Dodaj do ulubionych

Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie?

12.09.10, 13:56
W dyskusji o Aurelii jako nauczycielce zauważyłam spory elektorat negatywny Konrada. I się zdziwiłam. Kozia lubiłam i w postaci dziecięcej (kiedy to było mi go bardzo żal i wydawał mi się jakoś dziwnie bliski), i w postaci nastoletniej, jako młodocianego artystę chmurnego i durnego. Wersji dorosłej, szczęśliwie, brak (OIP).
Nie mówię, że ktoś taki jak Kozio w realnym życiu byłby łatwy w obsłudze, bo nie byłby. Ale w sumie to ja chętnie podjęłabym się takiego wyzwania ;)
A teraz uprzejmie słucham: co jest nie tak z Koziem (i - co za tym idzie - ze mną)? :)
Obserwuj wątek
    • tygrys2112 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 14:07
      Ginny, biegałaś za kimś z bagnetem? :) Jeśli nie, to nie mam więcej pytań :D

      • ginny22 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 14:18
        Nie biegałam, przyznaję. Ale ileż to Kozio wtedy sobie liczył wiosen?
        • tygrys2112 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 14:25
          nie mam pojęcia. zerknęłam do Brulionu, ale tam są wzmianki tylko, że był mały jak na swój wiek. I że trafił bagnetem w kolano koledze :] Niezależbie od wieku - normalne to nie jest.
          • ginny22 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 14:35
            Ależ ja nie mówię, że to normalne ;) Pamiętam tylko, jak w mniej więcej koziowym wieku (10-11 lat) mój brat wraz z bratem przyjaciółki tworzyli "ładunki wybuchowe" i detonowali je na koloniach (nie wiem, co to było, ale wybuchało i to dość efektownie, bo przyprawione było morelami). Wyrośli na w miarę normalnych.
            Reasumując: dzieci mają często idiotyczne pomysły, zagrażające życiu, zdrowiu i dobrym obyczajom. Ich drogi życiowej to jednakowoż nie określa.
            • tygrys2112 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 14:40
              A z tym się zgodzę. Mój własny Tata opowiadał mi o strzelaniu z klucza - do klucza wkładało się siarkę, i uderzało się z całej siły o nogę od pieca i wyglądało to efektownie ;), sami graliśmy w piłkę nożną w salonie pod nieobecność rodziców - drzwi balkonowe bramka, druga w niewielkiej przestrzeni między szafą a fotelami. Czasem oberwało się kwiatkom :>
              Ale to mimo wszystko nie to samo, co kaleczenie kogoś bagnetem.
            • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 14:52
              Chyba raczysz żartować. Świadome (bo że Kozio był bystrym dzieciakiem to wiemy i wiedział do czego prowadzi zabawa z nożem) skaleczenie kogoś nożem mogące grozić nie tylko utratą zdrowia, ale i życia nie można porównywać z pomysłami dzieciaków, choćby i idiotycznymi, ale nie będącym ewidentnie wymierzonymi przeciwko drugiej osobie. Nie tak dawno media informowały o historii dziewczynki, która w szkole zraniła nożem koleżankę, a jeszcze wcześniej w trakcie swojego pobytu w Anglii dokonała tego samego czynu. Została zamknięta w szpitalu psychiatrycznym, jeśli dobrze pamiętam. Nie będę prognozować, co z niej wyrośnie (chociaż pewnie nic dobrego), ale skoro popełniła dwa razy ten sam czyn i to pomimo ukarania (została wyrzucona z pierwszej szkoły), to nie zapowiada się na normalną osobę. I pozwolę sobie uznać, że określiło jej to drogę życiową.
              • aganoreg Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 15:54
                To ja moze zacytuje, o co tyle halasu:
                - Przecież to była tylko zabawa - wyjaśnił Kozio pobłażliwie, zwracając się do siostry. - Znaleźliśmy bagnet na plaży, tam obok są tereny wojskowe. No i graliśmy sobie w naszej sali sceny z "Makbeta".

                Wczesniej pani Sznytek wspomina, ze Konradek rzucil tym bagnetem w Jareczka i trafil go w kolano. I tyle. Nie widze tu objawow choroby psychicznej i podstaw do zamykania w odosobnieniu. On nie przywiozl tego bagnetu ze soba, zeby komus popodrzynac tetniczki. Zwyczajna bezmyslna zabawa.
                • tygrys2112 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 15:56
                  dla mnie nie, no ale to różnica podejścia. przy okazji irytuje mnie Bebe podsumowując Panią Sznytek jako wariatkę.
                • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 16:03
                  A czy ja pisałam, że Kozio ma być zamknięty w szpitalu psychiatrycznym? Proszę o cytat.
                  Rzucaniem w kogokolwiek nożem nie nazwałabym "zabawą". Co innego, gdy dziecko ma cztery lub pięć lat i nie jest jeszcze świadome konsekwencji tego czynu. Niemniej, Kozio był bystrym chłopakiem tak pi razy drzwi dziesięcioletnim albo i więcej, a w tym wieku rzucanie bagnetem w inne osoby nie jest normalne. Próbuje zrozumieć twój pogląd, ale idzie mi ze sporym trudem. Uważasz, że to normalne by dzieciaki rzucały w siebie nożem? A nuż trafi w oko i wtedy będzie zabawa!
                  • aganoreg Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 16:23
                    Wspomnialas o dziewczynie, ktora zostala zamknieta w szpitalu psychiatrycznym - to bylo tylko nawiazanie.

                    Nie twierdze, ze dzieci maja sie bawic rzucajac nozami. Ale blagam, nie demonizujcie. Chyba jest roznica miedzy nastolatkiem, ktory wraz z kolegami znajduje zardzewialy bagnet i sie nim bawi, a takim, ktory z premedytacja zabiera ze soba naostrzony noz, zeby nim w kogos rzucac. Owszem, pani Sznytek slusznie zrobila, zabierajac im go i pouczajac rodzine (w tym przypadku Bebe), ale my z jej relacji wiemy o tym rzucaniu bagnetem. Ma ktos pod reka Makbeta, zeby ewentualnie znalezc scenke, ktora odgrywali?
                    • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:08
                      Oczywiście. Nawiązanie wstawione z myślą na to aby pokazać, że zabawy z nożem nie zawsze kończą się tak, jak to przedstawiła pani Musierowicz. Uważasz, że ta dziewczyna od początku do końca była świadoma wszystkich konsekwencji swojego niegodziwego czynu? Jeśli tak, to jest przy tym dość głupią osobą, skoro zrobiła to w towarzystwie innych świadków i nie przygotowała się na stawienie czoła karze. Podobnie jak i swego czasu znani chłopcy z gdańskiego (bodajże) gimnazjum, którzy dla zabawy zgwałcili swoją koleżankę. Też nie było w tym zimnej kalkulacji, tylko dziecięca fantazja, szkoda że tak okrutna.

                      A co jeszcze bardziej mnie irytuje, to stanowisko Kozia, któremu bliżej do zbagatelizowania sprawy i kpiny ze stanowiska p. Sznytek niż do żalu lub wstydu za głupi uczynek. Nie pamiętam czy Beata go za to ukarała i wyjaśniła mu głupotę rzucania w kogoś nożem, ale moja słaba czy nie słaba pamięć podpowiada mi, że nie.
                      • tygrys2112 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:16
                        nie Beata uznała, że pani Sznytek jest wariatką, a to Kozio stwierdził, że Pani Sznytek jest OK
                    • ananke666 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 13.09.10, 01:12
                      > Ma ktos pod reka Makbeta, zeby ewentualnie
                      > znalezc scenke, ktora odgrywali?

                      Hyhy. Morderstwo Duncana? Zamach na Banko?
              • mankencja Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 15:55
                z tego, co czytałam, w jej angielskim świadectwie była tylko wzmianka o lekkiej nadpobudliwości, o ranieniu kogokolwiek czymkolwiek ani słowa. możesz rzsucić linkiem do tej informacji?
                • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 15:59
                  A proszę ciebie bardzo:
                  www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,8353389,13_latka_z_Krakowa_recydywistka__Rok_temu_zaatakowala.html
            • croyance Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 16:35
              My podpalalismy saletre i strzelalismy ze skoblowki: malo co oka nie stracilam przez to. Z moim bratem czesto sie bilam, czesto z nudow ('nie ma co robic, pobijemy sie?'), wyrywalismy sobie wlosy, a on ganial mnie po podworki z deskorolka, ktora - jak mnie dopadl, walil mnie po glowie. Strzelalismy tez do innej podworkowej bandy z lukow.
              • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:22
                Jak byłam dziecka to też wiele cudów wyczyniałam, ale nigdy, nigdy nie bawiłam się z ostrymi narzędziami i nie rzucałam nimi w nikogo. Jeśli się biłam, to kijem, uważając na głowy adwersarzy. Z wyuczonej ostrożności, bo znana mi była historia mieszkającego nieopodal chłopaka, który w zabawie wbił sobie mały nóż w udo. Swego czasu mój kuzyn znalazł sporej wielkości nóż myśliwski i przez dobrych parę dni się nim bawił, dopóki nie poinformował dziadka o swojej zdobyczy. Dziadek na przykładzie zdechłej kury pokazał mu, co potrafi taki nóż i w stosownych słowach wyjaśnił, że nieporadne operowanie nim czy właśnie rzucanie (a kuzyn chwalił się, że rzucał nim w różne obiekty a nawet zwierzęta) nie jest czynnością ani pożyteczną, ani mile widzianą w jego domu. Kuzyn chodził struty przez parę dni, ale szczęśliwie nie narobił sobie kłopotów ani nie zranił nikogo.
                • aganoreg Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:37
                  No dobrze, Black-apple, a kto mial Kozia nauczyc i przestrzec przed glupimi zabawami? Matka - ciagle nieobecna aktorka? Siostra, ktora musiala sie przelamywac, zeby z bratem porozmawiac? O ojcu nikt nie wspomina. O, moze Klamczucha?

                  • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:47
                    Czyli twoim zdaniem mamy uważać, że Kozio zachował się normalnie i jak 99% chłopców w jego wieku, ponieważ nie nauczono go w dzieciństwie, że rzucanie w kogoś ostrym przedmiotem może mu zadać ból a nawet go zabić? Równie dobrze możemy zastosować to samo usprawiedliwienie wobec Lisieckich, którym matka nie poświęcała czasu, ojciec pracował za granicą a Ida najwidoczniej zakończyła swoją akcję edukacyjną po skończeniu wakacji.
                    • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 19:01
                      Wystarczy nie robic z braku rozsadku w zabawie czynu z premedytacja i wysnuwac na tej podstawie wnioskow na temat stanu psychicznego tej osoby w wieku doroslym.
                      • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 19:07
                        Wskaż gdzie postawiłam Konradowi diagnozę. Z uprzejmości nadmienię, że nawiązanie do historii dziewczynki miało uprzytomnić towarzystwu, że zabawy z nożem nie zawsze kończą się szczęśliwie. I powtórzę po raz kolejny, chociaż zaczyna mnie to powoli męczyć, że Konrad był świadomy tego, że rzucanie w kogokolwiek nożem może się źle skończyć. Gdyby był trzylatkiem albo posiadał upośledzenia, mogłabym się zastanowić. Jednakże, Musierowicz nigdzie zasugerowała nam, że Konrad jest upośledzony i zadaje ból innym bez zastanowienia, a wręcz przeciwnie, jest on przedstawiony jako całkiem bystry i wrażliwy chłopak.

                        Pytanie osobiste: gdyby twoje dziecko rzuciło nożem w inne i je zraniło, to też tłumaczyłabyś to jako zachowanie normalne i nic z tym nie zrobiła?
                        • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 19:25
                          Ty nie. Tygrys owszem.



                          Ja biore poprawke na bezmyslnosc dzieci w zabawie, bo jeszcze pamietam, ze dziala to gorzej niz alkohol. Mimo ze bylam z tych grzecznych i spokojnych dzieci.
                          I wiem, ze pod wplywem impulsu robi sie glupie rzeczy, ktore po chwili zastanowienia uznamy za glupie. Sama sie kiedys wlasnym scyzorykiem skaleczylam, mimo ze jakby sie mnie ktos zapytal, czy otwieranie noza zebami jest rozsadne, to od razu bym zaprzeczyla.
                          Nie wiemy, czy "Gustawek" rzucal w Jareczka, czy do Jareczka. Jak sobie juz w tym watku pozwalamy na tworzenie hipotetycznych wypowiedzi to taka scenka:
                          "-Kozio, daj noza. - powiedzial Jareczek.
                          -Masz - lekkim ruchem reki podrzucil Kozio bagnet na sasiednie lozko. Akurat w tym momencie Jareczek zaczal wstawac, wiec noz trafil go w kolano.
                          -No cholera jasna, Ty to masz talent. Ale spoko nawet krew za bardzo nie leci."



                          Tam nie ma rozmowy z matka.
                          • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 19:33
                            Ja w pełni rozumiem bezmyślność dzieci. Swoje widziałam i słyszałam. Jednakże nawet jeśli każda z was mnie teraz zakrzyczy i przyzna się do przebijania tętniczek nożem za czasów podstawówki, to i tak nie zmienię zdania, że jest to naganne działanie, które powinno się piętnować, a przede wszystkim nie powinno być bagatelizowane i zamiatane pod dywan. Nigdzie nie napisałam, że Konrad będzie teraz latał po Jeżycach z nożem i napadał bezbronne staruszki, ale taki incydent musi zostać wyjaśniony. Choćby po to aby w następnej zabawie Konrad/hipotetyczne dziecko nie poważnie nie zraniło inne. Należy zapobiegać takim tragediom, właśnie najczęściej wynikające z bezmyślności dziecka i ignorowaniu jego wychowania pod tym względem przez rodzica.
                            • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 19:35
                              Wkradł się mały błąd. Tak powinno brzmieć zdanie: "Choćby po to aby w następnej zabawie Konrad/hipotetyczne dziecko poważnie nie zraniło inne.". Eh, funkcja edit bardzo by się przydała.
                            • ginny22 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 19:40
                              Czy ktoś to neguje?
                        • ssssen Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 27.09.10, 13:00
                          > Konrad był świadomy tego, że rzucanie w kogokolwiek nożem
                          > może się źle skończyć.

                          A kto ci pisze, że on rzucał _w_kogoś_? Wierzysz znerwicowanej pani Sznytek? Pewnie rzucał i trafił przypadkiem, i tyle, a tu cały czas twierdzisz, że robił to świadomie.
                          • truscaveczka Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 27.09.10, 14:15
                            Ja tak czytam o tym rzucaniu bagnecikiem i popopopopodrzynaniu tętniczek... A potem myślę o sztylecie i bagnecie w mojej szafie, które służyły do bardzo różnych zabaw mojemu mężowi i to nie tylko w wieku cielęcym...
                            I nie wiem, o co biega przedpiśczyniom. Naprawdę nigdy nie rzucały nożem? Wcale-a-wcale?
                            • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 27.09.10, 17:02
                              > I nie wiem, o co biega przedpiśczyniom. Naprawdę nigdy nie rzucały nożem? Wcale
                              > -a-wcale?

                              Ja rzucałam. Ale ja nie byłam młodym, bladym yntelektualystom, który jest PONAD. Ani nie byłam dzieckiem niesłychanie inteligentnym i wrażliwym na zuo tego świata.

                              Byłam głupią smarkulą, która mogła sobie i innym zrobić krzywdę. I jakby mnie złapała na tym rzucaniu nauczycielka, to nie kpiłabym z niej w żywe oczy, sugerując, że mogłam sobie popodrzynać tętniczki. Bo jakbym tak zakpiła, to bym usłyszała, że jestem niewychowanym, niemądrym, rozwydrzonym bachorem, który powinien sobie to i owo przemyśleć.
                              • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 30.09.10, 10:34
                                > Ja rzucałam. Ale ja nie byłam młodym, bladym yntelektualystom, który jest PONAD
                                > . Ani nie byłam dzieckiem niesłychanie inteligentnym i wrażliwym na zuo tego św
                                > iata.

                                Jakby Kozio byl idealnym spelnieniem wyobrazem o subtelnym intelektualiscie, to bylyby zarzuty ze postac jest plaska, jednowymiarowa, niewiarygodna. Mimo ze tacy ludzie istnieja. Przy okazji sa strasznie nudni, ale to moje prywatne odczucie.
                                Jak Kozio zostal napisany wieloaspektowo, to jest zarzut ze jest niespojny. Jakby subtelni intelektualisci nie miewali problemow emocjonalnych, glupich pomyslow i chwil zacmien. Jakby inteligencja zalatwiala wszystko.
                                No halo! ludzie! zdecydujcie sie czego Wy w koncu chcecie!
                                • marslo55 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 30.09.10, 11:12
                                  turzyca napisała:
                                  "Jak Kozio zostal napisany wieloaspektowo, to jest zarzut ze jest niespojny."
                                  Nie, to niezupełnie to. Rzecz w tym, że Kozio zostaje wyposażony w listę pozytywnych atrybutów godną Mary Sue, a z drugiej strony - jako postać - wcale nie sprawia wrażenia kogoś, komu by się chciało uczyć obsługi pralki. Mnie "niespójność postaci" nie przeszkadza, ale nawet niekonsekwencja zachowań powinna mieć swoją logikę. Choć akurat inteligencja nie kłóci się moim zdaniem z niczym, nawet z pewnymi rodzajami głupoty;)
                                  • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 30.09.10, 14:48
                                    a z drugiej strony - jako postać - wcale nie sp
                                    > rawia wrażenia kogoś, komu by się chciało uczyć obsługi pralki.

                                    Musze przeczytac DP, bo nie pamietam szczegolowo tej pralki. Ale to dopiero za tydzien... Moge poprosic cytacik?

                                    Pomijam fakt, ze wlasnie inteligencja akurat taki problem zalatwia, bo jesli jestem w stanie zrozumiec, jak cos dziala, to jestem w stanie szybciej zrozumiec, co i jak sie popsulo. Oczywiscie otrzaskanie z okreslonym typem urzadzen tez pomaga, ale jednak nie bez powodu czescia testow na inteligencje sa testy logiczne.
                                    • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 30.09.10, 15:38
                                      > Pomijam fakt, ze wlasnie inteligencja akurat taki problem zalatwia, bo jesli je
                                      > stem w stanie zrozumiec, jak cos dziala, to jestem w stanie szybciej zrozumiec,
                                      > co i jak sie popsulo.

                                      Ale Kozio nie sprawdzał, co się popsuło. Kozio naprawił pralkę magicznie, siłą woli. Arturek rozebrał, rozkręcił, obejrzał i skoczył do domu po narzędzia. Kozio przyszedł, nie patrząc wetknął rękę w pierwsze lepsze miejsce pralki i powiedział "Teraz już będzie działać".

                                      Naprawdę. Ja tego nie zmyślam ani nie koloryzuję. Kozio ani tej pralki nie oglądał, ani nawet nie posłuchał, ani nawet nie zapytał, jakie są objawy zepsucia.

                                      Wyleczył ją przykładaniem rąk, jak królowie łupież.
                                      • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 01.10.10, 00:32
                                        nessie-jp napisała:
                                        > Naprawdę. Ja tego nie zmyślam ani nie koloryzuję. Kozio ani tej pralki nie oglą
                                        > dał, ani nawet nie posłuchał, ani nawet nie zapytał, jakie są objawy zepsucia.
                                        >
                                        > Wyleczył ją przykładaniem rąk, jak królowie łupież.

                                        Tym niemniej poprosze cytat.
                                        • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 01.10.10, 00:44
                                          > Tym niemniej poprosze cytat.

                                          Turzyco, wybacz
                                          • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 01.10.10, 03:55
                                            O, a jednak znalazłam drania (myślałam, że DP jest w pudle na szafie).

                                            • the_dzidka Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 11.10.10, 14:47
                                              westchnął, nie patrząc wsadził rękę w jej wnętrzności

                                              Uzdrowiciel z Filipin, psiakrew.
                                              Nessie, twoje okreslenie "książka w formie, ekhem, bardziej przyjaznej komputerowo" mnie rozpromieniło :)
                                • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 30.09.10, 15:42
                                  > Jak Kozio zostal napisany wieloaspektowo, to jest zarzut ze jest niespojny.

                                  O, a kiedy to jest pisany wieloaspektowo? Jest pisany żałośnie jednoaspektowo: jako CUDOWNY i WSPANIAŁY Cullen. Jedyne potknięcie cudownego Cullena to spieczenie się na skwarkę w ogródku, ale wiadomo, wampirkom słońce szkodzi.


                                  Jak
                                  > by subtelni intelektualisci nie miewali problemow emocjonalnych, glupich pomysl
                                  > ow i chwil zacmien. Jakby inteligencja zalatwiala wszystko.

                                  Na Jowisza, ale nie chodzi przecież o sam fakt rzucania, tylko o reakcję siostry i autorki! Zamiast napisać, że Kozio jest głupek, to ona jeszcze go chwali i robi z niego cudowne dziecko, bo tak sprytnie zadrwił z nauczycielki!

                                  Nie powiesz mi chyba, że w scenie z panią Sznytek Kozio jest wieloaspektowy? Jest wrednym, małym złośliwym, wyniosłym smarkaczem w typie Draco Malfoya, który szydzi z nauczycielki w żywe oczy. A autorka go za to głaszcze po główce.

                                  Ja takich dzieci nie lubię.
                            • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 27.09.10, 22:07
                              Twoj maz moze miec nawet caly arsenal w szafie, a i tak obchodzilby mnie mniej niz zeszloroczny snieg. To nie jego oceniam, i to nie on podlega analizie w tym watku. Tak samo jak i polowa rozmowczyn, ktore tak ochoczo rzucily sie dzielic historiami o swoich dzieciecych zabawach. Fajnie jest powspominac szalenstwa mlodosci, ale nic ponad to. Wracajac do Konrada, to moge tylko przyklasnac Nessie i podziekowac jej za doskonaly post, ktory w calosci przedstawia moj poglad na ta sprawe. W skrocie: ogromna rozbieznosc pomiedzy czynami a komentarzem odautorskim rzutuje na wiarygodnosci i mojej sympatii do tej postaci. Tak samo z Gaba, ktora nie sposob jestem polubic, gdy jest chwalona za swoja swietosc a tymczasem rezultaty jej bledow wychowawczych widac golym okiem. To samo z Pyza, ktorej wybaczona jest rozlazlosc, pasozytnictwo i biernosc poniewaz jest ukochana corka i wnuczka. I finalnie to samo z Konradem. Czy to az tak trudno zrozumiec, droga truscaveczko?
                    • croyance Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 13.09.10, 17:28
                      No ale przeciez to byly zupelnie inne czasy i nie bylo takiej paranoi/swiadomosci health & safety jak teraz ( w UK to juz nawet niedlugo blue tack'u nie bedzie wolno dzieciom uzywac bez superwizji - byl artykul o tym, ze beda musialy gogle zakladac). Dzieciaki spedzaly cale dnie na podworku: ja do domu wchodzilam przez balkon tylko po to, zeby cos zjesc, i dalej na dwor. W tym czasie dzialy sie rozne rzeczy, walki z dzieciakami z innych podworek (jak pisalam, my strzelalismy z lukow! strzalami! celujac zdecydowanie w ludzi), strzelalismy w siebie skoblami (ostry drut, jakby w oko trafil, to po oku - mnie kumpel strzelil raz z dwa cm pod, mialam dziurki), lazenie do innych dzieciakow do domow, bo ich mama zaprosila na lemoniade, glaskanie obcych psow i Bog wie, co jeszcze. U nas niedaleko byla wielka, niedokonczona nigdy budowa, i na tej budowie (chociaz rodzice nie pozwalali nam tam chodzic) spedzalismy cale dnie, skaczac ze schodow, spadajac z niedokonczonych pieter, lazac po piwnicach i co jakis czas rozcinajac sobie noge/reke o rozbite butelki.

                      Osobiscie znana bylam z tego, ze - jako posiadaczka wyjatkowo elastycznych stawow (double-jointed, przy odpowiednim treningu moglabym zostac kobieta-guma :-) wyczynialam rozne cuda na trzepaku, zwisalam glowa w dol i zawiazywalam sie w supel, a kilka razy spadlam i stracilam przytomnosc. Teraz by byla wielka afera (i nie mowie, ze to niedobrze!), ale wtedy nie bylo praktyki kontrolowac dzieci 24/7 i specjalnie sie przejmowac, ze jedno drugiemu zeba wybilo (a tez sie zdarzalo).

                      Dlatego nie chcialabym umniejszac tu czynu Kozia, ale przykladasz dzisiejsze standardy do lat, w ktorych generalnie wszystko to wygladalo nieco inaczej.
                    • ssssen Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 27.09.10, 12:58
                      > Czyli twoim zdaniem mamy uważać, że Kozio zachował się normalnie i jak 99% chło
                      > pców w jego wieku

                      Nie wiem, czy 99%, ale demonizujesz. Gdy chodziłem do podstawówki to popularną grą była gra w"kolonie", która polegała na rzucaniu nożem lub cyrklem i wbijaniu go w ziemię. Wszyscy w to grali. - do tego na terenie szkoły. Tak, to czysta, nieskażona dziecięca głupota, jak tak wspominam te czasy, to cudem mi się zdaje fakt, że wyszliśmy z tego bez popodrzynanych tętniczek i wykłutych oczu. A tak naprawdę to nie cud, tylko życie. A pierwszą osoba, którą znam i która straciła oko to kumpel, którego podczas wspinaczki trafił odłamek lodu. Był dorosły.
    • tygrys2112 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 14:10
      Ja lubiłam Bebe za jej stosunek dlo Kozia. To, że prawdziwie się o niego troszczyła i widać więź łączącą ich oboje. Kozio mi podpadł z bagnetem. Potem nie mam zastrzeżeń, ale wątpię, zeby6 ktoś atakujący innych nożami był normalny późnie. Kukiełki mi nie przeszkadzają.
      • tygrys2112 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 14:11
        Potem nie mam
        > zastrzeżeń, ale wątpię, żeby ktoś atakujący innych nożami był normalny później
        > . Kukiełki mi nie przeszkadzają.

      • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 16:19
        Kozio mi podpadł z bagnetem. Potem nie mam
        > zastrzeżeń, ale wątpię, zeby ktoś atakujący innych nożami był normalny później. Kukiełki mi nie przeszkadzają.

        - Przecież to była tylko zabawa - wyjaśnił Kozio pobłażliwie, zwracając się do siostry. - Znaleźliśmy bagnet na plaży, tam obok są tereny wojskowe. No i graliśmy sobie w naszej sali sceny z „Makbeta”. Czy wiesz, że niektórzy chłopcy nigdy w życiu nie słyszeli o Makbecie?
        Bo jakby grali w pikuty to by byl zupelnie normalnym czlonkiem spoleczenstwa, ale jak ktos uzywa bagnetu do inscenizacji Makbeta, to zdecydowanie normalny byc nie moze. Pozniej.
        • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 16:33
          To proszę uprzejmie, podstawcie to samo pobłażliwe uzasadnienie zabaw Lisieckich:

          "Odgrywaliśmy tylko sceny ze średniowiecznych ballad o rozbójnikach. Nikomu nic się nie stało! Przecież to była tylko taka zabawa
          • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:04
            > Co tu ma do rzeczy, co Kozio odgrywał? Jego "pobłażliwość" w stosunku do nauczy
            > cieli, siostry i zranionego kolegi jest cholernie irytująca.

            Konrad poblazliwie zwraca sie tylko do siostry. Nauczycielki broni, mimo ze to ona zawalila na calej linii (no sorry, nauczyciel, ktory nie reaguje na dreczenie dziecka to jest ostre przegiecie):
            - Pani Sznytek jest OK - powiedział obronnym tonem. - Uważam, że to naprawdę miło,
            kiedy wychowawczyni troszczy się o dzieci. Nie jestem do tego przyzwyczajony.
            • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:18
              > "Uważam, że to naprawdę miło,
              > kiedy wychowawczyni troszczy się o dzieci."

              Nie uważasz tego zdania za pełną wyższości pobłażliwość? Bo ja tak. Kozio ze swoim Makbetem jest przecież ponad przyziemne troski pani Sznytek, która nic nie rozumie i nic nie kojarzy i nie jest w stanie pojąć, że to tylko zabawa.

              Pani Sznytek swoją drogą też jest przedstawiona w BBB jak ostatnia kretynka
              • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:56
                Uwzgledniajac nastepne slowa? I wiedzac, ze te nastepne slowa sa prawdziwe? Nie.
        • tygrys2112 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 16:35
          A rozumiem, czyli dla Ciebie dzieciak rzucający w innych nożem w imię Makbeta jest lepszy od innego, który rzuca tak po prostu? Bardzo interesujące podejście. To co tu się burzyć na zamachy terrorystyczne. W myśl wyższych ideałów można przeciez wszystko usprawiedliwić.
          • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 16:52
            Gonili się z tym po pokoju, skakali po łóżkach - wspomniała wychowawczyni, a
            wzrok jej zaszklił się grozą. - Mogli się pozabijać jak nic. A Gustawek...

            Kozio nie byl tam jedyny latajacy z nozem i ide o zaklad, ze tez nie jedyny rzucajacy.
            I chcialabym zwrocic uwage na fakt, ze latanie z nozem uprawia jakies 80% jednostek plci meskiej w okreslonym wieku. Wiekszosci nie rzuca sie na mozg.


            > To co tu się burzyć na zamachy terrorystyczne.
            A to jest ograny chwyt retoryczny.
            • tygrys2112 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 16:55
              mam w domu kilku mężczyzn, nic mi nie wiadomo, zeby biegali z nożami.

              sama zastosowałaś dziwny chwyt retoryczny - nie wiem co ma Makbet i sztuka do usprawiedliwiania latania z nożem i kaleczenia. a moja aluzja była wyolbrzymiona, ale jak najbardziej obrazująca.
              • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:18
                > mam w domu kilku mężczyzn, nic mi nie wiadomo, zeby biegali z nożami.
                Zaden nigdy nie gral w pikuty? Panstwa miasta? Zaden nie bawil sie w Indian? Ani w kowboi? Ani w jaskinowicow?

                Ja tylko zwrocilam uwage na fakt, ze to nie "Kozio biegal z bagnetem" tylko "grupa chlopcow, w ktorej znajdowal sie Kozio, biegala z bagnetem". Tak wiec nie Kozio jest dziwna jednostka tylko cala ta grupa byla dziwna. Albo przecietna. Bo z moich doswiadczen wynika, ze wiekszosc mezczyzn choc w dziecinstwie choc raz bawila sie nozem.
                Dla mnie w calej tej sytuacji nietypowe bylo tylko, ze zamiast bawic sie w skalpowanie bialej twarzy albo w te szalenie popularne pikuty odgrywali Makbeta. I do tego odnosilam sie w mojej wypowiedzi.
                • tygrys2112 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:31
                  pikut nie znam również. państwa miasta to gra na papierze, więc nie wiem co ma do rzeczy.

                  nie znam rodzeństwa które by się nie tłukło i to boleśnie, ale nigdy z rzucaniem noży oraz przedmiotów ostrych, które mogłyby autentycznie komuś zagrozić. Czym innym jest dla mnie ciągnięcie za włosy, kuksańce (o ile nie są wymierzone w czułe części ciała), uderzenie kogoś książką po łbie. A czym innym rzucenie nożem.
                  • aganoreg Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:41
                    Tygrysie, ales sie zafiksowala na tym nozu. To byl bagnet. Znaleziony na plazy. Ja bym sie takim znaleziskiem zainteresowala i nikt z moich kolegow z czasow podstawowki nie przeszedlby obojetnie. W wojne to chyba wszyscy sie bawili (a jestem ciut starsza od Kozia).
                    • tygrys2112 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:50
                      tak, bo dla mnie ma to znaczenie, w jaki sposób ktoś się bije. wojna wojną. można udawać woję na różne sposoby. Można zrobić rzeczy z klocków, z papieru, miec plastikowe pistolety. Nie lubię bezsensownych zabaw z nożami, nie lubię petard wrzucanych do wiadra z żabami, ani wystrzeliwanych na środku chodnika. owszem, dzieci powojenne bawiły się nawet granatami. co to ma do rzeczy? czy muszę lubić Kozia, bo są dzieciaki, które w coś tam się bawiły i aprobować wszystko, tylko dla tego, że ktoś inny coś robił? Nie nie muszę, podobnie jak Ty możesz.
                      • aganoreg Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:15
                        Ja po prostu nie widze powodu, aby incydent z bagnetem mial rzutowac na opinie o doroslej osobie. Zwlaszcza ze na temat rzucania nozem mamy jedno zdanie, bez wyjasnien. Moze mu sie wypsnal z reki? Nie wiemy. Potrafie zrozumiec, ze 10-letni chlopak mogl bezmyslnie bawic sie bronia, a takze ze to byl pierwszy i ostatni raz. Jakos pozniej nie mamy wzmianki o jego chuliganskich napadach z nozem, prawda?

                        Jakos trudno mi uwierzyc, ze nie macie na koncie jakiejs glupoty popelnionej w wieku 10-14 lat. Ale pewnie jestescie swiete i nigdy nikogo _przypadkiem_ nie skrzywdzilyscie. A jesli bylo inaczej to zastanowcie sie, czy przez to jestescie zwyrodnialcami?
                        • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:30
                          Odpuść sobie argumenty ad persona, bo to do niczego nie prowadzi. Nie widzę powodu, ba, nie zamierzam się tutaj spowiadać z głupot popełnianych w dzieciństwie. Zresztą, wcześniej napisałam o tym, że cechowała mnie ostrożność przejawiająca się m.in w oporze przed rzucaniem w kogokolwiek ostrym przedmiotem. Jeśli trudno ci uwierzyć, to jest to twój problem a nie mój.
                    • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:51
                      Mam wrażenie, że mylisz dwa stanowiska i poglądy. Wypowiem się w swoim imieniu: mogę zrozumieć powody, dla których Kozio zainteresował się nożem i chciał bawić się w Makbeta jak i to, że istnieje grupa chłopców bawiąca się nożami, scyzorykami, bagnetami etc. Sprzeciwiam się uznawaniu tego za zachowanie akceptowane. Również krytykuję postawę Beaty, która nie zainteresowała się dlaczego Kozio to zrobił ani nie postanowiła wytłumaczyć bratu, że jest to zachowanie naganne. A już najbardziej nie podoba mi się postawa samego Kozia.
                      • tygrys2112 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:53
                        otóż to.
                  • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:12
                    tygrys2112 napisała:

                    > pikut nie znam również. państwa miasta to gra na papierze, więc nie wiem co ma
                    > do rzeczy.
                    Nie tylko.

                    > nie znam rodzeństwa które by się nie tłukło i to boleśnie, ale nigdy z rzucanie
                    > m noży oraz przedmiotów ostrych, które mogłyby autentycznie komuś zagrozić. Czy
                    > m innym jest dla mnie ciągnięcie za włosy, kuksańce (o ile nie są wymierzone w
                    > czułe części ciała), uderzenie kogoś książką po łbie. A czym innym rzucenie noż
                    > em.

                    On nie rzucal tym nozem w siostre. Btw. nie wyobrazam sobie, zebym miala uderzyc moja siostre ksiazka (to przeciez boli jak cholera!) czy ciagnac za wlosy.
                    Kozio sie bawil z kolegami. Glupio sie bawil, ale to nie to samo, co latanie za kims z nozem. I raczej nie bil rekordow glupoty w tym zakresie.
                    www.joemonster.org/art/15005/Najglupsza_zabawa_z_dziecinstwa_XIII
                    • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:34
                      Powtórzę, bo zauważyłam, że jest to ignorowane z korzyścią dla rozmówczyń: czy zachowanie Kozia traktujecie jako w pełni akceptowane? Nie interesuje mnie fakt, że pewien procent chłopców w jego wieku robiło to samo a nawet i gorsze rzeczy, interesuje mnie sam casus noża Konrada. Na tej samej zasadzie, powtarzam, mogłybyśmy usprawiedliwiać kradzież, oszustwo czy morderstwo.
                      • ginny22 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:40
                        Czy ktoś tu mówił, że akceptowalne? Mówi się raczej o tym, że dość normalne. To dwie różne rzeczy.
                        • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:45
                          Chyba nie dla wszystkich, którzy wzdrygają się przed krytyką "normalnych" zachowań i oskarżają osoby przeciwne rzucaniu nożem w kogokolwiek o demonizowanie. A może powinniśmy pokiwać głową ze zrozumieniem i przyklasnąć inwencji twórczej w zakresie wymyślania zabaw i celności z jaką Konrad trafił Jareczka w kolano?
                          Dobrze wiedzieć, że swojskie chłopaki z bloków, Lisieccy, są najzupełniej normalni ze swoim biciem młodszych kolegów, skoro to zachowanie jest często spotykane wśród młodych mężczyzn i jest absolutnie, ale to absolutnie normalne. Szkoda, że wraz z Koziem nie dogadali się jako "normalne chłopaki" i wspólnie nie ciskali bagnetami w kolana innych dzieci.
                      • klymenystra Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 15.09.10, 17:39
                        Dziecięciem będąc, grałam w tzw. czarne piwko. Clou gry było rzucanie w siebie patykami. Patykiem można sobie zrobic krzywdę. Ewolucje na trzepaku, skakanie z wysokich murków i inne takie były na porządku dziennym. Wyrośliśmy wszyscy na zdrowe i w miarę normalne jednostki. Dzieci mają to do siebie, że myślą w inny sposób. Nie zawsze widzą związek między przyczyną a skutkiem, nie zawsze myślą abstrakcyjnie. Prawo wieku. Piaget się kłania.
                        • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 15.09.10, 20:46
                          A mnie, szczerze mówiąc, mało obchodzi to, co robiliście jako dzieci. Mogliście nawet wydłubywać sobie oczy patyczkami i kroić małe koty nożami. To nie o wasze zachowanie mi chodzi, ale o Kozia. I to je komentuję. Dla mnie zachował się głupiej niż normalne dziecko o jego potencjalne i możliwościach (a pamiętajmy, że później był opisywany jako bystry, inteligentny, zdolny chłopak o pasjach niespotykanych u innych chłopcach w jego wieku), nagannie (tak zawsze będę oceniać rzucanie w kogoś nożem) i według mnie ten wątek nie powinien być zbagatelizowany na zasadzie: "wariatka-nauczycielka czepia się bogu ducha winnego chłopaka". Sytuacja z trzynastoletnią nożowniczką jest dla mnie skrajnym, ale jednak dowodem na to, że dzieciaki i ostre przedmioty to niebezpieczne połączenie i ignorowanie tego może się skończyć tragedią. To zdarzenie razem z sytuacją świetnie opisaną przez Nessie sprawia, że nie mogę darzyć sympatią tego chłopaka. A DP to już inna bajka.
                          • ready4freddy Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 16.09.10, 12:06
                            czyli reasumujac, co my tu mamy? wariat nie jest, czyli sie nie wykreci niepoczytalnoscia, sadzic go mozna w sumie jak doroslego, i teraz tak: po primo, usilowanie zabojstwa. po drugie primo, nielegalne posiadanie broni. po trzecie primo, to wyludzenie.. to sie chyba nazywa naklonienie do niekorzystnego rozporzadzenia mieniem, czy jakos tak, ale w sumie moze sobie pomagal bagnetem przy wyludzaniu, a wtedy to juz chyba jest wymuszenie rozbojnicze. a jak mu jeszcze przybijemy przestepczosc zorganizowana, bo razem z kolegami z tym bagnetem biegal, to dobre pare lat bedzie ogladac kraty, ale nie w sklepach Burberry*

                            ale zgadzam sie, ze za bieganie z ostrym narzedziem czepia sie go pani Sznytek slusznie. natomiast czy to powod, zeby nie lubic postaci literackiej... niby mozna, czemu nie.

                            :)

                            * to cytat
                            • ginny22 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 17.09.10, 00:36
                              Uroczo to podsumowałeś :)
                            • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 17.09.10, 01:25
                              > ale w sumie moze sobie pomagal bagnetem przy wyludz
                              > aniu, a wtedy to juz chyba jest wymuszenie rozbojnicze

                              Radzej uwodził
                          • klymenystra Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 17.09.10, 15:00
                            Nozowniczka jest chora psychicznie, wiec nie jest dobrym przykladem.

                            Kozio zas zachowuje sie normalnie. Kurcze, specjalnie odwolalam sie autorytetu, jakim jest Piaget i ogolnie psychologia rozwojowa, a Ty dalej swoje O.o
            • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:00
              Na zajęciach nasz profesor opowiadał o często stosowanym manipulacyjnym zabiegu polegającym na tym, że mówca, bazując na danych zebranych nie wiadomo skąd, najczęściej właśnie na statystyce i szeroko pojętym "% osób" wyrażeniu próbuje przedstawić swoją racje jako jak najbardziej powszechną, normalną i polecaną. Coś podobnego do społecznego dowodu słuszności. Skoro tysiące ludzi tak robi, to czemu ja (lub dowolna inna jednostka) miałbym robić inaczej? Albo skoro miliony ludzi kradło i zabijało, to kradzież i morderstwo nie jest niczym nagannym. Ot, staram się nie wybić z tłumu. Bardzo ograny chwyt retoryczny :)
    • maryboo Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 14:34
      Ja do Kozia z BBB nie mam nic, bo to jest tak naprawdę bardzo smutne, emocjonalnie zaniedbane dziecko z wielką wyobraźnią i ogromną wrażliwością. Może go nie lubiłam, ale na pewno mi nie przeszkadzał - jeśli już, to było mi go żal.
      Niestety, Konrada z DP już nie mogę ścierpieć. Rozumiem, że gdzieś tam w nim ciągle tkwi olbrzymi żal do matki za porzucenie, i nie dziwi mnie to. Ale denerwuje mnie niemożebnie to "ą ę" Wielkiego Artysty Bitnera, co to wystawia "Wesele", naprawia pralkę i pali fajki - a wszystko to w sztucznie wykreowanym nimbie cierpienia i melancholii. Ja niestety, mam alergię na typów, którzy wszędzie pokazują swoją artystyczną wyższość, jednocześnie pozując na niezrozumianego twórcę. Zawsze, gdy czytam "Dziecko..." nie mogę się odpędzić od wrażenia, że on na Aurelię patrzy nie jak na koleżankę, potencjalną ukochaną, tylko jak na swoją muzę i własność jednocześnie. To oczywiście jest wrażenie subiektywne, niemniej doskonale wiem, że gdybym spotkała na swej drodze takiego Kozia to po kilku dniach strojenia min "jaki to ja jestem natchniony" i opowiadania o swym artystycznym talencie palnęłabym go w łeb ze słowami, "Chłopie, weźże ty się wreszcie za jakąś robotę". Żeby nie było nieporozumień - ja uwielbiam ludzi z pasją, bardzo podoba mi się to, że Konrad ma talent i plany na przyszłość. Ale czytając DP zawsze wydaje mi się, że Kozio to taki wygładzony Bernard - gdyby nie zrobił kariery w teatrze, to zamiast szukać jakiejkolwiek pracy zagrzebałby się pod kołdrą i płakał, jak to świat nie umie się poznać na jego geniuszu.
      • ginny22 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 14:39
        I znów: Kozio miał podówczas lat 14-15. Taki wiek. Wrażliwy dzieciak z artystycznymi zapędami, nastolatkiem będąc, ma prawo się kreować na artystę przeklętego o mhrocznej duszy. Taka poza. Jako stara baba patrzę na to z uśmiechem politowania, gdyby tak robił facet w moim wieku - patrzyłabym na świra ze zgrozą. Ale wiek nastoletni ma swoje prawa, zresztą podobnych artystów pamiętam ze ogólniaka.
        • maryboo Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 14:49
          ginny22 napisała:

          > I znów: Kozio miał podówczas lat 14-15. Taki wiek. Wrażliwy dzieciak z artysty
          > cznymi zapędami, nastolatkiem będąc, ma prawo się kreować na artystę przeklęteg
          > o o mhrocznej duszy. Taka poza. Jako stara baba patrzę na to z uśmiechem polito
          > wania, gdyby tak robił facet w moim wieku - patrzyłabym na świra ze zgrozą. Ale
          > wiek nastoletni ma swoje prawa, zresztą podobnych artystów pamiętam ze ogólnia
          > ka.

          Oczywiście, że tak. Niemniej, w tej samej Jeżycjadzie przewija się całe grono nastolatków w tym samym wieku, lub niewiele starszych, które zachowują się w sposób stokroć mniej irytujący. Wiem, że Konrad w DP to dzieciak i oby na starość wyrósł z tej pantomimy. Niemniej, ja TEGO Kozia w TEJ książce nie lubię. Nie odmawiam mu prawa do takiego zachowania, ale i go nie pochwalam.
          • slotna Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 15:16
            > Oczywiście, że tak. Niemniej, w tej samej Jeżycjadzie przewija się całe grono n
            > astolatków w tym samym wieku, lub niewiele starszych, które zachowują się w spo
            > sób stokroć mniej irytujący.

            Po prostu sa zupelnie inni i tyle. Popieram Ginny, glanowanie pietnastolatka za emo jest nieco bez sensu.
    • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 16:37
      Nie znoszę serdecznie Kozia jako dziecka za:

      - obrzydliwe postępowanie wobec Izabeli (wyłudzanie pieniędzy i unikanie zwrotu) bez cienia zażenowania. Jak Koziowi ktoś zabrać pieniądze, to jest be, trauma i biednieńkie dziecko. Jak Kozio komuś zabrać pieniądze, to ten ktoś jest głupi, nachalny, namolny i jeszcze gruby na dodatek.

      - piekielnie złośliwy stosunek do Anieli (te lunatyczne sceny są po prostu odrażające, uciekłabym od takiego małego wariata z krzykiem)

      - ogólny emotyzm i dramatyzm oraz egocentryzm

      Krótko mówiąc, rozhisteryzowany, nadęty typek, świata poza sobą samym nie widzący.


      Nastoletni Konrad to w ogóle jakaś nadęta kukiełka
      • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 16:45
        > - obrzydliwe postępowanie wobec Izabeli (wyłudzanie pieniędzy i unikanie zwrotu
        > ) bez cienia zażenowania. Jak Koziowi ktoś zabrać pieniądze, to jest be, trauma
        > i biednieńkie dziecko. Jak Kozio komuś zabrać pieniądze, to ten ktoś jest głup
        > i, nachalny, namolny i jeszcze gruby na dodatek.

        To Twoje wrazenie, Kozia slowa swiadcza o czyms innym.

        - Pożyczałeś pieniądze i nie zamierzałeś ich oddać.
        - Zamierzałem - sprzeciwił się Kozio. - Chciałem oddać, jak wróci Józefina.
        - Nie dałeś im swojego adresu - przypomniała mu Bebe.
        - Bebe - rzekł Kozio z godnością. - Ty mnie mało znasz, prawda? Ja też ciebie nie znam
        za dobrze. Nie wiem, co ty mogłabyś zrobić złego, a ty nie wiesz, co ja mógłbym. Więc słuchaj.
        To ja mam ich adresy. Chciałem poczekać na powrót Józefiny i wszystkim pooddawać długi. A
        tu Józefina nie przyjechała. Ja się właśnie zastanawiałem, co mam zrobić. Pewnie bym ci to w
        końcu powiedział.
        - Ale na co ty wydawałeś ich pieniądze, przecież miałeś swoje!
        Kozio umilkł i spuścił oczy. Westchnął.
        - To jest właśnie to - powiedział - czego nie chciałbym mówić.
        - Dlaczego?
        - Wstyd mi.
        - Ale przecież mnie, siostrze, mógłbyś...
        - E, tam - mruknął Kozio cichutko.
        - Co? No, przecież jestem bliską osobą...
        - Ja nie mam bliskich osób - powiedział Kozio jeszcze ciszej niż przedtem.
        Bebe, wstrząśnięta, zamilkła.
        - No, jak uważasz - powiedziała wreszcie sucho. Była dotknięta. - Jednak myślę, że ktoś
        musi wiedzieć, co przeskrobałeś.
        Kozio obdarzył siostrę długim, dorosłym i pełnym goryczy spojrzeniem.
        - Wydaje ci się - spytał - że musiałem coś przeskrobać, żeby się wstydzić? Czy nie
        mogę wstydzić się na przykład tego, że jestem tchórz?
        Spojrzał w okno, zamrugał, leciutko przygryzł wargę.
        - Tam byli tacy dwaj starsi chłopcy - powiedział. - Od razu zauważyli, że jestem... -
        odkaszlnął przed tym słowem - ...najsłabszy... i...
        - I co? - spytała Bebe z lękiem, widząc, że brat nie może z siebie wykrztusić ani słowa.
        - ...łapali mnie... i tak... popychali. Przerzucali. Jak piłkę.
        - Bili cię?!
        - Nawet nie. Tylko tak... popychali. Za głowę, za twarz. Jak przedmiot, jak... - Kozio
        umilkł i po długim westchnieniu podjął opowieść. - Ja najpierw się broniłem, a potem to już
        tylko płakałem. Oni... powiedzieli, że jak złożę okup, to będę miał spokój. I musiałem im
        przynosić pieniądze i miałem spokój. Moich mi na długo nie wystarczyło. Więc pożyczałem.
        Naprawdę chciałem oddać. To dlatego pożyczałem tylko od dzieci z Poznania.
        • tygrys2112 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 16:58
          W tej chwili nasunęło mi się pytanie: gdzie tu jest konsekwencja autorki? skoro Kozio może rzucać bagnetem dla zabawy, to czemu nie w samoobronie? to bym bardziej rozumiała. i z Lisieckimi nie miałby problemu.
          • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:07
            Jakby to tak... jako jednostka wychowana w kiepskiej okolicy podziwiam instynkt samozachowawczy Kozia. Nie startuje sie z atakiem, a szczegolnie uzywajac broni, do osob, ktore tej broni uzywaja lepiej od nas, sa bradziej wprawne w walce i maja zdecydowanie mniej skrupulow. Bo to sie konczy zle tylko dla nas.
          • aganoreg Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:43
            tygrys2112 napisała:

            > W tej chwili nasunęło mi się pytanie: gdzie tu jest konsekwencja autorki? skoro
            > Kozio może rzucać bagnetem dla zabawy, to czemu nie w samoobronie? to bym bard
            > ziej rozumiała. i z Lisieckimi nie miałby problemu.

            Chlopiec trafiony w kolano to Jareczek. Wiec nie mow, ze nie...
            • tygrys2112 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:51
              A skąd wiadomo, że ten Jareczek? Może Jarków było więcej?
        • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:15
          Przytoczona przez ciebie scena wskazuje wyraźnie, że Koziowi jest wstyd, że to jemu zabrano pieniądze. W kwestii oszukanych koleżanek nie ma najmniejszych wyrzutów sumienia, przeciwnie, "z godnością" stwierdza, że przecież ma ich adresy i w końcu odda, więc o co to halo
          • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:57
            > Przytoczona przez ciebie scena wskazuje wyraźnie, że Koziowi jest wstyd, że to
            > jemu zabrano pieniądze.
            Nie. Moim zdaniem Koziowi jest wstyd, bo byl upokarzany. Ale moze tylko mi sie serce sciska, gdy sobie wyobrazam tego malego, watlego chlopca przepychanego przez dwoch roslych dryblasow.

            I moim zdaniem sytuacja go przerosla i nie wiedzial, jak z niej wybrnac. Byl pewien, ze zaraz bedzie mial gotowke i odda pieniadze. Mozliwe, ze matce byloby mu latwiej opowiedziec, co sie stalo, moze wobec mamy nie byloby to az tak upokarzajace. A Jozefina nie przyjechala i do tego nie zostawila dzieciom ani grosza, przeciez pozyczali od Anieli.
            Co do dania wlasnego adresu - zgoda, powinien byl go dac. Ale czy to swiadczy o zlych intencjach?
            • ginny22 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:01
              > Nie. Moim zdaniem Koziowi jest wstyd, bo byl upokarzany. Ale moze tylko mi sie
              > serce sciska, gdy sobie wyobrazam tego malego, watlego chlopca przepychanego pr
              > zez dwoch roslych dryblasow.

              Nie tylko tobie, mnie też. I naprawdę rozumiem, dlaczego Kozio o całej sprawie mówi tak niechętnie i chce wszystko załatwić sam i po swojemu (w związku z tym umiarkowanie racjonalnie - przypominam PT dyskutantom, że mówimy o dziesięciolatku, nie o dorosłym mężczyznie). I serce mi się ściska na samą myśl, jakie katusze przeżywa taki dzieciak, pozostawiony sam sobie z całkiem dorosłymi problemami.
            • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:30
              > Co do dania wlasnego adresu - zgoda, powinien byl go dac. Ale czy to swiadczy o
              > zlych intencjach?

              Tak. Na dworcu jeszcze nie wiedział, że Józefina nie wraca. Uciekał z rozmysłem przed Izabelą, z rozmysłem sugerując, że ona mu się niepotrzebnie i histerycznie narzuca.

              Mały obrzydliwek i tyle.
              • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:55
                nessie-jp napisała:

                > > Co do dania wlasnego adresu - zgoda, powinien byl go dac. Ale czy to swia
                > dczy o
                > > zlych intencjach?
                >
                > Tak. Na dworcu jeszcze nie wiedział, że Józefina nie wraca. Uciekał z rozmysłem
                > przed Izabelą, z rozmysłem sugerując, że ona mu się niepotrzebnie i histeryczn
                > ie narzuca.
                >
                > Mały obrzydliwek i tyle.
                >

                No wlasnie. Wiedzial, ze Jozefina wraca, bedzie za 5 dni. I do tego przywiezie multum kasy, wiec zwrot nie bedzie problemem. I wolal poczekac, az bedzie mogl porozmawiac z matka niz zwierzac sie z problemow duzo starszej siostrze, z ktora nie mial zbyt silnego kontaktu. I staral sie przed ta siostra zachowac twarz, udajac, ze chodzi o wielbicielke, a nie o pieniadze.
                • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 19:34
                  > I staral sie przed ta siostra zachowac twarz,
                  > udajac, ze chodzi o wielbicielke, a nie o pieniadze.

                  To postaw się w pozycji "wielbicielki".

                  Zachowanie Kozia może i jest wiarygodne i zrozumiałe (tak samo, jak i zachowanie Lisieckich zresztą), ale we mnie budzi wyjątkowy niesmak. Poniżanie koleżanki dla "zachowania twarzy" to dla mnie coś wstrętnego.

                  Jedyną osobą, która budzi tu zdecydowaną sympatię i zachowuje się bardzo ładnie, jest Izabela.
                  • ginny22 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 19:43
                    "Wielbicielka" jakoś sobie poradziła, OIP.
                    I, dla odmiany, postaw się może w sytuacji Kozia - zaszczutego 10-latka, który ma plan (głupi i naiwny, jak to z reguły z planami 10-latków bywa), jak rozwiązać swoją zapętloną sytuację tak, by się nie sypnąć przed siostrą, nie musieć opowiadać o swoich upokorzeniach, a oddać pieniądze Izabeli and co. Naprawdę to to samo, co robili Lisieccy?
                    • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 19:55
                      > "Wielbicielka" jakoś sobie poradziła, OIP.

                      Tak. Przyszła udręczona ponownie prosić kolegę o zwrot pieniędzy. Super po prostu.


                      > I, dla odmiany, postaw się może w sytuacji Kozia
                      > - zaszczutego 10-latka,

                      Nie widzę potrzeby. Autorka tak nachalnie pcha pod oczy, jaki ten Kozio biedny, że aż w odruchu samoobrony mam chęć uciekać.


                      > Naprawdę to t
                      > o samo, co robili Lisieccy?

                      Dokładnie tak samo można analizować zachowanie Lisieckich. Też można znaleźć większego i wredniejszego, co ich bił i im zabierał, też można pisać, że biedne dzieci pozbawione wsparcia dorosłych.

                      Kozio może i jest biedny i zaszczuty, ale
                      • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 14.09.10, 16:41
                        > Jego niesmak i wyższość okazywane koleżance, od której wyłudził pieniądze, pozo
                        > stają faktem niezależnie od tego, jak kto Kozia traktował i w czym miał oparcie

                        A mozesz poleciec cytatami? Szczegolnie interesuje mnie okazywanie tych uczuc kolezance.
                        I chodzi mi o kwestie Kozia, nie komentarz odautorski.
                        • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 14.09.10, 16:55
                          Już mankencja cytowała stosowny fragment, przypomnę:

                          - Chodźmy szybciej - syknął Kozio przez ramię, z niesmakiem - Ona się strasznie afiszuje.

                          Plus pełna wyższość pod tytułem "one nie muszą mieć mojego adresu, bo ja znam ich adresy". Rozkoszny Gustawek zupełnie nie dostrzega, że owszem, muszą mieć jego adres, skoro pożyczając pieniądze, obiecał, że im ten adres da.

                          W ogóle nie lubię Brulionu, nie ma tam ani jednej sympatycznej postaci z wyjątkiem Damba momentami. A już Kozio jest zaprezentowany po prostu upiornie. Nie mówię, że nierealistycznie, ale upiornie.
                          • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 15.09.10, 11:32
                            Tylko ze to nie sa uczucia okazywane kolezance. Ja prosilam o cytat pokazujacy uczucia okazywane kolezance.
                            A po drugie to co cytowalas to jest teatr odgrywany przed starsza siostra. Ktora jest tak zamknieta w sobie, ze parenascie stron dalej nie umie przytulic placzacego brata tylko zaglusza jego chlipanie telewizorem.

                            I ja tam Brulion lubie wlasnie za to otwieranie sie Bebe. To topienie lodowej skorupki wyhodowanej w celu chronienia wrazliwego srodka udalo sie Musierowicz po mistrzowsku pokazac.
                            • marslo55 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 15.09.10, 13:50
                              turzyca napisała:
                              "A po drugie to co cytowalas to jest teatr odgrywany przed starsza siostra."
                              Tu bym się zgodziła, że niesmak może być udawany. O ile pamiętam, Konrad wygłaszał do koleżanek teksty w rodzaju "napiszę do ciebie, Kamilko, czekaj na list", bez okazywania pogardy czy czegoś w tym rodzaju. Ale przy okazji zainteresowała mnie jedna rzecz: dlaczego Konrad wyłudza kasę wyłącznie od dziewczynek?
                              • ananke666 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 15.09.10, 14:00
                                Może dziewczyny łatwiej było namówić? Zresztą tego nie wiemy, czy tylko od dziewczynek. Konrad mówi "pożyczałem od dzieci z Poznania".
                                Oczami Konrada patrzymy w książce chyba raz i raczej nie o koleżankach wtedy myślał, więc siłą rzeczy nic o jego uczuciach się nie dowiemy. Jednak dla koleżanek chyba wszystko jedno, czy to był teatr na użytek siostry.
                              • filifionka-listopadowa Fragment BB 16.09.10, 01:34
                                "W tej chwili dopadła go wychowawczyni - tęga pani 0 oszalałym, biegającym na wszystkie strony spojrzeniu.
                                - Bebe, pozwól - zachował się jak lord Kozio: - Przedstawię cię naszej pani Sznytek.
                                - Ty jesteś jego siostrą? - upewniła się pani Sznytek, chwiejąc się na absurdalnie wysokich obcasach. – Czy ktoś z rodziców też przyszedł?
                                Na wieść, że nie, wychowawczyni bezradnie machnęła ręką, chwilkę pomyślała, po czym wydobyła z torby zardzewiały bagnet, noszący ślady ofiarnego czyszczenia.
                                - To - powiedziała, trzymając go w dwóch palcach - skonfiskowałam Konradkowi już na trzeci dzień.
                                - Tak, niestety - przyświadczył Kozio, kiwając współczująco głową i śląc wychowaw-czyni spojrzenia pełne ślepego oddania.
                                - Gonili się z tym po pokoju, skakali po łóżkach - wspomniała wychowawczyni, a wzrok jej zaszklił się grozą. - Mogli się pozabijać jak nic. A Gustawek...
                                - Konradek - poprawił Kozio z ujmującą grzecznością.
                                - Konradek rzucił tym w Jareczka i Bogu dzięki trafił go tylko w kolanko. Mogli się pozabijać jak nic albo powykłuwać sobie oczka, albo...
                                - ...popodrzynać tętniczki - usłużnie podrzucił Kozio.
                                - Popo... O, matko!
                                - Przecież to była tylko zabawa - wyjaśnił Kozio pobłażliwie, zwracając się do siostry. - Znaleźliśmy bagnet na plaży, tam obok są tereny wojskowe. No i graliśmy sobie w naszej sali sceny z .,Makbeta". Czy wiesz że niektórzy chłopcy nigdy w życiu nie słyszeli o Makbecie?
                                - Powiedz to, moja droga makbu... mamusi
                            • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 15.09.10, 16:18
                              > Tylko ze to nie sa uczucia okazywane kolezance. Ja prosilam o cytat pokazujacy
                              > uczucia okazywane kolezance.

                              Jest to cytat prezentujący stosunek Kozia do dłużniczek. Nieładny stosunek. I tyle.


                              > A po drugie to co cytowalas to jest teatr odgrywany przed starsza siostra.

                              Jakie to ma znaczenie, przed kim? Każdy odgrywa przed kimś teatr, zawsze i wszędzie. Kozio odegrał tę scenę tak, żeby wyjść na pana i władcę ściganego przez durne i namolne wielbicielki.

                              Doskonale rozumiem jego pobudki. Ale powtarzam po raz dwudziesty
          • mankencja Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:59
            > Ale przecież Koziowi wszystko wolno. I to Izabela jest opisywana jako głupia i
            > nachalna, uganiająca się za nim. Ta scena chyba miała być w zamyśle śmieszna, a
            > jest naprawdę wstrętna.

            dokładnie tak. Izabella dysponuje:
            - skrzeczącym głosikiem, w dodatku nosowym
            - tendencią do - cytuję - "kasowania niektórych głosek, a dodawania innych tam, gdzie być ich nie powinno, jak również do zbijania wyrazów w interesujące słowotwory"
            - nadmierną tuszą
            - czerwoną twarzą (kontrastującą z silnie zieloną bluzeczką)
            - ociężałością umysłową
            - szemranym wujem
            - żabimi oczkami
            A Kozio taki, nieprawdaż, subtelny i inteligencki, jak ona śmie się mu naprzykrzać.
            • ginny22 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:02
              Tak, to Kozia wina, że autorka ma tendencję do jaskrawego podziału świata.
              • mankencja Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:13
                to akurat nie. Ale jego sposób odnoszenia się do Izabelli i owszem

                - Chodźmy szybciej - syknął Kozio przez ramię, z niesmakiem - Ona się strasznie afiszuje.

                Rozumiem, że chłopiec chce się jak najszybciej uwolnić od wierzycielki i stara się to jakoś oględnie zakomunikować siostrze, ale po cholerę ten niesmak?
                • ginny22 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:15
                  Coś mi się nieśmiało majaczy, że Izabela w tej scenie zachowywała się jak zakochana i płaczliwa małolata (ale BBB czytałam sto lat temu). Niesmak więc cokolwiek zrozumiały.
                  • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:33
                    ginny22 napisała:

                    > Coś mi się nieśmiało majaczy, że Izabela w tej scenie zachowywała się jak zakoc
                    > hana i płaczliwa małolata

                    Nie, to Kozio sugerował, że Izabela jest taka. Izabela zachowywała się jak dziewczynka, od której kolega wyłudził pod fałszywym pretekstem pieniądze, obiecując, że poda swój adres, żeby mogła odebrać. A nie podał. Dlatego Izabela na dworcu domaga się od kłamliwego Kozia, żeby dotrzymał obietnicy. Ponownie przypominam, że Kozio w tym momencie jeszcze nie wie, że Józefiny nie ma
                    • ginny22 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:39
                      > Izabela zachowywała się jak dziewczynka, od której kolega wyłudził pod fałszywym pretekstem pieniądze, obiecując, że poda swój adres, żeby mogła odebrać.

                      My tego jeszcze wtedy nie wiemy. Bebe też.

                      > A co robi autorka? Przedstawia Kozia jako święte biedactwo, z niesmakiem unikaj
                      > ącego niepotrzebnych scen, a Izabelę jako narzucającą się, histeryczną idiotkę.

                      A potem pokazuje, że zupełnie nie o chodziło, a nasze odczucia były oparte na fałszywych przesłankach.
                      • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:44
                        > A potem pokazuje, że zupełnie nie o chodziło, a nasze odczucia były oparte na f
                        > ałszywych przesłankach.

                        Właśnie. I w tym momencie nasza ocena kochanego Konradka diametralnie się zmienia, zaczynamy go widzieć jako Lisieckiego bis, a wszelkie współczucie do niego wyparowuje.
                        • ginny22 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:52
                          OMG, ty tak serio???
                        • meduza7 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 13.09.10, 18:07
                          Złyyyy Kozio , złyyyy, nie chciał dotrzymać obietnicy, kłamca jeden.

                          Cóż, ja bym go tak nie potępiała. Jak tu już parę osób zauważyło, miał swój plan, miał szczery zamiar te nieszczęsne pieniądze oddać - a co do samego podania adresu... nie wydaje Wam się, ze akurat pod względem dotrzymywania obietnic, Kozio nie miał za dobrych przykładów? Artystyczna Józefina wygląda mi na taką, co obieca coś w przypływie fantazji, a potem, gdy fantazja przejdzie, czy warunki się zmienią - macha na obietnicę ręką i jeszcze dziwi się, że ktoś nie rozumie i ma pretensje. Albo zwyczajnie zapomina, co naobiecywała. Sztandarowy przykład - odwleczenie powrotu! Widzę ją, jak robi potem wielkie zdziwione oczy - no czego ty chcesz, przecież nic się nie stało, zostawiłam was pod dobrą opieką i w ogóle! Tak samo Kozio, gdyby jego plan wypalił, a ktoś robił mu zarzuty, ze nie podał innym dzieciom adresu, zrobiłby wielkie oczy - no o co chodzi, przecież oddałem pieniądze! I nie wynikałoby to z jego złego charakteru, a właśnie z braku dobrego przykładu.
                          • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 13.09.10, 18:09
                            > zrobiłby wielkie oczy - no o co chodzi, przecież
                            > oddałem pieniądze! I nie wynikałoby to z jego złego charakteru, a właśnie z br
                            > aku dobrego przykładu.

                            No, a potem pytacie, co takiego ja mam do zarzucenia Koziowi i dlaczego uważam, że Aurelia jest biedna...

                            Zły przykład, oczywiście, w pełni usprawiedliwiony i tak dalej
                      • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:47
                        Pech, że Izabella jest w dalszym ciągu przedstawiana jako gruba, spocona na twarzy głupiutka dziewczyna, do której czytelnik ma czuć niesmak, zupełnie jak sam Konrad.
                    • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:47
                      Ponownie przypomin
                      > am, że Kozio w tym momencie jeszcze nie wie, że Józefiny nie ma

                      Zle przypominasz. On wiedzial, ze Jozefiny nie ma, ale ma juz kupiony bilet powrotny i zaraz wraca. Dla mnie to normalne, ze chcial poczekac na powrot matki (bodajze 5 dni) i z nia pogadac o swoich problemach, a nie uzewnetrzeniac sie przed siostra, z ktora nie mial przesadnie dobrego kontaktu.
                      Cytowalam juz, ze Kozio mowi: Chciałem poczekać na powrót Józefiny i wszystkim pooddawać długi. A tu Józefina nie przyjechała.
                      • ananke666 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 13.09.10, 01:00
                        > Zle przypominasz. On wiedzial, ze Jozefiny nie ma, ale ma juz kupiony bilet pow
                        > rotny i zaraz wraca. Dla mnie to normalne, ze chcial poczekac na powrot matki (
                        > bodajze 5 dni) i z nia pogadac o swoich problemach, a nie uzewnetrzeniac sie pr
                        > zed siostra, z ktora nie mial przesadnie dobrego kontaktu.
                        > Cytowalam juz, ze Kozio mowi: Chciałem poczekać na powrót Józefiny i wszystk
                        > im pooddawać długi. A tu Józefina nie przyjechała.


                        Jedno jest niezrozumiałe dla mnie. Kozio przecież równie dobrze mógł dać adresy dzieciom, z zastrzeżeniem, że matka wraca dopiero kilka dni po zakończeniu kolonii i wtedy ureguluje długi. Pięć dni to nie problem chyba. Scen na dworcu by nie było, bo wszystko byłoby między dziećmi uzgodnione, rodzice pewnie byliby spokojniejsi, widząc, że latorośl ma namiary na chłopca, siostra nie dowiedziałaby się przed powrotem Józefiny i ogólnie wszystko gra i buczy. Prawda oczywiście i tak wyszłaby na jaw, ale Kozio zostawiłby po sobie znacznie lepsze wrażenie.
                        • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 13.09.10, 01:05
                          > Kozio przecież równie dobrze mógł dać adresy
                          > dzieciom, z zastrzeżeniem, że matka wraca dopiero kilka dni

                          Dla mnie nie do przyjęcia jest co innego
                          • kkokos Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 13.09.10, 08:01
                            Ale, do licha ciężkiego, jakie usprawiedi
                            > wienie znajdujecie dla faktu, że Kozio rozmyślnie okłamał koleżanki, obiecując
                            > im swój adres, a potem go nie podając? Przecież wtedy jeszcze NIE wiedział, że
                            > Józefiny nie ma...
                            >

                            bo mu się wydawalo, że to on będzie panem sytuacji, jeśli to on będzie miał w ręku adresy 15 osób, a nie 15 osób będzie miało jego adres?
                            przypuszczam, ze nade wszystko chciał, żeby fakt jego nieumiejętności poradzenia sobie z bandyterką pozostał jego, kozia, tajemnicą. pewnie bał się - słusznie, jak widać - że sprawa ujrzy światło dzienne przy pierwszej osobie, która się o pieniądze upomni. a jeśli nikt nie ma jego adresu, nikt się upominać nie będzie, więc wstydliwy sekret nie wypłynie.
                            naiwne to oczywiście, ale mieści się - moim zdaniem - w dziecięcej logice.

                            co nie zmienia faktu, że poczucie wyższość i pobłażliwie protekcjonalny stosunek do innych, jaki kozio prezentuje, irytuje mnie strasznie - choć oczywiście wiem, że pokrywa tym poczucie zagubienia i kompleksy.
              • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:36
                ginny22 napisała:

                > Tak, to Kozia wina, że autorka ma tendencję do jaskrawego podziału świata.

                Hę? Co proszę?

                Nie, to autorki wina, że pisze o Koziu w taki sposób, że nie sposób polubić tego małego kobolda. To autorki wina, że przedstawia jedne postaci jako święte, bo mieszkają w kamienicy i wyłudzają pieniądze od dziewczynek, a inne postaci jako bandziorów, bo mieszkają w blokach i wymuszają pieniądze od chłopców. To jest tylko i wyłącznie wina autorki, że robi z Kozia jakiegoś odstręczającego dziwoląga, którego nie jestem w stanie polubić.

                Kozio jest pierwszym z długiej listy ohydnych bachorów Jeżycjadowych, które teoretycznie są przedstawiane w pozytywnym świetle, a które w praktyce są wstrętnymi, małymi donosicielami albo starymi malutkimi.
                • ginny22 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:42
                  > Nie, to autorki wina, że pisze o Koziu w taki sposób, że nie sposób polubić teg
                  > o małego kobolda.

                  Otóż jakoś sposób, bo np. ja polubiłam. Więcej: doskonale rozumiałam, co on czuł i dlaczego się zachowywał jak zachowywał. Jest absolutnie wiarygodny w swoim postępowaniu: tak ma prawo zachowywać się wrażliwe dziecko z powaznymi problemami i zerowym wsparciem ze strony osób dorosłych.
                  • aganoreg Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 19:19
                    ginny22 napisała:

                    > Otóż jakoś sposób, bo np. ja polubiłam. Więcej: doskonale rozumiałam, co on czu
                    > ł i dlaczego się zachowywał jak zachowywał. Jest absolutnie wiarygodny w swoim
                    > postępowaniu: tak ma prawo zachowywać się wrażliwe dziecko z powaznymi problema
                    > mi i zerowym wsparciem ze strony osób dorosłych.

                    Pozwolisz Ginny, ze tu sie podepne z moim poparciem. Zachowanie Kozia w BBB jest jak najbardziej zrozumiale i dla mnie. I naprawde wylaczam sie z tej dyskusji, bo roztrzasanie sprawy z bagnetem, ktora znamy z trzech zdan na krzyz naprawde juz mnie nie bawi. Kazdy z nas na podstawie wlasnych doswiadczen moze sobie dospiewac reszte, a wtedy zostanie oskarzony o stronniczosc i usprawiedliwianie terrorystow. Albo argumenty ad personam.
                    • ginny22 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 19:25
                      Swoją drogą, gdy zakładałam ten wątek, myslałam, że dyskusja skupi się raczej na Koziu z DP, a nie na epizodzie z bagnetem ;)
                    • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 19:28
                      Ach, ci przebrzydli rozmówcy, co tylko oskarżają innych i mają w nosie męską fantazję z bagnecikiem! Jasne, imputować im hipokryzję w krytykowaniu, gdy sami świętymi pewnie nie byli i pewnie jako dzieciątka co rusz rzucali nożami w inne dzieci to już wolno. A dziecku przecież wolno wszystko, skoro inni tak robili, to czemu moje ma być gorsze? Niech tylko znajdę moje pieniądze to skoczę kupić nowy nóż dla mojej dużo młodszej siostry, niech się z nim bawi do woli. Dziewczynki też mogą rzucać nożami, prawda? Chyba, że to ma być wyłącznie męska specjalizacja.
                      • ginny22 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 19:39
                        Jeszcze parę postów i zaczniemy tu wierzyć, że Kozio był młodocianym bandytą i to on wyłudzał kasę od Lisieckich...
                        • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 19:44
                          Proszę o nie przeinaczanie moich słów. Moje stanowisko zostało jasno określone i nie widzę potrzeby aby imputować mi pogląd, którego nie głosiłam.
                          • lezbobimbo Re: slowo o morderczym bagneciku Koziunia 18.09.10, 21:57
                            Black Apple, oczywiscie, ze bieganie za kims z nozem jest glupota.
                            Ale bardzo czesto dzieci a nawet i nastolatki takie wlasnie sa - bezmyslne albo glupio sie zachowujace MIMO tego, ze juz maja teoretycznie obcykana teorie. I wlasnie po to sa dorosli i opiekunowie, zeby ich pilnowac i dalej uparcie wybijac z glowy pomysly najbardziej zagrazajace zyciu i zdrowiu. Ale zdarza sie tez, ze opiekunowie tylko na chwile odwróca wzrok, a dzieciatka slodkie zaczynaja rzucac nozami sobie nad glowami (gra w panstwa) czy drapac kolcami kasztanów po twarzach (true story). Dzieciaki i mlode nastolatki zajete zabawa oraz imponowaniem kolegom (najswietsza wszak instancja w tym wieku) czesto wylaczaja myslenie przyczynowe i mysla najwyzej, ze to cale trucie doroslych na pewno ich nie dotyczy, przeciez ten jeden raz na pewno nie zaszkodzi.. Wiekszosc na szczescie z tego wyrasta i nie konczy jako bandziorstwo. Niektórzy nie wyrastaja z lekkomyslnosci, ale oni tez niekoniecznie koncza jako opryszki - najczesciej sluza jako odstraszajace przyklady zaslugujace na nagrode Darwina (jazda po pijaku, zwisanie na rekach z wysokosci, skakanie na glówke do nieznanej wody..)
                            A tutaj, zauwazmy, Kozio nie ma praktycznie odp. opiekunów (sam mówi, ze jest nieprzyzwyczajony, ze ktos dorosly sie o niego troszczy, a Józefina jest nieodpowiedzialna, roztrzepana, i sama wymagajaca niejakiej opieki).
                            Bebe, jako jedyna odpowiedzialna osoba w tej toksycznej trójcy Bitner, zamiast sie przejac glupota Kozia, zagrozeniem jego i kolegów, i zamiast starac sie mu takie glupoty wyperswadowac na przyszlosc, to obraza sie na biedna pania Sznytek, ze w ogóle takie "okropne babsko" smie zwracac jej rodzinie uwage! Czegos chciec od niej, opowiadac o jakis tam psotach Kozia! Przeciez to o Makbeta chodzilo, no kazdy by zrozumial, ze sztuka uswieca kazda glupote..
                            Tutaj rozlozyla sie po prostu sama MM pisarsko. Byc moze chciala opisac rodzenstwo BeBeBe jako biedactwa dreczone przez troglodytów, a wyszlo jak wyszlo, czyli niesympatyczne, nieodpowiedzialne snoby, niezrozumiane przez tluszcze, co to o teatrze nie slyszeli..

                            P.S. Ciekawi mnie tez sam bagnet. Taki zardzewialy i walajacy sie bezpansko pewnie byl z okresu drugiej wojny? Chyba zolnierze perelowscy nie gubili sobie ot, tak bagnetu w okolicy kolonii dzieciecej? (no chyba ze kiedys byly tam poligony, a potem sie zwinely i powstal osrodek kolonijny..)
                            W kazdym razie bagnet zardzewialy nie musial wygladac dla dzieciaków az tak groznie jak ostry nóz, wiec mogli tez myslec, ze dziabanie sie nim nie bedzie az tak straszne i czym sie w ogóle ta pani Sznytek przejmuje.. Taka n.p. Bebe nie przerazila sie widokiem bagnetu - czy byla wyjatkowo nieczula, czy moze ten bagnet nie wygladal jednoznacznie niebezpiecznie, jak powiedzmy nowa siekiera czy blyszczacy tasak?
                            • kkokos Re: slowo o morderczym bagneciku Koziunia 19.09.10, 09:57
                              Chyba zolnierze perelowscy nie gubili sobie ot,
                              > tak bagnetu w okolicy kolonii dzieciecej? (no chyba ze kiedys byly tam poligon
                              > y, a potem sie zwinely i powstal osrodek kolonijny..)

                              mnie się kołacze w pamięci jakiś związek między koloniami a poligonem. co roku jeździłam gdzie indziej, bo zakład pracy mojej matki dostawał miejsca dla dzieci na koloniach izb rzemieślniczych, co roku innej - i przynajmniej raz te kolonie były blisko poligonu, jacyś żołnierze tam coś pomagali i była jakaś wycieczka, czołgi się oglądało itp. słabo pamiętam, bo nigdy do wojskowości pociągu nie czułam, w dodatku to pewnie było gdzieś w młodszych klasach podstawówki. ale słowa bagnet i kolonie nie stoją dla mnie w sprzeczności :)
                            • black-apple Re: slowo o morderczym bagneciku Koziunia 19.09.10, 15:54
                              I o to mi chodzilo! O brak reakcji Bebe a właściwie jej krytyczne stanowisko wobec p. Sznytek i ignorowanie glupiego postepku Konrada. Cieszy mnie to, ze nareszcie ktos to zrozumial zamiast opisywac najdurniejsze zabawy dziecinstwa czy imputowac mi, ze mam ochote wpakowac Konrada do szpitala psychiatrcznego. Nawiasem mowiac, chcialabym. Przynajmniej Aurelia zwiazalaby sie z kims mniej egoistycznym, histerycznym i depresyjnym, a i pewnie nie stalaby sie taka mimoza jaka jest teraz - chyba, ze pani Musierowicz przedstawilaby ciekawe stadium przemiany bohaterki w smetna firane bez udzialu postaci mezczyzny.
                  • slotna Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 21:28
                    > Otóż jakoś sposób, bo np. ja polubiłam. Więcej: doskonale rozumiałam, co on czu
                    > ł i dlaczego się zachowywał jak zachowywał. Jest absolutnie wiarygodny w swoim
                    > postępowaniu: tak ma prawo zachowywać się wrażliwe dziecko z powaznymi problema
                    > mi i zerowym wsparciem ze strony osób dorosłych.

                    Mnie sie bardzo nie podoba sposob w jaki przedstawiona jest Izabela, faktycznie tamta scena pozostawia niesmak - ale Kozio nie ma z tym nic wspolnego. Natomiast rozumiem jego zachowanie, mial dziesiec lat i uwazam, ze wcale nieglupio wybrnal. Poza tym lubie go i w BBB i w DP, natomiast wiem, ze w zyciu by mnie irytowal, bo sama chce byc czasem w centrum uwagi :)
                    • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 21:49
                      > Natomia
                      > st rozumiem jego zachowanie, mial dziesiec lat i uwazam, ze wcale nieglupio wyb
                      > rnal.

                      Ależ ja też go rozumiem
      • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 17:10
        Wypunktowałaś wszystkie moje powody irytacji. Przy całym moim współczuciu dla dziecka porzuconego przez matkę i wychowanego bez ojca (przynajmniej odkąd poznaliśmy go w BBB) nie potrafię się zmusić do wybaczenia jego postępków i polubienia go. Na miejscu Aurelii zwiewałabym gdzie pieprz rośnie.
      • ginny22 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:02
        > - piekielnie złośliwy stosunek do Anieli (te lunatyczne sceny są po prostu odra
        > żające, uciekłabym od takiego małego wariata z krzykiem)

        A nie, powinien być przeszczęśliwy, że jakaś obca baba wtrynia mu się na miejsce matki.
        • turzyca Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 18:15
          ginny22 napisała:

          > > - piekielnie złośliwy stosunek do Anieli (te lunatyczne sceny są po prost
          > u odra
          > > żające, uciekłabym od takiego małego wariata z krzykiem)
          >
          > A nie, powinien być przeszczęśliwy, że jakaś obca baba wtrynia mu się na miejsc
          > e matki.

          Nie obca. Zdecydowanie znajoma. Zdecydowanie negatywnie.

          Kiedy do pokoiku wpadał Kozio z wywalonym językiem i wyrazem obrzydzenia na twarzy, stękając ohydnie: Y-y-yyyh! - Bebe mogła być pewna, że za ścianą znajduje się właśnie Aniela z jakimś prezentem,
      • jamniczysko Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 13.09.10, 10:21
        Czereśnię to Filip oddał...
        Kozio u babci Jedwabińskiej zajadał, aż miło.
        • marslo55 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 13.09.10, 12:56
          jamniczysko napisała:
          "Kozio u babci Jedwabińskiej zajadał, aż miło."
          Musiał! Inaczej zakwestionowany zostałby magiczny wpływ babci Jedwabińskiej i jej kuchni na chore dusze wyobcowanych nastolatków.
          Hipoteza o obronie przed Jareczkiem i ironizowaniu na ten temat jest ciekawa, ale nie wiem, czy na pewno uzasadniona. Przecież Sznytek wie, jacy są Lisieccy i w takiej sytuacji na pewno wiedziałaby, jak się sprawy mają. Krytykowanie Konrada przed siostrą byłoby zrozumiałe tylko wówczas, gdyby Lisieccy lub ich rodzice mogli to usłyszeć.

    • szprota Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 22:18
      Kozia z BBB rozumiem i dość lubię. Kwestia nieumyślnego uszkodzenia Jareczka bagnetem przy odgrywaniu Makbeta oczywiście mogła zostać doprowadzona do jakiegoś końca z morałem (reprymenda od Bebe), bo jak rozumiem, zarzutem jest nie to, że Kozio się bawił, lecz to, że zostało to zbagatelizowane. Cassus defraudacji składek przez Laurę, nieprawda. Upieram się jednak, że w przypadku Kozia mimo wszystko nie było mowy o złej woli, co najwyżej bezmyślności i zbrodniarzem Kozia nie czyni.

      Kwestia pożyczania pieniędzy od Izabelli i innych dziewczynek - tu mnie bardziej drażni rozdźwięk, z jakim Konrad i dłużniczki są przedstawiani przez narratorkę niż ich realne zachowanie.
      Zachowanie jest bowiem, w wykonaniu Kozia, tchórzliwe, aczkolwiek w nakreślonych okolicznościach dość zrozumiałe (to on miał ich adresy i szczery zamiar oddania pieniędzy - zabrakło choćby nieudanej próby wyjaśnienia dziewczynkom, że taki zamiar ma właśnie). M.M. odnosi się jednak do niego z pełnym zrozumieniem i współczuciem (co też Kozio winny, że matka mu wyjechała - ano nic, ale Kozio też nic z problemem długu nie zrobił), zaś opis Izabelli otwiera nóż w kieszeni. Szkoda, bo to zdejmuje z Kozia całkowicie ciężar przewinienia, jakim było miganie się od zwrotu długu i znów w tym wątku zabrakło morału.
      Powiedzmy jednak, że w ogólności Brulionowy Konrad ze swoimi wadami daje się lubić. Smutny dzieciak, dość osamotniony, nękany przez Lisieckich, opuszczony przez matkę.

      Złośliwość względem Anielki rozumiem i wyjaśniałam to w wątku poświęconym Brulionowi. Anielka nie traktuje go z poszanowaniem jego godności ("cóż za obrzydliwe, głupiutkie dziecko", "Twój brat, Bebe, nie jest dzieckiem normalnym" - no jak ją za coś takiego lubić?), do tego konsekwentnie przez narratorkę jest przedstawiana jako istota, która przyjaźni się z Józefiną celem zapewnienia sobie korzyści pod postacią bliskości teatru, a być może, kiedyś, małej rólki (te wymuszone prezenty!). Radości z faktu wyjazdu Józefiny nie kryje, ciesząc się, że będzie mieć gdzie mieszkać, bez cienia refleksji, co na to dzieci Józefiny. Bardzo to Anielkowe, ale też stosunek Bebe i Kozia jest do niej całkiem zrozumiały (zwłaszcza, że uzurpacja pozycji Józefiny w tym stadle została opisana także poprzez przywłaszczenie sobie pantofelków i użycie ukochanego jasieczka).

      Nie lubię Kozia z DP, bo przemawia z wyższością. Tak, wiem, taki wiek, to jest piętnastolatek, do tego emo; niewykluczone, że z tego wyrósł. Ale nie daje się lubić.
      • ananke666 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 13.09.10, 01:05
        Kozio z BBB jest cokolwiek irytujący, przemądrzały i z drażniącym poczuciem wyższości. Przy tym - inteligentny dzieciak, wrażliwy, z artystycznymi zapędami, niekiedy zabawny, czasem budzący wielkie współczucie i wręcz rozczulający.

        Kozio z DP jest już głównie irytujący, przemądrzały i z drażniącym poczuciem wyższości. Nie przepadam za nim, niestety.
    • paszczakowna1 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 12.09.10, 22:39
      Kozio, mam wrażenie, cierpi za niewinność. Tzn, jest glanowany za to, że jako postać literacka został użyty do ostatecznego schrzanienia bardzo lubianej postaci Aurelii/Geniusi. Jak się czyta o Aurelii Hildegardooo-pająk-mnie-ciągnie skazanej na uczenie w gimnazjum i Koziu-sławnym scenografie, ma się ochotę temuż Koziowi popodrzynać tętniczki. Sama mam ochotę, mimo iż do Kozia jako takiego nic nie mam.
    • emae Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 13.09.10, 09:33
      Ja też lubię Konrada.
      Jeśli chodzi o bagnet - zawsze byłam przekonana, że Jareczek to Lisiecki, a Konrad autentycznie próbował się bagnetem obronić. Mam wrażenie, że to się układa w logiczną całość. Chłopczyk prześladowany przez dryblasa imieniem Jarek znajduje na plaży bagnet, przy następnej próbie prześladowania niezręcznie borni się tymże bagnetem, za co zostaje skarcony przez nauczycielkę. On, nie prześladowca - mimo że nauczycielka wiedziała o prześladowaniu i "sama się tych Lisieckich bała". Słowa Konrada, że to dobrze, gdy wychowawca dba o bezpieczeństwo uczniów (czy jakoś tak), nabierają ciekawego ironicznego wydźwięku. Inscenizacja Makbeta to - moim zdaniem - ściema równa tej o wielbicielkach. Coś trzeba było siostrze powiedzieć.
      Nie rozumiem, czemu Bebe nazywa panią Sznytek wariatką, może to jej dziwna próba nawiązania relacji z bratem (jakiś wspólny temat, jakiś wspólny wróg do obgadania). Może coś w rozmowie ją szczególnie dotknęło. Nie wiem.
      Nie mam książki pod ręką i nie bardzo kojarzę to strasznie negatywne i lekceważące przedstawienie Izabelli. Pamiętam tylko, że była nieładna. No trudno, są na tym świecie dziewczynki z czerwoną buzią i nadwagą, do tego mające problemy z dykcją. Może wyrosła na piękność. Ale charakter, zachowanie? Przecież zachowała się bardzo sympatycznie. Ma dziesięć lat i zachowuje się jak miła dziesięciolatka. Że nie bardzo rozumie kwiecistą przemowę Bernarda? Mało kto rozumiał! :)
      Konrad jako nastolatek niewątpliwie ma wady. Autorka wręcz te jego wady podkreśla. I to w taki sposób, że np. mnie łatwo było się z takim próżnym i przewrażliwionym Konradkiem utożsamić, choć jednocześnie widziałam absurdalność i śmieszność, i przesadę. Konrad ma wady, ale ma też dobre serce, przejmuje się losem Aurelii, z chęcią pomaga. Ciekawe - kreuje się na artystę i gwiazdę, ale kiedy wymaga tego sytuacja, jest po prostu skromny i skuteczny. Pralkę naprawił ("Niewiele mogę tu poradzić"), Arturkowi wyjął żądło z wargi. Wtedy nie potrzebował publiczności i podziwu.
      Konrad dorosły - myślę, że musiał się bardzo zmienić, dorosnąć, a jednocześnie zachować wyobraźnię i talent. Gdyby pozostał przewrażliwionym chłopaczkiem, Aurelia patrzyłaby na niego nadal jak na "książątko" i ani myślałaby o zakładaniu z książątkiem rodziny. Zresztą - nastolatek często zachowuje się jak nastolatek. Dwudziestokilkulatek rzadziej :)
      • piotr7777 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 13.09.10, 14:24
        > Ja też lubię Konrada.
        > Jeśli chodzi o bagnet - zawsze byłam przekonana, że Jareczek to Lisiecki, a Kon
        > rad autentycznie próbował się bagnetem obronić. Mam wrażenie, że to się układa
        > w logiczną całość. Chłopczyk prześladowany przez dryblasa imieniem Jarek znajdu
        > je na plaży bagnet, przy następnej próbie prześladowania niezręcznie borni się
        > tymże bagnetem, za co zostaje skarcony przez nauczycielkę. On, nie prześladowca
        > - mimo że nauczycielka wiedziała o prześladowaniu i "sama się tych Lisieckich
        > bała". Słowa Konrada, że to dobrze, gdy wychowawca dba o bezpieczeństwo uczniów
        > (czy jakoś tak), nabierają ciekawego ironicznego wydźwięku. Inscenizacja Makbe
        > ta to - moim zdaniem

        Sorry, ale jeśli p. Sznytek boi się Lisieckich to nie mówiłaby o jednym z nich "Jareczek". To sugeruje albo dużą sympatię albo jakieś opiekuńcze podejście.
        Poza tym cały motyw Kozia polega na tym, że nie potrafi się przeciwstawić Lisieckim. Gdyby na jednego z nich zamachnął się bagnetem to byłoby bez sensu.
        • mankencja Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 13.09.10, 15:53
          > Sorry, ale jeśli p. Sznytek boi się Lisieckich to nie mówiłaby o jednym z nich
          > "Jareczek". To sugeruje albo dużą sympatię albo jakieś opiekuńcze podejście.

          Abstrahując od tego czy "Jareczek" to Lisiecki, czy nie, ona chyba miała wtedy po prostu taką manierę, stąd Gustawek/Konradek. O ile dobrze pamiętam, w Żabie jej przeszło i do syna Anieli zwracała się per Żeromski.
          • meduza7 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 13.09.10, 19:19
            Tak trochę OT - zauważcie, jak paskudnie przedstawiane są w Jeżycjadzie osoby przychodzące upominać się o całkiem słusznie należne im pieniądze. Izabelka żądająca zwrotu długu od Kozia, czy mama Lisiecka domagająca się odszkodowania za zniszczone ubrania Jarka o Marka w IS. Obie miały do tego święte prawo, a jednak przedstawione są jak jakieś wyłudzaczki.
            • the_dzidka Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 14.09.10, 10:21
              > Tak trochę OT - zauważcie, jak paskudnie przedstawiane są w Jeżycjadzie osoby p
              > rzychodzące upominać się o całkiem słusznie należne im pieniądze. Izabelka żąda
              > jąca zwrotu długu od Kozia, czy mama Lisiecka domagająca się odszkodowania za z
              > niszczone ubrania Jarka o Marka w IS. Obie miały do tego święte prawo, a jednak
              > przedstawione są jak jakieś wyłudzaczki.

              A przecież Izabella zachowała sie bardzo ładnie. Przyleciała do Kondzia, żeby nie miał kłopotów, bo wuj juz zainteresował się sprawą i obiecał, że wkroczy do akcji, jesli mały element zacznie się migać :) Pominąwszy ten drobiazg, że racja była po stronie wuja - Izabella poleciała z wywieszonym językiem do kolegi, żeby uchronić go przed kłopotami.

              Ale nie! Przecież Izabella jest zUa, ma WUJA, który pracuje gdzie trzeba, w dodatku ten wuj ma wideo i do niego na to wideo się chodzi. No po prostu rodzina czerwonych baronów, nieprawda :-P
        • the_dzidka Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 14.09.10, 10:14
          > Poza tym cały motyw Kozia polega na tym, że nie potrafi się przeciwstawić Lisie
          > ckim. Gdyby na jednego z nich zamachnął się bagnetem to byłoby bez sensu.

          Otóz to, gdyby zamachnął się bagnetem na Lisieckiego, to byłaby chryja na całe kolonie. Zresztą jest wyraźnie napisane, że chłopcy bawili się tym bagnetem skacząc po łóźkach w sypialni.
          Do głowy by mi nie przyszło, że trafiony przez Gustawka w kolanko Jareczek to ma być "ten Lisiecki".
          • lezbobimbo Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 18.09.10, 21:00
            the_dzidka napisała:
            > Otóz to, gdyby zamachnął się bagnetem na Lisieckiego, to byłaby chryja na całe
            > kolonie. Zresztą jest wyraźnie napisane, że chłopcy bawili się tym bagnetem ska
            > cząc po łóźkach w sypialni.
            > Do głowy by mi nie przyszło, że trafiony przez Gustawka w kolanko Jareczek to m
            > a być "ten Lisiecki".

            Konradek nie bawil sie bynajmniej z Lisieckimi. Lisieccy byli chyba nawet starsi niz Kozio i jego rówiesnicy bezmakbetni, tylko wkrecili sie na te kolonie szantazujac pania Sznytek, która boi sie ich represji. Mam wrazenie, ze raczej trzymali sie razem i nie bawili z mlodszymi szczenietami, tylko najwyzej ich dreczyli i wymuszali forse.
            Jedyna ich interakcja z Koziem to upokarzanie go, bawienie sie NIM, nie Z nim i szantazowanie, bo jest najslabszy, do czego Kozio nie chce sie w ogóle nawet przyznac.
            Jesli to Lisieccy milosnie muskaliby Kozia bagnetem, to a) pani Sznytek balaby sie im przerwac taka pyszna zabawe i skonfiskowac zbrodniarskie narzedzie, b) jesli pani Sznytek odwazylaby sie na przerwanie Lisieckim podrzynania tetniczek kolegów, to nie skarzylaby sie na Kozia przed Bebe, tylko usilowalaby pociagnac do odpowiedzialnosci frau Lisiecka c) skad ten Gustawek i dlaczego Jarek Lisiecki mialby sie z Koziem bawic czyms tak fajoskim jak bagnet - bez brata, za to w Lady Makbet?
            Moim zdaniem zbieznosc Jarków to przypadek.
      • dominka1 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 24.09.10, 19:20
        Ja zawsze lubiłam Konrada . Powiedziałabym ,że to jeden z nielicznych interesujących męskich bohaterów w Jeżycjadzie. To nie jest spokojny misiowaty chłopak czy sympatyczny kolega z sąsiedztwa.Konrad jest ciekawą osobowością, z pasją, taki prawdziwy artysta. Już jako piętnastolatek widać,że wykazuje się wrażliwością, umie rozmawiać z b.rożnymi ludźmi - z koleżanką babci Aurelii , czy samą babcią Jedwabińską .Jeżeli antypatyczna i egoistyczna Laura , z świadomie krzywdząca innych jest usprawiedliwiana wiekiem czy też brakiem ojca to Konrad w ogóle powinien być potraktowany ulgowo-nie miał w końcu żadnego rodzica, a za całą rodzinę służyła mu kilka lat starsza siostra.(ma tez zdecydowanie więcej wdzięku niż młodsza Pyziakówna).W sumie ta lekka nonszalancja to jedyny zarzut , który można mu postawić. Przecież nigdy z premedytacją nie wyrządził nikomu zła
        • marslo55 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 25.09.10, 09:54
          dominka1 napisała:
          "Jeżeli antypatyczna i egoistyczna Laura, z świadomie krzywdząca innych jest usprawiedliwiana wiekiem czy też brakiem ojca to Konrad w ogóle powinien być potraktowany ulgowo-nie miał w końcu żadnego rodzica"
          Laura jest tłumaczona raczej tym, w jaki sposób się ją traktuje w rodzinie. Kozio jest, owszem, zaniedbywany, ale nie niesprawiedliwie oceniany ("niezwykłe dziecko" itp.). Ja jego megalomanię mogę przyjąć ze zrozumieniem, bo nic w tym dziwnego, że chce, by ktoś na niego wreszcie zwrócił uwagę. Ale manipulanctwa nie lubię.
        • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 25.09.10, 20:48
          Ja Kozia nie lubię, bo autorka tak go wybiela i ach-och idealizuje. Jaki biedny, jaki inteligentny, jak cwanie wykiwał koleżanki z pieniędzy, jak sprytnie obraża Anielę, jak sobie mądrze drwi z dorosłych, no po prostu cudowne dziecko, prekursor Ignacego Grzegorza z Jożinem w jednym.

          Gdyby autorka tak uporczywie mu nie przypinała skrzydełek do chuderlawych plecków, gdyby ktoś raz mu powiedział wprost, że jest wstrętnym smarkaczem i powinien popracować nad sobą
          • slotna Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 26.09.10, 19:18
            > Gdyby autorka tak uporczywie mu nie przypinała skrzydełek do chuderlawych pleck
            > ów, gdyby ktoś raz mu powiedział wprost, że jest wstrętnym smarkaczem i powinie
            > n popracować nad sobą
            • anutek115 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 26.09.10, 19:24
              slotna napisała:

              > > Gdyby autorka tak uporczywie mu nie przypinała skrzydełek do chuderlawych
              > pleck
              > > ów, gdyby ktoś raz mu powiedział wprost, że jest wstrętnym smarkaczem i p
              > owinie
              > > n popracować nad sobą
              • marslo55 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 27.09.10, 11:26
                anutek115 napisała:
                "Ale osoby macierzyńskie i ciepłe padają z zachwytu na twarz, wzglednie się dobrotliwie podśmiewają..."
                Bo też w osobach macierzyńskich Kozio wzbudza macierzyńskie uczucia - blady, chudziutki jak bagnecik, co się tu jeszcze znęcać.. Zresztą co by to zmieniło? Czy Kozia w ogóle obchodzi czyjakolwiek opinia na jego temat? (Bo Laurę owszem).

                • anutek115 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 27.09.10, 19:40
                  marslo55 napisała:

                  Zresztą co by to zmieniło? Cz
                  > y Kozia w ogóle obchodzi czyjakolwiek opinia na jego temat? (Bo Laurę owszem).
                  >
                  Moim zdaniem nie. Ale ja jestem najbardziej negatywnym z negatywnych elektoratów Kozia, ja go nienawidzę, do czego się szczerze przyznawałam parokrotnie, ja go tak nienawidzę, ja normalny człowiek nie powinien nienawidzić fikcyjnej postaci (po namyśle - w ogóle nikogo), i świadomie się w tym wątku nie wypowiadałam w obawie, że mnie ta nienawiść zadławi, jak zacznę ją z siebie wylewać...
                  • nessie-jp Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 27.09.10, 20:28
                    > Ale ja jestem najbardziej negatywnym z negatywnych elektorató
                    > w Kozia, ja go nienawidzę, do czego się szczerze
                    > przyznawałam parokrotnie, ja go tak nienawidzę, ja normalny człowiek nie powinien nienawidzić f

                    No popatrz, a ja myślałam, że to ja jestem ta najgorsza, jeżdżąca po biednym maleńkim prześladowanym Koziu jak po łysej kobyle... :)

                    Myślałam, że ta moja niechęć do Małego Księciunia to może dlatego, że nie mam syna, bo wiadomo, jak ktoś ma (kota, psa, żółwia, syna) to jakoś odczuwa empatię obejmującą ogólnie wszystkie podobne osobniki.
                  • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 27.09.10, 22:31
                    A z przyjemnoscia wylewaj z siebie, przynajmniej nie bedzie to w srodku kisialo:) Jak walic, to walic, Kozio i tak nas nie pozwie :) Ten temat i tak zamienil sie w jedna wielka hybryde kolekcji opowiesci z dziecinstwa z jakims tam rodzajem dyskusji, glownie prowadzonym przez Nessie i jej rozmowcow (nie pamietam nickow, wybaczcie). Szczerze mowiac, to jest to meczace i az krzyczec sie chce widzac, ze kolejna osoba znow dorzuca trzy grosze do juz - wedlug mnie - wyjasnionego i zamknietego tematu. Na twoim miejscu balabym sie tylko tego, ze ktos moze sie poczuc osobiscie dotkniety ta fala nienawisci, jaka kierujesz w strone Konrada - ale na takich osobnikow nie ma rady ;-)
                    • marslo55 Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 29.09.10, 09:35
                      black-apple napisała:
                      "Jak walic, to walic, Kozio i tak nas nie pozwie :)"
                      Ale powinnyśmy się mieć na baczności przed Groźnym Panem Mecenasem, którym MM tak ładnie straszy;) Ja tam syna nie mam, ale Anutek chyba tak, a przed nienawiścią do Kozia jej to nie uchroniło. Olimpijska nieznośność Konrada potrafi, jak widać, przełamać i tę barierę. Osobiście przekonana jestem, że Konrad sępił kasę od koleżanek, bo sądził, że w odróżnieniu od kolegów będą się wstydziły o nią upominać, i nie mam nic przeciwko waleniu w niego. Może trochę rumieńczyków nabierze;)
                      • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 30.09.10, 02:21
                        Przywoluje mi to skojarzenia z typem mezczyzny, ktory boi sie innych mezczyzn i nie potrafi z nimi rywalizowac (o lepsza posade, o pieniadze, o kobiete) a jednoczesnie zywi pogarde wobec kobiet i stara sie je sobie podporzadkowac. Daleka jestem od sugerowania, ze Konrad jest jednym z nich, ale cos w tym jest :) Gdyby p. Musierowicz zechciala jeszcze bardziej dla mnie uprzykrzyc ta postac, to moglaby pojsc ta droga.

                        Nawiasem mowiac, skad w nim taki przyplyw dzialan obronnych, gdy Ignacy odprowadzil Aurelie do ich wspolnego mieszkania? Aurelia nie jest kilkuletnia trzpiotka a sam senior Borejko to porzadna persona, na dodatek znana im od lat. Rozumiem, ze mezczyzna moze czuc sie zaniepokojony przedluzajaca sie nieobecnoscia ukochanej, ale ta scena nadal wywoluje we mnie mieszane uczucia i nic na to nie poradze :( Najpewniej to przez moje uprzedzenia i antypatie.
                    • verdana Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 29.09.10, 19:27
                      Posiadam dwóch synów, a Kozia nie znoszę. Obrzydliwy, sliski snob. To zdanie "Ty mnie nie znasz" - skierowane do Bebe, gdy został przyłapany na - cóż, swoistym oszustwie - to majstersztyk manipulacji.
                      • black-apple Re: Co wy tak naprawdę od Kozia chcecie? 30.09.10, 02:28
                        W DP nie jest lepszy. W las poszla nauka Bernarda i wzor cnot - Dambo - zostal wrzucony do kosza miast kolekcji przerazajacych masek i kukielek. Konrad jest ucielesnieniem cnot wszelakich: piekny, dobrze prezentuje sie w czerni, kreatywny i do tego wszechstronny artysta, umie plasowac w rytm muzyki, pociaga za sznury kukielek nie lepiej od niejednej szarej eminencji, umie naprawic pralke i wyciagnac zadlo z warg rywala, jest kulturalny i zjednuje sobie podziw i sympatie szacownych wiejskich kobiet, potrafi pedalowac nawet na starym i zardzewialym rowerze. A, zapomnialabym, jest finalista dwoch olimpiad. Niech jeszcze tylko nauczy sie iskrzyc w swietle slonecznym i przybierze pseudonim Edward, a zostanie bozyczem nastoletnich fanek Jezycjady :)
    • nessie-jp Dalsza lista zarzutów 18.09.10, 16:50
      Do arystokratycznej pogardy dla mas, oszustw matrymonialnych, wyłudzania pieniędzy i ohydnego stosunku do kuzynki u wstrętnego Małego Księciunia dorzucam jeszcze niekąpanie się przez miesiąc i nieobcinanie paznokci u nóg! Fu. I jeszcze błe.
      • lezbobimbo Re: Dalsza lista zarzutów 18.09.10, 22:11
        nessie-jp napisała:
        > Do arystokratycznej pogardy dla mas, oszustw matrymonialnych, wyłudzania pienię
        > dzy i ohydnego stosunku do kuzynki u wstrętnego Małego Księciunia dorzucam jesz
        > cze niekąpanie się przez miesiąc i nieobcinanie paznokci u nóg! Fu. I jeszcze b
        > łe.

        Pewnie sie kapali w piasku jak wróbelki :) Ale nie wierze, ze pani Sznytek pozwolilaby na rzeczywiste niemycie sie dzieciarni caly miesiac, przez jedna zatkana wanne.
        Znowu MM przesadzila z wyobraznia i sparalizowala cale kolonie jedna parówa..
        • ginny22 Re: Dalsza lista zarzutów 19.09.10, 22:46
          Ewentaulnie Kozio cokolwiek naciągnął fakty dla nadania im większego dramatyzmu. To by było całkiem w jego stylu (tragiczna krwawa parówka...).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka
  • Kategorie
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej na tym forum
  • Tagi
  • Polecane
  • Najciekawsze
  • Aktywne