Dodaj do ulubionych

Żal mi Ignacego G. Stryby

24.11.14, 01:01
Cześć i czołem,

nie było mnie tu bardzo długo, dlatego chciałam przywitać się raz jeszcze i bardzo proszę o jelitko i szklane korale na szyję (czy one nie były jakoś potwornie ciężkie, tak swoją drogą?).

Szukałam podobnego wątku i nie udało mi się znaleźć, ale jeśli się powtarzam, to bardzo proszę również o stosowne pouczenie.

Muszę przyznać, że po przeczytaniu "Wnuczki" dominującym uczuciem jest u mnie bezbrzeżny smutek z powodu postaci Ignacego Grzegorza. Nie jestem w stanie zrozumieć, skąd bierze się taka potworna niechęć do tego chłopaka ze strony praktycznie każdej osoby, jaka staje na jego drodze - wliczając w to samą autorkę.
Mnie samą potwornie drażnił jako dziecko-geniusz, kabel i przemądrzały smarkacz faworyzowany przez dziadka, ale jaki problem mają z nim wszyscy teraz? Poszturchiwany, strofowany przez całą rodzinę, która patrzy na niego z politowaniem, włącznie z jego własną, kochającą i wspierającą cały świat, matką, która - jak mi się wydaje po scenie, w której wyobrażała sobie przyszłość Józina - też postawiła na swoim synu krzyżyk.
Cała "miła, ciepła i dobra" Borejcza rodzina nie potrafi dostrzec w nim zalet aż do tego stopnia, że Ignacy - który jako dzieckiem promieniował pewnością siebie - dziś nie jest w stanie nawet doradzić Dorocie, jaki prezent powinna wymyślić dla tajemniczego rycerza, ideała-Józina. On, Ignacy-romantyk, sam mówi, że jego kuzyn byłby w tym lepszy!
Dlaczego nie możemy zobaczyć Ignacego, który np. czuje się jak ryba w wodzie, spotykając się na piwie ze znajomymi ze studiów i rozmawiając z nimi o sztuce? Nie, za każdym razem zostaje nam przedstawiony obraz wiecznie odklejonego chłopca, który nie potrafi odnaleźć się na wsi (skandal), jest wieczną fajtłapą, siada na szerszeniach, rozbija samochody, nie umie złapać równowagi na motorynce, parzy się patelnią i nosi śmieszne ubrania. Po prostu taki rodzinny klaun. Nikt mu nie powie wprost, że spodnie, które wybrał, są idiotyczne, nikt go nie zabierze na parę lekcji prowadzenia samochodu, tylko wszyscy z niego szydzą na boku, ewentualnie mu w milczeniu współczują.
Może przesadzam, nie wiem, ale czy tylko ja postać Ignacego odbieram w ten sposób?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 07:52
      fakt, dawiej byl irytujacy, teraz jest zalosny
      • szprota Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 08:26
        Kiedyś był nieznośny - mały przemądrzały kapuś (pamiętajmy jednak, że z inspiracji i za pełną aprobatą dziadka). Teraz w nim widzę lekko pretensjonalnego, ale dość mądrego chłopca o sporej wrażliwości. Nie rozumiem, co śmiesznego jest w jego fobiach jedzeniowych (i dlaczego po prostu nie przeszedł na weganizm?) ani, tym bardziej, w jego lęku przed szerszeniami - konia zrzędę temu, kto nie ma żadnych strachów przed osami, pająkami czy wijącym się robactwem.

        Żałosny - nie.
        • tt-tka Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 09:09
          szprota napisała:
          Teraz w nim widzę lekko pretensjonalnego, ale
          > dość mądrego chłopca o sporej wrażliwości.

          wrazliwy bardzo, tylko jak wszyscy borejkowie glownie na swoj temat
          faszerowanie nieszczesnej Magdy poezja od dwoch tomow wrazliwosci imho nie dowodzi
          mam wrazenie, ze MM postac , ktora stworzyla - geniusz od kolebki - przerosla do tego stopnia, ze altorka sama go znielubila
          • verdana Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 09:32
            To jest wrażliwy 14-latek góra. 19-20 latek , zachowujący się tak, jak Ignacy nie jest "wrażliwy", jet opóźniony w rozwoju społecznym i emocjonalnym. Jego geniuszu absolutnie nie widać - jest tylko deklaratywny.
            • meg_mag Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 11:18
              ale tacy, nawet sporo starsi, w naturze sie zdarzaja, niestety, skadinand wiem :(
        • ananke666 Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 22:18
          Szproto zastanawiam się, czy dalej śmiać się z konia zrzędy, czy ogłosić wyrok jak za błąd :)
          • zua.laura Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 22:33
            Konia zrzędę odebrałam jako zamierzonego;)
    • kopiec_esmeralda Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 09:43
      No bo niestety on jest irytujący. Mam wrażenie, ze sama MM pogubiła się, najpierw stworzyła przemądrzałego miągwę i szpiona rodzinnego w dobrej wierze, ze zostanie doceniony jego intelekt, potem widząc, jaki to pajac w serduszkach, w McD chciała go zrehabilitować i to się w miarę udało, a teraz Ignac jr już dorosły znowu się cofnął w rozwoju i zachowuje się jak wczesny adolescent. Chyba miał to być element komiczny Wdo,a jest żałosny i budzi tylko litość połączoną z irytacja. To nie jest normalne dla dwudziestolatka, co ten twór literacki pod nazwą Ignacy Grzegorz Stryba wyprawia.
      PS. LAvanta, serio proponujesz IGS pójście z kolegami na piwo? To niemożliwe w jego wykonaniu, piwa pewnie nie pija wcale (już widzę wykład na tego plebejskiego napoju w aspektach historycznym i kulturowym), kolegów zabiłby tymi swoimi mądrościami, a oni jego śmiechem.
      • kopiec_esmeralda Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 09:44
        na temat tego - uciekło słówko
      • koriolanus Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 09:56
        A ja lubię postać Ignacego Grzegorza, tak jak wcześniej lubiłam emo-Kozia ;-) Jest po pierwsze - możliwe że nie celowo - prowadzona bardzo konsekwentnie, czyli rodzinny hołubiony geniusz w zetknięciu ze światem zewnętrznym okazuje się kujonem i miągwą. I nie radzi sobie sam ze sobą i światem, co jakoś budzi moją sympatię. I choćby uratował setki Józinów, choćby rozbił głowy tysiącom dresiarzy przy pomocy kłódki miłości, to zawsze będzie uważany za łamagę. To wbrew pozorom bardzo prawdziwe i bardzo mi się podoba. Pytanie, czy to jest postać przemyślana od początku do końca, czy też po prostu tak wyszło. Podejrzewam że niestety to drugie.
        • azw2 Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 20:11
          Ja tez podejrzewam to drugie. W ogóle mam przemożne uczucie wyślizgiwania się MM postaci i życia swoim życiem i załatwia je potem jak motyle w siatkę małżeństwa albo wygania poza granice. Takim kluczowym przykładem dla mnie jest Laura. Mam wrażenie że Ignacy Grzegorz też wyślizguje się MM a ratunkiem ( ale i zabiciem postaci) dla niego będzie znalezienie takiej panny jak jego babcia :)
      • tt-tka Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 10:01
        swoja droga ciekawa jestem reakcji gaby, gdyby synek wrocil po kilku piwach - Ida bis ? a moze w ogole nie zauwazylaby ?
        • meduza7 Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 10:32
          Byłby wybuch rozpaczy, szloch za zamkniętymi drzwiami, a potem długotrwałe wpędzanie syna i całej rodziny przy okazji w poczucie winy za pomocą pociągania nosem, drżącego głosu i oczu zachodzących łzami na sam widok wyrodnego syna bądź reklamy piwa na bilboardzie za oknem.
          • zua.laura Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 11:04
            Tego już nie dałoby się zwalić na geny niedobrego tatusia;) ciekawe, kogo by obciążyła...
            • hopdoprzodu Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 11:14
              zua.laura napisał(a):

              > Tego już nie dałoby się zwalić na geny niedobrego tatusia;) ciekawe, kogo by ob
              > ciążyła...

              Iiii tam, w wyobraźni wszystko się mieści, nawet Gaba łkająca, że Ignacy taki podobny do ojca, cóż z tego że Laury :) :) :)
              • zua.laura Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 11:51
                Hopdoprzodu napisał(a):
                "Gaba łkająca, że Ignacy taki podobny do ojca, cóż z tego że Laury :) :) :) "

                :D:D:D wyobraziłam to sobie i kwiczę;)))))
                masz rację, za to też by był Pyziak odpowiedzialny - ot, Ignaś spojrzał kilka razy i się w niego zapatrzył
                bo wiecie, Pyziak Zuemi Genami Emanuje
                • morekac Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 17:23
                  To raczej przyszła matka musiałaby się zapatrzeć na Pyziaka.
                  Że ryczała za CNUKiem przez lat 20 z okładem, to i byłoby możliwe.
        • agafiatichonowna Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 10:49
          Ignaś to tak w opozycji do Józina wykreowany. Nie wiem dlaczego autorka uznała, że muszą się do tego stopnia różnić. Jak jeden mięsożerny mruk i macho, co to i gwóżdz wbije, technicznie ogarnięty, jeżdzi jak Hołowczyc, tokarka mu niestraszna i prace jubilerskie na niej wykona, to drugi musi /?/ być niemyta sierota, która o każdy włos na dywanie się potknie, półdupki sobie głupio zaogni, autko uszkodzi, trawki na obiad skubnie, bo wszystko co odzwierzęce jest be.
          • croyance Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 12:16
            Ignas jest przede wszystkim pokazany jako malo meski, i w tym jest IMO clou braku sympatii autorki.
            • kopiec_esmeralda Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 12:35
              Mało męskich tam jest wielu, Ignac senior, Grześ Stryba, który dopiero we Wdo trochę się ogarnął, Bernard, Kozio.
              • ginny22 Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 20:39
                Chyba trzeba zdefiniować, czym jest "mało męski". Bo nie zdarzyło mi się myśleć o Grzegorzu czy nawet o Koziu w ten sposób. Przecież męskość - nawet u dawnej MM - to nie była tylko fizyczna siła i gburowatość w wydaniu Józinka z "McDusi"!
                • kopiec_esmeralda Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 07:10
                  Pewnie tak, każda z nas męskość definiuje przez własne doświadczenia. Józek też nie jest da mnie męski :)
                  • croyance Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 30.11.14, 03:31
                    Ale dla MM jest.
                • croyance Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 30.11.14, 03:31
                  Kiedys nie byla, ale teraz jest, vide macho kibol Jozinek. Najwyrazniej taki wzorzec zaczal sie MM z wiekiem wydawac bardziej atrakcyjny.
            • szprota Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 23:43
              croyance napisała:

              > Ignas jest przede wszystkim pokazany jako malo meski, i w tym jest IMO clou braku sympatii autorki.

              Na początku lat 90., na spotkaniu autorskim, M.M. mówiła, że zarzucano jej m.in nieumiejętność tworzenia męskich postaci (a może czytałam to w jakiejś zbiorczej recenzji?) - że generalnie chłopcy w powieściach dla dziewcząt to takie trochę mniej gadatliwe dziewczynki, podobnie dobrze rozpoznające, co czują i podobnie dobrze komunikujące uczucia. A gdy M.M. (czy Siesicka) zaczynały swoją karierę, chłopcy nie byli socjalizowani w tym kierunku, a i teraz nie zawsze są.

              Więc może Józinek to próba napisania po latach takiego megamęskiego bohatera, który ledwo-co ogarnia, jakie nim szarpią emocje, a już na pewno ich nie wyrazi inaczej niż czynem, przeważnie o charakterze przemocowym. A Ignaś w contrze, bo kliszy dwóch całkowicie różnych braci czy sióstr jednak trudno się oprzeć.
              • kopiec_esmeralda Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 07:23
                Tak, zgadzam się z tym, ze MM ma problem z mężczyznami książkowymi. O ile radzi sobie z małymi dziećmi, kobietami i starcami, to z mężczyzną dojrzałym ma problem. Nieraz zastanawiałam się, z czego to wynika, to popadanie w skrajności w opisach ich, albo unikanie tematu. Ma swoje doświadczenie rodzinne, więc nie powinna to być terra incignita, a jednak tak to wygląda.
            • slotna Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 04.12.14, 23:54
              > Ignas jest przede wszystkim pokazany jako malo meski, i w tym jest IMO clou bra
              > ku sympatii autorki.

              Mnie cholernie przypomina mojego przyjaciela-geja, w zainteresowaniach rowniez. Nie wierze w te Magdusie :P
          • kajaanna Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 19:44
            Obawiam się, że Ignacy G.S. miał być takim Elementem Komicznym, takim fajtułapą, spadającą ze stołka, gdy kuzyn podetnie nogi krzesła [ojej, jakie śmieszne!] i gdy od niego dostaje bęcki, a cała rodzina ma to w odwłoku, bo przecież to mazgaj wyhodowany na piersi dziadusia.

            Zaraz - a może MM chce przekazać, że ignacoborejkowe wychowywanie Platonem jest Złem?
            • ananke666 Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 22:20
              Za fajtułapę Kajaanna zostaje skazana na przejażdżkę na Szprotowym koniu-zrzędzie z bojową pieśnią "Wlazł kotek na płotek" na ustach.
      • lavanta Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 19:32
        Właśnie zastanawiam się, czy to faktycznie miał być element komiczny, czy może jednak ta nieporadność i fajtłapowatość Ignacego nie ma być celowym elementem odbrązowienia Gaby, która w jego przypadku nie spisuje się najlepiej jako matka - czego przykład mamy we "Wnuczce" podany na tacy (kwestia prowadzenia samochodu). Poza tym Ida ewidentnie wytyka Gabie miągwowatość Ignasia, żeby w ten sposób podnieść swoje ego podupadłe w wyniku tego, że Józek nie dostał się na medycynę (a Ignacy pewnie by się dostał - chociaż, jak słusznie zauważyła verdana, jego geniusz jest tak naprawdę deklaratywny). A Gaba nie reaguje na to ani słowem, co można by odczytać jako "nie będę wchodzić z tobą w dyskusję na ten temat, znam wartość mojego syna", gdyby nie fakt, że ewidentnie ją to gnębi (scena w ogrodzie, kiedy myśli o przyszłości Józka).

        No to nie na piwo, a na koktajl z mleka sojowego i jagód goi - bez problemu widzę Ignacego jako króla poznańskiej hipsteriady :).
        • adorabelle-dearheart Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 24.11.14, 21:49
          Nie sądzę, żeby miał być elementem wyłącznie komicznym, acz jest coś w tym, że jak ktoś ma popełnić gafę to raczej I.G., bo przecież nie Jożin, nie, nie! Mam wrażenie, że kimś takim była w KK Ida, tylko że Ida, mimo kompleksów, była silna, dzielna i samodzielna, no i nikt za jej plecami nie wyzywał jej od miągw, a wyzywana w twarz (przez Gabę) potrafiła się odciąć.

          Ignaś wydaje mi się całkiem konsekwentnie prowadzoną postacią i do tego zbieżną z deklaracjami odautorskimi: z jednej strony wrażliwy, bardzo zdolny i świadomy tegoż, z drugiej strony egocentryk o wybujałym ego (i tego trochę mniej świadomy, a raczej nie przyjmujący tego do wiadomości).

          Mam wrażenie, że głównym problemem w jego odbiorze jest brak jakichkolwiek naturalnych rówieśników w tle (ok, poza kuzynem-Jożinem i Dorotą w WdO, ale oni nie są "środowiskiem rówieśników"), ale to moim zdaniem problem większości bohaterów od mniej więcej Córki Robrojka.

          Jest to o tyle dziwne, że o ile w liceum chodzi się do klasy z grupą często dość przypadkowych ludzi, to na studia jednak idzie się z wyboru i łatwiej spotkać kogoś z podobnymi zainteresowaniami czy spojrzeniem na świat. No i że jest się pełnoletnim, co oznacza, że nawet bardzo grzecznym dzieciom zdecydowanie więcej wolno ;))
          Grupa znajomych hipsterów (zgadzam się, że I.G. mógłby być królem poznańskiej hipsteriady! :D), młodocianych poetów, znajomych ze studiów, kogoś, kto lubi Ignacego, takiego jakim jest albo chociaż dzieli z nim jakiś wycinek jego pasji/spojrzenia na świat bardzo by pomogła w zrównoważeniu tej postaci. Acz mam wrażenie, że MM nie zna za dobrze środowiska studenckiego, więc o nim nie pisze. Z drugiej strony, Prus pisząc Lalkę też chyba nie znał, a studentów z kamienicy baronowej Krzeszowskiej opisał genialnie. Ale to jednak trochę inna liga.
          • kopiec_esmeralda Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 07:19
            No właśnie ta jego bardzozdolność jest deklaratywna. Znam bardzo zdolnych ludzi w tym wieku, nie marudzą na własny temat, tylko zdobywają laury i nagrody na międzynarodowych konkursach. Co prawda w naukach ścisłych i konkretnych, a nie ogólnie "w humanistyce", ale jeśli się jest "bardzo zdolnym", to raczej nie snuje się z tą świadomością z kąta w kąt, tylko jakoś realizuje swoje nieprzeciętne możliwości. A historia sztuki, skądinąd miła w studiowaniu, nie wymaga nadzwyczajnych zdolności - oczywiście nie sugeruję, że Stryba jr jest tumanowaty ( tylko w dziadzinie życia jest upośledzony), ale tych nieprzeciętnych zdolności nie widzę poza gadaniem na ten temat.,
            • potworia Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 14:47
              Przewinęłam się przez kilka humanistycznych wydziałów i historia sztuki była wśród nich tym najbardziej wymagającym. Miło było tylko na niektórych zajęciach, poza tym masa pamięciówy, dyscyplina, brak miejsca i przyzwolenia na humanistyczne ple-ple. Gdyby dorzucić, że I.G. S. ma na koncie, oprócz nadprzeciętnej średniej, pierwsze publikacje w poważnych periodykach, wystąpienie na międzynarodowym sympozjum, poczytnego bloga o sztuce, to wystarczyłoby, żeby stworzyć obraz wybitnie zdolnego studenta pierwszego roku. Ale on czyta Gombricha. Zacna lektura, ale wśród ambitnych przyszłych kuratorów i badaczy - trochę obciach.
              • pavvka Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 15:05
                potworia napisał(a):

                > Przewinęłam się przez kilka humanistycznych wydziałów i historia sztuki była wś
                > ród nich tym najbardziej wymagającym. Miło było tylko na niektórych zajęciach,
                > poza tym masa pamięciówy, dyscyplina, brak miejsca i przyzwolenia na humanistyc
                > zne ple-ple.

                Ale z całym szacunkiem, to, że dane studia wymagają dużo kucia, nie oznacza że są wymagające intelektualnie.
                • potworia Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 16:23
                  Jasne, że nie. To, że studia wymagają dużo kucia, oznacza, że wymagają dużo kucia. I pod tym względem są wymagające. Ale, żeby w danej dziedzinie zasłużyć na miano "wybitnie zdolnego" trzeba się spośród tabunu kujonów czymś wybić. I to już wymaga jakiegoś nadprogramowego wkładu intelektualnego.
                  • dakota77 Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 16:53
                    No wiec wlasnie. Moze i jako dziecko IG rysowal od reki idealne kolka :P Ale jego geniusz juz wtedy byl bardzo deklaratywny, a teraz, kiedy chlopak jest dorosly, nie moze sie wykazac zadnymi szczegolnymi osiagnieciami. Na czym niby ma polegac jego wyjatkowosc? Co takiego niezwyklego ma do zaoferowania?
                    • vi_san Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 17:15
                      Maturę zdał?
                      Zna budowę sonetu?
                      Lubi wiersze?
                      Ma loczek i czółko?
                    • adorabelle-dearheart Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 19:03
                      Ej no, ale sonet, sonet! Trzeba jednakowoż być zdolnym literacko, żeby napisać sonet (cóż z tego, że logicznie się kupy nie trzymający, o to autorce chodziło). Poza tym jest oczytany, a we wcześniejszych tomach jest ciągle wspominane, że np. nauka przychodzi mu bezproblemowo. Poza tym ewidentnie zgłębia, to czym się interesuje (np. faza na kryminały). Nie pamiętam ani jednego zdania z książek, gdzie Ignaś narzeka, że nie lubi jakiegoś przedmiotu (jak np. Pyza matematyki) albo że cokolwiek, czego się uczy go nudzi. Czy naprawdę trzeba dużo więcej, żeby uznać 19-latka za zdolnego człowieka? Musi jeszcze prowadzić poczytny blog i jeździć na sympozja?
                      • kopiec_esmeralda Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 19:18
                        No, ale to wszystko nie świadczy o wybitności. Soneciki wymęczał, młodzież nagminnie pisze wiersze, a reszta, czytanie książek i bezproblemowa nauka wcale nie są czymś wyjątkowym. Faza na kryminały. Nio, to faktycznie musi być bardzo wybitny intelekt. Jeszcze można dodać wkuwanie słownika.
                        • adorabelle-dearheart Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 19:22
                          No, ale on jest kimś wyjątkowym na tle swojego kuzyna Józinka, nie...? A nie całej ludzkiej populacji? Nigdy nie miałam wrażenia, że MM kreuje Ignasia na najbardziej światły umysł Jeżyc.
                          • dakota77 Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 19:52
                            No wiec wlasnie nie, mialam zupelnie inne wrazenie. Moim zdaniem rodzina uwaza IG za jednostke wybitnie zdolna nie tylko w stosunku do kuzyna, a ogolnie. A to sie nijak nie zgrywa z rzeczywistoscia.
                        • morekac Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 20:41
                          młodzież nagminnie pisze wiersze
                          Synowa Dąbek-Nowackiej też pisywała poezję za młodu...
                      • dakota77 Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 19:51
                        Zglebianie interesujacych zagadnien to chyba cecha kazdego inteligentnego, interesujacego sie czymkolwiek czlowieka? A nie osoby, o ktorej slyszymy iles razy, ze jest geniuszem, jednostka wybitnie zdolna?
                        Sonet nie robi na mnie wrazenia, bo nie o metrum w sztuce chodzi. Ignas nauczyl sie zasad, OK, ale napisal dzielo ekhem, mierne. I co w tym wybitnego?
                        • adorabelle-dearheart Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 20:12
                          Zgadzam się, ale wydaje mi się, że celem MM było przedstawienie inteligentnego dzieciaka o zainteresowaniach literackich i jednak możliwościach raczej ponadprzeciętnych, acz mało przystosowanego do życia w grupie i mało samodzielnego. I taka postać jej wyszła. Trupki begonii i telefon milczący jak ciemny grobowiec są mierne i przeciętne, ale jednak sonet z metrum napisany w wieku kilkunastu lat, bez przesady.

                          Trochę tutaj staję okoniem, bo dyskusja o tym, czy Ignaś ma prawo być określany przez narratora i postaci książkowe mianem wybitnego, czy jednak nie, zaczyna mi przypominać dyskusję o parmezanie Pulpy.
                          • kopiec_esmeralda Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 20:14
                            Ma prawo być nazywany przez nich nawet wielbłądem, ale czytelnik może mieć odmienne zdanie na podstawie obserwacji faktów przedstawionych.
                            • adorabelle-dearheart Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 20:25
                              No, ma, ale mnie jako czytelnika to jakoś straszliwie nie razi. Jak dla mnie Ignaś jest kreowany na "wybitnego" wyłącznie przez część kochającej rodziny rozczulających się nad jego zainteresowaniami i osiągnięciami, i ew. szkołę - elementy rzeczywistości, w których się sprawdza i gdzie znajduje uznanie. Znam i znałam tak traktowane osoby, chociaż żadna z nich nie prowadziła poczytnego bloga i nie jeździła na sympozja, po prostu były bardzo dobre w tym, czym się zajmowały, miały potrzebę dochodzenia do perfekcji w tym, czym się interesują i podobnie patrzę na Ignasia. Krótko mówiąc: Ignasie istnieją!
                              • dakota77 Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 20:29
                                No pewnie ze sa. Chcialabym jednak wiedziec, ze Ignas jest w czyms dobry, bo na razie wiemy tylko, ze rodzina go ma za geniusza, a u niego wielkie jest na pewno przewrazliwienie na wlasnym punkcie. Ale moze dobrze, ze nie slyszymy o jego osiagnieciach, bo tak dostajemy ciekawszy obraz osoby, ktora wcale nie jest tak wybitna, jak chce ja widziec bezkrytyczna rodzina ;-)
                                • kooreczka Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 20:36
                                  Ale z tego co pamiętam on nie jest w szkole, on jest na studiach.
                                  Właśnie pierwszy rok studiów to czas, kiedy człowiek boleśnie przekonuje się, że takich wyjątkowych jak on to są na pęczki. To co wzbudzało zachwyt w liceum tutaj każe postarać się bardziej, materiału na każdy egzamin tyle co na maturę, tryb życia zupełnie inny- trzeba czasu, żeby się przyzwyczaić. Ale Ignaś nadal jest wunderkindem z naciskiem na "kindem".
                                  • adorabelle-dearheart Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 20:43
                                    Właśnie dlatego jedyne co mnie razi w jego postaci to brak znajomych rówieśników. Albo powinien znać podobnych i poczuć się pewniej, że nie on jedyny ma mało popularne zainteresowania, albo właśnie odkryć, że tego kwiata jest pół świata i trochę zejść z tonu.
                                    • agafiatichonowna Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 21:02
                                      Problemem Ignasia jest to, że jest zdolny tzn. ma łatwość w przyswajaniu wiedzy, natomiast nie ma żadnego talentu.
                                      • zua.laura Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 22:31
                                        Agafiatichonowna napisała:
                                        "Problemem Ignasia jest to, że jest zdolny tzn. ma łatwość w przyswajaniu wiedzy, natomiast nie ma żadnego talentu. "

                                        O, to, to! Trafiłaś w sedno! Powiem więcej: dobrze się zapowiadał, bo jak dla mnie ma całkiem konkretny intelektualny i osobowościowy potencjał, mimo to brak wspomnianego tu talentu nie pozwala mu się sensownie realizować. Dlatego z niego taki ni pies, ni wydra, niespełniony geniusz
                                        • kopiec_esmeralda Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 26.11.14, 07:32
                                          Zdolny i mający dobrą pamięć, lecz przez rodzinkę uznany za geniusza. Zaryzykuję, ze właśnie to wypaczyło mu osobowość na wieki wieków. Przypadek do terapii. Ciekawe, czy z Łusią będzie podobnie, czy dojrzewając znormalnieje.
                                          • croyance Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 30.11.14, 03:48
                                            W ogole to jednak jest dziwne - Borejkowie konsekwentnie przedstawiani as jako intelektualisci, wiec troche zaskakujace jest, ze bycie ogolnie zdolnym traktowane jest w taki sposob. Gdyby Ignas byl pierwszym od trzech pokolen czlonkiem rodziny, ktory poszedl na studia, to mialoby jeszcze sens; ale w jego rodzinie wszyscy sa wyksztalceni, jego matka, na litosc, jest profesorem i ma od lat doczynienia z roznymi, czesto pewnie bardzo zdolnymi studentami. Skad wiec przekonanie o wyjatkowosci i wybitnosci Ignasia?
                                            • tt-tka Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 30.11.14, 11:18
                                              croyance napisala
                                              w jego rodzinie wszyscy sa wyksztalceni (...), skad wiec przekonanie o wyjatkowosci i wybitnosci Ignasia ?

                                              ano stad, ze on z tej rodziny
                                              juz w wieku pieciu miesiecy z takim znawstwem cos tam, a to z racji wiadomych genow- to opinia jego matki, ktora swoich sadow nie ma zwyczaju weryfikowac - geniusz pieciomiesieczny bedzie nim dozywotnio :-)
                                              • kooreczka Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 30.11.14, 12:49
                                                Konspiracyjnym szeptem- miał tego, no wiecie, ptaszka. Ptaszki bowiem z zasady robią z człowieka bógwico wokół którego należy tańczyć na palcach.
                                                • tt-tka Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 30.11.14, 12:57
                                                  aaaaaa
                                                  a jozinek mial wiekszego i po temu altorka go bardziej ukochala :-)
                                                  wszystko jasne
                                    • potworia Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 21:22
                                      Ale relacje rówieśnicze kuleją u wszystkich Borejkowych latorośli. To wielka słabość Neo i - zaryzykuję tezę - podstawowa przyczyna jej błędów i wypaczeń.
                          • dakota77 Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 20:21
                            A mnie nie. Parmezan byl czepialstwem stulecia. Ignas zdecydowanie jest zolnym chlopcem i typem intelektualisty, ale za geniusza uwaza go rodzina i narrator w komentarzu odautorskim, ale nie bardzo wiemy na czym ta wyjatkowosc jego umyslu mialaby polegac.
                        • staua Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 26.11.14, 16:18
                          Po prostu rodzina uwaza go za geniusza, to nie znaczy, że naprawdę nim jest. Więcej, to niebezpieczne, znałam kilku takich osobnikow, którzy ciężko przeżyli zderzenie z rzeczywistością (a licealne osiągnięcia mieli chyba większe niż Ignaś, np. byli olimpijczykami. Niestety, w dorosłym życiu wcale nie poradzili sobie tak wspaniale, jak można było przewidywać patrząc na nich w wieku maturalnym, i moim zdaniem, to wlaśnie wpajane im przekonanie o genialności im zaszkodziło. Oczywiście to zależy od osobowości, podatności na tego typu wpływy).
                        • croyance Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 30.11.14, 03:39
                          Kazda z nas, jak tu siedzimy, moze napisac lepszy sonet ... Moze nie mega wybitny, ale to przeciez zadna filozofia ...
                      • staua Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 26.11.14, 16:09
                        Ależ on właśnie MIAŁ blog… to było w McDusi, czyżby wszyscy to wyparli?
                        • potworia Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 26.11.14, 16:26
                          Ja wyparłam. Kajam się.
                        • dakota77 Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 26.11.14, 16:36
                          Tak mi sie majaczylo. Choc nie wiem, czy to byl bog, czy on uczestniczyl w jakims forum udajac doroslego?
                          • staua Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 26.11.14, 16:46
                            Blog… Mam nadal McDusię, spróbuję to wyszukać w domu.

                            Oczywiście posiadanie bloga to też nie jest żadna gwarancja geniuszu.
                            • staua Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 26.11.14, 16:47
                              PS. Wydaje mi się, że udawal dorosłego generalnie w sieci.
                              • azw2 Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 26.11.14, 17:12
                                Pisał bloga udając starszego niż był w rzeczywistości
                              • mankencja Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 26.11.14, 17:15
                                A to nie Józinek w JT w zaawansowanym wieku lat dziewięciu z powodzeniem udawał dorosłego na forach?
                                • potworia Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 26.11.14, 17:36
                                  Poczytny blog o sztuce wymyśliłam jako hipotetyczny atrybut Bardzo Zdolnego Studenta Historii Sztuki. A tu patrzcie, miągwiś blogował już w liceum. Znając rozmach Musierowicz blog pewnie bił rekordy popularności, był opiniotwórczy, ceniony w środowisku i zdobywał nagrody, których tajemniczy laureat nie odbierał osobiście. Chociaż może niepotrzebnie się wyzłośliwiam, Ignaś nie jest winien temu, że jego twórczyni nie do końca panuje nad własną kreacją. W skali od 1 do 10 Ignacy G. Stryba otrzymuje:

                                  wiarygodność - 2
                                  sympatyczność - 6.5
                                  irytogenność - 8
                                  interesującość - 3.5
                                  żałosność - 9
                                  d.ość - 10
                                • tt-tka Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 26.11.14, 19:11
                                  a to nie Jozinek (...) udawal doroslego na forach ?
                                  chyba nie
                                  w watku o mozliwych/ przypuszczalnych nalogach Borejkow ktos to suponowal, nawet wymieniajac jakies forum, na ktorym go przed chwila spotkal :-)
                                  • tt-tka Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 26.11.14, 20:39
                                    poszukalam - Verte 34 spotkala Jozinka na forum Publicystyka :-)
              • kopiec_esmeralda Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 15:59
                A na tym sympozjum międzynarodowym, to gdzie miągwa był?
                • potworia Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 16:11
                  > A na tym sympozjum międzynarodowym, to gdzie miągwa był?
                  No, piszę przecie: gdyby był. Tryb warunkowy.


              • molly_bloom Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 17:08
                Ba, on czyta Tatarkiewicza ;) Po roku h.szt., no błagam. Myśmy po I roku szpanowali Derridą, Barthes'em i Foucault ;) Poza tym, Ignaś powinien pójść na porządną terapię.
                • morekac Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 17:15
                  Może ma poprawkę z jakiejś filozofii? Bo przed wakacjami nie przeczytał?
              • bisturi Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 30.11.14, 20:26
                potworia napisała " Ale on czyta Gombricha. Zacna lektura, ale wśród ambitnych przyszłych kuratorów i badaczy - trochę obciach.".
                Tego bym się nie czepiała. W starej Jeżycjadzie (w nowej trochę też, w najnowszej najmniej) zawsze znajdowały się napomknienia o książkach wartych przeczytania - taki stary musierowiczowski chwyt dydaktyczny. I to działało - jako nastolatka sięgnęłam po "Pożegnanie z Afryką" gdyż czytała to Pulpa i po "Dziwne losy Jane Eyre" czy "Gorączkę romantyczną" a czytając już w zaawansowanym wieku Frywolitki odkryłam np. cudowną "Pan raczy żartować Panie Feynman". Gdyby Ignaś czytał coś kompletnie specjalistycznego nikt z czytelników by tego nie ruszył. Inna sprawa, że po lektury z Jeżycjady sięgało się z sentymentu, z Igansiowych lektur jedzie nudą na odległość, nawet jeżeli Gombrich jest obiektywnie ciekawy. Jakoś tak mam wrażenie, że to co on czyta musi być prenetsjonalne, pensjonarskie i archaiczne.
                • adorabelle-dearheart Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 30.11.14, 20:53
                  > Tego bym się nie czepiała. W starej Jeżycjadzie (w nowej trochę też, w najnowsz
                  > ej najmniej) zawsze znajdowały się napomknienia o książkach wartych przeczytani
                  > a - taki stary musierowiczowski chwyt dydaktyczny.

                  Ja też bym tak to rozumiała, choć też mi jakoś do Gombricha niespieszno ;)
                  • potworia Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 01.12.14, 14:42
                    "O sztuce" jest świetną książką popularyzatorską, polecam na równi z Białostockiego "Sztuką cenniejszą niż złoto", oczywiście o ile kogoś temat interesuje. MM, dopóki nie zaczęła nawracać wołami na klasyczne rymotwórstwo, wykonała kawał świetnej roboty jeśli chodzi o propagowanie czytelnictwa wśród młodzi. Kiedyś umiała to robić z wyjątkowym wdziękiem (Gaba przytykająca Idzie Arystotelesem:-).
                    Czepiłam się Gombricha w kontekście lektur Ignasiowych, bo wiem mniej więcej, co się czyta na pierwszym roku HS. Zwłaszcza, jeśli jest się wybitnie zdolnym. Zwłaszcza w ramach lektur nieobowiązkowych, po sesji.
              • a_weasley Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 04.12.14, 00:13
                Potworia napisała:

                > Gdyby dorzucić, że I.G. S. ma na koncie, oprócz nadprzeciętnej śr
                > edniej, pierwsze publikacje w poważnych periodykach, wystąpienie na międzynarod
                > owym sympozjum, poczytnego bloga o sztuce,

                ...toby postać została tutaj zbiorowo zjechana jako Mary Sue.
    • hopdoprzodu Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 11:21
      Mi też go żal, bo o ile w dotychczasowych częściach przynajmniej Gaba go broniła i kochała za to jakim jest, to we Wnuczce mam wrażenie, że nawet ona kocha go MIMO tego jaki jest. Akceptuje to, ale jakby z takim westchnieniem " gdyby to Ignaś był jak jego kuzyn" . Już nawet sama sobie nie myśli, że nadwrażliwe mole książkowe są potrzebne na świecie i zdaje się w ogóle nie odczuwać dumy z sukcesów maturalnych Ignasia.
      • tt-tka Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 12:08
        w dotychczasowych czesciach przynajmnej gaba go bronila

        bronila jak szatan, zwlaszcza gdy go cioteczny braciszek lal od malego
      • lavanta Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 30.11.14, 20:02
        Nie mogę się też oprzeć wrażeniu, że Musierowicz patrzy na bohaterów neojeżycjady oczami Mili - babci, która ewidentnie ma wśród wnuków swoich faworytów. Ocenia ich według utartych schematów, dlatego albo są w porządku, albo są beznadziejni. W "Kwiecie kalafiora" siostry Borejko były przedstawione obiektywnie - wszystkie miały zalety i wady (nawet Gaba), a teraz mała Ania została opisana jako ociężała umysłowo grubaska chyba w "Języku Trolli", Ignacy to miągwa i histeryk, a Józek jest zawsze mężny i prawilny, niezależnie od tego, jak się zachowa.
        • j_a_ch Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 05.12.14, 13:28
          >Mili - babci, która ewidentnie ma wśród wnuków swoich faworytów

          Faworyt ostał się ino jeden. Jożin. Kiedyś była Pyzunia, ale po tym, jak ją babunia potraktowała w rozmowie o ciąży można przyjąć, że beksa została zdetronizowana przez rudego maczo.
          Zrobienie z Józka ogólnego bożyszcza też powoduje, że nie da się go lubić. Choćby nawet zachowywał się bez zarzutu. Gabrysia i Ida w niego wpatrzone. Kuzyni, siostra, dziewczyny...może dlatego typ się zrobił nieznośny. Odbiło mu ;)
    • zmija_w_niebieskim Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 25.11.14, 21:47
      Rozumiem, że Józin i Ignacy Grzegorz mieli sięod siebie diametralnie różnić i rywalizować ze sobą , ale czy nie mogli obaj być przy tym fajni? W JT zapowiadało się to dobrze - Józinek praktyczny i dzielny, IG - miągwa, ale elokwentny i dżentelmeński (vide scena w gabinecie doktora Mamerta)
      Jako dwudziestolatkowie nadal mogliby ze sobą rywalizować i skrycie sobie nawzajem zazdrościć. Wyobrażam sobie IG jako wiotkiego młodziana pełnego niewymuszonego wdzięku, umiejącego grać na gitarze i czarować dziewczyny...tego mógłby mu Józin zazdrościć, podczas gdy Ignacy zazdrościłby kuzynowi fizycznej tężyzny, zdolnosci technicznych itd. Byłby i kontrast, i rywalizacja...
      Tymczasem wychodzi na to, że Józin jest leprzy i grópszy nawet od Robin Chuda, a Ignacy to fajtłapa, ciamajda i miągwa. Szkoda...

      Dorosły Ignacy mógłby wyglądać tak:
      encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcThuJB85bVajn1rlHkCCZ3-LwX83lamaJjIvbeh1gFaUEonQQBsDA
    • kooreczka Duduś i Poldek contra Ignacy i Józinek 25.11.14, 22:04
      W sumie motyw ułożonego "mola książkowego i twardego rozrabiaki" popularnością rywalizować może tylko "chłopczyca i dama". Nic nowego, po pierwowzory Ignasia i Józinka nie trzeba sięgać dalej niż niż do "Podróży za Jeden Uśmiech".

      Dlaczego jednak "Podróż" lubię, a na tą parę nie mogę patrzeć?

      Pewnie dlatego, że Podróż to historia jednej przygody, w stosunkowo krótkim okresie czasu. Gdzieś w połowie książki okazuje się, że Duduś może i jest miągwą, ale ma dość sprytu by znaleźć pomoc w organizowaniu jadalnego śniadania, a pod koniec przemienia się w Janusza. W Jeżycjadzie porównywanie dzieciaków trwa latami, a na scenę, kiedy Ignacy rośnie w oczach kuzyna trzeba czekać ileś tam tomów. Po czym następuje regres.

      Druga kwestia- Poldek i Duduś są o wiele bardziej naturalni. Poldek nie pozuje na supermacho, on po prostu jest młodszym nastolatkiem z lepszymi lub gorszymi pomysłami. Porównywanie do Dudusia drażni go, ale powiedzmy szczerze- każdy czasem słyszał, że ten kuzyn to ma same piątki. Nie ma szpiegowania jednego przez drugiego, fizycznej przemocy. Poldek trochę się podśmiechuje, trochę lituje, trochę jest wkurzony, ale nigdy nie zachował się wobec Dudusia nie fair. Z kolei Duduś to ułożony kujonek, ale dobrze napisany ułożony kujonek, w dodatku myślący. Żadne sonety, a walizkę prędzej przebaczę niż pidżamy w serduszka.

      Tymczasem Józinek i Ignaś jacy są- każdy widzi. Niby krok do przodu, ale dwa wstecz, w dodatku gdzieś po drodze wzięli rozwód z własnymi metrykami- monologi Józina contra miągwowe wierszydła. Tego jest po prostu za dużo.
      • ananke666 Re: Duduś i Poldek contra Ignacy i Józinek 25.11.14, 22:33
        Odbieram Ignasia jako nieznośną postać, odkąd znalazł się w wieku szkolnym. Wiem, że są na świecie wrażliwe mole książkowe. Są OK. Istnieją Dudusie. Można ich lubić albo nie, ale też są ogólnie OK. A Ignaś w moich oczach jest przede wszystkim groteskowy, przerysowany do naprzemiennego wzbudzania litości i niesmaku. Z tym jego kablem, loczkiem, czapką w biedronki, szlafroczkiem z wyłogami i piżamką w serduszka. Nie znoszę go tak, jak Anutek nie cierpi Kozia, z tym, że Kozio jest napisany dobrze, a Ignaś nie - i nie dam się raczej przekonać, że jest inaczej. Momenty, kiedy był napisany dobrze, mogę policzyć na palcach jednej ręki. Odwrotnie mogłabym powiedzieć o Koziu - o ile w ogóle takie znalazłabym.
    • j_a_ch Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 26.11.14, 16:37
      Tak jest. Ignacy Grzegorz może śmiało konkurować ze swoją matką Gabrielą na najbardziej żałosną postać Jeżycjady. Wszystko było dobrze, dopóki MM nie postanowiła z tej postaci wycisnąć wszystkich soków, czyli uczynić z niego etatowego smutnego klauna. Od kilku powieści systematycznie występuje w każdej i coraz większą wzbudza litość. Przesyt. Ileż można epatować mękami Ignasiowymi? Wiemy, że ciężko jest na świecie takim typom i że cierpią na brak akceptacji nawet ze strony własnej rodziny. Tyle, że mamy do czynienia ze światłymi ponoć Borejkami z Kamienicy, a tu Pałysy rywalizują całe życie ze Strybami o to , który synuś lepsiejszy, babcia ironizuje, wuj piętnuje od maminsynków, ciotka pokpiwa, a kuzynostwo pogardza. Nawet broniąca go do tej pory matka nad nim załamuje ręce. To bardzo smutne i źle świadczy o tej rodzinie, że do tej pory nie potrafią mu dać pełnej akceptacji. Temat powinien się urwać na wyjeździe Ignacego do Paryża. Skoro taki geniusz, to tam powinien studiować historię sztuki. Na pewno by się wreszcie odnalazł w dużym europejskim mieście, bez tej toksycznej, tradycjonalistycznej rodzinki za plecami, która wiecznie ma mu coś za złe, a szczególnie niechęć do wsi. Już naprawdę przeszedł dość chrztów bojowych i można mu odpuścić :)
    • a_weasley Jake jichało, take zdybało 03.12.14, 23:57
      Cokolwiek by o tej postaci powiedzieć, jest logiczna. To znaczy: IGS w WdO jest taki, jakiego można się było spodziewać patrząc na niego, dajmy na to, w JT. Żadnej metamorfozy bez podania rozsądnych przyczyn.
      Pytanie, kto lub co go uczłowieczy.

      > Ignacy - który jako dzieckiem promieniował pewnością siebie - dziś nie jest
      > w stanie nawet doradzić Dorocie, jaki prezent powinna wymyślić dla
      > tajemniczego rycerza, ideała-Józina. On, Ignacy-romantyk, sam mówi,
      > że jego kuzyn byłby w tym lepszy!

      Zdawać sobie sprawę z własnej niewiedzy to akurat przejaw mądrości.
    • slotna Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 05.12.14, 18:22
      Ignacy G. Stryba moze sie zachowywac dowolnie dziwacznie i ja we wszystko uwierze i bedzie mi go zal. A to dlatego, ze osoba, ktora od wczesnego dziecinstwa byla stale przesladowana, kopana, spychana ze stolkow, tluczona czym popadnie, podstawiano jej nogi, wysmiewano, ponizano, jednym slowem - dreczono psychicznie i fizycznie W JEJ WLASNYM DOMU, co prawda wciaz moze, ale wcale juz nie musi zachowywac sie normalnie. Przesladowca Ignasia uwazany jest na dobitke przez cala rodzine, bedaca stale przeciez swiadkiem tych zachowan, za czlowieka solidnego, uczciwego, ulubionego wnuka, syna i siostrzenca - sama matka Ignasia tak uwaza. Mysli o mlodym czlowieku, ktory latami napastowal jej syna per "kochany dzieciak" i rozczula sie nad tym jak sie ladnie smial, kiedy byl maly (i kiedy juz tlukl Ignasia, zaczelo sie chyba od samego poczatku, od CR). Poniewaz jestem swiezo po analizie JT (samo dzieuo czytalam tylko raz) wzdragalam sie na kazda jedna pozytywna wzmianke rodziny o Jozefie. Biedny, biedny Ignas. Co za cholerny klan.

      Osobna sprawa jest chowanie go na szpicla, ubieranie zima w adidasy i garnitur komunijny i tym podobne drobiazgi, niemniej to, ze kuzyn mogl sie na nim wyzyc w dowolnym momencie jest dla mnie chyba najwazniejszym faktem z czasow dorastania Ignacego.
      • kopiec_esmeralda Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 05.12.14, 18:25
        Między innymi dlatego uważam G. za najgorszą matkę. Nawet kotka broni swoich młodych.
      • bupu Re: Żal mi Ignacego G. Stryby 05.12.14, 18:44
        slotna napisała:

        > Ignacy G. Stryba moze sie zachowywac dowolnie dziwacznie i ja we wszystko uwier
        > ze i bedzie mi go zal. A to dlatego, ze osoba, ktora od wczesnego dziecinstwa b
        > yla stale przesladowana, kopana, spychana ze stolkow, tluczona czym popadnie, p
        > odstawiano jej nogi, wysmiewano, ponizano, jednym slowem - dreczono psychicznie
        > i fizycznie W JEJ WLASNYM DOMU, co prawda wciaz moze, ale wcale juz nie musi z
        > achowywac sie normalnie. Przesladowca Ignasia uwazany jest na dobitke przez cal
        > a rodzine, bedaca stale przeciez swiadkiem tych zachowan, za czlowieka solidneg
        > o, uczciwego, ulubionego wnuka, syna i siostrzenca - sama matka Ignasia tak uwa
        > za. Mysli o mlodym czlowieku, ktory latami napastowal jej syna per "kochany dzi
        > eciak" i rozczula sie nad tym jak sie ladnie smial, kiedy byl maly (i kiedy juz
        > tlukl Ignasia, zaczelo sie chyba od samego poczatku, od CR).

        Mało tego, ów prześladowca jest z maniakalnym uporem stawiany Ignasiowi jako wzór męskości, do którego Miągwa winien dążyć!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka