13.09.13, 12:01
Jeśli już był taki wątek to przepraszam, proszę zwrócić uwagę.
Czy ktoś mógłby mnie oświecić w jaki sposób w rodzinie Borejków funkcjonuje Elka Stryba? W końcu, jakby nie patrzeć, Gaba jest jej macochą, Ignacy przyrodnim bratem...
Dopóki każdy tom był o innej bohaterce, ewentualnie gdzieś w tle przemykały się postacie z dawniejszych książek - można było pominąć kompletnym milczeniem. Ale teraz? Gdy Borejczada jest sagą rodzinną a nie powieściami dla nastolatek?
Pomijając już takie detale, że Grześ [mąż Gaby] jest nie tylko macochem Róży i Laury, nie tylko ojcem Ignacego Grzegorza, ale też [i to znacznie dłużej] ojcem Elżbiety! Czy w ogóle w świadomości członków rodziny Elka w jakiś sposób istnieje?
Obserwuj wątek
    • yoyka Re: O Elce 13.09.13, 12:11
      Gdyby Musierowicz chciała wspominać o wszystkich członkach rodziny i bohaterach z dawnych tomów to musiałaby pisać dwa razy grubsze książki. Elka miała swój krótki występ i zeszła ze sceny.
      Życie Borejków nie jest opisane minuta po minucie, dialog po dialogu, każde przemyślenie po przemyśleniu. Nie jest wspominane, że korzystają z WC, ale nie oznacza to, że tego nie robią, prawda? (dalej: uprawianie seksu, wspominanie Belli i Przeszczepa, Cyryla i Metodego, kupowanie proszku do prania, obchodzenie urodzin członków rodziny, płacenie rachunków itd)
      • kooreczka Re: O Elce 13.09.13, 12:18
        Akurat i seks uprawiają i do toalety chodzą.

        Jakby MM przyłożyła się do pisania, to dało by się zmieścić WSZYSTKO. Pisanie książek ma to do siebie, że wspominamy o tym, co jest ważne w życiu bohaterów i przez opisanie niewielkiego fragmentu konstruujemy ich całą osobowość i historię. Także na podstawie tego, co się nie napisało. Nie opisała- nie ma, nie istnieje, nie ważne. Jabyśmy miały sobie wszystko dopowiadać to równie dobrze mogą sprzedawać puste kartki. Tak jak mieścili pisarze XIX wieczni, jak mieści dziś chociażby Martin. Miała circa 10 książek na wspomnienie PASERBICY swojej pupilki, nie zrobiła tego z niechlujstwa czy z rozmysłu- mamy prawo wyciągnąć wnioski.
        • yoyka Re: O Elce 13.09.13, 12:54
          Tak, ze dwa razy było wspomniane - podobnie jak o Elce.
          Musierowicz nie buduje zaawansowanej sagi, ona pisze krótkie książeczki dotyczące danej sytuacji życiowej danej osoby i przedstawia krótki wycinek z życia rodziny w danym momencie.

          Nie bronię autorki, bo daje ciała po całości, książki straciły to coś. Uważam, że z biegiem czasu i obrastania w historię Borejków, ich rodziny, przyjaciół te książki powinny być grubsze, być bardziej powieściami niż długimi opowiadaniami, ale skoro zostaje przy cieniutkich tomikach to nie dziwi mnie pomijanie kolejnych osób.

          • dakota77 Re: O Elce 13.09.13, 13:11
            Alez dziwi, jak widac po tym forum. W koncu nie mowimy tu o wspominaniu jakiejs sasiadki, a corki Grzegorza, rodzinej siostry Ignacego Grzegorza i przyrodniej siostry Pyziakowien.

            Tak swoja droga, czy ja dobrze pamietam, ze Elka spiewala? Moglaby udzielac Laurze jakis porad.
            • meduza7 Re: O Elce 13.09.13, 13:28
              Dla Ignacego Grzegorza też jest przyrodnią.
              • dakota77 Re: O Elce 13.09.13, 14:06
                Tfu, racja :)
              • ciotka_scholastyka Re: O Elce 03.10.13, 10:11
                meduza7 napisała:

                > Dla Ignacego Grzegorza też jest przyrodnią.

                A już zupełnie poprawnie - dla Ignacego Grzegorza jest siostrą przyrodnią, ale dla Pyziakówien - siostrą przybraną.
      • vi_san Re: O Elce 13.09.13, 13:09
        Ale, yoyka, tu nie chodzi o jakąś postać, która mignęła raz gdzieś w epizodzie! To, na wszystkich Bogów Olimpu, pasierbica NIEWZRUSZONEGO CENTRUM, czyli Gaby! Córka rodzona jej męża. Siostra przyrodnia jej uwielbianego syna. "Przyszywana" siostra jej córek. No, ja może jestem nienormalna, ale w moich oczach to bliska rodzina. I o ile rozumiem "większe" zżycie Ignasia z Różą i Laurą [mieszkały w domu w którym on się wychowywał], to takie kompletne olewanie mnie razi. No, wszyscy międlą często o Róży w Oxfordzie, aż by się prosiło o wzmiankę typu "Elka też jest daleko, ale dzwoniła ostatnio i...".
        I nie chodzi o opisywanie życia jak leci, minuta po minucie - taką książką szybko uśpiłoby czytelników. Ale skoro rodzina jest [podobno] zżyta i [podobno] kochająca, to może nie zabolałoby, gdyby się osoba z najbliższej w końcu rodziny pokazała? I nawet nie chodzi o to, że musiałaby wystąpić od razu osobiście, ale jakoś wspomnieć?
        Dla wyjaśnienia - o Belli [tudzież jej rodzinie] pewnie nie raz wspominają i rozmawiają Nutria i Robroj. Ale oni nie mieszkają przy Roosevelta. Co do Cyryla i Metodego - też mi to "zgrzyta" - zwłaszcza w kontekście tego potwora Ignasia. Czyli pacana, który ma jednego dziadziusia - Boreja, a o drugim, mieszkającym w sumie niedaleko, nie pamięta. A wystarczyłaby jedna scena gdzie np. Ignacy wchodzi ośnieżony, Gaba leci mu podawać obiad, a on z uśmiechem mówi "Dzięki mamo, byłem u dziadka Cyryla [czy Metodego?] i napchałem się pysznym bigosem! On rewelacyjnie gotuje!", albo że Gaba wchodzi i pyta Milicję o telefon do jej kardiologa, bo była u Cyryla [czy Metodego?] i coś na serce narzeka... To w końcu dla Ignasia DOKŁADNIE taki sam dziadek, jak Ignac. O, przepraszam. Zapomniałam, że obecnie JEDYNYM właściwym ojcem, mężem, teściem i dziadkiem jest wyłącznie Ignacy Borejko... :(
    • kooreczka Re: O Elce 13.09.13, 12:13
      Wyjechało ją. Pobłogosławiła związek łojca z panią Gabrysią, więc kop w tyłek i krzyżyk na drogę. Najpierw na narty, potem za granicę. Taki Mordor ta zagranica, co połyka niepotrzebne postacie i wypluwa w razie potrzeby. Przyrodni brat nawet o niej nie pamięta, ojciec nie wspomina.

      A na serio- pisanie sagi MM przerasta, koniec, kropka, amen. Mści się wżenianie wszystkich do rodziny, brak notatek. I wychodzą takie kfjatki jak wybyte osoby spoza ścisłego kręgu rodzinnej sekty.
      • totorotot Re: O Elce 17.10.13, 23:33
        Często tak bywa, że dzieci z pierwszego małżeństwa dorastają i wyjeżdżają. Nie dzwonią codziennie do tatusia.
    • zla.m Re: O Elce 13.09.13, 13:19
      Specjalnego wątku nie było, ale zdziwienie wyrażano niejednokrotnie. Ja osobiście wyrażam zadowolenie - nie lubię tej rozwydrzonej dziewuchy (choć rozumiem dlaczego taka się stała i jako małego dziecka jest mi jej żal) ani ckliwej a bezsensownej opowieści wigilijnej.
      • vi_san Re: O Elce 13.09.13, 13:42
        A ja lubię Noelkę - inna kwestia, czy lubiłabym w realu Elę. chociaż Tomcio nią lekko potrząsnął, a nie była złą "z charakteru" - była tylko rozpieszczona i samowolna.
        • verdana Re: O Elce 13.09.13, 14:40
          Jak by mój ojciec wyszedł Wigilię do obcej rodziny, a reszta rodziny nieoczekiwanie zaprosiła kogoś zupełnie obcego - to też byłabym samowolna, wściekła i wredna.
          • zla.m Re: O Elce 13.09.13, 15:30
            O ile wkurzenie na ojca idącego do jednej pani rozumiem, o tyle naprawdę nie wierzę, że byś robiła sceny na tle zaproszenia na wigilię osoby, która jest wielką przyjaciółką twoich ukochanych najbliższych.

            A sytuacja wygląda tak:
            dziadek Metody mówi Elce o Terpentuli na wigili i o tym, że pognał Baltonę precz. I to ostatnie tak denerwuję naszą rozkoszną bohaterkę, że rzuca pokrywką. Co więcej - Metody nie zwraca na to uwagi, przyzwyczajony widać. Dopiero POTEM Grześ mówi, że wybywa z domu. Więc wkurzenie Elki jest wkurzeniem rozkapryszonej smarkuli, a nie zrozumiałym bólem osamotnionej nagle córki.

            O, cytacik mniamuśny: "Elka cisnęła w ścianę drugą pokrywką. Nikt nie zwrócił na to uwagi. Bywało gorzej." - a lejdi ciska, bo jej nie słuchają tylko śmią mieć własny temat do rozmowy...

            Potem jest akcja z "odproszeniem" Terpetuli - i to już dzieje się, fakt, po ojcowskim "idę na wigilię gdzie indziej". Ale i tak zachowanie Elki jest karygodne, ona jest prawie dorosła, nie wiem, z jakiego miesiąca jest, ale ma 17 lat, może już za kilka dni(!) będzie miała prawa wyborcze... a zachowuje się jak trzynastolatka.
            • p.aulinka Re: O Elce 13.09.13, 16:50
              Brak Elki , czy też nawiązań do Elki razi - zwłaszcza , że inne osoby - nie będące akurat w tym samym czasie i miejscu co główny bohater aktualnego tomu - sie od czasu do czasu w książkach wspomina.

              Równie - jak nie bardziej - dziwny jest brak Metodego i/lub Cyryla - tak jak Elka faktycznie mogła wyjechać do Mordoru i nie dawać znaku zycia (ale wówczas kochana rodzina powinna się przynajmniej lekko martwić) to raczej jest to mniej prawdopodobne w przypadku dwóch staruszków.
              No, chyba że obaj zmarli po cichu albo maja miejscówkę w domu opieki i rodzina się wstydzi tego , że nie zajmuje sie nimi osobiście w pocie czoła - dlatego tematu unika, lub tez - daj boże :))- obaj poderwali jakieś młódki i szaleją po świecie - co tak zgorszyło Borejków , ze wykreslili obie postacie z pamięci .
            • verdana Re: O Elce 13.09.13, 17:18
              Nie byłabym wściekła, gdyby na normalną Wigilię kogoś zaproszono. Ale naprawdę - ojciec woli być na Wigilię z kim innym i okazuje się, ze dziadkowie także. Wiadomo, ze w tej sytuacji nie będzie rodzinnej Wigilii , tylko wspomnieniowa kolacja dwóch starszych panów, na której Elka jest piątym kołem u wozu.
              Ja bym też może ciskała czymkolwiek, gdyby ktoś zapraszał własnych gości, a moich znajomych wyrzucał. Najwyraźniej Elka jest lekceważona, niezależnie co robi. Elka nie zachowuje się jak trzynastolatka, zachowuje sie jak ktoś, kto nagle zrozumiał, ze tak naprawdę nikomu szczególnie na niej nie zależy.
              Szlachetnie jest nie być wściekłym. Normalne jest być.
              • klawiatura_zablokowana Re: O Elce 15.09.13, 20:29
                Ja akurat Elkę rozumiem. Nazbierało jej się: ojciec wybywa, dziadkowie zapraszają kogoś obcego, a jej znajomy jest wypraszany. Z każdej strony jakby odczuwała, że nikt się z nią nie liczy, bo wszyscy mają swoje sprawy, ważniejsze. Jasne, zachowała się po gówniarsku, ale też weźmy pod uwagę, że w gronie przewrażliwionych nastolatek nie wyróżniałaby się niczym na minus.

                No i przeprosiła - co w późniejszych tomach jakoś dziwnie zanikło u bohaterów MM.
                • zla.m Re: O Elce 17.09.13, 07:30
                  Drogie panie, ale zwróćcie uwagę na to, że rzucanie pokrywkami (i komentarz narratora, że bywało gorzej) odbywa się ZANIM tatuś powiedział, że wybywa. Więc akurat nie ma tego jakże chwytającego za serce usprawiedliwienia.

                  Ale przede wszystkim - Elka MIAŁA prawo się wściec (sama bym się wściekła, zwłaszcza o wyproszenie Baltony, bo pewnie tak naprawdę głównie o to chodziło). I miała prawo to jakoś uzewnętrznić. O to się nie czepiam. Ale o to, że wybrała uzewnętrznianie na poziomie dwulatki kładącej się z wyciem na podłogę - już tak. I jak mogę rozumieć, że jej dziadkowie i ojciec ciężko sobie na rozwydrzoną pannice zapracowali, tak nie jestem w stanie jej polubić jako osoby.
                  • turzyca Re: O Elce 04.10.13, 18:34
                    Ale o to, że wybrała uz
                    > ewnętrznianie na poziomie dwulatki kładącej się z wyciem na podłogę - już tak.
                    > I jak mogę rozumieć, że jej dziadkowie i ojciec ciężko sobie na rozwydrzoną pan
                    > nice zapracowali, tak nie jestem w stanie jej polubić jako osoby.

                    Dla mnie jest to spojne z doroslymi bohaterami, ktorzy bez ustannie pluja. I to jeszcze guma. W samochodzie oraz ludziom na nogi. A ona tylko rzuca pokrywka, drobiazg.
                    • croyance Re: O Elce 04.10.13, 18:56
                      No i rzuca ot tak sobie, a nie w kogos, jak Ida.
    • j_a_ch Re: O Elce 16.09.13, 22:51
      Mnie tez szkoda znikniętej Elki. A można było gdzieś napisać, że np. złapała nić porozumienia z Tygrysem. A brak dziadka nr 2 w życiu Ignasia, który mieszka o rzut beretem, jest w ogóle nie do pojęcia.
    • akniwlam Re: O Elce 02.10.13, 14:08
      Ależ przecież ostatnio MM przypomniała sobie o Elce! Nie mam McDusi na własność, ale pamiętam, że na początku wieczerzy wigilijnej na Roosevelta Autorka robi swoisty przegląd nieobecnych. Zaczyna się od tego, że Mila mówi Grzesiowi, że Elka, kiedy pierwszy raz do Borejków zawitała, była w wieku Magdy. I dalej już leci, że Elka z Tomkiem są w Japonii, a na ślub przyszywanej siostry nie przyjadą, bo Elka jest w drugiej ciąży i nie chce czy nie powinna latać na długich trasach samolotem. Ten dialog tak ładnie i naturalnie wypada, jest jednym z lepszych w całej książce. Potem się psuje, bo zaraz pada pytanie o Metodego i Cyryla i odpowiedź, że pojechali do Terpentuli - no mi się wydaje, że Terpentula Borejkom nie była znana, w Noelce wcale się z nimi nie styka, a nawet jeśli poznali ją na jakiejś rodzinnej wizycie, to raczej znaliby ją jako panią Teresę, nie Terpentulę, bo to był przydomek z młodości, a nie imię, którym by się przedstawiało starszą panią nieznajomym osobom.
      Wcześniej jeszcze wzmianeczka o Elce jest w przemyśleniach Gabrysi, chyba w Nutrii i Nerwusie, że Elka - świetna dziewczyna - pomogła przez kilka dni w opiece nad przyszywanymi siostrzyczkami, ale na dalszą część wakacji miała już jakieś plany i więcej pomóc nie mogła.
      • ginny22 Re: O Elce 02.10.13, 15:56
        > Ależ przecież ostatnio MM przypomniała sobie o Elce! Nie mam McDusi na własność
        > , ale pamiętam, że na początku wieczerzy wigilijnej na Roosevelta Autorka robi
        > swoisty przegląd nieobecnych. Zaczyna się od tego, że Mila mówi Grzesiowi, że E
        > lka, kiedy pierwszy raz do Borejków zawitała, była w wieku Magdy. I dalej już l
        > eci, że Elka z Tomkiem są w Japonii, a na ślub przyszywanej siostry nie przyjad
        > ą, bo Elka jest w drugiej ciąży i nie chce czy nie powinna latać na długich tra
        > sach samolotem. Ten dialog tak ładnie i naturalnie wypada

        Grrr. Ten dialog wpienił mnie maksymalnie. Do Japonii? A po co? I dlaczego akurat tam? Takie sztuczne zesłanie bohaterów byle dalej, byle czytelnicy więcej o nich nie pytali.
        • dakota77 Re: O Elce 02.10.13, 16:03
          Pewnie dlatego, ze Tomek interesowal sie wschodnimi filozofiami ;-)
          A tak naprawde kolejny raz wylazi brak researchu- cudzoziemcom naprawde nielatwo zaczepic sie w Japonii na dluzej. No i czym takim zajmuja sie Tomek czy Elka, ze pracuja akurat tam?
          • akniwlam Re: O Elce 02.10.13, 16:11
            No ale nie jest to całkiem niemożliwe, trochę gajinów w Japonii mieszka długimi latami i pracuje. Co mogą tam porabiać Elka z Tomkiem? Może badać postawy religijne tamtejszego społeczeństwa, dywagować czy szintoizm jest religią czy filozofią, albo prowadzić zajęcia z filozofii zgniłego zachodu dla japońskich studentów, może uczyć angielskiego, może pracować w jakiejś zachodniej firmie? Nie mamy zbyt wiele punktów zaczepienia, bo nie wiemy, jakie studia kończyli (Tomek z tego co pamiętam trochę się miotał i nie mógł znaleźć swojego powołania) i czym się po tych studiach zajęli. Ale daje to szerokie pole do popisu Autorce, gdyby chciała kiedyś tych bohaterów przywołać.
            Nieprawdopodobnie to by było, gdyby ich MM zesłała do Korei Północnej...
            • dakota77 Re: O Elce 02.10.13, 16:28
              Pewnie, ze mieszka. Glownie pracuja tam na wizach zalatwionych przez sciagajace ich tam koncerny. Z nauki angielskiego tez ponoc tam mozna wyzyc. Ale to nie jest kraj, w ktorym latwo byc cudzoziemcem.
          • j_a_ch Re: O Elce 02.10.13, 18:27
            O ileż ciekawiej byłoby się dowiedzieć co Elka z Tomkiem robią w tej Japonii, jakie studia skończyli, czym się zajmują...a zamiast tego mamy wieść o kolejnym "dzidziusiu". To przecież najważniejszy życiowy sukces.
            Z drugiej strony, jakby się wątek rozwinął to pewnie posypałyby się kwiatki w rodzaju pasieki Górskich itp. Lepiej było nie ryzykować.
            • akniwlam Re: O Elce 02.10.13, 21:19
              Ale z dialogu Grzesia z Milą wynika jasno, że Borejkowie wiedzą, gdzie obecnie mieszka Elka i prawdopodobnie wiedzą też, czym się ona zajmuje. Po prostu nowina o ciąży jest najświeższą, która się pojawiła i tłumaczy, dlaczego przyszywana siostra z rodziną nie pojawi się na zbliżającej się ważnej imprezie rodzinnej. No chyba dziwne by było, gdyby Grzegorz zaczął opisywać teściowej "Elka skończyła dziesięć lat temu studia ekonomiczne, znalazła pracę w Polsce, ale Tomek miał okazję wyjazdu do Japonii do pracy na uniwersytecie w Tokio i zdecydowali się jechać razem, pięć lat temu urodziło im się dziecko, a trzy lata temu znalazła sama pracę w międzynarodowym koncernie". Mila powinna to już wiedzieć, bo o takich sprawach rozmawia się w rodzinie na bieżąco. W innej sytuacji, w innym dialogu - np. gdyby ktoś zdecydował się wyjaśnić Magdzie, kim jest Elka - dałoby się podać informacje o wykształceniu i karierze zawodowej Elki i Tomka, ale tu była rozmowa przy wigilijnym stole między ludźmi, którzy z definicji powinni być o tym poinformowani. Wyszłoby znowu takie "dzwoniła twoja siostra Róża" - jakby ktoś nie wiedział, jak ma na imię jego rodzona siostra.
              • j_a_ch Re: O Elce 02.10.13, 21:45
                Co nam z tego, że Borejki wiedzą, skoro my-czytelnicy nie wiemy :)
                Ta wzmianka w McDusi wyszła bardzo fajnie, jako krótkie wspomnienie przy wigilijnym stole, ale można było to pociągnąć przez włączenie do rozmowy jeszcze kogoś, kto jakoś sensownie nawiązałby do tego co Kowalikowie robią w tej Japonii. Zresztą to nie musi być koniecznie podane w formie rozmowy bohaterów, ale odautorsko, parę słów dosłownie. Jak już ich przywoływać to jakoś konkretniej. To chyba jest ciekawsze niż kolejne ciąże, które są oczywistą oczywistością w Jeżycjadzie. Tyle że mniej bezpieczne ;)
              • nessie-jp Re: O Elce 02.10.13, 22:00
                > Po prostu nowin
                > a o ciąży jest najświeższą, która się pojawiła i tłumaczy,

                "Nowiny o ciąży" to jednakowoż niemal jedyne informacje, jakie dostają CZYTELNICY o postaciach. Przecież autorka pisze powieść, u licha, a nie zapiski z faktycznych rozmów przy stole! Ma psi obowiązek opanować warsztat do tego stopnia, żeby umieć przekazać jakieś interesujące informacje o dawno niesłyszanych postaciach, skoro już postanowiła sobie o nich przypomnieć.

                Niestety mam wrażenie, że dostajemy wyłącznie serwis plotkarski typu "kto z kim i które to dziecko, chłopczyk czy dzieczynka, a tititititi". Mało ciekawe.
                • filifionka-listopadowa Re: O Elce 02.10.13, 23:02
                  nessie-jp napisała:
                  Ma psi obowiązek opanować warsztat do tego stopnia, ż
                  > eby umieć przekazać jakieś interesujące informacje o dawno niesłyszanych postac
                  > iach, skoro już postanowiła sobie o nich przypomnieć.

                  Bardzo mi się podobał sposób w jaki MM streściła losy Anieli na potrzeby Brulionu. Zacytowałam cały fragment w sąsiednim wątku, teraz tylko przypomnę kawałek: Mała dygresja na temat Kłamczuchy. Podczas gdy mokry Kozin obcina paznokcie u nóg, wrzeszcząc: Przez cały miesiąc nie obcinałem paznokci u nóg!!! - a Bebe otwiera butelkę soku pomidorowego i przypomina sobie, że w kredensie powinno być jeszcze trochę czekolady. Otóż Aniela Kowalik skończyła rok temu wydział grafiki w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (...).
                • akniwlam Re: O Elce 02.10.13, 23:05
                  No jak jedyną? A wiedziałaś wcześniej, że mieszkają w Japonii? Jak dla mnie informacje są dwie, jedna niezwiązana z dzidziusiami.
                  MM nie chce sobie jakimiś nieprzemyślanymi informacjami "blokować" postaci. Jeśli Elka i Tomek wolą Autorki wrócą z zagramanicy, to będzie można im dośpiewać wykształcenie, kariery i co tam jeszcze w życiu robili i żeby to jeszcze wyszło spójnie. Tak wygodniej. Jeżycjada nie jest (jak już ktoś wyżej zauważył) klasyczną sagą, gdzie bohaterowie przewijają się w miarę stale, tu niektórzy idą w odstawkę i już po nich więcej się nie sięga. Nie da się w niewielkim tomiku, który ma być w dodatku zrozumiały i zachęcający dla nowego czytelnika, zmieścić wszystkich pożądanych przez "stałych bywalców" informacji o tym, co u Elki, co u Cesi i u kilkudziesięciu innych postaci. I tak akurat w McDusi pojawiają się wzmianki o całej plejadzie bohaterów i to nie wyłącznie w kontekście u kogo nowy dzidziuś.
                  • j_a_ch Re: O Elce 02.10.13, 23:26
                    Z tym, że jest zasadnicza różnica między Elką, a Cesią i innymi. Elka jest bardzo bliską osobą dla Grzegorza i Ignasia, którzy są stale w gronie głównych bohaterów i rzekomo świecą przykładem jako rodzina. Tymczasem o Elce dłuuugo ani słowa. Jeszcze gorzej Metody jako dziadek Ignasia, zupełnie zignorowany, chociaż mieszka pod nosem. To ma być ta osławiona rodzinność? Liczy się tylko ten kto w kołchozie. Duże faux pas.
                    • akniwlam Re: O Elce 02.10.13, 23:39
                      A tu się zgadzam, za mało jest wzmianek o rodzinie ze strony Grzesia, nawet niekoniecznie musieliby być obecni, ale chociaż jakaś wstawka typu że Ignaś idzie z dziadkiem Metodym na lody i w związku z tym Gabrysia może iść z dziewczynami do kina na dziewczyński film (i tu dalej gładko przechodzimy do tego, co słychać u córek Gabrysi, które są od dłuższego czasu najważniejszymi bohaterkami). Ale po prostu rozumiem, że MM nie chce akurat Elce zbyt wyraźnie rysować życia, póki nie będzie jej to do czegoś potrzebne, żeby nie musiała się z tego potem okrakiem wycofywać, jak z olśnienia Laury o polonistyce i domku Róży na działce u Pulpy.
              • slotna Re: O Elce 03.10.13, 14:34
                > No chyba dziwne by było, gdyby Grzegorz zaczął opisywać teściowej "Elka skończ
                > yła dziesięć lat temu studia ekonomiczne, znalazła pracę w Polsce, ale Tomek mi
                > ał okazję wyjazdu do Japonii do pracy na uniwersytecie w Tokio i zdecydowali si
                > ę jechać razem, pięć lat temu urodziło im się dziecko, a trzy lata temu znalazł
                > a sama pracę w międzynarodowym koncernie". Mila powinna to już wiedzieć, bo o t
                > akich sprawach rozmawia się w rodzinie na bieżąco.

                No jasne, to by bylo zalosne. Ale Musierowicz wie jak to zrobic, bo nieraz tak robila - uzywajac mowy pozornie zaleznej, przechodzacej plynnie w narracje. Ktos mowi, ze Elka w ciazy, ktos inny, dajmy na to Miagwa z glebi swej jazni, lecz usty narratora - "Ach, Elka. Jego przyrodnia siostra, corka Grzegorza z pierwszego malzenstwa, kilka lat temu wyjechala z mezem do Japonii, akurat kiedy on, Ignas, zaczal sie interesowac orientem, szukajac tematow do swoich sonetow. Wczesniej nie mieli okazji dobrze sie poznac, bo Elka zainteresowana byla glownie swoim narzeczonym, Tomciem, ostatnio jednak korespondowali coraz czesciej i Ignas dowiedzial sie, ze [Elka i Tomcio robia cos fajnego / niefajnego poza plodzeniem potomkow]". Oczywiscie w lepszym stylu, ale rozumiesz o co kaman.
    • piotr7777 Re: O Elce 03.10.13, 09:33
      No, jeśli zestawimy nadwrażliwość Ignasia i złośliwość Metodego, to mogłoby łatwo dojść do katastrofy. Cyryjek, faktycznie, mógłby być dla Ignasia autorytetem nie mniejszym niż Ignacy, no ale nie jest.
      Z Noelki wiemy, że Grzegorz ma kiepskie relacje z ojcem i słabe z córką. Ze stryjem się dogaduje, ale trudno mówić o jakiejś komitywie, po prostu obaj nie wchodzą sobie w drogę.
      No więc skoro Grzegorz w domu Strybów się nie odnajdywał trudno aby chętnie wprowadzał tam syna. Grzegorzowi jest dobrze być mężem Gabrysi w układzie borejkowskim. Na początku jest zresztą całą rodziną zachwycony, potem (po aferze ze zmywarką) pewnie mu ten przechodzi, ale od tego czasu nie ma ani jednego jego przemyślenia. Na pewno jednak wciąż kocha Gabrielę i to ona jest jego głównym punktem odniesienia.
      O ile jednak to, że Grzegorz zaniedbuje relacje między własnymi dziećmi i nie próbuje przeciwstawić się wpływowi Ignacego seniora na wnuka poprzez wykreowanie równorzędnej więzi z drugim dziadkiem jest zrozumiałe, dziwne jest to, że Elka, ponoć uwielbiająca z wzajemnością Gabrysię, sama z siebie nie interesuje się młodszym, przyrodnim bratem. Gdyby Elka drugą żonę ojca zaledwie tolerowała taka obojętność względem brata była zrozumiała, w kontekście entuzjastycznego stosunku Elki do Borejków należałoby założyć, że przynajmniej w pierwszym etapie życia brata szalałaby na jego punkcie. Potem by jej pewnie przeszło, ale jakaś tam więź powinna trwać.
      Dziwne to też, że bracia Strybowie kompletnie nie interesują się dziedzicem nazwiska. No fakt- raczej nie traktowaliby Ignasia tak samo jak Elki z trzech powodów. Po pierwsze - różnica płci.Elka jest rozpuszczona w dużym stopniu dlatego, że jest dziewczyną. Po drugie - inna relacja. W stosunku do Elki byli faktycznymi opiekunami, Ignaś byłby dla nich tylko odwiedzającym wnukiem. Po trzecie - przy Elce właściwie nie mieli konkurencji, tu musieliby rywalizować z Borejkami i w tej rywalizacji byliby na straconej pozycji. Choć może Ignaś pod wpływem Strybów byłby ciut inny.
      No a to wyjaśnienie w McDusi jest tak trochę "na odwal". Bo nawet jeśli Mila jest z Metodym i Cyrylem na "ty" nie nazywałaby tego drugiego Cyryjkiem (tak nazywała go tylko Elka). Po wtóre - obaj bracia mają sporo po 80, trochę dziwne, że akurat w Wigilię wybierają (się prawdopodobnie pociągiem) w odwiedziny do również ponad 80-letniej Teresy. Mam wrażenie, że M. M. pisząc McDusię sięgnęła po Noelkę (bo to jedyna jej książka bożonarodzeniowa) no i nie wypadało nie wspomnieć o Elce. Ale wyszło nieciekawie.
      • kopiec_esmeralda Re: O Elce 03.10.13, 10:56
        Św. Gaba też powinna wykrzesać z siebie jakieś zainteresowanie Elką i rodziną męża. A tu nic, boleje nad sobą i nad Mickiewiczem na cokole, a nie widać jakoś najmniejszego zainteresowania starymi Strybami, którzy chyba poza Grzegorzem i Elką nie mają nikogo bliskiego do ewentualnej opieki na starość.
        • j_a_ch Re: O Elce 03.10.13, 12:05
          I nawet akcja potoczyła się tak, żeby G&G mieli więcej luzu. Bo okazuje się, że Cyryl i Terpentula nie zeszli się po latach, co można było domniemywać po lekturze Noelki. Niby ona zamknęła sprawę, ale uświadomiony co do jej uczuć Cyryjek mógł jeszcze zawalczyć...a nuż stara miłość nie rdzewieje ;)
          W każdym razie Meto nie został sam, problem z głowy i kolejny utrącony happy end.
          W dodatku skoro starsi panowie samodzielnie podróżują do Terpentuli, znaczy są samowystarczalni i nie trzeba Gabrysiom głowy zawracać ;p
        • klawiatura_zablokowana Re: O Elce 01.07.14, 00:03
          Tak mnie naszło: faktycznie dosyć dziwnie to wygląda w kontekście takiego spazmowania nad Dmuchawcem. Choroba ex-nauczyciela doprowadza Gabę do rozpaczy, a kompletnie w nosie ma to, czy może jej własny teść z bratem nie potrzebują czasem pomocy?

          Zamiast lać łzy nad relikwiami po Dmuchawcu, mogliby, psiakostka, wpaść do starszych panów okna im umyć.
          • zla.m Re: O Elce 01.07.14, 07:04
            A jeszcze lepiej - syna by do tego mycia posłała. Nie zaszkodzi mu trochę kontaktu z dziadkami i spełnienie przy okazji dobrego uczynku.
      • bupu Re: O Elce 03.10.13, 16:31
        piotr7777 napisał:

        > No, jeśli zestawimy nadwrażliwość Ignasia i złośliwość Metodego, to mogłoby łat
        > wo dojść do katastrofy. Cyryjek, faktycznie, mógłby być dla Ignasia autorytetem
        > nie mniejszym niż Ignacy, no ale nie jest.
        > Z Noelki wiemy, że Grzegorz ma kiepskie relacje z ojcem i słabe z córką. Ze str
        > yjem się dogaduje, ale trudno mówić o jakiejś komitywie, po prostu obaj nie wch
        > odzą sobie w drogę.
        > No więc skoro Grzegorz w domu Strybów się nie odnajdywał trudno aby chętnie wpr
        > owadzał tam syna.

        U Borejków nie odnajduje się tak samo. Jest pozbawionym głosu automatem do mieszania sałat, snującym się po kątach i przepraszającym, że żyje, nic tylko pokrowiec na bidulka narzucić, żeby się nie kurzył. Ponadto czy się odnajduje, czy nie, jego syn ma prawo znać swoją rodzinę ze strony ojca, a Grześ powinien mu w tym pomóc.
        • tt-tka Re: O Elce 13.06.14, 11:19
          przyszlo mi do glowy inne wyjasnienie
          to Elka po pierwszym , mlodzienczym i naiwnym zachwycie Borejkami ochlonela i przytomnie zdecydowala, ze lepiej wiac stamtad szybko i daleko
          zbrzydzil ja wlasny ojciec w charakterze robota kuchennego, przyrodni brat kreowany na geniusza juz w zyciu plodowym i cala reszta tej rodzinki, przy temperamencie i samowoli Elki wystarczyloby kilka drobnych spiec, zeby sytuacja stala sie dla niej nieznosna
          a duet Cyryl&Metody mogl uznac po kilku probach, ze szkoda resztek zycia na uzeranie sie z borejczym klanem, jak syn/bratanek sobie poslal, tak sie wyspi, a jak wychowa swego syna, to tez nie ich zmartwienie; oni dwaj maja udana wnuczke Elke i nareszcie czas na to, zeby sobie troche pozyc bez uciazliwych obowiazkow opiekunczych i jeszcze gorszych towarzyskich z mieszkancami Roosevelta
          • dakota77 Re: O Elce 13.06.14, 12:25
            Podoba mi sie ta wizja :)
            • croyance Re: O Elce 15.06.14, 14:45
              Fukushima okazala sie mniej toksyczna niz mieszkanie Borejkow :-D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka