Dodaj do ulubionych

Całe życie w jednym miejscu?

01.09.12, 15:10
Czy wy też zauważyliście, że MM ogranicza się tylko i wyłącznie do tworzenia życia bohaterów nie oddalając ich wogóle od tych Jeżyc, domu rodziców? Czy to normalne żeby nowi małżonkowie (razy kilka) mieszkali z rodzicami, albo pod rodzicami, albo obok rodziców, albo nad rodzicami? I czy grzechem jest ożenienie się , lub wyjście za mąż (do czepialskich) z kimś nie z Jeżyc lub Liceum Żeromskiego? Co wy o tym sądzicie, bo dla mnie to trochę dziwne.
Obserwuj wątek
    • nikadaw1 Re: Całe życie w jednym miejscu? 01.09.12, 15:34
      poważnie? w którym miejscu? nic nie zauważyłam.

      :P
    • the_dzidka Wiko 01.09.12, 16:01
      Sugeruje, żebyś poczytała najpierw to, co jest na forum chociażby na tej stronie, wrzuciła w wyszukiwarkę forum "mieszkanie z rodzicami/mieszkanie w suterenie/mieszkanie osobno", bo to jest kolejny twój wątek, w którym jedyną odpowiedzią jest "to już było wałkowane po wielokroć".

      Pewnie, że "dla ciebie nie było", ale chyba lepiej poczytać sobie wątki i podopisywać się na interesujące cię tematy, tam, gdzie się o nich rozprawia. Zobacz choćby tematy takie jak Irytacje w Jezycjadzie, Wpadki, Nieprawdopodobne sytuaucje, Nie wierzę, Dziesięć grzechów głównych, Właściwie dlaczego kołchoz? Przecież same tytuły wątków już sugerują, o czym może być w nich mowa.
    • eliza787 Re: Całe życie w jednym miejscu? 01.09.12, 21:48
      No, nie przesadzaj, Patrycję MM wyeksmitowała aż pod Kostrzyn (o ile dobrze pamiętam), co zresztą na niewiele się zdało, skoro kochająca rodzina odwiedzała ją tak często i gęsto, że biedaczka zmuszona była wybudować pawilon coby nie układać najbliższych do snu na podłodze w kuchni.
      • bupu Re: Całe życie w jednym miejscu? 01.09.12, 23:41
        eliza787 napisała:

        > No, nie przesadzaj, Patrycję MM wyeksmitowała aż pod Kostrzyn (o ile dobrze pam
        > iętam), co zresztą na niewiele się zdało, skoro kochająca rodzina odwiedzała ją
        > tak często i gęsto, że biedaczka zmuszona była wybudować pawilon coby nie ukła
        > dać najbliższych do snu na podłodze w kuchni.

        Powinna ich była (Miągwę, Babcię Milicję i Różyczkę zwłaszcza) ułożyć w piwnicy, takiej bez okien. A potem wezwać Niedźwiedzia Floryjana z materiałami budowlanymi i zręcznie zamurować drzwi.
    • dziennik-niecodziennik Re: Całe życie w jednym miejscu? 01.09.12, 23:03
      z caej rodziny jedna córka mieszka z rodzicami, a druga w tej samej klatce.
      reszta jest na awayu, niektorzy dosc daleko.
      nie przesadzasz aby?
    • zozulka4 Re: Całe życie w jednym miejscu? 02.09.12, 10:57
      Niby tak, ale nie jest to coś tak zupełnie niepopularnego - zwróć uwagę, że na wsiach często dzieci osiedlają (lub osiedlały) się w tej samej wsi lub sąsiednich przysiółkach (efekt jest taki, że mamy wsie w których 40 % mieszkańców nosi jedno nazwisko, kolejne 30 % - drugie, a na cmentarzach mamy całe aleje jednych, drugich, trzecich itd). Poza tym od kilkudziesięciu lat (od czasu popularności domów - klocków) buduje się specjalne piętro z pokojami, w którym mieszka córka z zięciem (syn z synową) i dzieci, a na dole - gospodarze. I nie jest tak, że mieszkają w takim układzie wyłącznie rodziny, których nie stać na wyprowadzkę - domy są wieeelkie. Oczywiście budzi to konflikty wewnątrz tych rodzin i chciałoby się (ja też) zobaczyć przynajmniej ich cień w Jecycjadzie. Ale na pewno nie jest takie niespotykane.

      Poza tym czytając tego typu książki jednak odnosimy je do znanej nam rzeczywistości, wzorców, modeli rodziny itd. Ponieważ spora część mojego środowiska to Kaukazczycy z nieco innym wzorcem rodziny niż u nas (obowiązek opieki nad rodzicami na starość) absolutnie mnie nie dziwi mieszkanie Gaby z rodzicami - teraz są jeszcze sprawni i zdrowi, ale co będzie za parę lat? Może gdy byli nieco młodsi Gaba nie miała pieniędzy na wyprowadzkę (poza tym spora część młodości to samotne macierzyństwo, a wtedy sprawdza się mieszkanie na kupie - zawsze ktoś pomoże przy dziecku:), a teraz jest już po ptokach, bo rodziców nie zostawi? Trochę dziwna jest w takiej sytuacji decyzja Idy - skoro jedna córka już jest na miejscu to druga aż tak bardzo nie musi ;)
      Inna sprawa to mały metraż, na którym mieszka mnóstwo ludzi, a który zdaje się mieszkańcom nie przeszkadzać - i to dla mnie jest już dziwne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka