Dodaj do ulubionych

Antysystemowość

07.01.13, 08:12
Jeżycjada jest antysystemowa Z tym, że ta antysystemowość od pewnego momentu zaczyna przekładać się na fobię z domieszką teorii spiskowych, infantylizm i ograniczone widzenie rzeczywistości.

Najpierw antysystemowe podejście do PRL, co rozumieją chyba wszyscy, którzy żyli w tamtym czasie. I do tego miejsca jest to składne z treścią książek, wymową. Nic się z niczym zasadniczo nie kłóci. Ba, jest nawet pewna nuta sympatii wobec tej rzeczywistości. Jakby: rozumienie jej składowych. Szkoła jest zła, bo systemowa (wyjątek Dmuchawiec), lekarze są częścią systemu (wyjątek dr Kowalczyk). Kolonie są złe, wiadomo- systemowe, jako i pani Sznytek, towarzyszka Szmaciak, jest zła. Choć sympatia jakaś i zrozumienie jest zachowane. To rozumienie i sympatia jakby uwiarygadniają całość- choćby na zasadzie: wyjątek potwierdza regułę.

Ale PRL mija, a antysystemowość zostaje. Co więcej, i co chyba jest już patologiczne, owa antystemowość zaczyna sie rozlewać: przechodzi np. na tzw. zwykłych ludzi. Teraz już społeczeństwo jest systemowo złe. Burdy, bójki, agresja (sceny pod Kaponierą, gdzie biją się tak, że aż przechodzący obok walą głowami w mur) to niemal codzienność- rzecz czy stan, o którym się informuje niemal beznamiętnie (Józinek, który mówi "biją" i już). Świat, jako system, staje się zły, więc tzw. porządni ludzi muszą być przeciw temu światu z klucza. Nawet jedzenie staje się "systemowowrogie"- te fast foodowe chipsy, które określają jestestwo Mc Dusi, słowem: czyhają na niewinnych ludzi podstępnie, uwodząc niewinne dziewczęta. Stąd efekt oblężonej twierdzy. Jakiś nadmiar...I brak tej sympatii, o której wcześniej wspominałam, tej- wobec okruchów PRL-u. Tutaj jest odpychająca wrogość, jakaś zwrotna agresywność.

I teraz pytanie: czy ta antysystemowość to rzeczywiście trauma po PRL, z której niektórzy -jak pani MM, nie wyrastają, czy coś innego? Np. jednak opcja polityczna, ufundowana na pewnej mentalności? Tak, tak, wiem, nie poruszamy wątków politycznych, ale moim zdaniem tu się nie da. Wiemy, że PiS jest partia antysystemową i widzę tu związek.

Rozlana, uogólniona, antysystemowość -jeden z kluczy do Neojeżycjady moim zdaniem - co to jest?
Mam rację?
Obserwuj wątek
    • nabakier Re: Antysystemowość 07.01.13, 08:24
      Może jeszcze do tego jedzenia- pamiętacie pączki z wczesnej Jeżycjady (Pawełek zjadający X pączków dla zakładu, składkowe pączki przy spotkaniach grupy ESD)? Pączek jako żywo zdrowy nie jest, tłuszczu i cukru ma w cholerę- no jak to jest? sympatyczny pączek ale chips to już zły? Bo chips to nie pączek? Dlaczego pączek jest dobry a chips to samo ZUO?
      Albo Pulpecja, która zażerała się kremami (z dokładką) czy czymś tam jeszcze- przedstawione jest to sympatycznie? Kremy dobre i zdrowe, bo je Borejkówna zjada? pączki dobre, bo co? Bo z PRL-U? Czy od Borejków?
      To jest ta różnica (także ta), którą chciałam uwypuklić.
      • significado-significante Re: Antysystemowość 07.01.13, 09:07
        Odpowiedź na to jest chyba tyleż smutna co prosta. Padały już zresztą na forum podobne pytania i podobne odpowiedzi: Autorka zatraciła kontakt z rzeczywistością. W latach 70-80 i nawet jeszcze na początku 90' widać było że MM jest częścią rzeczywistości którą opisuje, że widzi jej czarne strony, ale widzi też blaski, podobnie jak jej bohaterowie, który bez względu na okoliczności potrafią być szczęśliwi, w tle są oczywiście "wielkie" sprawy, ale każdy z nich żyje przede wszystkim swoimi małymi radościami i smutkami. Autorka tamtą rzeczywistość po prostu lubiła. Miała w niej swoje miejsce, była młoda, miała dzieci, to był jej świat (ideologicznie było z czym walczyć, było przeciwko czemu się buntować, a z drugiej strony życie toczyło się zwyczajnym rytmem). Obecny świat przerasta MM. Ona go nie zna, nie rozumie, boi się go, więc go w książkach wynaturza. Z drugiej strony nie ma też kontaktu z "prawdziwym życiem", "prawdziwymi ludźmi", więc tworzy takie postaci bez charakteru, bez osobowości, za to z atrybutami (jak mityczni bogowie i herosi) - Dzielna Gabriela, Rogata Laura, Józinek co pięścią wojuje, Pyziak co nie umie kochać, Miła Pyza, Poetyczna Natalia, Magda co je frytki etc. etc. Bo już nie umie pisać o życiu i ludziach, bo widzi świat w krzywym zwierciadle.
        • nabakier Re: Antysystemowość 07.01.13, 09:41
          Tak, wiem, że o to pytano. Ale CO TO JEST ? Że się tak nie lubi dzisiejszej rzeczywistości? Dlaczego? Tylko strach przed światem? Dlaczego aż taki strach, że wykrzywia to widzenie rzeczywistości. Przecież nie wszyscy w to popadają. Skąd taka siła resentymentów?
          • significado-significante Re: Antysystemowość 07.01.13, 09:55
            nabakier napisała:

            > Ale CO TO JEST ? Że się tak nie lubi dzisiejszej rzeczywistości? Dlaczego? Tylko strach przed
            > światem? Dlaczego aż taki strach, że wykrzywia to widzenie rzeczywistości. Przecież nie
            > wszyscy w to popadają. Skąd taka siła resentymentów?

            Przede wszystkim wiek. Na pewno w jakiś sposób wszyscy są na to narażeni, stąd słynne "za moich czasów było lepiej", bez względu na to jakie to były czasy. Po drugie odcięcie się od realnego świata i ludzi, okopanie się wśród własnej rodziny i Kochanych Czytelników, czytających poezję Mickiewicza i piszących pochwalne peany oraz odgrodzenie się od reszty świata, złego obcego świata znanego tylko z telewizji, gazet, opowieści. Stąd takie a nie inne widzenie współczesnej młodzieży, bandytyzmu, chuligaństwa, polityki, ideałów, wartości. To co jest pozytywne w powieściach MM jest archaiczne i żywcem wyjęte z innych czasów, to co jest negatywne jest wizualizacją jej współczesnego odbioru rzeczywistości i ludzi, o których autorka nie ma pojęcia, są to zjawiska odbite w krzywym zwierciadle mediów oraz własnego czarnowidztwa li i jedynie. Jest to typowe dla procesu starzenia się i nie zawsze jest to stricte związane z metryką, są ludzie, u których taka ucieczka od rzeczywistości i lęk przed nią następuje szybko, są tacy, który nawet w podeszłym wieku jakimś cudem (lub pracą nad sobą) nadążają za światem, za postępem i współczesnością. Tak to widzę.
          • zla.m Re: Antysystemowość 07.01.13, 15:29
            Ja bym podejrzewała po prostu charakter. Myślę, że MM zawsze była dość konserwatywna i niezbyt otwarta na nowości, tylko kiedyś tak nie było tego widać. Raz, że konserwatyzm był trochę równoważony przez młodzieńczy optymizm i radośniejsze podejście do świata. Dwa, że w PRL nie było za dużo tych nowości i inności - ani obyczajowo, ani technicznie, ani mentalnie. Stanowiły rzadką atrakcję, a nie utrapioną codzienność.

            Ten konserwatyzm nie przeszkadzał też w byciu antysystemowym, może nawet pomagał - w końcu dla wielu walka z komuną czy choćby niechęć do niej wynikała z tęsknoty do tego, jak było kiedyś, do przedwojennych wartości, szkołoy, kindersztuby, inteligencji i tak dalej.

            A teraz okazało się, że komunizm (czy jak sobie nazwiemy ten ustrój) upadł, ale świat nie wrócił do religii ojców, tylko wyrwał do przodu jak dziki. I pojawiły się nowe wartości, podważanie przewodniej roli KK, pytania o sens patriotyzmu, negowanie rodziny jako leku na całe zło, a obcokrajowiec to nie tylko interesujący gość z dalekiego świata, ale też żebrzący Rumun, niebezpieczny Arab, gej z Francji itd. Dodać do tego należy wiek, pojawiające się często wraz z wiekiem większą ostrożność, mniejszą otwartość, trudności z ogarnięciem nowoczesnej technologii - u osoby z charakteru raczej konserwatywnej, potrzebującej sztywnych granic i zasad może to dać syndrom oblężonej twierdzy i poczucie upadku.
      • soova Re: Antysystemowość 07.01.13, 09:47
        Powiedziałabym, że chodziło nie tyle o apoteozę pączków, bo krąg ESD je je (i - analogicznie - potępienie wyrobów McD, bo Borejkowie ich nie jadają), ile o to, że w czasach PRL raczej jadło się to, co było, bo wybór był niewielki i nie było pewności, czy następnym razem też uda się kupić coś dobrego i w wystarczającej ilości. Nie pamiętam, żeby ktokolwiek wtedy mówił: nie jem pączków, bo się odchudzam, bo są kaloryczne itp., żeby z tych powodów ktoś odkrawał tłuszczyk od szynki. Kiedy na ulicy, na której jest moja podstawówka, tzw. prywaciarz otworzył proto-McDonalda właśnie, czyli smażalnię frytek, zmartwieniem rodziców było to, że dzieci chciały je jeść na każdej dużej przerwie (a skąd wziąć na to pieniądze?), a nie, że te frytki smaży się w głębokim tłuszczu i że na pewno to nie jest coś, co dziecko powinno zjeść w charakterze posiłku między lekcjami.
        • verdana Re: Antysystemowość 07.01.13, 14:13
          Mówił, mówił, pączki mi z pyska wyrywali:) Odchudzsły sie dziewczyny niemal tak samo jak teraz, słowo.
          Moim zdaniem problem w tym, ze MM nie lubiła PRL-u, ale podzielała jego pewne wartości - niechęć do ludzi zamożnych i bogacenia się, wyższość tych, którzy mają wkształcenie i horyzonty nad tymi, którzy zrobili karierę finansową, teoretyczną miłość do klasy robotniczej połączoną z pogardą inteligencji dla tejże klasy. I nagle widzi, zę wykształcenie przestaje być najwyższym i rzadkim dobrem, a pieniądze - czystym złem. PRL był antysystemowy, ale w płaszczyźnie opresyjnej władzy. Teraz jest antysyystemowy, bo MM przestało sie takze podobań społeczeństwo, które przestało zyć ideałami, a zaczęło pracą zarobkową.
          • soova Re: Antysystemowość 07.01.13, 14:22
            Odchudzsły sie dziewczyny niemal tak samo jak teraz, słowo.

            Ale odchudzały się, czy odchudzały się do anoreksji czy bulimii? Bo owszem, grubasy były obiektem kpin (tu weźmy małą Matyldę Stągiewkę czy Izabelkę-córkę-esbeka), ale takiego kultu szczupłego (bo wyfotoszopowanego) ciała jak teraz nie było.
            Z brakiem potępienia pączka chodziło mi całościowo o zupełnie inne zwyczaje żywieniowe związane oczywiście ze stanem zaopatrzenia na rynku. Dziś np. część osób nie je schaboszczaków, bo panierka to zło, wtedy raz, że jak ktoś już zdobył schab, to się cieszył, że zdobył, a smażył na smalcu, bo na przykład tylko smalec miał. Co do pączków, to oczywiście pamiętam, że była mowa o tym, że słodycze w nadmiarze szkodzą na zęby, ale nie o tym, że pączek to chodząca bomba kaloryczna.
            A co do oceny antysystemowości - pełna zgoda.
            • verdana Re: Antysystemowość 07.01.13, 14:38
              Anoreksja to choroba znana w starożytnych Chinach. Podejrzewam, że było jej mniej, choć jesli się o czymś nie pisze, to nie znaczy, że tego nie ma. Mnie intensywnie odchudzano od 11 roku życia, a wcale taka gruba nie byłam - podejrzewam, zę nie mnie jedną. Pamiętam też kolezankę we łzach, bo pielęgniarka szkolna powiedziała, zę jest otyła i ma przestać źreć - a dziewczyna nawet nie była gruba, tylko umięśniona.
              Nie wiem, jak w innych rodzinach, ale u mnie nie smazyło sie na smalcu, a w rodzinie dziadków mego męża - na smalcu smażyło sie tylko dla pana domu, który nic innego nie chciał jeść i uwazano to za przejaw głupoty z jego strony (i fakt, dostał sklerozy). Już za mych młodych lat smalec i tłuszcze uwazano za szkodliwe. Naprawdę.
              Weź też pod uwagę, ze jesli ktoś "zdobył" schab (a to dotyczy oczywiście tylko części okresu PRL, to jadł - bo jadł go rzadko, teraz moze jeść codziennie i to spora różnica.
              Oczywiście, ze była mowa , ze słodycze tuczą i jeść ich nie należy - być może byłaś po prostu szczupła.
              • ciotka_scholastyka Re: Antysystemowość 08.01.13, 10:34
                > Anoreksja to choroba znana w starożytnych Chinach. Podejrzewam, że było jej mni
                > ej

                Była, była. Tylko w medycynie funkcjonowała pod nazwą "jadłowstręt psychiczny".
            • slotna Re: Antysystemowość 08.01.13, 18:13
              Przegladalam pamietnik mojej mamy (za jej zgoda oczywiscie :)). W poznych latach siedemdziesiatych pisala teksty typu "Mialam sie odchudzac, a znow nazarlam sie jak swinia. Kopytka - 600 kcal, kapusta - 200 kcal, kisiel - 300 kcal". Przy czym byla szczupla i taka jest do dzisiaj.
          • klawiatura_zablokowana Re: Antysystemowość 07.01.13, 22:50
            > Mówił, mówił, pączki mi z pyska wyrywali:) Odchudzsły sie dziewczyny niemal tak
            > samo jak teraz, słowo.

            Mimo wszystko ta świadomość dietetyczna była mniejsza. Restrykcje w jadłospisie, jeśli już świadomie stosowane, wynikały raczej z chorób. Moja mama wspomina z rozbawieniem, jak poszła w szkole pielęgniarskiej na przedmiot zwany dietetyką i tam się nie tylko nasłuchała o zdrowej żywności, ale jeszcze nauczyła chudo gotować. I poszła rewolucjonizować mojej babci kuchnię: wyrzucała panierki, zasmażki, skwarki i smalec. Babcia mało zawału nie dostała, że jej się smarkula wymądrza :) A teraz sama tak je, co więcej, przepisy, które moja mama przyniosła z puli dla wątrobowców, sercowców i innych żołądkowców, robią furorę wśród odchudzających się koleżanek.
            • verdana Re: Antysystemowość 07.01.13, 23:00
              Nie jestem przsekonana, jako osoba odchudzajaca się za PRL-u. Być moze zalezało to od hm, warstwy społecznej, ale nawet w domu moich dziadków pilnowano, aby nie było za tłusto, w moim domu na obiad obowiązkowuo była goptowana jarzyna i surówka, obiady były jednodaniowe, aby nie przytyć.
              Moi rodzice i dziadkowie dodkonale wiedzieli co zdrowe, a co nie - babcia nie podawała dziadkowi schabu, który lubił, tylko oszukiwała go kotletami z drobu, zakazano mi słodzenia herbaty, slodycze były wydzielane w ilosciach śladowych, gdy jechałam z babcią na wakacje w kawiarni mogłam wziąć poziomki, ale bez bitej śmietany - ciasko juz nie.
              No i pamietam odchudzajace sie kolezanki, przy czym odchudzanie rzeczywiście trochę różniło sie od dzisiejszego. Eliminowało sie makę i cukier - natomiast nie zwracano tak uwagi np. na smażone mieso czy żółty ser.
              • kooreczka Re: Antysystemowość 08.01.13, 13:22
                Verdano, ale z tego co widzę pochodzisz z miejskiej inteligencji, a większa część społeczeństwa PRL to jednak tradycje robotniczo- chłopskie, gdzie pomijając nawet fakt ciężkiej fizycznej pracy, tłuste nadal kojarzyło się z luksusem. Na wsi też gotowano jednodniowo, ale kapusta czy ziemniaki nie nadawały się do zjedzenia, póki świniak przez nie nie przeleciał. Przy przeprowadzce do miasta nawyki pozostawały i choć wnuczek do szkoły chodził przez ulicę i większość dnia spędzał w ławce, babcia nadal dawała tłuste mięsko i wszelkie dostępne słodycze, bo rośnie i potrzebuje.
                Były oczywiście próby zmiany- pisano o tym w magazynach dla pań, wychodziły nowe książki kulinarne zwracające uwagę na te aspekty, organizowano kursy gotowania, nawet turnusy odchudzające dla dzieci były znane- ale stare nawyki umierają ciężko, a gdy pojawiły się trudności z zaopatrzeniem gotowano z tego, co było.
                • verdana Re: Antysystemowość 08.01.13, 13:36
                  Teraz też większość społeczeństwa nie siedzi na tym forum i je schabowe z frytkami. I nadal jada sie tłusto, obficie, moze nawet bardziej niż kiedyś, bo jest co. Zdrowo zawsze odżywiała się tylko waska część społeczeństwa i to się raczej nie zmienia. Mogą zmieniać sie potrawy - frytki zamiast placków ziemniaczanych, czy chipsy zamiast domowego ciasta.
                  Oczywiscie, ze sama kapusta z ziemniakami bardzo słabo nadaje sie na obiad - zapytaj "normalnie" jedzacych ludzi, ile razy w tygodniu mają na obiad mięso. Ten świniak w kapuście był bardziej na okrasę, teraz zamiast okrasy jest cały kotlet.
                  Jesli mlode pokolenie teraz właśnie zaczyna tyć, to chyba jest to najlepszy dowód, że m.in nawyki żywieniowe wcale lepsze nie są. Oczywiście, tu w grę wchodzi też ruch - ale nie tylko.
                  • kooreczka Re: Antysystemowość 08.01.13, 14:05
                    Ja właśnie słyszę, że się głodzę jedząc mięso 2-3 razy tygodniowo.
                    Tycie społeczeństwa bierze się nie tylko z relatywnie taniego tłustego jedzenia, ale zmiany trybu życia- każdy prawie ma samochód, coraz więcej zawodów nie wymaga ruchu poza klepaniem w klawiaturę, wszystko załatwią i przywiozą na odległość, a sport nie jest już dla dzieci tak atrakcyjny jak kiedyś. Ludzie o których pisałam jedli tłusto, ale też pracowali ciężko fizycznie, dlatego nie było wśród nich naprawdę grubych.
                    • slotna Re: Antysystemowość 08.01.13, 20:46
                      Najgorsze jest imo ladowanie gdzie sie da (rowniez do produktow oznaczonych jako "light") syropu glukozowo-fruktozowego.
              • slotna Re: Antysystemowość 08.01.13, 18:20
                > No i pamietam odchudzajace sie kolezanki, przy czym odchudzanie rzeczywiście tr
                > ochę różniło sie od dzisiejszego. Eliminowało sie makę i cukier - natomiast nie
                > zwracano tak uwagi np. na smażone mieso czy żółty ser.

                No to bardzo dobrze robiono. Obcinanie tluszczu z bialkiem zamiast weglowodanow to typowy blad. Badania wskazuja, ze na diecie nieskoweglowodanowej, a z duza podaza bialka, chudnie sie nie tylko szybciej, ale i traci sie mniej masy miesniowej niz na dietach niskokalorycznych (ktora to niskokalorycznosc najczesciej uzyskuje sie wlasnie przez nieprzytomne eliminowanie tluszczu).
                • verdana Re: Antysystemowość 08.01.13, 20:21
                  Tak, też miałam wrażenie, ze to była znacznie rozsądniejsza dieta.
        • uhu_hu Re: Antysystemowość 07.01.13, 14:29
          (Gruszka) - Trzeba sie trzymać razem, czasy są ciężkie.
          - Pewnie!- ze zrozumieniem powiedziała babcia. - A czy kiedyś tu były lekkie?
          - No! Toś pani dobrze powiedziała! - Klepnął sie po kolanach pan Gruszka, pełen uznania dla tak celnej i zwięzłej syntezy polskich dziejów.

          A w tym złowrogim świecie jasny borejczy kaganek oświaty oraz nadzieja na przyszłość:)

          MM ma jeszcze jakąś skłonność do przekonywania o "lepszości" swoich bohaterów. Parę razy razy zwróciło to moją uwagę, bo było sztuczne i nachalne. Np: "Teraz było jednak doskonałe technicznie, pięknie powieszone, idealnie naklejone na mocna planszę", a gdzie indziej w którymś pokoju (nie pamiętam już gdzie) stała "doskonała drukarka". Ludzie, no może ja sie czepiam, ale nie wystarczy powiedzieć po ludzku, że stała drukarka i że zdjęcie było naklejone na mocna planszę...??

    • rudzik85 Re: Antysystemowość 07.01.13, 21:12
      Tu chyba system ma mniej do rzeczy- bardziej konserwatyzm, nadwątlona wiara w ludzi, rozczarowanie latami 90- wolność kosztuje przecie....
      Moja babcia święcie wierzy, że tej całej: plagi tsunami, katastrof lotniczych, homoseksualistów i in. sodomy kiedyś nie było, pojawiło się ot tak, nagle jak się rozpoczął nowy ustrój, cud prawdziwy. A dlaczego? Bo o tym nie było słychać w żadnych wiadomościach i radio. Tylko tyle i aż tyle. Przemiany ustrojowe postawiły przed ludźmi nowe problemy, zdawało sie- trudniejsze do rozwiązania, bo nowe. Można zgorzknieć, można też o tym zgorzknieniu już pisać- wcześniej też pisało sie prawdę, tylko ciszej. Teraz można wrzeszczeć.
      • nabakier Re: Antysystemowość 08.01.13, 15:53
        Tak, ja się zgadzam, że konserwatyzm, to jest jasne. Jednak konserwatyzm może być prosystemowy, ba- nawet może być tak, że własnie centrum konserwatyzmu może być obrona systemu.
        Mnie chodzi o to, że tutaj jest jakiś rodzaj zgorzknienia, który jest jednak antysystemowy (albo źle to określam, ale nie wiem, jak inaczej to określić), który brzmi: nie podoba mi się" - nawet nie "nowe mi się nie podoba", nie: zasada świata mi się nie podoba, bo prawie cały świat jest zły. To jest jakaś programowa antysystemowość, bardzo szeroka. To nie jest obrona dawnych wartości. To jest widzenie świata jako złego po prostu. Dawniej było złe, tyle że konkretne zło (komuna), a teraz tym złem jest...prawie wszystko, co nie z Borejków.
        Tego bym nie określiła w pierwszej linii jako konserwatyzmu. Konserwatyzm to tylko komponent.
        • nabakier Re: Antysystemowość 08.01.13, 15:57
          Pa. NA przykład nie jestem przekonana, że pani MM jest..demokratką, w takim sensie, że broniłaby demokracji jako systemu. Coś mi się wydaje, że nie bardzo, choć może w warstwie deklaratywnej- tak, choć pewnie byłoby to uwikłanie w "nie ta demokracja, która jest dziś...".
          • verdana Re: Antysystemowość 08.01.13, 16:03
            Demokracji, pod warunkiem, że "my" wygramy. Jesli nie wygrywamy, to znaczy, zę spoleczeństwo nie dorosło - trzeba je reedukować.
            To też znam. I nadal uwazam, zę to pewien spadek po PRL-u , nieumiejętność pogodzenia sie z tym, ze ludzie mają różne opinie.
            • klawiatura_zablokowana Re: Antysystemowość 08.01.13, 18:46
              Rozczarowane typowe dla młodych demokracji, w których do wygranej wyborów doprowadziła mobilizacja różnych stronnictw pod jednym sztandarem opozycji. Kiedyś "wszyscy" byli przeciwko komunie i kij z tym, że poza tym mogli różnić się wszystkim, bo wspólny sztandar to zacierał - liczyła się Sprawa. Po wygranej Sprawy wyszły na jaw różnice i wielkie koalicje prowolnościowe rozpadły się. To się stało u nas z "S", na Ukrainie, w Gruzji, wszędzie. Niektórzy są tym strasznie rozczarowani, bo im się wydawało, że jak wygrają "nasi", to konkretnie ci nasi, o których ja myślę ;) A potem wychodzi, że wygrali jacyś inni nasi, a w ogóle to co to za nasi, oni się od nas zupełnie różnią, ja tych ludzi nie znam, aaaa ratunkuu!

              Tak, "ludzi dobrej woli jest więcej", ale trzeba stawić czoła temu, że ta dobra wola łączy się z bardzo różnymi przekonaniami. Czasem z tym, z czym się nie zgadzamy. Pani MM chyba się zalicza do tych idealistów, którzy wierzyli, że zjednoczenie w walce przeciwko komunie oznacza także zjednoczenie na wszystkich innych polach. I potem ma wielki żal, bo się okazało, że tak nie jest, że podziały i różnice jednak są i co gorsza, nie ma już na kogo zwalić (zuy zuy system). Więc ten nowy system to jest system tych "onych", ex-naszych, co rozczarowali. A pewnie nawet ci "nasi", co byli najbardziej "naszymi" dla MM, też ją rozczarowali, już są kim innym, pozmieniali opcje, wdali się w inne gry, zmienili opinie na wiele spraw. Więc w sumie wszyscy są obcy. Podobno "nikt nie jest bardziej obcy niż ten, kogo się kiedyś kochało" ;)
              • guineapigs Re: Antysystemowość 08.01.13, 22:06
                Ja tak ogolnie do wszystkich wpisow, ale w szczegolnosci do lawiatury Zablokowanej:
                Ostatnia uwaga - jakis cytat: jakze sie to odnosi do Gabrieli Chrobrej: wlasnie Pyziak jest ten najbardziej niedobry, bo byl kochany najbardziej (pierwsza miloscia).
                Co do diet: odnosze takie wrazenie, ze dziadkowie tak bardzo dbali o to, by bylo duzo, duzo, duzo - bo sami doswiadczyli wojny, okupacji, obozow, lagrow, potem zgrzebnych czasow powojennych i zimnej wojny - i po prostu 'lapali poki mozna', 'bo za miesiac pani juz nigdzie cukru nie kupi' itp - taka trauma, ze trezba miec w spizarce 20 kilo maki i 20 kilo cukru, bo w kazdej chwili moze wybuchnac wojna i niczego nie bedzie.
                Co do opisu Klawiatury sytuacji politycznej - sie zgadzam: najpierw laczyla Sprawa, a jak Sprawa juz sie skonczyla i mozna bylo pisac co sie chce (ze tak to ujme - az do przesady,az do chamstwa czy zlosliwosci) - okazalo sie, ze MY to zadne MY, tylko walczace ze soba grupy.
                Nie chce sie w to zaglebiac za bardzo, ale wiadomo, o co chodzi.
                Co do MM - tez mysle, ze po prostu albo kwestia wieku i tej dosc popularnej przypadlowsci, czyli 'za moich czasow tego nie bylo' (a ze siegne do nieco zaprzyjaznionego forum o Chlopach Reymonta - i w tamtych czasach byl wycug, i zdrady malzenskie, i konflikty pokoleniowe, i przemoc szczegolnie sasiedzka. Nieszanowanie rodzicow, dawanie sobie po mordach kosami i siekierami, liczenie kazdego grosza, rozdzieranie koszuli jak Rejtan za trzy wloki piasku i zdradzanie malzonka to naprawde nie masowa inspiracja Polsatu).
                MM po prostu staje na takiej samyej pozycji, jak obroncy tzw. kresow - TAM bylo pieknie, po bozemu, jakas arkadia, prawdziwa Polska. Ideal zyjacy tylko w wyobrazni. Ucieczka od rzeczywistosci. Tu nie ma miejsca na 'mechaniczna pomarancze', warsztat MM odrzuca taka lekture.
                Ale chyba juz doszlismy dawno do tego, ze MM pisze bajke, a nie powiesc realistyczna. Prosty przyklad: odkurzacz OK, centralne a nie piece w miare OK, wiekszy metraz jak najbardziej OK, lodowka jak najbardziej OK, radio w kuchni zeby sluchac oper super OK, ale zmywarka - to juz powod do filozofowania nt. sensu zycia. Zalosne, smieszne, bez sensu i logiki. Po prostu jakas kolejna bajka o tym, ze gdzies-tam i kiedys-tam bylo lepiej, ludzie sie kochali, nie zdradzali, lew przytulal jagniatko itp.
    • croyance Re: Antysystemowość 09.01.13, 17:38
      Z drugiej strony MM pogarda dla prywaciarzy - imperialistow ktorzy musza sobie prymitywnie radzic w zyciu handlem zamiast zyc ideologia wskazywalaby jednak na tesknote za komuna ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka