Dodaj do ulubionych

Poród Kreski w domu ( " Pulpecja")

13.01.14, 17:16
Jako, że wróciłam sobie ostatnio do Pulpecji i trafiłam na słynna scenę porodu Kreski w domu przy Roosevelta- na usta ciśnie mi się jedno pytanie. Dlaczego jak tylko Kresce zaczęły się bóle przedporodowe- Dmuchawiec nie zadzwonił po pogotowie? Przecież to pierwszy naturalny odruch człowieka w tak ekstremalnej sytuacji. Przecież Dmuchawiec nie był dzieckiem, które nie wie co się robi w takim przypadku ( a w sumie to nawet i dziecko by zadzwoniło). A on nic- najpierw plątał się po chałupie i nie wiedział co robić, w końcu zadzwonił po Gabrysię a potem dalej nie wiedział co robić. A dlaczego Gabrysia już przez telefon nie powiedziała mu " Proszę natychmiast dzwonić po pogotowie, a i tak zaraz przyjdę". Jak można być tak nieodpowiedzialnym i niezaradnym?
Obserwuj wątek
    • bupu Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 13.01.14, 18:01
      jasnecappucino napisała:

      > Jako, że wróciłam sobie ostatnio do Pulpecji i trafiłam na słynna scenę porodu
      > Kreski w domu przy Roosevelta- na usta ciśnie mi się jedno pytanie. Dlaczego ja
      > k tylko Kresce zaczęły się bóle przedporodowe- Dmuchawiec nie zadzwonił po pogo
      > towie? Przecież to pierwszy naturalny odruch człowieka w tak ekstremalnej sytua
      > cji. Przecież Dmuchawiec nie był dzieckiem, które nie wie co się robi w takim p
      > rzypadku ( a w sumie to nawet i dziecko by zadzwoniło). A on nic- najpierw plą
      > tał się po chałupie i nie wiedział co robić, w końcu zadzwonił po Gabrysię a po
      > tem dalej nie wiedział co robić. A dlaczego Gabrysia już przez telefon nie powi
      > edziała mu " Proszę natychmiast dzwonić po pogotowie, a i tak zaraz przyjdę". J
      > ak można być tak nieodpowiedzialnym i niezaradnym?

      Dmuch musiał się okazać bezradnym półgłówkiem, po to, żeby święta Gabryjela mogła się po raz kolejny okazać betonowym centrum(...Ziemia jest dyskiem, wspartym na czterech kamienicach, które stoją na Betonowej Dzielnej Grzywce, płynącej przez mroki Wszechświata...).
      • dakota77 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 13.01.14, 18:10
        Otoz to. Moim zdaniem mozna to bylo napisac inaczej- pogotowie zostalo wezwane, ale zaniepokojnony Dmuchawiec zadzwonil tez do Borejkow, zeby powiedziec, ze porod sie zaczal i ze sie martwi o Kreske. Niechby nawet i Gaba odbierala porod jednej z blizniaczek, zanim pogotowie przyjechalo.. Przynajmniej w ten sposob mialoby to cien sensu.
        • jasnecappucino Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 13.01.14, 19:48
          A ciekawe co by było, gdyby poród okazałby się porodem skomplikowanym, wymagającym np natychmiastowej operacji, reanimacji dziecka ? Też Gabrysia by to wszystko przeprowadziła?
          I jeszcze jedno mnie dziwi- Kreska nie wiedziała, że urodzi bliźnięta ? Nie badała się, nie robiła USG, przecież to był już 1992r- to juz płeć dziecka można było poznać poprzez USG czy badania prenatalne- a ta nic?
          • mika_p Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 13.01.14, 20:16
            W tym wątku:
            forum.gazeta.pl/forum/w,25788,138309169,,Porod_Kreski.html?v=2
            linkuję do innego wątku, w którym głosami ematek ustalono, że w sumie to możliwe było, że Kreska nie miala USG.
            • jottka Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 13.01.14, 21:11
              moim zdaniem ów starzec sześćdziesięcioparoletni czy coś koło tego, do tego wieloletni nauczyciel, który bezradnie snuje się po chałupie, a użycie tak frymuśnego wynalazku jak telefon nawet nie przyjdzie mu do głowy, to jest kolejna odmiana zapatrzenia się pani mm w dziewiętnastowieczne powiastki umoralniające. ona do szaleństwa lubi tamte schematy i typy, jednym z nich jest właśnie Posągowy Starzec o dwóch obliczach - poważnym, gdy larum grają (i wtedy udziela spiżowych rad) oraz komicznym, gdy "babska sprawa" na horyzoncie, a on jako ten prawdziwy mężczyzna rady sobie z takową dać nie może. i to jest szalenie śmieszne, mniej więcej tak samo jak kobieta w spodniach czy inna rzecz wbrew naturze.

              tja. realizmu nie ma tu co szukać, bo to nie ta bajka - tak samo jak teoretycznie w tamtych latach bliźniaków można było nie rozpoznać. w poznaniu, wielkiem mieście, gdzie do tego lekarze to bliscy przyjaciele kreski to ja w takie cuda nie uwierzę. może nie miałaby tego usg 3x w czasie ciąży robionego, ale jeden raz to na pewno. ale znowu - to nie o to tu chodzi, tylko o ten prześmieszny element zaskoczenia, no jakże nasza idusia bliźniaki by mogła rozpoznać! i to w trakcie tak szybkiego porodu, no u ha ha.

              właściwie to uważam, że ktoś powinien pozwać panią mm o naruszenie dóbr osobistych postaci literackiej idy be:) konsekwentnie ją obraża i zniesławia, że wspomnijmy przerażające chipsy i pierogi, a to się już tu, w "pulpecji", zaczęło!
              • ginny22 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 13.01.14, 22:06
                Pomijając, że już przed epoką usg można było rozpoznać ciążę bliźniaczą (odgłosy dwóch serduszek etc). Oraz pomijając to, że najbliższy szpital jest naprawdę o rzut beretem i pogotowie byłoby w trymiga.
                • verdana Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 13.01.14, 22:07
                  Pomijając fakt, że o ile w 1983 USG było fanaberią, to w 1986 - normalnym badaniem, a w 1991 - rutyną. W dużym mieście, w rodzinie chodzacej do lekarza.
                  • verdana Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 13.01.14, 22:11
                    Wysłało sie za wczesnie. Ja myślę, ze Dmuchawiec nie dzwoni nie dlatego, zę nie umie. Tylko dlatego, ze wszystko, co bezpieczne znajduje się blisko domu. Tam jest nawet taka rozmowa, zę z pogotowia to przyjedzie przypadkowy laryngolog, a Idusia jest przecież znana - więc tylko jej można ufać. Dla mnie to pierwsze sygnały tego, że ze świata zewnętrznego nie mozna oczekiwać pomocy, pomoc znajdujemy tylko we własnym kręgu.
                    Ale dlaczego Ida nie wezwała ginekologa i neonatologa - o, to juz jest zagadka.
                    • emusia Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 14.01.14, 08:41
                      A potem zjawił się ku uldze wszystkich wcale nie ginekolog czy położnik a chirurg Kowalik.
                      • kopiec_esmeralda Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 14.01.14, 09:13
                        Bo on też "z kręgu". Racja, już wtedy zaczyna się lęk MM przed strasznym zagrażającym Obcym. Tak tylko troszkę aproposikowo, ciekawe, czy we "Wnuczce" postraszy nas dżęder zza krzaka? :)
                      • dakota77 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 14.01.14, 11:52
                        No, tego czy pogotowie bylo w ogole w stanie wyslac poloznika nie wiemy, a tak przynajmniej przyjechal lekarz bardziej doswiadczony od Idy ;-) Swoja droga, czemu nagle doktor Kowalik jezdzi w pogotowiu?
                        • wszystko-zajete Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 14.01.14, 12:41
                          dakota77 napisała:

                          > No, tego czy pogotowie bylo w ogole w stanie wyslac poloznika nie wiemy, a tak
                          > przynajmniej przyjechal lekarz bardziej doswiadczony od Idy ;-) Swoja droga, cz
                          > emu nagle doktor Kowalik jezdzi w pogotowiu?
                          >
                          wydaje mi się, że on tam "prywatnie" przyjechał :)
                          • dakota77 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 14.01.14, 14:07
                            A moze, juz nie pamietam szczegolow. W kazdym razie parada fachowcow :))
                        • bupu Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 14.01.14, 15:58
                          dakota77 napisała:

                          > No, tego czy pogotowie bylo w ogole w stanie wyslac poloznika nie wiemy, a tak
                          > przynajmniej przyjechal lekarz bardziej doswiadczony od Idy ;-) Swoja droga, cz
                          > emu nagle doktor Kowalik jezdzi w pogotowiu?

                          Mamert tam przyjechał zupełnie prywatnie. Po pogotowie nie zadzwonił nikt, ani rozmamłany Dmuch, ani Betonowe Centrum, ani dwójka kolejno przybywających lekarzy. Nikt.
                          • verdana Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 14.01.14, 18:41
                            Bo pogotowiu nie ufano, co jest powiedziane expressis verbis. "Przypadkowi" lekarze nie są godni zaufanie nie tylko w tym miejscu Jeżycjady.
                            • zla.m Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 15.01.14, 20:42
                              > Bo pogotowiu nie ufano, co jest powiedziane expressis verbis. "Przypadkowi" lek
                              > arze nie są godni zaufanie nie tylko w tym miejscu Jeżycjady.

                              Myślę, że to racja, że takie są założenia świata przedstawionego, z takiego przekonania wychodzą bohaterowie powieści. Tylko - skoro powieść ma pretensje do bycia realistyczną, to całość się kupy nie trzyma. Wielu (większość?) ludzi ma zapewne takie podejście i większe zaufanie do znanego sobie lekarza, ale jednak zdaje sobie sprawę, że o ile chirurg może mieć przy sobie szpatłukę i zajrzeć w gardło, to nie ma ze sobą stołu, narzędzi i anestezjologa, jakby się cc trafiło. O inkubatorach i lampach dla noworodków nie wspominając.

                              Gdybym miała zaprzyjaźnionego ordynatora chirurgii, to bym zapewne go wykorzystała, ale nie jako położnika, tylko do tego, żeby dał na porodówce znać, że dobra znajoma rodzi i, wiecie, zajmijcie się nią bardziej. I większość (z samą panią MM włącznie, śmiem sądzić) raczej by tak postąpiła. A nie rodziła z dream-teamem: laryngolog i chirurg nie zajmujący się położnictwem.
                      • melomanka87 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 14.01.14, 20:53
                        A propos, w Idzie sierpniowej jest scena, która irytowała mnie od zawsze. Ida dzwoni do doktora Kowalika z prośbą, żeby to właśnie on zajął się opuchniętą szczęką Krzysia.

                        - Ale Iduś, nie jestem specjalistą od tego rejonu ciała. Mnie interesuje głównie jama brzuszna, ewentualnie tarczyce.
                        - Od tarczycy do szczęki jest jakieś pięć centymetrów. Co to za odległość dla pana?


                        To chyba najgłupsze stwierdzenie w całej Jeżycjadzie. Na operację plastyczną nosa pójdę może do stomatologa, przecież to tylko kilka centymetrów różnicy :-P A zaraz potem doktor Kowalik mówi Idzie, że nadawałaby się na lekarza...
                        • guineapigs Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 14.01.14, 23:08
                          Wiesz, Ida była młoda trzpiotka, więc tak powiedziała. Biore to jako 'śmieszność' a nie odautorski wzór na kod postępowania (myślenia).
                          Z tym, że - z drugiej strony - jak się ma gdzies na podorędziu doswiadczonego lekarza, to sie 'jakoś zazwyczaj' do niego pędzi bez wzgledu na przypadłość. Fakt, że każdy lekarz wie mniej wiecej duzo o kazdej dolegliwości - na tyle dużo, by zalecić pójscie do .... lekarza danej specjalnosci. Owszem, może 'rzucić okiem' na wyniki (jakies podstawowe sprawy, typu badanie krwi, moczu, i co tam jeszcze) ale chyba nawet prawo/kodeks zawodowy zabrania mu wydawania wiążacych opinii. naprawdę wierzę, że laryngolog potrafi przyjąć poród a położnik wypowie sie całkiem sensownie o stanie gardła czy uszu - ale powiedzmy wprost, że czasy bycia 'oddziałowym felczerem' tylko dlatego, ze sie jest studentem Akademii Medycznej skończyly sie juz dość dawno - na szczęście ostatni taki przypadek widziałam w 'Hubalu' - 'w wojsku jakis medyk musi sie znaleźć' - i wyciągnieto podręcznik weterynarii z zaleceniem: stosuj dawki cztery razy mniejsze. EUREKA!!! - ale to była wojna.)
                          A Doktor Kowalik to taka pozostałość dziewietnastowiecznego 'pana konsyliarza'. I boli tylko, że niby tak Go cenia, tak wzywaja do wszystkiego (czy to poród, czy dysplazja, czy zatrucie lekami u Lisieckich, czy fochy Ignaca po spadnięciu z drabinki) - a jak sobie za zasłużona pensję ordynatora w - było nie było - poznańskim szpitalu (czyli suponuję, że konkurencja była nielicha, bo to jednak nie jakieś, nie ujmując niczego nikomu, Ustrzyki Średnie czy inne Kozie Doły) kupił forda, to Go się zgrywa to poziomu nuworysza z autem jak lodówka.
                          • ciotka_scholastyka Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 15.01.14, 11:31
                            > I boli tylko, że niby tak Go cenią, (...) a jak sobie za zasłużona pensję ordynatora (...)
                            > kupił forda, to Go się zgrywa do poziomu nuworysza

                            Przegapiliśmy jakieś ubóstwienie Mamerta? ;)
                            Ja przepraszam, że się wcinam, ale ortonazi wyje we mnie strasznym głosem...
                            To jak to było? Za błąd koleżanka Guineapigs narysuje "forda podobnego do rozdętej lodówki" śpiewając przy tym melodię do reklamy Beko. Może być? :)
                            • guineapigs Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 15.01.14, 12:31
                              Koleżanka Guineapigs najpierw się wytłumaczy: "Go" - bo że tak powiem - Kowalika traktowano jako jedyne i pewne a przede wszystkim pierwsze żródło pomocy. To nie ubóstwienie w sensie że Bóg, ale pewnego rodzaju Wszystkowiedzacy (o wszelkich chorobach). Taki zastosowałam zabieg. Mozna rzec - ironia.
                              Ale co robić, karze się poddam, z tym że - he he he - kto będzie bardziej cierpiał? Ja śpiewając, czy jakieś jury słuchając mojego wycia? Z dobroci serca i wrodzonej uczciwości proponuje: nie nakładac na mnie zadnych kar wymagajacych śpiewania, bo to sie - naprawdę - obróci przeciwko karzącym i słuchajacym.
                              • dakota77 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 15.01.14, 12:38
                                A kolezanka na pewno nie dorabia po fakcie teorii? :)) Bo ja te zaimki z wielkiej litery widze w sieci ciagle, i za kazdym razem zgrzytam zebami na te nowa mode. Go, Jej, Mnie :P Szalenstwo jakies po prostu. Wszyscy oblali polski w podstwowce?
                                • guineapigs Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 15.01.14, 12:57
                                  Na rany boskie i moje uszy zamarzniete na złość sąsiadom - Go pisałam z takim nastawieniem, jak ... hmmm... pisałam. Przysięgam i przyrzekam. Ale to absolutnie nie świadczy o tym, że unikam kary - wszak zgorszyłam maluczkich. Poddam się karze, mam jeno zastrzeżenie co do spiewania - ja nie umiem śpiewać, ja nawet nie potrafię złapać melodii i słow cusamen. Ja wciągne coś na wysokość, ja porozbijam kamienie na drogę tzw. brukowaną - ale żeby zaśpiewać cokolwiek w miarę normalnie - nie ma takiej mozliwości,
                                • kopiec_esmeralda Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 15.01.14, 13:09
                                  Abstrahując od koleżanki G., to równie wkurzające, jest pisanie z Wielkiej Litery przez mrowie wirtualnych osób zaimka osobowego "ci", np. szli ulicą Ci wszyscy ludzie.
                                  • jottka Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 15.01.14, 13:14
                                    a może to jest jakaś osobliwość gramatyczna? "ci" w sensie "tobie"? to tobie szli ulicą ci ludzie i stąd ten szacunek interpunkcyjny?w końcu wieszcz pisał: "Komu ty jedziesz? Jadę księżycowi...":)



                                    • dakota77 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 15.01.14, 13:46
                                      Nawet gdyby tak bylo, jaki bylby powod, zeby pisac tak w gazecie? :) Ten szacunek interpunkcyjny ma byc wyrazony jak sie zwraca do konkretnej osoby w liscie, a nie za kazdym razem kiedy sie o kims wspomina :))
                                  • turzyca Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 15.01.14, 18:37
                                    kopiec_esmeralda napisał(a):

                                    > Abstrahując od koleżanki G., to równie wkurzające, jest pisanie z Wielkiej Lite
                                    > ry przez mrowie wirtualnych osób zaimka osobowego "ci", np. szli ulicą Ci wszys
                                    > cy ludzie.

                                    Ja wale w klawiature w tempie wysokowykwalifikowanej maszynistki, a ze 90% uzycia "ci" jest zaimkiem drugiej osoby liczby pojedynczej, to tych 10% pada ofiara wycwiczenia. Choc zazwyczaj czytam teksty przed wyslaniem i zazwyczaj takie rzeczy wylapuje, to jednak czasem czegos nie wylapie, zdarza sie.

                                    Poza tym zauwazylam ostatnio na forach duze "i" w srodku zdan i mam teorie, ze pojawia sie u tych, ktorzy uzywaja tabletow etc i maja automatyczny slownik angielski, ktorego nie da sie do konca odinstalowac. Mnie od paru dni sie zainstalowal slownik niemiecki i zamienia wszystkie "Maja", "Problem", "Taki". Wspolczesny sprzet jest ewidentnie projektowany przez amerykancow, ktorym sie w glowie nie miesci, ze czlowiek moze uzywac rownolegle wiekszej ilosci jezykow.
                          • morekac Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 16.01.14, 00:28
                            że laryngolog potrafi przyjąć poród a położnik wypowie sie całkiem sensownie o stanie gardła czy uszu - ale powiedzmy wprost, że czasy bycia 'oddziałowym felczerem' tylko dlatego, ze sie jest studentem Akademii Med
                            > ycznej skończyly sie juz dość dawno
                            Cóż, akurat Idusia, zaraz po studiach, pewnie była bardziej na bieżąco z położnictwem niż chirurg w średnim wieku... A praktyki nie mieli oboje.
                            BTW: wiesz, jeśli jest jakiś lekarz 'w rodzinie', to łazi się do niego ze wszystkim - nawet rzeczami nader odległymi od jego specjalności.
                • croyance Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 14.01.14, 20:45
                  Jakie znowu usg ... w UK w zeszlym tygodniu byly dwa przypadki, gdzie kobieta pojechala na pogotowie z naglym bolem brzucha i okazalo sie, ze rodzi ... Obie nie wiedzialy, ze sa w ciazy: jedna brala tabletki anty caly czas, druga myslala, ze przytyla po swietach ...
                  • bupu Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 15.01.14, 01:24
                    croyance napisała:

                    > Jakie znowu usg ... w UK w zeszlym tygodniu byly dwa przypadki, gdzie kobieta p
                    > ojechala na pogotowie z naglym bolem brzucha i okazalo sie, ze rodzi ... Obie n
                    > ie wiedzialy, ze sa w ciazy: jedna brala tabletki anty caly czas, druga myslala
                    > , ze przytyla po swietach ...

                    One nie wiedziały, że są w ciąży. Kreska wiedziała.
                    • jottka Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 15.01.14, 10:57
                      kluczowy argument, tu podnoszony cały czas (świadoma kobieta, wielkie miasto, kupa lekarzy wśród bliskich znajomych). zresztą w tych wszystkich późniejszo- i późnojeżycjadowych historiach nie chodzi wcale o realizm, nawet jeśli po długich debatach uznamy, że na podstawie trzech przypadków zarejestrowanych w historii gatunku można ewentualnie dopuścić, że opisane wydarzenie w pewnych ściśle określonych warunkach mogłoby się wyjątkowo przydarzyć, to nie ma to żadnego znaczenia ani dla całości fabuły, ani dla, jak sądzę, zamiarów autorskich.

                      pani mm ma (miała? mc de nie czytałam) niewątpliwie dar sugestywnego opisu i dość szybko zaczęto twierdzić, że jej pisarstwo cechuje jakże pociągający dla czytelnika realizm świata przedstawionego. tu na forum powstał dobry termin "realizm musieryczny", w zasadzie odnoszący się do powieści chyba od "noelki" wzwyż (?), ale mnie się zdaje, że w którymś, dość wczesnym momencie krytycy dali się nabrać na właśnie sugestywność poszczególnych opisów i nie zauważyli, że one z realizmem jako takim wiele wspólnego nie mają.

                      cała sekwencja porodu kreski jest i dramatyczna, i wciągająca, i miejscami zabawna, literacko można się cieszyć (ok, do pewnego momentu:), ale właśnie - z realizmem tamtego czasu i ludzi podobnych ukazanym postaciom wiele wspólnego nie ma. tu jeszcze jest i tak słaby rozjazd w porównaniu do tego, co ujrzeliśmy w kolejnych powieściach, ale też już tutaj realizm został poświęcony dla efektu. co zresztą nie musi być złe, tyle że w kółko słyszymy o tym precyzyjnym a realistycznym opisie świata serwowanym ponoć w "jeżycjadzie"...
    • molly_bloom Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 15.01.14, 11:23
      A ja jestem w stanie w ten poród uwierzyć. Dwie moje znajome urodziły same w domu. Jedna z nich co prawda i tak planowała poród domowy, tylko położna nie zdążyła. Mi samej prawie się ta sztuka udała za drugim razem. Po doświadczeniu dwunastogodzinnego pierwszego porodu byłam przekonana, że te skurcze, które czuję, choć były cholerne, to jeszcze na pewno nie TO. Jak już w końcu stwierdziłam, że to już i stawiłam się w szpitalu, to się okazało, że przyjechałam w ostatniej chwili. Gdybym trochę dłużej zwlekała, to urodziłabym w samochodzie. Kreska tez rodzi drugi raz, więc mogła skozaczyć i przegapić TEN moment.

      Natomiast dlaczego nie wezwano karetki, tylko Idusię-laryngologa, dlaczego Kreska nie wiedziała, że ciąża jest bliźniacza - nie mam pojęcia, nieprawdopodobne. Licentia poetica chyba, li i jedynie.
      • jottka Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 15.01.14, 11:57
        łomamo, przecież nikt tu nie protestuje przeciwko faktowi, że - tak jest - kobiety rodzą w domach oraz - także samo - bywają tzw. porody uliczne, w pięć minut, powiedzmy, jest po wszystkim ku zaskoczeniu zgromadzonych i samej zainteresowanej.

        chodzi o to, że za dużo w przykładowym opisie naciągania, niedoróbek oraz ogólnie poświęcenia faktów dla cudnego efektu. sama piszesz "stawiłam się w szpitalu" i to jest ten główny element - uwierzysz w to, że kupa przytomnych, dorosłych ludzi z wyższym wykształceniem, a kilkoro nawet z wyższym medycznym, nie wezwie karetki w ciągu tych paru godzin? i że sama kreska, która zapewne do jakiegoś ginekologa uczęszczała, nie czuje potrzeby choćby skontaktowania się z nim? bo takie poczucie bezpieczeństwa jej ida z walizeczką zapewnia albo znajomy chirurg w trakcie porodu? no ludzie...

        pomijam fakt, że nie wierzę w to nierozpoznanie ciąży bliźniaczej w owym czasie, a wtedy z automatu chyba kreska byłaby częściej monitorowana, że tak powiem, przez lekarza i gdyby się zaczął poród, sama by wzywała pogotowie wielkim głosem, bo zdawałaby sobie sprawę z większego ryzyka.
        • ciotka_scholastyka Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 15.01.14, 12:08
          > bo
          > takie poczucie bezpieczeństwa jej ida z walizeczką zapewnia albo znajomy chiru
          > rg w trakcie porodu?

          Ależ. Przecież tam była Gabriella.
        • soova Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 15.01.14, 15:52
          Co do niewiary w niewykrycie ciąży mnogiej na początku lat 90.: pisałam o tym w wątku, który tu jest zalinkowany, ale powtórzę. W dalszej rodzinie mam przypadek, gdy zamiast spodziewanego chłopca na świat przyszły dwie dziewczynki. Koniec lat 90., duże miasto, ciąża pod opieką lekarską, USG wykonywał Sam Ordynator (że już się tak w tę poetykę wielkich liter wpiszę). To nie było niemożliwe.
          • k_linka Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 16.01.14, 00:13
            Z tym USG to tez nie przesadzajmy, ze wszyscy maja. Wiem z dobrych zrodel, bo znajoma tesciowej, ktorej oddawalam ubranka niemowlece, nie wiedziala, czy chce te okreslone plciowo, znaczy sukienki. Bylam zdzwiwiona, spytalam, czy nie chciala znac plci, czy sie dziecko nie chcialo ujawnic, a dowiedzialam sie, ze w 2012 w duzym miescie, wojewodzkim, ginegolog nie trwoni publicznych pieniedzy na takie badania. No moze gdyby sie pacjenta upomniala albo poszla prywatnie...
            • dakota77 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 16.01.14, 10:13
              I tu mnie dziwi to, ze pacjentka sie nie upomniala ani nie zrobila tego prywatnie.
              • jottka Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 16.01.14, 12:07
                sorry, ale podejrzewam zjawisko "jedna pani drugiej pani" - w 2012 roku usg i to chyba niejedno było już wpisane w standardy prowadzenia ciąży, z czego się lekarza rozlicza, do tego znakomita większość kobiet w ciąży (co najmniej w dużych miastach:) świadoma jest faktu, że takie badanie można i trzeba zrobić, więc jeśli taki ginekolog by się faktycznie rok temu gdzieś znalazł, to raczej długo by nie poszalał.

                a co do reszty wysuwanych jednostkowych przykładów to ja już nie wiem, co napisać... ani ja, ani nikt inny nie sprzeciwia się możliwości-wystąpienia-porodu-w-domu/ szybkiego-porodu-gdziekolwiek/ nierozpoznania-płci-bądź-ilości-dziatek/ etc. etc., jako że z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że raz na ten milion lat meteor może rąbnąć w nasze truskawki, a zaraz potem drugi, choć nie są to zjawiska notowane na co dzień:) idzie mi o to, że opisywana powieściowa sekwencja ma w sobie zbyt duży ładunek naciągania prawdopodobieństwa do granic możliwości i poza nią, bez liczenia się z sylwetkami psychologicznymi bohaterów, bez liczenia się z realiami owego czasu, gdyż autorka poświęciła owe realia dla komicznego efektu, do czego zresztą zawsze miała skłonności.

                i tyle. we wcześniejszych powieściach - a nawet jeszcze do pewnego stopnia i tutaj - wychodziło jej to literacko na tyle dobrze, że czytelnik przymykał oczy i cieszył się z wymowy całości. co nie zmienia faktu, że jak poskrobać, to się robi dziwnie.

                a w ogóle jeszcze jedna rzecz mnie zaintrygowała i tak się zastanawiam, czy to też nie wpływ wiktoriańskiego obyczaju trzymania mężczyzn z dala od rodzących kobiet - męża kreski nie ma przy niej, mimo że ona chyba jakoś porażająco przed terminem nie rodzi? w sumie nie powinno mnie to dziwić, ilości dzieci nie zna, terminu porodu pewnie też nie i na pewno są na to dziesiątki przykładów z natury:) ale czy poza grzesiem z koperkiem podtykanym gabie pod nos jakikolwiek facet w "jeżycjadzie" jest zainteresowany własną żoną w ciąży?

                idę z "nutrii i nerwusa" pamiętam w sumie jako jakąś dziewiczą matkę, opisywany był jej brzuszek oraz ogólnie nonszalancka postawa, ale o rycerzu śpiącym jakoś nic. pyziak wiadomo, cesia ma dzieci z odległym geograficznie hajdukiem - może jednak tego lepiej nie sugerować nastolatkom jako wzorców społecznych...
                • kooreczka Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 16.01.14, 13:25
                  Również nie wierzę w ginekologa i pisze to jako lekarz- przy pierwszym problemie czy ciąży bliźniaczej prawnicy i koledzy zjedliby go żywcem.

                  Nie widziałabym w tym ignorowaniu wzniosłych Wiktorian, a raczej chłopsko-robotnicze przyziemne spojrzenie rodem z Konopielki- jak zlegnie to zlegnie, jak zemrze to zemrze. Ważniejsze wszak stypendia, co tam zakrzepy czy inne zatory- sorry, ale początek NiN spalił dla mnie Grzesia kompletnie. Można podetknąć koperek, ale kurka żona ciężko chora to wszyscy łącznie z mężem zlewają ją po całości- oj, tam zakrzep. Ważniejsze stypendia, sanatoria, sesje i własne romanse.
                  • dakota77 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 16.01.14, 13:53
                    W ogole ten watek z zakrzepica Gaby jest przerazajacy i kompletnie wrbew odautorskiemu przekonaniu o tym, jak cudowna rodzina sa Borejkowie. Przeciez oni wszyscy zostawili powaznie chora Gabe sama sobie, nikt sie nie przejmuje jej stanem i tym, ze powinna nie chodzic, a chodzi, bo w koncu dzieckiem musi sie zajac. Zgroza.
                    • iwoniaw Też mnie ta postawa rodziny szokuje najbardziej 16.01.14, 16:05
                      Gaba jest akurat przedstawiona jako NAPRAWDĘ POWAŻNIE chora, a tu w tej kochającej i wspierającej rodzinie nie ma NIKOGO, kto by się nią zajął i potraktował poważnie fakt, że ona naprawdę może od tego umrzeć, jeśli będzie chodzić (a chodzi, bo jest sama z niemowlęciem, więc jak inaczej?)
                      Ze wszystkich osób z rodziny usprawiedliwiona tu być może jedynie Ida, która sama w ciąży i pracująca na dwóch etatach wpada do siostry ile może. Natomiast mąż na stypendium, romansujące młodsze siostry-studentki w rekreacyjnych rozjazdach wakacyjnych (żeby któraś chociaż zarobkowała celem zapewnienia sobie masła do suchego chleba, bo inaczej nie byłaby w stanie np. studiować...) oraz rozbijający się po sanatoriach rodzice dokładnie pokazują, ile jest warte ich "przywiązanie i miłość" do kochanej Gabuni... :-/
                      • kkokos Re: Też mnie ta postawa rodziny szokuje najbardzi 16.01.14, 17:54
                        ale bo ta zakrzepica chyba jak ten koń w porzeczkach - potrzebne było pani MM coś, co by gabie utrudniło życie bardziej niż niemowlę (bo ono przecież tylko usprawnia) i przytrzyma ją w domu, to walnęła zakrzepicę. bez świadomości, że to naprawdę groźne. bo research, jak wiadomo, siedzi na sośnie i kuka.
                        • turzyca Re: Też mnie ta postawa rodziny szokuje najbardzi 17.01.14, 09:44
                          Jakby jej po prostu nie mozna bylo nogi zlamac... Albo skrecic kostki czy rozwalic kolana. Aczkolwiek tu wchodzi w gre czas, hmm. Ide zakladac watek, bo mnie zaintrygowalo.
                          --
                          Come and complain
                        • akniwlam Re: Też mnie ta postawa rodziny szokuje najbardzi 17.01.14, 12:35
                          No chyba nie do końca koń w porzeczkach, bo Natalia myśli ze zgrozą, patrząc na kuśtykającą Gabę, że jej się ten zakrzep może urwać i doprowadzić do natychmiastowego zgonu - czyli ŚWIADOMOŚĆ zagrożenia jest, tylko jakoś dziwnie nie idzie za tym żadne działanie.
                          A my się w sąsiednim wątku dziwimy, czemu Gaba jest taka wiecznie i betonowo dobroczynna. No z jej doświadczeń życiowych wynika, że jak przestaje być dobroczynna i pożyteczna, to wszyscy ją nagle mają w odwłoku: mężowie wyjeżdżają (rzekomo w ważnych sprawach), rodzice jadą do sanatorium, siostry mają swoje życie, a ona zostaje z dziećmi, którymi jeszcze musi się zająć. I nikt jej szklanki wody nie poda.
                • verdana Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 16.01.14, 18:08
                  Rodzi chyba przed terminem - co jeszcze dodaje smaczku braku specjalisty przy porodzie. A mąż tradycyjnie na stażu za granicą.
                  Przy czym to ja rozumiem, bowiem moja postawa bya jednoznaczna - na sali porodowej będę albo ja, albo mąż.
                  • bupu Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 16.01.14, 19:22
                    verdana napisała:

                    > Rodzi chyba przed terminem - co jeszcze dodaje smaczku braku specjalisty przy p
                    > orodzie. A mąż tradycyjnie na stażu za granicą.
                    > Przy czym to ja rozumiem, bowiem moja postawa bya jednoznaczna - na sali porodo
                    > wej będę albo ja, albo mąż.

                    Ja rozumiem, że kobieta może nie chcieć męża przy samym porodzie, ale jednakowoż mąż wybywający w dal, gdy żona zbliża się do rozwiązania, to nie jest zjawisko, które by mi się podobało, zwłaszcza, gdy ta żona zostaje sama z dzieckiem i stetryczałym dziadkiem, chorym na serce. Ale ja zawsze uważałam Maciusia Ogorzałkę za nadętego egoistę, więc to nawet pasuje do obrazu.
                    • iwoniaw Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 16.01.14, 19:40
                      No otóż, ja mogę zrozumieć, że ktoś na samą salę porodową to męża niekoniecznie, ale żeby tak wybywał sobie w dal tuż przed rozwiązaniem żony, w dodatku gdy w domu starsze dziecko mocno nieletnie wymaga wszak opieki, to mi się zrozumieniu wymyka.
                      • soova Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 16.01.14, 19:52
                        Stawiam na to, że autorka zapomniała, że czasy narodzin bliźniaczek to już nie PRL, i tata, który akurat ma okazję jechać na stypendium czy konkurs, nie musi na nie jechać bez względu na ciężarną żonę z małym dzieckiem i chorym dziadkiem, bo następnej okazji nie będzie, gdyż paszportu mu nie wydadzą.
                        • verdana Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 16.01.14, 20:17
                          No, to jednak nie do końca tak. Powiedzmy jest miesięczne (dwutygdniowe) czy jakieś tam stypenduium, a żona w ciąży. Ale nie mieszka sama, mieszka z dziadkiem, ówcześnie jeszcze nie stetryczałym do końca, facetem, który ma czas i moze sie zająć dzieckiem. Jesli mąż ma wrócić na poród, to ja nie widzę przeciwskazań. Tylko wtedy mamy tu poród przedwczesny, a wtedy nalezy biegusiem do szpitala, bo moze byc potrzebna natychmiastowa pomoc dla dzieci.
                          Natomiast wyjazd na termin porodu nie miesci mi się w głowie. Aczkolwiek mj własny małżonek był poza domem w czasie porosu pierworodnego, ale służba nie drużba - odrabiał wojsko.
              • k_linka Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 16.01.14, 22:34
                Nie, to nie mit ani plotki. Mnie tez dziwi, ze choc nie spytala, ale dodatkowe okolicznosci sa nieco lagodzace - pani raczej bez kasy, z roznymi problemami, grubo po czterdziestce (w rzeczywistosci rodem ze starej Jezycjady - gdzie pani po czterdziestce to "starsza pani z kokiem przetykanym siwizna"), posiadaczka doroslych dzieci sztuk 3 czy 4, mozliwe, ze tez bez usg przyszly na swiat wiec pewnie sama nie szukala info o standardach opieki nad ciezarna.
                • verdana Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 16.01.14, 23:23
                  Naprawdę, to jest możliwe, o ile pani jest absolutnie niewykształcona, trochę ociężała umysłowo i nie styka sie z ludźmi. I jej dzieci nie utrzymują z nia kontaktu, skoro są dorosłe, a w ogóle nie interesuje je ciąża matki. Poza tym, przepraszam bardzo, ale pani po 40 powinna misć USG w poprzednich ciażach. Ja jestem panią po 50 i naprawdę - w pierwszej ciąży usg miałam, choć nie rutynowo, w pozostałych - absolutna rutyna.
                  • bonika99 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 23.01.14, 03:45
                    Wrócę do głównego wątku - ktoś dzwoni na pogotowie, że kobieta rodzi w domu, wody odeszły, widać główkę [lub nie]. Nie wierzę, że wyślą wtedy 'przypadkowego laryngologa'. Zwłaszcza, że działo się to w dzień, a nie w nocy, gdy rzeczywiście mógłby powstać problem - 4 panie rodzą w szpitalu, w tym 2 cesarki na cito i naprawdę nikogo nie można wysłać do Kreski poza Idą i Kowalikiem. Ale miało być FAJNIE. To nie Gaba przyjmowała poród, tylko laryngolog Ida, co to drugiej dziewczynki nie dojrzała. Ale dojrzał ją zaprzyjaźniony chirurg i odebrał. Ubaw po pachy.
                    Nie ma co dyskutować o możliwości czy braku możliwości zrobienia usg i stwierdzeniu ciąży bliźniaczej. Miało być ŚMIESZNIE. Ale pani MM zapomniała o trzeciej dziewczynce, Marcie, co to nikt jej nie dojrzał. Wiem, walę teraz obcasem po twarzy, ale czy nie mogla być to ciąża trojacza? I biedna mała Martusia miała pecha? Bo już wszyscy się obśmiali? A jej nikt nie zauważył? ok, jestem wredna, ale trochę realistyczna.
                    • dakota77 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 23.01.14, 14:14
                      Przeciez z pogotowia przyjezdza lekarz z zespolu karetki, a nie ktos zgarniety z oddzialu.
                      • miliwati Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 23.01.14, 23:53
                        dakota77 napisała:

                        > Przeciez z pogotowia przyjezdza lekarz z zespolu karetki, a nie ktos zgarniety
                        > z oddzialu.

                        Przede wszystkim karetka nie ma kompletnie nic wspólnego z żadnym szpitalem. Karetka przyjeżdża ze stacji Pogotowia i ma lekarza z Pogotowia.
                        Acz mało kto zdaje sobie z tego sprawę i potem się słyszy gorzkie żale "pani, pół godziny czekałam na karetkę a przecież szpital po drugiej stronie ulicy".
                    • jasnecappucino Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 23.01.14, 15:33
                      Nie bardzo rozumiem o czym Ty piszesz. Do karetki nie wsiadał ( bo teraz jeżdżą ratownicy medyczni) lekarz z oddziału położniczego, tylko lekarz z pogotowia ratunkowego- więc nie mogłoby by dojść do sytuacji, że na położniczym ileś pań rodzi a lekarze w rozjazdach w karetkach.
                      I o jakiej Martusi piszesz? U Kreski nie ma żadnej Marty.
                      • emae Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 23.01.14, 17:23
                        jasnecappucino napisała:

                        > I o jakiej Martusi piszesz? U Kreski nie ma żadnej Marty.

                        Jasne, że nie ma Marty. Bonika teoretyzuje, co by było, gdyby Kreska miała trojaczki, a laryngolog Ida i chirurg Mamert nie zauważyliby trzeciego dziecka.
                      • piotr7777 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 23.01.14, 17:24
                        > I o jakiej Martusi piszesz? U Kreski nie ma żadnej Marty.

                        Wydaje mi się, że chodziło o fikcyjne trzecie dziecko, które mogłoby nie przeżyć porodu, dlatego, że nie zostało dostrzeżone.
                        Chodzi o to, że M. M. opisuje ten improwizowany, domowy poród jako coś ewidentnie humorystycznego a w realu to by takie śmieszne nie było.
                    • soova Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 24.01.14, 13:24
                      A propos tj "trzeciej dziewczynki" (absolutnie fikcyjnej do kwadratu i hipotetycznej). W mieszkanku Dmuchawca w czasie tego domowego porodu była przecież i niehipotetyczna bynajmniej trzecia dziewczynka Kasia (dobrze pamiętam imię?). Mam nadzieję, że dziadek ją wyprowadził na jakiś spacer, bo przecież oglądanie rodzącej to nieraz niezła przeprawa psychiczna dla mężczyzny, a co dopiero dla małego dziecka.
                      • kooreczka Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 24.01.14, 14:29
                        Niekoniecznie, oglądanie faceta panikującego przy porodzie to może okropne doświadczenie, ale jeszcze w pokoleniu moich rodziców starszych nikt nie wyganiał, gdy w domu rodzili się młodsi. I to było zupełnie naturalne.
                        • soova Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 24.01.14, 15:00
                          Ale jednak w standardzie końca XX wieku w środowisku wielkomiejskim dziecko jako świadek porodu mamy już się raczej nie mieści.
                          • truscaveczka Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 26.01.14, 13:20
                            Nie wiem, czy łapię się na wielkomiejską, ale dla mnie byłoby to coś mało niezwykłego. Wrzuć sobie w YT "home birth with children" i popatrz, jak odbierają to dzieci. Weź pod uwagę, ze dorosły rozumie, co się dzieje z rodzącą, dzieci nie.
                            • dakota77 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 26.01.14, 17:25
                              To ze ktos chce filmowac caly porod srednio miesci mi sie w glowie. To, ze wrzuca to na ogolnodostepny kanal na YT nie miesci mi sie wcale.
                              • seidhee Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 24.04.14, 09:57
                                A ja trochę żałuję, że na porodówce nie było jakiejś ukrytej kamery i że nie mogę sobie filmu z mojego porodu obejrzeć ;)
                          • seidhee Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 24.04.14, 09:55
                            > Ale jednak w standardzie końca XX wieku w środowisku wielkomiejskim dziecko jak
                            > o świadek porodu mamy już się raczej nie mieści.

                            Przy porodach domowych często są obecne starsze dzieci. W niektórych krajach można mieć ze sobą całą rodzinę również w szpitalu / domu narodzin.
                            Nie postrzegam porodu jako wydarzenia traumatycznego i nie martwiłabym się o dziecko, raczej o to, że nie będę w stanie skupić całej uwagi na rodzeniu ;)
                      • meg_mag Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 24.01.14, 15:05
                        do Borejkow poszli
                        • iwoniaw Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 24.01.14, 19:10
                          Do Borejków to poszli post factum, jak już siły medyczne przybyły. W opisie stało, iż Kasia bawiła się klockami nieporuszona akcją porodową Kreski i nie przyglądająca się bynajmniej.
                          • akniwlam Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 26.01.14, 19:26
                            Ale w samym momencie narodzin pierwszej z bliźniaczek Kasia z Dmuchawcem byli już u Borejków, to Patrycja im zaniosła radosną nowinę ("Ależ wy nic nie wiecie! Urodziło się! Dziewczynka! Zdrowiutka!"), a potem odbierała telefon od Gaby, że jest jeszcze jednen noworodek. Gaba odesłała Kasię z pradziadkiem pewnie wkrótce po tym, jak weszła do mieszkania. Na pewno nie było ich już na miejscu akcji, gdy dotarły tam Ida z Pulpecją (bo sytuacja jest opisana z punktu widzenia Pulpy i nie ma nic o tym, żeby mijała się z nimi na schodach).
                            I jeszcze chciałam zauważyć, że pierwsze, co powiedziała Gaba, gdy zorientowała się w sytuacji, to było "wołam pogotowie", tylko Kreska sama jej powiedziała, że już za późno (w znaczeniu, że i tak nie zdążą jej dowieźć do szpitala) i na to dictum Gabrysia poszła dzwonić po Kowalika, a gdy się okazało, że jest nieuchwytny, wezwała Idę "która o tej porze była po jednych zajęciach i przed drugimi" (czyli dr Pałys nie zostawiła na pastwę losu tłumu pacjentów - a to jej kiedyś zarzucałyśmy na forum). Gaba wystąpiła zresztą też z całkiem sensownym pomysłem, żeby Ida "złapała jakiegoś położnika w tym jej szpitalu", na co Ida odrzekła, że u niej w szpitalu nie ma położników. Czyli jednak u Gabuni istniały jakieś przebłyski zdrowego rozsądku :)
                            • dakota77 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 26.01.14, 20:19
                              A ten poloznik mial ot tak opuscic stanowisko pracy, zostawic pacjentow i po prostu pobiec Kresce na ratunek?
                              • akniwlam Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 28.01.14, 14:58
                                Skoro Ida miała przerwę, to hipotetyczny położnik (którego i tak w tym szpitalu nie było) też mógł mieć. O ile się orientuję, w wielu przychodniach lekarze, którzy pracują od rana, kończą o tej samej porze np. ok. 13. Po prostu Ida jako lekarka, przebywająca w danej chwili w szpitalu, miała największe szanse na szybkie dorwanie kogoś, kto byłby w stanie odebrać niespodziewany poród. Oczywiście Gabriela powinna była jeszcze zadzwonić na to pogotowie, tak jak wcześniej sama wymyśliła, to nie ulega wątpliwości. Na pogotowiu pracowali na pewno i wtedy doświadczeni ratownicy, którym już się zdarzyło przyjmować poród, w końcu takie błyskawiczne porody w domu czy w karetce naprawdę się zdarzają i załoga musi sobie radzić bez położnika. Ale wezwanie na pomoc Idy, która mogła mieć "pod ręką" jakąś położną, też całkiem głupie nie było i miało jakieś szczątkowe umocowanie w realiach. Dzisiejsza Gaba pewnie by sama ten poród odebrała i to śpiewająco, a wtedy miała stracha i myślała, że nie da rady...
                • ciotka_scholastyka Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 23.04.14, 12:43
                  > sama nie szukala info o standardach opieki

                  Sama napisałaś - standardach. Przepraszam uprzejmie, ale taki numer to byłby możliwy, gdyby chodziła do "baby" ze wsi, a nie do lekarza w 2012 roku w dużym mieście (też twoje słowa). USG to nie tylko standard, jest wpisane w usługę, jak ktoś tam zauważył, z tego się lekarz rozlicza i nie ma opcji że tego nie robi. Gdyby dziecku/matce coś się stało, i wyszłoby na jaw, że nie było w ciąży usg, to byłby kryminał bez dwóch zdań. Sorry, ale ja nie wierzę w tę bajeczkę. To takie sobie polskie gderanie, bo przecież wszyscy lekarze to konowały i tylko na pieniądze łase. Równie prawdopodobne, jak operacja ślpej kiszki na żywca, bo lekarz nie ma zamiaru tracić pieniędzy na znieczulenie.
                  • morekac Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 23.04.14, 23:13
                    Ale Kreska rodziła w 1992 r., nie w 2012. A w 1992 badań USG nie było w standardach usług świadczonych przez NFZ - nie było NFZ czy Kas Chorych i podejrzewam, że panowała pewna dowolność - tam, gdzie mieli USG, to robili, tam gdzie nie mieli - nie robili . Sama pamiętam moje zdziwienie, kiedy wreszcie wprowadzono standard 3 badań USG w ciąży - bo byłam pewna, że to już dawno należy się w każdej ciąży. Było to mniej niż 15 lat temu, bo moja druga córka była już na świecie.
                    Pamiętam rodzinne ekscytacje, że jedna z ciotek miała robione USG w 1989, co trzeba było jakoś specjalnie załatwiać (bo nie było to oczywistą oczywistością tak jak teraz). Raptem 3 lata wcześniej - z pewnością wiele kobiet nie miało wtedy robionego USG w ciąży, zatem i Kreska mogła się uchować, zwłaszcza jeśli chodziła do jakiejś staromodnej państwowej przychodni. W 1992 aparat do USG nie stał w każdym gabinecie, nie każdy też lekarz posługiwał się nim jak długopisem - możliwe, że na bezpłatne USG kierowano tylko w bardzo podejrzanych przypadkach, nie zaś każdą panią jak leci, i to kilka razy.
                    Nie mówiąc już o tym, że dawniej nie było internetu i wikipedii - i autorce nie było tak łatwo sprawdzić, jakie badania wykonywane są w ciąży oraz jak się wykrywa bliźniaki.
                    • jottka morekac 23.04.14, 23:57
                      jak już szarpiesz sędziwy wątek, to weź na niego spójrz dokładniej:) odnoga w nim powstała, która dotyczyła nie perypetii literackich, tylko ponoć istniejącego realnie w 2012 roku ginekologa, który, fuja i fubrawiec, żadnych usg miał nie robić. i to jego dotyczyły wzmianki o standardach, z których lekarze są rozliczani, a nie tego, co pani mm mogła wiedzieć czy też nie.

                      a wracając do merita - w wielkim mieście poznaniu pod zachodnią granicą nieułomna na umyśle kobieta o potężnych znajomościach w lekarskim świecie na pewno by to usg miała albo te upiorne bliźniaki w inny sposób zostały wymacane, że tak powiem. one przecież były potrzebne autorce wyłącznie dla efektu komicznego i rzeczywista rzeczywistość jest tu kompletnie nieistotna.
                      • morekac Re: morekac 24.04.14, 00:23
                        Usiłowałam się zorientować w drzewku, ale chyba nie dałam rady... ;-(
            • tt-tka Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 23.04.14, 11:41
              od czapy, ale przypomniala mi sie cudna scena z rodziny zastepczej plus - alutka przekonana o swojej ciazy pyta jadzie, jak rozpoznac plec u plodu, bo przeciez oni tam na wsi maja jakies stare magiczne metody - odp. jadzi " u nas na wsi to sie USG robi"
    • aleksandra1357 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 28.01.14, 09:29
      Dziewczyny, czy Wy naprawdę myślicie, że przed USG nikt nie wiedział, że będzie miał bliźniaki???
      Doświadczona położna w XIX wieku brała trąbkę i słuchała tętna przez powłoki brzucha oraz ustalała położenie dzieci przez dotykanie brzucha.
      No weźcie się!
      • dakota77 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 28.01.14, 11:27
        Ty czytalas ten watek, czy tylko tak weszlas zeby po nas pojezdzic? Bo ten watek wzial sie z tego, ze nie podoba nam sie to, jak autorka przedstawila porod Kreski.
        Sama sie wez, ze tak doradze.
        • aleksandra1357 Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 28.01.14, 12:17
          Oj tam, od razu pojeździć, bardzo Was lubię.
          Wątek przeczytałam w 75% i wszędzie widzę ten dziwaczny argument, że Kreska musiała wiedzieć, że będą bliźniaki, bo było USG. A może nie była na USG, a może było obowiązkowe. Otóż niepotrzebne jest USG, by stwierdzić ciążę bliźniaczą.
          Powiem więcej: matka, która była już kiedyś w ciąży (a Kreska była), prawie zawsze pozna, że jest w ciąży bliźniaczej, bo nóżki kopią z dwóch stron i brzuch dwa razy większy.
          Tak więc USG zostawiłabym na boku i wkurza mnie to mniemanie, że przed erą USG matka się dowiadywała o bliźniakach w czasie porodu.
          Oczywiście bywają jakieś dziwaczne wyjątki.
          A co do tematu samego wątku, to oczywiście zgadzam się w 100%, że pogotowie powinno było być wezwane i wszelkie psychoanalizy forumek o obcości lekarzy spoza rodziny budzą mój głęboki szacunek :)
          • jottka Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 28.01.14, 12:38
            aleksandra1357 napisała:

            > Wątek przeczytałam w 75%

            a do tego któryś kolejny wątek z rzędu:) to nieszczęsne usg pojawiło się jako argument ostateczny, ale nie jedyny. gdy ileś tam wątków temu (tu i na ematce) po raz pierwszy podniesiono kwestię osobliwego, łagodnie mówiąc, zachowania jeżycjadowych postaci podczas porodu kreski, okazało się, że argument, że "niemożliwe, żeby kreska nie wiedziała, że będzie miała bliźniaki" jest niewystarczający, bo zdarzały się przypadki nierozpoznania ciąży bliźniaczej w warunkach sprzed usg.

            i stąd badanie usg stało się nagle kluczowe dla zachowania reputacji pani mm jako pisarki realistycznej:) tyle że wtedy okazało się, że konieczne jest, by kreska, mieszkanka wielkiego miasta w zachodniej części kraju, z kupą znajomych wśród lekarzy, tego właśnie badania nie miała...
          • sanciasancia Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 28.01.14, 14:39
            > Powiem więcej: matka, która była już kiedyś w ciąży (a Kreska była), prawie zaw
            > sze pozna, że jest w ciąży bliźniaczej, bo nóżki kopią z dwóch stron i brzuch d
            > wa razy większy.
            Matka mojej koleżanki, będąc w ciąży z jej młodszym rodzeństwem się nie zorientowała. Lekarz, prowadzący ciążę i obsłuchujący brzuch też nie.
      • morekac Re: Poród Kreski w domu ( " Pulpecja") 23.04.14, 23:21
        Moja mama nie wiedziała. Jej lekarz też nie - tzn. chyba miał jakieś podejrzenia, bo z zafrasowaną miną latał stetoskopem po brzuchu - ale cały czas były to tylko podejrzenia, nie zaś pewność. A było to w roku pańskim 1970, nie w XIX wieku.
        Nie przeceniaj XIX wiecznych lekarzy czy położnych - mimo wszystko jasnowidzami nie byli, medycyna dopiero co zaczęła być bardziej skuteczna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka