bisturi
06.11.11, 23:26
czyli dlaczego ciocia Wiesia nie poszła do fryzjera
Odświeżając sobie ostatnio SK zdumiałam się czego te dziewczyny (Ceśka, Danka, Wiesia) wiecznie takie w depresji? Teraz to nie do pomyślenia: obowiązuje styl uśmiechniętej, asertywnej, świadomej-swojej-wartości kobiety, zawsze zadbanej, nie palącej bo palenie jest oznaką słabości a to pogarsza perspektywy znalezienia dobrej pracy itp, itd. Pamiętam jednak, że kiedyś w czasach starej Jeżycjady kobiety często przyjmowały postawę męczennicy, wiecznie w kolejce, nie mającej czasu dla siebie, przykurzonej i martwiącej się o wszystkich i wszystko - depresja pasowała do tego jak ulał.
Uważacie, że echa epoki można odnaleźć w sylwetkach postaci kobiecych w Jeżycjadzie? W jaki sposób postawy bohaterek zależne są od czynników zewnętrznych, od obowiązującego w danym czasie "wzorca" kobiety?
Moim zdaniem poprzednią epokę widać najlepiej w:
- rzeczonej Wiesi, która boi się wyjść do Tolków bo od wieków nie była u fryzjera, nie ma czasu, jest zmęczona i nie mysli o sobie, została porzucona i sama sobie nie poradzi, krótko mówiąc ofiara
- Mili w dawnych czasach - nie kupuje sobie nic dla własnej przyjemności, poświęca się, nie pracuje, nie dba o zdrowie i to jest przedstawione jako pozytyw
- Ewie - spięta i zestresowana, nie lubi siebie, typowa kobieta, która nigdy w życiu nie czytała żadnych magazynów kobiecych mówiących jej, że jest boska i namawiających do rozpieszczania się olejkami do kąpieli
i dla kontrastu nowe czasy widać w:
- Patrycji, która ma ogromne gospodarstwo na głowie ale jest apetyczna i zadbana ( bo teraz praca nie zwalnia z dbałości o wygląd) oraz uśmiechnięta bo jej wszystko przychodzi łatwo i jeszcze ma świetny kontakt z córkami bo inaczej po prostu już nie wypada
- Idzie, która jest uparcie lansowanym obecnie typem "superkobiety" co to i doktorat i trójka dzieci i zadbane mieszkanie i świeci tymi oczkami i nóżki układa zgrabnie pod biureczkiem (powinna jeszcze mieć czas na fitness)
- Natalii (do pewnego stopnia), która nie wychodzi za pierwszego mężczyznę, który jej się oświadcza, ani nawet drugiego, nie boi się być singlem, skupia się na rozwoju swojej indywidualności