10.12.09, 18:29
Witam.

Ponieważ, znowu zetknęłam się z tym, że albo uogólnia się wypowiedzi do wiadra
z pomyjami /jeśli nie są pochwalne/, albo uznaje, że nie powinno się pisać nic
krytycznego, czy czegoś wymagać od MM, to może założę wątek
"ZA CO KOCHAM MM:"
skoro jest ciśnienie, żeby chwalić...
to proszę;)
Ma być miło i MM-friendly:)
bo ja już lepiej nic nie będę pisać. Zawsze i tak wyjdą pomyje:D
Obserwuj wątek
    • wushum Re: Ponieważ 10.12.09, 18:42
      Śmiertelnie poważnym i nie brukającym ideałów podpowiadam, że to wszystko w
      formie żartobliwej. Wszak sama macierz MM mówi, coby oko przymrużyć;D
    • ding_yun Re: Ponieważ 10.12.09, 18:46
      Wushum, jesteś bardzo niesprawiedliwa stawiając w takim świetle moje wypowiedzi.
      Odniosłam się do konkretnych uwag w wątku o włosach, więc nie uogólniałam niczego.
      Nie postulowałam nigdy, że należy chwalić i tylko chwalić. Wyraziłam natomiast
      swoje zdanie, że postawa czepiania się wszystkiego i nadinterpretacji pewnych
      zjawisk jest analogiczna do tego, co nam się u MM nie podoba.
      • ding_yun Re: Ponieważ 10.12.09, 18:49
        Wątek: "chwalimy ile wlezie" miałby charakter żartobliwy jakbyś go założyła
        spontanicznie sama z siebie, nie odnosząc się aluzyjnie do moich postów i to
        jeszcze tak, że zniekształcasz to, co piszę. Wybacz, ale nie jestem fanką
        strategii "wcisnę szpilę, a powiem, że to żart, ha ha, jeszcze zrobię kretynów z
        tych, co się nie śmiali".
        • kkokos Re: Ponieważ 10.12.09, 20:30
          jeżu malusieńki, może ufunduję jakąś nagrodę temu, kto pojmie, o co się
          spięłyście w wątku o włosach, bo choć przeczytałam go specjalnie pod tym kątem,
          to dalipan nie wiem. jakiś absurd (i to mówię ja, stara pieniaczka!).

          takoż w tym wątku. proponuje zakończyć, bo naprawdę nie warto :) :)
          • wushum Re: Ponieważ 10.12.09, 22:16
            To ja chyba rzeczywiście lepiej będę milczeć, bo już nie wiem co mam pisać, żeby
            nie zostało odebrane jako "wiadro pomyj"/nie z wątku o włosach/, "robienie
            kretynów", czy "wstrętna MM". To właśnie jest nad-interpretacja.
            Nie wiem, co mam pisać, żeby nikt nie czuł się urażony i nie oczekiwał, że
            zmienię zdanie, lub będę udawać. Widzę, że nawet przymrużenie oka, jest
            odbierane, jako coś strasznego, poniżającego, uchybiającego itp.
            Dobra.
            Ja spadam, bo nie ogarniam tej powagi.
            Pozdrawiam
    • wushum ps 10.12.09, 23:56
      Kurczę blade, Ding-yun, tak sobie myślę, że żal mi się wycofywać z tego forum i
      że przecież rozumiesz, że nie krytykuję "wszystkiego", żeby sobie krytykować,
      tylko podobały mi się wcześniejsze książki MM, a od pewnego momentu coś się
      stało i z nimi i z MM. I to nie jest kwestia, że człowiek dorósł /hehe bo nie
      dorosłam;)/ ale, że kiedy czytam Kłamczuchę i chcę to porównać z np Językiem
      Trolli, czy CzP, to, przepraszam, ale dla mnie ewidentnie poziom jest inny, inne
      też jest podejście do człowieka samej autorki. Kłamczucha kłamie, Roma jest
      brzydulą, Lila kopci, ale tam każdy ma szansę, nikt nie jest przekreślany i
      "zły" z definicji. Nikt nie jest potępiany samym opisem, czy w ogóle oceniany.
      Nie wiem, jak wyjaśnić, o co mi chodzi. Ale właśnie tamte książki mnie ujmowały.
      A te nie. I co mam poradzić? Tak jak, kiedyś pisałam listy do MM i zadawałam tam
      pytania, na co otrzymywałam odpowiedzi. Normalne i bez obrażania się, a widzę,
      że teraz nie miałabym szans.
      Jeśli chodzi o tematykę włosów, oczywiście, że jest przesadna, ale nie traktujmy
      tego tak śmiertelnie poważnie. Dla mnie jest coś na rzeczy, że u MM zaniedbana,
      to ta "dobra", bo kultywuje się dbanie o idee, a nie to, co fizyczne - patrz
      kolejny przekład Plutarcha, zamiast kotleta, czy czekolady...i co więcej powiem,
      ja się na tych ideach wychowałam. I co? I powiem, że niejednokrotnie się
      zastanawiam, jak duży wpływ miały na mnie te książki, bo mam zakorzenione takie
      właśnie "skrzywienie" w patrzeniu na życie i wcale mi to nie ułatwia niczego.
      /Heh, gdybyśmy byli w USA, mogłabym zaskarżyć MM, że nie dorobiłam się np
      fortuny, bo wpoiła takie zasady, a ja dziecięciem będąc, łykałam jak gąska/.
      Ding-yun mam nadzieję, że Cię nie obraziłam. Nie chciałam.
      Pozdrawiam:)
      • ding_yun Re: ps 11.12.09, 01:38
        Wushum, jak Ci szkoda, to nie wycofuj się. Ja tego ani przez chwilę nie
        oczekiwałam, zresztą raz już odejść chciałaś, toczyła się na ten temat dyskusja
        i wnioski były wyraźne - nikt nie oczekiwał honorowej dymisji.

        Na tym forum się toczyła masa dyskusji o krytykowaniu, poziomie książek, osobie
        MM etc, nie streścimy ich teraz w paru postach. Ja już wielokrotnie pisałam, że
        krytyce przeciwna nie jestem i nie będę, natomiast na pewno nie muszę zgadzać
        się z każdym krytycznym postem, żeby przypadkiem ktoś mi nie zarzucił, że ja to
        bym tylko chciała chwalić i chwalić. Wątek o włosach był w sumie niewinny (na
        marginesie: przepraszam agrest, że Ci go zepsułam), mnie zirytowało po prostu
        doszukiwanie się jakiś treści wywrotowych i tropienie tego, co znowuż za głupią
        rzecz MM chciała napisać - trochę na siłę. A zirytowałam się głównie w
        kontekście ostatniej dyskusji o MM i jej braku sympatii dla ludzi. Gdy tymczasem
        taki sam brak życzliwości moim zdaniem któryś już raz na forum zaistniał.

        Mnie nie irytuje fakt, że komuś się coś nie podoba. Mnie irytuje jeśli krytyka
        ma słabe podstawy, a oparta jest głównie na doszukiwaniu się czegoś na siłę.

        Jeśli piszę, że coś mi się nie podoba to tylko dlatego, żeby dać temu wyraz, a
        nie dlatego, że mam zapędy dyktatorskie i chcę wprowadzać odgórne zarządzenie
        lukrowania wszystkiego. Zresztą, Wushum, czytasz forum i wiesz doskonale, że ja
        jestem raczej w mniejszości, a krytyka trzyma się mocno i jakaś jedna ding_yun
        nie może jej zaszkodzić. Może sobie tylko pomarudzić, od tego forum. Kończmy tą
        dyskusję i piszmy dalej obie. Tyle w temacie z mojej strony.

        PS Ja nadal będę reprezentować pogląd, że ciągła krytyka - nawet merytoryczna,
        jest równie nudna jak ciągle pochwały i zachyty - nawet zasłużone. Ale o tym już
        nie tu, tylko w odpowiednich wątkach, będę pisać i was irytować na bieżąco :)
        • wushum Re: ps 11.12.09, 01:52
          Z drżeniem i łopotem serca irytacji oczekuję :D!
          Ściskam :)
    • rozdzial43 Re: Ponieważ 11.12.09, 19:17
      Na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć ;)

      No to ja zacznę wyznanie, za co kocham twórczość MM, przy czym dla równowagi od
      razu napomknę, za co nienawidzę twórczości MM, przy czym żeby równowaga była
      zupełna, uczynię to w dwóch kategoriach: starej Jeżycjadzie i nowej Jeżycjadzie.

      No to zaczynam. Jestem Rozdział43. Na forum Fani MM jestem od 2009r., od
      stycznia. Znaczy, od polowy stycznia. Właściwie od drugiej połowy stycznia.
      Dokładnie od 19 stycznia (chyba).

      W starej Jeżycjadzie kocham twórczość MM za opis rozwijającego się biustu
      Bernarda i strzał gumką w Pieroga. Uwielbiam też wyznanie pani Sznytek: cyt."ja
      może tak wyglądam z tym śledziem, ale ja jestem po Studium Nauczycielskim"
      (iihihihihi)

      Nienawidzę sceny w starej Jezycjadzie, w IS, w której Idusia idzie po ucieczce z
      wakacji do wujostwa, a tam Fela stoi żmudnie przy garach, miesza kopyścią w
      konfiturach, a następnie budzi śpiącego smacznie poobiednią drzemką Józeczka na
      herbatę i konfitury. Nienawidzę, jak się pojawia w ciepłej kuchni poziewując,
      drapiąc się w kark i klepiąc po piersi. W sumie nie wiem, co mnie tak irytuje w
      tej scenie, ale cały roztargniony Onuc nie irytuje mnie tak strasznie, jak
      Józeczek w tej scenie. Może dlatego, że sama bardzo lubię spać i też bym chciała
      wstawać z poobiedniej drzemki na świeżutkie konfitury usmażone ręką mistrzyni.

      W nowej Jezycjadzie uwielbiam sonet Łusi "Polonista" i ten wers, że najmitą
      jesteś polonisto (hihihihi).
      Nienawidzę zaś wątku złotej nici, Laury latającej za świeżo widzianym Adamem,
      zwierzającej się w obcych chałupach obcym starcom (choćby i stojącym nad
      grobem). Nie dość, że irytujące, to jeszcze strasznie nudne.

      Muszę powiedzieć, że od razu mi przyszły do głowy rzeczy, których nienawidzę w
      nowej Jeżycjadzie, a nad złą rzeczą w starej Jezycjadzie musiałam się zastanowić.
      • emae Re: Ponieważ 12.12.09, 19:23
        Bardzo podoba mi się Twój post, Rozdział, zarówno treść, jak i konstrukcja :)
        Postanowiłam zatem napisać w tym samym stylu.

        Za co kocham starą Jeżycjadę? Za humor, a niejednoznaczność postaci, za
        nienachalnie dawkowaną mądrość, za pomysłowe fabuły, za prawdziwe
        psychologicznie bohaterki i tworzone przez nie relacje, za Gabrielę dokładnie
        taką, jaką chciała ją stworzyć autorka: twardą kobietę doświadczoną przez los,
        która od czasu do czasu da się ogarnąć wzruszeniom, by chwilę później wrócić do
        swej zwykłej formy.

        Czego nie znoszę w starej Jeżycjadzie? Sceny z Aurelią i szynką. Lisieckich w
        "Brulionie Bebe B.", relacji między Anielą a Bitnerami. Chyba tyle.

        Co kocham w Neojeżycjadzie? Fragmenty, gdy Laura pokazuje się od tej
        refleksyjno-wrażliwej strony (i nie myślę tu o jej użalaniu się nad sobą).
        Humorystyczne sceny z Łusią. Pewne napięcia emocjonalne na linii Józinek-Ignaś.
        Opis głosu Trolli. Niejednoznaczność postaci Wolfiego i Bodzia. Rozmowę o seksie
        w "Języku Trolli" :)

        Czego nie znoszę w Neojeżycjadzie? Niemal całej "Czarnej Polewki". Fragmentów z
        Pyziakiem. Szesnastego roku życia Belli, córki 35- letniego Robrojka. Serialu
        ciągnącego się od "Języka Trolli" aż po "McDusię". Okładki McDusi. Coraz
        większego mijania się z realnym światem. Traktowania Ignasia w rodzinie. Maila,
        który nie doszedł. Komentarzy odautorskich. Ciągłego płaczu Nigdy-Nie-Płaczącej.
        Chyba tyle.
      • ewaty Re: Ponieważ 12.12.09, 19:35
        Dla mnie największa wartość Jeżycjady wszelakiej to trafienie na to
        Forum.
        Ślups, ślups- w tle słychać charakterystyczne odgłosy podlizywania
        się.

        Śmiejcie się, ale to jest bardzo fajny klub literacki, dzięki któremu
        wracam do tych książek częściej, niż bym wracała bez. I niejeden post
        spowodował, że pewne rzeczy zaczęłam inaczej czytać. Bardzo Was
        lubię:)

        A książkowo, najbardziej w starej J lubiłam to poczucie ogólnej wiary
        w ludzi i tkwiące w nich okruchy dobra, które da się wydobyć.
        Co zawaliła NJ, za co jej nie lubię.
    • aneladgam Re: Ponieważ 23.12.09, 23:54
      stale i niezmiennie za przepis na makowiec :)
      • platynowa_kostka_rubika Re: Ponieważ 24.12.09, 11:58
        Za co kocham starę Jeżycjadę? Za przesycenie ciepłem i optymizmem. Za humor i
        wyrozumiałość w opisywaniu ludzkich słabostek - w starej Jezycjadzie właściwie
        nie ma złych/głupich ludzi, są tylko tacy, którzy w jakiś tam sposób pobłądzili.
        Pokazane są różne typy ludzkie - i to pokazane smacznie; każda postać jest
        barwna i charakterystyczna. Mam lepszy nastrój po czytaniu tych książek; w jakiś
        sposób napełniają mnie nadzieją - że będzie lepiej, że warto.

        Co sprawia mi przykrość przy czytaniu Neojeżycjady? Surowe osądy (ten zły, ten
        głupi, ten bezwartościowy) i przepojone żywą, bezinteresowną niechęcią bliźniego
        opisy; szufladkowanie. Zniknęło gdzieś ciepło - na każdej stronie czuję
        przypomnienie, że nadzieja owszem, niby jest, ale po pierwsze, tylko dla
        Wybranych, a po drugie, to i tak jej nie ma, bo ten świat taki parszywy, że
        tylko Wybrańcy go trochę ratują, ale co Oni mogą w zalewie ludzkiego chłamu.
    • merenre Re: Ponieważ 25.12.09, 01:36
      A ja lubię starą, starą Jeżycjadę. Bo mimo, że doszukujemy się teraz
      podtektów, to dla mnie, prawie wtedy nastolatki, była ciepła i pełna
      humoru. Moją pierwszą książką był Kwiat Kalafiora :)
      • moleslaw Re: Ponieważ 26.12.09, 16:37
        Kocham Jeżycjadę za to że jest,była i będzie :-) dla mnie wzorem
        rodziny,której nigdy nie miałam.Wychowywałam się w rodzinie patologicznej i
        książki MM były dla mnie wszystkim,na okrągło uciekałam w świat
        Borejków,pozwoliło mi to przeżyć wszystkie złe i dobre chwile.Zawsze zależnie od
        wieku,wyobrażałam sobie że jestem jedną z bohaterek tej sagi,kolejno
        Idą,Gabrysią ,Pulpą czy Natalią.
        przepraszam że tak poważnie ..
        No i uwielbiam zarówno Jeżycjadę jak i jej Autorkę za to iż podsunęła mi wiele
        książek po które sama bym nie sięgnęła bo bym o nich nie wiedziała po prostu.
    • truscaveczka Re: Ponieważ 27.12.09, 09:36
      Najbardziej kocham scenę gdy pani Żakowa czyta z rozwianą rzęsą nad grożącym
      potopem zlewem "Dzień tryfidów". Zawsze tego Cesi zazdrosciłam, bo moja matka -
      bibliotekarka nienawidzi fantastyki wszelakiej (i komiksów) i u niej w
      bibliotece mozna wziąć komiks lub fantastykę, o ile się weźmie też jakąś
      "prawdziwą" książkę (dla dziewczynek Musierowicz, dla chłopczyków coś
      przygodowego najlepiej). O.
      • dakota77 Re: Ponieważ 27.12.09, 18:24
        Hm, czegos tu nie rozumiem. Ok, sama fantastyki nie lubi, ale czemu
        narzuca swoje gusta innym?
        • czarna9610 Re: Ponieważ 27.12.09, 22:12
          Jestem bibliotekarzem i kocham fantastykę. Nawet sama ją polecam czytelnikom.
        • truscaveczka Re: Ponieważ 28.12.09, 11:29
          Dakota, ja nie mówię, że to prawidłowe zachowanie ;p Ona w ogóle ma mało
          normalnych zachowań ;)
    • jeriomina Re: Ponieważ 28.12.09, 10:53
      Wcześniejszą Jeżycjadę - za autentyzm. Za humor. Za to, że MM niczego tam nie
      tłumaczy (ja osobiście często odnoszę wrażenie, że w nowszej Jeżycjadzie tak
      jakby "tłumaczona" jest cała rzeczywistość - akcja nie dzieje się naprawdę
      tylko...no nie umiem tego nazwać ale przepełnia mnie uczucie sztuczności).
      "Szóstą klepkę" - za Jurka chodzącego za Ceśką krok w krok. Za jego "kamienną
      twarz indiańskiego wojownika". Za Dmuchawca łykającego piramidon. To takie
      autentyczne:) i za Bobcia z dziadkiem rozmowy o Kwapiszonach. Za jajecznicę na
      wieży:)
      "Kłamczuchę" chyba najbardziej za ten hamak, na którym spała Aniela w pierwszą
      noc - ja zawsze lubiłam w dzieciństwie nastrój lekkiego bałaganu i przytulnego
      zagracenia:) I za świetny pomysł z jedzeniem pączków na wyścigi. Realny za
      komuny, naprawdę:)
      "Kwiat kalafiora", mimo wszędobylskich Borejków też lubię. Za kolory ziemi,
      które Gaba ma w nosie. Za "spokój, złośliwe bachory". Za "Pulpa, czy wyjadałaś
      cukier pudrowy?". Za bardzo realne opisy wszelkich potraw, które po prostu
      czułam w ustach, czytając książkę.
      W ogóle za wszelkie mocno literalne opisy kulinariów. A! i byłabym zapomniała,
      za to, jak ojciec Borejko (co by o nim nie mówić), prostuje się w szlafroku jak
      Marcus Porcius Cato zwykł był prostować się w swej todze:) Ten opis rządzi i
      powala, przynajmniej mnie, jako zupełny absurd:) I w ogóle cała scena z
      wtargiwaniem Pieroga z Dmuchawcem na młodzieżową prywatkę. Cała ta intryga z
      piwnicą i cielakiem. Jak czytałam to po raz pierwszy, mając 10 lat, to
      autentyczne dreszcze grozy mnie przejmowały:)
      • ding_yun Re: Ponieważ 28.12.09, 11:39
        Ja kochałam zawsze starą Jeżycjadę za to, że jej bohaterowie byli zupełnie inni
        niż moja rodzina. Moja rodzina jest w całej swojej rozciągłości praktyczna i
        realistyczna. Absolutnie wszystkie działania zawsze mieściły się w granicach
        rozsądku i były dokładnie umotywowane. Kultura wysoka - tak, jak najbardziej,
        ale kolejne wydanie Plutarcha już absolutnie nie. A u Borejków, żaków i reszty
        była prowizorka i spontan i wtedy wydawało mi się urocze :) I oczywiście za
        różne sformułowania MM, które są na stałe w moim języku: rymniesz na dziób,
        lumpenproletariat, o nieba, mina człowieka, który znalazł sposób na likwidację
        powszedniej udręki (bardzo często spotykana u różnych specjalistów od
        spychoterapii) i oczywiście budyń z soczkiem.
        • jeriomina Re: Ponieważ 28.12.09, 13:37
          O, tak - ja też, kiedy nie wiem jak opisać faceta, który jest modelowy i w
          którym "każda powinna się zakochać" to mówię o nim "budyń z soczkiem". Świetne
          określenie:) lepsze niż ciacho, imho.
        • onion68 Re: Ponieważ 28.12.09, 13:38
          > powszedniej udręki (bardzo często spotykana u różnych specjalistów od
          > spychoterapii) i oczywiście budyń z soczkiem.

          A są spece od spychoterapii? Ja znam tylko tych od spychotechniki :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka