Dzwoni dzisiaj pielęgniarka z przychodni i pyta czy młoda zdrowa i zaprasza nas na szczepienie w środę (młoda ma 5 lat i 4 miechy). Mówię, ze nie mogę. I zaczyna się: A dlaczego nie? Mówię, ze nie mam czasu w tym tygodniu. A kiedy pani będzie miała? WA czemu nie teraz, jak dziecko zdrowe?
Powiedziałam że mamy jeszcze 8 m-cy na to szczepienie, a ta na mnie z krzykiem niemal, że każdy odkłada te szczepienia a potem jak już 6 urodziny się zbliżają to każdy chory itd...
Przyznam, ze mnie zdziwiła. Nigdy nie dzwinili do nas z ponagleniem szczepień, zresztą wszystkie szczepienia były w terminie.
Ja rozumiem zadzwonić, ok, ale pretensja, ze nie przyjdę w dniu w którym pani pielęgniarka sobie wymyśliła? Zresztą powiedziałam jej, że młoda zdrowa ale ja mam właśnie anginę, nie zrobiło to specjalnego wrażenia, koniecznie mam w środę przyjść.
(oczywiście nie zamierzam

, zaszczepimy się bliżej lata).