ole707
20.01.06, 19:17
"Koncepcja CBA twórczo sięga do tradycji ruskiej opryczniny za czasów Iwana
Groźnego. Sięga do szlachetnego ruchu egzekucji praw i dóbr za czasów króla
Zygmunta Augusta, do jakobińskich komitetów ocalenia publicznego i rzecz jasna
Czeki Feliksa Dzierżyńskiego. Oto wybierze się grono ideowych, nieprzekupnych,
arcymoralnych. Da im władzę. I niechaj oczyszczą kraj ze zła i zgnilizny
moralnej. Cóż z tego, że oprycznina rychło stała się narzędziem walki z
antycarską opozycją. Ruch egzekucji praw i dóbr się wypalił, bo dzielni
egzekutorzy zamiast odbierać bezprawnie zagarnięty majątek królewski,
zadowalali się łapówkami magnackimi. W czasach jakobińskich terror stał się
narzędziem eliminowania dawnych przyjaciół politycznych, a dzielni czekiści
też rychło zamienili się w biurokratów, urzędników państwowego terroru.
Tak też może się stać z przyszłym CBA. Jego funkcjonariusze wyposażeni w prawo
do niekontrolowanego podsłuchiwania, filmowania i rewidowania w czasie działań
operacyjnych zdobędą cenną wiedzę o podejrzanych. Nie zawsze winnych. Wiedzę o
ich życiu intymnym, rodzinnym, orientacjach seksualnych, upodobaniach. Wiedzę,
która w sprzyjających okolicznościach może się zmienić w haki, powody do
szantażowania. Taka groźba istnieje, bo przyszłe CBA ma być podległe
premierowi, parlament zaś sprawowałby nad śledczymi tylko pośrednią kontrolę. "