Dodaj do ulubionych

"To nie jest przemoc"

18.06.13, 10:04
Wysłać MM, niech zobaczy sama jak wygląda nie-przemoc:
www.plotek.pl/plotek/1,78649,14118541,_To_byla_tylko_zartobliwa_sprzeczka___Maz_Nigelli.html?pId=22658306&send-a=1&v=1&obxx=14118541#opinions
Tego człowiek życie nie nauczyło "nieszczerości w wyrażaniu uczuć" (MM w KG): to Józin 50+ lat później.
Obserwuj wątek
    • anutek115 Re: "To nie jest przemoc" 18.06.13, 10:10
      Pierwszy komentarz pod tekstem: "To ja dziękuję za taki związek, w którym mężczyzna chcąc "podkreślić swój punkt widzenia" poddusza kobietę przy ludziach.
      Taki mężczyzna to nie mężczyzna".

      No paczciepaństwo, dziewczyna, która to napisala nie wie, że podduszający mężczyzna to jest więcej niż mężczyzna, to rycerz!
      • kopiec_esmeralda Re: "To nie jest przemoc" 18.06.13, 10:21
        Dobry komentarz, jak ulał nadaje się do McD:
        alizaryna
        17 minut temu
        Standardowe tłumaczenie przemocowców (obok zrzucania winy na ofiarę) - "Tylko żartowałem". I proszę, zanim ktoś tu zacznie się zastanawiać "co ona takiego zrobiła", niech pomyśli: NIC nie usprawiedliwia przemocy wobec słabszego.
        • yvi1 Re: "To nie jest przemoc" 18.06.13, 10:34
          Jak sie jest rycerzem to wszystko mozna...
          Moze biedna Nigella tez za tlusto gotowala(takie widocznie,mozna a nawet trzeba potrzasnac).
          A tak na serio,biedne te kobiety.Przemoc w rodzinnie jest stanowczo za nisko kara.Moze jak by tak jednego z drugim wsadzic do wiezienia(szkoda,ze galery zniesli),to by sie moze opamietal.
          • triismegistos Re: "To nie jest przemoc" 19.06.13, 12:59
            Ee, tam do więzienia. Na to jest prosta i szybka kuracja, pigułka z ołowiu między oczy. Piszę to jako była ofiara przemocy domowej.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: "To nie jest przemoc" 18.06.13, 16:39
      Na pewno była nie-całkiem-damą.

      Tak w ogóle, według mnie to hasło pani Musierowicz z jej księgi gości jest warte dokładniejszej analizy:

      > > Małg M
      > > Lokalizacja:
      > > -
      > > Czwartek, 9. Maja 2013 18:23
      >
      > > Rycerski jest wobec dam.
      > > A wobec nie-całkiem-dam zachowuje się jak wobec chłopaków z podwórka.

      Bo jest w tym zwodnicza logika. Rycerski wobec dam, a jeśli nie chcesz być traktowana jak dama, to nie. Pozornie logiczne prawda? Nawet ktoś się może na to nabrać.

      Tylko że po pierwsze, pani Musierowicz wierzy w brutalny męski świat. Kobieta nie może chcieć być traktowana jak kolega. Bo wśród kolegów - jej zdaniem - normalne jest łapanie mniejszego i słabszego za kark i potrząsanie jak szczurem. Moim zdaniem w wieku 16 lat już nie za bardzo norma, chyba że wśród chuliganów zajmujących się mobbingiem. Ale kobieta powinna wierzyć, że mężczyźni to inny, ZUY świat. Dlatego należy chcieć być traktowana jak dama, z honorami i przywilejami. Chcesz być traktowana jak kolega - spodziewaj się prawa dżungli.

      Po drugie, to hasło o "nie-całkiem-damie" to jest budowanie na siłę sytuacji zerojedynkowej, składającej się wyłącznie ze skrajności. Albo jesteś damą, to traktujemy cię po rycersku - albo nie całkiem, to traktujemy cię brutalnie. Nie całkiem! Pani Musierowicz nie mówi, że np. kobieta do szczętu zła, chamska i stosująca przemoc zasługuje na brutalne potraktowanie. Pani Musierowicz mówi, że do brutalnego potraktowania wystarczy aby kobieta była zaledwie nie całkiem damą. Drobne odchylenie od wymaganego standardu powoduje, że już lądujesz na skrajnym biegunie.

      Jeśli dziewczyna zachowuje się jak dama przez 99% czasu, ale w 1% zdarzy się obsuwa, to już jest nie-całkiem-damą. A 99% dama to już ktoś, kogo wolno traktować źle. Patriarchalny świat tak traktuje kobiety - pilnuj się w 100%, bo nawet za 1% błąd czeka cię sroga kara. Jedna Arabka pomalowała sobie paznokcie - trach! zaraz pojawiła się policja obyczajowa! Co z tego, że miała hidżab! Ale paznokcie, paznokcie, taki drobny detal, lecz błąd niewybaczalny!
      • nessie-jp Re: "To nie jest przemoc" 18.06.13, 19:16
        > Tylko że po pierwsze, pani Musierowicz wierzy w brutalny męski świat. Kobieta n
        > ie może chcieć być traktowana jak kolega. Bo wśród kolegów - jej zdaniem - norm
        > alne jest łapanie mniejszego i słabszego za kark i potrząsanie jak szczurem.

        Ja w ogóle nie rozumiem świata, w którym pani autorka się wychowała i który postrzega. Sekowanie młodszych i słabszych kolegów to domena skrajnej patologii, żadne normalne dzieci za moich czasów się tak nie zachowywały, bo dostałyby grupowego kopa w poślad od reszty podwórka.

        Zresztą w ogóle ten podział damsko-męski jest przedziwny. Pamiętam straszne oburzenie na koleżankę z mojej klasy (5a!) która szarpała za łokieć niższego o głowę kolegę w naszym wieku, bo jej dokuczał. Skończyło się poważną rozmową u wychowawczyni. Bo człowieka mniejszego od siebie się nie szarpie i nie bije, nieważne, co.

        A pani Musierowicz zapewne by uznała, że skoro kolega jest niższy i słabszy, to powinien się zachowywać jak dama, żeby nie dostać wycisku od większych i silniejszych...
        • kopiec_esmeralda Re: "To nie jest przemoc" 18.06.13, 19:31
          W tych czasach też normalne dzieci tak się nie zachowują. Mam w rodzinie piętnastolatka, kończy gimnazjum, który ma duże powodzenie u dziewcząt, które piszą liściki, dzwonią. Zapytałam, co robi w syt., gdy dziewczę mu się nie podoba, a wykazuje nadmierną inicjatywę. Powiedział, ze unika jej.
          Na moją prośbę przeczytał fragment McD z potrząsaniem, zapytałam, czy to jest prawdopodobne i czy on lub jego koledzy tak by zrobili. Stwierdził, ze nie zna takich przypadków, ani nie przypuszcza, raczej wykluczone. Zapytałam, czy chciałby przeczytać tę książkę, chłopię czyta dość sporo, głównie fantasy, odparł grzecznie, że nie jego klimaty.
          Chłopak jest przeciętny, tzn. ani miągwa, ani patologia. I jak J. kopie piłkę i kibicuje.
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: "To nie jest przemoc" 18.06.13, 21:47
            > Zapytałam, co robi w syt., gdy dziewczę mu się nie podoba, a wykazuje nadmierną
            > inicjatywę. Powiedział, ze unika jej.

            No właśnie, też mi się wydaje, że to normalna reakcja.

            Wiecie, strasznie mnie denerwują takie patriarchalne mechanizmy wpajania dziewczętom określonych zachowań, które polegają na wyolbrzymianiu możliwych konsekwencji. Niedoświadczona dziewczyna słyszy, jak straszne konsekwencje ją spotkają, to boi się nawet próbować. Jestem na to uczulona, bo tego jest w naszej kulturze wciąż mnóstwo i kobiety nawet nie czują, jak są zastraszane zmyślonymi konsekwencjami. Tutaj pani Musierowicz mówi: nie wykazuj inicjatywy, bo spotka cię ze strony chłopaka agresja fizyczna. :-P
        • klawiatura_zablokowana Re: "To nie jest przemoc" 08.07.13, 20:21
          Tak mi się przypomniało. Będąc podlotkiem 11-letnim górowałam wzrostem nad całą klasową populacją, w tym męską. Niestety (lub stety) posiadałam także już drugorzędne cechy płciowe, które jednego kolegę tak fascynowały, że uparcie ponawiał próby ocierania się, łapania etc. Powtarzam: to nie były pytania o chodzenie ani próby pocałunku, tylko łapania za biust. Uciekanie nie pomagało, więc kolegę odepchnęłam kiedyś z taką energią, że wylądował na ścianie.

          Uch, ale miałam pogadankę. Moja mama też - bo Klawiatura bije kolegów. Moje wyjaśnienie przyjęła, ale i tak poradziła mi, żebym rozwiązywała sprawy przez wychowawcę zamiast bawić się w bójki, choćby i niechcący.

          Oto brutalny męski świat na prawie 20 lat przed wydaniem McDusi, panie tego.
    • mmoni Re: "To nie jest przemoc" 18.06.13, 17:25
      Też o tym pomyślałam, kiedy zobaczyłam te zdjęcia. Ale pan został wezwany na policję i udzielono mu oficjalnego ostrzeżenia.

      www.people.com/people/article/0,,20709952,00.html
      Miło wiedzieć, że są kraje, w których takie sprawy traktuje się poważnie i nawet fakt bycia milionerem nie zwalnia z pewnych norm zachowania.
    • kopiec_esmeralda Re: "To nie jest przemoc" 27.06.13, 18:10
      Następna książka będzie może o troglodycie, wyczytałam w KG między wierszami.
      49749)
      Małg M
      Lokalizacja:
      -
      Wtorek, 25. Czerwca 2013 18:45
      Wiesz co, Izoulko? Tak sobie myślę, że wyśniłaś bardzo ciekawy pomysł, z tym punktem widzenia Marka Pałysa.
      Z tym że na okładce powinien być Józef..
      ;)

    • ulla_cebulla Re: "To nie jest przemoc" 30.06.13, 19:52
      Wlasnie obejrzalam "kultowa polska komedie", czyli Kogel Mogel ( jakims cudem to dzielo udalo mi sie wczesniej oduscic) i mnie zmrozilo. Najpierw Kasie gnoi rodzina, potem kibicujemy dziewczynie przez poltorej godziny, zeby udalo sie jej ulozyc zycie po swojemu a tu nagle pojawia sie Men, ktory wie lepiej, co jej potrzeba (wiadomo), kompletnie olewa jej wszystkie plany (nie znaczy tak) i blyskawicznie pacyfikuje "meska reka". Koncowa scena to juz nawet nie maczyzm, ale czysty sadyzm! A ludzie podobno do dzisiaj uwazaja, ze to bardzo smieszny film... To ja sie nie dziwie, ze wszyscy lykaja Jozwe-rycerza i Aaadaaama, pogromce sarenek... Smutek
      • nessie-jp Re: "To nie jest przemoc" 30.06.13, 23:04
        > Koncowa scena to juz nawet nie maczyzm, ale
        > czysty sadyzm! A ludzie podobno do dzisiaj uwazaja, ze to bardzo smieszny film.

        To prawda. Nienawidzę tego filmu, kompletne dno i obrzydlistwo, dreszcze mam. Kontynuacja jeszcze gorsza.
        • jottka Re: "To nie jest przemoc" 30.06.13, 23:55
          zgadzam sie - widzialam dzielo pare lat temu, bo na jakiejs imprezie byl wielbiciel i wlaczyl tv, zeby sie napawac. nastepnie impreza zrobila sie nieprzyjemna, bo zaczelam wyrazac rozne wyrazy pod adresem filmu, jak dla mnie kompletnie niesmiesznego, obrzydliwego itepe. wielbiciel (filmu) przestal sie do mnie odzywac, czemus mnie to nie martwi.
        • anutek115 Re: "To nie jest przemoc" 01.07.13, 17:29
          nessie-jp napisała:

          > To prawda. Nienawidzę tego filmu, kompletne dno i obrzydlistwo, dreszcze mam. K
          > ontynuacja jeszcze gorsza.
          >
          Kocham was. Kocham was jak nie wiem co.

          Nienawidze tego filmu, tego ordynarnego, prostackiego głównego bohatera, tej krowy głównej bohaterki, nienawidze do głębi trzewii i do tej pory czułam się totalnie wyalienowana...
          • iwoniaw Re: "To nie jest przemoc" 01.07.13, 17:47
            Kocham Was, a w kwestii filmu i dotychczasowego wyalienowania mam jak Anutek. Jaka to ulga, że ktoś też tak jak ja nie znosi tego obrzydlistwa!
      • dakota77 Re: "To nie jest przemoc" 01.07.13, 09:26
        Ja pamietam, ze w dziecinstwie film mnie smieszyl, potem wlasnie zaczelam go postrzegac tak jak ty. Zgroza po prostu.
      • zla.m Re: "To nie jest przemoc" 01.07.13, 09:45
        a przypomnijcie, co tam było? Pamiętam ucieczkę, pamiętam koszmarnego Piotrusia (nie śmieszył), pamiętam okropną scenę, gdzie dziecko mówi rodzicom, że najbardziej kocha Kasię i... nic. Czarna masa. Dziadek alkoholik, babcia pilotka, jak pisał poeta ;) Pewnie po scenie z Kasią przestawałam oglądać. A w necie jest tylko opis, że spotyka miłość życia, rolniczą - więc zapewne jest powrót do korzeni oraz pogodzenie z rodziną. Ale czemu maczyzm-sadyzm?
        • ulla_cebulla Re: "To nie jest przemoc" 01.07.13, 14:25
          To sie chyba nazywa wyparcie;) Obejrzyj sobie ostatnie 7 minut na youtubie. Wrrr...
          • emae Re: "To nie jest przemoc" 01.07.13, 14:55
            Masakra. A ten ślub ad hyc to mi się jakoś literacko kojarzy...
            • piotr7777 Re: "To nie jest przemoc" 01.07.13, 17:17
              Ale potem była "Komedia małżeńska" tej samej pary autorskiej Łepkowska- Załuski. Tam motyw był inny - zahukana gospodyni domowa po kolejnym numerze małżonka ucieka z Warszawy do Wrocławia. Tam przechodzi odnowę biologiczną i duchową, znajduje ciekawą pracę, zaprzyjaźnia się z kloszardem - filozofem etc. I wraca do rodziny, ale już nie do dawnego życia.
          • meduza7 Re: "To nie jest przemoc" 01.07.13, 17:24
            Ja pamiętam ostatnią scenę, ale drugiej części, "Galimatiasu" - Kasia właśnie się dowiedziała, że jest w ciąży i wraca do domu pekaesem, zaryczana, ze świadomością, że prawdopodobnie już nigdy nie zrealizuje swoich marzeń... A końcówki "Kogla mogla" też nie pamiętam - też wyparłam?
            • anutek115 Re: "To nie jest przemoc" 01.07.13, 17:40
              Podejrzewam. Końcowka "Kogla mogla" wygląda następująco - pan buc informuje Kasię, ze musi za niego wyjść, bo jak nie to rodzice sie dowiedzą, ze ona bez wianka, na co ona "Dziękuję", na co on zmusza Kasię, by klęknęli i poprosili rodziców o blogoslawienstwo, na co ona mu szepcze, ze ona przecież chce na studia, świat chce zobaczyć, na co on, że zobaczy i na zaoczne pójdzie oraz że on jest za równouprawnieniem, ale żona ma męża sluchać, na co z ukontentowaniem spoglądaja rodzice obojga mlodych, na co ja RZYG!!!

              Słusznie wyparłaś.
              • meduza7 Re: "To nie jest przemoc" 01.07.13, 17:53
                O fffuuuu... Pamiętałam, że skończyło się oświadczynami, ale ten szantaż moralny rzeczywiście wyparłam.
              • kebbe Re: "To nie jest przemoc" 09.07.13, 13:10
                Końcówka Kogla-Mogla była irytująca i głupawa, ale ja zawsze tłumaczyłam to sobie tak, że narzeczony po prostu chce pogodzić Kaśkę z rodzicami, bo wie, że ta ich kocha i bez nich będzie nieszczęśliwa. Oczywiście, w...rwiające jest rozumowanie "za Kasię", bo facet wszak wie lepiej, czego ona chce i potrzebuje, jednak ostatecznie nie mówi jej "co tam studia, nie przesadzaj" tylko, że pójdzie na zaoczne (ja tam chciałam wierzyć, że to raczej było w domyśle "jasne, że będziesz nadal studiować, w najgorszym wypadku zaocznie"). Noale wiadomo przynajmniej, że są faktycznie w sobie zakochani. Niemniej rozumiem rzyga.
                NATOMIAST Galimatias to jest dramat, rozpacz i nędza. Tej płaczacej Kaśki wychodzącej z poradni K. i tych rechoczących dziadów, mężusia i tatusia, z tym ich "za babą nie trafisz!" nie zapomnę. Ohyda. Biedna Kaśka :(
                • turzyca Re: "To nie jest przemoc" 09.07.13, 20:04
                  > NATOMIAST Galimatias to jest dramat, rozpacz i nędza. Tej płaczacej Kaśki wych
                  > odzącej z poradni K. i tych rechoczących dziadów, mężusia i tatusia, z tym ich
                  > "za babą nie trafisz!" nie zapomnę. Ohyda. Biedna Kaśka :(

                  O, tak, tak, tak. Ja tez ze zgroza wrocilam do komedii dziecinstwa, bo "Kogiel-Mogiel" ogladalam jakos we wczesnej podstawowce i wtedy mnie smieszyl, ale "Galimatias" ogladany mniej wiecej w tym samym czasie wywolal we mnie glownie wspolczucie dla Kaski.


                  Ale chcialabym, zeby powstala trzecia czesc - mniej wiecej wspolczesna, retrospektywnie ukazujaca losy Kaski, ktora teraz ma jakies 45 lat. I tak mam po cichu nadzieje, ze Kaska wywalczyla swoja droge. Pierwsze dziecko, zaraz potem drugie, po drugim zaczela sie zabezpieczac, bez wiedzy meza, spiralka chociazby. I rownie na wlasna reke zorganizowala opieke nad okolicznymi dziecmi, taka ochronke, na poczatku tylko w czasie zniw, ale sie ludzie przyzwyczaili i zostalo. Maz nieco marudzil, ale go reformy z poczatku lat 90tych zaskoczyly, z pieniedzmi krucho, a Kaska za opieke cos tam kasowala. A potem pyskata baba wywalczyla, zeby te ochronke w filie przedszkola przerobic, pojawily sie szanse, zeby z tego zrobic w ogole niezalezne przedszkole w zespole przedszkolnym, jej szefowa, ktorej marzylo sie takie lepsze szefostwo, pchnela ja na studia, zeby Kaska mogla sama przedszkole poprowadzic.
                  Albo jeszcze inaczej - Kaska poszla niejako za dziecmi do szkoly, zastepstwo na swietlicy czy pomoc w zerowce przyszkolnej i dalej ten sam scenariusz z szefowa, ktora ja pcha do studiow i do uniezalenienia.
                  Nalezy sie jej to spelnienie marzen, naprawde.
            • nessie-jp Re: "To nie jest przemoc" 01.07.13, 19:24
              meduza7 napisała:

              > Ja pamiętam ostatnią scenę, ale drugiej części, "Galimatiasu" - Kasia właśnie s
              > ię dowiedziała, że jest w ciąży i wraca do domu pekaesem, zaryczana, ze świadom
              > ością, że prawdopodobnie już nigdy nie zrealizuje swoich marzeń

              Przy czym, przypominam, do seksu w dni płodne, którego ona sobie nie życzyła, zmusił ją mąż... bo tak. Bo dzieci mają być. Pamiętam tę "prześmieszną" scenę, gdy ona sprawdza w kalendarzyku, że dzisiaj nie, tłumaczy, że ma plany, że nie chce tej ciąży
              • mankencja Re: "To nie jest przemoc" 01.07.13, 19:27
                Ness, co ty masz do pingwinów? Za taki pomysł powinni na ciebie nasłać Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, doprawdy!
                • nessie-jp Re: "To nie jest przemoc" 01.07.13, 20:20
                  Już ich te pingwiny ustawią bardzo szybciutko do pionu, to siły specjalne komandosów są!

                  www.watchcartoononline.com/thumbs/The-Penguins-of-Madagascar-Season-2-Episode-2-It-s-About-Time.jpg
              • meduza7 Re: "To nie jest przemoc" 01.07.13, 19:41
                Ja to mam wrażenie, że właściwie wszystkie kobiety w tym filmie były pokazane jako "oj te głupiutkie", co to czegoś im się zachciewa (np. studiów) albo czegoś nie chcą (np. seksu i dziecka) - i oczywiście pojęcia nie mają, co naprawdę jest dla nich dobre; co są wyfiokowanymi paniusiami a dziecka wychować nie umieją (pani docentowa), albo też są wściekle zazdrosne o swego męża, a my tymczasem, hihihi, hahaha, wiemy, jakie to śmieszne i bezpodstawne, bo przecież mąż i Kasia w tym łóżku znaleźli się przypadkiem i bez złych intencji, albo są wyfiokowanymi miastowymi babciami, co robią wiejskim babom wykład, jak to pieska karmić cielęciną, albo potrafią tylko lamentować "oj córciu, córciu, ty to już panną nie będziesz", albo, wisienka na torcie i Brawurowy Element Komiczny w natarciu, są tymiż rasowymi pudliczkami, które radośnie rżnie wiejski kundel, co zapewne ma dosadnie obrazować, czego każda kobieta naprawdę w życiu potrzebuje.
              • emae Re: "To nie jest przemoc" 02.07.13, 07:44
                nessie-jp napisała:

                > meduza7 napisała:
                >

                > Przy czym, przypominam, do seksu w dni płodne, którego ona sobie nie życzyła
                >
                , zmusił ją mąż... bo tak. Bo dzieci mają być. Pamiętam tę "prześmieszną" s
                > cenę, gdy ona sprawdza w kalendarzyku, że dzisiaj nie, tłumaczy, że ma plany, ż
                > e nie chce tej ciąży
                • emae Re: "To nie jest przemoc" 02.07.13, 07:53
                  Nad psem się bardziej litują niż nad tą dziewczyną I TO JEST TAAAKIE ŚMIESZNE :/
                • verte34 Re: "To nie jest przemoc" 02.07.13, 10:36
                  To jest straszne. Straszne.
                  Z jego strony - złość i narastająca agresja (Zrozumiano?! + rzut ścierką)
                  Z jej strony - jękliwe, słabe protesty.
                  Przestałam oglądać w momencie zarzucenia kobiety na ramię jak worka.
                  Więc mówicie że to komedia?
                  Gdybym zobaczyła to bez uprzedzenia, myślałabym że to studium przemocy małżeńskiej, dramat obyczajowy, ewentualnie jakaś kampania społeczna - "Spójrz na to z boku" czy coś w tym guście.
                  Ogarnia mnie zgroza na myśl, że to kogoś może śmieszyć, że mogą to oglądać dzieci jako rzecz do śmiechu...
                  • j_a_ch Re: "To nie jest przemoc" 02.07.13, 11:43
                    > Ogarnia mnie zgroza na myśl, że to kogoś może śmieszyć, że mogą to oglądać dzie
                    > ci jako rzecz do śmiechu...

                    Zgroza polega na tym, że coś strasznego jest podane w formie komediowej, co osłabia faktyczny wydźwięk. Podobnie jak w McDusi rzucanie słoikiem (ha-ha).
                  • anutek115 Re: "To nie jest przemoc" 02.07.13, 13:21
                    verte34 napisała:

                    > Ogarnia mnie zgroza na myśl, że to kogoś może śmieszyć, że mogą to oglądać dzie
                    > ci jako rzecz do śmiechu...
                    >
                    Poczytaj komentarze na Youtubie "Ach, dziękujemy, tego nam bylo trzeba, te wspomnienia, te dobre, polskie stare komedie, hihihi, chachacha!" :/....
                    • meg_mag Re: "To nie jest przemoc" 11.07.13, 10:02
                      przyznam, ze zmienilo sie moje podjescie do tego filmu, jakis czas temu, m.in. po rozmowach w wiadomym gronie

                      ale teraz tylko boje sie, ze ten film jest/byl prawdziwy...
              • ding_yun Re: "To nie jest przemoc" 11.07.13, 20:29
                > meduza7 napisała:
                >
                > > Ja pamiętam ostatnią scenę, ale drugiej części, "Galimatiasu" - Kasia wła
                > śnie s
                > > ię dowiedziała, że jest w ciąży i wraca do domu pekaesem, zaryczana, ze ś
                > wiadom
                > > ością, że prawdopodobnie już nigdy nie zrealizuje swoich marzeń
                >

                O matko... ja pierwszą część Kogla-Mogla nawet lubiłam, wątek z przymuszaniem Kasi do ślubu ze Staszkiem Kolasą był dla mnie kompletnie przerysowany i przez to nawet zabawny. Natomiast jak obejrzałam do końca drugą część, to poryczałam się razem z Kasią i NIKT nie wiedział o co mi chodzi. Jak dobrze, że nie jestem sama!
                • onion68 Re: "To nie jest przemoc" 11.07.13, 21:35
                  Ja też kiedyś lubiłam, i to, niestety, obie części. Aż parę lat temu kupiłam DVD i obejrzałam z kompletnie innymi odczuciami. Jesoo, jaki to straszny buc był i jak ona z deszczu w deszcz wpadła, już w pierwszej części. Scena z kalendarzykiem w drugiej jest straszna.
          • zla.m Re: "To nie jest przemoc" 01.07.13, 20:05
            Obejrzałam. I znowu wyprę, to jakiś koszmar. Dziewczyna wpada w łapy szantażysty-przemocowca, a wszyscy się cieszą ze szczęśliwego zakończenia. Nie mówiąc już o braku logiki - zgadza się wyjść za mąż (czyli podejmuje decyzję na całe życie), bo tata będzie na nią zły. Przecież i tak już jest. A na dodatek 3 minuty później ten restrykcyjny tata zostawia ich samych na "na 2 godzinki, to on ją całkiem do małżeństwa przekona"... No sens to chyba uciekł. Do Warszawy. Na studia. I na dodatek to jest film z 88 roku!! Ja byłam przekonana, że z lat 60-tych i że już wtedy był drwiną z zapadłej wsi...

            Janie, proszę mi nalać calvados, będę wypierać.
            • meduza7 Re: "To nie jest przemoc" 01.07.13, 20:18
              No bo szczęśliwe zakończenie, to jest wyjście za mąż, nie wiesz? Za kogo, to rzecz drugorzędna, ważne, że córcia panną nie będzie i wstydu nie przyniesie. A jak już w ogóle przed ślubem popsowana została, to nic ino panicza po rękach całować, że uczciwą kobietę zechciał z niej zrobić.
            • grimma Re: "To nie jest przemoc" 02.07.13, 07:12
              też obejrzałam.

              tak sobie myślę (i proszę nie wchodzić dlaczego itd) że taki facet może być fantazją seksualną wielu kobiet. ale tylko seksualną. nie mającą nic wspólnego z tym jak planujemy życie i przyszłość.
              głowna bohaterka ma jakiś pomysł na życie, wyrywa się ze wsi, i nie wierzę, że uległaby temu macho w zielonym samochodziku.
              • j_a_ch Re: "To nie jest przemoc" 02.07.13, 11:53
                > głowna bohaterka ma jakiś pomysł na życie, wyrywa się ze wsi, i nie wierzę, że
                > uległaby temu macho w zielonym samochodziku.

                I jeszcze z taką grzywką :)
                Może wtedy, w tamtych realiach, była bardziej zagrożona, że ją ściągną w dół wzorce wyniesione z domu. Chociaż pedagogikę studiując powinna mieć pewną świadomość.
                Ale wiadomo, to postać z góry stworzona na słabą kobietkę z ambicjami, które są wszak chwalebne nieprawda, ale nie tak ważne jak rozmnażanie. Rzyg.
                • filifionka-listopadowa Re: "To nie jest przemoc" 02.07.13, 12:06
                  Kocham was normalnie! Moja rodzina przepada za tą serią, ale mnie jakoś ona nigdy nie bawiła i raczej odrzucała, ale nie umiałam powiedzieć dlaczego. A wy to wszystko pięknie opisałyście.
                • jottka Re: "To nie jest przemoc" 02.07.13, 12:08
                  nie, to właśnie dlatego tak obrzydliwe wrażenie sprawiało, że ta dziewczyna była tworzona jako zupełnie inny charakter - zdecydowana wyrwać się ze wsi, zainteresowana kierunkiem studiów (pomijam już, że jednak są stereotypowo "dziewczyńskie"), umiejąca sobie poradzić w obcym środowisku itp. itd. i nagle ktoś taki zmienia się o 180', bo należy dowieść z de wziętej tezy - i w efekcie otrzymujemy jakiś przerażający melanż, który się kupy nie trzyma, a śmieszny to już na pewno nie jest. na mnie to sprawiło wrażenie gwałtu przez mózg, że tak ujmę, a na poziomie odbioru schlebianie jakimś najprymitywniejszym widzom, jakich można sobie wyobrazić. jednego widziałam:(
                  • j_a_ch Re: "To nie jest przemoc" 02.07.13, 12:17
                    zainte
                    > resowana kierunkiem studiów (pomijam już, że jednak są stereotypowo "dziewczyńs
                    > kie"),

                    To ma właśnie niebagatelne znaczenie. Od początku kroi się ją na postać idealną na nauczycielkę/niańkę/matkę. Prawdziwa kobieta, a w dodatku ambitna - uczyć się chce, panie!
                    Ideał. Ale czyj? No właśnie ;)
                    • jottka Re: "To nie jest przemoc" 02.07.13, 12:28
                      nieno, oczywiście, że nawet fanaberia pt. studia musi się trzymać w obrębie przepisanego modelu, jednakże dziewczyna, która w mocno niesprzyjających warunkach konsekwentnie realizuje ową fanaberię, musi dysponować cechami, które z kolei powodują, że w realu nie udałby się zaproponowany "komediowy" scenariusz. o to mi chodzi z tym gwałtem przez mózg, mogę sobie wyobrazić iks sposobów, niekoniecznie typu "won, bydlaku z mojego życia i łóżka", jak przyzwyczajona do wrogości otoczenia dziewczyna przeprowadza swoją wolę. a w każdym razie nie daje z siebie zrobić totalnej szmaty, a do tego się sprowadza ten film.
                • grimma Re: "To nie jest przemoc" 02.07.13, 18:23
                  bo to dzielna grzywka byla
              • nessie-jp Re: "To nie jest przemoc" 02.07.13, 18:34
                >
                > tak sobie myślę (i proszę nie wchodzić dlaczego itd) że taki facet może być fan
                > tazją seksualną wielu kobiet. ale tylko seksualną.

                Ja raczej przypuszczam, że jest fantazją rozlicznych facetów na temat "o jaki chciałbym być ojezu". Taki MEN, co to jedną ręką rozwydrzoną babę poskramia, seks z nim jest ważniejszy niż życie, teściowie go kochają, wyższy stopniem akademickim rywal zostaje zniszczony i zgnojony, blond-żoneczka zarzucona na ramię i jurnie zaciążona... A że ktoś tam protestuje i superman musi pokonywać trudności? Ach, komedia!

                Klasyczny Marian Słój po prostu.

                WYMIOTUJĘ tym filmem.
                • mmoni Re: "To nie jest przemoc" 03.07.13, 10:20
                  Przypominam, że współautorką scenariusza tego dzieła jest kobieta. Ładny przypadek ilustrujący tezę o strażniczkach patriarchatu.
                  • jottka Re: "To nie jest przemoc" 03.07.13, 11:17
                    no ale to chyba nikt o tym nie zapomina? pani łepkowska jest zresztą typowym przykładem kobiety, która zrobiła karierę w męskim środowisku, więc uważa, że każda może i niczego zmieniać nie należy.

                    ale akurat tego scenariusza nie zaliczyłabym do kategorii "stanie na straży patriarchatu", tylko "najłatwiej zarobić, pisząc fabułkę bazującą na najprymitywniejszych konceptach, czyli-do-rechotu":(
                    • soova Re: "To nie jest przemoc" 03.07.13, 12:39
                      Akurat scenariusze Łepkowskiej mocno ewoluowały w czasie. O ile te debiutanckie kogle-mogle to był właśnie taki przaśny humor i stereotypy, które miały być zabawne, a wcale nie były, o tyle późniejsze scenariusze "Klanu", "Na dobre i na złe" czy "M jak miłość" (te seriale oglądałam mniej więcej w okresie, gdy ona była ich scenarzystką) takich rzeczy były już pozbawione. Miałam kiedyś okazję być na spotkaniu z Łepkowską. Wydział Zarządzania UW na uroczystość zakończenia roku akademickiego zaprasza rokrocznie "słynnego absolwenta" i kiedy tam raz byłam, zaproszono właśnie ją. Jej wystąpienie trwało prawie godzinę, nawiązała z miejsca kontakt z salą, mówiła żywo, zajmująco i bez przynudzania. Tematem wykładu były właśnie jej losy zawodowe, w końcu dość niestandardowe jak na wydział, który ukończyła. Odniosłam wrażenie, że te obciachowe rzeczy z początku kariery pisała, jakby mając świadomość, że Przyborą czy Machulskim nie jest, a niczego innego w tamtej rzeczywistości końcówki lat 80., tak trafnie w końcu zilustrowanej w BBB, ;) kino od debiutantki nie przyjmie.
                • meduza7 Re: "To nie jest przemoc" 03.07.13, 15:29
                  Swoją drogą, ciekawa ilustracja tezy, że kobiety wybierają sobie na mężów mężczyzn podobnych do ich ojców. Tu przecież z początku wydaje się, że ten Paweł i wykształcony, i kulturalny i w świecie obyty, niebo a ziemia w porównaniu z tamtym poprzednim narzeczonym - a jak przychodzi co do czego, to wyłazi z niego taki sam chłop, co żywemu nie przepuści i "po mojemu ma być i basta", jak ojciec Kasi.

                  Scena z prawie-że-gwałtem małżeńskim obrzydliwa, w dodatku widz ma pełną świadomość, że ok, tym razem Kasia uciekła do łazienki, ale wieczorem pewnie już nigdzie nie ucieknie...
                  "W przysiędze małżeńskiej nie ma ani słowa o studiach". Rzyyyyyyg.
                  • grimma Re: "To nie jest przemoc" 03.07.13, 18:14
                    bo to taki dramat obyczajowy jest chyba.
                  • verte34 Re: "To nie jest przemoc" 04.07.13, 15:58
                    Tyle tu padło rzygów (w tym moich) że p. Łepkowska ma pewnie teraz czkawkę 24/7 :))
          • klawiatura_zablokowana Re: "To nie jest przemoc" 04.07.13, 20:02
            > To sie chyba nazywa wyparcie;)

            Z pewną ulgą stwierdziłam, że w ogóle nie przypominam sobie tego filmu. Widocznie u mnie w rodzinie nikogo nie bawił i go skrupulatnie przełączano ;)))
    • poziomkowska Re: "To nie jest przemoc" 08.07.13, 20:09
      znaczy jezeli chodzi o Józinka, zawsze go uwielbiałam, bo był rzeczowy i męski. Dziwilam sie troche widzac wypowiedzi na temat jego zachowania co do Macdusi, bo ja to odebralam zupelnie inaczej. Nachalnosci sama nienawidze, wiec skoro taka gruba beczka z tupetem sie pcha do niego, to rozumiem jego ee zlosc. Zlapal ja za kark, ale nie dusil, nie sprawil bólu. Nie wiem. Krzywdy jej nie wyrządził. Zdziwiła mnie tez reakcja na zachowanie Miągwy, gdy uderzył Józinka garnkiem. Ktos sie wypowiadał że to niezwykle męski odruch, krytykując Józinka.
      Ja osobiście nie doszukiwałam się przemocy w całym tym zdarzeniu z Macdusia.. Nawet miałam taką brzydką myśl, że małpa już się nie będzie nachalnie pchać z dziobem do faceta..
      • meduza7 Re: "To nie jest przemoc" 08.07.13, 20:32
        > skoro taka gruba beczka z tupetem sie pcha do niego,

        Przepraszam, ale ręce mi opadły, witki, cycki i wszystko.

        Tak z ciekawości: a gdyby pchało się dziewczę wiotkie i poetyczne jak Natalia?
        • lezbobimbo Re: "To nie jest przemoc" 08.07.13, 23:19
          > > skoro taka gruba beczka z tupetem sie pcha do niego,

          !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!...!!!!

          meduza7 napisała: a gdyby pchało się dziewczę wiotkie i poetyczne jak Natalia?

          Toby ibn-Józin mógł porachować jej kości jak rudemu kościotrupowi. Gdyby natomiast rzucałby się na niego kuperek, toby mógł go pchnąc na gablotkę.
          • poziomkowska Re: "To nie jest przemoc" 10.07.13, 01:22
            Nie nie. Nie lubie jej jako postaci, dlatego nie moglam sie pohamowac. Nieprzewidzialam ze zostane posadzona o nietolerancje dla osob przy kosci.. Impulsywnosc, impulsywnosc.
      • laura_zwana_tygrysem Re: "To nie jest przemoc" 08.07.13, 20:43
        Prześledziłam ten wątek i grozę sytuacji łagodzi odporność EmSi-Dusi na obojętność i niechęć Józina. Czytając o tych mocnych spojrzeniach, które więziły dzielnego maczo, strzelaniu oczyskami, widząc determinację i zdecydowanie Magdy nie odniosłam wrażenia, że akcja z potrząsaniem i straszeniem zostawi na jej psychice głębsze ślady. Niesmak i zażenowanie wynikały z tego, że taka sytuacja wydarzyła się w Jeżycjadzie i to między ludźmi opisywanymi jako wartościowi i wrażliwi.

        Zasmuciła mnie dopiero rozmowa Magdy z Józefem przy kolacji - dziołcha dążyła do porozumienia, opowiedziała swoją smutną historię, a on zachował się jak gruboskórny gnojek. Doprawdy, nie uważam, że trzeba kogoś lubić (albo być kobietą o skomplikowanej duszy stworzonej do słuchania :P), żeby taka historia wzbudziła choć odrobinę współczucia i chęć załagodzenia wcześniejszego napięcia.
      • kopiec_esmeralda Re: "To nie jest przemoc" 09.07.13, 05:44
        > skoro ta
        > ka gruba beczka z tupetem sie pcha do niego, to rozumiem jego ee zlosc.

        Czyli grubym nie wolno tego, co wolno szczupłym?
        Hm, hmm, hmmm.
        Poza tym z opisów Magdusia nie była "beczką", tylko nieco przy kości. Co nie zmienia bulwersu Twoją wypowiedzią, jest tylko sprostowaniem.
      • emae Re: "To nie jest przemoc" 09.07.13, 06:52
        poziomkowska napisał(a):

        > znaczy jezeli chodzi o Józinka, zawsze go uwielbiałam, bo był rzeczowy i męski.
        > Dziwilam sie troche widzac wypowiedzi na temat jego zachowania co do Macdusi,
        > bo ja to odebralam zupelnie inaczej. Nachalnosci sama nienawidze, wiec skoro ta
        > ka gruba beczka z tupetem sie pcha do niego, to rozumiem jego ee zlosc. Zlapal
        > ja za kark, ale nie dusil, nie sprawil bólu. Nie wiem. Krzywdy jej nie wyrządzi
        > ł. Zdziwiła mnie tez reakcja na zachowanie Miągwy, gdy uderzył Józinka garnkiem
        > . Ktos sie wypowiadał że to niezwykle męski odruch, krytykując Józinka.
        > Ja osobiście nie doszukiwałam się przemocy w całym tym zdarzeniu z Macdusia..
        > Nawet miałam taką brzydką myśl, że małpa już się nie będzie nachalnie pchać z
        > dziobem do faceta..

        Oto głos pokolenia, Panie i Panowie.
        Ależ ja bym cholernie, cholernie chciała, żeby Małgorzata Musierowicz przeczytała ten komentarz.
        • dakota77 Re: "To nie jest przemoc" 09.07.13, 08:19
          Na pewno bylaby z siebie dumna.
          • kajaanna Re: "To nie jest przemoc" 09.07.13, 10:45
            I już wiemy, kto czyni te wszystkie burdy uliczne - pewnie miłośnicy "miłych i ciepłych powieści MM!
      • ginny22 Re: "To nie jest przemoc" 09.07.13, 10:49
        Obrzydliwy post. Obrzydliwy. Nie mam słów.
        • kebbe Re: "To nie jest przemoc" 09.07.13, 13:00
          Prowokacja, czy coś?
          • piotr7777 a mi się przypomniał serial "W labiryncie" 09.07.13, 18:09
            ...gdzie bohater grany przez Marka Kondrata uderzył ex - kochankę w twarz po tym, gdy ta próbowała wrobić go w ciążę (przy czym nie było to zemsta wykorzystanej kobiety, bo to ona była stroną wykorzystującą). I co ciekawe - to on w tej scenie budził współczucie widza, nie ona.
            • emae Re: a mi się przypomniał serial "W labiryncie" 09.07.13, 19:53
              piotr7777 napisał:

              > ...gdzie bohater grany przez Marka Kondrata uderzył ex - kochankę w twarz po ty
              > m, gdy ta próbowała wrobić go w ciążę (przy czym nie było to zemsta wykorzystan
              > ej kobiety, bo to ona była stroną wykorzystującą). I co ciekawe - to on w tej s
              > cenie budził współczucie widza, nie ona.

              Ja pamiętam scenę z filmu i z książki (tytuł bodajże "Obsesja"), w której facet usiłował zabić kobietę wypychając ją przez okno. I to on w tej scenie budził współczucie, a jego desperacki czyn był w pełni zrozumiały.
        • turzyca Re: "To nie jest przemoc" 09.07.13, 20:21
          ginny22 napisała:

          > Obrzydliwy post. Obrzydliwy. Nie mam słów.

          Zrobmy zalozenie, ze to nie prowokacja, tylko Jula naprawde widzi tak swiat. Czy ktos moglby wypunktowac, jakie problemy powoduje takie widzenie swiata? Jakie niesie ryzyko? Zaproponowac inna wizje?
          • poziomkowska Re: "To nie jest przemoc" 10.07.13, 01:25
            Prowokować nie zamierzałam..
          • emae Re: "To nie jest przemoc" 10.07.13, 07:26
            turzyca napisała:

            >
            > Zrobmy zalozenie, ze to nie prowokacja, tylko Jula naprawde widzi tak swiat. Cz
            > y ktos moglby wypunktowac, jakie problemy powoduje takie widzenie swiata? Jakie
            > niesie ryzyko? Zaproponowac inna wizje?

            Ja mogę zacząć, choć muszę przyznać, że postawiłaś trudne zadanie :) Mam tak silne przekonanie, że taka postawa po prostu jest niewłaściwa, że aż ciężko mi znaleźć argumenty.

            Po pierwsze, niebezpieczne jest zapominanie, że ciało dziewczyny/kobiety jest jej twierdzą i nikt nie ma prawa łapać jej za kark, przyciągać do siebie, potrząsać, jeśli ona sobie tego nie życzy. Wysoki i silny fizycznie chłopak jest w stanie obronić się przed "atakiem" dziewczyny, nawet jej specjalnie nie dotykając. Niebezpiecznie jest zakładać, że mężczyzna ma prawo użyć siły fizycznej, gdy kobieta go zdenerwuje. Dlatego, że taką postawę przekazuje się dalej, w świat, w społeczeństwo (sama tego chciała, porządnym dziewczynom takie rzeczy się nie zdarzają), dlatego, że przenosi się to czasem na własne życie i relacje (szarpnął mnie mocno, bo go zdenerwowałam, to moja wina).

            Po drugie, niebezpieczna jest pogarda dla osoby, która nas denerwuje, wyrażana poprzez obrażanie jej wyglądu fizycznego. Znowu - utrwala się w ten sposób niewłaściwe postawy społeczne, ocenianie ze względu na wygląd, przypisywanie komuś jakichś cech charakteru dlatego, że ktoś tak czy inaczej wygląda. Poza tym uwierz mi, niejedna "gruba beka" Cię czyta, spotyka się po raz kolejny z takim określeniem na osobę z nadwagą i po raz kolejny przekonuje się, że tak jest postrzegana przez osoby, które jej nie lubią - ta gruba beka, nieważny jej charakter, nieważne wszystko, bo jest tak gruba, że trudno powiedzieć o niej cokolwiek innego.

            Jeśli "McDusia" naprawdę wyzwala w młodych czytelnikach odczucia, że Magda to taka głupia gruba baba i dobrze jej tak, to oddziaływanie tej książki jest po prostu przerażające, skrajnie niewychowawcze, antyspołeczne. Różne osoby broniące tutaj na forum tej obficie krytykowanej przez nas książki twierdziły, że młodzież potrafi właściwie ocenić antyprzykłady i nie łyka naiwnie tego, co my uznajemy za przekaz odautorski. No to teraz mam pewność, że nie mają racji :/

            Poza wszystkim, Magda opisywana w książce (oraz przedstawiona na ilustracjach) wcale nie jest gruba. Jest nieduża i zaokrąglona, ma duży biust, wygląda ładnie. Dlaczego o tym piszę? Bo jestem w stanie wyobrazić sobie niejedną nastoletnią czytelniczkę, która będzie porównywać się z Magdą i jej sylwetką i wyjdzie jej na to, że skoro Magda tak obrywa za swoją nadwagę od Idy i Józinka, to i ona sama musi koniecznie jak najszybciej schudnąć, bo inaczej nikt nie będzie jej lubił. Owszem, Ignaś zakochuje się w zaokrąglonej Magdzie, więc niby jest OK, ale brakuje w tym wszystkim przesłania, że ci, którzy śmiali się z Magdy, robili źle i nie mieli racji. Ignaś wzdycha w duchu, że teraz to dopiero runie lawina nietaktów - ale słowa nie powie, że to nie jest w porządku. Cała rodzina przysłuchuje się, jak Ida dogryza Magdzie i nikt nie ma nic przeciwko (kto milczy, ten się zgadza?). Czytelniczka dostaje przekaz, że oni mają rację, że Magda musi schudnąć, bo jest gruba beka i jako taka nie powinna się pchać do żadnego chłopaka z dziobem.

            Czy coś pominęłam?
            • kopiec_esmeralda Re: "To nie jest przemoc" 10.07.13, 08:17
              Jeszcze dodałabym, że przekaz książkowy przeczy prawu, dla mnie jednemu z najważniejszych, do indywidualności. A przynajmniej owej nie akceptuje.
              Niech sobie będzie gruba, albo chuda, niech ma zielone włosy, niech lubi frytki, albo kotlety (ja np. nie jem wieprzowiny - i z tego powodu miałabym wydzierać komuś schabowego z buzi?) niech nie czyta poezji, a hoduje kurki-zlotopiórki, albo niech ma tipsy i różową bluzkę - każdy ma prawo do własnego życia i wizerunku. Dopóki nie krzywdzi innych, niech robi, co lubi.
              A tu J., który krzywdzi (słowem i uczynkiem), jest gloryfikowany, a Magda potępiana, bo... no właśnie? zbyt gminna jak na borejczy wysublimowany gust?
            • slotna Re: "To nie jest przemoc" 11.07.13, 00:53
              > Poza wszystkim, Magda opisywana w książce (oraz przedstawiona na ilustracjach)
              > wcale nie jest gruba. Jest nieduża i zaokrąglona, ma duży biust, wygląda ładnie
              > . Dlaczego o tym piszę? Bo jestem w stanie wyobrazić sobie niejedną nastoletnią
              > czytelniczkę, która będzie porównywać się z Magdą i jej sylwetką i wyjdzie jej
              > na to, że skoro Magda tak obrywa za swoją nadwagę od Idy i Józinka, to i ona s
              > ama musi koniecznie jak najszybciej schudnąć, bo inaczej nikt nie będzie jej lu
              > bił.

              To bylo swietnie rozwiazane w watku Cesi - myslala, ze ma zbyt grube lydki (jak niektore czytelniczki), ojciec z radoscia i duma chwalil "pycho czerwone" (jak rodzice niektorych czytelniczek), ale Hajduk z kolei sie wgapial z przyjemnoscia, Brodacz komplementowal, w kolejnej ksiazce Klamczucha okreslala jako zgrabna.

              Swoja droga, Anieliny zachwyt ma przepieknie skrojonymi dzinsami Ceski byl genialny, takie dyskretne informowanie o dalszych losach postaci to bylo to.
    • poziomkowska Re: "To nie jest przemoc" 10.07.13, 01:30
      Nie lubię Macdusi jako bohaterki, dlatego tak napisałam impulsywnie. Nie ma znaczenia, czy gruba, czy chuda.
      • kopiec_esmeralda Re: "To nie jest przemoc" 10.07.13, 06:51
        A ja Magdę lubię. Jest normalna w swojej zwyczajności, nie jest starą maleńką, nawiedzoną misjonarką gramatyczna, czy bierną agresorką, jak uświęcona Gaba i Mila. Jest normalną dziewczyną, niegłupią, wrażliwą, lecz nie mimozowatą. Chyba najfajniejsza z tego całego panopticum.
        Dlaczego jej nie lubisz?
        • poziomkowska Re: "To nie jest przemoc" 10.07.13, 11:03
          Nie lubię jej, bo jest bez wyrazu. Strasznie mnie drażni, że jako córka Kreski powinna być osobą z charakterem, albo no nie wiem miec to COŚ jak Kreska. Tymczasem Musierowicz przedstawiła ją jako osobę jedzącą frytki. Lubię osoby z jakimiś przemyśleniami jak Bebe, które może i są zamknięte w sobie, oziębłe, ale potrafię się utożsamić z nimi. Właśnie jak z łatwością można powiedzieć co jest denerwujące w Gabrieli, albo Patrycji, to o Magdzie nic konkretnego się nie nasuwa. I własnie o to chodzi.
          • emae Re: "To nie jest przemoc" 10.07.13, 11:25
            poziomkowska napisał(a):

            > Nie lubię jej, bo jest bez wyrazu. Strasznie mnie drażni, że jako córka Kreski
            > powinna być osobą z charakterem, albo no nie wiem miec to COŚ jak Kreska. Tymcz
            > asem Musierowicz przedstawiła ją jako osobę jedzącą frytki. Lubię osoby z jakim
            > iś przemyśleniami jak Bebe, które może i są zamknięte w sobie, oziębłe, ale pot
            > rafię się utożsamić z nimi. Właśnie jak z łatwością można powiedzieć co jest de
            > nerwujące w Gabrieli, albo Patrycji, to o Magdzie nic konkretnego się nie nasuw
            > a. I własnie o to chodzi.

            Coś w tym jest. Ale wydaje mi się, że to wynika z ogólnej słabości książki, która jest o wszystkim i o wszystkich, tylko nie o Magdzie.
      • zla.m Re: "To nie jest przemoc" 10.07.13, 08:44
        Masz prawo jej nie lubić, nie powinnaś jej obrażać. Tak, wiem, to tylko bohaterka książki, ale lepiej nie mieć pewnych nawyków myślenia o ludziach, bo czasem może się nam wymsknąć - i wtedy jest głupio, i wstyd. Mówię z doświadczenia.

        A co najważniejsze - nie można popierać przemocy. A Józek stosuje przemoc. Phi, tylko ją odsunął, powiesz. Nie do końca - podniósł ją za kark, przysunął do siebie i powąchał, a potem "odstawił"... Wyobraź sobie, że ciebie ktoś tak "odsuwa", bo mu np. słońce na plaży zasłoniłaś, na pewno byłabyś oburzona. Oczywiście, Magda zrobiła błąd, "zaczęła", ale ona nie ma szans mu swoją siłą fizyczną zagrozić, a on jej tak. Dlatego to po jego stronie leży wina. Jak trzylatek uderzy ojca z całej siły, a ojciec mu też odda z całej siły - to po której stronie będzie przemoc? A Magda przecież nie próbowała go bić, próbowała wykonać gest, który jest pozytywny. Fakt, że nie każdy musi chcieć takich gestów, nie twierdzę, że Józek miał być zachwycony. Ale przecież w analogicznej sytuacji w książce TEJ SAMEJ AUTORKI chłopak potrafił bez rękoczynów sprawę zakończyć - w Idzie Sierpniowej Klaudiusz powiedział Idzie, żeby się odczepiła wreszcie ze swoimi czułościami. Starczyło. I tu by też starczyło.

        Aha - i wiesz, takie pisanie: "narzucała mu się, to jej się należało" jest bardzo niebezpieczne dla nas, kobiet (ogólnie - dla słabszych). Bo teraz Ty oceniasz, że próba pocałunku to narzucanie i się należy. Czyli przyzwalasz na obwinianie ofiary. Kiedyś możesz trafić na ortodoksów, którzy uważają, że kobiety chodzące w spodniach są wyuzdane (serio, są tacy ludzie, sama bym tego nie wymyśliła) i należy im się np. lanie. A przypuszczam, że w spodniach chodzisz. I jak będziesz bita, to zgodnie z twoją logiką nie otrzymasz pomocy, bo przecież "ci się należy".
        • poziomkowska Re: "To nie jest przemoc" 10.07.13, 10:55
          Masz rację, zagłębiając się w jego zachowanie. Mnie rozdrażniło jej zachowanie do tego stopnia, że zachowanie Józefa wydało mi się uzasadnione. Jestem uprzedzona do takich zachowań jakie pokazała Magda. Nachalność. Jakby facet się w stosunku do mnie tak zachował z taką pewnością, że na pewno tego chcę i jaki to ja jestem super, miałabym podobny odruch. Wszystko, żeby tylko zrozumiał, że moje jest moje i nie toleruje zbliżania się do mnie hm. bardziej niż normalnie. Odruch Józinka faktycznie jest błędny i nie powinnam go pochwalać, zdaję sobie z tego sprawę. Musierowicz zrobiła z niego młodszą nieco wersję "dresa" , to też jest jakiś absurd. Prawdopodobnie w innej sytuacji (mniej dla mnie istotnej), gdyby Józinek kogoś złapał za kark, też.. patrzyłabym na to jak na coś okropnego.
          Nie rozpracowałam sytuacji. Przepr.
          • emae Re: "To nie jest przemoc" 10.07.13, 11:24
            poziomkowska napisał(a):

            > Masz rację, zagłębiając się w jego zachowanie. Mnie rozdrażniło jej zachowanie
            > do tego stopnia, że zachowanie Józefa wydało mi się uzasadnione. Jestem uprzedz
            > ona do takich zachowań jakie pokazała Magda. Nachalność. Jakby facet się w stos
            > unku do mnie tak zachował z taką pewnością, że na pewno tego chcę i jaki to ja
            > jestem super, miałabym podobny odruch. Wszystko, żeby tylko zrozumiał, że moje
            > jest moje i nie toleruje zbliżania się do mnie hm. bardziej niż normalnie. Odru
            > ch Józinka faktycznie jest błędny i nie powinnam go pochwalać, zdaję sobie z te
            > go sprawę. Musierowicz zrobiła z niego młodszą nieco wersję "dresa" , to też je
            > st jakiś absurd. Prawdopodobnie w innej sytuacji (mniej dla mnie istotnej), gdy
            > by Józinek kogoś złapał za kark, też.. patrzyłabym na to jak na coś okropnego.
            > Nie rozpracowałam sytuacji. Przepr.

            Ale fajna odpowiedź! :)
            Wiem, że to nie do mnie piszesz, ale jako że miałam do Ciebie podobne zarzuty, pozwalam sobie odnieść się do tego. Teraz czuję, że oceniłam Cię zbyt surowo - wiesz, w Internecie ciężko czasem odczytać czyjeś intencje, ma się do dyspozycji tylko słowo pisane i interpretuje się je po swojemu.

            Ja też zareagowałabym (i reaguję!) bardzo ostro, gdyby ktoś naruszył moją osobistą przestrzeń. Nawet, jeśli chodzi o osobę, którą lubię i która mi się podoba. Ale mam też świadomość, że jestem nie za dużą i nie za silną kobietą, która nieuzbrojona raczej nie jest w stanie zrobić komuś krzywdy :) O to przede wszystkim chodzi. Spodobało mi się porównanie z małym dzieckiem, które uderza z całej siły i ojcem, który mu z całej siły oddaje. Oboje postępują tak samo, ale ocena ich zachowania jest już zupełnie różna.

            Bardzo podoba mi się, że przyjęłaś nasze uwagi i przemyślałaś jeszcze raz tę sprawę. To naprawdę rzadkość, w dyskusjach internetowych to prawie niespotykane. Ludzie na ogół wolą iść w zaparte niż przyznać, że może nie do końca mają rację :) Pozdrawiam bardzo ciepło!
            • poziomkowska Re: "To nie jest przemoc" 10.07.13, 14:10
              Bardzo dziękuję. Trafiły do mnie posty z uwagami rozsądnymi, które miały jakiś sens. Natomiast typu: post obrzydliwy, głos młodzieży itp. Nieco mnie zirytowały. Nie chcąc dopatrywać się przyczyn mojej opinii zostałam już z góry oceniona. Wszystko ma swoje drugie dno.
              • turzyca Re: "To nie jest przemoc" 11.07.13, 08:13
                Wlasnie dlatego chcialam, zeby ktos uzasadnil, co sie w Twoim poscie nie spodobalo. Bo dla mnie reakcje byly oczywiste - walkujemy ten temat od dluzszego czasu, wiekszosc argumentow juz padla, wiec nikt nie odczuwa potrzeby wypisywania ich po raz kolejny. Ale mozliwe, ze nie wszyscy zauwazyli Twoj watek powitalny, wiec nie mieli swiadomosci, ze Ty jeszcze tych wszystkich tasiemcowych dyskusji nie przeczytalas i ta forma reakcji jest taka dosyc glanujaca. Mnie sie za to powitanie spodobalo, wiec wolalabym, zebys sie nie sploszyla od razu w pierwszym tygodniu. :) Tu sie wprawdzie zazarcie dyskutuje, i czasem dosc emocjonalnie, ale zazwyczaj za okreslonymi postawami kryja sie dosyc mocne argumenty. A z argumentami da sie dyskutowac i mam nadzieje, ze nie dasz sobie w kasze dmuchac, tylko bedziesz rzeczowo bronic swojego zdania. I w ogole zostaniesz tutejsza forumka pelna geba. :)
              • nessie-jp Re: "To nie jest przemoc" 11.07.13, 17:37
                > Nieco mnie zirytował
                > y. Nie chcąc dopatrywać się przyczyn mojej opinii zostałam już z góry oceniona.

                Jak cię widzą, tak cię piszą. Opisałaś Magdusię jako odrażającą i wstrętną, BO grubą. Tak jakby tusza i noszony rozmiar odzieży przekładały się na możliwość moralnej oceny jej zachowania.

                Jest gruba, więc jest zła i nie ma prawa startować do porządnego chłopaka. Jest gruba, więc jej się należy pogarda i potrząsanie. Jest gruba, więc jest wstrętna.

                Jeśli nadal nie rozumiesz, co jest w tym rozumowaniu niewłaściwego, to zamiast "gruba" podstaw sobie "blondynka" albo "Azjatka".
                • ananke666 Re: "To nie jest przemoc" 11.07.13, 17:54
                  Nawiasem mówiąc, Magdusia jakaś specjalnie gruba nie była. To szurnięta Ida ją tak postrzegała. Natomiast silnie wyczulony na wszelakie mało estetyczne szczegóły miągwa uznał ją za bardzo atrakcyjną.
                • poziomkowska Re: "To nie jest przemoc" 11.07.13, 19:53
                  Nie bede tego po raz kolejny tlumaczyc. Nie mam absolutnie niczego do osob przy kosci. Magdy nie lubie, co zaraz zapewne zostanie mi wytkniete, nie usprawiedliwia mnie do nazywania ja : gruba beczka. Tak. ale az samo sie narzucilo. I tu mowie o ocenianiu z gory. Pozory moga mylic. Skomplikowanie podstawy, powoduje dalsze komplikowanie szczegółów. Aż mnie coś cholernie zakuło. Ze niby ja ja ocenilam po tuszy? Ja zostalam oceniona po jednej wypowiedzi. Troche to bzdurne, nie uwazasz?
                  • nessie-jp Re: "To nie jest przemoc" 11.07.13, 20:20
                    > Tak. ale az samo sie narzucilo.

                    No widzisz. A mnie po przeczytaniu twojego posta co innego się "samo narzuciło" na twój temat. I tyle.
                    • poziomkowska Re: "To nie jest przemoc" 11.07.13, 20:24
                      impulsywnosc.
          • turzyca Re: "To nie jest przemoc" 11.07.13, 08:22
            Jakby facet się w stos
            > unku do mnie tak zachował z taką pewnością, że na pewno tego chcę i jaki to ja
            > jestem super, miałabym podobny odruch. Wszystko, żeby tylko zrozumiał, że moje
            > jest moje i nie toleruje zbliżania się do mnie hm. bardziej niż normalnie.

            Ja przy takich dyskusjach zawsze wyobrazam sobie Kubusia. Kubus byl moim kolega z klasy, nizszym ode mnie o pare centrymetrow, drobniutkim, w ogole taki kurczak-chucherko. I zastanawiam sie, jakbym sie zachowala, gdyby Kubus sie wobec mnie jakos zachowal, jaka reakcja bylaby uzasadniona. Dlaczego? Bo z wiekszoscia facetow sprawa jest troche bardziej skomplikowana, ja lubie fizyczne przepychanki i mam, regularnie potwierdzana doswiadczeniami, swiadomosc, ze niestety z racji roznicy masy, w tym masy miesniowej, jak przecietny facet zacznie sie zblizac bardziej niz normalnie, to ja nie bede umiala postawic mu fizycznej granicy i moze skonczyc sie duzo dalej niz na niechcianym pocalunku. Wlasnie dlatego nie da sie przekladac sytuacji damsko-meskich na mesko-damskie jeden do jednego. Wyobrazanie sobie Kubusia likwiduje mi ten problem, fizycznie to ja mialam przewage, wiec moge sie spokojnie zastanawiac, co by bylo, bez poczucia ze nie mialabym kontroli nad sytuacja.
            • poziomkowska Re: "To nie jest przemoc" 11.07.13, 12:51
              Wiadomo, że przewaga fizyczna uniemożliwiłaby kobiecie takie odruchy. Ja tylko mowie o uczuciach.
              • turzyca Re: "To nie jest przemoc" 11.07.13, 14:48
                poziomkowska napisał(a):

                > Wiadomo, że przewaga fizyczna uniemożliwiłaby kobiecie takie odruchy. Ja tylko
                > mowie o uczuciach.

                Tylko moim zdaniem nasze gwaltowne uczucia, gdy wyobrazamy sobie taka scene a rebours wynikaja wlasnie z kwestii fizycznych. Jesli sprobuje sobie wyobrazic, ze przystawia sie do mnie np. kolega z sasiedniego pokoju, to zaczynam sie bac, bo ja mam bardzo malo mozliwosci fizycznego postawienia granic, a wieczorami w budynku bywa bardzo pusto, niekoniecznie znalazlaby sie jakas pomoc. I w zwiazku z tym jego awanse wydaja mi sie obrzydliwsze niz gdybym sprobowala sobie wyobrazic, ze probuje to zrobic na srodku prywatki wsrod moich przyjaciol, ktorzy w razie czego przetlumacza mu, ze "nie" znaczy "nie".

                I chyba tez dlatego mamy - my, kobiety - tendencje do wczesniejszego stawiania granic. Zeby nie bylo glupich watpliwosci, ze w ogole nie mamy w planach powiedzenia C, wiec na wszelki wypadek nie mowimy ani B ani nawet A.
                I juz zupelnie offtopicznie: to jest tez problem oceniania pewnych zachowan. Te wszystkie "no tak, on zgwalcil, ale ona..." jakby powiedzenie A bylo zgoda na cala reszte alfabetu. Mam nadzieje, ze z czasem uda sie takie ocenianie wyplenic. Juz jest znacznie lepiej niz bylo kiedys, nie jest sie kobieta upadla tylko dlatego, ze ktos zobaczyl nasza lydke. ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka