guineapigs
21.02.13, 08:04
Obejrzalam wczoraj nowa A. Karenine. Nie za bardzo.... Ktos widzial juz?
Wg. mnie tak z 50 proc niemal 'zerzniete' z ekranizacji Mosfilmu, a juz wspomnienia Anny o tym, ze 'za pozno' - to niemal kalka. Przesadzona gra, tylko Karenin, Dolly i Anna normalnie, reszta to 'za bardzo'. A juz wiarolomny maz Dolly to wlasna karykatura.
I o co chodzi z tym teatrem? Bo chyba nie o lopatologiczne pokazanie, ze zycie to teatr? Ze opinia publiczna, ze musimy grac role itp? No mam nadzieje, ze nie. Ze cos tam jest jeszcze w tej idei rezysera.
W wersji rosyjskiej Anna byla duzo starsza, Wronski tez, Karenin tez, Serioza zas mlodszy. Tu mamy po prostu pare dwudziestokilkulatkow, tam byla stateczna juz kobieta i mlody jeszcze mezczyzna. A to robi roznice.
W tamtej wersji Betsy Twerska tez byla bardziej zlozona postacia, tu tego nie ma zupelnie, jest po prostu chichoczaca, lekka dama.
No i ten osniezony, oblodzony wrecz pociag i te futra - no po prostu a la Woody Allen.
A ile Anna naprawde miala lat w powiesci, bo nie pamietam.
Albo ja juz jestem za stara na takie eksperymenty, albo za glupia.
Nie zaluje, ze obejrzalam, ale pieniedzy zal.
A wersji amerykanskiej nie pamietam.
Czy polecam? Nie odradzam, ale nie warto wydawac - moim zdaniem - ostatniego grosza, mozna poczekac do wiosny, jak rachunki za ogrzewanie beda nizsze i cos zostanie w portfelu.
Przepraszam, ze nie na temat, ale nie mam dokad pojsc z opinia, tu znam Towarzystwo, to snadniej jakos sie wypowiedziec.