Dodaj do ulubionych

Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie indziej?

21.02.13, 08:04
Obejrzalam wczoraj nowa A. Karenine. Nie za bardzo.... Ktos widzial juz?
Wg. mnie tak z 50 proc niemal 'zerzniete' z ekranizacji Mosfilmu, a juz wspomnienia Anny o tym, ze 'za pozno' - to niemal kalka. Przesadzona gra, tylko Karenin, Dolly i Anna normalnie, reszta to 'za bardzo'. A juz wiarolomny maz Dolly to wlasna karykatura.
I o co chodzi z tym teatrem? Bo chyba nie o lopatologiczne pokazanie, ze zycie to teatr? Ze opinia publiczna, ze musimy grac role itp? No mam nadzieje, ze nie. Ze cos tam jest jeszcze w tej idei rezysera.
W wersji rosyjskiej Anna byla duzo starsza, Wronski tez, Karenin tez, Serioza zas mlodszy. Tu mamy po prostu pare dwudziestokilkulatkow, tam byla stateczna juz kobieta i mlody jeszcze mezczyzna. A to robi roznice.
W tamtej wersji Betsy Twerska tez byla bardziej zlozona postacia, tu tego nie ma zupelnie, jest po prostu chichoczaca, lekka dama.
No i ten osniezony, oblodzony wrecz pociag i te futra - no po prostu a la Woody Allen.
A ile Anna naprawde miala lat w powiesci, bo nie pamietam.
Albo ja juz jestem za stara na takie eksperymenty, albo za glupia.
Nie zaluje, ze obejrzalam, ale pieniedzy zal.
A wersji amerykanskiej nie pamietam.
Czy polecam? Nie odradzam, ale nie warto wydawac - moim zdaniem - ostatniego grosza, mozna poczekac do wiosny, jak rachunki za ogrzewanie beda nizsze i cos zostanie w portfelu.

Przepraszam, ze nie na temat, ale nie mam dokad pojsc z opinia, tu znam Towarzystwo, to snadniej jakos sie wypowiedziec.
Obserwuj wątek
    • ginestra Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 10:33
      Fajny temat. :)

      Myślę, że na forum nadaje się, bo jednym z wiodących tematów w jeżycjadzie jest upowszechnianie miłości do książek, a też i bohaterowie wspominają o plusach i minusach ekranizacji dzieł i tak dalej, więc myślę, że można o tym tutaj jak najbardziej pogadać. Poza tym nie jest to precedens, bo wątki typu "co czytacie" też były, a także był wątek nt. Harrego Pottera, Prachetta itp.

      A wracając do tematu, to ja oglądałam tę ekranizację, co piszesz. Mój odbiór filmu jest dużo łaskawszy dla twórców, może również dlatego, że nie czytałam powieści, ani też nie oglądałam wcześniejszych ekranizacji. Znałam tylko baaaardzo pobieżnie fabułę, dlatego mogłam sobie świeżym okiem oglądać film i nic mi nie przeszkadzało, że bohaterowie nie tacy itp.

      Ta konwencja teatralna średnio mi się podobała, ale ja ją odebrałam bardzo prosto i jednoznacznie jako sprytny wybieg twórców filmu, żeby nie ponosić kosztów kręcenia filmu w Rosji, nie musieć starać się o jakieś pozwolenia od władz na przystosowanie ulic i planów filmowych, żeby móc kręcić film autentycznie w Petersburgu i w Moskwie, przy czym trzeba by tam było tam również przetransportować aktorów i ekipę, ulokować ich w hotelach i tak dalej, a więc, szkoda zachodu i pieniędzy, jak można zrobić tak, że coś będzie w sposób całkowicie uprawniony udawało Rosję i wszyscy będą zadowoleni. :)

      Przyznam się szczerze, że strona wizualna filmu (w tym postaci, stroje, a nie tylko ta teatralność) miała dla mnie podczas oglądania go znacznie mniejsze znaczenie, niż to, co się działo w emocjach tych postaci. A więc, mnie wciągnęła i zainteresowała ta strona psychologiczna. Powiem więcej, ta strona psychologiczna podczas filmu, jak dla mnie, była tylko takim zasygnalizowaniem spraw, a dopiero potem, przez jakieś dwa tygodnie co najmniej, codziennie myślałam o tych problemach z filmu i tak naprawdę cały ogrom refleksji, nadszedł u mnie po jego obejrzeniu (do dziś to do mnie wraca).

      Oczywiście, problemy bohaterów związane były ściśle z warunkami społecznymi, w których żyli, jednakże, w moich refleksjach udawało mi się wyabstrahować pewne sprawy z ich kontekstu i myśleć o nich jak o sprawach uniwersalnych, co może również być pomocne w życiu ludzi AD 2013. Doszłam przy tym do ciekawych wniosków i cieszę się, że film był dla mnie, można powiedzieć, bardzo inspirujący.

      Film bardzo mi się podobał i po jego obejrzeniu jeszcze ileś razy oglądałam na youtube jego zwiastun, żeby choć na chwilę znowu w tym klimacie pobyć.

      Przechodząc bardziej do konkretów, to najbardziej z całego filmu podobał mi się Wroński (zresztą to jest bardzo dobry aktor, widziałam na filmwebie jego profil, grał w mnóstwie filmów, a w każdym wygląda inaczej).

      Nie zgodzę się, że jego gra aktorska w Annie Kareninie była przesadzona. Nie czytałam książki, więc nie wiem jak zachowywał się pierwowzór, ale dla mnie ten aktor grał bardzo dobrze i naturalnie. Nie mogę zapomnieć jego twarzy jak siedział w jakimś przedsionku, kiedy Anna albo rodziła dziecko albo była bliska śmierci z jakiegoś innego powodu, a on nie mógł tam wejść. Jak dla mnie grał super, bardzo dobrze przekazywał wszelkie emocje, w tym ten konglomerat uczuć związany z patologicznością sytuacji, w której się znalazł (mam na myśli jakieś współistnienie dumy i chęci myślenia o sobie dobrze z pewnego rodzaju dezaprobatą dla siebie, wstydem, poczuciem winy, bezsilnością, pragnieniem odzyskania sprawstwa, pragnieniem uczciwości, a także autentyczną miłością i czułością wobec Anny i przekonaniem, że z tego punktu widzenia postępuje dobrze). On to wszystko naprawdę świetnie zagrał. Później w relacji z Anną, kiedy już mieszkali razem, też bardzo dobrze pokazał emocje na tym kolejnym etapie spraw. Że nie wspomnę o tym, jak wiarygodnie przekazał tę namiętność i to zakochanie się w niej. A do tego, co tu dużo mówić, przystojny i fajny aktor.

      Myślę, że ta przesadność gry różnych postaci miała miejsce w tych momentach, które osadzone były silnie w konwencji teatralnej. Takie sceny właśnie tak były grane, trochę też pewnie dlatego, że niektóre były celowym "skrótem myślowym", żeby w pigułce pokazać co się dzieje, jakie zwroty akcji zaszły, a potem przejść do "normalnego trybu" opowiadania.

      Mnie ta teatralność trochę denerwowała, ale przymknęłam na nią oko i skupiałam się na sprawach, z którymi mierzyli się bohaterowie.

      Stwierdziłam też, że mój odbiór tych spraw był mocno naznaczony własnymi doświadczeniami i dużo we mnie rezonowało i starałam się coś dla siebie też wyciągnąć z filmu i zrozumieć.

      No, ale wracając stricte do recenzji, to muszę powiedzieć, że podobały mi się stroje, podobała mi się też scena tańca na balu, na którym poznali się Anna i Wroński. Przekonującą (i dobrze zagraną) postacią był też Karenin. Keira Knightley - może być. Bez rewelacji, ale zagrała dobrze.

      Sympatyczną postacią był też Lewin i jego cały wątek miłości do Kitty.

      Jak sobie przypominam, to wydaje mi się, że wszyscy aktorzy dobrze tam grali.

      Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że jako widz nie znający książki dużo straciłam, bo, na przykład, jak piszesz, pewne postaci nie były "sobą", np. matka Wrońskiego, o ile dobrze zrozumiałam, w świetle tego, jakimi były w książce. Dla takiego widza jest to jednakże niezauważalne.

      Z drugiej strony, myślę, że pewne nieścisłości względem powieści były ze szkodą dla opowiedzianej w filmie historii i to jest na minus. Na filmie byłam z koleżanką, która czytała książkę i powiedziała mi, np. że scena z wizytą Anny u synka miała zupełnie inny wydźwięk, niż w filmie, bo chłopcu powiedziano, że jego mama nie żyje. W książce scena ta była podobno rozdzierająca (tu też, ale mniej, właśnie dlatego, że nie dostaliśmy wszystkich danych).

      Podobnie, brak danych nie pozwolił w pełni zrozumieć dynamiki tego, co działo się pod koniec filmu, mam na myśli, w związku Anny i Wrońskiego. Taki widz jak ja z filmu zrozumiał, że Wroński był super wiernym i kochającym facetem, a Anna po prostu dostawała jakiejś paranoi, że on nie jest jej wierny, z tego powodu, że społecznie jego sytuacja była inna, on mógł poruszać się w świecie i być nadal szanowany i swatany itp., a ona była wyklęta i to rzutowało na jej odbiór jego osoby i jego wychodzenia z domu itp. Natomiast, dowiedziałam się, że w książce on potem faktycznie zaczynał się tą Anną nudzić i balansował na granicy jakichś skoków w bok, jeżeli można się tak wyrazić. Stąd, decyzja Anny na koniec filmu jest bardziej zrozumiała w książce, niż w filmie. Sam film po prostu nie przekazuje wszystkiego o jej sytuacji.

      No, nie wiem co jeszcze napisać. Może tylko to, że ja ten film bym jednak polecała - na przykład osobom takim, jak ja, które nie czytały książki, a chcą przeżyć piękne chwile, a potem ewentualnie mieć co rozkminiać przez drugi czas, jeżeli lubią to robić. Mnie ten film naprawdę podobał się i nie żałuję kupionego biletu do kina. No i mnie podobał się bardzo Wroński i ta namiętność między bohaterami, więc dla samego tego uważam, że warto iść.
      • baba67 Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 13:30
        JAKO WIDZ NIE CZYTAJACY KSIAZKI TYLKO ZYSKALAS.Gdybys przeczytala ksiazke nie wierze zeby Ci sie film podobal,choc jakies tam elementy moze.
        Mnie sie podobala muza , Kitty i Lewin.Oraz kiecki. Tyle.Zazdroszcze Ci ze ksiazki nie czytalas bo nic nie odda pierwszego wzruszenia i zachwytu jakie ta powiesc we mnie wzbudzila.
        • retro-story Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 13:58
          baba67 napisała:

          > JAKO WIDZ NIE CZYTAJACY KSIAZKI TYLKO ZYSKALAS.

          Też tak uważam, chociaż z zupełnie innych powodów. Zyskałaś kilka dni życia - możesz je przeznaczyć na coś innego niż czytanie tego nudziarstwa. Film się podobał? Super. Książki nie czytałaś? Według mnie nic straconego - antypatyczni bohaterowie, nudne dialogi, najciekawsze z tej ramoty są chyba opisy unowocześniania wsi. Plus ten zachwyt Tołstoja nad łysiną Wrońskiego! Fu.
          • ginestra Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 14:16
            retro-story napisała:

            > baba67 napisała:
            >
            > > JAKO WIDZ NIE CZYTAJACY KSIAZKI TYLKO ZYSKALAS.
            >
            > Też tak uważam, chociaż z zupełnie innych powodów. Zyskałaś kilka dni życia - m
            > ożesz je przeznaczyć na coś innego niż czytanie tego nudziarstwa. Film się podo
            > bał? Super. Książki nie czytałaś? Według mnie nic straconego - antypatyczni boh
            > aterowie, nudne dialogi, najciekawsze z tej ramoty są chyba opisy unowocześnian
            > ia wsi. Plus ten zachwyt Tołstoja nad łysiną Wrońskiego! Fu.
            >

            Retro_story, pisałyśmy jednocześnie - ja swój post do Baby_67, a Ty swoją recenzję. :)

            Ojej, Wroński łysy??? :-/

            Niesamowite jak odmienne masz wrażenia. Ja myślę, że poczytam trochę w bibliotece i zorientuję się jaka ta książka jest.

            Z tych opracowań na temat Dostojewskiego dowiedziałam się, że Tołstoj, konkurujący z nim na polu literatury, jest "lepszym pisarzem" w sensie kunsztu narracyjnego, a Dostojewski jest za to niezrównany, jeżeli chodzi o przedstawianie wnętrza bohaterów (psychologia oraz duchowość, opisał też mechanizmy podświadomości jako chyba absolutnie pierwszy z pisarzy, przed Freudem). A więc, spodziewałabym się, że powieści Tołstoja są raczej piękne i porywające w czytaniu. Zobaczymy na ile to się potwierdzi, ale jak piszesz, że nudne... No cóż, obadam to. :)

            No, ale trzeba przyznać chyba, że historia Anny i Wrońskiego (i Karenina, który tutaj jest postacią chyba nie mniej tragiczną niż pozostała dwójka) jest ciekawa i można ją oglądać z wielu stron.

            Ciekawe, może jeszcze ktoś dopisze się o filmie/ książce.
            • staua Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 15:33
              Anna Karenina to JEST piękna powieść. Czytałam ją kilka razy. Dużo bardziej mnie poruszyła niż "Wojna i Pokój".
              Nie oglądalam żadnej ekranizacji, zajrzałam teraz do IMDB i zdziwiłam się, że Jude Law gra Karenina, a nie Wrońskiego (bo właśnie on jest trochę łysy) ;-)
              • guineapigs Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 15:54
                E, to normalne. Wojna i Pokoj to moze wspaniala epopeja, ale powiedzmy sobie wprost: ktora czytelniczka zdzierzy te opisy bitew, szancow, rozkazow itp? Ja te listy do i od Andrzeja zawsze pomijalam, pocomito, manewrow wojskowych i historii balistyki nie studiowalam, nie studiuje i pewna jestem, ze studiowac nie bede. Chociaz tam sie pojawia pewien opis szarzy pulku czy innego odzialu polskiego, ktory z uporem lepszej sprawy forsowal rzeke w jakims glupim miejscu tracac wielu zolnierzy i oczywiscie ponoszac kleske, zamiast podejsc dalej i przejsc po plyciznie.
                Zreszta w tych starodawnych powiesciach zawsze zastanawial mnie motyw pociagu statecznych, madrych, ustawionych mezczyzn na stanowiskach/z perspektywa do podlotkow (Natasza, Kitty). Dzis to bylaby pedofilia, wowczas to bylo chyba jakies normalne, bo mialy pozycje(tzn. ich rodzice mieli) i panowie ufali w ich 'czystosc i wiernosc'.
                Ano, w Annie hormony sie ujawnily pozniej, w Nataszy wczesniej (sie porwac dala).
                • staua Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 16:24
                  Mnie strasznie denerwowalo w wydaniu "WiP" które mialam, także to, że długaśne francuskie akapity były tłumaczone w przypisach na dole strony, więc ciężko się czytało technicznie (nie znałam wtedy francuskiego wcale, a i teraz wątpię, żebym mogła pomijać te przypisy (poza tym to wyglądało tak, że właściwego tekstu była tylko część strony, czasem tylko kilka linijek, a większą część stanowił przypis, drażniło mnie to). W "Annie" było tego o wiele mniej.
          • baba67 Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 15:18
            Jaki zachwyt nad lysina?
            Pozatym to bardzo mi zal takich osob jak Ty.Dokladnie tak jak mi zal kogos z duza wada wzroku lub sluchu.Niemniej takie ooby maja inne zrodla doznan mi niedostepne wiec moze niepotrzebnie mi ich zal.
            • emae Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 15:29
              baba67 napisała:

              > Jaki zachwyt nad lysina?
              > Pozatym to bardzo mi zal takich osob jak Ty.Dokladnie tak jak mi zal kogos z d
              > uza wada wzroku lub sluchu.Niemniej takie ooby maja inne zrodla doznan mi niedo
              > stepne wiec moze niepotrzebnie mi ich zal.
              >

              Hejże, o gustach się nie dyskutuje! ;) Skąd to ocenianie? Mnie się "Anna Karenina" (książka) podobała, ale nie wpadłabym na to, żeby uważać za upośledzone czy gorsze osoby, którym się nie podobała. Rzecz gustu, i tyle.
              • baba67 Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 17:09
                Przepraszam zle sie wyrazilam-oczywiscie ze o gustach sie nie dyskutuje-mnie sie tez wiele kultowych ksiazek nie podoba-Buszujacy w zbozu na przyklad .Chodzilo mi o czytanie ze zrozumiem a to jest umiejetosc ktora sie posiada albo nie a brak jej budzi wspolczucie. Jak mozna odczytac ze Tolstoy zachwyca sie lysina Wronskiego skoro jest to postac ktorej pisarz nie lubi i to czuje sie niemal w kazdym zdaniu ?
                Przepraszam raz jeszcze,okropnie ten wpis wyglada.
                • retro-story Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 18:08
                  Odnoszę wrażenie, że Tołstoj nie lubi żadnego bohatera Anny Kareniny, może poza Lewinem. Wroński opisywany jest jako mężczyzna bardzo przystojny, cieszący się szalonym powodzeniem u kobiet. A co z konkretów? Wiemy niewiele poza tym, że jest dość niski i łysawy, w dodatku tę łysinę próbuje przyklepać resztką włosów. No, ładnie się ubiera i jest wysportowany. Jasne, mężczyzna niski i łysawy może być przystojny, z tym że będzie przystojny raczej POMIMO tych cech, nie dzięki nim. Tołstoj podkreśla to łysienie chyba z pięć razy, jednocześnie piejąc (odautorsko, a także ustami poszczególnych bohaterów) nad urodą Wrońskiego.
                  • baba67 Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 19:42
                    A to zastosowalas skrot myslowy co do lysiny.
                    Tolstoj nie lubi Karenina ani Oblonskiego (koszmarny typ) lubi Dolly ,Kitty a Anny mu zal.Lubi tez starego ksiecia ale ksiezna przedstawia jako idiotke .
            • retro-story Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 16:24
              Nie znajdę dokładnego cytatu, bo książkę z obrzydzeniem oddałam, ale ten zachwyt się przejawiał jakoś w pierwszej połowie pierwszego tomu.
              Od razu mi cieplej od Twojego pochylania się nade mną. Jak to dobrze, że kogoś obchodzą moje zubożone doznania! Proszę, poużalaj się jeszcze trochę nad moją dużą wadą wzroku (bo mam! -7!), i nad tym, że lubię czytać "Chłopów" i "Lolitę". Nie dość, że ze mnie kaleka, to jeszcze o złym guście.
              • guineapigs Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 16:39
                Tez mam cos w tym stylu: lewe oko -7, prawe -6.25. Zaden dramat, nie kalectwo i zyc a nawet lsnic mozna.
                Tera moja opinia, a co:
                Chlopi - piekna ksiazka, jedna z najlepszych jakie czytalam, ale to sie docenia 'potem'. 'Lolita' - czytalam, ale wole film.
                • baba67 Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 17:25
                  Mam niewiele mniej...
                  Rozumiem na przyklad ze ktos uwaza Przeminelo wiatrem za strate czasu bo mozna kota z nudow dostac ale domiemanie ze autorka byla wielka fanka wojny secesyjnej nasuwa pytanie czy aby czytalismy te sama ksiazke...
        • ginestra Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 14:07
          baba67 napisała:

          > JAKO WIDZ NIE CZYTAJACY KSIAZKI TYLKO ZYSKALAS.Gdybys przeczytala ksiazke nie w
          > ierze zeby Ci sie film podobal,choc jakies tam elementy moze.
          > Mnie sie podobala muza , Kitty i Lewin.Oraz kiecki. Tyle.Zazdroszcze Ci ze ksia
          > zki nie czytalas bo nic nie odda pierwszego wzruszenia i zachwytu jakie ta powi
          > esc we mnie wzbudzila.

          Dzięki zatem za rekomendację książki. Na pewno przeczytam, tym bardziej, że po filmie takie właśnie miałam myśli, żeby ją zdobyć i przeczytać. :)

          Ja wyrosłam raczej na Dostojewskim, a z Tołstojem nie miałam jeszcze okazji zapoznać się. W książkach na temat Dostojewskiego było wiele porównań obu pisarzy i były one bardzo ciekawe. Zawsze miałam ochotę przekonać się jak ja odbiorę twórczość Tołstoja, ale nie było dotąd okazji. Troszkę o nim wiem z racji tych studiów nad literaturą XIX wieku, dlatego np. w wątku Lewina zauważyłam echa poglądów Tołstoja, które wygłaszał i o których świadczył też własnym życiem. A więc, to był dla mnie taki znajomy akcent w filmie.

          Cieszę się, że obejrzałam ten film. Nie wiem na ile ta informacja tu pasuje, ale McDusię przeczytałam dzięki uprzejmości dobrego kolegi, więc nie musiałam wydawać na nią pieniędzy i z wielką radością kupiłam sobie zamiast książki ten bilet do kina na Annę Kareninę.

          Może wrażenia z filmu z definicji są ulotne, ale naprawdę wiele we mnie ten film pozostawił. Pewnie bardziej historia opowiedziana w filmie, niż sam film (stąd więc ukłon w stronę książki bardziej niż filmu), ale też i to, czym sobie w filmie cieszyłam oczy to moje i nikt mi tego nie odbierze. :-)
      • guineapigs Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 15:37
        Bardzo fajnie napisalas, dzieki Tobie zaczelam sie zastanawiac glebiej nad konwencja - ze ten 'teatr telewizji' to po prostu 'ekonomiczna wersja Anny Kareniny'.
        Mysle, ze gra aktorska to jedno, a nakreslenie i prowadzenie postaci to drugie. Aktorzy w swych rolach spisali sie swietnie, a ja powinnam raczej miec pretensje do rezysera, ze tak je - bo ja wiem - przesadzil.
        Napisze tylko banal, ze Anna Karenina to Anna Karenina i zeby akcja byla spojna, musi byc usadzona w realiach owczesnej Rosji. Jak to uwspolczesnic w epoce rozwodow, uniewaznien koscielnych i walki OJCOW o prawa nad opieka nad dziecmi - nie mam pojecia, chyba zeby wogole zmienic cala ukladanke. Zawieszenie plotna z rosyjskimi napisami, smieszna aluzja nt. biurokracji i porobienie dekoracji a la carskie wrota to jednak troche za malo.
        Polecam ekranizacje Mosfilmu - moze byc w empikach, ja to kupilam w empiku dwa lata temu. Zupelnie o czym innym film, tylko tytul ten sam.
        Polecam tez przeczytanie ksiazki - nie trzeba kupowac, na 100 proc jest w kazdej bibliotece osiedlowej. Moze i ramota, ale dobrze napisana.
        Pamietam, jak gadalysmy z kolezanka nt. Karenina i zawsze padalo pytanie: co oni od niego chca? Czlowiek wykazywal az nadto taktu i dyskrecji. Ponizyli go przynajmniej dwa razy, raz jawnym, nieukrywanym romansem, drugi raz odejsciem Anny po 'wybaczeniu' Wronskiemu i uszanowaniu woli i uczucia Anny. Ze wogole Wronskiego tolerowal we wlasnym domu - no, to juz dzisial AD 2013 by nie przeszlo. Majac taka pozycje, zagnalby Wronskiego do jakiejs wojny po stronie NATO albo po prostu skazalby na jakies obskurne koszary na zadupiu i tyle. A wogole to BOR by nie wpuscil Wronskiego.
        • ginestra Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 16:39
          Guineapigs,

          dzięki, rozejrzę się za książką i za tą drugą ekranizacją. :)

          Ja wiem, że Rosja w książce jest niejako osobnym i pełnoprawnym bohaterem i prawdopodobnie ekranizacja też powinna uczynić temu zadość. No, ale tu chyba bardziej skupiono się na samej historii (co też jest ciekawe), a Rosja występuje tu w formie raczej kolorytu, choć wydaje mi się też, że dobrze i zrozumiale pokazana jest ta sytuacja społeczno-towarzyska.

          W filmie jest całkowicie zrozumiałe dla widza, uważam, jakie są te realia i jak straszliwie odtrącona została Anna i jak poświeciła (i zniszczyła) cały swój świat, jak wszystko zostało tam postawione na głowie (np. nie mogła wychowywać córeczki z Wrońskim i dla dobra dziecka, żeby ktokolwiek zechciał się z tą dziewczynką ożenić jak dorośnie, musiała ta córeczka wychowywać się z Kareninem i mieć jego nazwisko i to też tylko dzięki jego wielkiej wyrozumiałości, dobroci i miłości dla Anny, bo dla niego też na pewno było cierpieniem patrzeć na to dziecko i na całą schizę tej sytuacji, że dziecko nie może być z własną matką i ojcem dla dobra tego dziecka!). A więc, myślę, że ten kontekst jest dobrze pokazany i rozumiemy, że w tamtych czasach było inaczej niż w obecnych.

          Myślę, że z tym BOR'em i zagnaniem Wrońskiego na wojnę i z tym przeniesieniem sytuacji w obecne czasy, to myślę, że to nadal zależałoby od tego, jaki byłby ten współczesny Karenin - możliwe całkiem, że byłby równie dobrym i wspaniałomyślnym człowiekiem, może by nie mścił się i może by potrafił jakoś tę sytuację w sobie przerobić i nawet podać rękę Wrońskiemu i normalnie z nim rozmawiać.

          Właśnie to stanowiło część moich rozkminów po filmie. Realia realiami, ale pewne rzeczy tam są uniwersalne. Można na przykład rozpatrywać tę sytuację jako podobną do wielu sytuacji, które zdarzają się również współcześnie. Owszem, Anna wyszła za Karenina bez miłości, w dobie małżeństw aranżowanych, więc to jest dla niej okolicznością łagodzącą, bo miłość do Wrońskiego po prostu spadła na nią jak grom z jasnego nieba i tak dalej, ale można również pójść dalej i stwierdzić fakt, że zdarza się bardzo często również i tak, że ktoś wiąże się z drugą osobą z miłości, mają dzieci itp., a potem ta osoba odchodzi do innej, bo w chwili tego romansu ta właśnie inna osoba wydaje jej się super, a ten mąż czy żona przy tej całej adrenalinie po prostu blednie.

          Tak bywa i chyba każdy zna takie przypadki. Stąd, takie miałam refleksje, patrząc na tego Karenina, z którym wolałabym nie mieć wspólnoty doświadczeń, ale niestety jak najbardziej ją mam, i dlatego po prostu myślałam sobie, że chyba tak w życiu jest, że czasem komuś trafia się takie rozdanie kart, że przypada mu w udziale być tą osobą, od której ukochana osoba odchodzi i realizuje się z drugą.

          Absolutnie NIE zgadzam się z tekstami, że "jak ktoś odchodzi, to jest to też wina tej strony porzuconej, bo była nie taka jak trzeba itp." albo "zawsze wina jest po obu stronach". Uważam, że każda sytuacja jest inna, i że może tak, może nie, ale bardzo często jest tak, że ta strona porzucona NAPRAWDĘ nie zrobiła nic złego, strasznie tę drugą kochała i starała się na co dzień i dawała z siebie wszystko i naprawdę pytanie Karenina, zadawane przez tysiące osób będących w tej sytuacji przez stulecia jest uprawnione: "W czym cię zawiodłem, co ci takiego zrobiłem, że mi to robisz, w czym jestem gorszy od tamtego?". Otóż, bywa i tak, że taki ktoś nie jest w niczym gorszy i nie zrobił nic złego i nie zasłużył na to i nie zawiódł, a po prostu - tak to nazywam, z pewną rezygnacją - trafiło mu się takie rozdanie i nic nie może zrobić, żeby było inaczej.

          Zostaje ze wszystkimi strasznymi uczuciami, z którymi niestety musi sobie radzić sam, co jest dodatkowo trudniejsze, jak ma z tą odchodzącą osobą dzieci i musi być z nią w kontakcie i tak dalej.

          I teraz, co ciekawe w filmie, widać, że ta osoba nic nie może zrobić, aby było tak, jak by wolała, ale COŚ i tak musi robić, no chyba, że od razu położy się do trumny i będzie czekała na śmierć, ale wiadomo, że nie o to chodzi, bo ta osoba ma dla kogo żyć (dziecko), ma różne zobowiązania i ogólnie: chce żyć. A więc, musi przejść przez te wszystkie stany ducha, włącznie z chęcią zemsty, musi przejść takie potworne stany, że tę drugą osobę i kocha i nienawidzi i pragnie i zazdrości i w ogóle, a do tego musi sobie odpowiedzieć czy ma iść w stronę zemsty i pozwolić, żeby aktywizowała się jeszcze bardziej jej ciemna strona, czy może dokonać jakiejś pracy nad sobą, żeby jednak odpuścić, być ponadto, cieszyć się szczęściem tamtych dwojga - i to w dobrze pojętym własnym interesie, bo przeczuwa się (tylko przeczuwa, bo nie ma dowodów), że na końcu tej drogi pojawi się właśnie ulga.

          Świadome podjęcie tej drogi oraz słuchanie siebie, tj. pozwolenie na to, żeby jednak być uczciwym i przyznać, że się tę osobę, która zdradziła kocha, ergo nie chce się jej nic złego robić i mieszać w życiu, powoduje, że za jakiś czas jest się zdolnym do takiej właśnie postawy, jaką manifestował Karenin pod koniec filmu.

          Przyznam się, że ja jeszcze do tej postawy nie doszłam, ale chcę wierzyć, że jestem cały czas na dobrej drodze. Tu stawiam kropkę, bo nie będę się zwierzać w szczegółach.

          W każdym razie film pozwala na to, aby stawiać sobie jak najbardziej współczesne pytania, niezależne od realiów XIX wiecznej Rosji.

          Pojawia się też w filmie pytanie co zrobić z zakochaniem tego typu, jak się jest na miejscu Anny albo Wrońskiego, kiedy sprawy nie zaszły jeszcze zbyt daleko. Ja znam jedną jedyną rzecz, która może wtedy pomóc: nie wchodzić w relację (tzn. jeżeli związek, w którym się jest lub w którym jest obiekt naszych rodzących się dopiero uczuć jest związkiem z naszych czasów, a nie z czasów aranżowanych małżeństw, bo to faktycznie jest inna sprawa).

          W obecnych czasach raczej ludzie wiążą się ze sobą z miłości, więc, uważam, że najlepszą rzeczą jest uszanować czyjś związek i nie wchodzić między te osoby, a jak się ma własny związek to też skupić się na własnym związku, a nie na romansie z osobą trzecią.
          Jak ktoś jest nieszczęśliwy w małżeństwie, to niech się rozwiedzie i wtedy startuje do wolnych osób jako wolny człowiek, a nie oszukuje i poniża partnera.

          Tak więc, jedyne, co mi przychodzi do głowy, co mogłoby być korzystne i słuszne to to, żeby nie wchodzić w relację na wczesnym etapie, kiedy jeszcze ta namiętność nie wciągnęła tych ludzi jak w wir, bo wtedy to chyba bardzo trudno to przerwać. Przerwać na wczesnym etapie na pewno jest też trudno, ale łatwiej, niż na dalszym. Jak ktoś jest wierzący, to może się o to modlić, żeby mieć siłę przerwać, to też jest jakiś konkret.

          No i warto mieć takie wartości, żeby jednak samemu bardzo nie chcieć wchodzić w tego typu konteksty, samemu dla siebie czuć, że to jest coś haniebnego, w czym nigdy nie chcę brać udziału. Jak ktoś ma takie zasady, to jest duże prawdopodobieństwo, że mu się uda.

          Ogólnie: po co krzywdzić i po co budować swoje szczęście na czyimś nieszczęściu.

          Z filmu można też wypreparować samą miłość Anny i Wrońskiego i też o niej pomyśleć i pomyśleć nad tym fenomenem jak to jest, że tak strasznie mogą ludzie przyciągać się i tak bardzo być w sobie zakochani. To też daje wiele powodów do przemyśleń.

          Tych pomysłów do przemyśleń jest całe mnóstwo - i związanych z realiami ówczesnej Rosji i tych bardziej uniwersalnych. Anna wyszła za mąż bez miłości, więc nie mając tego doświadczenia po prostu wpadła jak śliwka w kompot i trudno jej się dziwić i obwiniać ją i w tym kontekście okrutna była ta kara, która spotkała ją od społeczeństwa, choć jej mąż starał się i tak ją minimalizować i straszne było to jak mało miała opcji. Można więc widzieć ją w tej optyce i współczuć jej i cieszyć się jej szczęściem (choć krótkim) w ramionach Wrońskiego.

          Można też wyobrażać sobie tę samą Annę bez okoliczności łagodzących, w obecnych realiach, zakładając, że wyszła za mąż z miłości i patrzeć co może zrobić, żeby minimalizować krzywdy.
          • guineapigs Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 16:51
            O matko z corka, ginestra!!! Nie chce ci smalic cholewek, ale ty jestes naprawde wspanialym recenzentem, ba - moze nawet pisarzem albo terapeuta.
            Nie moge komentowac twojego wpisu, bo mnie przerasta. Daj mi czas na przemyslenia i pomyslenia.
            Jedno powiem: dziekuje.
            Otworzylas mi oczy na wiele spraw.
            No i powiedz tu, ze ramot Tolstoja nie daje nic juz nam tu i teraz?
            • ginestra Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 21.02.13, 18:49
              Guineapigs,
              bardzo Ci dziękuję za dobre słowo i za przychylne odebranie moich wpisów! :))

              Zdecydowanie Tołstoj dostarcza bardzo wielu tematów do refleksji. W tej historii jest jeszcze wiele aspektów, nad którymi można długo myśleć i starać się dla siebie coś zrozumieć - zarówno w odniesieniu do głównego wątku tej historii, jak i pobocznych.

              Dużo by pisać, ale naprawdę można pomyśleć co by mogło się stać, żeby ta główna historia nie skończyła się tak tragicznie. Jak musiałby zachowywać się Wroński, co mówić, co robić, jakie mieć cechy, to samo Anna. Jak mieliby przetrwać kryzys, który pojawił się w ich życiu. Kryzys pojawił się, a to znaczy, że nawet jak ludzie są ze sobą z miłości, to też może z czasem coś się psuć między nimi, ale czasem da się to wyprowadzić na prostą. Myślę, że to może być dla wielu osób pomocne zatrzymać się przy tym i pomyśleć, może w ich własnych związkach to się przyda.

              Też można myśleć nad samą miłością: dlaczego akurat Anna, skoro miał tyle innych, pięknych wolnych kobiet wokół i bez komplikacji. I co tak naprawdę jest miłością, czy miłość może powodować krzywdę (skoro "ontologicznie" miłość jest czymś, co nigdy nie krzywdzi, z definicji, bo jest samym dobrem). No, ale niewątpliwie tu nie chodziło tylko o seks, ale też byli jakoś duchowo sobie bliscy, więc nie wątpię, że naprawdę kochali się. Co więc poszło nie tak, że historia tak źle się skończyła?

              Myślę, że nieprzypadkowo w filmie stosunkowo mało jest tych scen miłosnych między nimi, a film skupia się bardziej na konsekwencjach tej miłości i na okolicznych sprawach.

              Można też myśleć o tych dzieciach, o macierzyństwie w tym kontekście o odbiorze tej sytuacji przez dzieci.

              Jak również, na lżejszej nucie, można zastanawiać się nad tym dlaczego, skoro Wroński jest takim człowiekiem bez honoru, który tak bardzo namieszał i spowodował obiektywnie tyle nieszczęść, to mimo wszystko nie przestaje się go lubić. :) Przynajmniej ja tak mam. Co on ma takiego w sobie i jak to jest, że pojawia się mężczyzna, który ma "to coś" i traci się dla niego głowę i czym "to coś" jest. I jak dalece gdzieś podświadomie stosuje się taryfę ulgową dla faceta, tylko dlatego, że jest przystojny i pociągający fizycznie i ma dużo fajnej energii. A stosuje się tę taryfę ulgową nawet będąc widzem, a co dopiero w prawdziwym życiu!

              Tak więc, tematów do rozmyślań jest dużo, a dodatkowo film jest barwny i ciekawie sfilmowany i są te stroje i biżuteria i różne ciekawostki z epoki, jak na przykład taka gra towarzyska przy stoliku, gdzie się układa z liter różne słowa i można w ten sposób wiele sobie powiedzieć i flirtować. :) I inne interesujące rzeczy. To już piszę do tych, co nie oglądali. Moim zdaniem warto iść na ten film.
          • nabakier Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 24.02.13, 09:34
            Ginestro, pokłony i podziw dla Ciebie. Jestem po tej drugie stronie i rozumiem, o czym piszesz, Nie tylko rozumiem.
            :-)
            • ginestra Dzięki wielkie. :) No Text 01.03.13, 14:34

        • sentslaue Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 23.02.13, 16:33
          dla tych, co nie ogladali danych ekranizacji trochę linków:
          radziecki z Samojłową i Łanowojem
          www.youtube.com/watch?v=0MFw64gTVEQ
          www.youtube.com/watch?v=q_Lk6dCG2Tk
          www.youtube.com/watch?v=klb1smSp7Gk

          Siergieja Sołowiowa
          www.youtube.com/watch?v=XAfQkXtQ9bU
          www.youtube.com/watch?v=_obB8k6kG-4
          poczatek Sołowiowa, Stiva jest rozczulający, Levin też mi się podoba
          www.youtube.com/watch?v=ghTux9hMsj0

          a tu telewizyjna Anna z 1985 roku - Wroński/Superman/ też wart grzechu, i walc jakże inny od tego z Keirą...
          www.youtube.com/watch?v=MKNyTfVc5lc

          a tu telewizyjna z 2005 [1-25] z koszmarnym Wrońskim
          www.youtube.com/watch?v=tiSlkv-2AMw
          i jeszcze w kawałkach serial z 1977
          www.youtube.com/w...ture=plpp_video
          • baba67 Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 24.02.13, 09:24
            Soloviov bardzo mi sie podobaLewin bylby idealny gdyby mial 10lat mniej a tak tylko jest tylko w porzadku.Obsada jest mocna strona tej ekranizacji, Wronski chyba nawet lepszy (odrobine) od Lanowoja czyli najlepszy ze wszystkich.Samojlowa za to bardziej mi sie podoba ale tylko troche bardziej.Jedyna wada tego filmu jest to ze jest taki krotki, Anna podobna troche do mlodej Pieczynskiej-aktorka z klasa.
            Obie rosyjskie ekranizacje oczywiscie zostawiaja inne daleko za soba.Rosjanie po prostu czuja o co chodzi.Z innych-
            ta z Marceau jest poprawna ale nie ma tego czegos, wpisuje sie hollywodzka tradycje.
            Ciekawa jest brytyjska z 1977 ze wzgledu na to ze sie wreszcie ktos pokusil o oddanie zlozonosci powiesci-no i BBC kostiumy, scenografia =miooodzio, bardzo przyzwoita obsada,polecam Anglik zakochal sie w Tolstoju i rzezbi co czuje na modle angielska -efekt wart obejrzenia.
            Ekranizacja z 2000 jest KOSZMARNA.Ta Anna wygladajaca na 40 z manierami przekupki i uroda dla koneserow, ten Wronski-kwintesencja swinskiego blondyna,mydlek bez charakteru.Jedynym jasnym punktem jest tu Karenin -w tej ekranizacji mozna sie zakochac wlasnie w nim.
            Keira-za mloda, za chuda, Wronski -budyn z soczkiem ale ratuje go dobre aktorstwo.Mysle ze ten aktor ma przed soba wielka przyszlosc kiedy juz sie troche zestarzeje i nieco zbrzydnie.Troche tak tak Sean Connery.
            Konwencja mnie nie przekonuje, powoesc Tolstoja ma wielki odech rosyjskich rownin scena jest klaustrofobiczna.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Wątek na Forum Książki 21.02.13, 21:53
      Nie oglądałam tego nowego filmu, z ekranizacji widziałam tylko tę z Sophie Marceau. Czytałam książkę. I nie jestem zachwycona.

      Tak się złożyło, że akurat parę dni temu założyłam wątek na Forum Książki:
      Dlaczego Anna Karenina nie chciała rozwodu???
      • kooreczka Re: Wątek na Forum Książki 21.02.13, 22:43
        Jeśli chodzi o tamten wątek, to myślę, że ada08 wyjaśniła wszystko. Dodam tylko, że choć prawosławie dopuszczało rozwody, to nie znaczy, że były one akceptowane- podobnie jak w krajach protestanckich kościelne rozejście się było grubszym skandalem. Małżeństwa nie raz żyły w faktycznej separacji, ale rozwody były upokarzające, trudne i ciągnące się latami no i na zawsze przyklejały łatkę rozpustnika.

        Dziwi mnie, że można nie rozumieć filaru mentalności XIX wiecznego społeczeństwa jak świat długi i szeroki. Tak jak w Sparcie, nie było wstydem zrobić źle, źle było wpaść. Złapać się z kochankiem, afiszować poza przyjęte normy. Amerykanie w Japonii mieli "małe żoneczki", plantatorzy utrzymywali murzyńskie kochanki, ciotka Łęckiej otwarcie mówi o wnukach podobnych do kamerdynera dziadka i choć o takich sprawach widział każdy, to nazwanie tego po imieniu, albo odrzucenie konwencji oznaczałoby śmierć towarzyską.

        Jeśli chodzi o Annę Kareninę jako taką- mam bardzo bliski Tołstojowi pogląd. Anna nie wzbudzała nigdy mojej sympatii. Wiedziała w jakim świecie żyje i na co się pisze porzucając męża i idąc za łysiejącym playboyem. Skoro ta miłość była dla niej warta zniszczenia życia sobie, mężowi i dziecku to nie widzę powodu, bym miała płakać, kiedy okazało się, że jednak nie.

        Film jeszcze sprawę pogarsza- osoba odpowiedzialna za casting powinna się wstydzić. Jude Law contra gimnazjalista w mundurku. W dodatku Law nadaje Kareninowi rys lekkiego upośledzenia emocjonalnego- chciał kochać, ale nie umiał, robi dla niewiernej żony więcej niż zrobiłaby większość facetów i w pewnej chwili człowiek zastanawia się czemu za tych dobrych robi wspomniany gimnazjalista i histeryczka o wystających obojczykach.
        • retro-story Re: Wątek na Forum Książki 21.02.13, 22:56
          kooreczka napisała:

          > Jeśli chodzi o Annę Kareninę jako taką- mam bardzo bliski Tołstojowi pogląd. An
          > na nie wzbudzała nigdy mojej sympatii. Wiedziała w jakim świecie żyje i na co s
          > ię pisze porzucając męża i idąc za łysiejącym playboyem. Skoro ta miłość była d
          > la niej warta zniszczenia życia sobie, mężowi i dziecku to nie widzę powodu, by
          > m miała płakać, kiedy okazało się, że jednak nie.

          O, to, to właśnie!
          • ginestra Re: Wątek na Forum Książki 22.02.13, 00:19
            Nie czytałam książki, więc szybko odpycham od siebie ten obraz łysiejącego Wrońskiego, który nakreśliłyście. :)

            Mnie ten aktor nie wydawał się w żadnym razie gimnazjalistą i podobał mi się fizycznie, więc nie mam z tym problemu, żeby wyobrazić sobie, że Anna, która nie wiedziała kompletnie co to jest miłość i jaka jest siła pożądania i nie była na to kompletnie przygotowana, po prostu wpadła w coś, co nią zawładnęło.

            [Co do aktora, to pewnie wydaje się Wam taki młody przez kontrast z pierwowzorem z książki. W filmie oni oboje są młodzi, Anna ma ok. 28 lat, on pewnie też, więc to jakoś pasuje. Co do obojczyków, to dla mnie ten wątek miłosny był jak balsam na serce: można mieć wystające obojczyki a być dla mężczyzny ósmym cudem świata i to dla takiego mężczyzny, za którym się szaleje. Trudno nie stracić głowy.]

            Wpadając w to nie wiedziała gdzie to będzie prowadziło, i że aż taką cenę przyjdzie jej zapłacić (tzn. niby wiedziała, znała te towarzyskie sprawy, ale to jej wchodzenie w romans było takie trochę stopniowe: nic się nie stanie przecież jak zatańczę, nic się nie stanie, jak pozwolę wziąć mu się za rękę - nadal mam męża i dziecko i status, mówię mu przecież, że nie możemy być razem, i że trzeba to zakończyć itp.)

            Jej błąd polegał na tym, że nie wyhamowała tego na samym początku, ale z drugiej strony w filmie widać, że próbowała wyhamować, tylko Wroński potrafił tak ją do siebie przekonać (stosując też szantaż emocjonalny i inne nieznane jej wcześniej zabiegi), że po prostu od jakiegoś momentu nie władała już sobą. To było dobrze w filmie pokazane. Może gdyby miała takie doświadczenie za sobą, to drugi raz już wiedziałaby co i kiedy, ale tym razem wszystko było dla niej pierwszy raz, więc po prostu wyrwało jej się to spod kontroli.

            Jeszcze jedna ważna rzecz mi się rzuciła w oczy, tzn. pokazanie takiej prawdy, że jak jedna osoba wykazuje jakąś słabość (czy to w takim wchodzeniu w romans czy w jakimś nakręcającym się konflikcie), to pół biedy, jeśli wtedy druga strona jest przytomna i nie pozwoli na to, żeby to, co się dzieje między nimi eskalowało. A jak żadna z tych dwóch osób nie jest przytomna, to powstaje suma dwóch słabości i wtedy chyba nie ma takiej siły, która by to zatrzymała, bo musiałoby któreś z nich. I tak było w tym przypadku. Gdyby Wroński był tą stroną przytomną na początku tych wydarzeń, to by to nie szło dalej. On jest bardziej tym spiritus movens na początku.

            Tak sobie myślę, że skoro nasz rodzimy agent Tomek ;) potrafił omotać kobietę (posłankę) i zniszczyć jej życie, to co dopiero taki Wroński (przynajmniej ten z filmu).

            Chcę powiedzieć, że bywa i tak, że na początku naprawdę kobieta może nie wiedzieć co się dzieje, bo mężczyzna potrafi zręcznie nią manipulować (np. w przypadku Anny, najpierw dawać jej dużo pozytywów, potem nakreślać w niej wizję, że jej te pozytywy odbierze ("wyjadę"), potem znów dawać, potem znów zabierać itp.). Oczywiście bywa i na odwrót, że to kobiety potrafią tak uwodzić mężczyzn, ale na razie mówimy o Wrońskim.

            Dlatego właśnie wydaje mi się, że od pewnego momentu po prostu nikt nie jest tak silny, żeby to przerwać (sama bym pewnie nie była). Ale pokładam nadzieję w tym, że można "bardzo nie chcieć" i po prostu robić wszystko, żeby nie wejść w relację na samym początku. Przypominać sobie swoje zasady, przywoływać przed oczy męża i dziecko, przypominać sobie dobre chwile i po prostu patrzeć sobie w oczy w lustrze i nie oszukiwać się i jasno nazywać to, co się dzieje: "tak, podoba mi się ten drugi mężczyzna, ale wybieram nie wchodzić w relację".

            Najgorzej jest, jak człowiek oszukuje się (np." to tylko kolega z pracy, jesteśmy tylko na stopie koleżeńskiej, nic nie szkodzi, że pójdziemy razem na kawę po pracy, on mi się wcale nie podoba"), kiedy tak naprawdę od dawna z tym kolegą z pracy jest prowadzona jakaś gra i jest erotyczne napięcie i z obu stron jakieś przyzwolenie i mówiące spojrzenia itp.
            Po prostu jedyne, co człowieka uchroni (tak myślę), to uczciwość i przyznanie się: "tak, on mi się podoba", a potem nie wchodzenie w relację.

            Jedna moja koleżanka (mężatka, mająca dziecko) opowiadała mi, że jeździła kiedyś na regularne spotkania do takiej firmy i spędzała regularnie czas zawodowo z takim mężczyzną, który jej się podobał i zauważyła, że ona jemu też. I oczywiście nic nie było, kontakt zawodowy, zresztą tymczasowy (jak będzie koniec projektu, to koniec spotkań, chyba że zostanie to wznowione z przyczyn biznesowych za jakiś czas itp.). No i mówiła mi, że kiedyś wyszła z tej firmy i stała na przystanku i on podjechał pięknym samochodem i zaproponował, że ją podwiezie. Rzecz kompletnie niewinna i wiele kobiet nie zastanawiałoby się, tylko by wsiadło. Ona mówiła mi, że wtedy chwilę zastanawiała się i przemknęło jej przez głowę coś takiego, że on jej się naprawdę podoba, i że jak ona wsiądzie, to mogą porozmawiać i jakoś bardziej poznać się, już tak nieformalnie, i że potem ona może nie mieć siły na to, żeby to przerwać i po prostu odmówiła. On jeszcze namawiał, że to nie kłopot, żeby wsiadała, a ona jednak stanowczo (choć miło) powiedziała, że nie. I miała poczucie, że wtedy dla niej był właśnie ten moment "czy wejść w relację" i że ważyły się jej losy. Na tym przystanku pomyślała oczywiście też o mężu i o dziecku, o tym, że choć może mąż przy tym panu od jakiegoś czasu wydaje się bledszy, to jednak są razem długo, coś budują razem, łączą ich dobre chwile i ona chce z mężem odnowić więź, a nie wchodzić w romans. I to jej pomogło potem już ochłonąć i już spokojnie te kontakty biznesowe prowadzić pilnując się i wiedząc czego chce od życia.

            Koleżanka jest nadal z mężem i są szczęśliwi. Bardzo podobała mi się jej niesamowita świadomość tego, co się dzieje i tego jak ważny to był moment.

            Myślę, że w każdym romansie jest taki moment, tylko trzeba być bardzo świadomym i uczciwym i nie oszukiwać się i pomyśleć o swoich wartościach, zasadach itp., np. takich, że nie chce się tej najbliższej osoby krzywdzić, bo jest ona w porządku i kocha i może w tym własnym związku jest potencjał, choć może przez codzienność temperatura związku przygasła.

            Na przykładzie Anny Kareniny widzę, że można i znać realia i nie znać. I wiedzieć czym to grozi i łudzić się, że będzie można się wycofać. Jest to tym trudniejsze, jak ktoś nie zna siebie. Dlatego też ważne jest, żeby ta druga osoba była odpowiedzialna i nie rozkochiwała tej pierwszej w sobie, no ale nie mamy przecież wpływu na drugą osobę, tylko na siebie. To jest minus, że nie mamy wpływu na drugą osobę, ale to, że mamy wpływ na siebie, to też jakaś dobra wiadomość w tym wszystkim. Na coś mamy przynajmniej wpływ, nie jest tak, że nie mamy.

            A wątek zalinkowany chętnie przeczytam w wolniejszej chwili.
            • baba67 Re: Wątek na Forum Książki 22.02.13, 07:27
              Piekna historia z ta kolezanka.Ksiazka Ci sie na pewno spodoba.Porownaj (bo dowiesz sie sporo)jakie pole manewru miala Anna. Nazwanie tej powiesci ramota jest dla mnie absurdalne bo mowi o naturze ludzkiej.Nawet w czesciach ktore sie zdezaktualizowaly -rozwazania Lewina o chlopach-mozna to dostrzec,choc mozesz pominac.
              • ginestra Re: Wątek na Forum Książki 22.02.13, 12:24
                Dzięki wielkie. :) Książce na pewno dam szansę. Trzeba przekonać się jak ta historia opisana jest ze wszystkimi niuansami.
    • guineapigs Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 24.02.13, 18:20
      Na tych filmach zawsze jakos Anna wyglada 'starezj' od Wronskiego. Nie pamietam, ile wg. Tolstoja mieli lat i nie moge sprawdzic bo nie mam ksiazki na tzw. podreku, ale Anna musiala podchodzic pod 30 -stke - wyszla za maz jak miala 18 lat, Serioza mial 8-9 lat, czyli miala minimum 27-28, ale przeciez dziecko sie moglo urodzic pozniej niz rowno 9 miesiecy po slubie. W kazdym razie jak na owe czasy mlodka nie byla, wlasciwie to poruszala sie juz w srodowisku matron. I te filmy to jakos pokazuja. Natomiast w tej 'nowej' ekranizacji Anna to taka ciut starsza od Kitty sie wydaje. Nie chce sie opierac na literaturze mlodziezowej jak na zrodle historycznym, ale pamietamy, ze w Godzinie Pasowej Rozy wyraznie bylo podkreslone, ze to co przystaje pannom czy nawet mlodym mezatkom, nie przystaje matkom. A panienka, nawet jak ma 35 lat, to mimo wszystko jeszcze panienka i tez nie wypada jej sie 'nosic' jak mezatce.
      Wiec mamy Wronskiego zafascynowanego dojrzala kobiecoscia versus Wronskiego romansujacego z trzpiotowata rownolatka, mimo ze mezatka i matka. Mamy Annne - rowiesnice Dolly (a Dolly i tu i tu przedstawiona jest jako dojrzala kobieta) i Anne - taka troche starsza Kitty.
      Co do tej wersji, w ktorej Wronski zostal skrytykowany - ten swinski blond mlodzian z loczkami na czubku glowy: a mi wlasnie ta wersja jakos odpowiada, bo ona taka stateczna, a on taki uczniak jeszcze.
      Ze w ksiazce bylo o lysinie? No coz, znam takich, co zaczeli lysiec naprawde wczesnie (moj wlasny stryjek, jak sie zenil w wieku lat 25-ciu, to juz mu sie zakola robily i mial problem estetyczny).
      Gdzies mi sie obilo o uszy, ze mezczyzni lysiejacy ciesza sie powodzeniem, bo wygladaja na dojrzalych, poza tym lysina jest efektem wiekszego poziomu testosteronu, czyli ze lysiejacy mezczyzna jest bardziej meski niz nielysiejacy. Ile w tym prawdy a ile zaklinania rzeczywistosci przez mezczyzn - nie wiem.
      W kazdym razie, powolujac sie na lit. rosyjska, Cziczikow byl niski, lysawy, a zrobil furore ze ho ho - bo byl NOWY, bo byl TAJEMNICZY, bo dopisano mu rozne rzeczy (konkretnie wladze i majatek). Oczywiscie wiem, ze to byla satyra.
      • sentslaue Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 24.02.13, 21:29
        znalazłam ciekawy artykuł o "Annie", w tym o ekranizacjach
        kobietyihistoria.blogspot.com/2012/11/trzynascie-twarzy-anny.html
    • melomanka87 Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 20.07.13, 22:21
      Widzę, że największą dezaprobatę wzbudza tutaj obsadzenie roli Wrońskiego, mnie natomiast niemożebnie irytowała główna bohaterka. W ogóle nie widziałam w tym filmie Anny Kareniny, cały czas miałam przed oczami Keirę Knightley z jej szczękościskiem i nieudolnymi próbami odegrania jakichś emocji :-(
      • bupu Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 20.07.13, 23:08
        melomanka87 napisał(a):

        > Widzę, że największą dezaprobatę wzbudza tutaj obsadzenie roli Wrońskiego, mnie
        > natomiast niemożebnie irytowała główna bohaterka. W ogóle nie widziałam w tym
        > filmie Anny Kareniny, cały czas miałam przed oczami Keirę Knightley z jej szczę
        > kościskiem i nieudolnymi próbami odegrania jakichś emocji :-(

        Takie same odczucia miałam oglądając "Niebezpieczną metodę" tyle że zamiast "Anna Karenina" należy podstawić "Sabina Spielrein". Szczękościsk i nieudolnie odgrywane emocje, otóż to. Może odebrałabym ten film lepiej, gdyby nie Knightley, która mnie straszliwie irytowała.
        • lululemon12 Re: Nowa Anna Karenina. Czy mozna tu?Bo gdzie ind 22.07.13, 19:59
          Nie dobrnęłam do końca, głównie właśnie przez Knightley. Mam wrażenie, że ona w każdym filmie gra identycznie.
          Podobała mi się za to muzyka i choreografia. Może ktoś wie, czy te skomplikowane sekwencje w tańcu miały jakieś głębsze znaczenie?
          Lewina wprawdzie odmłodzono (powinien chyba być w wieku Obłońskiego?) i trochę złagodzono mu charakter, ale generalnie był dla mnie znacznie mniej irytujący niż w książce.
          Ogólne wrażenie z tej części filmu, przez którą przebrnęłam: za bardzo skupiono się na formie i gdzieś umknęła treść.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka