Dodaj do ulubionych

Wpadusie w McDusi

    • emae Re: Wpadusie w McDusi 15.10.12, 19:55
      Powiedzcie mi, dobre duszyczki: ile lat ma Ziutek? I ile lat minęło od akcji "Sprężyny"? I czy tylko mnie się wydaje, że coś tu się nie klei?
      • anutek115 Re: Wpadusie w McDusi 15.10.12, 20:13
        emae napisała:

        > Powiedzcie mi, dobre duszyczki: ile lat ma Ziutek? I ile lat minęło od akcji "S
        > prężyny"? I czy tylko mnie się wydaje, że coś tu się nie klei?

        Ziutek ma dwa lata i trzy miesiące (przypadkiem mam w domu rówieśnika, dlatego dokładnie pamiętam ;), od czasu "Sprężyny" minęło półtora roku.
        • emae Re: Wpadusie w McDusi 15.10.12, 20:19
          anutek115 napisała:

          > Ziutek ma dwa lata i trzy miesiące (przypadkiem mam w domu rówieśnika, dlatego
          > dokładnie pamiętam ;), od czasu "Sprężyny" minęło półtora roku.
          >

          To Łusia miała w "Sprężynie" ponad 10 lat? Teraz ma 12...
          • bupu Re: Wpadusie w McDusi 15.10.12, 20:34
            emae napisała:

            > To Łusia miała w "Sprężynie" ponad 10 lat? Teraz ma 12...

            Prawie 10. Urodziny 1 sierpnia. Sprawdziłam właśnie. Ergo Łusia w "Makbusi" powinna mieć jedenaście lat i prawie 5 miesięcy. Ergo autorce znowu się coś pokitwasiło.
        • ananke666 Re: Wpadusie w McDusi 15.10.12, 20:27
          > Ziutek ma dwa lata i trzy miesiące (przypadkiem mam w domu rówieśnika, dlatego
          > dokładnie pamiętam ;), od czasu "Sprężyny" minęło półtora roku.

          Siatka centylowa wysokości ciała chłopców informuje, że chłopczyna ma ok. 90 cm wzrostu, a kto wie, czy nie więcej.
    • klawiatura_zablokowana Re: Wpadusie w McDusi 22.10.12, 17:59
      > - McDusia przygląda się Grzesiowi i Miągwie, stwierdzając, że są do siebie tak
      > podobni i przystojni. Jak Ignaś by jeszcze tylko zapuścił taką CIEMNĄ brodę jak
      > ojciec, to dopiero wyglądałby korzystnie!

      Szesnastolatka w 2009 roku uważa, że ciemna ojczulkowa broda u jej rówieśnika jest sexy? Auuuuuuu! Ratunkuuuuu!
      • piotr7777 wzrost Józefa 28.10.12, 08:20
        Czy to nie dziwne, że Józef ma dwa metry wzrostu skoro jego ojciec ma tylko 168 cm?
        • nabakier Re: wzrost Józefa 28.10.12, 08:31
          Hm...Ida jest dość wysoka (chyba ponad 170). Osobiście znam chłopię prawie dwumetrowe w wieku 14 lat! po tatusiu circa 165. I o dziwo, mamusia też z 163, nie więcej. Ale już ojciec mamusi, czyli dziadek chłopięcia, był chłop sporawy (circa 190). Właśnie- dziad Borej ma wiela?
          • ananke666 Re: wzrost Józefa 28.10.12, 09:09
            Nie ma wiela.

            - Tak, tatusiu - odpowiedziała pokornie Ida, po czym podeszła do rodzica i złożyła rudą
            głowę na jego wąskiej piersi. Wymagało to od niej pewnych starań, gdyż, mając wysokie obcasy,
            górowała nad nim wzrostem. Rodzic sięgał jej do ramion.
        • kaliope3 Re: wzrost Józefa 28.10.12, 10:40
          Nie, no, bez jaj:) Wzrost można odziedziczyć nawet i po prapradziadku, przecie. Ojciec ani matka nie są tu decydujący.
        • klawiatura_zablokowana Re: wzrost Józefa 09.11.12, 23:26
          Chyba nie aż tak dziwne. Ja jestem wyższa od obojga rodziców, podobnie jak Ida, mam to po dziadku od strony ojca, bo przodkowie matki są malutcy. Z kolei mój mąż i jego brat to wielkie chłopy dwumetrowe, teść także, reszta rodziny po mieczu jest niska. Musiał być wysoki któryś z przodków po kądzieli. Czasem się dziedziczy po jednej linii i tyle.
    • grzalka Re: Wpadusie w McDusi 28.10.12, 08:29
      lezbobimbo napisała:


      >
      > - Pyziak ma udar w grudniu? Nie pił już od dwóch lat, może to dlatego?
      >
      A co ma miesiąc do udaru? Udary zdarzają się cały okrągły rok, każdego dnia
    • juleg Re: Wpadusie w McDusi 28.10.12, 09:18
      - w dzień ślubu 27 grudnia Łałry pada śnieg, aż tu nagle jeden, niesłychany nigdy w grudniu, grzmot, co wszyscy przyjmuja jako fatum i znak od Jowisza.

      Akurat sama byłam światkiem grzmotu zimą, choć był to styczeń o ile pamiętam, ale takie cuda się zdarzają;-)
      • rudzik85 Re: Wpadusie w McDusi 08.11.12, 20:33
        Brałam ślub 27 grudnia roku pańskiego 2008 wiec czuję się poniekąd wywołana do tablicy.

        Kwiaty- groszki pachnące ?! absurd.
        Róże i storczyki -niby dostępne cały rok- zamawiałam w kwiaciarni specjalnie, okres po świętach, a przed sylwestrem to jest w wielu dziedzinach martwy sezon. Wybór jest (był?) mocno ograniczony.

        Fryzury i makijaże ślubne- sporo czasu spędziłam na forach ślubnych i naprawdę ze świecą szukać dziewczyny nawet biorącej skromny ślub, które nie zrobiła jednego i drugiego (ja też). Dominował raczej pogląd "Cioci Wiesi z przychówkiem piątej wody po kisielu nie zaproszę, bo mnie nie stać, limuzyną nie pojadę bo mnie nie stać, ale wyglądać mam bosko- dla męża, a także ze względu na zdjęcia, je się przecież później ogląda wiele razy"

        Nie jestem śpiewaczka operową z kieckami do występów do wyboru, do koloru, ale do licha jakbym miała iść w ciuchach na mnie za dużych, mających za sobą 50 lat leżenia w szafie (wtf?!) to wolałabym założyć małą czarna ze swojej własnej szafy i wyglądać jak człowiek, a nie jak parodia panny młodej.
        Zresztą, był taki przypadek na forum- dziewczyna zamówiła suknię z Hiszpanii, wysłała swoje wymiary, mieli przysłać gotową. Przesyłka dotarła w ostatniej chwili i jak sie łatwo domyślić, suknia nie pasowała- nie mogła sie w nią wbić, tak była mała, żadne poprawki czy agrafki nie wchodziły w grę. Rezultat? Rundka po mieście (Poznań to wszak nie Pcim Dolny, jakieś sklepy są, do licha nawet Galerie czynne do 21) i kupno pierwszej lepszej kremowej wieczorowej. Da sie? Da sie, XXI wiek sie kłania.
        • iwoniaw Jeszcze o groszkach, planowaniu i tradycji 09.11.12, 12:43
          Mila wyciąga ten cały bukiet "taki jak trzeba" (wrr...) z lodówki w momencie, gdy młodzi z rodziną mają już wyjeżdżać do ślubu - no ale zauważyła te groszki (niech będzie, ehem...) w kwiaciarni i kazała zrobić bukiet wcześniej - i co? Czyli wychodzi na to, że nie mówiąc nic wnuczce, nie konsultując się jednym słowem na temat stroju i wystroju, od początku zamierzała jej zepsuć koncepcję pt. "tak będę wyglądać jako panna młoda"? Zresztą Laura - już przebrana w stary kostium Mili i w wieńcu z róż - wyraźnie mówi, że jednak wolałaby tę różę od Adama (która to róża zdecydowanie się przynajmniej z wieńcem komponuje) - i co słyszy? Jakieś głupoty o "tradycji". Głupoty, bo ja się pytam, czy matka Laury szła do swego "nieprawdziwego" ślubu z groszkami (albo do prawdziwego, z Grzegorzem?) Czy przy ślubie którejś z trzech ciotek Laury jest mowa o groszkach? Czy Róża wspomina o groszkach planując ślub z Fryckiem? Więc co to za tradycja, ja się pytam?
          Borejkowie nigdy przenigdy wcześniej nie robili czegoś "bo tak czynili dziadowie i prababki", to w ostatnich latach im się tak nagle odmieniło. Naprawdę skojarzenie z portretem przodka inżyniera Karwowskiego mi się utrwala coraz bardziej :-D
          • ananke666 Re: Jeszcze o groszkach, planowaniu i tradycji 13.11.12, 10:58
            iwoniaw napisała:

            > Jakieś głupoty o "tradycji". Głupoty, bo ja się pytam, czy matka Laury szła d
            > o swego "nieprawdziwego" ślubu z groszkami (albo do prawdziwego, z Grzegorzem?)
            > Czy przy ślubie którejś z trzech ciotek Laury jest mowa o groszkach? Czy Róża
            > wspomina o groszkach planując ślub z Fryckiem? Więc co to za tradycja, ja się p
            > ytam?

            Zwracam uwagę, że Mila przy własnym ślubie nie tylko w jednej wersji miała goździki, a w drugiej groszki, ale w dodatku nie dowiedziała się, dlaczego te groszki miały jakieś znaczenie!

            - Nie ma znaczenia, jeśli chodzi o róże! - Gizela była bardzo rozgniewana. - Ale ma, jeśli chodzi o groszki!
            Teraz zdenerwowanie udzieliło się Mili.
            - Nie rozumiem, dlaczego?
            - A po co masz rozumieć, wystarczy, że ja wiem.


            [...]

            - Jak się kogoś wychowuje - powiedziała wreszcie zmienionym głosem - to czasem trzeba coś kazać. Jak się wychowuje kogoś nieposłusznego, to trzeba kazać często. Teraz mam prośbę:
            weź te groszki. To jest ważne.
            - Ważne dla ciebie? - spytała buntowniczo Mila.
            - Tak. Ale dla ciebie też.
            - Dla mnie?
            - Weź te groszki.



            O Zuzannie Makowskiej Mila nie wiedziała praktycznie nic! Nie znała ani jej twarzy, jej upodobań, ani wspomnień o niej. W jej oczach ta cała tradycja to tylko tyle, że Gizela kiedyś się uparła ze znanych sobie przyczyn. I tyle.
            • piotr7777 Re: Jeszcze o groszkach, planowaniu i tradycji 13.11.12, 18:16
              To co piszecie jest prawdą, ale
              -to że Gizela nie wyjaśniła Mili znaczenia groszków nie znaczy, że Mila nie mogła się tego znaczenia później domyślić. Ot, choćby czytając książkę o weselnych tradycjach czy coś w tym rodzaju. A mogło się to stać dopiero przed ślubem Laury
              -być może Mila chciała specjalnie tych groszków dla Laury właśnie aby zademonstrować dwa fakty - że w Laurze widzi młodszą wersję siebie (nie tyle fizyczną co charakterologiczną) oraz, że spośród wszystkich mężów kobiet z rodu Borejków to Adam najbardziej odpowiada oczekiwaniom seniorów. Bo zięciowie (Grzegorz, Marek, Robert i Florian) niby są lubiani, ale żaden nie jest w oczach seniorów ideałem a Fryderyka dziadkowie tolerują zaledwie jako ojca prawnuczki. W sumie to może być ciekawe gdy córki Gabrysi przyjadą na jakąś uroczystość z mężami - kontrast w traktowaniu Fryderyka i Adama może być widoczny
              -a w tym kontekście fakt, że -jak się okazało - Laura brała ślub w starej garsonce Mili miał być tylko potwierdzeniem wcześniejszych założeń. Ot, los tak chciał i tyle.

              • dakota77 Re: Jeszcze o groszkach, planowaniu i tradycji 13.11.12, 18:37
                piotr7777 napisał:

                > To co piszecie jest prawdą, ale
                > -to że Gizela nie wyjaśniła Mili znaczenia groszków nie znaczy, że Mila nie mog
                > ła się tego znaczenia później domyślić. Ot, choćby czytając książkę o weselnych
                > tradycjach czy coś w tym rodzaju.

                Chwila, jaka ksiazka o weselnych tradycjach? Jedyne znaczenie groszkow bylo takie, ze lubila je rodzona matka Mili. Ale tego Gizela jej przeciez nigdy nie powiedziala, wiec skad nagle ta rodzinna tradycja?
                • piotr7777 Re: Jeszcze o groszkach, planowaniu i tradycji 13.11.12, 18:40
                  dakota77 napisała:

                  > Chwila, jaka ksiazka o weselnych tradycjach? Jedyne znaczenie groszkow bylo tak
                  > ie, ze lubila je rodzona matka Mili. Ale tego Gizela jej przeciez nigdy nie pow
                  > iedziala, wiec skad nagle ta rodzinna tradycja?

                  O.K., myślałem po prostu, że groszek w założeniu symbolizuje nieżyjącą matkę panny młodej.
                  No więc - wytłumaczenie jest jedno - Mila nie znając uzasadnienia po prostu je na siłę wymyśliła.
                  • ananke666 Re: Jeszcze o groszkach, planowaniu i tradycji 13.11.12, 19:09
                    > O.K., myślałem po prostu, że groszek w założeniu symbolizuje nieżyjącą matkę p
                    > anny młodej.

                    Bo w zasadzie symbolizuje związek z nieżyjącą matką panny młodej. Ale nie każdej panny z nie każdą matką, tylko Mili z Zuzanną. Gdyby to była jakaś tradycja, o której można przeczytać w książce o zwyczajach weselnych, byłoby z zewnątrz nad wyraz niezręcznie, ponieważ zarówno Mila, matka czterech córek, jak również Gabriela, matka omawianej tu panny, były żywe i nawet całkiem żwawe.
          • robeenek Re: Jeszcze o groszkach, planowaniu i tradycji 30.11.12, 22:15
            iwoniaw napisała:

            > Mila wyciąga ten cały bukiet "taki jak trzeba" (wrr...) z lodówki w momencie, g
            > dy młodzi z rodziną mają już wyjeżdżać do ślubu - no ale zauważyła te groszki (
            > niech będzie, ehem...) w kwiaciarni i kazała zrobić bukiet wcześniej - i co? Cz
            > yli wychodzi na to, że nie mówiąc nic wnuczce, nie konsultując się jednym słowe
            > m na temat stroju i wystroju, od początku zamierzała jej zepsuć koncepcję pt. "
            > tak będę wyglądać jako panna młoda"? Zresztą Laura - już przebrana w stary kost
            > ium Mili i w wieńcu z róż - wyraźnie mówi, że jednak wolałaby tę różę od Adama
            > (która to róża zdecydowanie się przynajmniej z wieńcem komponuje) - i co słyszy
            > ? Jakieś głupoty o "tradycji". Głupoty, bo ja się pytam, czy matka Laury szła d
            > o swego "nieprawdziwego" ślubu z groszkami (albo do prawdziwego, z Grzegorzem?)
            > Czy przy ślubie którejś z trzech ciotek Laury jest mowa o groszkach? Czy Róża
            > wspomina o groszkach planując ślub z Fryckiem? Więc co to za tradycja, ja się p
            > ytam?
            Witajcie! Od pewnego czasu czytuję Wasze forum i rżę ze śmiechu. Jeśli chodzi o akcję z groszkami zaczynam podejrzewać Milę o uknucie spisku. Zakupiła nie tylko te groszki, ona przekupiła Bernarda żeby wywiózł suknię Laury w siną dal (może były przedyskutowane i inne warianty jak unicestwić suknię) i następnie odegrała szopkę z kostiumikiem, w którym od początku widziała ślubny strój wnuczki.
            • nessie-jp Re: Jeszcze o groszkach, planowaniu i tradycji 23.04.13, 02:38
              > zaczynam podejrzewać Milę o uknucie spisku. Zakupiła nie tyl
              > ko te groszki, ona przekupiła Bernarda żeby wywiózł suknię Laury w siną dal


              I wreszcie się zemściła na Pyziaczym nasieniu, co było niedobre dla mamusi... ::rży::

              Oj, tak, Laurka nie wiedziała, z kim zadziera, Mila w ten kostiumik naftalinę latami wcierała z mściwym błyskiem w oku i mroziła stosowne groszki...
    • jedna_an_ja Re: Wpadusie w McDusi 18.11.12, 21:45
      Wreszcie pojawił się wątek wrocławski (zazdroszczę poznaniakom Jeżycjady), dowiedziałam się , że Macdusia chodzi do "Chrobrego" i aż musiałam zaglądnąć do neta, żeby stwierdzić, że to po prostu dwunastka... raczej nie nazywa się szkół wrocławskich z imienia, więc dziewczę pewnie nieźle musiało się przygotować do tegoż dialogu...
      • karolina.delila Re: Wpadusie w McDusi 20.11.12, 15:26
        Faktycznie, we Wrocławiu na licea mówi się numerami, zupełnie inaczej niz np w Warszawie, gdzie operuje się nazwami : reytan, zamoyski, zmichowska itp.
        Ten chrobry wziął sie z KG na stronie MM, jedna z uzytkowniczek z Wrocławia, prosiła MM aby w McDusi wystąpiło jej LO im Chrobrego, MM sie ucieszyła i powiedziała, ze zaraz dopisze.
    • 39.a Re: Wpadusie w McDusi 23.11.12, 01:10
      W następnym wydaniu "McDusi" proszę o poprawienie terminu psychologicznego. Chodziło o mechanizm obronny. Jest: przeniesienie, winno być: p r o j e k c j a (chodziło o rzutowanie własnych cech na innego osobnika).

      I ukłony dla Pani Małgorzaty ;)
    • bisturi Re: Wpadusie w McDusi 28.11.12, 12:53
      dla mnie wpadką nomen omen kosmiczną są komentarze na temat prezentu Ignasia, czyli zdjęcia Ziemi z kosmosu. Wzbudza ono mianowicie zupełnie trzeźwe i zasakująco nietradycyjne releksje na temat tego jak to "dużo nas już jest na tej planecie" (nieważne, że to nasza rodzinka akurat sporo tę planetę zagęściła). Te ilości "nas" wskazywać mają światełka migoczące w ciemności. A potem babcia Borejko pokrzepiająco jak to ona zauważa, że na szczęście wiele jeszcze obszarów jest na zdjęciu ciemnych. Ufff... możemy spokojnie wrócić do tradcyji i naszej migotliwej konsumpcji. A to, że w tych najciemniejszych rejonach jest NAJWIĘCEJ NAJBIEDNIEJSZYCH ludzi, którzy niczego poczytać ani pojeść sobie po zmroku nie mogą bo zwyczajnie nie ma tam prądu i zasilania i dlatego wszystko z kosmosu widać na czarno pomińmy w naszej uświęcenoj tradcyją ignorancji! Tego typu uwagi zestawione z pełnymi pogardy opiniami o bankierach - hochsztaplerach oraz deklaracjami "my z zasady nie gardzimy nikim" to jest naprawdę jazda bez trzymanki.
      • filifionka-listopadowa Re: Wpadusie w McDusi 28.11.12, 13:25
        Ciemna bardzo jest np. Korea Północna.
        https://4.bp.blogspot.com/-HvptC9WmcZs/T5fWmMYuIdI/AAAAAAAACXM/TK8VXOdJQ6c/s320/north-korea-at-night-satillite-photo-no-lights%2B-%2Bimage%2Bchartercities.org.jpg
        Choć mówiąc o ciemnych miejscach, pewnie Mila miała na myśli jakieś stepy, pustynie, lasy i morza (ja tak odczytałam tę wypowiedz), a nie koniecznie Koreę Północną. Mam na myśli te wszystkie zakątki gdzie cywilizacja się nie wdała tak brutalnie. A nie wydaje mi się, żeby sytuacja np. rodzin mongolskich wędrujących po stepie była taka tragiczna. Jest po prostu inna
        • kkokos Re: Wpadusie w McDusi 06.12.12, 20:47
          a tu jak na zamówienie cały zestaw:

          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,114944,13000236,Ziemia_noca___NASA_prezentuje_niesamowite_fotografie.html?i=0
          A nie wydaje mi się, żeby sytuacja np. rodzin mongolskich wędrujących
          > po stepie była taka tragiczna. Jest po prostu inna

          jest tragiczna - nie wszyscy są piśmienni, poezji nie znają :P
    • paszczakowna1 Re: Wpadusie w McDusi 05.12.12, 22:35
      Albo mi się pokręciło (nie mogę teraz tego miejsca znaleźć), albo Ignacy B. Sr. zastanawia się, jaki smak miało wino w starożytnym Rzymie, przy niedoskonale opanowanej destylacji. (Destylacji to oni, o ile mi wiadomo, nie mieli opanowanej w ogóle i brandy ni winiaku nie pijali.)
    • emae Re: Wpadusie w McDusi 09.04.13, 08:15
      Ktoś zwrócił uwagę na "flumen discendi" - faktycznie to jest wpadka, wyrażenie jest dwa razy użyte w znaczeniu "potok słów, słowotok", a naprawdę to się tłumaczy jako coś w stylu "potok nauki".

      Ignacy się starzeje i może się już mylić w zwrotach łacińskich. Narrator widocznie też.
      • iwoniaw Re: Wpadusie w McDusi 09.04.13, 08:53
        Cytat Ignacy się starzeje i może się już mylić w zwrotach łacińskich. Narrator widocz
        > nie też.


        Ja tam wszystko rozumiem i narratorowi mogła się nawet ręka omsknąć, tylko zadam tradycyjne pytanie (retoryczne): co robi w tym interesie redakcja i korektor? :-/
        • emae Re: Wpadusie w McDusi 09.04.13, 08:59
          Hmmm... Nie zna łaciny? :)
          • ginny22 Re: Wpadusie w McDusi 09.04.13, 12:22
            To niech sprawdzi ;)
            • meduza7 Re: Wpadusie w McDusi 09.04.13, 12:55
              Zanotowano! *zaciera łapki*
      • lavanta Re: Wpadusie w McDusi 09.04.13, 16:25
        Czy ten zwrot poprawnie nie brzmi w ogóle "flumen dicendi"? Z łaciny byłam dość słaba, więc się nie upieram w żadnym wypadku.
        • iwoniaw Re: Wpadusie w McDusi 09.04.13, 16:49
          No właśnie brzmi i o tym mowa - w założeniu miało być "potok słów", a przez literówkę (przepuszczoną niefrasobliwie przez niechlujną redakcję i korektę) wyszło jak wyszło.
          • lavanta Re: Wpadusie w McDusi 09.04.13, 17:00
            Przepraszam w takim razie, nie wczytałam się dobrze :).
            • meduza7 Re: Wpadusie w McDusi 09.04.13, 21:22
              Rzec by można: disce mulier latine!
    • requeson Re: Wpadusie w McDusi 22.04.13, 22:22
      Dzień dobry, odwiedzam forum od dawna i wreszcie postanowiłam sama się wypowiedzieć. :) McDusię przeczytałam kilka razy (masochizm?) i im częściej czytałam, tym więcej drobiazgów zaczynało mnie irytować. Zaczynając od najpoważniejszych:

      1) str. 245, wypowiedź Bebe:
      "Dambo tu mieszkał, w tamtych złych latach po stanie wojennym. (...) Profesora też w tym czasie zwolniono z pracy. (...) I mieszkali tu razem długo, a ja...
      Dambo wprowadził się do profesora w sierpniu 1988 r. W tymże roku, we wrześniu, profesor odwiedza w szkole Pieroga, wstawiając się za Dambo i Bebe, i wspomina, że zwolnili go ze szkoły osiem lat temu. OSIEM. To chyba trochę później niż "w tym czasie?"
      Ponadto, w grudniu 1991 r. z Dmuchawcem mieszka już Kreska z Maćkiem i córką. Wynika z tego, że Dambo mieszkał u Dmuchawca nie dłużej niż trzy lata. Czy nie aż tak znowu szalenie długo.

      2) str. 92 - Natalia chce zrobić piekielną kartkówkę klasie maturalnej 22 grudnia. Tymczasem 22 grudnia w szkołach nie ma już lekcji - tego dnia odbywają się klasowe Wigilie. Klasy maturalne nie są tu wyjątkiem.

      3) str. 140 - Jerzy Hajduk wpada do mieszkania Dmuchawca 23 grudnia wieczorem, po ciężkim zebraniu. Trudno mi uwierzyć, by jakiekolwiek zebranie w szkole odbywało się w przeddzień Wigilii. Byłby na to czas najpóźniej 22 grudnia, po odbębnieniu Wigilii klasowych, które przecież nie trwają długo.

      4) Na Wigilię do Floriana i Patrycji pojechali Borejkowie (Ignacy i Mila), Strybowie i Palysowie. Do Poznania na Pasterkę wracali już, dwoma samochodami, tylko Strybowie i Pałysowie. Brak wyjaśnienia, w jaki sposób przetransportowali się w obie strony Borejkowie – seniorzy – nie wydaje mi się, żeby mieli prawa jazdy i korzystali swobodnie z trzeciego dostępnego samochodu (przy okazji, z niewiadomych przyczyn drugi samochód Pałysów jest określany uparcie jako „autko Idy”, podczas gdy w przypadku wszelkich innych samochodów zawsze podawana jest marka honda, astra etc.)

      5) Ignacy Grzegorz urodził się w styczniu. Z „Nutrii i Nerwusa” wiemy, że w czerwcu ówczesnego roku Motyl miał pięć miesięcy, a Ida była w piątym miesiącu ciąży. Zgodnie z „Córką Robrojka”, różnica wieku pomiędzy Ignacym a Józinkiem to 11 miesięcy. W takim wypadku, chłopcy byliby z tego samego rocznika (jeden ze stycznia, drugi z grudnia) i powinni chodzić do tej samej klasy, a tymczasem Józinek jest jeszcze w gimnazjum, a Ignacy już w liceum. Jestem w stanie przyjąć, że ze względu na wyjątkowe zdolności Ignacy poszedł do szkoły o rok wcześniej, ale wydaje mi się, że nigdy nie było o tym mowy.

      6) str. 28, wypowiedź Łusi dotycząca futbolu i Azteków:

      „Najgorzej to jest, jak któregoś zawodnika skopią i przewrócą (…). Wszelako dziadzio mi wytłumaczył, że to jest szlachetne współzawodnictwo, korzeniami sięgające starożytnych Azteków. I zrozumiałam, że poniekąd lepiej się kopać po nogach i po brzuchu i biegać za jedną piłką (...)”

      Przyznaję, może się czepiam, ale skopać kogoś PO BRZUCHU, to jest szlachetne współzawodnictwo? W sporcie chodzi chyba o kopanie piłki, a nie siebie nawzajem.

      7) a ponadto irytujące drobiazgi stylistyczne:
      str. 203 – Do ślubu kuzynki pozostało jeszcze sporo czasu, ale na wszelki wypadek, aby uniknąć niespodzianek, ubrał się od razu w ten przeklęty garnitur z wymaganym przez matkę ohydnym wiśniowym krawacikiem w rzucik. (…) Zjadł obiad (…) po czym dotarło do niego, że musi sobie jeszcze wyprasować koszulę. (…) oraz stwierdził, że spodnie są pogniecione w dwie harmonijki.” - Z powyższego fragmentu wynika, że najpierw ubrał się w garnitur, a potem go wyprasował. Domyślam się, że prawdopodobnie obiad zjadł w gaciach, względnie w piżamie, a wytworny strój założył później, i nie miałabym pretensji, gdyby pierwsze zdanie zmieniono z „ubrał się” na „postanowił się ubrać”. Ale nie zmieniono.
      str. 195 – Janusz Pyziak najpierw wkroczył do kuchni, a następnie zdjął okrycie i umieścił je na przeładowanym wieszaku. Jak wiemy, wieszak znajdował się w korytarzu. Zabrakło małego wtrącenia: „cofnął się do korytarza i tam zdjął okrycie etc.”.
      str. 147 – scena z wstawionym Józinkiem (straszna sama w sobie). Ziutek jest kąpany w wannie, natomiast Józefa Ida wpycha do kabiny, a następnie uruchamia prysznic. Dla mnie „kabina” w takim wypadku kojarzy się wyłącznie z brodzikiem prysznicowym. Prawdopodobnie Józef został wtrącony do wanny i tam potraktowanym prysznicem, ale – znowu - nie wynika to z tekstu.

      Zdaję sobie sprawę, że to nie są wielkie potknięcia, ale bardzo mi przeszkadzały przy czytaniu...
      • slotna Re: Wpadusie w McDusi 23.04.13, 01:46
        > 2) str. 92 - Natalia chce zrobić piekielną kartkówkę klasie maturalnej 22 grudn
        > ia. Tymczasem 22 grudnia w szkołach nie ma już lekcji - tego dnia odbywają się
        > klasowe Wigilie. Klasy maturalne nie są tu wyjątkiem.

        U mnie w liceum nie bylo wigilii, tylko mikolajki, nie 22 grudnia, tylko w dowolnym, pasujacym grudniowym terminie i nie w czasie lekcji, a po. Co oczywiscie nie zmienia faktu, ze kartkowki by raczej zaden normalny nauczyciel nie zrobil, no ale - kto miewal wigilie klasowa zawsze 22 grudnia, reka w gore?

        > str. 147 – scena z wstawionym Józinkiem (straszna sama w sobie). Ziutek
        > jest kąpany w wannie, natomiast Józefa Ida wpycha do kabiny, a następnie urucha
        > mia prysznic. Dla mnie „kabina” w takim wypadku kojarzy się wyłącz
        > nie z brodzikiem prysznicowym. Prawdopodobnie Józef został wtrącony do wanny i
        > tam potraktowanym prysznicem, ale – znowu - nie wynika to z tekstu.

        Moze mieli w lazience i to, i to? Wanne z kabina maja moi dziadkowie, ale ciezko by tam bylo kogokolwiek wepchnac, nogi trzeba uniesc za wysoko ;)
        • lavanta Re: Wpadusie w McDusi 23.04.13, 11:15
          U mnie wigilie zawsze były 22 grudnia. W każdej szkole, w jakiej byłam odbywało się to tak, że mieliśmy pierwsze dwie albo trzy lekcje, a potem wszystkie klasy organizowały swoje spotkania. Z racji ogólnego rozprężenia przedświątecznego często w tym dniu w ramach lekcji np. oglądaliśmy filmy, chociaż niektórzy nauczyciele nie odpuszczali i przeprowadzali normalne zajęcia według planu. Ale zrobić kartkówkę dzień przed feriami świątecznymi - tego bym się nie spodziewała po najwredniejszym nauczycielu ;).
          Nie nazwałabym tego wpadką, raczej podważa to teorię, że Natalia jest tak uwielbiana przez swoich uczniów.
          • slotna Re: Wpadusie w McDusi 23.04.13, 11:37
            > U mnie wigilie zawsze były 22 grudnia. W każdej szkole, w jakiej byłam odbywało
            > się to tak, że mieliśmy pierwsze dwie albo trzy lekcje, a potem wszystkie klas
            > y organizowały swoje spotkania.

            A jak 22 grudnia wypadal w sobote albo niedziele? ;)
            • lavanta Re: Wpadusie w McDusi 23.04.13, 11:54
              Wtedy był obowiązek przyjścia do szkoły pod groźbą tortur :D.
              Oczywiście miałam na myśli ostatni dzień przed feriami świątecznymi, przeważnie był to 22 grudnia :).
        • buka_z_muminkow Re: Wpadusie w McDusi 26.10.13, 19:30
          > > 2) str. 92 - Natalia chce zrobić piekielną kartkówkę klasie maturalnej 22
          > grudn
          > > ia. Tymczasem 22 grudnia w szkołach nie ma już lekcji - tego dnia odbywaj
          > ą się
          > > klasowe Wigilie. Klasy maturalne nie są tu wyjątkiem.
          >
          > U mnie w liceum nie bylo wigilii, tylko mikolajki, nie 22 grudnia, tylko w dowo
          > lnym, pasujacym grudniowym terminie i nie w czasie lekcji, a po. Co oczywiscie
          > nie zmienia faktu, ze kartkowki by raczej zaden normalny nauczyciel nie zrobil,
          > no ale - kto miewal wigilie klasowa zawsze 22 grudnia, reka w gore?

          Ja. I w podstawówce, i w gimnazjum i w liceum. ostatni dzień szkoły przed świętami to była wigilia klasowa i nic poza tym.
      • dakota77 Re: Wpadusie w McDusi 23.04.13, 12:08
        requeson napisał(a):


        > str. 147 – scena z wstawionym Józinkiem (straszna sama w sobie). Ziutek
        > jest kąpany w wannie, natomiast Józefa Ida wpycha do kabiny, a następnie urucha
        > mia prysznic. Dla mnie „kabina” w takim wypadku kojarzy się wyłącz
        > nie z brodzikiem prysznicowym. Prawdopodobnie Józef został wtrącony do wanny i
        > tam potraktowanym prysznicem, ale – znowu - nie wynika to z tekstu.
        >
        Musze przyznac, ze nie rozumiem. Sama w lazience mam i wanne, i kabine prysznicowa- znaczy, brodzik z kabina, wiec nie widze powodu dla ktorego Ida mialaby tak nie miec;-) Wanna ma dosc wysokie brzegi i ciezko sie tam kogos wpycha w bezpieczny sposob, z kabina jednak latwiej.
        • nessie-jp Re: Wpadusie w McDusi 26.04.13, 17:08
          > Musze przyznac, ze nie rozumiem. Sama w lazience mam i wanne, i kabine prysznic
          > owa- znaczy, brodzik z kabina, wiec nie widze powodu dla ktorego Ida mialaby ta
          > k nie miec;-)

          Ja trochę sobie w ogóle tego Idusiowego mieszkania w suterenie nie wyobrażam. Gdzie tam jest miejsce na dużą łazienkę z wanną oraz kabiną prysznicową?

          Kiedy mieszkali tam Maciek i Piotr, mieszkanko było maleńkie do tego stopnia, że dobytek wisiał na ścianach i spadał na głowy. A to było tylko dwóch chłopaków.

          Nie pamiętam dokładnie, czy Idusia zagarnęła także część/całość pomieszczeń po wytwórni kołder? I wykonała przebudowę, postawiła ścianki działowe, dorobiła porządną łazienkę? Borejkowie są konsekwentnie przedstawiani jako fajtłapy życiowe z zaawansowaną niezbornością remontową, a Marek śpi... a tu proszę, wyśniły mu się aparatamenty w podziemach z łazienką na wysoki połysk :p
          • lavanta Re: Wpadusie w McDusi 26.04.13, 19:55
            nessie-jp napisała:


            > Nie pamiętam dokładnie, czy Idusia zagarnęła także część/całość pomieszczeń po
            > wytwórni kołder? I wykonała przebudowę, postawiła ścianki działowe, dorobiła po
            > rządną łazienkę?
            >
            Tak, przejęli część z tych piwnic, nie pamiętam, czy wszystko, ale na pewno powiększyli mieszkanie. Wiem, że ten temat był tu już wielokrotnie omawiany, ale i tak nadal nie mogę się nadziwić, dlaczego małżeństwo lekarskie, z pewnością nieźle zarabiające, wydaje kasę na rozbudowę mieszkania w piwnicy... Już nawet argument o bliskości dziadków, u których dzieci mogą spędzać czas jest mało przekonujący, na pewno jakieś mieszkanie w pobliżu można byłoby kupić.
            • meduza7 Re: Wpadusie w McDusi 26.04.13, 23:53
              Och, opis mieszkania Idy to jest kolejne przykrywanie słonia kołderką. Marudziliśmy, że jak to, w piwnicy, ciemno, niehigienicznie i tak dalej? No to dostaliśmy opis, że jest pedantycznie czyste, jasne, bo pomalowane na słoneczne kolory i oświetlone mnóstwem świetlówek, a Ida jest maniaczką wietrzenia. Hyhyhy, zwłaszcza to wietrzenie widzę, w suterenie przy ruchliwej ulicy.
    • meduza7 Re: Wpadusie w McDusi 26.04.13, 12:35
      Hihi, wyłowiłam kolejną wpadkę czasoprzestrzenną w McD! Zobaczycie ją w kolejnym odcinku analizy, a teraz powiem tylko, że Doktor faktycznie musiał tu nieźle mieszać, urwał parę godzin z jednego dnia, by dokleić je do innego... :D
    • buka_z_muminkow Re: Wpadusie w McDusi 26.10.13, 19:25
      Nie wiem, czy się nie powtórzę - może ktoś to już wyłapał.

      Na ślub Laury Pałysowie, Strybowie i Borejki jadą trzeba samochodami. Jest honda Marka, "stare zielone autko Idy" i nowa astra Strybów.

      Pałysowie, co zrozumiałe, ładują się w piątkę do większego ze swoich samochodów i odjeżdżają.

      Astrą jedzie Grzegorz, Ignac i Mila.

      Ostatnim autem jedzie Gaba, Ignaś, Pyziak i McDusia.

      No i Pani MM chyba zapomniała, że "stare zielone autko Idy" jest starym (bardzo starym, bo stare było już w "Pulpecji!) małym fiaten 126p!

      Że zacytuję:
      "Patrycja wracała ze szkoły z Romą, gdy ujrzała małego, charczącego znajomego fiacika w kolorze szmaragdowym, przeżartym tu i ówdzie rdzą, z napisem "The Doors" na drzwiczkach[...]. Fiacik był własnością Marka, który uciułał ostatnio dość pieniędzy, by nabyć ten przechodzony egzemplarz od jakiegoś przedstawiciela subkultury młodzieżowej. " dalej jest wzmianka, że to "maluch", czyli na pewno nie chodzi o żaden inny model fiata.

      W "Imieninach" czytamy:
      "[Gabriela] znalazła się we wnętrzu archaicznego pojazdu państwa Pałysów. Maluch miał już swoje lata w momencie, gdy Marek kupił go od fana zespołu The Doors, którą to nazwę zresztą ów poprzedni właściciel wymalował na drzwiczkach zardzewiałego pojazdu i to z obu stron. Poparu dobrych latach służby maluch się załamał i wtedy oddano go do remontu silnika. Na malowanie karoserii Pałysowie środków już nie mieli, bo zbierali właśnie na pieniądze na kupno nowego pojazdu, którym zresztą okazał się też maluch, tyle, że nowy. Fiacik The Doors zaczął więc z wolna służyć całej rodzinie. To sprawiło, że wkrótce wyglądał gorzej, niż kiedykolwiek.
      Wzdychają, Gabriela zajęła miejsce obok kierowcy i wstrzymawszy się z zatrzaśnięciem drzwi, spróbowała umieścić we wnętrzu swe długie nogi. Wreszcie to się jej udało. Kolana miała pod samą brodą, plecy zgięte w kabłąk."

      Potem mamy opis, jak do tyłu auta wsiada Bernard i jest tak ciasno, że kierowca-Grzegorz-także ma kolana pod brodą.

      Jest tu co prawda wzmianka o tym, że Pałysowie zbierają na nowe auto, ale chyba go w końcu nie zakupili, skoro w kolejnych tomach nadal autko Idy jest starym zielonym maluchem. A nawet jeśli kupili kolejnego malucha, także zielonego, to nie wyobrażam sobie, jak do środka mieszczą się cztery osoby takie jak:
      -Gabriela, metr osiemdziesiąt wzrostu, która nawet bez pasażera z tyłu nie może zmieścić swoich nóg w samochodzie,
      -Ignacy Grzegorz, opisywany jako "dwumetrowy"
      -Pyziak, który jak wiemy był wyższy od Gaby i o ile dobrze pamiętam, od czasu KK przytył,
      -McDusia, która co prawda jest niewysoka, ale do szczupłych nie należy.
      I to wszyscy w odświętnych strojach, które po podróży tak małym autem musiały być straszliwie pogniecione. Jakież to przemyślane i sensowne ;]

      W McDusi mamy jeszcze opis, jak Ignaś i Gaba wkładają nieprzytomnego Pyziaka na tylne siedzenie samochodu. Zastanawiam się, jak on się tam zmieścił i w ogóle jak to zrobili. Sama mam małe auto bez tylnych drzwi, większe jednak niż maluch i zastanawiam się, jak w przyszłości będę tam umieszczać dziecko w foteliku. Dwumetrowego, nieprzytomnego faceta chyba bym tam nie zmieściła.

      I do tego ten stary, rozpadający się gruchot, obciążony trzema (McDusia została w kościele) dużymi osobami pędzi setką do szpitala!

      Dlaczego astra jechały tylko 3 osoby, a maluchem cztery i to większe?

      Nie ogarniam ;)
      • zla.m Re: Wpadusie w McDusi 26.10.13, 21:22

        > W McDusi mamy jeszcze opis, jak Ignaś i Gaba wkładają nieprzytomnego Pyziaka na
        > tylne siedzenie samochodu. Zastanawiam się, jak on się tam zmieścił i w ogóle
        > jak to zrobili.

        Zwizualizowałam sobie pędzącego stówą malucha z wystającymi z jednej strony nogami a z drugiej głową i torsem dwumetrowego drągala ;))))
        • bupu Re: Wpadusie w McDusi 26.10.13, 23:05
          zla.m napisała:

          >
          > > W McDusi mamy jeszcze opis, jak Ignaś i Gaba wkładają nieprzytomnego Pyzi
          > aka na
          > > tylne siedzenie samochodu. Zastanawiam się, jak on się tam zmieścił i w o
          > góle
          > > jak to zrobili.
          >
          > Zwizualizowałam sobie pędzącego stówą malucha z wystającymi z jednej strony nog
          > ami a z drugiej głową i torsem dwumetrowego drągala ;))))

          Na tylnym siedzeniu dwumetrowy Pyziaczek by im się nie zmieścił, no chyba, że odrąbaliby mu nogi i uwiązali na dachu.

          Co się tyczy pierwszej konfiguracji w Maluchu, czyli zestawu Gaba-Ignaś-Pyziak-McDusia, to Gaba za kierownicą zakrywałaby sobie uszy kolanami i z całą pewnością dla pasażera na siedzeniu obok za dużo miejsca na jego własne dolne końcówki by nie zostało, więc możliwość zmieszczenia się tam Ignasia, albo Pyziaka wykluczam. Natomiast na tylne siedzenie żaden z dwumetrowców by się nie wbił bez wcześniejszej amputacji nóg.

          Wytłumaczyć taką, a nie inną zawartosć samochodów mogę tylko tym, że Jaśniepanstwo Borejkostwo zostało odwiezione przez szofera Grzegorza i nie życzyło sobie, żeby jakaś klopsikowata, nie lubiąca poezji miłośniczka frytek psuła im atmosferę w karo... samochodzie. Tak więc beznadziejnie przetłuszczona osobniczka została odesłana do szmaragdowego rzęcha, którego, dla umartwienia, prowadziła św. Gaba. Voldemort Jeżyc nie zasługiwał na bycie wiezionym czymkolwiek lepszym, nie mówiąc o oddychaniu tym samym powietrzem, co Jaśniepaństwo, a Ignaś musiał pilnować Gaby, na wypadek, gdyby obecność Py... Pyziaka wywołała u niej nagły atak płaczu, co w czasie jazdy mogłoby być niebezpieczne.
          • vi_san Re: Wpadusie w McDusi 27.10.13, 08:39
            Piękne uzasadnienie, bupu i jakże logiczne! W nagrodę proszę kieliszeczek naleweczki, który uchroniłam przed wychlaniem w sąsiednim wątku. :D
          • vi_san Re: Wpadusie w McDusi 27.10.13, 08:40
            Piękne uzasadnienie, bupu i jakże logiczne! W nagrodę proszę, kieliszeczek naleweczki, który uchroniłam przed wychlaniem w sąsiednim wątku. :D
            • bupu Re: Wpadusie w McDusi 27.10.13, 14:49
              vi_san napisała:

              > Piękne uzasadnienie, bupu i jakże logiczne! W nagrodę proszę, kieliszeczek nale
              > weczki, który uchroniłam przed wychlaniem w sąsiednim wątku. :D

              Dziękuję, dziękuję, a kieliszeczek chętnie przyjmę :D
        • buka_z_muminkow Re: Wpadusie w McDusi 27.10.13, 11:47
          Dobre :-D mam skojarzenie z tym, jak w Kambodzy przewozi sie swinie (jak bede miala dostep do kompa, to wkleje stosowna fote, teras pisze z komorki)

          Ale z drugiej strony, pewnie czepiamy sie bez sensu, bo przeciez w wyobrazni wszystko sie miesci ;-)
          • buka_z_muminkow Re: Wpadusie w McDusi 27.10.13, 13:57
            cóż ja napisałam, oczywiście chodziło o "teraZ" ;-)

            a fota o taka:
            4.bp.blogspot.com/_QKx0SfXoj7A/TC3x-GVfqEI/AAAAAAAA7R4/8FjyDL8W9q0/s640/IMG_2076.jpg
            żródło: ogrodsopli.blogspot.com/2010/07/przez-ostatni-miesiac-dziao-sie.html
      • turzyca Re: Wpadusie w McDusi 27.10.13, 16:18
        > Jest tu co prawda wzmianka o tym, że Pałysowie zbierają na nowe auto, ale chyba
        > go w końcu nie zakupili, skoro w kolejnych tomach nadal autko Idy jest starym
        > zielonym maluchem

        No przeciez na koncu wzmianki jest ze kupili. Kolejnego malucha.

        W Mcdusi Ida ma auto niewielkie i zielone, maluchy sie pokonczyly, to moze jezdzi czyms innym zielonym? Kupuje auta pod kolor oczu?
        • buka_z_muminkow Re: Wpadusie w McDusi 27.10.13, 20:02
          turzyca napisała:

          > > Jest tu co prawda wzmianka o tym, że Pałysowie zbierają na nowe auto, al
          > e chyba
          > > go w końcu nie zakupili, skoro w kolejnych tomach nadal autko Idy jest st
          > arym
          > > zielonym maluchem
          >
          > No przeciez na koncu wzmianki jest ze kupili. Kolejnego malucha.
          >
          W cytacie jest "zbierali właśnie na pieniądze na kupno nowego pojazdu". Zbierali właśnie, czyli byli w trakcie zbierania (a w międzyczasie inni domownicy dożynali ich auto, w przeświadczeniu, że Pałysowie i tak się go wkrótce pozbędą). Czy uzbierali, nie wiadomo, chyba, że jest coś w kolejnych tomach, a na chwile obecną nie przypominam sobie.
          • turzyca Re: Wpadusie w McDusi 27.10.13, 21:47
            buka_z_muminkow napisał(a):

            > turzyca napisała:

            > > No przeciez na koncu wzmianki jest ze kupili. Kolejnego malucha.
            > >
            > W cytacie jest "zbierali właśnie na pieniądze na kupno nowego pojazdu". Zbieral
            > i właśnie, czyli byli w trakcie zbierania (a w międzyczasie inni domownicy doży
            > nali ich auto, w przeświadczeniu, że Pałysowie i tak się go wkrótce pozbędą). C
            > zy uzbierali, nie wiadomo, chyba, że jest coś w kolejnych tomach, a na chwile o
            > becną nie przypominam sobie.


            "Na malowanie karoserii Pałysowie środków już nie mieli, bo zbierali właśnie na pieniądze na kupno nowego pojazdu, którym zresztą okazał się też maluch, tyle, że nowy. "

            Dla mnie z tego cytatu wynika, ze kupili sobie kolejnego malucha.
            • buka_z_muminkow Re: Wpadusie w McDusi 27.10.13, 22:03
              Tak szczerze to to zdanie jest sformulowane w taki sposób, ze nie wiadomo, jak na prawdę było.
              "wlasnie zbierali" -czyli jeszcze nie uzbierali, ale autem okazał sie maluch-skoro "się okazał", to może jednak już go mają? Chociaż ja to rozumiem tak, że zdecydowali,że kupują kolejnego malucha, może już go sobie upatrzyli, ale jeszcze go nie mają, bo ciagle zbierają pieniądze. Dla mnie to bląd w stylu rozprostowanego swiadectwa w portfelu pana Jankowiaka-czyli ze redakcja była niewystarczająco uważna.
        • bupu Re: Wpadusie w McDusi 27.10.13, 20:12
          turzyca napisała:

          > > Jest tu co prawda wzmianka o tym, że Pałysowie zbierają na nowe auto, al
          > e chyba
          > > go w końcu nie zakupili, skoro w kolejnych tomach nadal autko Idy jest st
          > arym
          > > zielonym maluchem
          >
          > No przeciez na koncu wzmianki jest ze kupili. Kolejnego malucha.
          >
          > W Mcdusi Ida ma auto niewielkie i zielone, maluchy sie pokonczyly, to moze jezd
          > zi czyms innym zielonym? Kupuje auta pod kolor oczu?

          Chwila, ale skoro Gaba et consortes jadą do Kostrzyna szmaragdowym rzęchem Pałysów, to czym jadą Pałysowie? Teleportem?
          • pavan Re: Wpadusie w McDusi 27.10.13, 20:31
            bupu napisała:

            > turzyca napisała:
            >
            > > > Jest tu co prawda wzmianka o tym, że Pałysowie zbierają na nowe aut
            > o, ale chyba
            > > > go w końcu nie zakupili, skoro w kolejnych tomach nadal autko Idy j
            > est st
            > > arym
            > > > zielonym maluchem
            > >
            > > No przeciez na koncu wzmianki jest ze kupili. Kolejnego malucha.
            > >
            > > W Mcdusi Ida ma auto niewielkie i zielone, maluchy sie pokonczyly, to moz
            > e jezd
            > > zi czyms innym zielonym? Kupuje auta pod kolor oczu?
            >
            > Chwila, ale skoro Gaba et consortes jadą do Kostrzyna szmaragdowym rzęchem Pały
            > sów, to czym jadą Pałysowie? Teleportem?

            Samochodem Marka, Hondą bodaj. I to jest chyba ten samochód, na który zbierali?
            • turzyca Re: Wpadusie w McDusi 27.10.13, 21:52
              > Samochodem Marka, Hondą bodaj. I to jest chyba ten samochód, na który zbierali?

              Trzeba zrobic rozpiske auciana, co kto ma i w jakim okresie, bo mi wychodzi, ze oni najpierw mieli malucha z doorsami i zebrali kase na kolejnego malucha, ktorego kupili, a na Honde zebrali pozniej i Marek jezdzil Honda a Ida malym samochodem.* Na moje wyczucie, to w ogole powinien byc co najmniej jeszcze jeden samochod w miedzyczasie, jakies cinquecento lub seicento, ktore potem przypadlo Idzie do samodzielnego uzywania.


              *) A swoja droga kto wozil dzieci? Pakowanie dzieci do fotelikow na tylnim siedzeniu malucha jest koszmarne do szescianu, dlatego w wiekszosci normalnych znanych mi rodzin trzydrzwiowka jezdzi rodzic bedzieciowy.
              • 3piota Re: Wpadusie w McDusi 28.10.13, 01:22
                turzyca napisała:
                > Trzeba zrobic rozpiske auciana, co kto ma i w jakim okresie

                Wyjdzie melanż nie gorszy niż z borejowym mieszkaniem.
                TiR - pierwsza scena: rozżalona Laura dźwiga ciężary w postaci soków, jabłek i proszku do prania, bo macochowi szkoda było na psią pogodę narażać nowego forda zakupionego w systemie ratalnym.
                Ten ford znika jak sen złoty, a 9 lat później jeżdżą starawym oplem astra kombi, która to astra zdechła chyba po kraksie.
                Mieć nowiutkiego forda i zamienić go po kilku latach na starą astrę,to tylko u Borejków być może.
                Chyba, że raty ich przerosły, ale od czego pomocna rodzina, która jak przyjdzie co do czego to i na domek się zrzuci.
                A co do Pałysów, to pod koniec CP Strybostwo jedzie gabine włosy u fryzjera wyrównać, po kwiaty, prezent ślubny i paliwo do pałysowej skody.
                Czyli jakaś skoda im się urodziła - wiek jej nie jest znany.
                Ale trudno przypuszczać, że to "funkeln - nówka nieśmigana".
                Inaczej nie mieliby zbędnej forsy na domek dla Szopów.
                Chyba, że tej zadołowanej forsy wcale nie było tak dużo.
                Natalia słała wieści w esemesach, że domek można postawić na działce Górskich, że Florkowi zostało sporo cegły, można przypuszczać, że Górscy korzystali z usług tego samego majstra co ogrodnictwo "Daglezja", bo tam też zostało sporo zbędnych materiałów budowlanych po jakowej rozbudowie.
                Ergo Górskich budował majster Gruszka.
                A to by znaczyło, że domek dla Szopów byłby taką samą budą w jakiej upchnięto Laurę z Naszympanem.
                No to zrzuta rodzinna a za tym pałysowa dola nie musiała być znów taka pokaźna.
                Frycek miał łeb, że to przewidział.
                Dlatego porwał żonę, dziecko i wiał jak najdalej od tej borejkowskiej dobroci, która by mu szybko grdyką wyszła wypominana co i raz.
                Aż na wyspę wiał, żeby się nawet głęboką wodą od nich odgrodzić.
                • bupu Re: Wpadusie w McDusi 28.10.13, 01:42
                  3piota napisał(a):

                  > A to by znaczyło, że domek dla Szopów byłby taką samą budą w jakiej upchnięto
                  > Laurę z Naszympanem.

                  Sie mi bo przeczytało "Naszympansem". Uuk.
            • buka_z_muminkow Re: Wpadusie w McDusi 27.10.13, 22:08
              Nie, zbierali na malucha (w "Imieninach"), natomiast w McDusi honda Marka opisywana jest jako nowa.Az sobie zerkne do Sprezyny, czym jezdzil wtedy Marek, bo mnie to nurtuje. ;-)
              • bupu Re: Wpadusie w McDusi 27.10.13, 23:03
                buka_z_muminkow napisał(a):

                > Nie, zbierali na malucha (w "Imieninach"), natomiast w McDusi honda Marka opisy
                > wana jest jako nowa.Az sobie zerkne do Sprezyny, czym jezdzil wtedy Marek, bo m
                > nie to nurtuje. ;-)

                Ja się w ogóle dziwię, że oni remontowali silnik tego rzęcha z Doorsami. Za te pieniądze, które w to zapewne wpakowali mogliby spokojnie kupić następnego używanego kaszlaka, ewentualnie jakieś inne pudło. Oraz bardzo się dziwię, że zbierali na nowego malucha, a nie na mało używane cokolwiek innego, bo to pieruńsko niewygodne auto, zwłaszcza dla rodziny z dziećmi. A Pałysy już miały Józinka w "Imieninach", natomiast GramaZmora była w drodze. Ja bym inwestowała w inne auto, zdecydowanie.

                Nie mówiąc już o tym, że w 1998 Pałysowie muszą w pocie swych lekarskich czół oszczędzać na nowego malucha, czyli niezbyt kosztowne auto, a sześć lat później mają tyle kasy, że nie wiedzą co z nią robić i oddają ją ciepłą rączką Pyzie. Ach, babole, babole...
                • buka_z_muminkow Re: Wpadusie w McDusi 28.10.13, 20:39
                  Podejrzewam, że jak Pałysowie dowiedzieli się, że będzie kolejne dziecię, to przestali odkładać na auto, bo przecież dziecko tyle kosztuje itp, a to, co zostało, odłożyli na konto i tak się zaczęło to zbieranie, co to po latach zaowocowało środkami do zrzuty na Pyzę. A kaszlak pozostał po dziś dzień ;)

                  Co do Marka w Sprężynie, to nie wiem, czym jeździł, bo przejrzawszy pobieżnie książkę, znalazłam jedynie stwierdzenie, że był to samochód ;-)
                  • emusia Re: Wpadusie w McDusi 29.10.13, 08:54

                    > Podejrzewam, że jak Pałysowie dowiedzieli się, że będzie kolejne dziecię, to pr
                    > zestali odkładać na auto, bo przecież dziecko tyle kosztuje itp,

                    E nie, w Jeżycjadzie jest przekonanie "co takie dziecko zje".

                    • iwoniaw Re: Wpadusie w McDusi 29.10.13, 11:27
                      Otóż to, sama Ida Pyzie to sugeruje. :-D I myślenie "o pieniądzach" w kontekście wychowywania dziecka to objaw degeneracji, której nie uniknął Fryderyk, próbujący ten temat podjąć zaraz jak się o mającym się narodzić własnym dziecku dowiedział - był to jeden z (nielicznych przedstawionych wprost zresztą) argumentów uzasadniających obrażenie się Pyzy i utrudnianie F. kontaktów z nią przez starych Borejków.
                    • pavan Re: Wpadusie w McDusi 29.10.13, 17:14
                      No bo zjeść, zje niewiele, za to wydala za pięciu.

                      MSPANC
                    • buka_z_muminkow Re: Wpadusie w McDusi 31.10.13, 20:57
                      Racja, zapomniałam ;)
                      Pomyślałam "po mojemu" ;-)
                  • bupu Re: Wpadusie w McDusi 29.10.13, 17:12
                    buka_z_muminkow napisał(a):

                    > Podejrzewam, że jak Pałysowie dowiedzieli się, że będzie kolejne dziecię, to pr
                    > zestali odkładać na auto, bo przecież dziecko tyle kosztuje itp, a to, co zosta
                    > ło, odłożyli na konto i tak się zaczęło to zbieranie, co to po latach zaowocowa
                    > ło środkami do zrzuty na Pyzę. A kaszlak pozostał po dziś dzień ;)

                    W NeoJeżycjadzie dzieci przecież nie kosztują. Pan Bóg daje dzieci, Pan Bóg daje automagicznie na dzieci i niczym absolutnie się nie trzeba martwić. A jak ktoś o finansowych aspektach posiadania myśli, to jest CKNUK i kopa mu.
                • ananke666 Re: Wpadusie w McDusi 30.10.13, 19:08
                  > Nie mówiąc już o tym, że w 1998 Pałysowie muszą w pocie swych lekarskich czół o
                  > szczędzać na nowego malucha, czyli niezbyt kosztowne auto...

                  Ja dla odmiany zastanawiam się, jacy lekarze przy zdrowych zmysłach i dziećmi pakowaliby pieniądze w nowego malucha, skoro w roku pańskim 1998 za tę cenę można było spokojnie kupić auto większe i parę klas lepsze - tyle, że używane.

                  Donoszę jednakże, że dwumetrowego drągala na tylnym siedzeniu da się zmieścić. Skoro swego czasu przejechały tamże 4 panny (łącznie, jak gdzieś już tu opisałam, rzeczonym maluchem przejechało wtedy 7 osób), jeden facet też był przejechał, co prawda poskładany w harmonijkę. Natomiast wyobraźnia mnie zawodzi przy wizualizowaniu sobie operacji wpychania owego osobnika - nieprzytomnego - przez przesmyk za odchylonymi przednimi fotelami. Musieliby odstawić niezły taniec.
                  • bupu Re: Wpadusie w McDusi 30.10.13, 19:26
                    ananke666 napisała:

                    > > Nie mówiąc już o tym, że w 1998 Pałysowie muszą w pocie swych lekarskich
                    > czół o
                    > > szczędzać na nowego malucha, czyli niezbyt kosztowne auto...
                    >
                    > Ja dla odmiany zastanawiam się, jacy lekarze przy zdrowych zmysłach i dziećmi p
                    > akowaliby pieniądze w nowego malucha, skoro w roku pańskim 1998 za tę cenę możn
                    > a było spokojnie kupić auto większe i parę klas lepsze - tyle, że używane.

                    Auto o kilka klas lepsze, nawet używane, nie promieniowałoby w sposób dostateczny ślachetnym ubóstwem. Jeszcze by kto pomyślał, że Pałysy to jacyś paskudni materialiści, jak ich kolega po fachu, Kowalik...
    • raszefka Re: Wpadusie w McDusi 08.02.14, 13:02
      Witam się grzecznie. Od dawna wiedziałam, że to forum istnieje, ale i dawno nie czytałam MM. Jednak po koszmarze zetknięcia się z pierwszą w moim życiu Chmielewską postanowiłam nadrobić zaległości. Wczoraj wieczorem skończyłam McDusię, dziś rano baaaardzo potrzebowałam tego wątku :)

      Jako że uwielbiam śluby, przygotowania Laury zgrzytały mi mocno. Z jednej strony PPM zajmuje się dzień w dzień przymierzaniem welonu i rozważaniami, czy aby nie za długi/ za krótki. Z drugiej w ogóle nie sprawdza, jak on się ma do sukni. A sama suknia... zgroza!!! Przecież to nawet nie jest wiarygodne, żeby Tygrys chciał się ubrać w taką krynolinę. To nie pasuje do Laury, nie do takiej, jaką do tej pory poznałam. Opis kiecy boli, a ponieważ autorka jest jednocześnie ilustratorką, nic nie pozwala mieć złudzeń, że to mdląca beza. Zresztą wrócę do welonu i wianka - widziany oczami Józinka jest badziewiem z Ptaka normalnie. Całość od początku prosi się o to, żeby odjechać w siną dal z Żeromskim.

      W dniu ślubu Ida z młodszymi dzieciakami poszli na zakupy. Co zamierzali kupić, ja się pytam? Jest niedziela, 27 grudnia, czyli w zasadzie 3. dzień świąt. Pieluchy się Ziutkowi skończyły? Czy chrupiące pieczywko z Lidla?

      Bohaterowie wciąż boją się utknąć w jakichś korkach. No ok, duże miasto itd. Ale we wczesne niedzielne popołudnie?

      Sprawa prowadzenia do ołtarza (OMG!). W ogóle nie jest rozważana opcja wspólnego marszu młodych, ale że z propozycją wyskakuje Pyziak, który córkę zobaczył pierwszy raz zdaje się trzy spotkania temu?!?! Wycierają sobie buzię Tradycją, z tym ojcem czy dziadkiem pod pachą, a nikt nawet się nie zająknął o błogosławieństwie przed wyjściem młodych z domu. A to dopiero jest Tradycja, z formułkami rymowanymi i prozą, i wątki na ten temat pojawiają się na forach ślubnych jeszcze częściej niż gołe ramiona ;)

      Jeszcze jeden drobiażdżek ślubny. Gabrysia dotarła do kościoła, gdy msza JESZCZE trawała. A tymczasem ksiądz ledwie skończył kazanie i dopiero przechodził do obrzędów ślubnych .



      No i sama tytułowa bohaterka. Rzekomo objada się chipsami z sentymentu, bo ją były do McD zabierał na frytki. Autorka chyba nigdy frytek z tej sieci w ustach nie miała. Są jedyne w swoim rodzaju i żadne inne frytki, ani chipsy tym bardziej nie będą ich przypominać w smaku.
      Natomiast Ida, która tak mało uprzejmie czepia się żywienia Magdy, jest raczej dietetyczką-gawędziarką. Po lekturze CP czy Sprężyny odniosłam raczej wrażenie, że aprowizacja u Pałysów raczej kuleje, zatem o zdrowej żywnosci Ida głównie mówi, ale jej nie przygotowuje. Niemniej Ida pozostaje moją ulubioną ciotką Borejkówną.

      Już miałam skończyć, ale się mnie przypomniało... Nie żeby nieścisłość, tylko się zastanawiam - skąd tam tylu wąsatych MŁODYCH facetów. Marek ma, Robert ma. I o zgrozo Ignacy G. Stryba również. A taki nieopierzony wąsik u nastolatka jest fuj :(
      • dakota77 Re: Wpadusie w McDusi 08.02.14, 14:08
        Witaj, nasci girlandke z jelitek i nalewke na myszkach :)
      • dziabka1 Re: Wpadusie w McDusi 08.02.14, 16:51
        Wiecie.
        Przeczytałam, przez pisanie o McDusi, sobie to jeszcze raz.
        No i..
        "A mój pogląd jest przeciwstawny, chociaż wychodzę z podobnych przesłanek" AAAAAAAAAAAAAAAA - czy tak mówi dwudziestopięciolatka? i czy w ogóle, ktokolwiek tak mówi? Zgrzyt zgrzyt zgrzyt (jak Ciri na zamarzniętym jeziorze).

        Jozin jeszcze sie utemperuje, ktoś mu tych różków brutalności przytrze jeszcze. Samo życie.

        Obrazek - Magda z Ignasiem. Do diabła - dokąd ona mu sięga? Do pasa? Wynika z tego, że różnica wzrostu to jakieś 50 cm! Ten obrazek wygląda, jakby Ignaś stał na stołeczku a ona klęczała mu u stópek. Zgrzyt. Znałam kiedyś parę, on jakieś 200 cm, ona 150 z kapeluszu, ale jednak, jakoś to wyglądało inaczej, mimo wszystko. I ona nie kładła mu głowy na brzuchu.

        No własnie - Laura ganiająca po śniegu i zawiei w tapecie i fryzurze - bleh. W ogóle, opis tych przygotowań jest mało realistyczny, uproszczony i skrócony.

        No i zawirowania w czasie - gumiany niedzielny czas :)


        Wiecie, ze przez menu Bernarda mam ochotę coś zrobić z tego, co proponował? Zielone menu - wyzwanie, fajne!

        Czy ktoś się ze mną zgodzi, że najbardziej wyrazistą postacią w McDusi jest pan Gruszka?
      • turzyca Re: Wpadusie w McDusi 08.02.14, 18:00
        Jednak po koszmarze zetknięcia się z pierwszą w moim życiu Chmie
        > lewską postanowiłam nadrobić zaległości.

        Bardzo jestem ciekawa, co czytalas. :)

        Wczoraj wieczorem skończyłam McDusię,
        > dziś rano baaaardzo potrzebowałam tego wątku :)

        Herbatki na wzmocnienie?


        Opis kiecy boli, a ponieważ autorka jest jednocześnie il
        > ustratorką, nic nie pozwala mieć złudzeń, że to mdląca beza.

        Ja ja sobie na podstawie obrazka wyobrazilam jako niemdlaca beze, gdyby zrobic to wszystko w macie, to mogloby wygladac nawet calkiem calkiem. Ale opis starannie wyparlam, przyznaje.
        • raszefka Re: Wpadusie w McDusi 09.02.14, 19:44
          turzyca napisała:

          >
          >
          > Bardzo jestem ciekawa, co czytalas. :)
          >
          Właściwie nie ja, tylko Hanna Kinder-Kiss. Miałam kody na darmowe pozycje z audioteki do biegania i do auta, pomyślałam, że sprawdzę ten fenomen Chmielewskiej. Wzięłam najdłuższą powieść - "(Nie)Noszczyk mąż". Cały dzień zresztą zajęło mi, żeby sobie tytuł przypomnieć, choć to było miesiąc temu. Było chwilę poczekać, a miałabym "Bożych bojowników" za friko :(


          > Wczoraj wieczorem skończyłam McDusię,
          > > dziś rano baaaardzo potrzebowałam tego wątku :)
          >
          > Herbatki na wzmocnienie?
          >

          Tja, z prundem.

          >
          > Opis kiecy boli, a ponieważ autorka jest jednocześnie il
          > > ustratorką, nic nie pozwala mieć złudzeń, że to mdląca beza.
          >
          > Ja ja sobie na podstawie obrazka wyobrazilam jako niemdlaca beze, gdyby zrobic
          > to wszystko w macie, to mogloby wygladac nawet calkiem calkiem. Ale opis staran
          > nie wyparlam, przyznaje.
          Fakt, nie to ładne co ładne, ale to co się komu podoba :)
          • raszefka Re: poprawka 09.02.14, 19:47
            Cały dzień grzebania w pamięci, żeby na koniec literówkę walnąć. (NIE)BOSZCZYK MĄŻ
            • ananke666 Re: poprawka 09.02.14, 19:51
              Fakt, kiepskie. Weź sobie "Wszystko czerwone".
            • bupu Re: poprawka 09.02.14, 20:51
              raszefka napisała:

              > Cały dzień grzebania w pamięci, żeby na koniec literówkę walnąć. (NIE)BOSZCZYK
              > MĄŻ

              Zaczęłaś od złego końca Chmielewskiej. Sięgnij po "Wszystko czerwone", "Całe zdanie nieboszczyka", "Wszyscy jesteśmy podejrzani", "Boczne drogi", "Studnie przodków"...
              Kiedy czytałam po raz pierwszy "Studnie..." dotarłszy do momentu bitwy Lucyny ze szkieletem indyka przez dobry kwadrans wyłam, piałam, smarkałam i płakałam ze śmiechu, leżąc pod ławą w salonie mojej babci i nie mogąc się opanować. Tak, spadłam z kanapy.

              A "Bożych Bojowników" odradzam, jeszcze bardziej zaś odradzam tom następny, czyli "Lux perpetua". Wypycha na usta wyłącznie brzydkie wyrazy.
              • raszefka Re: poprawka 09.02.14, 21:10
                Dzięki dziewczyny, podejmę kolejną próbę.


                Do "Bożych bojowników" - nie podoba się książka jako taka, czy wersja dźwiękowa? Bo całą trylogię już czytałam, jak tylko się wydrukowala. I akurat "Lux perpetua" mnie rozczarowało (nie wiem, czy uzywam dobrego rodzaju, nie mogę znaleźć czy lux to r.ż czy r.n.), ale może sam finał? Uwielbiam natomiast sluchowiska, a tu jest doprawdy rozmach, oprawa dzwiekowa i świetne nazwiska.
                • bupu Re: poprawka 09.02.14, 22:10
                  raszefka napisała:

                  > Dzięki dziewczyny, podejmę kolejną próbę.
                  >
                  >
                  > Do "Bożych bojowników" - nie podoba się książka jako taka, czy wersja dźwiękowa
                  > ? Bo całą trylogię już czytałam, jak tylko się wydrukowala. I akurat "Lux perpe
                  > tua" mnie rozczarowało (nie wiem, czy uzywam dobrego rodzaju, nie mogę znaleźć
                  > czy lux to r.ż czy r.n.), ale może sam finał?

                  Książka, książka, wersji dźwiękowych nie używam, bo nie potrafię czytać uszami i bez tekstu przed nosem jestem chora :)
                • ciotka_scholastyka Re: poprawka 10.02.14, 09:08
                  W tej kolejności:

                  Wszyscy jesteśmy podejrzani
                  Krokodyl z Kraju Karoliny
                  Całe zdanie nieboszczyka
                  Lesio
                  Romans wszech czasów
                  Wszystko czerwone
                  Boczne drogi
                  Studnie przodków

          • slotna Re: Wpadusie w McDusi 10.02.14, 15:53
            Nieboszczyka nie zdzierzylam. Polecam wszystko, co Chmielewska napisala do lat 90, pozniejsze niektore sa nawet czytalne, ale to juz nie to. Od poczatku obecnego wieku - dramat i zgrzytanie zebami.
            • lululemon12 Re: Wpadusie w McDusi 10.02.14, 16:06
              Dorzuciłabym jeszcze pierwsze tomy autobiografii i "Lądowanie w Garwolinie". Poziomu Lesia wprawdzie nie sięgają, ale i tak się uśmiałam :).
              • slotna Re: Wpadusie w McDusi 11.02.14, 15:48
                To prawda, o "Ladowaniu" nawet mialam wspomniec dodatkowo, ale cos mnie rozproszylo i zapomnialam :) Co do Autobiografii to 3 pierwsze tomy nawet, dziecinstwo, studia i lata pracy przed rozwojem kariery - uwielbiam. Czwarty i piaty daja sie jeszcze czytac, ale przestrzegam przed dwoma kolejnymi.
          • turzyca Re: Wpadusie w McDusi 17.02.14, 15:09

            > > Opis kiecy boli, a ponieważ autorka jest jednocześnie il
            > > > ustratorką, nic nie pozwala mieć złudzeń, że to mdląca beza.

            > > Ja ja sobie na podstawie obrazka wyobrazilam jako niemdlaca beze, gdyby z
            > robic
            > > to wszystko w macie, to mogloby wygladac nawet calkiem calkiem. Ale opis
            > staran
            > > nie wyparlam, przyznaje.
            > Fakt, nie to ładne co ładne, ale to co się komu podoba :)

            Chcialam Ci przyznac racje. Obejrzalam troche obrazkow z epoki i nawet w macie to faktycznie jest straszna beza.

            www.pinterest.com/pin/419608890252761860/
            a dekolt to chyba jak u krolowej Wiktorii?
            thedreamstress.com/wp-content/uploads/2011/04/Queen_Victoria.jpg
            • bupu Re: Wpadusie w McDusi 17.02.14, 17:27


              > Chcialam Ci przyznac racje. Obejrzalam troche obrazkow z epoki i nawet w macie
              > to faktycznie jest straszna beza.
              >
              > rel="nofollow">www.pinterest.com/pin/419608890252761860/
              > a dekolt to chyba jak u krolowej Wiktorii?
              > rel="nofollow">thedreamstress.com/wp-content/uploads/2011/04/Queen_Victoria.jpg

              Och, nienienie, to już jest wczesna epoka krynoliny. Kiecka Laury to jest epoka ciutkę wcześniejsza, biedermeier w pełnej eksplozji i w najbardziej kiczowatym, falbaniastym, ząbkowanym wydaniu. Coś jak to dziewczę:
              www.texsite.info/wiki/images/ID_0090a.jpg

              ...tylko z nagłym atakiem falbanek wszędzie.

              Przy czym nie mam pojęcia skąd w Laurze miałoby nagle zakwitnąć upodobanie do przeładowanego ozdóbkami biedermeiera w wersji kitsch. Jeśli już czerpać inspiracje z mody lat dawnych, to ja bym Tygrysa widziała raczej w sukni edwardiańskiej, dopasowanej do sylwetki i z kilometrem trenu.
              • turzyca Re: Wpadusie w McDusi 17.02.14, 18:02
                Link nie dziala.

                Ja McDusi profilaktycznie nie mam, a opis sukni wyparlam, wiec chodzilo mi tylo o to, ze jednak falbanki nawet matowe (ostatnio wizytowalam salony slubne na Kijowskiej i na wspomnienie blysku niektorych dziel - koronka z krysztalkami i cekiny pod spodem - do tej pory dostaje migreny) jednak daja okrutna beze.
                • bupu Re: Wpadusie w McDusi 17.02.14, 19:09
                  No to tu macie lasię współczesną w kiecy ślubnej stylizowanej na biedermeier. Teraz wyobraźcie sobie tę suknię z dziką ilością falbanek i ząbków i macie strój Laury.
                  • turzyca Re: Wpadusie w McDusi 17.02.14, 19:17
                    A w tekscie padal ten biedermaier? Czy o z okladki wziety?
                    • bupu Re: Wpadusie w McDusi 17.02.14, 19:44
                      turzyca napisała:

                      > A w tekscie padal ten biedermaier? Czy o z okladki wziety?

                      Biedermeier jest moim wnioskiem osobistym, wyciągniętym z opisu kiecki oraz z ilustracji.
                  • kopiec_esmeralda Re: Wpadusie w McDusi 17.02.14, 19:24
                    https://photos.erdbeerlounge.de/images/bookmarks/1/3/7/137825/AICS/os/475/0/Brautkleid-Biedermeier-Stil_137825.jpg
                    • kopiec_esmeralda Re: Wpadusie w McDusi 17.02.14, 19:28
                      I do kompletu
                      https://img1.etsystatic.com/003/0/7265275/il_fullxfull.396024929_lfi8.jpg%3Fref%3Dl2
                      • kopiec_esmeralda Re: Wpadusie w McDusi 17.02.14, 19:34
                        Wianeczek po modyfikacjach Adammmmmmma, białych nie znalazłam
                        https://1-ps.googleusercontent.com/h/www.confettidaydreams.com/wp-content/uploads/2013/08/325x474xFloral-Bridal-Crowns-Flower-Wreaths-04-22.jpg.pagespeed.ic.2xINEA7-ke.jpg
                        • turzyca Re: Wpadusie w McDusi 17.02.14, 19:44
                          Mysle, ze mialo byc tak:
                          https://img0.etsystatic.com/005/3/5856136/il_570xN.405335994_g248.jpg

                          ale wyszlo raczej tak:
                          https://img0.etsystatic.com/018/0/6833880/il_570xN.495466546_llfs.jpg


                          tak sadzac po stanie wlosow....
                          • dakota77 Re: Wpadusie w McDusi 17.02.14, 21:26
                            Ja mam wizje raczej korony cierniowej...
                  • turzyca Re: Wpadusie w McDusi 17.02.14, 19:49
                    bupu napisała:

                    > No to tu macie lasię współczesną w kiecy ślubnej stylizowanej na biedermeier.

                    Ja wlasnie doczytalam ichniejsza strone, to jest pracownia kostiumow historycznych. Ona nie jest "stylizowana", ona jest zywcem zerznieta z oryginalnego stroju prezentowanego w Ermitrazu. I czego na tej fotce nie widac, ale co pokazuja na stronie, to fakt, ze panna mloda miala tez cala reszte z epoki (lub kopie) - bizuterie, welon, kwiatki na welonie.
                    • bupu Re: Wpadusie w McDusi 17.02.14, 20:38
                      turzyca napisała:

                      > Ja wlasnie doczytalam ichniejsza strone, to jest pracownia kostiumow historyczn
                      > ych. Ona nie jest "stylizowana", ona jest zywcem zerznieta z oryginalnego stroj
                      > u prezentowanego w Ermitrazu. I czego na tej fotce nie widac, ale co pokazuja n
                      > a stronie, to fakt, ze panna mloda miala tez cala reszte z epoki (lub kopie) -
                      > bizuterie, welon, kwiatki na welonie.

                      Kwiatki, jak mniemam, nie były z plastiku? ;) No to jest taki bardziej elegancki biedermeier, Laura poszła wprost w tę odpustowo- bezową część nurtu.
      • kkokos Re: Wpadusie w McDusi 08.02.14, 18:59
        Wycierają sobie buzię Tradycją, z
        > tym ojcem czy dziadkiem pod pachą, a nikt nawet się nie zająknął o błogosławień
        > stwie przed wyjściem młodych z domu. A to dopiero jest Tradycja, z formułkami r
        > ymowanymi i prozą, i wątki na ten temat pojawiają się na forach ślubnych jeszc
        > ze częściej niż gołe ramiona ;)

        bo to wsiowa tradycja, intelygent prowadzi córkę do ołtarza u swego boku, a nie błogosławi przed wyjściem z domu jak, nie przymierzając, plantator porzeczek czy inny hodowca pszczół
        • yoyka Re: Wpadusie w McDusi 10.02.14, 09:50
          Ano wsiowa. Najpierw błogosławionko, a potem orkiestra z akordeonem gra w drodze do automobilu przystrojonego balonikami.
        • rosynanta Re: Wpadusie w McDusi 10.02.14, 10:18
          kkokos napisała:

          > Wycierają sobie buzię Tradycją, z
          > > tym ojcem czy dziadkiem pod pachą, a nikt nawet się nie zająknął o błogos
          > ławień
          > > stwie przed wyjściem młodych z domu. A to dopiero jest Tradycja, z formuł
          > kami r
          > > ymowanymi i prozą, i wątki na ten temat pojawiają się na forach ślubnych
          > jeszc
          > > ze częściej niż gołe ramiona ;)
          >
          > bo to wsiowa tradycja, intelygent prowadzi córkę do ołtarza u swego boku, a nie
          > błogosławi przed wyjściem z domu jak, nie przymierzając, plantator porzeczek c
          > zy inny hodowca pszczół

          Nie wiem, jaka to tradycja, czy miejska, czy wiejska, ale ja o tym po raz pierwszy w życiu usłyszałam od znajomych. U mnie w rodzinie - pochodzącej w połowie z Galicji, w połowie z terenów obecnej Ukrainy - ta tradycja jest zupełnie nieznana. Do tego stopnia, że kiedy się ktoś w rodzinę wżeniał i uparł na błogosławienie, wujostwo nie miało pojęcia, co powiedzieć, co zrobić i w ogóle jak cały ten rytuał powinien wyglądać.

          Choć rzeczywiście miszmasz tradycji ślubnych w Jeżycjadzie zgrzyta. Oświadczyny do rodziców, z kwiatami, do ołtarza z dziadkiem pod pachą (lub ojcem),

          Już pomijam, że oni tam prawie wszyscy się, nie wiedzieć czemu, hajtają w grudniu. Wyjątkiem byli chyba tylko Mila i Ignac (groszki pachnące w zimie to tylko cieplarniane dla Laury, 50 lat wcześniej nie było szans na takie cuda) i Gaba i Grześ (pojechali po ślubie do Wenecji i wspominali to jako niskobudżetową podróż - w okresie świąteczno-noworocznym ceny skaczą). Ach, no i Pyza i Fryc, ale oni to tak niejako przypadkiem wśród pól i miedz malowanych zbożem rozmaitem.
          • rosynanta Re: Wpadusie w McDusi 10.02.14, 10:20
            Ajaj, za wcześnie kliknęłam enter.

            > Choć rzeczywiście miszmasz tradycji ślubnych w Jeżycjadzie zgrzyta. Oświadczyny
            > do rodziców, z kwiatami, do ołtarza z dziadkiem pod pachą (lub ojcem), spowiedź przedślubna koniecznie, ale zupełne pominięcie innych tradycji.
          • bupu Re: Wpadusie w McDusi 10.02.14, 19:03
            rosynanta napisał(a):

            > Już pomijam, że oni tam prawie wszyscy się, nie wiedzieć czemu, hajtają w grudn
            > iu. Wyjątkiem byli chyba tylko Mila i Ignac (groszki pachnące w zimie to tylko
            > cieplarniane dla Laury, 50 lat wcześniej nie było szans na takie cuda)

            W "Pulpecji" stoi jak byk, że Mila szła do ołtarza z goździkami. Białymi, w liczbie sztuk trzech, dostarczonymi przez Ignaca. Dlatego groszki z Apokryfu uznaję za z d... wzięte.
            • agrippinilla Re: Wpadusie w McDusi 10.02.14, 21:43
              bupu napisała:

              > rosynanta napisał(a):
              >
              > > Już pomijam, że oni tam prawie wszyscy się, nie wiedzieć czemu, hajtają w
              > grudn
              > > iu. Wyjątkiem byli chyba tylko Mila i Ignac (groszki pachnące w zimie to
              > tylko
              > > cieplarniane dla Laury, 50 lat wcześniej nie było szans na takie cuda)
              >
              > W "Pulpecji" stoi jak byk, że Mila szła do ołtarza z goździkami. Białymi, w lic
              > zbie sztuk trzech, dostarczonymi przez Ignaca. Dlatego groszki z Apokryfu uznaj
              > ę za z d... wzięte.

              Do ołtarza czy przed oblicze kierownika USC, zwanego księdzem cywilnym? Muszę to jeszcze sprawdzić u źródła, bo nie pamiętam o który ślub chodziło. Zakładam, że Mila brała dwa, cywilny był obowiązkowy.

              Przy okazji - chciałam się przywitać i o jelito Doroty poprosić. Setki kartek Jeżycjady temu coś niecoś tu skrobnęłam, ale że to tak dawno było, więc uważam się za nówkę, ustawioną dokładnie pod oknem Idy ;)
              • bupu Re: Wpadusie w McDusi 10.02.14, 23:43
                agrippinilla napisała:

                > Do ołtarza czy przed oblicze kierownika USC, zwanego księdzem cywilnym? Muszę t
                > o jeszcze sprawdzić u źródła, bo nie pamiętam o który ślub chodziło. Zakładam,
                > że Mila brała dwa, cywilny był obowiązkowy.

                Nie jest to wyszczególnione, ale w Jeżycjadzie ślub cywilny jest ceremonią kategorii pośledniej, wątpię zatem, że Mila nad bukietem Idusi wspominała marsz przed oblicze kierownika USC, zamiast ceremonii kościelnej. W dodatku, gdyby jeszcze te groszki faktycznie miały takie znaczenie sentymentalne, to po cóż wspominać trzy cywilne goździki?
          • raszefka Re: Wpadusie w McDusi 10.02.14, 23:55
            Hm, a jednak sadzilam, że to znany zwyczaj. I nie że akordeon i przyspiewki przy bramie balonikami zdobnej, jak (złośliwie? ) zauważono wcześniej. Obrzęd jest opisany w wielokrotnie wznawianej książeczce pt "Rytuał rodzinny", która w zamyśle autora ma służyć katolikom odpowiednio przeżyć, przygotować się i nadać stosowną oprawę ważnym wydarzeniom w roku czy tam w życiu. Nawiasem mówiąc ksiazka jest w domu jakieś 30 lat, a zajrzalam do niej właśnie tylko raz - przed slubem, żeby się nauczyć natchnionych blogoslawiennych formulek.

            Ale może Wielkopolska też ma inaczej, a już Borejki w szczególności.
            • ginny22 Re: Wpadusie w McDusi 11.02.14, 15:43
              Też się zdziwiłam, bo zwyczaj błogosławieństwa wydawał mi się znany i dość oczywisty (niestety, w większości przypadków występujący też w postaci sztucznej szopki i recytowania tekstów).
    • tt-tka Re: Wpadusie w McDusi 24.10.15, 12:16
      Jozwa i Igstryba sa podobnego wzrostu, tak ? To jakim cudem Magda swobodnie caluje Gabzina, a Ignasiowi po bojce "przytrzymala opatrunek (reka, nie ustami - przyp. moj) (...) musiala przy tym wspiac sie na palce, taka byla przy nim malutka"?
      • meduza7 Re: Wpadusie w McDusi 24.10.15, 23:57
        Wydaje mi się, że w McD Ignaś określany jest jako wysoki, jest nawet taki rysunek z obejmującą go Magdusią, na którym jej głowa wypada gdzieś w okolicy jego żołądka ;)
        Mogli być podobnego wzrostu wcześniej, a potem Józin się zatrzymał, a Ignacy wystrzelił w górę. Zwłaszcza, że ojciec Józka jest raczej niski (168), a oboje rodzice Ignacego - wysocy.
        • bupu Re: Wpadusie w McDusi 25.10.15, 00:29
          meduza7 napisała:

          > Wydaje mi się, że w McD Ignaś określany jest jako wysoki, jest nawet taki rysun
          > ek z obejmującą go Magdusią, na którym jej głowa wypada gdzieś w okolicy jego ż
          > ołądka ;)
          > Mogli być podobnego wzrostu wcześniej, a potem Józin się zatrzymał, a Ignacy wy
          > strzelił w górę. Zwłaszcza, że ojciec Józka jest raczej niski (168), a oboje ro
          > dzice Ignacego - wysocy.

          Mam wrażenie, że Józwa w Makabrusi też został opisany jako dwumetrowy. Nie zweryfikuję, bo nie posiadam obecnie tego dzieua.
          • tt-tka Re: Wpadusie w McDusi 25.10.15, 01:26
            Ignas jest okreslany jako dwumetrowy, Jozwa jako wysoki i barczysty.
            Co nie zmiejsza mojego zdumienia - mam dokladnie 162 cm wzrostu i naklejajac plaster na skron kolegi 198 cm nie musialam stawac na palcach. Czy Magda jest karlica ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka