the_dzidka 25.07.12, 12:46 Przeczytałam z cynicznym uśmiechem: www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,7960875,Jezycjada__czyli_swiat_wedlug_Musierowicz.html?as=1&startsz=x Cyniczny uśmiech spełzł mi był co prawda przy Marku Pałysie, ale jednak. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
emae Re: Podła jestem 25.07.12, 14:31 Artykuł z 1999 roku. Fa-tal-nie poskładany, a ostatnia strona to w ogóle jakiś koszmarny sen redaktora. Zaryzykuję i ośmielę się stwierdzić, że w 1999 roku my na tym forum mogłybyśmy zbiorowo napisać podobny artykuł. Wciąż mam w pamięci atmosferę zlotu w Poznaniu. Tam nie było cynicznych uśmiechów. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Podła jestem 25.07.12, 14:39 Och, jak czytam stare wątki, to widzę, jak forum ewaluowało od łez w oczach (i uwielbienia Gabrysi, wyobraźcie sobie) do tych uśmiechów właśnie. Swoja drogą to jest fascynujące. A artykuł faktycznie kiepski. Odpowiedz Link
emae Re: Podła jestem 25.07.12, 14:49 Zmieniliśmy się i my, i książki. Ja dorastałam z Jeżycjadą, w sumie w momencie pojawienia się na forum także byłam jeszcze dorastającą dziewczyną. I stosunek do książek miałam bardziej emocjonalny niż teraz. Poza tym zauważałam sporo wpadek, wiele scen mnie irytowało ("Biała róża!"), ale czytając Wasze posty zauważyłam o wiele więcej. A książki po "Tygrysie i Róży" są znacznie słabsze, postacie bardziej irytujące. Gdy czytamy książki ze starej Jeżycjady wiedząc już, co się wydarzy w nowej, jakoś tak ta stara Jeżycjada też trochę mniej się podoba... (Przepraszam za pluralis maiestatis, może niesłusznie pisałam w liczbie mnogiej, ale pasowała mi do mojej myśli) :) Odpowiedz Link
nioszka Re: Podła jestem 25.07.12, 14:59 Oj tak, zmiany dokonały się po obu stronach :) Ja też długo byłam emocjonalnie przywiązana do Jeżycjady, teraz sięgam do niej rzadko, i to zwykle tylko do wybranych fragmentów. I tak jak Emae, po czytaniu Waszych postów zaczęłam zauważać coraz więcej nieścisłości w samej fabule, wiele wpadek świadczących o niedbalstwie MM (wałkowany tu choćby temat Pyziaka czy Robrojka) i wiele rozjazdów w kwestii samej charakterystyki postaci. No i inna sprawa, to podejście samej MM do wielu kwestii... Odpowiedz Link
meduza7 Re: Podła jestem 25.07.12, 20:50 Cóż, to samo mogę powiedzieć o sobie. Ja generalnie jestem czytelniczką, która skłonna jest wierzyć autorowi i przyjmować jego punkt widzenia, dlatego przez długi czas na przykład zgadzałam się, że Laura jest złym, krnąbrnym dzieckiem i nie dostrzegałam tego wszystkiego, co kryje się pod borejkowskim "ciepełkiem". Ale w pewnym momencie zapas zaufania mi się skończył... Odpowiedz Link
ananke666 Re: Podła jestem 26.07.12, 02:18 W roku, w którym powstał tekst, nie było jeszcze ostatnich - co tu dużo mówić - najsłabszych części cyklu. Dlatego tekst czytała nie z cynicznym uśmieszkiem, ale z pewną nostalgią i cieniem żalu. Czy tak bardzo się zmieniłam - nie wiem, chyba nie aż tak. Dorosłam tylko. Mam wrażenie, że to głównie książki się jednak zmieniły. Dla mnie pierwszą cezurą była i jest "Noelka", gdzie znienacka zapachniało solidnym dobrobytem, Gaba straciła całą ikrę, a kuchnia Tosi zmieniła się w kuchnię pani wicedyrektor... a przecież dalej zaśmiewam się z Żaczka w szlafroczku i Kłamczuchy, knującej podstępy sedesowe, wystającej w charakterze popiersia ze ściany i prowadzącej dialog o łydkach i biustach. Ale to se ne wrati. Zamiast wrednej, ale świetnie opisanej pani Dąbek-Nowackiej mamy wrednego cwaniaka Majchrzaka. Zamiast normalnego, z krwi i kości grona znajomych mamy jakąś poczwarną klasę z tatuażami i "Boże, jakie to dziecko ma koleżanki". Zamiast "jedną mam tylko Idusię, no nie?" mamy "może jej zimno". Dawkę wzgardy, której kiedyś nie było wcale. I tyle. Wiecie, chociaż młodzież i dzieciaki te trzydzieści lat temu jeździli nad wodę i na pewno widzieli goliznę we wszystkich kategoriach wiekowych i wagowych, to nie wyobrażam sobie, żeby ówczesna Małgorzata Musierowicz przepuściła przez pióro tekst o grubych babach wystawiających do słońca fałdy... Nie, po prostu nie. Odpowiedz Link
villanden Re: Podła jestem 26.07.12, 11:20 Zgadzam sie z Toba ananke, doskonale to ujelas... Nie znalam tego artykulu wczesniej i tez czytalam z sentymentem, za czyms co nie wroci... Zarowno za ksiazkami i moim ich odbiorem. Ubodl mnie ten fragment... Zal mi sie zrobilo (fantastycznie napisanej) Ewy i Aurelii... "Kiedy umarła matka Aurelii, pani Jedwabińska, jakoś nikt nie protestował. Pisarka przyznaje, że nie była to specjalnie udana postać, bo nie umie pisać o osobach niesympatycznych. Co innego Borejkowie. O nich czytelniczki martwią się na zapas." Odpowiedz Link
emae Re: Podła jestem 26.07.12, 11:28 villanden napisała: > Ubodl mnie ten fragment... Zal mi sie zrobilo (fantastycznie napisanej) Ewy i A > urelii... > > > "Kiedy umarła matka Aurelii, pani Jedwabińska, jakoś nikt nie protestował. Pisa > rka przyznaje, że nie była to specjalnie udana postać, bo nie umie pisać o osob > ach niesympatycznych. Co innego Borejkowie. O nich czytelniczki martwią się na > zapas." > Jeśli Ewa miała być w zamierzeniu autorki niesympatyczną postacią, to faktycznie się nie udała. W ogóle to zdanie jest komiczne :D Nikt nie protestował! Momentalnie przypomniała mi się "Misery" Stephena Kinga :D Odpowiedz Link
skrzydlate.bobry Re: Podła jestem 29.07.12, 18:39 A ja, nadal na fali lenistwa umysłowego, przeczytałam ,,Kalamburkę'' od deski do deski, po raz drugi od zakupu. Bardzo się ona różni od reszty ,,Jeżycjady'', szczególnie od wczesnych tomów, ale na swój sposób czytać się da. Utwierdziłam się po raz kolejny w przekonaniu, że małżeństwo z Ignacem było akcją ,,na złość babci odmrożę sobie uszy'', ale za to zaczęło mnie nurtować inne pytanie - kiedy Ignac zaczął palić? Przed ślubem nie pali, jest taka scena z kawiarnią wypełnioną dymem papierosowym, do którego on się ewidentnie nie dokłada (tuż przed tym, jak idą z Milą do Fotoplastykonu, gdzie zapada postanowienie o ślubie). Jest też napisane, że młoda Mila dymu nie lubiła. Wiem, że mamy się nie czepiać apokryfu, ale intrygujące to mimo wszystko jest. Odpowiedz Link
slotna Re: Podła jestem 29.07.12, 19:40 Nigdy, przenigdy nie palil. W nowych wydaniach KK papierosa zastapi mietoweczka. Jak w "Malomownym" :P Odpowiedz Link
skrzydlate.bobry Re: Podła jestem 29.07.12, 19:55 Rety, z rozpędu przeczytałam to ,,zastąpi'' w czasie przeszłym dokonanym, skoczyło mi tętno (sama nie wiem, dokąd) i dopiero po zalogowaniu się zauważyłam, że to na razie wizja przyszłości. A w ,,Małomównym'' naprawdę zastąpiła? Świat zwariował. Odpowiedz Link
ssssen Re: Podła jestem 25.07.12, 15:28 Pięknie ten artykuł pokazuje, jakie czytelniczki potrafią być durne. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Podła jestem 25.07.12, 15:49 ssssen napisał: > Pięknie ten artykuł pokazuje, jakie czytelniczki potrafią być durne. W odróżnieniu od ssącego troglodyty Ssena, który wielbi niechlujną i chamską autorkę bezkrytycznie, a jej czytelniczki nienawidzi. Weź się wreszcie lecz, człeczyno. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Podła jestem 25.07.12, 16:20 Rozwiń myśl, bo się czuję niedopieszczona informacyjnie. Odpowiedz Link
nessie-jp Re: Podła jestem 25.07.12, 20:52 the_dzidka napisała: > Rozwiń myśl, bo się czuję niedopieszczona informacyjnie. No coś ty, kolega swoim zwykłym zwyczajem wyniośle nacharkał sobie z góry na obuwie, po czym znikł, zachwycony wyczynem. Nie spodziewałabym się żadnych rozwinięć. Odpowiedz Link
hamerykanka Re: Podła jestem 27.07.12, 19:03 A mnie oazu uderzylo jej zdjecie: jaka ona podobna do swoich ilustracji! Tak samo ciastowata , rozplywajaca sie jak wyrosniete ciasto drozdzowe! Teraz wiem, skad sie wzial jej styl ilustracji: przeglada sie w lustrze i ewentualnie zmienia kolor oczek i wloskow! Odpowiedz Link
kajaanna Re: Podła jestem 28.07.12, 14:09 Nie, Hamerykanko: tu nie oceniamy twórczości przez pryzmat wyglądu autorki. I radzę Ci - nigdy tego nie rób, nigdy nie przenoś swojego chichotku nad czyjąś posturą, tylko po to, aby określić wartość dzieła. Bo taka miarka odpadnie z hukiem przy Henri de Toulouse-Lautrec. Odpowiedz Link
piotr7777 Re: Podła jestem 28.07.12, 16:35 To były dość zamierzchłe czasy- Wysokie Obcasy były takim kobiecym (ale na dość wysokim poziomie merytorycznym) pismem a nie -jak obecnie - biuletynem feministycznym. To znaczy był tam od początku felieton Kingi Dunin, ale jej poglądy nie wytyczały linii redakcyjnej. Dziś jeśli nazwisko MM pojawia się w WO to wyłącznie w szyderczym kontekście. Ba, pamiętam taki wywiad z Kazimierą Szczuką gdy mówiła, że kiedyś literatura młodzieżowa była lepsza i tu wymienia m. in. Musierowicz. Na co przeprowadzająca wywiad pyta: "Musierowicz?" (coś w stylu :" no, to chyba jakaś pomyłka") a Szczuka wyjaśnia, że oczywiście chodziło jej o pierwsze części Jeżycjady, no bo potem - wiadomo. Co do samego artykułu, to jednak deklaracje autorki o tym, jak bardzo pilnuje szczegółów w kontekście finalnego efektu rzeczywiście brzmią kompromitująco. Gdyby powiedziała np. :"staram się, żeby mniej więcej się zgadzało, ale, kochani, to wszystko są fikcyjne historie i fikcyjne postaci, spróbujcie traktować te książki jak odrębne całości a nie jak jakąś kronikę" byłoby to uczciwsze. Bo trudno zachwycać się tym, że topografia powieściowych Jeżyc jest taka sama jak rzeczywistych (a dlaczego miałaby być inna?). Jakoś Prus pisząc Lalkę potrafił zadbać o wiele detali (np. Wokulski widzi Łęcką na spektaklu, który faktycznie się odbył etc.) To samo pisarze w typie Krajewskiego (ale im jest łatwiej - mają dostęp do internetu). Co do Ewy Jedwabińskiej - to rzeczywiście nie była postać negatywna, ale faktycznie - sympatyczna nie była. Co zresztą wcale jej nie przekreśla, w powieściach sensacyjnych na ten przykład ludzie sympatyczni okazują się zbrodniarzami a ci odpychający są przez cały czas po tej właściwej stronie. Tylko, że sumie to przykre, że autorka w "Opium" - ustami Dmuchawca - przeprowadza obronę postaci Ewy a potem mówi, że tak właściwie to była nieudana postać i faktycznie była wredna, więc w sumie nic się nie stało, że zmarła". Raczej to przykre. I jeszcze jedno - ostatnia klasyczna książka z cyklu to faktycznie "Imieniny", wtedy ostatnia książka jaka się ukazała. Klasyczna - to znaczy główną bohaterką jest dziewczyna w wieku licealnym (wyjątek- Nutria i Nerwus), przeżywa wielkie uczucie i na końcu jest szczęśliwe zejście głównej pary (wyjątki- Kłamczucha i Ida sierpniowa). Potem autorka zarzuciła tę konwencję i jak widzę z komentarzy na tym forum, nie zostało to ocenione pozytywnie. Odpowiedz Link
turzyca OT Lalka 28.07.12, 18:45 Jakoś Prus pisząc Lalkę potrafił zadb > ać o wiele detali (np. Wokulski widzi Łęcką na spektaklu, który faktycznie się > odbył etc.) Niezaleznie od tego, ze Lalka faktycznie jest genialna i w dokladnosci detalu tkwi sporo jej uroku (ilekroc ide Obozna pod gore z ciezkim plecakiem, tylekroc musze myslec o koniach z Lalki), to jednak nawet Prus strzelal babole. Z drobiazgow zapamietalam fakt, ze Prus pisal o jakims budynku przy Krakowskim Przedmiesciu, nie wiedzac, ze wprawdzie zostal on wybudowany przed jego przeprowadzka do Warszawy, ale w czasie powiesciowej sceny jeszcze tam nie stal. Zdaje sie, ze dosc szczegolowe zestawienie zrobil Godlewski w "Sladami Wokulskiego". Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Podła jestem 28.07.12, 20:25 > Co do Ewy Jedwabińskiej - to rzeczywiście nie była postać negatywna, ale faktyc > znie - sympatyczna nie była. (...) Tylko, że sumie to pr > zykre, że autorka w "Opium" - ustami Dmuchawca - przeprowadza obronę postaci Ew > y a potem mówi, że tak właściwie to była nieudana postać i faktycznie była wred > na, więc w sumie nic się nie stało, że zmarła. Tak, zgadzam się z tobą Piotrze w stu procentach - mnie też się zrobiło jakoś tak niemiło, gdy to czytałam... "Nikt nie protestował", ciekawe, jak miał protestować, skoro już zmarła - chyba chodziło o to, że nikt jej nie żałował?... To znaczy ja nie jestem pewna, czy byłoby dobrze, gdyby Ewa ostała się żywa. Bo proszę państwa, wic polega na tym, że postać Ewy, mimo że osoby nielubianej, zaprojektowanej przez Autorkę jako niemiłej i nieumiejącej sobie poradzić z sobą, jednocześnie wyszła jej chyba najlepiej... Już kiedyś pisałam, że IMHO to był przypadek, ale fakt jest faktem: Ewa jest autentyczna i co ważne zgodna z deklaracjami odautorskimi. Ona JEST niemiła, spięta, sfrustrowana, w depresji. (BTW mało wiarygodny jest dla mnie finał OwR, z tą fioletową bluzką na krześle.) Wolę sobie nie wyobrażać, co by było, gdyby Ewa jednak pozostała żywa. Bo prawdopodobnie jej postać zostałaby też zmarnowana, jeszcze zrobiono by z niej nie daj boru drugą panią Pościkową?! Ale to jest jedna kwestia, natomiast ględzenie "ona była nieudana, więc dobrze, że zmarła" jakoś nie bardzo mi się podoba. Odpowiedz Link
hamerykanka Re: Podła jestem 28.07.12, 20:10 Przepraszam bardzo. Po prostu uderzylo mnie podobienstwo do jej ilustracji. (wyjmuje zza plecow nadwiedlego gozdzika z przybraniem) Przepraszam Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Podła jestem 28.07.12, 20:15 Przeprosiny przyjęte. *odbiera w imieniu forum goździka, ściska prawicę, krzepiący uśmiech wypływa* Ale dlaczego jeden goździk, a nie dwa? Odpowiedz Link
dziabka1 Re: Podła jestem 17.02.14, 20:22 hamerykanka napisała: > Przepraszam bardzo. Po prostu uderzylo mnie podobienstwo do jej ilustracji. > > (wyjmuje zza plecow nadwiedlego gozdzika z przybraniem) > Przepraszam > Hm.. może wyjdę na głupka, ale mnie tez, juz dość dawno, uderzyło podobieństwo pani MM do Gabrieli.. gdzieś jest takie zdjęcie, na którym pani MM jest po prostu jak Gaba.. Odpowiedz Link
zaisa Re: Podła jestem 19.02.14, 04:32 Gdyby tekst wyżej ograniczał się do pierwszego i ostatniego zdania postu, nikt by zapewne nie poczuł potrzeby protestu. W samym podobieństwie autorki rysunku do narysowanej postaci nie ma nic złego przeciez. Odpowiedz Link
zmija_w_niebieskim Zgrzyt 19.02.14, 21:33 "Tego dialogu najprawdopodobniej by nie było, żeby nie czytelniczki." Żeby??? To ma być poprawna polszczyzna??? Wstyd, Wysokie Obcasy! Odpowiedz Link
mankencja Re: Zgrzyt 19.02.14, 22:15 sjp.pwn.pl/szukaj/%C5%BCeby 4. «spójnik wprowadzający zdanie podrzędne oznaczające niespełniony warunek tego, o czym mowa w zdaniu nadrzędnym, np. Żebym wiedział jak, to bym wam pomógł.» Odpowiedz Link
zmija_w_niebieskim Re: Zgrzyt 22.02.14, 12:50 Widocznie teraz zasady się rozluźniły...mnie uczono, że to zwykła niechlujność językowa, bo w takim zdaniu należy użyć tylko i wyłącznie "gdyby" Zdanie "żebym wiedział, jak..." donończyłabym: "...musiałbym się nauczyć" Ale zasady poprawnej polszczyzny zmieniają się cały czas, głównie po to, żeby ułatwić życie nieukom, jak np. ujednolicenie pisowni "nie" z imiesłowami przymiotnikowymi. Podobno powiedzenie "po najmniejszej linii oporu" też nie jest już błędem...:( Odpowiedz Link
jottka Re: Zgrzyt 22.02.14, 14:07 zmija_w_niebieskim napisała: > Ale zasady poprawnej polszczyzny zmieniają się cały czas, głównie po to, żeby ułatwić życie nieukom, jak np. ujednolicenie pisowni "nie" z imiesłowami przymiotnikowymi. nieno, protestuję:) język jest żywym tworem, dlatego wszelkie zasady idą krok za nim i porządkują nam zjawisko natury, nie zaś dekretują co i jak ma ono robić. użytkownicy języka dążą do jak największej efektywności i przejrzystości, wspomniane ujednolicenie pisowni nie pojawiło się dlatego, że elity się załamały pod naporem nieuków, tylko dlatego że zasady były skomplikowane i nieprzejrzyste, a przede wszystkim nie pozwalały na w miarę łatwe rozróżnienie znaczeń, a o to w języku idzie. mogę sobie na przykład pomrukiwać ze zgrozą, słysząc rodaków mówiących "matemaTYka" zamiast jedynie słusznego "mateMAtyka", ale nie da się ukryć, że logika polszczyzny jest po ich stronie:) > Podobno powiedzenie "po najmniejszej linii oporu" też nie jest już błędem...:( ? źródło poproszę. to błąd innego typu, tzn. semantyczny, a nie czysto lingwistyczny, czemuś wątpię w jego usankcjonowanie. Odpowiedz Link
zmija_w_niebieskim Re: Zgrzyt 22.02.14, 18:04 Podobno powiedzenie "po najmniejszej linii oporu" też nie jest już błędem > ...:( > > ? źródło poproszę. to błąd innego typu, tzn. semantyczny, a nie czysto lingwist > yczny, czemuś wątpię w jego usankcjonowanie. Źródła Ci nie podam, bo usłyszałam to w telewizji, z ust jakiejś pani, której nazwiska nie pamiętam, dawno to było, dyskusja była wlasnie o tym, jak zmienia się język, pani była językoznawcą, a jej wypowiedź była własnie w tym duchu, że język się zmienia, że tak wiele osób mówi "po najmniejszej linii oporu" że jezykoznawcy są skłonni to w końcu zaakceptować, bo nacisk idzie na to "najmniejszej" i ma to większą siłę ekspresji niż wersja poprawna... Dlatego też napisałam "podobno" wsp > omniane ujednolicenie pisowni nie pojawiło się dlatego, że elity się załamały p > od naporem nieuków, tylko dlatego że zasady były skomplikowane i nieprzejrzyste > , a przede wszystkim nie pozwalały na w miarę łatwe rozróżnienie znaczeń Ależ właśnie dawne zasady pisowni "nie" z imiesłowami pozwalały na łatwe rozróżnianie znaczeń i były przejrzyste. Np. osoby niepalące to były te, które nie paliły wcale. Osoby nie palące - to byli palacze, którzy akurat w danej chwili nie mieli peta w ustach. Przykład pierwszy z brzegu, ale można ich znaleźć wiele. Ale może ja mam takie zboczenie, bo w liceum miałam cudowną panią polonistkę, która nauczyła nas - między innymi - zamiłowania do precyzjnego wyrażania myśli. Odpowiedz Link
jottka Re: Zgrzyt 22.02.14, 19:06 zmija_w_niebieskim napisała: > Ależ właśnie dawne zasady pisowni "nie" z imiesłowami pozwalały na łatwe rozróżnianie znaczeń i były przejrzyste. > Np. osoby niepalące to były te, które nie paliły wcale. Osoby nie palące - to byli palacze, którzy akurat w danej chwili nie mieli peta w ustach. > Przykład pierwszy z brzegu, ale można ich znaleźć wiele. z tego, co pamiętam, to właśnie dowcip polegał na tym, że tych drugich z brzegu była taka masa, że naród się gubił i nic już nie rozumiał, a językoznawcy też się głowili nad zasadnością formy a czy be:) a zdarzało się też tak, że pisownia łączna czy rozdzielna zależała od punktu widzenia w danym momencie, bo ktoś rozumiał to samo określenie jako ciągłe, a ktoś inny jako akcydentalne, ale za to chcieli określać to samo zdarzenie. > Ale może ja mam takie zboczenie, bo w liceum miałam cudowną panią polonistkę, która nauczyła nas - między innymi - zamiłowania do precyzjnego wyrażania myśli. jakby to ująć... precyzja myśli to nie jest to samo, co logika zmian zachodzących w języku. odwołując się do mojego przykładu z akcentowaniem matematyki, logiczna jest właśnie forma niepoprawna, za to w pełni zgodna z zasadą akcentowania w polszczyźnie. czasem logika zmian wynika z historii języka, czasem z siły skojarzeń potocznych i chęci rozszerzenia znaczeń, nie ma co się okopywać na jedynie słusznej pozycji:) Odpowiedz Link
meduza7 Re: Zgrzyt 25.02.14, 08:15 >czasem logika zmian wynika z historii języka, czasem z siły skojarzeń potocznych i chęci rozszerzenia znaczeń, nie ma co się okopywać na jedynie słusznej pozycji:) Jak sobie czasem porównuję pisownię dawniejszą, np. przedwojenną, ze współczesną, to zastanawiam się, co właściwie powodowało zmiany, bo wypływają one z zupełnie różnych przesłanek. Np. przed wojną pisano "djabeł" i "bronzowy". Jedno było zgodne z wymową, drugie - z ogólną pisownią tego słowa w innych językach (bronze - brąz w sensie metalu). Po wojnie zreformowano pisownię i zrobiono dokładnie odwrotnie, "diabeł" dostał "i" jak łaciński "diabolus", a "brąz" nosówkę zgodnie z wymową. Takie tam sobie rozważania na marginesie... ;) Odpowiedz Link
dziabka1 Re: Zgrzyt 25.02.14, 09:22 Po wojnie w ogóle zreformowano pisownię.. Niestety. Ja na przykład bardzo żałuję pięknego "mię", czyli po prostu "mnie". To słowo występuje w przekładzie Ani z Zielonego Wzgórza, autorstwa Rozalii Bernsteinowej, z roku 1957. Odpowiedz Link
slotna Re: Zgrzyt 25.02.14, 21:52 > Po wojnie w ogóle zreformowano pisownię.. Niestety. > Ja na przykład bardzo żałuję pięknego "mię", czyli po prostu "mnie". > To słowo występuje w przekładzie Ani z Zielonego Wzgórza, autorstwa Rozalii Ber > nsteinowej, z roku 1957. Jak 1957, to chyba ta reforma byla po zimnej wojnie? ;) Zartuje. Z ta tlumaczka chcialabym sie blizej poznac, ale ciezko znalezc na jej temat jakies informacje, przerabialismy juz to na forum LMM. Odpowiedz Link