba" na
      Kraków,a wszystkie kierunki,które wcześniej planowałam, wydawały mi
      się zbyt oblegane.Nie złożyłam więc na ani jeden z nich.Mogłam iść
      do pracy i podejść do matury jeszcze raz,ale stwierdziłam,że szkoda
      bym się marnowała, i poszłam na filologię polską(z polskim zawsze
      sobie radziłam, poza tym lubiłam dużo czytać i pisać).W I semestrze
      jeszcze próbowałam się uczyć i pewnie gdybym się przyłożyła, to i
      teraz by tak było,ale po jakimś czasie uświadomiłam sobie,że to nie
      to, do czego dążyłam.To spowodowało,że moje załamanie nerwowe
      pogłębiło się.Odbiło się to niestety na wszystkim.Choroba dawała się
      we znaki, cierpiałam z powodu braku akceptacji ze strony kolegów ze
      studiów, przestałam się uczyć, i w chwili obecnej grozi mi zawalenie
      roku.Nie obwiniam za to nikogo,nie uważam też,że f.polska to zły
      kierunek, ale wybrałam go w niewłaściwym momencie, aby zaspokoić
      poczucie niespełnienia.Czasami myślę nawet,że lepiej byłoby żeby w
      tym roku w ogóle nie studiować,bo przez ten czas nie zrobiłam nic,co
      miałoby wpływ na moje dalsze życie.Z drugiej strony jednak podeszłam
      do sprawy jasno, i postanowiłam zacząć psychoterapię.To dopiero dwa
      miesiące,ale czuję sie o wiele lepiej.Postanowiłam też złożyć papiery
      na kulturoznawstwo,ponieważ marzę o pracy jako dziennikarz
      kulturalny.Nie mam co prawda pewności,czy mnie przyjmą,ale też
      cieszę się,że w końcu wzięłam sprawy w swoje ręce.
      Dlatego też myślę,że wcale nie jesteś za stara,żeby rozpocząć nowy
      kierunek.Czas,w którym poszukujemy swojej życiowej drogi wcale nie
      jest stracony,co więcej wzbogaca nas w nowe doświadczenia, pozwala
      nam odkryć nasze wrodzone pragnienia i zdolnosci.Niby mówi się,że w
      życiu trzeba być wytrwałym,ale przecież, czy to nie chore robić
      dobrą minę do złej gry,udawać,że coś jest naszym powołaniem,a tak
      naprawdę tego nienawidzić?Każdy ma prawo do szczęścia,a jeśli robisz
      to co lubisz,zarabiając przy tym pieniądze,nie brak ci poczucia
      niespełnienia.Stąd też myślę,że nie powinnaś tak bardzo sugerować się
      rodzicami.Wydaje mi się,że jeśli zobaczą,że zajmujesz się tym, co
      kochasz naprawdę, zmienią zdanie.Poza tym,znam setki ludzi,którzy
      długo szukali życiowej drogi,mówiono im nawet,że " nic z nich
      dobrego nie wyrośnie ", ale oni w końcu się przełamali, i wygrali na
      tym.Dorota Terakowska poszła na studia dopiero w wieku 22 lat,Beata
      Pawlikowska rzuciła studia,a zrealizowała swoje marzenia o
      podróżach.Takich przykladow można przytaczać mnóstwo.Co do
      Ciebie,to bardzo dobrze,że podjęłaś decyzję o psychoterapii,to mądry
      krok w drodze do pracy nad sobą,a co za tym idzie, sukcesu.Życzę Ci
      więc powodzenia.Zwyciezca nie jest ten,kto zawsze święci triumfy,a
      ten,kto idzie do celu metodą prób i błędów.
      • Gość: x Re: 4-te studia z kolei... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.08, 16:58
        Najlepiej jak bedziesz kontynuowac fizjoterapie a pedagogike
        zaczniesz zaocznie.Jak juz skonczysz te nieszczesna fizjoterapie to
        zawsze mozesz sie na dzienne z pedagoiki przniesc.Wiem co czujesz ja
        tez miałam przez całe studia nerwice i depresje.Poszłam na
        dziennikarstwo, było ciezko (mowi tu o zyciu codziennym) studiowałam
        w innym miescie i po prostu nie mialam z kim pogadac.W tym roku
        skonczyłam licencjat :), ale załuje ze musiałam sama przez to
        przechodzic :-( i czuje troche jakbym zmarnowała 3 lata zycia przez
        ta samotniac.Pozsdrawiam
    • kasia-katarzyna88 Re: 4-te studia z kolei... 16.06.08, 18:11
      Zgadzam się z poprzednikami, że zaczynanie kilku kirunków i przenoszenie się nie jest powodem do wstydu, bo poprostu szukasz swojego miejsca:) podoba mi się, że szukasz sensownego rozwiązania sytuacji- połączenie tych dwóch kierunków to fajny pomysł:) po drugie studia można zaczynać w każdym wieku, nie ma się co przejmować:) jeśli chodzi o rodziców i presję otoczenia... moi mają podobne podejście- tak naprawdę nie wyobrażają sobie, że mogłabym nie studiować. Ale szczerze mówiąc, że nie warto tak się przejmować co powiedzą, bo to jest decyzja twoja i tylko twoja, a oni z czasem i tak zaakceptują kazdy wybór... wiem z doświadczenia:) jeszcze tak na dokładkę ci powiem, że naprawdę warto wybierać studia takie, które będą cię interesować:) powodzenia:)
    • Gość: Reo Re: 4-te studia z kolei... IP: *.kei.sggw.waw.pl 16.06.08, 18:45
      Pewne przedmioty mogą być zaliczone na innej uczelni, więc nie
      tracisz zaliczeń, zależy co tam zaliczyłaś - uczelnie np. jak mają
      obowiązkowe zajęcia "ogólnouniwersyteckie", wtedy w ramach tych
      zajęć mogą zaliczyć przedmioty które im do nieczego nie pasują
      • Gość: Havva Re: 4-te studia z kolei... IP: *.crowley.pl 17.06.08, 12:11
        ja rzuciłam swój pierwszy kierunek po roku, miałam niezłą przeprawę z rodzicami,
        przez rok zarabiałam i przygotowywałam się do egzaminów na turkologię, teraz
        kończę pierwszy rok, idzie mi bardzo dobrze, bardzo mi się podoba i jestem
        szczęśliwa i zadowolona ze swoich studiów. Mam 23 lata:) Niczego nie żałuję!
    • czekolada88 Re: 4-te studia z kolei... 17.06.08, 17:15
      Jesli chodzi o wiek: Nie ty pierwsza i nie ostatnia zaczniesz studia
      na danym kiernku w tym wieku. Powiem wiecej- słyszy sie to tu, to
      tam o osobach ktore majac wiecej lat od ciebie zaczynaja. Znam
      chlopaka ktory po 4 latach na psychologii zaczal medycyne (wiec
      bedzie studiowal kolejne 6 lat).

      Rodzice: ja na twoim miejscu nie bralabym ich pod uwage przy wyborze
      studiow- to TY masz studiowac a nie oni. Studia to tylko 5 lat, a
      pracowac bedziesz kolejne 30. A w zyciu chyba codzi o to zeby robic
      to co sie lubi.

      Możesz zrobic tak- w pazdzierniku zaczynasz studia na pedagogice,
      kontynujesz studia na fizjoterapii i po miesiacu oceniasz czy dasz
      rade skonczyc oba kierunki. Jesli tak-to super, jesli nie mowi sie
      trudno i podejmujesz dorosla decyzje (ty ja podejmujesz a nie
      rodzice) na ktorym kierunku ci zalezy.

      __________________________________________________________________

      "When I think that I'm over you, I'm overpowered"
      • Gość: Marcin Re: 4-te studia z kolei... IP: *.173.22.248.tesatnet.pl 18.06.08, 11:12
        "Rodzice: ja na twoim miejscu nie bralabym ich pod uwage przy
        wyborze studiow- to TY masz studiowac a nie oni."

        To żeś dała, rodzice ją pewnie utrzymują, żywią etc. to nie jest
        wolność Tomku w swoim domku, trzeba się przystosować i zrozumieć, że
        to tylko cierpliwość rodziców, która przy takiej gadce może się
        wreszcie skończyć.
        • czekolada88 Re: 4-te studia z kolei... 18.06.08, 13:40
          Autorka watku nie wspomniała nic o tym, że kiedy studiowala wbrew
          woli rodzicow teologie miala z tego powodu grande.

          __________________________________________________________________

          "When I think that I'm over you, I'm overpowered"
    • missundaztood Re: 4-te studia z kolei... 17.06.08, 18:21
      Napiszę jak było u mnie. Po maturze nie wiedziałam co i gdzie chcę
      studiować. Poszłam na zarządzanie, zapłaciłam za rok z góry i po
      pierwszym zjeździe (zaoczne) stwierdziłam, że to nie to, że nie
      wytrzymam. Na tej samej uczelni była psychologia, udało mi się
      przenieść. Zdałam super egzaminy w pierwszej sesji, po czym
      przeraziłam się jednym egzaminem w następnej, co przelało szalę
      niezadowolenia z uczelni i zrezygnowałam. W następnej sesji zaczęłam
      studiować pedagogikę resocjalizacyjną. Kierunek mnie bardzo
      interesował, świetnie mi szło, dostałam stypendium. W międzyczasie
      zaczęłam pracować w międzynarodowej korporacji. Pedagogikę
      studiowałam już drugi rok i zbliżał się czas odbycia
      kilkutygodniowych praktyk. Wybrałam pracę i...zaczęłam kolejne
      studia. Właśnie skończyłam pierwszy rok. Mam bardzo wyrozumiałych
      rodziców, ale trudno im się dziwić, że nie byli szczęśliwi...Ja sama
      żałuję tylko straconego czasu i pieniędzy, ale nie żałuję zmian.
      Obecne studia interesują mnie, przydają mi się w pracy i odwrotnie.
      Dają mi satysfakcję.
      Warto czasem posłuchać siebie.
      Strasznie się rozpisałam...Życzę powodzenia i trafnej decyzji!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka