Dodaj do ulubionych

uczę się łaciny...

12.02.10, 21:48
... bo muszę.

I powiem wam od serca: JAKI TO CHOLERNIE NUDNY JĘZYK!
Obserwuj wątek
    • avvg Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 00:37
      Ja przeszłam przez to na studiach:)
      Miałam w dodatku zabójczo nudny podręcznik.
      I zabójczą nudną lektorkę.

      A w podstawówce moja fasynacja łaciną była
      wielka i uczyłam się sama... Sentencji, a potem
      koniugacji i deklinaji, na szczęście szybko mi
      przeszło.
    • kooreczka Cytować sentencje każdy potrafi 13.02.10, 09:57
      ciekawe, czy Ignac zapoznał się z koniugacjami, deklinacjami i konstrukcjami
      gramatycznymi. Bo o ile zdania łacińskie brzmią fajnie, to tłumaczenie ich, albo
      tłumaczenie na łacinę to horror.
      Gramatyka łacińska to potwór. Zwłaszcza jeśli chodzi o terminologię medyczna
      najeżoną zapożyczeniami z greki, których rodzaje i odmiany rządzą się swoimi
      prawami.
      Łacinę znam na poziomie podstawowym, choć łatwiej przychodzi mi czytanie niż
      pisanie. Czytając Paska rzadko patrzyłam do przypisów, Owidiusza czytałam ze
      słowniczkiem, znam trochę wierszy, piosenek i pieśni kościelnych i stwierdzam,
      że tekstów łacińskich łatwo uczyć się na pamięć, znając jedynie przybliżone
      tłumaczenie- natomiast jakiekolwiek zgłębianie się w jej meandry to ciężka,
      niewdzięczna i IMHO bezsensowna praca
      • kebbe Re: Cytować sentencje każdy potrafi 13.02.10, 11:01
        E, no chwilunia, Ignac był filologiem klasycznym, ergo wykształconym solidnie w
        łacinie i grece. Tuszę, że koniugacje i deklinacje go nie ominęły.
        Uczyłam się języka łacińskiego w liceum, jakimś cudem miałam 5 (nie oddawała ta
        ocena moich umiejętności, o nie), dzięki czemu byłam zwolniona z lektoratu na
        studiach. Cieszyłam się krótko, bo okazało się potem, że i tak muszę zaliczyć
        dodatkowy język starożytny. Padło na starogrecki i wtedy dopiero zaczęła się
        jazda. Dwa semestry bólu, potu i łez. Do dziś w głowie zostało mi niemal tylko
        agatos georgos i xenos kosmos, co dowodzi, że talentów językowych to ja jednak
        nie mam, niestety, :P
      • teano1 Re: Cytować sentencje każdy potrafi 13.02.10, 16:41
        kooreczka napisała:

        > Bo o ile zdania łacińskie brzmią fajnie, to tłumaczenie ich, alb
        > o
        > tłumaczenie na łacinę to horror.
        > Gramatyka łacińska to potwór.

        A owszem wiedział o tym już Hannibal ;)
        BPNMSP (Bardzo Przepraszam Nie Mogłam Się Powstrzymać)
        • maitresse.d.un.francais Piękny utwór, piękny! 15.02.10, 00:08
          Spieszę przesłać go kolegom, zarówno tym zgłębiającym łacinę, jak i szczęśliwie
          z niej zwolnionym!
          • teano1 Re: Piękny utwór, piękny! 15.02.10, 20:03
            Prawda? A prawie zupełnie zapomniany (podobnie zresztą jak autor). Ile ja się nakopałam żeby (tegoż autora) zidentyfikować. Bo wspomniany paszenog dziadka sugerował, jakoby autorką była jakaś koleżanka z jego przedwojennej szkoły :)
            Lubię ocalać od zapomnienia. Tylko czasu na to brak :(
    • sentslaue Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 10:03
      Łacina? NUDNA? Jakiez to słowo, moje dziecko, wymknęło Ci się zza
      zagrody zębów? No, chyba, że miałaś nieszczęście trafic na
      badziewnego lektora...Mnie jeszcze po 40 latach rumieńce emocji biją
      na twarz, jak przypomnę sobie nasze dociekania nad średniowiecznymi
      łacińskimi protokołami rozprawy rektora Uniwersytetu
      Jagiellońskiego, który dociekał, kto kogo dusił: introligator
      szlachcica, który zamówił u niego oprawę modlitewnika i nie
      zapłacił, czy szlachcic - introligatora, który podręcznika nie
      oporawił, a zapłaty się domagał....
      • ginny22 Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 11:13
        > Łacina? NUDNA? Jakiez to słowo, moje dziecko, wymknęło Ci się zza
        > zagrody zębów?

        Jedyne słuszne ;) Dla mnie łacina w liceum okazała się koszmarem.
        Miałam z nie summa summarum czwórkę, ale co się namęczyłam, to moje.
        Talentów językowych nie mam, języki fleksyjne to dla mnie ZUO,
        mordowałam się zatem z tą łaciną okrutnie. Na szczęście ocena na
        świadectwie maturalnym zwalniała mnie z lektoratu na studiach, bo
        drugi raz tego koszmaru bym nie przeżyła.
        Aha, nauczycielkę mieliśmy świetną, do dziś ją dobrze wspominam,
        więc jednak źródłem zła jest tu łacina jako taka.
      • kooreczka Na pewno nie nudna 13.02.10, 12:23
        ale trudna i zawiła- to język dla pasjonatów zagrzebanych w literaturze i
        historii. Pół biedy, kiedy chodzi o jakąś szlachecka burdę, ale takie niewinne
        "applicare" (dołączyć, połączyć, złączyć, wcielić, zjednoczyć?) od dziesiątków
        lat spędza sen z powiek mediewistom polskim i litewskim.
        Jednak cieszę się, ze nie musze płynnie mówić w tym języku, w którym co drugi
        wyraz to wyjątek.
        • anchema Re: Na pewno nie nudna 13.02.10, 12:35
          jak się ma dobrego lektora to nie jest nudna ani trudna :)
          ja tam lubię uczyc sie łaciny
      • maitresse.d.un.francais Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 17:42
        Jakież to słowo, moje dziecko

        Lektorkę mamy, hmmm... barwną... Nudna, tak! Dodam, że mam talent językowy i
        doszłam już do etapu, kiedy intuicyjnie łapię, co ma jak być odmienione. Miałam
        kontakt z rosyjskim, niemieckim, angielskim, francuskim i hiszpańskim i ŁACINA
        JEST NAJNUDNIEJSZA Z NICH!

        A propos dziecka - nie obrażam się, tylko mam 35 lat, ile więc musi mieć
        forumka, by mnie swym dzieckiem nazwać? ;-)
        • sentslaue Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 19:42
          maitresse.d.un.francais napisała:
          > A propos dziecka - nie obrażam się, tylko mam 35 lat, ile więc
          musi mieć
          > forumka, by mnie swym dzieckiem nazwać? ;-)
          Mam eee.... 58 lat :-( .... jeszcze przez parę dni
          • maitresse.d.un.francais Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 21:01

            > Mam eee.... 58 lat :-( .... jeszcze przez parę dni

            Zatem zwracam honor, moja Rodzicielka jest rok młodsza. :-)

            No i co, że 58? Potencjał się liczy!
    • mama_kotula Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 12:38
      Nudny jak nudny. Ot, język. Tyle że martwy i uczysz się go biernie. I nudność łaciny dla większości wynika z tego, że większość nie ma żadnego celu w uczeniu się łaciny poza tym, że trzeba egzamin/kolokwium zaliczyć - to rzekłam ja, laureatka szczebla centralnego olimpiady języka łacińskiego i kultury antycznej, która łacinę kocha, choć też tego celu nie widzi ;)

      Ja to powiem od serca - historia to dopiero jest CHOLERNIE NUDNA! ;-)

      Właściwie nienudna to jest tylko matematyka. I fizyka. I wszelkie pokrewne.
      • dakota77 Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 14:41
        Historia nudna? To dopiero herezja stulecia!:)
        • andrzej585858 Re: uczę się łaciny... 14.02.10, 08:25
          dakota77 napisała:

          > Historia nudna? To dopiero herezja stulecia!:)

          Stulecia? Chyba od chwili Wielkiego Wybuchu większej nie wygłoszono!! Szkoda że
          Torquemada tego nie może przeczytać :-))
      • truscaveczka Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 17:59
        Historia jest nudna okropnie. I chemia. A wf jaki nudny :D
        • mamalilki Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 20:15
          Chemia i wf - zgodze się - nudziarstwo. Z historią jest tak, że im więcej się
          wie, tym ona jest ciekawsza. Jak uczniowie mają zapamiętać wyrwane z ciągu
          przyczynowo-skutkowego daty i nazwiska to jest to najnudniejsza nauka na
          świecie. Dla mnie to, że uczeń pomyli sie o kilka lat w datach nie ma aż takiego
          znaczenia jak to, czy potrafi umieścić fakt w logicznym ciągu zdarzeń.
          Łacinę lubię, ale tylko tłumaczenia bo do tych cholernych sentencji i
          powiedzonek to mam za krótką pamięć. Tłumaczenia częto przypominają zagadki
          logiczne :-)
          • maitresse.d.un.francais Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 21:02
            Tłumaczenia częto przypominają zagadki
            > logiczne :-)

            Podobnie tłumaczenia z niemieckiego, łacina nie jest tu wyjątkiem.
            • turzyca Re: uczę się łaciny... 15.02.10, 10:27
              maitresse.d.un.francais napisała:

              > Tłumaczenia częto przypominają zagadki
              > > logiczne :-)
              >
              > Podobnie tłumaczenia z niemieckiego, łacina nie jest tu wyjątkiem.

              O nie, nie, nie! Niemiecki jesli chodzi o tlumaczenia jest wrecz nudny, bo
              Niemcy zawsze, ale to zawsze, uwzgledniaja zarowno podmiot jak i orzeczenie. A
              jesli w zdaniu jest podmiot i orzeczenie, to cala reszta jest juz od tego
              zalezna i nie sprawia wiekszych trudnosci. Jesli to jest zagadka logiczna to na
              poziomie 32-polowego sudoku. Jedyny problem to pociachac te wielokrotnie zlozone
              zdania tak, by jednak wzajemne powiazania zostaly zachowane, polski nie
              dysponuje takim wyborem zaimkow i temu podobnych elementow wiazania zdan. Za to
              przetlumaczenie zdania, w ktorym najpierw trzeba sie podmiotu i orzeczenia
              domyslic, jest zdecydowanie paskudniejsze. Na szczescie lacina jest
              fleksyjna i trzy czwarte zaleznosci wylazi samo, a my z racji jezyka ojczystego
              mamy wprawe w ich zauwazaniu. Za to nie chcialabym byc Niemcem czy Anglikiem,
              ktory ma tlumaczyc z laciny, bez ekstra drygu jezykowego moze byc to naprawde
              paskudne zadanie.

              Dochodze do wniosku, ze jak dalej bede sledzic ten watek to sie w przyszlym
              semestrze zapisze na jakies zajecia tlumaczeniowe z laciny, bo sie chyba juz za
              nia stesknilam...
              • maitresse.d.un.francais Re: uczę się łaciny... 15.02.10, 16:22
                turzyca napisała:

                > maitresse.d.un.francais napisała:
                >
                > > Tłumaczenia częto przypominają zagadki
                > > > logiczne :-)
                > >
                > > Podobnie tłumaczenia z niemieckiego, łacina nie jest tu wyjątkiem.
                >
                > O nie, nie, nie! Niemiecki jesli chodzi o tlumaczenia jest wrecz nudny, bo
                > Niemcy zawsze, ale to zawsze, uwzgledniaja zarowno podmiot jak i orzeczenie. A
                > jesli w zdaniu jest podmiot i orzeczenie, to cala reszta jest juz od tego
                > zalezna i nie sprawia wiekszych trudnosci. Jesli to jest zagadka logiczna to na
                > poziomie 32-polowego sudoku.

                Nic mi to nie mówi, nie lubię sudoku i nie zajmuję się nim.
          • truscaveczka Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 23:21
            Mamalilki, ja TERAZ uwielbiam historię. Kiedy sama zaczęłam ją
            zgłębiać i ROZUMIEĆ. A tego rozumienia nikt nie uczył w szkole :/
          • dakota77 Re: uczę się łaciny... 14.02.10, 18:33
            Tu racja. U nas często źle uczy się historii, właśnie tak jak napisałaś
            kładąc nacisk na daty, a nie procesy. Daty nie są najważniejsze. taki
            XIX wiek tak na przykład skończył się na I wojnie światowej, nie na
            roku 1900, bo zjawiska polityczne i społeczne na daty nie patrzą:)
            • mama_kotula Re: uczę się łaciny... 15.02.10, 00:12
              Oj tam daty, procesy i inne takie. Historię tworzą ludzie, ja ludzi nie rozumiem
              i nie lubię. Matematyka. To jest to, co rozumiem. Bo tam nie ma czynnika
              ludzkiego :P
        • the_dzidka Re: uczę się łaciny... 15.02.10, 13:15
          Chemia nudna!!!! *zamilkła od wstrząsu*
          Na studiach najbardziej uwielbiałam fotochemię, chemię kwantową i
          fizyczną. A poszłam na te studia, bo na lekcjach w wykonaniu naszej
          chemicy przed moimi oczami leciał barwny film pełen elektronów
          skaczących po powłokach...
          • maitresse.d.un.francais Re: uczę się łaciny... 15.02.10, 16:23

            > chemicy przed moimi oczami leciał barwny film pełen elektronów
            > skaczących po powłokach...
            >
            przeczytałam: skaczących po zwłokach
    • toja737 Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 16:05
      A ja żałuję, że się nie nauczyłam, chociaż lektorów i wcześniej nauczycieli miałam świetnych. Cóż, zabrakło mi wtedy właśnie motywacji. Ale pamiętam tę cholerną satysfakcję, gdy powolutku udawało się rozwiązać rebus (czyt. przetłumaczyć zdanie). Szkoda. Tym bardziej, że zgadzam się z opinią, że wycofując łacinę ze szkół odcięto nas od kultury naszych dziadków.
    • teano1 Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 16:34
      maitresse.d.un.francais napisała:

      > ... bo muszę.
      >
      > I powiem wam od serca: JAKI TO CHOLERNIE NUDNY JĘZYK!

      A mówili starożytni "de gustibus et coloribus non est disputandum"

      Ja łacinę uwielbiam chyba od urodzenia i dla mnie jest to język żywy.
      Nie mówiąc już o tym, ze dużo łatwiej zapamiętać i zrozumieć różne obce nazwy
      (medykamentów, chorób, substancji biologicznie czynnych i nie tylko) gdy się zna
      choć trochę łacinę.
      Łatwiej też przychodzi nauka innych języków obcych.

      Ale... rzecz gustu :P
      I faktem jest, że jeśli coś się robi z przymusu, to robi się to byle jak.
      Jak to się mówi - z niewolnika, nie ma robotnika.
      • avvg Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 17:32
        > Nie mówiąc już o tym, ze dużo łatwiej
        zapamiętać i zrozumieć różne obce nazwy
        > (medykamentów, chorób, substancji
        biologicznie czynnych i nie tylko) gdy się zn
        > a
        > choć trochę łacinę

        Ja nie znam, a dość łatwo zapamiętuję i
        rozumiem.

        > Łatwiej też przychodzi nauka innych języków
        obcych.

        Eee tam, ja zaczęłam od angielskiego, potem za
        sprawą mądryh nauczycieli rozbudowywałam
        słownictwo wgłębiając się w to bardziej
        wyrafinowane, pochodzące wprost z łaciny. Efekt
        jest taki, że biegle operuję językiem ŻYWYM,
        mając niejako podstawy martwego i taka opcja mi
        bardziej odpowiada:)
        • teano1 Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 17:39
          avvg napisał:

          > > Nie mówiąc już o tym, ze dużo łatwiej
          > zapamiętać i zrozumieć różne obce nazwy
          > > (medykamentów, chorób, substancji
          > biologicznie czynnych i nie tylko) gdy się zn
          > > a
          > > choć trochę łacinę
          >
          > Ja nie znam, a dość łatwo zapamiętuję i
          > rozumiem.
          Czyżbyś miała sobowtóra na forum?:
          avvg napisał:

          > Ja przeszłam przez to na studiach:)
          > Miałam w dodatku zabójczo nudny podręcznik.
          > I zabójczą nudną lektorkę.
          >
          > A w podstawówce moja fasynacja łaciną była
          > wielka i uczyłam się sama... Sentencji, a potem
          > koniugacji i deklinaji, na szczęście szybko mi
          > przeszło.

          Nigdzie nie napisałam że łacinę trzeba biegle znać, by dzięki temu łatwiej "załapywać" obce nazwy.
          Ja też łacinę znam o tyle o ile, choć nieodmiennie mnie fascynuje.
          Ale najlepsze w tym wszystkim jest to, że nawet "polizanie" łaciny daje efekt, o którym powyżej :)
    • chomiczkami Re: uczę się łaciny... 13.02.10, 23:42
      Nie jest taki zły. Ja lubię lekcje łaciny, lubię także samą łacinę. Trzeba
      włożyć sporo pracy w zasadzie bez sensu, bo komu potrzebna dziś łacina... ale
      różne są spaczenia - ja lubię łacinę!
      • andrzej585858 Re: uczę się łaciny... 14.02.10, 08:34
        Niestety nie dane było mi uczyć się łaciny. Kiedyś próbowałem sam uczyć się za
        pomocą podręcznika "Łacina bez pomocy Orbiliusza" ale jednak stwierdziłem że bez
        Orbiliusza to nie dam rady - czyli bez batów. Nikogo chętnego zaś do batożenia
        nie było a poza tym antytalent językowy w stopniu wybitnym posiadam, więc
        edukację na poziomie znajomości sentencji zakończyłem.
        Bardzo zaś chciałbym znać łacinę, jej znajomość zwłaszcza w historii jest wręcz
        niezbędna.
        Poza tym , język jest nudny jeżeli uczy się jego bez wewnętrznej potrzeby, tylko
        dlatego że takie są wymagania w szkole.
        • chomiczkami Re: uczę się łaciny... 15.02.10, 19:40
          To jest mój podręcznik. Co prawda Orbiliusz gratis dodany nie został, ale mamy
          bardzo kompetentną panią łacinniczkę. Wiele osób narzeka na wymagania oraz
          trudność ogólną języka, ale, cóż... każdy filolog powinien chociaż trochę łacinę
          rozumieć, prawda?
          • andrzej585858 Re: uczę się łaciny... 15.02.10, 20:36
            To może samokształceniowe kółko forumowe miłośników łaciny? Ignacy byłby
            szczęśliwy!!
            • chomiczkami Re: uczę się łaciny... 15.02.10, 20:42
              Byłby albo nie byłby :) wszak miłośnikiem nowoczesności nie jest...
    • jeriomina Re: uczę się łaciny... 14.02.10, 10:00
      Oj, nie zniechęcajcie mnie...ja zaczynam naukę łaciny za dwa tygodnie (drugi
      semestr drugiego roku filologii angielskiej:)...mam zamiar jakoś bezboleśnie
      przez to przejść...
      • avvg Re: uczę się łaciny... 14.02.10, 12:50
        Jeśli nie trafisz na panią mgr AL i podręcznik dla klerykow, to
        gwarantuję Ci pełen sukces!
        • platynowa_kostka_rubika Re: uczę się łaciny... 14.02.10, 13:57
          A ja bym się chętnie łaciny pouczyła. Co prawda, w chwili obecnej (studia
          dzienne, praca, korepetycje, koła naukowe i nauka innego języka) jest to - z
          racji krótkości doby - niemożliwym, ale gdy tylko ubędzie mi obowiązków, planuję
          przejść się na filol i zapytać grzecznie, czy Pan/Pani łacinnik/czka przyjmie
          dodatkową słuchaczkę, co zapragnęła wiedzy.

          Wyznać muszę, że żałuję bardzo, iż wycofano ze szkół średnich (dla klas
          nieprofilowanych) grekę i łacinę, uważam bowiem, że człowiek wykształcony
          powinien zapoznać się choć z podstawami tych języków. A jaka to pomoc w nauce
          języków nowożytnych! Faktem jest, że mogę być nieco nieobiektywna, bo lubię
          uczyć się języków, jak i uwielbiam znajdywać między nimi powiązania (zresztą
          chyba każdy jest w stanie łatwo stwierdzić, że im więcej języków europejskich
          się zna, tym łatwiej uczyć się kolejnego). Ale zdaje mi się też, że problemem
          jest tu tylko kwestia podejścia - jeśli ciągle myślimy o tym, jakie nieprzydatne
          i nudne cholerstwo, to faktycznie, może być ciężko. Pewnie gdyby ustalono
          odgórny zakaz nauczania łaciny, to wówczas łacinnicy mieliby pełne ręce roboty
          ;-) W każdym razie, Dziewczyny Uczące Się A Nie Lubiące Łaciny, dostajecie do
          ręki kluczyk do lepszego zrozumienia kultury europejskiej - nie jest to fajne? :-)
          • avvg Re: uczę się łaciny... 14.02.10, 17:36
            > A jaka to pomoc w nauce
            > języków nowożytnych!

            Uważam to za frazes równie martwy jak sama łacina, wybacz. Uważam,
            że jeśli młody człowiek ma szeroki zasów słownictwa w języku
            ojczystym, to spokojnie sobie poradzi z zawiłościami leksykalnymi
            języków obcych. Łacina do tego niepotrzebna.

            > Wyznać muszę, że żałuję bardzo, iż wycofano ze szkół średnich (dla
            klas
            > nieprofilowanych) grekę i łacinę

            Przepraszam, masz do czynienia z edukacją...? Ja, tak się składa,
            trochę mam, i, wyobraź sobie, nie każdy lubi wkuwać na pamięć
            tabelki, które mu się do niczego nie przydadzą - poza pilatesem,
            stretchingiem i czym tam jeszcze umysłu, ale to akurat ministerstwo
            zafundowało dzieciakom na maturze z matematyki, więc może na razie
            wystarczy. Widziałam świetne materiały do nauki łaciny kiedyś będąc
            w Anglii, tak, jakby ona była wciąż językiem żywym, ale u nas czegoś
            takiego nie ma. Są ciężkie gnioty, na widok których słabo się robi i
            samopoczucia nie poprawia nawet fakt, że po ich przetrawieniu będzie
            się miało perpsektywę czytania Seneki w oryginale.
            • senseeko Re: uczę się łaciny... 14.02.10, 18:21
              avvg napisał:

              > > A jaka to pomoc w nauce
              > > języków nowożytnych!
              >
              > Uważam to za frazes równie martwy jak sama łacina, wybacz. Uważam,
              > że jeśli młody człowiek ma szeroki zasów słownictwa w języku
              > ojczystym, to spokojnie sobie poradzi z zawiłościami leksykalnymi
              > języków obcych. Łacina do tego niepotrzebna.

              A robiłaś jakieś badania w tej kwestii?
              Bo ja potrafiłam odróżnić studentów, którzy mieli łacinę choćby tylko liźniętą, od tych, którzy kontaktu z takową nie mieli. Właśnie po tym, że nie myliły im się obce terminy naukowe. Na przykład transkrypcja z translacją (niby się uczą angielskiego, ale...)
              Inna rzecz, że może być i tak, że ludzie którzy chętnie choćby polizali łaciny, to tacy, którzy w ogóle mają jakieś ciągotki lingwistyczne.
              >
              > > Wyznać muszę, że żałuję bardzo, iż wycofano ze szkół średnich (dla
              > klas
              > > nieprofilowanych) grekę i łacinę
              >
              > Przepraszam, masz do czynienia z edukacją...? Ja, tak się składa,
              > trochę mam, i, wyobraź sobie, nie każdy lubi wkuwać na pamięć
              > tabelki, które mu się do niczego nie przydadzą - poza pilatesem,
              > stretchingiem i czym tam jeszcze umysłu, ale to akurat ministerstwo
              > zafundowało dzieciakom na maturze z matematyki, więc może na razie
              > wystarczy.

              Tak się składa, ze i ja trochę mam i wyobraź sobie nie każdy lubi wkuwać na pamięc cokolwiek. A już uczyć się i odrabiać lekcje, to naprawdę niewielu lubi.
              I jest mnostwo rzeczy, które być może nigdy się człowiekowi nie przydadzą, tak mu się w każdym razie wydaje w momencie gdy musi się tego nauczyć tak samo jak wielu uważa, że nie przyda im się pilates czy stretching wszystko jedno ciała czy umysłu.
              Dopiero po latach dorasta się do tego, że jednak warto było się tego nauczyć, że procentuje to w zupełnie zadziwiający sposób.
              Ja na przykład nie potrafiłabym Ci teraz niczego scałkować, czy zróżniczkowac, pamiętam tylko że cos takiego istnieje, ale nie uważam by zrobiono mi krzywdę każąc się tego w liceum uczyć. Właśnie ze wzgledu na ów, jak to nazywasz, stretching.
              Organ nieużywany zanika, wiesz?

              > Widziałam świetne materiały do nauki łaciny kiedyś będąc
              > w Anglii, tak, jakby ona była wciąż językiem żywym, ale u nas czegoś
              > takiego nie ma. Są ciężkie gnioty, na widok których słabo się robi i
              > samopoczucia nie poprawia nawet fakt, że po ich przetrawieniu będzie
              > się miało perpsektywę czytania Seneki w oryginale.

              I dlatego dobrze się stało, że wywalono łacinę ze szkół? Dziwna ta Twoja logika.
              • verte34 Re: uczę się łaciny... 15.02.10, 15:05
                Łacina zawsze mnie rajcowała, niestety bez wzajemności; na studiach
                miałam tróję. Lektor był nie dość że nudny, to jeszcze upiorny z
                wyglądu; z okrucieństwem właściwym młodości nadaliśmy mu ksywę
                Czarny Irys (wiecie: Pan jest jak czarny irys, smukły i gorący
                )
                Szkoda, że w szkołach nie uczą już łaciny. Wiem, że zdania na ten
                temat są wśród fachowców podzielone, ale jestem głęboko przekonana -
                patrząc po sobie - że znajomość łaciny (nawet powierzchowna) +
                angielski pozwala dorozumieć się w reszcie języków europejskich (za
                wyjątkiem wegierskiego i euskera :))
    • nighthrill Re: uczę się łaciny... 15.02.10, 15:00
      Był kiedyś na forum temat " Znajomość łaciny w XXI wieku", sporo ciekawych
      wypowiedzi w nim padło.

      Osobiście uczyłam się jej trzy lata w liceum, zdawałam maturę ustną (4, ale to
      nie wina tłumaczenia zdań na gorąco przed komisją, to poszło mi dobrze, gorzej z
      życiorysem jakiegoś myśliciela, który trzeba było po polsku przedstawić - no i
      myśliciel zepsuł mi ocenę). Ogromnie się cieszę, że miałam możliwość uczyć się
      tego języka, jest według mnie jednym z najciekawszych, choć trudnych i
      wymagających systematyczności.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka