Dodaj do ulubionych

Dziewictwo Jagusi

05.12.08, 22:04
Temat pojawiał się w różnych wątkach i spory gorące budzi, więc moim zdaniem
na swój własny watek zasługuje.

matylda 1001 napisała:
"O wierze Boryny w ostry przełaz mówi Mateusz. Jest zły na Jagusię bo czuje
się odtrącony. Tyle samo w tym prawdy, co w tej porceneli,
którą podobno kupił żonie Maciej. Wiadomo, Jaguś chadzała za
stodołę. Tak z zachowania Mateusza, jak i z jego wypowiedzi nie
wynika, żeby Jagusia była dla niego zbyt łaskawa. Może gdzieś tam
przyparł ją do chojaka, może były jakies miłosne całunki i wyznania,
ale chyba nic poza tym. Gdyby było inaczej, to Mateusz napewno by
się inaczej zachowywał. Boryna też nie był naiwny. Tego, co mówili o
Jagusi na poważnie nie brał. Gdyby po slubie okazało się, że była
napoczęta, to jego stosunek do żony by się zmienił, od początku by
ją bardziej pilnował. Jeśli chodzi o Antka, to chyba wtedy, w brogu
dopiero, uzyskał to, czego pragnął. Wcześniej podobali sie sobie,
ale ich znajomość była oficjalna. Pamiętacie jak Jagusia rozmawiala
z Antkiem, gdy spotkali sie na kapuścisku?, rozmawiali ze sobą
uzywając oficjalnej formy "wy". Tak nie rozmawiają ze soba ludzie,
którzy znają się z miłosnych spotkań. Wniskuję, że wszystko, co
mówili o Jagusi to plotki."

To że Mateusz wygaduje różne brednie, bo go Jagusia odtrąca, to jedno. Ale nie
zawsze tak było. Kiedy wraca "ze świata" wita się z nią, jakby się bardzo, ale
to bardzo dobrze znali - z miejsca się do całowania i obejmowania rzuca. Jaguś
woła "puść", ale "tak całował, że mu dziewczyna całkiem zmiękła i leciała
przez ręce kiej woda". Puścił ją co prawda, bo przyszedł Jędrzych, ale
"poglądali na się iskrzącymi, głodnymi oczami, jakoby się zjeść chcieli".
Co by się stał, gdyby nie Jędrzych spekulować nie będę, bo się nie stało. Ale
Dominikowa gwałtownie bałamuta wygnawszy czyni córce ostre wyrzuty, na co ona
rzecz jasna nie czuje się winna, bo:
"a na zwiesnę, co matka wypominają... to... spotkał ją przy przełazie... mogła
się to wyrwać takiemu smokowi?... kiej, ją tak ozebrało, że... a potem mogła
się to ognać przed nim?..."
Moc ją odeszła, w dołku zemdliło...

Nawiasem mówiąc, jak jej nic nie ozbierało, to się potrafiła wyrwać i o
klepisko amanta niepożądanego ciepnąć.

Po tym powitaniu co prawda więcej łakomie na Mateusza nie spoglądała za
bardzo, ale przytoczony fragment dowodzi moim zdaniem jednoznacznie, że swego
czasu dostał on był, co chciał.
Obserwuj wątek
    • stara_dominikowa Re: Dziewictwo Jagusi 07.12.08, 16:15
      "a na zwiesnę, co matka wypominają... to... spotkał ją przy przełazie... mogła
      > się to wyrwać takiemu smokowi?... kiej, ją tak ozebrało, że... a potem mogła
      > się to ognać przed nim?..."

      No faktycznie! Zapomniałam o tej rozmowie. Antek chyba też maczał .... hm palce
      w jagusinych przygodach przedmałżeńskim, bo za to pobił się z ojcem. Słowa,
      które padają przed bitką ze starym: "I ja przywtórzę, że lakudra jest, włók, ja!
      A spał z nią, kto chciał, ja!...". Myślicie, że to tylko wybuch złości, czy
      ziarenko prawdy?
      • matylda1001 Re: Dziewictwo Jagusi 07.12.08, 20:20
        Ee..., zaraz tam maczał... hm palce. I tak przy tym przełazie ją
        skonsumował? Nie wierzę! To były inne czasy, wtedy dziewczyna, co
        się z parobkami całowała już zasługiwała na naganę. Szczególnie jak
        się po wsi rozniosło i urosły temu uszy. Już za to samo Dominikowa
        mogła byc zła na córkę. Jasio też dostąpił zaszczytu? NIE, a Kozłowa
        i Jagustynka gotowe byłyby przysięgać, że tak było. Wtedy, na
        kapuścisku oboje nie mieli powodu udawać, że znają sie tylko z
        widzenia, a jednak byli względem siebie oficjalni, dlaczego? To, co
        Antek wygadywał na Jagusię do ojca to złość podpowiadała. Chciał
        dokuczyć rywalowi. Zresztą Antek też słuchał plotek o Jagusi, które
        krążyły po wsi, głuchy nie był.
        ---------------------------------------------------------------
        "Kości zostały rzucone" - powiedział mąż, rzuciwszy chudą żonę.
        • jadwiga1350 Re: Dziewictwo Jagusi 07.12.08, 20:43
          Tak sobie myślę. Kiedy Jagna spotykała się z Antkiem w brogu była
          zima, mróz, śnieg. Raczej to nie zachęca do konsumpcji związku na
          wolnym powietrzu.Może też kończyło sie tylko na pocałunkach?
        • stara_dominikowa Re: Dziewictwo Jagusi 07.12.08, 21:14
          > Antek wygadywał na Jagusię do ojca to złość podpowiadała. Chciał
          > dokuczyć rywalowi.

          Tak zajadła wściekłość sugerowała, że posmakował Jagusi i czuł, że ma do niej
          prawo. Myślę, że Reymont celowo jedynie sugeruje jagusine romanse - podsyca
          atmosferę niedomówień i zobaczcie - obgadujemy Jagusię nie gorzej niż kozłowa z
          jagustynką:)
    • cahir4 Re: Dziewictwo Jagusi 07.12.08, 22:57
      Noż kumy, toż już przesadzata ździebko. Zaraz nam wyjdzie, że i stary Boryna
      pewnikiem jej nie tknął, a z wójtem w lesie, to też la chłodu ino była
      rozdziana. Stara Dominikowa już nam tam przytoczyła, jak to w tym brogu było, ja
      przypomnę jeno, że przeca to pierwszy po ślubie, ale nie ostatni razik był, bo
      aż aresztowania Antka dość regularnie się spotykali. Choć Jagna ze strachu
      bardziej już i ze złości na starego, to przecież "mimo wszystko, co myślała,
      oddawała mu się również potężnie, tym rzutem ziemi spragnionej wiecznie ciepłych
      dżdżów i słońca". - Nic dodać.

      A przy Mateuszu na zwiesnę też upierać się będę. Na całunki i uściski to nawet
      Pietrkowi pozwoliła, dopiero kiej pojęła, że więcej chce, na klepisko go ze
      złością ciepła. Jużci kiej Mateusz wraca są i całunki i uściski, ale to wszystko
      mało, tak na siebie głodnymi oczami poglądali, jakby się zjeść chcieli. No ale
      Jędrzych był w chałupie.
      To tego mi nie powiadajcie, że jak ją na zwiesnę przy przełazie zdybał to
      wyściskał ino, wycałował i kiedy mu już przez ręce jak woda leciała, bo całkiem
      ją rozebrało, to ją puścił, głodnymi ślipiami się jeno patrzył na osłabłą i
      dyszącą ciężko i taki głodny se poszedł, bo do nijakiego consumatum nie doszło.

      • cahir4 Re: Dziewictwo Jagusi 07.12.08, 23:44
        A jeśli o Antka chodzi, to tu Reymonta trza najpierw oplotkować. Bo słusznie tu
        kumy prawiły, że oficjalna jest ta przy kapuście rozmowa i choć Antek na poufały
        ton przechodzi, to przecie Jagusia trzyma się tego "wy". A jednocześnie jest
        napisane :"Obaj oni, a już z dawna, jeszcze od wiosny, a może i od zapust,
        chodzili za nią na przyprzążkę i przepierali jeden drugiego kryjomo, dobrze
        jednak wiedząc o sobie." Wskazywałoby to, że raz jeden, raz drugi cieszył się
        większymi względami Jagusi, a zatem, że w pewnej poufałości z nią Antek bywał.
        Co by się z tonem owej rozmowy przy kapuście nie bardzo zgadzało, nawet jeśli do
        skonsumowania wtedy nie doszło, to bliższa znajomość musiała być.

        Wreszcie jest na jesieni ta scena, gdy ciasno objęci giną w mroku. A potem te
        słowa Antka do ojca wykrzyczane. No i jeszcze, kiedy ich tak ku sobie ciągnie
        już po ślubie Jagusi, to cięgiem się mówi o ich wspomnieniach. Znaczy się, było
        co wspominać ;). No bo jak rozumieć na przykład taki fragment:
        "Już nie nosił słodkich wspominków o Jagnie, jakby jej nigdy nie miłował, jakby
        nie brał w te same ręce, którymi teraz gotów był ją rozdzierać."

        No i wreszcie w karczmie, zanim się cała awantura zaczęła, Mateusz podpuszcza i
        na zwierzenia Antka wyciąga, a Boryna mu o swej miłości do Jagusi mówi - raczej
        szczerze. Jako lek na miłowanie proponuje Mateusz ożenek, a "kiej ożenkiem nie
        można, dostać kobietę, a wnet smak do niej przejdzie". Na to Antek:
        "- A jak i potem nie przejdzie? - rzekł smutnie." Ze się z nią nie ożenił, to
        wiemy, a zatem wychodzi na to, że drugiego sposobu próbował, czyli ją "dostał".

        Ale ten ostatni dowód, jako że w rozmowie dwojga bohaterów pada, uznać należy za
        niepewny. Zawsze można przypuszczać, że się Antek przechwalał, choć na to nie
        wyglądało. Dlatego nigdy się nie powoływałam na to, co Mateusz mówił o Jagusi,
        ani kiedy się jej łaską chwalił, ani kiedy Antkowi opowiadał, jak go odganiała.
        Ani też opinii kum żadnych nie cytuję i się na plotki po wsi krążące nie
        powołuję. Jeno narratorowi zawierzam, bo w końcu komu innemu. I temu, co o sobie
        samych bohaterowie w myślach swych snują.
      • jadwiga1350 Re: Dziewictwo Jagusi 07.12.08, 23:48
        Rozumiem, że wiosną na przełazie, czy latem w zbożu. Ale zimą w
        brogu? Przecież słoma wiele ciepła nie daje. Antek mógł odmrozić
        sobie intymne części ciała. Nawet jeśli był kwardy chłop jak smok!
        • cahir4 Re: Dziewictwo Jagusi 08.12.08, 08:39
          To już ja tam nie wiem, jak się tam to im na zdrowiu odbiło. Jeno
          jeśli uważasz kumo, że to nie mogło być, to się pod wątek wpadki
          kwalifikuje. Bo zima trwa, a oni dalej romansują. A to za księżym
          sadem, a to za przełazem pod czyjąś tam stodołą. I romansują, że tak
          powiem, na całego, co już jest wprost napisane. To się zdaje, że w
          tym brogu to jeszcze komfortowo było. Jak im tam zimno, nie było, to
          już Reymonta pytajcie - pewnikiem gra wstępna była krótka ;).
          • meduza7 Re: Dziewictwo Jagusi 08.12.08, 10:21
            Taż się tam do naga nie rozbierali, jak jakie miesckie zbereźniki, ino Jagusia
            zapaski uniesła, Jantoś tyż tam może, eee... rzemyk u rozporka rozplątał i wsio.
            Tak nawiasem mówiąc, przypomina mi się historia, jaką opowiadała mi koleżanka ze
            studiów. Rzecz się dzieje na wsi jak najbardziej współczesnej. Do grupki
            mężczyzn popijających pod sklepem piwko, dołącza bardzo rozgorączkowany kumpel i
            zwierza się, mało nie dławiąc się z emocji, że zobaczył swą żonę nago w kąpieli.
            Pierwszy raz. Po piętnastu latach małżeństwa.
            • jadwiga1350 Re: Dziewictwo Jagusi 10.12.08, 20:13
              W czasie wesela Boryna zdrowo sobie popił. W noc poślubną nie był w
              pełni władz umysłowych. Mogło się mu zdawać, że poślubił dziewicę,
              choć prawda mogła być inna. To już słodka tajemnica Jagusi była.

              Dominikowa nie uważała Jagny za niepłodną!Można powiedzieć, że z
              niecierpliwoscią czekała na wnuczki. Tłumaczyła córce, że jakby
              miała dziecko to i ono dziedziczyłoby po ojcu, a Jagusia zostałaby
              na całej gospodarce Borynów. A fakt, że nie martwiła się możliwością
              pozamałżeńskiej ciązy Jagny, no cóż to może wpadka autora?
              • meduza7 Re: Dziewictwo Jagusi 10.12.08, 21:13
                Może stąd ten pęd Dominikowej do jak najszybszego wydania córki za mąż? Może
                miała dość pilnowania córki i zamartwiania się, czy jej wstydu nie przyniesie? W
                małżeństwie co innego, nikt nie sprawdzi, czy dzieciak spłodzony w małżeńskim
                łożu, czy pod brogiem.
                Choć i tak uważam, że jeśli chodzi o Jagusine prowadzenie się przed ślubem, to
                więcej w tym było złośliwych plotek, niż prawdy.
                • cahir4 Re: Dziewictwo Jagusi 10.12.08, 23:15
                  meduza7 napisała:

                  > Choć i tak uważam, że jeśli chodzi o Jagusine prowadzenie się przed ślubem, to
                  > więcej w tym było złośliwych plotek, niż prawdy.

                  A tutaj kumo, to się całkowicie zgadzam. Póki co dwóch żem jej tylko wykazała
                  przedślubnych kochanków (i dwóch poślubnych), a ploty wszak głosiły, że ho, ho.
                  Byle portki nosił itd.
                  Jest tylko jeden fragment, który powoduje, że czytelnik skłonny być może w część
                  tych plotów uwierzyć: kiedy Jagna, myślami o Antku prześladowana, zastanawia
                  się, dlaczego akurat on jej tak na pamięć przychodzi, a nie np. Mateusz, Stacho
                  Płoszka, albo DRUGIE. Podkreślenie moje, oczywiście, bo te drugie najbardziej
                  niepokojące są. Ale dosłownie powiedzianego tu nic nie ma. A przy plotkach bab
                  często narrator wprost zaznacza, że sporo w nich "rozmaitych wymysłów".
                  A myślę, że nie tylko uroda Jagusina tę plotkarską zawziętość powodowała, ale
                  przede wszystkim jej obojętność na ludzkie języki, to że "osławy się nie boja"
                  i "jutro gotowa to samo robić". Wszak to obnoszenie na językach to też był
                  rodzaj kary - a w stosunku do Jagusi zdawało się nie działać. No to zwiększano
                  dawkę.
                  • stara_dominikowa Re: Dziewictwo Jagusi 11.12.08, 11:41
                    Jagna nie stosowała się do norm społecznych. Przy swoim magnetycznym erotyzmie i
                    kompletnym braku zasad była zagrożeniem dla fukcjonowania wsi jako organizmu.
                    Nie działały na nią sankcje w postaci "brania na języki", była żywiołem
                    nieobliczalnym. Zwiększanie dawek nic nie dawało, w końcu pozostało rozwiązanie
                    ostateczne.
                    Ksiądz oczywiście zachował się kompletnie nie po chrześcijańsku, ale też ugiął
                    się pod pręgierzem "narodu co mocen karać i wynagradzać". Reymont nazwał powieść
                    "Chłopi" i integralność społeczności jest tu priorytetem kosztem Jagusi:(
                    • cahir4 Re: Dziewictwo Jagusi 11.12.08, 12:38
                      Świeta racja, kumo. A tak sobie jeszcze myślę, że się to ludowe
                      poczucie sprawiedłiwości na niej zemściło i to w sposób dwojaki.

                      Po pierwsze: "że też to kary na takie nie ma". Żeby jakowyś inny
                      wymiar sprawiedliwości ją pokarał - ośpica buźkę zeszpeciła, bękart
                      się przytrafił, albo chocia Boryna te morgi zapisane odebrał - może
                      by jej dali spokój. A tu nic. Grzeszy coraz więcej, a coraz bardziej
                      urodna, coraz bogatsza i coraz więcej chłopaków z wódką chciałoby
                      słać.

                      Po drugie: integralność wsi powodowała, że istniało coś w rodzaju
                      poczucia odpowiedzialności zbiorowej. Zdaje mi się, że i w kazaniach
                      co poniektórych padają groźby klęsk, które za niemoralne życie na
                      wieś (jako całość) spaść mają. Jagusi się dobrze wiedzie, a za to na
                      wieś spadają nieszczęścia. To już nie tylko o to chodziło, że wieś
                      ma spłacać jej pierścionki, ale że wieś jest karana przez los
                      (Boga?) za tolerowanie wszetecznicy. Na tym poziomie nie tylko za
                      nadużycia wójta, ale i za klęskę nieurodzaju mogłaby odpowiadać.
                      • jadwiga1350 Re: Dziewictwo Jagusi 08.01.09, 11:28
                        Pan Bóg ma karać wieś za to,że toleruje niemoralne życie Jagusi.
                        Ale nikt się jakoś nie obawia że Pan Bóg skarze Lipce za grzech
                        organiściny, za grzechy Kozłów, za grzechy Ewki czy Tereski.
                        • meduza7 Re: Dziewictwo Jagusi 08.01.09, 12:37
                          Jagusia ściągała na siebie wzrok całej wsi, więc też i jej grzechy bardziej się
                          odznaczały na tle innych. Tereska nie uwodziła żonatych mężczyzn tylko zakochała
                          się w Mateuszu, prowadzeniem dziewek służących nikt się nie przejmował, z
                          Kozłami się normalnie sądzono, więc Boga do tego nikt nie mieszał. Jeśli chodzi
                          o sprowadzane przez Kozłową znajdy - wydaje mi się, że nikt nie myślał o nich,
                          jak o bezbronnych dzieciach, a jedynie jak o taniej sile roboczej.
                        • mmk9 Re: Dziewictwo Jagusi 08.01.09, 14:43
                          Zawiść. Ładna, bogata, nosa zadziera, chłopy latają, dzieckami nie
                          obarczona i jeszcze pisanki najpiękniejsze robi. Jakby tu jej
                          dokuczyć, żeby nie zgrzeszyć ? A Pana Boga przywołać na
                          usprawiedliwienie. Kozłom, Ewce i Teresce nie było czego
                          zazdrościć. Organiścina zajmowała ważną pozycję w spolecznosci, a
                          to pracę mogła dać, a to jajka wymienić. No i była matką ksiedza in
                          spe. Nie do ruszenia
                        • cahir4 Re: Dziewictwo Jagusi 08.01.09, 15:06
                          Co do organiściny (i Magdy, jak się domyślam), to chyba nie uważali
                          tego poprostu za grzech. Co najwyżej za nie całkiem chrześcijański
                          postępek. Przygnębiające, ale chyba prawdziwe - w wątku o Magdzie
                          jest sporo podobnych przykładów i to z różnych warstw społecznych.

                          A co do innych - zaznaczam na wszelki wypadek, że nie podzielam
                          osobiście przedstawionego poniżej podejścia do moralności, staram
                          się tylko zrozumieć wewnętrzną logikę ich rozumowania - to
                          najważniejsze, dla losów Jagusi były chyba trzy elementy:

                          1. W pierwszej kolejności czekano na sprawiedliwość, która dosięgnie
                          grzesznika indywidualnie. Jeśli dosięgnęła - wszystko powracało do
                          równowagi i nie było się czego obawiać.
                          Magda miała za swoje - poszła służyć do żyda, czyli spadła na samo
                          dno drabiny społecznej (albo i niżej). Tereska nie nagrzeszyła za
                          bardzo - ma tylko jednego chłopa na koncie i to stanu wolnego.
                          Okolicznością obciążającą jest to, że sama jest mężatką. Ale to
                          zarazem niesie ze sobą pewność rychłej kary - niech no tylko wróci
                          Jasiek. Zawzięty jak wszystkie Płoszki. To starczy ino poczekać,
                          jeszcze rozrywka z tego będzie dla całej wsi.
                          Pisałam: żeby Jagnę dotknęło jakieś nieszczęście od losu, które
                          mogłoby być uznane za karę, to by jej łacniej odpuścili. A ona im
                          gorzej postępuje, tym lepiej jej się wiedzie. Czekają na tę
                          sprawiedliwość, czekają - a tu nic.

                          2. Eskalacja "zbrodni". Póki Jagusia była panną dla parobków
                          łaskawą, to starczyło ją na ozorach przewlec, bo bardziej niż komu
                          innemu szkodziła właściwie sobie. Nawet żonaty Antek jej uszedł.
                          Ale potem to już było gorzej:
                          - w nagrodę za złe prowadzenie została pierwszą gospodynią we wsi,
                          - jej małżeństwo sprowokowało kłótnię u Borynów i niesprawiedliwość,
                          jaka w opinii wsi dotknęła Antków,
                          - z czasem i to by przyschło, ale nie dość, że zdradziła męża, to
                          popełniając przy tym KAZIRODZTWO (czyn karany prawem zresztą),
                          - przypuszczano, że to jej kochanek dopuścił się podpalenia i to
                          własnego ojca - wtedy po raz pierwszy o mało nie doszło do linczu,
                          tyle że na Antku.

                          I to by wszystko poszło w niepamięć, bo po zabraniu chłopów dość
                          baby miały swoich turbacji, ale pojawił się romans z wójtem. Też
                          nietypowy, bardziej gorszący niż inne tego rodzaju sprawki.
                          Raz - żonaty, dwa - wójt, trzy - mąż chory leży, o którego ona nie
                          dba zupełnie. Ale jeszcze nic - doszło do publicznego zgorszenia. Co
                          innego plotkować o romansie sekretarki z prezesem, a co innego
                          zastać ich wchodząc całą grupą do sali konferencyjnej - na podłodze
                          i w mocno niekompletnym odzieniu.

                          Było, minęło. Ale pojawił się Jasio. W komży, znaczy ksiądz. No to
                          już i komentować nie trzeba.

                          3. Myślę jednak, że nic by z tego nie było i ludzie zadowoliliby się
                          pełnymi zgrozy komentarzami i wzywaniem kary boskiej, gdyby ich
                          negatywne emocje nie były wykorzystane przez konkretną osobę, która
                          postanowiła zrealizować osobistą zemstę. Ostatecznie do wypędzenia
                          Jagusi nie dochodzi całkiem spontanicznie, całą noc organistowie nad
                          tym pracują.
                          • jadwiga1350 Re: Dziewictwo Jagusi 02.01.11, 15:13
                            > 2. Eskalacja "zbrodni". Póki Jagusia była panną dla parobków
                            > łaskawą, to starczyło ją na ozorach przewlec, bo bardziej niż komu
                            > innemu szkodziła właściwie sobie. Nawet żonaty Antek jej uszedł.
                            > Ale potem to już było gorzej:
                            (...)
                            > Było, minęło. Ale pojawił się Jasio. W komży, znaczy ksiądz. No to
                            > już i komentować nie trzeba.

                            Mam wrażenie, że ludzie dużo bardziej są zgorszeni romansem z Antkiem i wójtem niż sprawą z Jasiem. Zażyłość Jagny z Jasiem nie wywołuje takich złośliwych komentarzy jak jej zażyłość z Antkiem. Właściwie długo uważana jest za niewinną rozrywkę. Jasio,dzieciuch jeszcze, nikt ich nie bierze na serio.
                            • stara_dominikowa Re: Dziewictwo Jagusi 03.01.11, 18:03
                              Jadwigo, a co sądzicie o fragmencie, kiedy Mateusz wyciąga zwierzenia od Antka gdy godzą się po tym, jak ten drugi rzucił pierwszym łamiąc żerdki i wrzucając do rzeki?

                              "- Ale coś pyskował przed chłopami, to nieprawda?- pytał cicho Antek.
                              - Nieprawda, przez złość ino gadałem, tak sobie:.. nie, gdzieby tam zaś - wypierał się przeglądając pod światło flaszkę, by mu prawdy z oczów nie wyczytał."

                              Przypominam też słowa Mateusza, które tak rozeźliły Antka:
                              "- Jakże, raz to byłem u niej w komorze? raz mi się to żaliła na niego?
                              - Łżesz jak ten pies! - krzyknął Antek przestępując próg."

                              Co Wy na to? Myślisz, że w komorze Jagna i Mateusz tylko sobie rozmawiali o strzyżeniu światów?
                                • stara_dominikowa Re: Dziewictwo Jagusi 31.01.11, 13:57
                                  Ha!

                                  "- Ale coś pyskował przed chłopami, to nieprawda?- pytał cicho Antek.
                                  - Nieprawda, przez złość ino gadałem, tak sobie:.. nie, gdzieby tam zaś - wypierał się przeglądając pod światło flaszkę, by mu prawdy z oczów nie wyczytał."
                              • jadwiga1350 Re: Dziewictwo Jagusi 09.05.18, 21:05
                                stara_dominikowa napisała:

                                > Jadwigo, a co sądzicie o fragmencie, kiedy Mateusz wyciąga zwierzenia od Antka
                                > gdy godzą się po tym, jak ten drugi rzucił pierwszym łamiąc żerdki i wrzucając
                                > do rzeki?
                                >
                                > "- Ale coś pyskował przed chłopami, to nieprawda?- pytał cicho Antek.
                                > - Nieprawda, przez złość ino gadałem, tak sobie:.. nie, gdzieby tam zaś - wypie
                                > rał się przeglądając pod światło flaszkę, by mu prawdy z oczów nie wyczytał."
                                >
                                > Przypominam też słowa Mateusza, które tak rozeźliły Antka:
                                > "- Jakże, raz to byłem u niej w komorze? raz mi się to żaliła na niego?
                                > - Łżesz jak ten pies! - krzyknął Antek przestępując próg."
                                >
                                > Co Wy na to? Myślisz, że w komorze Jagna i Mateusz tylko sobie rozmawiali o str
                                > zyżeniu światów?


                                O strzyżeniu światów, jak o strzyżeniu światów, ale może dziwić to "żalenie się". Jeśli Jagna była wtedy zakochana w Antku i z nim straciła dziewictwo, to dlaczego miała się na niego żalić?
                                I o co jej mogło chodzić? Że Antek się jej narzuca? Że nie jest wolny i nie pośle do niej swatów?
                                Jakoś to nie pasuje do Jagny i całej sytuacji.
                                Również ta bytność w komorze bardzo wątpliwa. Toż Dominikowa goniła go jak psa chałupy.
                                • bupu Re: Dziewictwo Jagusi 08.06.18, 16:40
                                  jadwiga1350 napisała:

                                  > O strzyżeniu światów, jak o strzyżeniu światów, ale może dziwić to "żalenie się
                                  > ". Jeśli Jagna była wtedy zakochana w Antku i z nim straciła dziewictwo, to dla
                                  > czego miała się na niego żalić?
                                  > I o co jej mogło chodzić? Że Antek się jej narzuca? Że nie jest wolny i nie poś
                                  > le do niej swatów?
                                  > Jakoś to nie pasuje do Jagny i całej sytuacji.
                                  > Również ta bytność w komorze bardzo wątpliwa. Toż Dominikowa goniła go jak psa
                                  > chałupy.

                                  Kiej Jagusia ochotę miała, to i sposób się najdował. Mateusz zresztą też psu spod ogona nie wypadł i kombinować umiał, a Dominikowa przecie cięgiem w chałupie nie siedziała. Nijak nie uwierzę, kumy drogie, że temperamentna Jagusia, co o konsekwencjach swych czynów mysleć ano nie nawykła, dziewicą się ostała, zwłaszcza gdy do niej taki smok jak Mateusz zachodził.
                      • jadwiga1350 Re: Dziewictwo Jagusi 09.04.10, 00:08
                        >Żeby jakowyś inny
                        > wymiar sprawiedliwości ją pokarał - ośpica buźkę zeszpeciła,
                        bękart
                        > się przytrafił, albo chocia Boryna te morgi zapisane odebrał -
                        może
                        > by jej dali spokój. A tu nic. Grzeszy coraz więcej, a coraz
                        bardziej
                        > urodna, coraz bogatsza i coraz więcej chłopaków z wódką chciałoby
                        > słać.

                        Hm, dziwne, że nikt nie pomyślał, że może warto grzeszyć. Bo to
                        zapewni urodę, bogactwo i powodzenie u płci przeciwnej.
                        • marslo55 Re: Dziewictwo Jagusi 23.04.10, 16:49
                          jadwiga1350 napisała:
                          "Hm, dziwne, że nikt nie pomyślał, że może warto grzeszyć. Bo to
                          zapewni urodę, bogactwo i powodzenie u płci przeciwnej."
                          Nie warto, bo ludzie na ozory wezmą. Jagna się obmowy nie boi, ale
                          jest pod tym względem raczej wyjątkiem. Większość mieszkańców Lipiec
                          nie była w tym stopniu aspołeczna..

                    • minerwamcg Re: Dziewictwo Jagusi 08.01.09, 18:28
                      Słusznie prawicie, Dominikowo. Albowiem jak się w gromadzie żyje, to
                      trza żyć jak drugie.
                      Ani Jagusia by się nie odmieniła, ani wieś nie zaczęłaby jej
                      tolerować. Bo jakże ona miałaby się odmienić, skoro taką naturę
                      miała? A wieś co? Miała znosić, że im Jaguś uwodzi mężów, synów,
                      wójta, kleryka, dobrze, że nie księżego byka? Najlepiej by dla
                      Jagusi było wyjechać ze wsi po dobroci - ale dokąd? I co by tam
                      robiła?
                  • jadwiga1350 Re: Dziewictwo Jagusi 06.05.10, 00:21
                    > Jest tylko jeden fragment, który powoduje, że czytelnik skłonny
                    być może w częś
                    > ć
                    > tych plotów uwierzyć: kiedy Jagna, myślami o Antku prześladowana,
                    zastanawia
                    > się, dlaczego akurat on jej tak na pamięć przychodzi, a nie np.
                    Mateusz, Stacho
                    > Płoszka, albo DRUGIE. Podkreślenie moje, oczywiście, bo te drugie
                    najbardziej
                    > niepokojące są.


                    To że Antek ciągle przychodził Jagnie na myśl,nie oznacza, że
                    skonsumowali swój związek.
                    Jasio też ciągle stał Jagusi przed oczami, myślała o nim całymi
                    dniami,a przecież żadnego seksu nie było.

                    Ten fragment wskazuje na to, że gdy Borynowa była jeszcze panną,
                    Antek nie znaczył dla niej więcej niż Mateusz, czy Stach Płoszka.
                    Owszem, podobał się Jagnie, ale nie był dla niej tym jedynym.
                    Jagusia dziwi się sama sobie, czemu myśli tylko o Antku. Z tego
                    można wysnuć przypuszczenie,że wielka namiętność do pasierba,
                    ogarneła Paczesiównę dopiero gdy została mężatką. I dla niej samej
                    była pewnym zaskoczeniem.

                    Takich przesłanek jest więcej:
                    Jagusia kochając Antka, spotyka się jednocześnie z Mateuszem i
                    Płoszką. Gdy kocha Jasia, nie spogląda zupełnie na innych mężczyzn,
                    wręcz szydzi z nich.
                    Kochając Antka,godzi się bez oporów na ślub z Maciejem.Gdy kocha
                    Jasia,nie dopuszcza do siebie myśli o małżeństwie z kimś innym.
                    Choć Dominikowa gorliwie namawia córkę do ślubu z Mateuszem, a
                    związek ze starym Boryną tylko sugerowała.
                    • jagienka300 Re: Dziewictwo Jagusi 10.05.10, 20:00
                      Mnie jeno jedno dziwi, a mianowicie, że Jagna tyla chłopa miała a dziecisków u Niej nijakich nie było. Tak mi się wydaje, że chyba jej matka jako znająca się na rzeczy i lekować umiejąca do tego się przyczyniła (bo też ładnie przed Maciejem córkę wytłumaczyć umiała). Co o tym sądzicie?
                      • cahir4 Re: Dziewictwo Jagusi 10.05.10, 23:43
                        Ano jużem się w wątku "Co mnie dziwi w chłopach" temu dziwowała. Nie tylko nie
                        zachodzi, ale się tego wcale nie boi. Dominikowa też nie. Obmową ją straszy, ale
                        nie bękartem. A naokoło wszystkie baby w kółko w ciąży. Dominikowej mogła to być
                        zasługa, fakt, ale jak Jagna za Borynę wyszła, to Dominikowa chętnie by wnuka
                        widziała. A tu nadal nic. I tak bez wyjaśnienia Reymont to zostawił.
                        • jagienka300 Re: Dziewictwo Jagusi 11.05.10, 18:33
                          Moiściewy musita mnie wybaczyc, bo żem nowa na tym forum i wszyćkiego jeszcze przepatrzeć nie zdążyłam. Bo to i czas tera nierychtowny, zwiesna przecie i roboty tyla,że niewiada w co pierwej ręce włożyć (najlepiej w kieszenie jak powiada mój kolega)>
                        • stara_dominikowa Re: Dziewictwo Jagusi 13.05.10, 14:39
                          cahir4 napisała:
                          I tak bez wyjaśnienia Reymont to zostawił.

                          U was to zawsze to szkiełko i oko. Jagna nie miała dzieci, bo nigdy, jako
                          postać, nie dojrzała do tego. Nowa rola, żony, nie szła jej nijak, nie potrafiła
                          sprostać oczekiwaniom, zdradzała męża z pasierbem. Macierzyństwo to etap
                          kolejny, musiałaby opiekować się kimś i być odpowiedzialna. A Jagusia za tymi
                          obłokami by poleciała najchętniej. Ta postać nie była stworzona przez Reymonta
                          do bycia matką i żadne dominikowe sposoby tutaj nie wchodziły w grę.
                          Ona oddawała się jak ta ziemia dżdżom, ale nie przechodziła do etapu wydawania
                          owoców, była to jałowa, skazana na porażkę namiętność.
                          • cahir4 Re: Dziewictwo Jagusi 14.05.10, 15:37
                            A u Was wiecznie obłoki i obłoki ;)...
                            Może i szkiełko, może i oko u mnie, ale jak w taką historyję się
                            zanurzam, to mnie się te ludzie jakoby żywe jawią. I tak na nich
                            spoglądać jako na konstrukcyje literackie jakoweś tylko, to nijak
                            nie mogę. Ja wiem, że to modernizm, ale żeby taki kawał zdrowej i
                            urodziwej baby jak Jaguś, za przyczyną symbolizmu li tylko bezpłodny
                            został... ;)
                            • stara_dominikowa Re: Dziewictwo Jagusi 15.05.10, 22:23
                              cahir4 napisała:
                              > A u Was wiecznie obłoki i obłoki ;)...

                              Bo ja jednak postaci literackie widzę bardziej niż ludzi. Reymont był dla nich
                              wszystkich stwórcą i byli tacy jakich ich chciał mieć. Dociekanie np. trisomni
                              chromosomu X czy socjopatycznych skrzywień u Jagusi jest zabawne i chętnie, ze
                              smakiem zagłębiam się w tego typu dociekania, ale nie traktuję tego do końca
                              poważnie. To Reymont był przyczyną niedostosowania Jagny i wielkiej miłości
                              Hanki. Jednych bohaterów autor dopieszcza i opisuje konsekwentnie i
                              psychologicznie wiarygodnie ich losy, o innych zapomina, gubi ich w gąszczu
                              wątków na potrzeby fabuły. Historia, którą chciał opowiedzieć usprawiedliwia
                              wszystkie zagadki jak bezdzietność Jagny, jej multilokację w noc śmierci męża i
                              inne podobne.
                          • jadwiga1350 Re: Dziewictwo Jagusi 07.01.11, 15:53
                            stara_dominikowa napisała:
                            Jagna nie miała dzieci, bo nigdy, jako
                            > postać, nie dojrzała do tego. Nowa rola, żony, nie szła jej nijak, nie potrafił
                            > a
                            > sprostać oczekiwaniom, zdradzała męża z pasierbem. Macierzyństwo to etap
                            > kolejny, musiałaby opiekować się kimś i być odpowiedzialna. A Jagusia za tymi
                            > obłokami by poleciała najchętniej. Ta postać nie była stworzona przez Reymonta
                            > do bycia matką

                            Prawda, święta prawda, tylko zważcie, że dużo postaci literackich zostaje matkami, mimo, że zupełnie do macierzyństwa się nie nadaje. (Scarlett O'Hara , Emma Bovary, Becky Sharp,na matki nadawały się tak samo jak Jagna)
                            Bezpłodność Jagusi to prędzej skutek ograniczonego czasu powieści, raptem 11 miesięcy. Trudno w takim okresie zmieścić ciążę Jagusi i jej macierzyńskie (nie)dbanie o potomka. Chyba , że ciąża Paczesiówny trwałaby tylko 3 miesiące, tak jak trzecia ciąża Hanki. O odmiennym stanie Antkowej dowiadujemy się dopiero w lutym.
                            Gdyby "Chłopi" ciągnęły się minimum 2 lata, to pewnie i Jagna powiłaby potomka. U Borynów zajmowałaby się nim Józia, u Paczesiów Marcjanna i w sumie nie byłoby źle dzieciakowi, mimo matki latającej po niebie.
                            • stara_dominikowa Re: Dziewictwo Jagusi 10.01.11, 16:28
                              jadwiga1350 napisała:
                              > Prawda, święta prawda, tylko zważcie, że dużo postaci literackich zostaje matka
                              > mi, mimo, że zupełnie do macierzyństwa się nie nadaje. (Scarlett O'Hara , Emma
                              > Bovary, Becky Sharp,na matki nadawały się tak samo jak Jagna)

                              Pamiętam, że próbowałam czytać "Przeminęło z wiatrem", ale nie byłam w stanie właśnie przez opisy incydentów macierzyństwa Scarlett. A przecież po filmie miałam dla tej postaci wiele sympatii, lubiłam jej siłę...
      • jadwiga1350 Re: Dziewictwo Jagusi 09.01.09, 20:01

        > Noż kumy, toż już przesadzata ździebko. Zaraz nam wyjdzie, że i
        stary Boryna
        > pewnikiem jej nie tknął, a z wójtem w lesie, to też la chłodu ino
        była
        > rozdziana.

        No z tym wójtem w lesie to różnie mogło być. Pan wójt się wtedy
        porządnie upił.Z trudnością załadowano go na wóz, na którym leżał
        jak baran. Może nie miał sił stanąć na wysokości zadania i nie
        doprowadził sprawy do końca.
        • ding_yun Re: Dziewictwo Jagusi 15.05.10, 14:19
          Dla mnie koronnym argumentem przemawiającym za tym, że Jagusia była jednak
          dziewicą, jest brak jakiś negatywnych reakcji Boryny po nocy poślubnej. Owszem,
          popił sobie na pewno, ale chyba nie był aż tak pijany, coby nie zauważyć, czy
          dziewicę sobie wziął za żonę, czy nie. Zwłaszcza, że znający się był, Jagusia
          pierwszą jego żoną przecie nie była, a i baczenie musiał mieć na to, skoro
          młódkę wziął sobie za żonę i skoro Jagusię na językach już wtedy obnosili. No
          chyba, że ją tak kochał, że odpuścił, ale wątpię...
          • kooreczka Re: Dziewictwo Jagusi 16.05.10, 14:02
            A co miał zrobić? Kozackim zwyczajem w chomącie przed gumnem wystawić?
            Sprawdzanie prześcieradeł nigdy na polskiej wsi się nie przyjęło, jeszcze po II
            wojnie w niektórych rejonach księża tłukli głową o ambony bo parafianie za nic
            nie mogli zrozumieć, że pokładanie się przed ślubem jest grzechem. Wieś była dla
            wolnych pobłażliwa, kłopoty zaczynały się gdy sprawa dotyczyła małżeństw.
                • jagienka300 Re: Dziewictwo Jagusi 17.05.10, 09:29
                  Zapewnie Borynie chodziło o zapis jaki zrobił Jagusi przed ślubem. Nie chciał jej wygnać do matki (może "wygnać" to za dużo powiedziane) bo pewnie "Dominikowa zły pies bez precesu nie odpuści", więc przymknął oko na całą sprawę z cnotą Jagusi. Obmową ludzi też sę zbytnio nie przejmował, bo był jednym z najprzedniejszych gospodarzy i szacunek we wsi miał. Inna sprawa że Jagna mu się po prostu strasznie podobała i zabiegał o jej przychylność także po ślubie właśnie chołubiąc ją i wyręczajac.
          • enesaj Re: Dziewictwo Jagusi 25.11.16, 15:20
            ding_yun napisała:

            > Dla mnie koronnym argumentem przemawiającym za tym, że Jagusia była jednak
            > dziewicą, jest brak jakiś negatywnych reakcji Boryny po nocy poślubnej. Owszem,
            > popił sobie na pewno, ale chyba nie był aż tak pijany, coby nie zauważyć, czy
            > dziewicę sobie wziął za żonę, czy nie. Zwłaszcza, że znający się był, Jagusia
            > pierwszą jego żoną przecie nie była, a i baczenie musiał mieć na to, skoro
            > młódkę wziął sobie za żonę i skoro Jagusię na językach już wtedy obnosili. No
            > chyba, że ją tak kochał, że odpuścił, ale wątpię...

            Myślę, że niezależnie od tego, czy Jaguś była dziewicą, czy nie, plotkę o przełazie zmyślił sam Mateusz, np. z zazdrości.
    • aandy Re: Dziewictwo Jagusi 16.01.11, 10:38
      A mnie się zdaje, że największym dowodem na Jagusiną słabość przedmałżeńską jest fakt, że za wdowca poszła. W tamtych czasach ciężko było kochliwej dziewce, o której parobcy mieli wyrobione zdanie ('lakudra') za uczciwego i młodego gospodarza pójść...

      a/a
        • tt-tka Re: Dziewictwo Jagusi 25.11.16, 15:19
          enesaj napisał(a):

          > Przecież Jagusia nie miała wyboru typu Boryna albo nikt. Są wzmianki o tym, że
          > inni też przysyłali swatów. A na majątek też nie leciała.

          Swatow gonila Dominikowa, Macieja przyjela tez wlasciwie Dominikowa. Jagna nie tylko na majatek nie leciala, ale i na zamesciu jako takim jej nie zalezalo, a bo to na jej glowe ? Jak matka powiedza, tak i bedzie.
          Ale seksualnie byla rozbudzona i potrzeby miala spore. Skoro nie nalegala na szybkie zamazpojscie, dzieki ktoremu legalnie moglaby sobie, hm, ulzyc i uzyc - czy to znaczy, ze radzila sobie bez meza, choc nie bez chlopa ? :)
    • tt-tka Re: Dziewictwo Jagusi 25.11.16, 00:41
      Osobiscie w dziewictwo Jagny nie wierze, za duzo tam slodkich wspominkow. I nie tylko ona wspomina, ale i chlopy.
      Na upartego mozna forsowac wersje, ze do consumatum nie doszlo i Jagna byla, jak to pieknie mowia "obmacana, ale nie naruszona".
      Jednak to, ze do Antka zwraca sie oficjalnie zadnego dowodu na brak stosunkow intymnych nie stanowi. Ona per "wy" mowi takze Maciejowi, wlasnemu mezowi dobrze juz miesiac po slubie - na Wigilie "odsuncie sie, przy ludziach sie beda umilali!". Zdaje sie, ze "ty" powiedziala dopiero nieprzytomnemu Borynie jakos u schylku wiosny, kiedy czule mu prawi "azebys zdechl, ty stary zbuku".
      • jadwiga1350 Re: Dziewictwo Jagusi 12.01.17, 20:28
        > Jednak to, ze do Antka zwraca sie oficjalnie zadnego dowodu na brak stosunkow i
        > ntymnych nie stanowi. Ona per "wy" mowi takze Maciejowi, wlasnemu mezowi dobrze
        > juz miesiac po slubie -

        Maciej był starszy o 40 lat, pewnie nie śmiałaby go tykać, nawet gdyby on na to nalegał.
        Jagna mówi Borynie "wy" i przed ślubem i po ślubie. Do Antka, wprost przeciwnie, gdy rozkwita miłość, żadnego "wy" nie ma.
        W czasie powrotu z kapuściska, Jagna zwraca się bardzo oficjalnie do domniemanego kochanka. Choć są sami, nikt nie słyszy ich rozmowy, Antek nie stoi wyżej w hierarchii, można go śmiało tykać, tak jak jego rówieśnika i rywala Mateusza.
        • tt-tka Re: Dziewictwo Jagusi 09.08.18, 17:26
          jadwiga1350 napisała:

          >
          > Maciej był starszy o 40 lat, pewnie nie śmiałaby go tykać, nawet gdyby on na to
          > nalegał.
          > Jagna mówi Borynie "wy" i przed ślubem i po ślubie. Do Antka, wprost przeciwn
          > ie, gdy rozkwita miłość, żadnego "wy" nie ma.
          > W czasie powrotu z kapuściska, Jagna zwraca się bardzo oficjalnie do domniemane
          > go kochanka. Choć są sami, nikt nie słyszy ich rozmowy, Antek nie stoi wyżej w
          > hierarchii, można go śmiało tykać, tak jak jego rówieśnika i rywala Mateusza.

          Sugerujesz, ze dziewictwo Jagna z Mateuszem stracila, skoro jemu mowi "ty" od pierwszej z nim sceny ? :)
    • seshat Re: Dziewictwo Jagusi 31.10.18, 22:03
      Nie wiem, gdzie o tym napisać, więc może tu. Jakoś mi tak do głowy myśl przyszła, że niby czemu twierdzono, iż Antek pobił Mateusza za jagusiną kieckę. Pobił, bo Mateusz łgał jak pies, że niby Antek skomlał pod komorą Jagusiną. Przeca równie dobrze mogło Antkowi chodzić o to, że nigdy pod tą komora nie skomlał, a ni o to, że się za nią uganiał Może rzeczywiście nie latał (za bardzo) za Jagusią, póki jej ociec nie dostali... Ot takie dywagacje chłopomanki
      • bupu Re: Dziewictwo Jagusi 01.11.18, 08:53
        seshat napisała:

        > Nie wiem, gdzie o tym napisać, więc może tu. Jakoś mi tak do głowy myśl przyszł
        > a, że niby czemu twierdzono, iż Antek pobił Mateusza za jagusiną kieckę. Pobił,
        > bo Mateusz łgał jak pies, że niby Antek skomlał pod komorą Jagusiną. Przeca ró
        > wnie dobrze mogło Antkowi chodzić o to, że nigdy pod tą komora nie skomlał, a n
        > i o to, że się za nią uganiał Może rzeczywiście nie latał (za bardzo) za Jagusi
        > ą, póki jej ociec nie dostali... Ot takie dywagacje chłopomanki

        Hale tam, jak nie latał, kiej latał? Sam ano przecie wspominał kiej wieść o zrękowinach po wsi poszła, że niejedną noc kieby ten pies pod Paczesiowa chałupa warował. To nie latał? Latał kiej ten burek, a może i skomlał, jak Mateusz rzekł.
        • seshat Re: Dziewictwo Jagusi 02.11.18, 18:14
          Ale no właśnie, kiej się wieść o zrękowinach rozeszła. Ciągle mnie myśl lata po głowie, że owszem, ładna była, oko na niej zawiesił, ale póki nie była ojcowa, to se była. Ale jak już ojcowa, to ambit go w rzyć ukąsił i musiała być jego.
          • bupu Re: Dziewictwo Jagusi 03.11.18, 17:13
            seshat napisała:

            > Ale no właśnie, kiej się wieść o zrękowinach rozeszła. Ciągle mnie myśl lata po
            > głowie, że owszem, ładna była, oko na niej zawiesił, ale póki nie była ojcowa,
            > to se była. Ale jak już ojcowa, to ambit go w rzyć ukąsił i musiała być jego.

            Kiej sie wieść rozeszła on wspomina. A wspomina czasy dawniejsze kiej to warował pod jej chałupą kieby ten pies.
            • lili_liliana Re: Dziewictwo Jagusi 09.11.18, 17:06
              bupu napisała:

              > seshat napisała:
              >
              > > Ale no właśnie, kiej się wieść o zrękowinach rozeszła. Ciągle mnie myśl l
              > ata po
              > > głowie, że owszem, ładna była, oko na niej zawiesił, ale póki nie była o
              > jcowa,
              > > to se była. Ale jak już ojcowa, to ambit go w rzyć ukąsił i musiała być
              > jego.
              >
              > Kiej sie wieść rozeszła on wspomina. A wspomina czasy dawniejsze kiej to warowa
              > ł pod jej chałupą kieby ten pies.
              >
              >
              Tu się trochę pan Reymont pogubił, bo w scenie na kapuśnisku Jaguś mówi to Antka: "to wy, Antoni?" czyli bardzo oficjalnie. Ale potem Antek wspomina różne sceny, a to jak wracali z jarmarku, a to kiedyś tam za przełazem... I choć mam wrażenie, że Antek "obił" Mateusza za Jagnę, to głowy nie dam, bo mogło i warowanie go ukąsić. A pewnie i jedno i drugie.

              I trochę OT. Nie wierzę własnym oczom, że jest takie forum:) Myślałam, że to tylko ja jestem taka dziwna i wkręciłam się w "Chłopów", oraz inne lektury:)
              • bupu Re: Dziewictwo Jagusi 09.11.18, 18:13
                lili_liliana napisała:

                > Tu się trochę pan Reymont pogubił, bo w scenie na kapuśnisku Jaguś mówi to Antk
                > a: "to wy, Antoni?" czyli bardzo oficjalnie. Ale potem Antek wspomina różne sce
                > ny, a to jak wracali z jarmarku, a to kiedyś tam za przełazem... I choć mam wra
                > żenie, że Antek "obił" Mateusza za Jagnę, to głowy nie dam, bo mogło i warowani
                > e go ukąsić. A pewnie i jedno i drugie.

                Pomylił się, abo i nie pomylił. Przecie na kapuśnisku nie sami byli, nie... Jeszczeć i Jędrzych któren powoził, a wiadome, jakby go Dominikowa przycisła wszyćko by ano wyśpiewał, jak na tej spowiedzi świętej. To i lepiej było na zimne dmuchać.
                • matylda1001 Re: Dziewictwo Jagusi 09.11.18, 20:33
                  A zaśby tam Dominikowa miała go przyciskać, a bo to wiedziała że Antka spotkali?
                  A co by tam zresztą Jędrzych siedzący na koźle słyszal kiej to Jaguś z Antkiem za wozem szli a plucha była i wiatr dął.
                  • lili_liliana Re: Dziewictwo Jagusi 10.11.18, 00:44
                    matylda1001 napisała:

                    > A zaśby tam Dominikowa miała go przyciskać, a bo to wiedziała że Antka spotkali
                    > ?
                    > A co by tam zresztą Jędrzych siedzący na koźle słyszal kiej to Jaguś z Antkiem
                    > za wozem szli a plucha była i wiatr dął.

                    A nawet jakby coś tam posłyszał, to by tak zaraz do matuli nie leciał, "bych w pierwszej złości czego nie oberwać". A Dominikowa faktycznie wiedzieć o tym spotkaniu nie mogła.
                • lili_liliana Re: Dziewictwo Jagusi 10.11.18, 00:47
                  bupu napisała:


                  > Pomylił się, abo i nie pomylił. Przecie na kapuśnisku nie sami byli, nie... Jes
                  > zczeć i Jędrzych któren powoził, a wiadome, jakby go Dominikowa przycisła wszyć
                  > ko by ano wyśpiewał, jak na tej spowiedzi świętej. To i lepiej było na zimne dm
                  > uchać.

                  Najciekawsze, że parę kroków dalej była i Hanka i Józka i Jagustynka;) Całe szczęście, że ciemnica i ziąb i plucha;)
                  • jadwiga1350 Re: Dziewictwo Jagusi 11.11.18, 12:41
                    Ludzie kochane, mylicie kapuścisko z drogą łączącą rzeczone pole z domem Paczesiów.
                    Jaguś i Antek rozmawiają na drodze! Nie na kapuścisku. I jest droga dość długa, bo na tej drodze nasza Jagna:
                    a. rozmawiała z Antkiem(dość oficjalnie)
                    b. oblała się warem gorącym i straciła głowę
                    c. otrzeźwiała
                    d. podeliberowała jak to dobrze młynarzom(przechodząc obok ich domu)

                    To kapuścisko leżało raczej daleko od wsi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka