Dodaj do ulubionych

Pocalunek Aurelii

08.07.10, 16:31
Czy byl juz walkowany przypadek pocalunku nastoletniej Aurelii na
osobie Macieja (no bo juz nie Maciusia, nieprawda)?
Zaskakujace jak na MM, aczkolwiek nie zyciowo.
I nie traktuje tego, jako post-Geniusiowe zachowanie z rozpedu, a la
6 letnie dziecko.
Ani tez zwykle podkochiwanie sie w doroslym facecie.
Wielce niejednoznaczne.
Obserwuj wątek
    • lezbobimbo Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 16:37
      Chyba bylo troche walkowane, ale mozemy dalej :)

      Nie znosze tej sceny i nie lubie MM za to, ze kazala Geniusi kochac sie w
      Macku.. (zamiast na przyklad w samej Kresce, hi hi hi)
      • ateh7 Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 16:45
        Ja też nie lubię tej sceny. Ona jest jak dla mnie strasznie naciągana i na siłę.
        Chyba już nawet gdyby Aurelia podkochiwała się w Kresce, byłoby to znośniejsze.

        Swoją drogą, gdyby w dzisiejszych czasach dziewczyna miała ksywę: "Kreska", to
        kojarzyłoby się to dość jednoznacznie, ciekawe czy MM na to wpadła :)
      • pieranka Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 16:47
        A nie raczej chemia ze strony Au bardziej niz kochanie sie.
        Ino mlode toto, jeszcze nie umiala wyhamowac odruchu.
        Nie pamietam co na to Maciek, ale wazne bylo, ze Kreska wybacza.
        (hihi, no, by bylo!)
        • ateh7 Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 16:55
          Kreska: "Maćku, nie z,mieniłeś się wcale przez te wszystkie lata! Najpierw zła,
          nieczuła, podła i zamszowa Matylda, teraz Geniusia, tfu, Aurelia, to biedne
          dziecko! Flirtujesz bez opamiętania, Maćku, bez opamiętania! I dlatego
          odchodzę!!!" (rzuca w przerażonego Maćka pantoflem na wysokiej szpilce, potem
          projektem ratusza w Holandii, spluwa, mówi bardzo brzydkie słowo i wychodzi,
          trzaskając drzwiami).
          • soova Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 17:03
            Następnie listonosz przynosi Maciusiowi pozew o rozwód i odpowiedniej wysokości
            alimenty. :)
            • ateh7 Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 20:17
              Tak właśnie się dzieje. Maciuś jest wziętym architektem, więc stać go, żeby
              płacić DUŻO.
    • nessie-jp Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 17:04
      Ta scena była KOSZ-MAR-NA.

      Nie wybaczę autorce tej głupoty. I nie chodzi tu o jakieś cnotliwe bzdety typu
      odbijanie narzeczonego.

      Chodzi o to, że autorka kazała Aurelii pocałować Maćka w usta na wieść o
      śmierci swojej matki


      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Jak można coś tak kretyńskiego napisać? Jak można w ogóle wymyślić, że
      dziewczyna, której w tej chwili właśnie, teraz, przed chwilą umarła matka myśli
      tylko o ciamkaniu się z facetem?

      Choćby się Aurelia nie wiadomo jak kochała w Maćku, zaręczam, że akurat w tej
      chwili nie myślałaby o niczym innym, poza Ewą, poza swoim szokiem i bólem. Tak
      zraniony człowiek po prostu się na chwilę zamyka, a nie leci obśliniać innych.
      • pieranka Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 17:06
        Albo to bylo wg zamyslu MM zle wyrazone cry for help, czy tez
        szukanie bliskosci w czasie traumy?
        • lezbobimbo Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 17:35
          pieranka napisała:
          > Albo to bylo wg zamyslu MM zle wyrazone cry for help, czy tez
          > szukanie bliskosci w czasie traumy?

          Dosc niejezyckie to bylo, w kazdym razie. Jak zgrzyt widelca wielkosci widel po
          szkle. Potem Au marzy o Macku, bo nadal na niego leci. Skad taki szalona i
          niekonwencjonalna reakcja na traume u poczciwej i aseksualnej zdaloby sie MM?
          Scena niesmaczna nawet jak na wenezuelska opere mydlana..
          • verdana Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 17:40
            Niespaczna, ale życiowa. Dziewczyna jest w takim stresie i szoku, ze
            zrobila to, o czym od dawna marzyła, bo jej chwilowo hamulce
            wysiadly.
            To jest scena, ktora rzeczywiscie nijak do poprawnej MM nie pasuje,
            ale jak najbardziej pasuje do normalnego życia, a nie borejkowskiego
            ideału. Jestem zresztą przeknana, ze to nie jest wymyślone, tylko
            podpatrzone.
            • lezbobimbo Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 17:49
              verdana napisała:
              > Niespaczna, ale życiowa. Dziewczyna jest w takim stresie i szoku, ze
              > zrobila to, o czym od dawna marzyła, bo jej chwilowo hamulce
              > wysiadly. > To jest scena, ktora rzeczywiscie nijak do poprawnej MM nie
              >pasuje, > ale jak najbardziej pasuje do normalnego życia, a nie >borejkowskiego
              > ideału. Jestem zresztą przeknana, ze to nie jest >wymyślone, >tylko >
              podpatrzone.

              Ugh.. raz jeden zechcialo sie MM podpatrzyc i zaserwowac czytelnikom jakis
              realizm, to kurde musi byc taka ekstrema niesmaczna. Nie mogla oczywiscie zajac
              sie realizmem takiej Gaby jako matki na przyklad, cala reszta Jezycjady to
              oniryczna basn dla naiwnych nastolatek, a tu mamy soczysty calus, zanim matke
              nawet pogrzebano.. jak zdarzenie opisywane we Fakcie, odbywajace sie znienacka w
              zacisznym i kulturalnym pokoju dzieciecym ;)
              • verdana Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 17:54
                czepiasz się, czepiasz. jak raz w zyciu MM napisała cos realnego, to
                od razu teoretycznie wyzwolone czytelniczki zachowują się jak
                wiktoriańskie damy, zgorszone i zniesmaczone.
                ja tam się nie zgorszyłam, jak dla mnie raz w zyciu udalo sie MM
                napisać tak jak bywa, a nie tak, jak powinno bywać. Zrezstą nie
                widze w tym nic takiego porazajaco niesmacznego. Jak się jest w
                takim stresie, to się często szuka pocieszenia własnie w taki
                sposób.
                • lezbobimbo Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 18:02
                  verdana napisała:
                  > czepiasz się, czepiasz. jak raz w zyciu MM napisała cos realnego, to
                  > od razu teoretycznie wyzwolone czytelniczki zachowują się jak
                  > wiktoriańskie damy, zgorszone i zniesmaczone.

                  Oczywiscie! Jestem bardzo przesmrodliwa i czepialska, wiktorianska damulka z
                  kokardka i nie znosze takiego realizmu znienacka, jesli czytam basniowy eskapizm ;)

                  > ja tam się nie zgorszyłam, jak dla mnie raz w zyciu udalo sie MM
                  > napisać tak jak bywa, a nie tak, jak powinno bywać.

                  Mogla reszte ksiazek tak wiec pisac i reszte tego tomu równiez, a nie, ze nagle
                  znienacka wypadla z konwenansu tak, ze juz bardziej nie mozna. MM strzelila
                  czytelnikom w oczy zza wegla i znowuz sie schowala w basn z powrotem. A gdyby MM
                  pociagnela tego typu mocny realizm dalej, to logicznie rzecz biorac powinnoby
                  nastapic jakies obmacywanie Aurelii z Mackiem nad grobem Ewy, tak tez bywa w
                  zyciu..

                • nessie-jp Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 18:03
                  > od razu teoretycznie wyzwolone czytelniczki zachowują się jak
                  > wiktoriańskie damy, zgorszone i zniesmaczone.

                  Wiesz co, ja jestem zniesmaczona nie dlatego, że uważam że to wiktoriańskie
                  tylko dlatego, że byłam w dokładnie takiej sytuacji jak Aurelia i uwierz mi --
                  bzykanko z trzy razy starszym ode mnie facetem nad stygnącym ciałem matki to
                  była ostatnia rzecz, o jakiej może w takiej sytuacji pomyśleć dziecko czy
                  nastolatka. I nie trzeba być wiktoriańską cnotką, żeby czuć niesmak na samą myśl.

                  W ogóle nie rozumiem zarzutu, że jeśli komuś coś się wydaje niesmaczne i
                  żenujące, to zaraz jest wiktoriański. A nie wydaje ci się, że to może autorka
                  właśnie nie popisała się tą sceną i napisała ją zgrzytliwie, mało wiarygodnie i
                  niespójnie z własną wizją świata?

                  Gdyby Aurelia zakochiwała się w Maćku po kawałku i wycmoktała go PRZED śmiercią
                  matki, to byłoby zupełnie co innego. Tuż po śmierci matki, "wypłakując z siebie
                  ból i strach" (cytuję)
                  • verdana Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 19:29
                    Ludzie różne są.
                    Znam przypadek, ze ktoś poszedł do łóżka z przypadkowym facetem tuż
                    po smierci własnego dziecka.
                    Oblesne? Nie, ludzkie.
                    • nessie-jp Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 21:09
                      > Znam przypadek, ze ktoś poszedł do łóżka z przypadkowym facetem tuż
                      > po smierci własnego dziecka.

                      W wieku 13 czy 14 lat?

                      > Oblesne? Nie, ludzkie.

                      Oj nie, w przypadku 14-latki jednak obleśnawe.
                    • lezbobimbo Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 22:06
                      verdana napisała:
                      > Ludzie różne są.> Znam przypadek, ze ktoś poszedł do łóżka z przypadkowym
                      >facetem tuż> po smierci własnego dziecka. Oblesne? Nie, ludzkie.

                      Ludzkie owszem, ale nadal dosc ekstremalne i tez by w ogóle nie pasowalo cos
                      takiego do Jezycjadu.
                      Jedyny opis przezyc nastolatki przy smierci i chorobie matki na cala Jezycjade i
                      zaraz musi byc przyprawione toksycznym zakochaniem? Toksycznym dlatego, ze
                      oczywiscie musi Geniusia leciec na zonatego i dzieciatego faceta, w dodatku
                      zonatego z najblizsza jej po matce ukochana Kreseczka. Nosz kazirodztwo niemal :P
                      Wyobrazacie sobie Gabe, która przy smierci jej odchodzacych meznie rodziców
                      opisana bylaby jako zakochana w zonatym i dzieciatym facecie, czy w ogóle zajeta
                      zakochaniem?
                      Zrezzta ekstremalne nieszczescia dotykaja w Jezycjadzie osoby spoza kamiennego
                      kregu rodziny Borejków. Jackowi Lelujce tez realistycznie zmarl ojciec w sama
                      Wigilie. Borejkowie zas zyja sobie spokojnie dalej wewnatrz basni. No dobrze,
                      jedna Gaba ma wypadek, ale ma go specjalnie, aby wstrzasnac calym Poznaniem i
                      nami czytelnikami, bo sloneczko Jezyc poszkodowane i tym samym najlepsze na
                      swiecie (i oczywiscie wiadomo, ze zaraz wydobrzeje, a nie straci na przyklad na
                      stale nóg ani wladzy nad polowa ciala).
                      Z niewlasciwych zakochan tylko Nutria zadurzyla sie w swoim wykladowcy
                      zonato-dzieciatym, na szczescie MM oszczedzila nam opisu calusnego i Nutria nie
                      musiala sie przez rok chowac poza Jezycami..
                      • nessie-jp Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 22:14
                        > jedna Gaba ma wypadek, ale ma go specjalnie, aby wstrzasnac calym Poznaniem i

                        No właśnie, a jakoś Ignacy Grzegorz nie jest opisywany jako rzucający się
                        całować namiętnie kogo popadnie!

                        Różyczka luba też nie
                        • ateh7 Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 22:31
                          Swoją drogą, to ja bardzo bym chciała, żeby umarł Ignac albo Mila, albo chociaż
                          Dmuchawiec. Ciekawe jak byłoby to opisane. Pewnie męczeństwa i cierpiętnictwa
                          byłoby na pęczki.
                          • lezbobimbo Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 22:36
                            ateh7 napisała:
                            > Swoją drogą, to ja bardzo bym chciała, żeby umarł Ignac albo Mila, albo
                            >chociaż> Dmuchawiec. Ciekawe jak byłoby to opisane. Pewnie męczeństwa i
                            >cierpiętnictwa> byłoby na pęczki.

                            Okrutna sadystko, nie poddawaj MM tak lubych sposobów na dreczenie czytelników
                            ;) Juz mielismy mala smierc Ignaca z bonmotami (tu co prawda lekki slapstick)
                            oraz w wielu tomach mezne zanikanie i odchodzenie rodziców (n.p. po ulicy w
                            strone zachodzacego slonca) na oczach przerazonej Gabrieli, a meczenstwa az
                            nadto w Sprezynie przy lozu bolesciwej tejze samej Gaby..
                            • ateh7 Re: Pocalunek Aurelii 09.07.10, 18:08
                              O właśnie, dobrze że przypomniałaś. Gaba też powinna umrzeć, najlepiej gdyby
                              zginęła w rzeczonym wypadku. Naprawdę już pora na nią :)
                    • croyance Re: Pocalunek Aurelii 28.07.10, 20:08
                      Bo w momencie konfrontacji ze smiercia ludziom sie wlacza instynkt
                      przetrwania/zachowania gatunku. Sama czytalam cos podobnego, jak to
                      ksiadz pracujacy na misji omal nie przespal sie z towarzyszaca mu
                      zakonnica, zszokowany umierajacymi naokolo nimi dziecmi. Pisal potem,
                      ze nie bardzo rozumie, co mu sie wtedy stalo, po prostu zewszad
                      otaczaly ich smierc i jeki, i nagle poczuli przemozna chec seksu, ale
                      sie opanowali. Uznal to za reakcje instynktu przezycia na ciagly
                      kontakt z zagrozeniem zycia.
                  • sta-fraszka Re: Pocalunek Aurelii 12.07.10, 13:37
                    nessie-jp napisała:

                    >
                    > Gdyby Aurelia zakochiwała się w Maćku po kawałku i wycmoktała go PRZED śmiercią
                    > matki, to byłoby zupełnie co innego. Tuż po śmierci matki, "wypłakując z siebie
                    > ból i strach" (cytuję)
                  • emae Re: Pocalunek Aurelii 28.07.10, 10:44
                    nessie-jp napisała:

                    >
                    > bzykanko z trzy razy starszym ode mnie facetem nad stygnącym ciałem matki
                    >

                    O Jeżycjadzie dalej mówimy???
                    • marslo55 Re: Pocalunek Aurelii 28.07.10, 13:37
                      emae napisała:
                      "O Jeżycjadzie dalej mówimy???"
                      Tak, ale po pierwsze Nessie odwołała część zarzutów pod adresem
                      Aurelii, a po drugie komentowała jej domniemane myśli, nie uczynki.
                      Osobiście wątpię, czy niepowstrzymana przez Maćka Aurelia uznałaby
                      to za zachętę do zrzucenia ciuchów. A "trzy razy starszy" od Aurelii
                      to Maciek chyba nawet w "Opium..." nie był!

                      • emae Re: Pocalunek Aurelii 28.07.10, 14:05
                        Z tego co pamiętam mgliście z czasów nastoletnich, nigdy nie uważałam pocałunku
                        za wstęp do bzykanka. Aurelia z pewnością tym bardziej nie. Za to zdarzało mi
                        się żywić święte przekonanie, nabyte na podstawie obejrzenia kilku, kilkunastu
                        filmów młodzieżowych (książki też pewnie miały swój udział), że jeśli chłopak
                        nachyla się z troską nad dziewczęcą buzią, to naturalną konsekwencją jest
                        pocałunek. Bo tak w tych filmach było, zawsze. Możliwe, że i Aurelia miała
                        gdzieś w podświadomości taką wizję relacji międzyludzkich.

                        Nessie odwołała zarzuty odnośnie chęci na bzykanko po śmierci matki, gdyż jakoby
                        ta chęć na bzykanko nastąpiła przed śmiercią matki :/ Bardzo lubię Nessie i
                        przepraszam, że ta moja wypowiedź wygląda jak atak personalny, a wcale nim być
                        nie miała - ale cały wątek bzykanka, lolitek, seksualności i starych dziadów w
                        tej dyskusji jest dla mnie ogromną przesadą.
                • onion68 Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 21:02
                  > czepiasz się, czepiasz. jak raz w zyciu MM napisała cos realnego, to
                  > od razu teoretycznie wyzwolone czytelniczki zachowują się jak
                  > wiktoriańskie damy, zgorszone i zniesmaczone.
                  > ja tam się nie zgorszyłam, jak dla mnie raz w zyciu udalo sie MM
                  > napisać tak jak bywa, a nie tak, jak powinno bywać. Zrezstą nie
                  > widze w tym nic takiego porazajaco niesmacznego. Jak się jest w
                  > takim stresie, to się często szuka pocieszenia własnie w taki
                  > sposób.

                  O Verdano, znowu się z Tobą zgadzam :) Znowu, bo także wczoraj w sprawie
                  Matyldy, tylko nie miałam siły napisać.
            • slotna Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 17:53
              > Niespaczna, ale życiowa. Dziewczyna jest w takim stresie i szoku, ze
              > zrobila to, o czym od dawna marzyła, bo jej chwilowo hamulce
              > wysiadly.

              Zgadzam sie z toba.

              Dodam, ze ja lubie te scene. Moze i nie pasuje do reszty, ale jest wlasnie rownoczesnie niepoprawna i zyciowa. I mocna.
            • pieranka Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 17:55
              otoz to! tez mysle, ze to byla realna obserwacja mm a nie wymysl
              • lezbobimbo Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 18:10
                pieranka napisała:
                > otoz to! tez mysle, ze to byla realna obserwacja mm a nie wymysl

                Ciekawe wiec, jaka nastolatke podpatrzyla MM podczas obcalowywania kogos w roli
                jakby jej ojczyma tuz po smierci matki owej nastolatki..
                Pewnie ktos MM te historie opowiedzial ze zgroza (a wie pani, co zaszlo po
                smierci tej biednej X co to na raka zmarla), albo przy pogrzebie jakiejs
                przyjaciólki dalo sie zaobserwowac niezdrowa relacje nastoletniej córki tej
                zmarlej z jakims doroslym i zonato-dzieciatym panem z jej rodziny... tylko
                dlaczego MM stwierdzila, ze to naturalna reakcja kazdej swiezo osieroconej
                nastolatki i ach, jakze bedzie to pasowac do Jezycjady. Taa, pasuje jak
                realistyczny wół do wymarzonej karocy z dyni..
      • lezbobimbo Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 17:31
        nessie-jp napisała:
        > Ta scena była KOSZ-MAR-NA. *...*
        > Chodzi o to, że autorka kazała Aurelii pocałować Maćka w usta na wieść
        o> śmierci swojej matki
        !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        > Jak można coś tak kretyńskiego napisać? Jak można w ogóle wymyślić, że
        > dziewczyna, której w tej chwili właśnie, teraz, przed chwilą umarła matka
        myśli> tylko o ciamkaniu się z facetem?

        Dokladnie. To jest wlasnie ta niestosownosc, od której przy pierwszym czytaniu
        mnie skrecilo i dlaczego nienawidze tej sceny. Juz tam pal szesc Geniusie lecaca
        na Macka, ale w tym momencie?? Przy poprzednim walkowaniu tej sceny tutaj
        pytalam zadziwiona, czy Au sie podniecila czy co?

        U Chmielewskiej bylo o szoku przy nieboszczyku odkrytym w biurze (jeden kolega
        nie zauwazajac co robi, zaczal odruchowo jesc, na co narratorka ponuro
        skomentowala, ze wlaczyl mu sie atawizm, bo uslyszal o nieboszczyku i jesc mu
        sie zachcialo - czego inna wspólpracowniczka wysluchala z odraza, zzieleniala i
        wybiegla) ale tu? W pokrzepiajacej niby powiesci dla mlodziezy Geniusia mysli o
        calowaniu dziada (który w dodatku spelnia role tak jakby jej ojczyma jak Kreska
        przybranej siostro-macochy) zamiast o zmarlej przed chwila matce?

        Nie za bardzo pamietam chronologie, wydaje mi sie, ze o smierci matki oznajmili
        jej Kreskowie razem i musieli wzywac lekarza z zastrzykiem, zeby Au tak nie
        krzyczala? Co tez nieco dziwne, nie bylo Geniusi w ostatniej chwili przy matce
        umierajacej? A pocalowanie Macka nastapilo jakby troszeczke pozniej, bez
        obecnosci Kreski, czy sie myle? Ale nadal kretynska scena i oblesnie blisko
        smierci Ewy..
        • the_dzidka Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 18:32
          > Nie za bardzo pamietam chronologie, wydaje mi sie, ze o smierci
          matki oznajmili
          > jej Kreskowie razem i musieli wzywac lekarza z zastrzykiem, zeby
          Au tak nie
          > krzyczala? Co tez nieco dziwne, nie bylo Geniusi w ostatniej
          chwili przy matce
          > umierajacej?

          Mogła być w domu, przespać się trochę. Ewa mogła już umierać długo,
          kto mógł przewidzieć, że właśnie wtedy umrze ostatecznie.

          > A pocalowanie Macka nastapilo jakby troszeczke pozniej, bez
          > obecnosci Kreski, czy sie myle?

          Tak, to było następnego dnia, czy nawet kilka dni później, Maciek
          skądś przyszedł i zastał Aurelię zapuchniętą i zaryczaną. No i wtedy.

          Scena jak dla mnie nie tyle obleśna, co jak i cały ten wątek z
          miłością do Maćka - ni przypiął, ni wypiął.
          • lezbobimbo Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 18:42
            the_dzidka napisała:
            > Mogła być w domu, przespać się trochę. Ewa mogła już umierać długo,
            > kto mógł przewidzieć, że właśnie wtedy umrze ostatecznie.

            Jesli Ewa juz umierala, to chyba by pozwolili córce zostawac na noc i spac obok,
            aby wlasnie nie przeoczyc tego momentu..

            > Scena jak dla mnie nie tyle obleśna, co jak i cały ten wątek z
            > miłością do Maćka - ni przypiął, ni wypiął.

            Strasznie ni wypiął, oj tak.. :/
            • ananke666 Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 19:05
              > Jesli Ewa juz umierala, to chyba by pozwolili córce zostawac na noc i spac obok,
              > aby wlasnie nie przeoczyc tego momentu..

              Bimbo, czy Ty jako nastolatka opiekowałaś się kimś umierającym? Bo coś mi się
              widzi, że nie.
              • the_dzidka Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 19:19
                No, i nawet dorosłej osobie zdarza się, że odejdzie na jakiś czas od
                łóżka umierającego, licząc na to, że jak wróci, to zastanie ją/jego
                jeszcze przy życiu - i nie zastaje...
              • lezbobimbo Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 20:48
                ananke666 napisała:
                > Bimbo, czy Ty jako nastolatka opiekowałaś się kimś umierającym? Bo coś mi
                >się> widzi, że nie.

                Wyobraz sobie, ze tak. I spalam na lózku obok, zeby byc z ta osoba jak najwiecej
                i wlasnie nie przeoczyc ostatniej chwili.
                Moze w Polsce nie pozwalaja na to w szpitalach, nie bede sie upierac.

                Oczywiscie znam tez takie sytuacje, ze ktos oddalil sie na chwile cos zjesc albo
                do domu troche odpoczac, bo nadeszla lekka poprawa, i wtedy wlasnie umierajaca
                osoba zmarla. Po prostu mnie lekko zdziwilo, ze wlasnie wtedy Aurelia byla
                gdzies indziej niz przy lozu Ewy.
                • the_dzidka Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 21:16
                  Teraz już i w PL na to zezwalają, nie wiem,jak było w roku
                  pisania "Dziecka Piątku".
                  Tylko że wiesz, Aurelia to jednak miała piętnaście lat, gdy zmarła
                  Ewa. Przebywała pod opieką Kreski i Maćka, oraz - teoretycznie -
                  ojca. W takiej sytuacji to chyba opiekun musi wyrazić zgodę na
                  czuwanie dziecka, a podejrzewam, że Kreskowie wcale się do tego nie
                  palili (zresztą przecież oni nie byli prawnymi opiekunami Aurelii,
                  więc ich zdanie nie byłoby i tak brane pod uwagę). Tak że wielce
                  prawdopodobne wydaje mi się, że Aurelia jednak noce spędzała w domu
                  Ogorzałków.
                  Aha, i znalazłam chronologię, potwierdzającą zresztą to powyższe -
                  The Pocałunek miał miejsce PRZED śmiercią Ewy!

                  "Na kilka dni przed śmiercią maumsi wróciła ze szpitala,
                  nieprzytomna z żalu,udręczona jej cierpieniem - i ledwie weszła do
                  dużego pokoju - rozpłakała się. (...) Nagle z głębi mieszkania
                  przybiegł Maciek, przestraszony tymi odgłosami, ukląkł przy fotelu i
                  pogłąskał ją po głowie.
                  • nessie-jp Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 21:19
                    > Aha, i znalazłam chronologię, potwierdzającą zresztą to powyższe -
                    > The Pocałunek miał miejsce PRZED śmiercią Ewy!

                    O, no to jednak dużo zmienia!

                    W takim razie odszczekuję część zarzutów.
                  • lezbobimbo Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 22:26
                    the_dzidka napisała:
                    > Tylko że wiesz, Aurelia to jednak miała piętnaście lat, gdy zmarła
                    > Ewa. Przebywała pod opieką Kreski i Maćka, oraz - teoretycznie -
                    > ojca. W takiej sytuacji to chyba opiekun musi wyrazić zgodę na
                    > czuwanie dziecka, a podejrzewam, że Kreskowie wcale się do tego nie
                    > palili (zresztą przecież oni nie byli prawnymi opiekunami Aurelii,
                    > więc ich zdanie nie byłoby i tak brane pod uwagę).

                    Ale czy Eugeniusz odpedzalby jedyna córke od loza umierajacej Ewy, która sam byl
                    kiedys porzucil? ZUOOOO...
                    Dobra, akurat sie zdarzylo, ze Aurelia spala znekana w domu i nikt nie zdazyl
                    jej zawiadomic, zanim Ewa odeszla, moglo tak wlasnie byc.
                    Przy okazji co insze mi sie nasunelo do przyczepienia - jesli Au miala wyrzuty
                    sumienia wobec Kreski az takie, ze nie pokazywala sie przez rok na Jezycach, to
                    dlaczego jej nie rusza to, ze nie byla w ostatniej chwili przy mateczce
                    zmierajacej?
                  • lezbobimbo Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 23:37
                    the_dzidka napisała:
                    > The Pocałunek miał miejsce PRZED śmiercią Ewy!

                    Ale i tak nie znosze tego calusa ani tego zakochania. Just hatin' it!
                  • ananke666 Re: Pocalunek Aurelii 09.07.10, 11:33
                    the_dzidka napisała:

                    > Teraz już i w PL na to zezwalają, nie wiem,jak było w roku
                    > pisania "Dziecka Piątku".
                    > Tylko że wiesz, Aurelia to jednak miała piętnaście lat, gdy zmarła
                    > Ewa. Przebywała pod opieką Kreski i Maćka, oraz - teoretycznie -
                    > ojca. W takiej sytuacji to chyba opiekun musi wyrazić zgodę na
                    > czuwanie dziecka, a podejrzewam, że Kreskowie wcale się do tego nie
                    > palili (zresztą przecież oni nie byli prawnymi opiekunami Aurelii,
                    > więc ich zdanie nie byłoby i tak brane pod uwagę). Tak że wielce
                    > prawdopodobne wydaje mi się, że Aurelia jednak noce spędzała w domu
                    > Ogorzałków.

                    Otóż to. No i kompletnym bezsensem byłoby pozwolić nerwowej i słabej psychicznie
                    piętnastolatce na przebywanie non stop na oddziale onkologicznym, wśród ciężko
                    chorych i umierających, bez przerwy patrzeć na męczarnie matki. To jest duży
                    ciężar dla dorosłej osoby, a co dopiero dla histeryzującego dzieciaka. W każdym
                    razie ja jako opiekun (i gdybym miała moc decyzyjną jako pracownik w szpitalu -
                    również) nigdy bym na coś takiego nie pozwoliła. Przy opiece nad ciężko chorym
                    co jakiś czas trzeba się oderwać, doładować wewnętrzne baterie, nabrać trochę
                    sił. Nie oszczędzić takiemu dziecku niczego, a widoku agonii zwłaszcza, to
                    byłaby głupota i okrucieństwo.
          • slotna Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 20:37
            > Scena jak dla mnie nie tyle obleśna, co jak i cały ten wątek z
            > miłością do Maćka - ni przypiął, ni wypiął.

            Mnie pasowal. Stanowil fajne tlo do pozniejszych wydarzen, wzbogacal postac Aurelii, byl wyjasnieniem, dlaczego tak dlugo nie pojawiala sie na Jezycach.
            • towarzyszka_j Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 20:44
              slotna napisała:

              byl wyjasnieniem, dlaczego tak dlugo nie pojawiala sie na Jezycach.
              >

              Długo? Przecież Aurelia jest w poprzednich dwóch tomach, które rozgrywają się
              jeszcze przed pocałunkiem. Przed DP tylko w BBB jej nie ma, co jest całkiem
              zrozumiałe, skoro nawet Borejków tam mało.
            • lezbobimbo Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 20:54
              slotna napisała:
              > Mnie pasowal. Stanowil fajne tlo do pozniejszych wydarzen, wzbogacal postac
              >Aurelii, byl wyjasnieniem, dlaczego tak dlugo nie pojawiala sie na Jezycach.

              Tak jak wyjasnienie, dlaczego babcia Jedwabinska nie kontaktowala sie z wnuczka
              ani z synem, wydaje mi sie jednak nieco naciagane :) Nie mogla Aurelia
              przeprowadzic sie do ojca do innej dzielnicy chociazby, albo wyjechac do tej
              babci po smierci mamy, albo po prostu sie zakopac w zalobie i nie chodzic
              nigdzie indziej poza szkola? Dlaczego musiala tak niemal "kazirodczo" zakochac
              sie w Macku, aby przestac bywac na Jezycach?
            • nessie-jp Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 21:07
              > elii, byl wyjasnieniem, dlaczego tak dlugo nie pojawiala sie na Jezycach.

              A mnie właśnie wydawał się upiornym i na siłę wciśniętym wyjaśnieniem. No bo
              niby jakoś trzeba było Geniusię wykosić z akcji na rok
              • slotna Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 21:18
                > Bo wystarczyło napisać, że Aurelia nie pokazywała się na Jeżycach, bo właśnie
                > była w żałobie, bo ją bolały wspomnienia stamtąd, bo wstydziła się nowej rodzin
                > y
                > ojca i tego, że znowu jest niechciana. Nie trzeba było od razu ściągać z Naboko
                > va...

                Ale dlaczego nie? No dlaczego? Twoja wersja jest dla mnie nudna :P
                • verdana Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 21:36
                  No co jest, co jest?
                  Nie wiecie, ze nastolatki sa osobami seksualnymi? Ja, jak mialam 15
                  lat, to kochałam się w 32 latku i jakoś nie czulam się Lolitką.
                  • slotna Re: Pocalunek Aurelii 08.07.10, 21:53
                    > No co jest, co jest?
                    > Nie wiecie, ze nastolatki sa osobami seksualnymi? Ja, jak mialam 15
                    > lat, to kochałam się w 32 latku i jakoś nie czulam się Lolitką.

                    I zapewne nie ty jedna. Jaka tam byla roznica wieku w ogole, 11 lat? No przeciez PHI! ;) Zreszta sama pare lat temu mialam faceta starszego o lat 17 i wcale nie czulam sie lolitnie (moze dlatego, ze bylam juz omg dorosla i zarabialam piniondze moje wlasne, but still).
                  • mama_kotula Re: Pocalunek Aurelii 09.07.10, 00:03
                    verdana napisała:

                    > No co jest, co jest?
                    > Nie wiecie, ze nastolatki sa osobami seksualnymi? Ja, jak mialam 15
                    > lat, to kochałam się w 32 latku i jakoś nie czulam się Lolitką.

                    Ano. Jak miałam 14 lat kochałam się w 40-latku. Z wzajemnością, dodam. Lolitką się poczułam 2 lata później kiedy przeczytałam Nabokova :P, wtedy też do mnie dotarła niestosowność sytuacji sprzed lat i OMG... o_0

                    Dla mnie scena i caly wątek Aurelia/Maciek jak najbardziej prawdopodobny. I potwierdzam - jak najbardziej życiowy.
                    • marslo55 Re: Pocalunek Aurelii 09.07.10, 10:30
                      mama_kotula napisała:
                      "Ano. Jak miałam 14 lat kochałam się w 40-latku. Z wzajemnością,
                      dodam. Lolitką się poczułam 2 lata później kiedy przeczytałam
                      Nabokova :P, wtedy też do mnie dotarła niestosowność sytuacji sprzed
                      lat i OMG... o_0"
                      Ja nie miałam nigdy ciągot do starszych panów, ale również nie
                      widzę nic obleśnawego w czternastolatce rwącej się do całowania
                      takowego. W tym wieku nie patrzy się na swoje zachowania z takiej
                      perspektywy. Też uważam zachowanie Aurelii za bardzo prawdopodobne,
                      owszem, niezbyt ładne, ale przy jej sytuacji można coś takiego
                      zrozumieć. Tym bardziej, że tego przecież nie planowała, to był
                      impuls.
                      • bloody.barbara Re: Pocalunek Aurelii 09.07.10, 11:53
                        Dla mnie watek jest calkowicie realistyczny (poza moze okolicznosciami pocalunku, sama scena wydaje mi sie nieco sztuczna). Geniusia ma przeciez zaburzone wzorce i Eugeniusza rownie dobrze mogloby w ogole nie byc, rozwiazanie na miare najskoczniejszych interpretacji psychoanalitycznych :-)))
                        • kaliope3 Re: Pocalunek Aurelii 09.07.10, 12:08
                          Mi ta scena też wydaje się prawdopodobna i zgadzam się z
                          Verdaną.Poza tym-nie umniejszając bynajmniej potrzeb seksualnych
                          nastolatek-wydaje mi się że tu akurat mówić o "seksualności"to
                          trochę przesada.Pocałowała go bo pewnie gdzieś w głębi od dawna
                          chciała,owszem,ale niebagatelny wpływ na to miały okoliczności-
                          rozbicie wewnętrzne,rozpacz,zmęczenie,rozchwianie emocjonalne.I
                          już.Wystarczyło, a potem wstyd za to ją mógł faktycznie zadręczać
                          zwłaszcza w kontekście "ukochanej Kreseczki". Dla mnie to akurat,
                          jak na "realia"MM było dziwnie prawdziwe
                          • ginny22 Re: Pocalunek Aurelii 09.07.10, 15:47
                            Się podpisuję. Zaskoczyła mnie ta dyskusja, bo mnie się wydawało to
                            całkiem zgrabnym pomysłem MM. I też bym na to nie patrzyła przez
                            pryzmat Geniusinej seksualności, tylko ogólnego rozbicia i
                            zagubienia. Taki krzyk rozpaczy. Smutna scena.
                          • tygrys2112 Re: Pocalunek Aurelii 24.07.10, 01:26
                            Mi też się to wydaje nastoletnie. Było mi tylko jej potwornie żal w
                            tej sytuacji.
                            • marslo55 Re: Pocalunek Aurelii 26.07.10, 13:19
                              tygrys2112 napisała:
                              "Mi też się to wydaje nastoletnie. Było mi tylko jej potwornie żal w
                              tej sytuacji."
                              Jak chyba prawie wszystkim.. A propos "nastoletniości" i "dziada":
                              ja rozumiem, że wiele czternastolatek uważa osoby po 25. roku życia
                              za postękujących emerytów, ale Maciek, bliski przyjaciel, poznany
                              jako młody chłopak, nie mieści się raczej w kategorii "dziad".
              • ready4freddy Re: Pocalunek Aurelii 10.07.10, 14:56
                nessie-jp napisała:

                > Nie trzeba było od razu ściągać z Nabokova...
                >

                chyba nie rozumiem. co tam jest "sciagniete z Nabokova"? chyba czytalismy inne
                "Dziecko Piatku" - gdzie tam seksualnosc mlodocianej Lolity, i w jakiej zalobie,
                skoro cala, opisana JEDNYM ZDANIEM scena pocalunku ma miejsce na kilka dni przed
                smiercia Ewy? a ze czytalem tez chyba inna "Lolite", to juz inna historia.
                autentycznie, nie bardzo rozumiem, co ma piernik do wiatraka.
                • nikadaw1 Re: Pocalunek Aurelii 11.07.10, 12:44
                  nigdy nie odczuwałam niesmaku przy tej scenie. do dziś uważam, że jest bardzo
                  prawdopodobna i życiowa.

                  poza tym, dlaczego nie sterczała ciągle przy umierającej matce. ależ zdaje się
                  była tam codziennie. nie pamiętam, czy była przy śmierci matki czy przyszła
                  wiadomość ze szpitala. kończyła też ósmą klasę i musiała się dostać do liceum, a
                  to wymaga trochę czasu na naukę.
                • lacitadelle Re: Pocalunek Aurelii 12.07.10, 12:55
                  > chyba nie rozumiem. co tam jest "sciagniete z Nabokova"? chyba czytalismy inne
                  > "Dziecko Piatku" - gdzie tam seksualnosc mlodocianej Lolity, i w jakiej zalobie
                  > ,
                  > skoro cala, opisana JEDNYM ZDANIEM scena pocalunku ma miejsce na kilka dni prze
                  > d
                  > smiercia Ewy?

                  Dokładnie, chyba niektórym za bardzo działa wyobraźnia i sporo tu sobie
                  dopisują. Pocałunek w usta (bez języczka i w ogóle bez niczego - przypominam tym
                  rozochoconym), szczególnie w wykonaniu 15latki, to prawdopodobnie po prostu
                  potrzeba bliskości i czułości, baaaardzo luźno związana z seksualnością i
                  podniecaniem się. Nie widzę w tym nic obrzydliwego ani obleśnego. I dobrze
                  rozumiem, że Aurelia mogła być w Maćku zakochana platonicznie i w chwili
                  słabości, szukając bliskości i pocieszenie, a pewnie też próbując się oderwać na
                  chwilę od tragedii, mogła zrobić coś tak głupiego i irracjonalnego.
                  • nessie-jp Re: Pocalunek Aurelii 12.07.10, 19:18
                    > Dokładnie, chyba niektórym za bardzo działa wyobraźnia i

                    A raczyliście doczytać, drodzy wzburzeni i wznieceni, że odszczekałam powyższe
                    słowa...?


                    > potrzeba bliskości i czułości, baaaardzo luźno
                    > związana z seksualnością

                    Ta, akurat. I dlatego Maciuś jest zbulwersowany, a Aurelia na rok ucieka ze
                    świata Jeżycjady...

                    Ale tę postać autorka konsekwentnie tak cmokliwie opisuje
                    • kaliope3 Re: Pocalunek Aurelii 12.07.10, 19:56
                      Ale,Nessie, Maciek nie był specjalnie zbulwersowany,spojrzał zdziwiony,to
                      prawda,po czym umył jej twarz zimna wodą i gąbka Kasi,czy jakoś tak.Natomiast to
                      że zniknęła,pomijając przedziwne meandry wątków i pomysłów na kolejną książkę
                      MM, wydaje mi się zupełnie naturalne.Aurelia się po prostu wstydziła i miała
                      ogromne poczucie winy,dodać do tego traumę po śmierci matki i blokadę zupełną w
                      nowym domu i właściwie można zrozumieć że wolała zniknąć.
                    • ready4freddy Re: Pocalunek Aurelii 12.07.10, 20:58
                      nessie-jp napisała:

                      > > Dokładnie, chyba niektórym za bardzo działa wyobraźnia i
                      >
                      > A raczyliście doczytać, drodzy wzburzeni i wznieceni, że odszczekałam powyższe
                      > słowa...?
                      >

                      ale ktore? chronologia ci sie pokrecila, ok, zdarza sie. ale nie w tym rzecz. ja
                      nadal nie rozumiem,
                      a) gdzie widzisz tu "seksualnosc mlodocianej Lolity"
                      b) skad tu "Vivian Darkbloom", jak rany? rozumiem swobodne skojarzenia, ale to
                      jest mocno naciagane.
                      • marslo55 Re: Pocalunek Aurelii 14.07.10, 13:05
                        ready4freddy napisał:
                        "ale ktore? chronologia ci sie pokrecila, ok, zdarza sie. ale nie w
                        tym rzecz. ja nadal nie rozumiem, a) gdzie widzisz tu "seksualnosc
                        mlodocianej Lolity""
                        Chyba podstawą dla podkreślania cielesnego, seksualnego wymiaru tego
                        pocałunku jest wstrząs, jaki on wywołał. Ale po pierwsze nie wynika
                        to ściśle jedno z drugiego, a po drugie - odbiór Maćka i odbiór
                        Aurelii to dwie różne sprawy. Porównanie z Lolitą opiera się chyba
                        tylko na wieku bohaterów, nie postaci Lolity jako takiej.
                  • lilybeth Re: Pocalunek Aurelii 23.07.10, 12:26
                    lacitadelle napisała:

                    to prawdopodobnie po prostu
                    > potrzeba bliskości i czułości, baaaardzo luźno związana z seksualnością i
                    > podniecaniem się. Nie widzę w tym nic obrzydliwego ani obleśnego. I dobrze
                    > rozumiem, że Aurelia mogła być w Maćku zakochana platonicznie i w chwili
                    > słabości, szukając bliskości i pocieszenie, a pewnie też próbując się oderwać n
                    > a
                    > chwilę od tragedii, mogła zrobić coś tak głupiego i irracjonalnego.

                    Też mi się tak zawsze wydawało. Jestem akurat przy lekturze Dziecka piątku
                    (pewnie po raz setny) i ta scena jest dla mnie bardzo życiowa i naturalna.
                    Maciek kojarzył się Aurelii z poczuciem bezpieczeństwa i stabilnością, a
                    dziewczyna była udręczona, chciała przez chwilę poczuć się bezpieczna i kochana,
                    więc zrobiła, co jej impuls podpowiedział. Ale zaraz się zawstydziła, więc
                    insynuacje prololitowe wydają mi się przegięte.
                    • doratos Re: Pocalunek Aurelii 23.07.10, 14:06
                      Mnie również ta scena wydała się jak najbardziej na miejscu!
                      Po pierwsze pasuje do Aurelii,do jej charakteru,
                      nic dziwnego że w chwili słabości całuje Maćka,
                      nastolatki zakochują się w idolach,
                      a Maciek był dla niej idolem,kimś takim kto jest zawsze
                      do kogo się człowiek zwraca ze swoim smutkiem!
                      A po drugie takie zachowanie jest bardzo ludzkie,
                      właśnie na wieśc o bliskości śmierci
                      ludzie szukają potwierdzenia że żyją,czują i kochają,
                      miłość i seks pozwala choć na chwilę zapomnieć o nieuchronności
                      śmierci!
                      Padało tu wiele zarzutów pod adresem MM,że pisze nieżyciowo itd.
                      to teraz się nie czepiajcie że czasem napisała coś bardzo
                      życiowego i ludzkiego!
                • tygrys2112 Re: Pocalunek Aurelii 27.07.10, 01:22
                  Tak mówiąc w skrócie, biorąc pod uwagę relacje rodzinne Aurelii -
                  jej pocałunek był po prostu rozpaczliwą formą szukania bliskości,
                  ciepła i bezpieczeństwa.
        • staua Re: Pocalunek Aurelii 23.07.10, 15:11
          Jakiego dziada, jak ona miala 14, to on mial 25 lat.
          • ready4freddy Re: Pocalunek Aurelii 26.07.10, 13:11
            wlasnie dlatego sie czepiam tych porownan z "Lolita", ktora najwyrazniej czytano
            tu po lebkach, w poszukiwaniu sensacji :P
            • andrzej585858 Re: Pocalunek Aurelii 26.07.10, 20:33
              ready4freddy napisał:

              > wlasnie dlatego sie czepiam tych porownan z "Lolita", ktora najwyrazniej czytan
              > o
              > tu po lebkach, w poszukiwaniu sensacji :P

              Mam wrażenie że nie tylko "Lolitę" - niestety.
              • doratos Re: Pocalunek Aurelii 28.07.10, 21:51
                Mam podobne wrażenie po lekturze niektórych wątków,
                nie raz zastanawiałam się czy niektórzy
                nie czytają Jeżycjady tylko po to żeby znaleźć
                kolejny że tak powiem żer!
                Wystarczy znaleźć jakiś cytat na poparcie swojej tezy i już się jest
                na fali,
                gdy otwieram kolejny wątek zastanawiam się co
                jeszcze się znajdzie na okoliczność że MM jest ble!
                Ciekawe co jeszcze.....
                • meduza7 Re: Pocalunek Aurelii 03.08.10, 17:36
                  Dla mnie ten pocałunek zawsze był wyrazem tego, że Aurelia szuka jakiejś takiej
                  bliskości, pocieszenia... A że się kochała w Maćku - mocno platonicznie jak
                  sądzę - to i tak wyszło. Bez żadnych podtekstów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka