moonshana
14.01.14, 13:09
cholera jasna. ukochany kot dziecka. byłyśmy w galerii handlowej i oczywiście musiała zabrać ze sobą pluszową świtę! najbardziej ulubiony zaginął w akcji, zorientowałam się dopiero w domu.
jak myślicie, jest sens iść tam po południu i szukać? byłam tylko w trzech sklepach. jest szansa na odnalezienie? oraz czy nie zrobię z siebie totalnego wałka, chodząc po sklepach i pytając o pluszowego kota ubranego w różową sukienkę dla lalki? a zresztą, mogę zrobić z siebie wałka, jeśli to ma pomóc.