Dodaj do ulubionych

MM a Harry Potter - część II.

18.07.11, 17:35
Żeby nie "mnożyć bytów", co jest (jak dowiedziałam się dzisiaj) niemile widziane na tym forum, postanowiłam odświeżyć bardzo fajny, moim zdaniem, wątek pod tytułem "MM a Harry Potter".

forum.gazeta.pl/forum/w,25788,66688545,81704168,Re_MM_a_Harry_Potter.html
Z uwagi na fakt, że niestety nie można się do niego dopisywać (jest zablokowany, pewnie wskutek przeniesienia go do archiwum), prosiłabym Administrację o odblokowanie go lub o zgodę na dopisywanie się do niniejszego wątku poświęconemu tematowi "MM a Harry Potter", tyle że w nowym ujęciu (cz. II - vide: tytuł niniejszego wątku).

Czy po tych kilku latach od założenia tego zalinkowanego wątku (w którym to czasie ukazały się nowe części i ekranizacje przygód Harrego Pottera, jak również nowe części jeżycjady) macie jakieś nowe wrażenia związane z tym tematem?

(Temat wydał mi się wart przypomnienia, tym bardziej, że wczoraj byłam na filmie Harry Potter i Insygnia Śmierci cz. 2. Film bardzo mi się podobał.)

A więc, kto zechce o tym coś napisać, mam nadzieję, że napisze.

Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • ginestra Re: MM a Harry Potter - część II. 18.07.11, 17:37
      PS. Link w powyższym poście jest do ostatniego wpisu (tam właśnie chciałam się dopisać, ale nie było opcji "Odpisz").

      A jeśli ktoś chce przeczytać wątek w całości, zaczyna się on tutaj:

      forum.gazeta.pl/forum/w,25788,66688545,,MM_a_Harry_Potter.html?s=0
      • ginestra Re: MM a Harry Potter - część II. 18.07.11, 17:42
        A tu jeszcze jeden link do dyskusji na temat Harrego Pottera z udziałem tych samych osób (mniej więcej) co na Forum Fanów Małgorzaty Musierowicz.

        Jest to wątek na tzw. "Pot-worum (dawniej MM)", które kiedyś było powiązane z niniejszym forum, ale już nie jest (na mocy decyzji Administracji forum głównego).

        forum.gazeta.pl/forum/w,99675,118944050,118944050,Do_fanek_fanow_Pottera_.html
        • znowuniedziela Re: MM a Harry Potter - część II. 18.07.11, 18:00
          Właściwie trudno mi wyczuć MM, bo ona jest "dziwnie " poprawna politycznie, czyli tam, gdzie "trzeba" słodzi, a gdzie "należy" kadzi...
          Trudnym więc jest mi ocenić, co ona sobie uroi w książkach, czy przychyli się do zdania kleru-że HP jest zły, wyklęty i niesie przesłanie satanistyczne, czy pójdzie w ślady lewe i powie, ze HP jest ok i wszyscy by chcieli tak, jak on.
          Pewnie Józinek będzie za, a IGS przeciw, tak sądzę...
          Ogólnie-książka nie ejst dla dzieci, tak jak i tomy Jeżycjady, a film raczej przerażający, ja swemu 11 latkowi nie pozwalam oglądać, póki nie przeczyta a przeczytał póki co tylko dwa tomy, więc i dwa filmy ma za sobą.
          • ginestra Re: MM a Harry Potter - część II. 18.07.11, 18:22
            No właśnie, chyba nie ma danych co do tego jak pani MM postrzega Harrego Pottera (ani z jeżycjady ani z jej strony internetowej, wywiadów). Można tylko spekulować i wymyślać któremu bohaterowi podobałoby się.

            Natomiast sam wątek był bardzo ciekawy, nie pamiętam w szczegółach, ale pamiętam, że podobało mi się jak wiele forumowiczek ujawniło się wtedy ze swoją miłością do książek Rowling. :)

            Było to dodatkowo w czasie, w którym dopiero co ukazała się któraś z części po angielsku, a w Internecie krążył "maszynopis" (tłumaczenie książki przez "Grupę Świstaka" chyba, czy inny zespół tłumaczy-amatorów; nota bene obecnie pisze się prace naukowe na temat różnic w przekładzie A. Polkowskiego i Grupy Świstaka, a więc ten maszynopis został jakoś obecnie uznany). A więc emocje były ogromne wtedy.

            Nie zapomnę jednej z wypowiedzi w wątku:

            "Dwa dni spedziłam na poprawianiu tego tłumaczenia, zeby w ogole moc dać dziecku
            do przeczytania... dziecko broni sie, ze zaczeka do stycznia, bo nie lubi
            maszynopisu, ale zostalo zmuszone przez pozostałych czterech członkow rodziny,
            którzy chca moc jawnie dyskutowac o ostatnim tomie.
            Terror, innymi słowy."

            Zgadzam się, że film jest raczej przerażający i nie dla dzieci. Dorośli fani Rowling zwykle są jednak zachwyceni.

            Ja też jestem zachwycona tym ostatnim filmem (oraz jego częścią nr 1). Ogromnie też poruszył mnie epilog na tym filmie nr 2 (w książce mniej, ale na filmie bardzo). Bardzo piękny, zapadł mi na długo w pamięć wraz z pewnym konglomeratem silnych uczuć, ale może jest to spowodowane moimi doświadczeniami osobistymi, że te sceny epilogu są dla mnie tak przejmujące. Bardzo też podobał mi się wątek Snape'a w filmie - nie zawiodłam się!

            Dużo by można pisać jeszcze o filmie i o książkach. Dam jednak szansę innym, no i (nie wiem) może wypada na początek to jakoś powiązać z panią Musierowicz?

            Otóż, ja uważam, że rodzina Borejków po prostu nie jest aż takim monolitem w swoim umiłowaniu literatury starej i szacownej i ktoś musiał zachwycić się tą serią i mieć takiego hopla na jej punkcie jak wiele osób na tym forum. Typuję, że takimi osobami mogły być Róża i Natalia, a z szerszego grona bohaterów to na pewno Bernard, Aurelia i Przeszczep.

            Co do Ignacego Grzegorza, to raczej bym stawiała, że seria mu się podobała (jest wrażliwcem, rezonują w nim na sto procent przeżycia Harrego wyobcowanego i źle traktowanego, ponadto on chce zostać scenarzystą filmowym, więc jest szansa, że te wszystkie filmy dokładnie obejrzał, może nawet po kilka razy i potrafi ocenić który reżyser lepiej się sprawdził, a który gorzej itp. Dodatkowo, on lubi takie książki i filmy "z akcją", w których może utożsamiać się z bohaterem i przeżywać przygody, kontaktując się z własną siłą psychiczną, którą przecież ma, a etykietka miągwy to raczej coś wtórnego, narzuconego mu przez otoczenie).
          • ginny22 Re: MM a Harry Potter - część II. 18.07.11, 19:00
            Mam niejasne wrażenie, że MM nie jest po drodze z Potterem. Podejrzewam, że gdyby umieściła o nim wzmiankę o książkach, to ze wzgardą dla kultury masowej i wielbiących serię tłumów.
            Tak mi przyszło teraz do głowy, że w Neojeżycjadzie w zasadzie nie występuje to, co jest jedną z najważniejszych wartości HP - siła przyjaźni. Oraz to, że nic nie jest czarne albo białe.
            • paszczakowna1 Re: MM a Harry Potter - część II. 18.07.11, 22:40
              > Mam niejasne wrażenie, że MM nie jest po drodze z Potterem.

              Chyba w ogole z fantasy. W koncu blizszych idelogicznie, oswojonych i uznanych J.R.R. Tolkiena i C.S. Lewisa tez nie ma. Ekranizacja "Wladcy Pierscieni" (cokolwiek o niej sadzimy) byla przeciez duzym wydarzeniem kulturalnym, a jest cos w Jezycjadzie? Wiec skad HP? Trzeba by przeciez najpierw zrobic wysilek i dowiedziec sie, co to jest.

              >Oraz to, że nic
              > nie jest czarne albo białe.

              Czarne to chyba jest (Voldermort, Beatrix Lestrange). Biale faktycznie nie.
              • ginestra Re: MM a Harry Potter - część II. 18.07.11, 23:06
                Ja trochę dziwię się pani MM, że nie wspomina nic o Harrym, oraz że najwyraźniej nie lubi tej serii, bo to jest naprawdę dobra literatura! (Tak uważam).

                Wprawdzie moja córka (która była ogromną fanką Harrego i czytała te książki po kilka razy i zawsze oczekiwała kolejnego tomu z utęsknieniem) stwierdziła w pewnym momencie, że jednak książki Diany Wynne Jones, traktujące też o świecie magii, są o wiele lepsze, niż książki Rowling, jednakże ja nie wiem czy tak jest obiektywnie czy to jej subiektywne zdanie. Mam zamiar jednak te książki przeczytać. Może ktoś z Was czytał?

                To jest ta seria:
                www.antykwariat.waw.pl/ksiazka,1046464/diana_wynne_jones_zaczarowane_zycie,172396.html
                W każdym razie uważam książki Rowling za przyzwoitą literaturę, a nie za coś, do czego trzeba się przyznawać ze wstydem itp. Dlatego zasługują na wzmiankę w jeżcjadzie lub na stronie pani MM, no ale jeśli w nich nie gustuje, to trudno, zrozumiałe, że nie pisze o nich.
                • ginestra Re: MM a Harry Potter - część II. 18.07.11, 23:34
                  PS. Co do tej siły przyjaźni, jako ważnego motywu książek o Harrym, a jednocześnie czymś nieobecnym w jeżycjadzie, to zgadzam się i uważam, że to jest celne spostrzeżenie!

                  W jeżycjadzie jest pokazana nieraz przyjaźń, ale raczej, według mnie, nie jest to jeszcze przyjaźń, tylko bardziej znajomość, lubienie się (Dambo i Bernard, Gaba i Kreska).

                  Są też przykłady takich jakby przypadkowych znajomości dwóch "sierot losu", które ze sobą jakoś przebywają i zaczynają się lubić, ale nie wiem czy można to już nazwać przyjaźnią (np. Przeszczep i Mateusz). Są też znajomości o tym samym charakterze, tak samo przypadkowo zaczynające się jako spotkanie dwóch samotnych i przeżywających trudności istot, ale przeradzają się one płynnie od razu w miłość (Aurelia i Kozio, Przeszczep i Bella). Chodzi mi o to, że tu nie było tego elementu adorowania dziewczyny przez chłopaka ani jakichś gier miłosnych (jak to miało miejsce w przypadkach tych jeżycjadowych miłości - Cesia i Hajduk, Gaba i Pyziak, Pulpecja i Baltona, Kreska i Maciek), tylko po prostu jakieś "dwie istoty ludzkie" rzucone przez los, jakoś się polubiły i zakochały.

                  Natomiast gdyby przyłożyć do jeżycjady przyjaźnie takie, jak w Harrym Potterze, to jednak faktycznie takie bardzo silne więzi przyjaźni nie są chyba pokazane.

                  Mamy taką też kategorię przyjaciół, którzy dużo potrafią zrobić dla drugiej osoby, coś poświęcić itp., ale to jest jednak podszyte u nich zakochaniem, więc jakby nie jest to stricte opis przyjaźni (Robrojek i Aniela, Jacek Lelujka i Kreska, Dambo i Bebe, Piotrek Żeromski i Żaba). Tym chłopakom od razu dziewczyna podoba się i od razu są w niej zakochani, więc to nie jest taka typowa opisana przyjaźń.

                  Opisów prawdziwej więzi łączącej przyjaciół trochę mi w jeżycjadzie faktycznie brakuje (po zastanowieniu się).

                  Z drugiej strony, nie wiem co o tym sądzicie, ale przyjaźń pokazana w książkach Rowling jest przyjaźnią w specyficznych warunkach. Wspólne przeżywanie dramatycznych sytuacji i ratowanie świata na pewno łączy bardziej, niż przyjaźnienie się w zwykłych okolicznościach - stąd większa intensywność opisu tych przyjaźni.

                  Kiedyś, pamiętam, rozmawiałam z koleżanką właśnie o przyjaźni w Harrym Potterze pod wpływem filmu (I części Siódemki) i pamiętam, że zastanawiałyśmy się w jakich w ogóle filmach mamy opisy przyjaźni, ale takich, które nie dotyczą ludzi ratujących razem świat. Mnie trudno było sobie przypomnieć jakiś film nie będący komedią, który by pokazywał przyjaźń w zwykłych okolicznościach. Koleżanka wymieniła wtedy film Dróżnik, ale ja nie zgadzałam się z tym. Dla mnie przyjaźń w Dróżniku jest bardzo umowna. Może po prostu inaczej pojmuję przyjaźń (dla mnie konieczne jest poznawanie się, pogłębianie wiedzy o sobie, zapraszanie do swojego świata, pokonywanie kolejnych etapów przyjaźni itp.). No i nie wiedziałam jaki podać przykład od siebie, to podałam przykład polskiego filmu "Biała sukienka", który moim zdaniem pokazuje zalążek takiej przyjaźni ludzi, którzy nie ratują razem świata, ale jakąś więź zadzierzgnęli "w zwykłym życiu". Nadal nie wiem jakie filmy można by tu przytoczyć (może nie pamiętam dobrze, ale może jakieś tytuły bym wymieniła po większym namyśle).

                  Nie wiem co o tym sądzicie. Wracając do Harrego, dla mnie wielkim atutem tych książek jest właśnie "siła przyjaźni". To prawda.
                  • iwoniaw Przyjaźń 20.07.11, 10:55
                    Generalnie tak, mam podobne spostrzeżenia. Przyjaźń u MM jest raczej deklarowana (tzn. mówi się, że ktoś tam przyjaźni się z kimś, podczas gdy w najlepszym wypadku są to układy koleżeńskie i to niezbyt zażyłe - np. Cesia i Danka, a najczęściej podszyte, jak piszesz, zauroczeniem jednej strony) niż pokazywana za pomocą konkretnych zachowań/rozmów.
                    I nawet nie "rozgrzeszałabym" MM brakiem tak dramatycznych jak u Rowling okoliczności - jednak w HP poza walką na śmierć i życie główny "farsz" akcji pomiędzy dramatycznymi zwrotami akcji to zwykłe szkolne życie, reakcje przyjaciół wobec sukcesów/kłopotów z lekcjami, konfliktów z nauczycielami i rówieśnikami itd.
              • ginny22 Re: MM a Harry Potter - część II. 20.07.11, 20:31
                Zgadzam się w obu punktach. Co do czerni - faktycznie, te dwie postaci tak. Ale cała reszta ma różne odcienie szarości, w dodatku JKR bardzo ładnie podbijała tę szarość, z tomu na tom pogłębiając charakterystyki bohaterów.
            • ananke666 Re: MM a Harry Potter - część II. 22.07.11, 16:15
              ginny22 napisała:

              > Mam niejasne wrażenie, że MM nie jest po drodze z Potterem. Podejrzewam, że gdy
              > by umieściła o nim wzmiankę o książkach, to ze wzgardą dla kultury masowej i wi
              > elbiących serię tłumów.

              Owszem, dlatego jestem zadowolona, że się tam nie znalazł. Zresztą gdyby MM chciała umieszczać tego typu wydarzenia popkultury w książkach, akcja by jej zginęła.
    • bisturi Re: MM a Harry Potter - część II. 18.07.11, 23:48
      Pani MM zachęca do czytania książek Jej zdaniem wartościowych. W Jeżycjadzie robi to rzecz jasna "przy okazji" - bohaterowie czytają z takim upodobaniem (Ida pod kołdrą i na głodniaka Jane Eyre, Pulpecja przy herbatce "Pożegnanie z Afryką", Gabrysia "Miasteczko Middlemarch"itd), że nie sposób się oprzeć i samemu nie sprawdzić co ich tak urzekło. Wszystkie jednak te książki mieszczą się w kanonie literatury klasycznej i takiej no..spokojnej, kobiecej (nawet jak Ignaś czyta kryminał to to jest S. Holmes i na pewno krew się nie leje). We Frywolitkach było gdzieś wspomniane, że za wszelką cenę powinno się chronić spuściznę i wartości kultury europejskiej czy też chrześcijańskiej przed zagrożeniami New Age, popkultury itp. J.K. Rowling pewnie jest przez Autorkę postrzegana jako koleżanka Dana Browna. Pani MM poleca książki, które sama lubi a HP nie trafia w Jej gusta i to z różnych powodów. Szkoda. Przy okazji witam się :)) Forum czytam od dawna po cichu i wszystkie jesteście wspaniałe jędze! Uwielbiam i Jeżycjadę i HP. Tak bardzo mnie boli, że nikt w Jeżycjadzie nie czyta Harrego, że postanowiłam wyjść z ukrycia.
      • ginestra Re: MM a Harry Potter - część II. 18.07.11, 23:52
        Witaj Bisturi! :)
        Fajnie, że się odezwałaś!

        Masz rację, może to kojarzenie Harrego z "New Age" czy z czymś niechrześcijańskim sprawia, że pani MM nie chce go nawet minimalnie polecać poprzez wzmianki o tym, że ktoś z bohaterów czytał ten cykl.
        • meduza7 Re: MM a Harry Potter - część II. 20.07.11, 10:10
          Musierowicz (późniejsza Musierowicz), mam wrażenie, przyjęła metodę wskazywania palcem na lektury i filmy jej zdaniem wartościowe, a przemilczanie tego, co jej samej nie interesuje, bądź w czym się żadnych wartości nie dopatrzyła. Dlatego też konsekwentnie ignoruje takie zjawiska kulturowe, jakim stał się zarówno Harry, jak i Władca Pierścieni. Być może również podziela zakorzenione od lat przekonanie "mainstreamowców", że fantastyka to coś gorszego, taka "pulp fiction", lektura wyłącznie do pociągu itepe. A zatem, skoro można znaleźć jakieś wartości w Harrym, to z całą pewnością można je też znaleźć w jakimś dziele głównonurtowym i to zapewne lepiej przedstawione, i bez tej niebezpiecznej otoczki magii. Tak to sobie tłumaczę.
          W ogóle podejście MM do kultury popularnej... O ile taka Mama Żakowa mogła sobie spokojnie i bez kompleksów zaczytywać się w "Dniu Tryfidów", o tyle Mama Borejko już musi ukrywać się z lekturą przygód braciszka Cadfaela. Znaczy, dostajemy sygnał: tak, to są fajne, miłe książki, ale to tylko takie czytadła do parku i właściwie lepiej przeznaczyć ten czas na coś bardziej wartościowego.
          • szprota Re: MM a Harry Potter - część II. 26.07.11, 21:11
            meduza7 napisała:

            > Musierowicz (późniejsza Musierowicz), mam wrażenie, przyjęła metodę wskazywania
            > palcem na lektury i filmy jej zdaniem wartościowe, a przemilczanie tego, co je
            > j samej nie interesuje, bądź w czym się żadnych wartości nie dopatrzyła. Dlateg
            > o też konsekwentnie ignoruje takie zjawiska kulturowe, jakim stał się zarówno H
            > arry, jak i Władca Pierścieni.
            OIDP, Żaba wybierała się na Władcę Pierścieni, zanim jej kochany brat oznajmił wyjazd. Coś tam było o niewykorzystanych biletach.
            • marslo55 Re: MM a Harry Potter - część II. 27.07.11, 11:49
              szprota napisała:
              "OIDP, Żaba wybierała się na Władcę Pierścieni, zanim jej kochany brat oznajmił wyjazd. Coś tam było o niewykorzystanych biletach."
              Nie bez powodu chyba, bo "Władca..." to po pierwsze literatura znacznie wyższych lotów niż "Harry...", a po drugie książka, którą MM spokojnie może uznać za wartościową. Dobro walczy ze złem, rodzina musi się trzymać razem albo pożałuje i nikt nie produkuje hobbitów ani elfów przed ślubem, a orkowie dla przyzwoitości w ogóle obchodzą się bez kobiet (chyba).


        • czekolada72 Re: MM a Harry Potter - część II. 21.07.11, 08:13
          Ha, to nie kojarzenie tylko z New Age, to klasyka New Age - kazda ksiazka nt NA podkresla ile zła wyrzadza seria HP.
          Wiec w sumie to nalezy sie cieszyc, ze np nie doczekalismy sie obszernego wywodu takiego dajmi na to Ignacego, nt szkodliwosci HP.
          • ginny22 Re: MM a Harry Potter - część II. 21.07.11, 09:57
            > Ha, to nie kojarzenie tylko z New Age, to klasyka New Age - kazda ksiazka nt NA
            > podkresla ile zła wyrzadza seria HP.

            O, a znasz jakieś szczegółowe argumenty?
            • jottka Re: MM a Harry Potter - część II. 21.07.11, 10:08
              szczegółowy argument na temat szkodliwości niuejdżu zasadza się na tym, że nie jest on chrześcijaństwem:) a reszta sama wynika - koktajl z elementów przeróżnych kultur i religii, ostro podlany magią bądź okultyzmem, co ma zwolennika deprawować ze szczętem, wyrywając go z przyrodzonych korzeni.

              poza tym magia z przyległościami jest uznana w chrześcijaństwie za zło wcielone i nawet per negativum traktowana szalenie serio, więc rosnąca fascynacja tą tematyką musi budzić grozę, nawet jeśli idzie o stare i lubiane konwencje literackie.
              • ginny22 Re: MM a Harry Potter - część II. 21.07.11, 10:24
                To to ja wiem ;) Mam nadzieję na takie bardziej konkretne argumenty - dlaczego HP, skoro magii w literaturze jak naplute?
                • jottka Re: MM a Harry Potter - część II. 21.07.11, 10:35
                  łomatko, bo cholernie popularny sie zrobił:) o wiele wredniejszy dla jedynie słusznych religii jest np. pratchett, ale mimo że też szalenie znany, to jednak takiego amoku jak ha pe nie wywołał, więc też i anatemą obłożony nie został. ewentualnie przedstawiciele kościoła nie uczuli się zmuszeni go przeczytać, więc zostawiają go w spokoju, bo nie przyjdzie im do głowy, jakie tam rycie i knucie odchodzi:)
                • czekolada72 Re: MM a Harry Potter - część II. 21.07.11, 19:21
                  Generalnie Jottka Ci odpowiedziała.
                  Ale sie zadeklarowałam - to zobowiazuje, tyle, ze musicie sie uzbroic w cierpliwosc :)

                  ginny22 napisała:

                  > To to ja wiem ;) Mam nadzieję na takie bardziej konkretne argumenty - dlaczego
                  > HP, skoro magii w literaturze jak naplute?
                  Ale TA magia w HP jest wyjatkowo zła, newageowksa, okultystyczna, podobniez zreszta jak zestaw mlodziezowych czasopism - Victor Junior, Victor Gimnazjalista, Cogito oraz takie czasopismo - teraz mi umkla nazwa, ale o tych japonskich animowanych lalkach - Czarodziejki chyba?

                  I od razu uprzedzam - jezeli znajde przy okzaji HP to podoam, ale specjalnie - o nieeee, wszystko ma granice :)
                  Natomiast przyznaje - jak to przeczytalam - o malo nie spadlam z hukiem, bo mojemu dziecku kupowalam ww gazetki przez bite pare lat!! i nie wiedzialam, ze bluzniercze szmatlawce kup[uje......
            • czekolada72 Re: MM a Harry Potter - część II. 21.07.11, 10:09
              Jezeli znajde czas to wypisze dzis - jurto - poki co mam remont w domu i nie bardzo sie nadaje do konkretow konkretnych, ale postaram sie szybko :)
    • wrzesniowamama07 Re: MM a Harry Potter - część II. 21.07.11, 11:06
      Sama jestem fanką HP, ale jakoś nie oczekuję jego śladów w Jeżycjadzie. Choć może w tej książce, która powstaje, jakiś ślad będzie.

      HP pod wieloma względami przygniata Jeżycjadę (nie mówię o samej popularności, ale o rozmachu fabuły, mnogości wątków, kreacji postaci, poruszanych tematów). Mnie się wydaje, że z zupełnie ludzkiego punktu widzenia MM jest o sukces HP zazdrosna. Może tak być? A z kolei nie będzie w niego walić, bo widzi, że HP jest fenomenem. A może teraz napisze? Bo przed ostatnią ekranizacją przecież były informacje, że na temat HP pozytywnie wypowiedział się kiedyś Czesław Miłosz, a prasa watykańska zdywersyfikowała stanowisko wobec cyklu, wskazując na pozytywne aspekty twórczości JR.

      Jak sobie wyobrażałam, kto mógłby w Jeżycjadzie lubić HP, to mi wyszło że:
      - Józinek
      - Łusia
      - Miągwa (krytycznie)
      - Nutria (nie uwierzę, że oparła się magii)
      - Patrycja (czyta nowości, musiała przynajmniej "liznąć", a ona to taka dobra wiedźma, czego się dotknie to jej wychodzi)

      Poza tym kluczowa dla sagi rodzina Weasleyów przypomina (trochę) Borejków. Biedni są, dużo dzieci mają, w kupie mieszkają, kariery nie robią, inne dobra przedkładają nad knuty i sykle, Ron nosi używane rzeczy, a na piedestale stoją najstarsi synowie - Bill i Charlie, zupełnie jak Gaba ;)
      • paszczakowna1 Re: MM a Harry Potter - część II. 21.07.11, 16:30
        > Mnie się wydaje, że z zupełnie ludzkiego punktu widzenia MM jest o sukces HP za
        > zdrosna.

        A mnie się wydaje, że MM zwyczajnie i po prostu HP nie zna i poznać nie zamierza, bo w ogóle nie lubi fantasy. Naprawdę, bywają na tym świecie osoby, którym HP jest zupełnie nieznany.

        Ja po raz pierwszy miałam to w ręku jak już wyszedł trzeci tom, a przedtem w księgarni pomyślałam, że Hewlett Packard zaczął jakąś agresywną i bardzo osobliwą kampanię reklamową.
        • dakota77 Re: MM a Harry Potter - część II. 21.07.11, 16:53
          Ja lubie fantasy, a HP nie zmoglam. Zaczelam czytac, i przebrnelam tylko przez kilka pierwszych rozdzialow:). Moze kiedys dam tym ksiazkom szanse, zeby przynajmniej wiedziec, o co caly hype, ale z tej samej dzialki mam tyle innych ksiazek, ktore czekaja....
          • ginestra Re: MM a Harry Potter - część II. 21.07.11, 18:52
            Ja też jestem ciekawa tych argumentów na temat dlaczego Harry Potter jest kojarzony lub wręcz (jak piszecie) uważany za przykład New Age.

            Rozumiem, że chodzi o tygiel odniesień do różnych religii, o brak jednoznacznego opowiedzenia się za chrześcijaństwem, o magię, ale chętnie przeczytam te argumenty, które przytoczy miła koleżanka (po remoncie :) ). Może będą tam przykłady (np. do jakiej postaci są największe zastrzeżenia itp.).

            Myślę, że Rowling zrobiła co mogła, żeby niczego dzieciom w głowach nie namieszać i uważam, że ci wszyscy jej przeciwnicy powinni to docenić. Opisała realia brytyjskie, szkołę z internatem, a tam - wiadomo - dzieci mają przerwę na święta Bożego Narodzenia i na Wielkanoc, to te święta są opisane, jest też pokazane, że w wigilię Bożego Narodzenia ludzie wychodzą z kościoła, rozbrzmiewają kolędy. Chodziło natomiast o to, żeby dzieci z różnych kultur i religii mogły w jakiś sposób odnaleźć się w tych książkach. Żeby dobro i zło pokazać bardziej uniwersalnie, po prostu pokazać jak smakuje jedno i drugie i czego nie wolno robić, nie dlatego, że religia zabrania, ale dlatego, że nie godzi się. Myślę, że trudno mieć jej za złe, że chciała stworzyć taką uniwersalną książkę i zrobiła to najlepiej jak potrafi.

            Natomiast, pamiętam, że ja kiedyś (dawno temu) miałam przebłysk natchnienia i na innym forum napisałam, że domyślam się gdzie tkwi problem, dlaczego Kościół jest zaniepokojony tym przekazem z książek Rowling dotyczącym dobra i zła itp. Nie potrafię teraz tego streścić, to wklejam link do tego mojego posta. Nie wiem co o tym myślicie:

            forum.gazeta.pl/forum/w,48632,75372760,75925261,Re_Co_Was_zachwycilo_w_VII_HP_.html
            (w następnym poście przekleję fragment o tych moich intuicjach co do Kościoła a HP).


            Jeszcze co do pani MM, to myślę, że może być zazdrosna o popularność. Z drugiej strony, ten brak wzmianek i mnie mówi, że pewnie uważa te książki za szkodliwe. Inaczej to choćby na swojej stronie internetowej by coś napisała. Ciekawe czy np. te czytelniczki przysyłają jej zdjęcia swoich dzieci np. przebranych w magiczny strój, z różdżką albo czytających książki HP, a pani MM konsekwentnie nie publikuje ich na stronie i nie pisze słowa o tym, czy faktycznie fani MM piszący z nią poprzez jej stronę też unikają tematu Harrego i wyczuwają, że to temat niemiły dla niej? Nie wiem co o tym myśleć.

            Co do porównania Borejków i Weasley'ów to jest ono trafne, myślę. Tam też ojciec jest trochę odjechany, a mama rządzi domem, gotuje dobre rzeczy. :)

            Co do niestrawności książek, to ja nie wiem jak by było, gdybym sięgnęła po te książki po polsku, ale zaczęłam je czytać po angielsku i wciągnęły mnie od pierwszych linijek. Uważam, że są cudownie napisane i dla mnie zawsze to jest wielkie odprężenie czytać je i sluchać na audiobooku (np. na youtube jest ostatni tom w odcinkach). Może ten przekład pana Polkowskiego sprawia, że czyta się te książki jak taką trochę infantylną literaturę? Nie wiem.

            Co do HP i fantasy, to ja nie przepadam za fantasy, natomiast w Harrym ujęło mnie to, że czyta się te książki jak realistyczne. Zawsze początek książki jest super, bo rzecz dzieje się albo w miasteczku pod Londynem albo w Londynie i pokazane są zwykłe, niemalże nasze codzienne, realia. To jest dla mnie ogromnym magnesem, bo stwarza to złudzenie, że to wszystko może dziać się naprawdę. Nawet jak akcja przenosi się do Hogwartu, to też dla mnie jest to wszystko jak powieść realistyczna. Magię kupuję jak coś naturalnego.

            To taka garstka refleksji jeszcze. Fajnie, że wątek rozwija się.
            • ginestra Re: MM a Harry Potter - część II. 21.07.11, 18:54
              Wklejam tu ten fragment z tego posta z roku 2008 z forum "Sami wiecie co" (o Kościele). Pisałam dawno, sama też muszę pomyśleć czy jakieś nowe refleksje mnie nie naszły w międzyczasie.

              Oto on:

              "Ale tylko chciałam powiedzieć krótko coś innego: teraz widzę, że w książkach
              Rowling (które skądinąd uwielbiam) brakuje tego co jest w "prawdziwym świecie" i
              teraz dopiero rozumiem na czym polega postawa Kościoła mająca do tych książek
              jakieś "ale" (którą wcześniej uważałam za błędną i niepoważną wręcż). Otóż w
              prawdziwym świecie, ktoś kto naprawdę bardzo zabrnął w zło (jak przytoczony
              przez Ciebie przykład esesmana czy kogoś takiego), kto już tak dalece zabrnął w
              zło, że wręcz rozszczepił swoją osobowość na Dr. Jeckyla i Mr Hyde'a (to jest
              typowe przy wchodzeniu w zło, pisał o tym bardzo trafnie i wręcz analitycznie
              też Dostojewski w powieści Biesy lub Sobowtór: chodzi o to, że zwykły człowiek
              nie może funkcjonować uznając równocześnie co robi złego i rozszczepia się,
              przekonuje się, że on jest dobry, a te złe rzeczy robi "ten drugi ja" i między
              nimi nie ma już potem kontaktu, ale na jakichś etapach te przebłyski cały czas
              są; jednakże później to już taki człowiek dąży do samounicestwienia), a więc
              nawet ktoś taki nawet, na tej drodze wchodzenia w zło ma bardzo wiele momentów
              gdzie ta jego ludzka strona wyziera i chce dobra i chce naprawy. I naprawdę
              trzeba bardzo dużo wysiłku włożyć w to, żeby się tak do końca stoczyć, bo jest
              coś dobrego, co przypomina o tym - przez ludzi, wydarzenia, własne sumienie itp.
              No i chodzi mi o to, że w prawdziwym życiu człowiek, który zabrnął w zło i uważa
              się za bardzo złego ma jakąś możliwość uwierzenia, że Bóg go nie potępił. I ta
              relacja z Bogiem jest (w naszym świecie) jakąś realnością. Dlatego też w
              prawdziwym życiu, wspomniani anonimowi alkoholicy odwołują się do Siły Wyższej,
              jeśli nie wierzą w Boga, ale ta siła jest namacalna. Jeden z kroków to "zaufać
              Bogu jakkolwiek go pojmujemy". Każde wyjście ze zła czy z nałogu prowadzi przez
              duchowość, przez odkrycie "Boga". (Ja jakby "wychowałam" się na Dostojewskim i
              tam jest to właśnie pokazane w tych książkach od strony zagadki ludzkiej duszy,
              tej dziwnej rzeczywistości, gdzie począwszy od psychologii musimy wejść w
              duchowość i religię, bo inaczej się nie da, bo taki jest własnie czlowiek; no,
              ja akurat mam taką wizję gdzieś głęboko). W książkach Rowling tej perspektywy po
              prostu nie ma. Jest owszem, walka dobra ze złem, ale nie ma takiego wymiaru, w
              którym najgorszy złoczyńca może prosić Boga o wybaczenie: w symboliczny sposób,
              jak w Zbrodni i karze Dostojewskiego: "upaść na ziemię, którą splamił,
              przeprosić ją, wyznać na cztery strony świata swój czyn, przyjąć cierpienie i
              odkupić się przez nie". Czyli jak w AA "wyznać Bogu i drugiemu człowiekowi
              istotę swoich błędów". A więc to odkupywanie cierpienia ma swoje warunki "sine
              qua non". I w nich jest potrzebny Bóg i duchowość - chciałabym dodać "bo tak po
              prostu jest i już", ale owszem skąd ja mam to wiedzieć jak "jest i już"? Tak
              czuję przynajmniej ja.

              Wracając do Snape'a - to nie był Stavrogin z Biesów, on nie rozszczepił się na
              "ja" i "ten drugi ja". On wcześnie już okazywał skruchę, świadomość, rozpoczął
              odkupywanie zła. W prawdziwym życiu mógłby mu pomóc ten czynnik: własne
              zwrócenie się do Boga, jakkolwiek go pojmuje, odkrycie własnej duchowości,
              dobra, które jest w nim i jedynej drogi bycia w zgodzie z tym dobrem czyli nie
              zamykania się na ludzi.
              Jeśli przyjmiemy, że i to było mu dostępne w świecie Rowling, to po prostu nie
              skorzystał z tego, ale MóGł - nie jest tak, żę nie mógł, umarł za życia, nic mu
              nie pozostało itp.

              No cóż, może i zagmatwałam trochę, muszę wychodzić więc wysyłam bez czytania,
              ale tak czy owak ciekawy temat. Pozdrawiam! "
            • wrzesniowamama07 Re: MM a Harry Potter - część II. 21.07.11, 20:54
              Ja właśnie za realistyczny opis świata magii HP kocham najbardziej - ten zegar w domu Weasleyów (część druga), który pokazuje gdzie jest dany członek rodziny - bomba dla mnie ;)

              Nie przyjmowałam istnienia HP do wiadomości, uważając że to fantazy, ale namówił mnie do lektury mój obecny były, i trzy tomy pochłonęłam w trzy dni. Na czwarty czekałam tupiąc. Czytam po polsku, bo po angielsku jestem w stanie śledzić fabułę, ale nie łapię smaczków. Tłumaczenie jest IMO dobre, mnie nie raziło nigdy że to literatura dziecięca ;)

              • ginestra Re: MM a Harry Potter - część II. 22.07.11, 16:10
                wrzesniowamama07 napisała:

                > Ja właśnie za realistyczny opis świata magii HP kocham najbardziej - ten zegar
                > w domu Weasleyów (część druga), który pokazuje gdzie jest dany członek rodziny
                > - bomba dla mnie ;)
                >

                Oj tak, zegar ten jest genialny, mnie też bardzo się on podoba!

                > Nie przyjmowałam istnienia HP do wiadomości, uważając że to fantazy, ale namówi
                > ł mnie do lektury mój obecny były, i trzy tomy pochłonęłam w trzy dni. Na czwar
                > ty czekałam tupiąc. Czytam po polsku, bo po angielsku jestem w stanie śledzić f
                > abułę, ale nie łapię smaczków. Tłumaczenie jest IMO dobre, mnie nie raziło nigd
                > y że to literatura dziecięca ;)
                >

                Po polsku jest też fajne jest to tłumaczenie i bardzo twórcze w oddawaniu nazw na różne aspekty świata magii. Ja czytałam jeszcze jeden tom po włosku (mam nadzieję, że przeczytam następne części, bo fajnie się czytało), ale tam razi mnie trochę, że nazwiska wielu osób zostały zmienione:
                Snape = Piton
                Dumbledore = Silente
                Mc Gonagal = Mc Granitt
                Flitwick = Vitius
                Parvati Patil = Parvati Cali (pewnie od tej bogini hinduskiej)
                Neville Lonbottom = Neville Paciok
                i tak co chwila. :-/ Nie wiem po co tak ktoś przetłumaczył.

                "Przetłumaczone" są też nazwy Domów w Hogwarcie : "Czarna Owca", "Czarny Kruk", "Czerwony Gryf" i "Zielony Wąż" (zamiast pochodzić od nazwisk tych założycieli).

                Cieszę się, że nasz pan (vel. Naszpan ;) Polkowski nie zmieniał tych nazwisk i nazw.
                • ginny22 Re: MM a Harry Potter - część II. 22.07.11, 19:24
                  Ale przetłumaczył Knota i Stworka, i Syriusza Czarnego na początku też ;) Tak trochę niekonsekwentnie.
                  • stefania1939 Re: MM a Harry Potter - część II. 22.07.11, 20:45
                    A ja się zastanawiam, kto z HP, mógłby czytać Jeżycjadę ? myślę,że Hermiona mogłaby na mugoloznastwie.
                    • wrzesniowamama07 Re: MM a Harry Potter - część II. 22.07.11, 21:56
                      ;))))) dobre

                    • staua Re: MM a Harry Potter - część II. 26.07.11, 17:48
                      Mialaby nieco spaczony obraz Mugoli (nawet w porownaniu do wlasnych rodzicow pewnie).
                      • ginny22 Re: MM a Harry Potter - część II. 26.07.11, 18:40
                        Dzięki wizji Hermiony czytającej MM zaczęłam się zastanawiać, co by ona lubiła z mugolskiej literatury. Jane Austen i Dickensa, na pewno.
                  • marajka Re: MM a Harry Potter - część II. 26.07.11, 15:04
                    To w nowszych wydaniach nie ma Knota i Stworka? Dzięki Bogu! "Stworek" brzmi tak uroczo...
                    • ginny22 Re: MM a Harry Potter - część II. 26.07.11, 16:47
                      Aż dobrze nie ma, tylko Czarnego na Blacka poprawił ;) Nieprecyzyjnie się wyraziłam.
    • czekolada72 Re: MM a Harry Potter - część II. 19.08.11, 16:56
      Bije sie w piersi, ale naprawde nie mam kiedy zacytowac fragmento nt HP
      Poki co, oczywiscie.
      Jeden remont, drugi, a teraz w pracy, przed wyjazdem mam istne szalenstwo, a zeby zacytowac - trzeba niestety udac sie, odnalezc konkretne ksiazki i to co najgorsze - przepisac!! Ale co sie odwlecze....
      Poki co, jezeli ktos jest ainteresowany - podam pare tytułów:

      Okultyzm i fikcja / Adam Walesiak.
      O astrologii, Wladcy pierscienia, HP, Panu Kleksie i Mandze.

      "Psychologie i New Age" Posackiego Aleksandra

      Poza kryształową kulą : magia, nauka i okultyzm od starożytności po New Age - Anthony Aveni;
      Parapsychologia - Antoni J. Nowak.

      PS
      Dla milosnikow Poznania i historii zas polecam!!!!

      Śledztwo w sprawie króla smalcu : życie codzienne rodziny Jezierskich na początku XX wieku w Poznaniu / Magdalena Mrugalska-Banaszak. - Poznań : Wydawnictwo Świętego Wojciecha, cop. 2008.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka