pawlozsiul
11.08.07, 06:55
Ostatnio sobie pojeździłem. Szybka ewolucja:
Dzień 1:
Przepisowo. Do skrzyżowania z Białostocką, kulturalnie zawróciłem,
jakiś kilometr do tyłu i wjechałem do Inwestora.
Dzień 2:
Nie będę przecież jechał po fajki do Lidla. Głupio jakoś zawracać na
lewoskręcie. Ale co tam, nikt nie jedzie. Niech będzie - zawróciłem
do Arhelanu na skrzyżowaniu ze Żwirki i Wigury.
Dzień 3:
Po co mam jechać do Inwestora? Kupiłem farbę u Ediego. Edi nie miał
listew. Trudno, trzeba się jednak machnąć. Ruch niewielki, policji
nie ma... nie będę przecież jechał do Białostockiej. A w d... mam
poziome oznakowanie - skręcam.
Też to macie, czy tylko ja jestem piratem drogowym?