Rodzina Mili

21.02.12, 22:22
A co właściwie stało się z rodziną Mili, jak myślicie?
Wiemy, że matka zginęła w Poznaniu, a ojciec w czasie kampanii wrześniowej. A reszta? Myślicie, że nigdy ich nie było, czyli rodzice to dwie sieroty bez rodzeństwa, kuzynów, wujostwa? Byli ale zniknęli? Nie szukała nikogo po wojnie przez Czerwony Krzyż?
    • marajka Re: Rodzina Mili 22.02.12, 19:13
      A ja myślę, że to trochę jak z H. Potterem - też mamy dwoje młodych ludzi i zero dziadków dla ich syna, to raczej mało prawdopodobne, zeby cała czwórka szybko poumierała.

      To samo w wypadku Mili - jej rodzice byli młodzi, ciężko uwierzyć, ze nawet w czasach krótszej średniej długości życia oboje rodzice byli sierotami... No ale sieroty się lepiej sprzedają, więc mała Mila jest sierotą, bez rodziny, bez dziadków, mamy dobrą acz szorstką Gizelę i historyjka się kręci.
      • verdana Re: Rodzina Mili 22.02.12, 22:10
        Po wojnach zawsze jest mnóstwo sierot. O ile wymarcie całej rodziny w czasie pokoju jest raczej mało prawdopodobne, to smierć rodziców i dzizadkow w czasie wojny jest jak najbardziej mozliwa. Trzeba brać tez pod uwage, ze dlugość życia w ogóle byla krotsza i dziadkowie mogli umrzeć tak czy inaczej.
        Wujki, styjkowie, ciotki - po wojnie mogli nawet być, ale zrujnowani, z trudem utrzymujący wlasne dzieci i nie mieli ochoty na zajęcie się sierotką.
        • olena.s Re: Rodzina Mili 23.02.12, 08:36
          Oczywiście, że po wojnie było mnóstwo sierot i jasne, że mogli zginąć rodzice, zgoda też co do tego, że w powojennej rozsypce i biedzie niekoniecznie dalsza rodzina musiałaby się rwać do adopcji zaopiekowanego w końcu dzieciaka. Jednak proszę zauważyć, że rodzice Mili umarli zdecydowanie młodo - w 35 roku nie mają chyba nawet 30 lat. Dziadkowie Mili powinni więc również stosunkowo młodzi, a i jedynaków tak strasznie dużo chyba wówczas nie było.. Na logikę powinni istnieć gdzieś jacyś dość bliscy kuzyni. A tu - cisza kompletna.
          A już kompletnie nie pojmuję tego, że ona nie szukała rodziny. Po wojnie szukały się tumy ludzi, dziewczynka dorasta, ma tę oschła Gizelę z dużym dystansem i nic? Nie szuka żadnych cioteczno-ciotecznych?
          • mdro Re: Rodzina Mili 23.02.12, 09:01
            Nie mam "Kalamburki" pod ręką, a i dobrze nie pamiętam - skąd w ogóle rodzice Mili pochodzili? Co do dziadków - mogli zginąć, mogli zaginąć, albo i zwyczajnie umrzeć, a sama Mila w ogóle chyba za młoda była, by tuż po wojnie podjąć samodzielne poszukiwania. Gisela pewnie jakiejś rodziny szukała i pewnie nie znalazła. A jedno dziecko czy też dwoje to wcale nie była już taka rzadkość w okolicach I wojny światowej, zwłaszcza gdy kobieta wychodziła za mąż w wieku lat ok. 25 (czyli wcześniej pracowała zawodowo np. jako nauczycielka czy szeroko pojęta urzędniczka).
        • marajka Re: Rodzina Mili 23.02.12, 17:41
          Po wojnie tak, ale zdaje się rodzice Mili umarli bardzo szybko? Ojciec w `39, matka niewiele później, a dziadków niet.

          Trzeba brać tez pod uwage, ze dlugość życia
          > w ogóle byla krotsza i dziadkowie mogli umrzeć tak czy inaczej.

          Napisałam tak przecież, ale i tak to dziwne. Załóżmy, że Makowscy mieli po 20-25 lat, ich rodzice koło 50-55. I cała czwórka by umarła już na początku wojny? I rodzeństwo Makowskich?
          • pi.asia Re: Rodzina Mili 23.02.12, 18:45
            A nie mogło być tak, że Zuzanna Makowska była sierotą, a Władek panem z bogatego domu i jego rodzina nie zaakceptowała wybranki syna, stąd kompletny brak kontaktów?
            Wiem, to klimat taki jak z Mniszkówny, ale zdarzyć się mogło.
            • olena.s Re: Rodzina Mili 24.02.12, 07:21
              Mógł byc milion powodów, dla których rodziny Makowskich nie pojawiały się przed wojną w życiu rodziny. Ale po wojnie? Zresztą nawet, gdyby Makowska była nawrócona kurtyzaną o Makowski podrzutkiem, Mila by o tym nie wiedziała i dziwi mnie, że nie szukała korzeni. Zwłaszcza po wojnie, kiedy zaczęła dorastać: podobno przez dobrych 20 lat polskie radio nadawało komunikaty o poszukiwaniach, tydzień w tydzień.
              • meduza7 Re: Rodzina Mili 24.02.12, 11:30
                Myślę, że brak poszukiwań rodziny świadczy o tym, że w milczącym założeniu autorskim wszyscy krewni Mili zginęli i ona o tym wie. Po prostu. Gizela, która była przecież bardzo porządną i uczciwą kobietą, nie zaniedbałaby przecież takiej rzeczy jak poszukiwanie krewnych dziecka, którym się zaopiekowała - niezależnie, jak bardzo przywiązałaby się do tego dziecka. Sumienie by jej nie pozwoliło. Zatem zakładam, że tych dziadków itp. Mila naprawdę nie ma - mogli zginąć na samym początku wojny, np. w zburzonej kamienicy podczas bombardowań? A dalsi krewni, jeśli istnieli, mogli nie poczuwać się do opieki nad sierotą, ot i wsio. Myślę, ze wszystkie te kwestie zostały sprawdzone przez Gizelę i uregulowane gdzieś zaraz po wojnie, zanim jeszcze poznaliśmy Milę zapisującą się do szkoły.
                • pi.asia Re: Rodzina Mili 24.02.12, 19:49
                  - Pani jest krewną Mili?
                  - Byłam ich sąsiadką. Jak Mila została sama (...) zgłosiłam Niemcom, że mam dziecko.(...) Więc ona teraz jest - Kalmeba. Jak ja.
                  - Nie ma żadnej rodziny?
                  - Nic o tym nie wiem - odparła gwałtownie kobieta, wbijając w Stefanię gniewne spojrzenie. - Nikt ich nigdy nie odwiedzał, nie pisał. Nikt nigdy nie pytał o dziecko. Jest moje!


                  Z tej rozmowy wynika, że Gizela świadomie i celowo nie szukała krewnych Mili. Z kolei krewni też jej nie szukali, bo nie wiedzieli o jej istnieniu.
                  A sama Mila pewnie nawet nie wiedziała, że naprawdę nazywa się Makowska. Gizela starannie ukrywała przed nią wszystkie rzeczy, mogące skierować Milę w stronę poszukiwań i w konsekwencji - odejścia od Gizeli. Zdjęcie rodziców Mila dostała też dopiero po jej śmierci.

                  Bardzo mnie zawsze złościła kłótnia o ślubny bukiet. Dlaczego Gizela nie powiedziała Mili, że groszki są niejako pamiątką po jej mamie? Tylko "weź te groszki. to ważne." Bezsensowna kłótnia.
                  • meduza7 Re: Rodzina Mili 25.02.12, 12:16
                    Ha, nie pamiętałam tego.
                  • the_dzidka Re: Rodzina Mili 25.02.12, 12:50
                    "Nikt ich nigdy nie odwiedzał, nie pisał" - tu Gizela mówi raczej o czasach przedwojennych. Mieszkała kilka lat obok ludzi, do których nikt z rodziny nie przyjeżdżał i nie pisał. Nikt też, później, nie pytał o dziecko. Stąd Gizela wyciągnęła, słuszny IMHO wniosek, że skoro przed wojną nikt z rodziny nie interesował się Makowskimi, nikt nie szukał Mili, to nie ma co szukać jej krewnych, skoro się nią i tak nie zainteresują.

                  • the_dzidka Re: Rodzina Mili 25.02.12, 12:52
                    > Bardzo mnie zawsze złościła kłótnia o ślubny bukiet. Dlaczego Gizela nie powied
                    > ziała Mili, że groszki są niejako pamiątką po jej mamie? Tylko "weź te groszki.
                    > to ważne." Bezsensowna kłótnia.

                    Czytelnik też tego nie wie, przy pierwszym czytaniu :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja