Dodaj do ulubionych

" Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie?

10.03.16, 20:56
Niemal w kazdym tomie czytam zachwyty nad " Krystyną", w Jezycjadzie czytają ją wszystkie panie Borejko i wszystkie się zachwycają, w " Febliku" do grona zachwyconych dołączyła Agnieszka. Przyznam, ze i ja pod wpływem Jezycjady kupiłam w 1997r ładne wydanie wszystkich trzech tomów, przeczytałam, ale mnie nie zachwyciło. Teraz zrobiłam podejście nr 2 i chyba też bez większego entuzjazmu. Ale może ja się nie znam:)))
A Wy jak? Czytałyscie może? Jak ewentualne wrażenia?
Obserwuj wątek
    • vi_san Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 10.03.16, 21:22
      To ja się też nie znam! "Krystynę" przeczytałam, ok, bez bólu potężnego [jak przy niektórych klasykach np], ale i bez entuzjazmu. Zapoznać się można, bo czemu nie, ale zachwyty? No jak zachwyca, skoro nie zachwyca? Mnie w każdym razie.
    • marutax Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 10.03.16, 22:08
      Czytałam wiele lat temu, też bez wielkich zachwytów, chociaż był to jeden z pierwszych w miarę realistycznych "romansów" w moim książkowym życiu ;-)
      Przy lekturze "Feblika" zastanowiło mnie jednak co innego - co w "Krystynie..." tak bardzo podoba się kobietom z rodu Borejków? Seks przedmałżeński? Bunt przeciwko rodzinie? Toksyczny związek, który odbija się także na niewinnych osobach, w tym dzieciach? Motyw zapłaty i pokuty za "grzechy"? Bo chyba nie namiętna, zmysłowa i bezmyślna miłość - w takim wypadku Mila i Gaba powinny wepchnąć Natalię w ramiona Nerwusa i przegonić Robrojka do Łodzi...
      • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 10.03.16, 23:15
        marutax napisał(a):

        > Czytałam wiele lat temu, też bez wielkich zachwytów, chociaż był to jeden z pie
        > rwszych w miarę realistycznych "romansów" w moim książkowym życiu ;-)
        > Przy lekturze "Feblika" zastanowiło mnie jednak co innego - co w "Krystynie..."
        > tak bardzo podoba się kobietom z rodu Borejków?

        Zaryzykuje odpowiedz - tytul ! Krystyna jest CORKA, to ja okresla.

        Sama czytalam, nie pamietam, przeszlo bez wrazenia - mialam 13 lat czy cos kole tego, a wracac nigdy mi sie nie chcialo do tej lektury. Pozostalo wrazenie niejakiej egzotyki i spraw nie z mojej bajki, rzeczywistosc, ktorej nie znalam i nie potrafilam sobie wyobrazic. To juz "Lalka", czytana mniej wiecej w tym samym czasie byla mi blizsza, choc tez nie wszystko rozumialam.

        Pytanie do tych, ktorzy/re pamietaja tresc - co w "Krystynie" moglo zachwycic Agnieszke ? :-)
        • miodowocytrynowa Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 10.03.16, 23:23
          TT-tka miałam dokładnie takie samo wrażenie:) Też nie bardzo pamiętam treść, ale jak w kazdym tomie czytam zachwyty nad tą powieścią to aż się zastanawiam jak to mozliwe? I Agnieszka kolejna oczarowana? Zresztą w którymś tomów Borejkówny zachwycały się tez " Miasteczkiem Middlemarch"- pobiegłam do biblioteki, wypozyczyłam ( wzbudzając niemałe zdziwienie bibliotekarki) i prawie usnęłam podczas czytania, oczywiscie nie koncząc:) Ciekawa jestem tego Ellery Queena, którego tak uwielbia Gabrysia- ale zdaje się, ze nie ma polskich przekładów a az tak biegła w angielskim nie jestem aby czytać oryginały.
          • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 11.03.16, 02:06
            miodowocytrynowa napisała:

            Ciekawa jestem tego Ellery Queena, którego
            > tak uwielbia Gabrysia- ale zdaje się, ze nie ma polskich przekładów a az tak b
            > iegła w angielskim nie jestem aby czytać oryginały.

            byl tlumaczony na polski - byli tlumaczeni :-) - i to wcale nie ostatnio, pamietam to nazwisko z radiowych sluchowisk sprzed lat, m.in. z teatrzyku zielone oko. Na polce z kryminalami w antykwariatach tez mi sie pare razy przewinelo przed oczami, ale nie pamietam, czy cos czytalam. Albo nie, albo innych autorow zapamietalam lepiej.
            • miodowocytrynowa Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 11.03.16, 19:39
              Szukałam w google, nic nie znalazłam poza jedną powiescią. MM w " Febliku" tez zaznacza, ze tylko jedna ksiązka została przełożona na polski.
              • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 11.03.16, 19:49
                Wrzuc na jutubie sluchowiska radiowe i nazwisko, znajdziesz wiecej.
        • greta_herbst Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 01.10.24, 15:31
          Bardzo mi się podoba ta odpowiedź :D

          Oryginalny tytuł to "Kristin Lavransdatter" i dosłownie przekłada się właśnie na Krystyna, córka Lavransa, ale na północy w zasadzie do dziś tak działają nazwiska (Eriksson, Gunnarsdóttir i tak dalej), więc mogłybyśmy się spierać, na ile to miano odzwierciedla faktycznie Krystynę, a na ile średniowieczną Norwegię, itd itp...

          ...ale w kontekście MM obsesyjnie opętanej Wieczną Córą Gabrysią, oraz często kierującej się w pisaniu jedynie powierzchownymi wrażeniami i informacjami, to brzmi szalenie sensownie :D
      • soova Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 12.03.16, 09:45
        Myślę, że w Krystynie może podobać się miłość. Jest to przecież świetna miłosna historia i to wielowątkowa, bo i toksyczna miłość do Erlenda, i niespełniona - Szymona do Krystyny, i beznadziejne małżeństwo Szymona z Ramborgą właśnie dlatego, że mąż kocha szwagierkę, a żona kocha jego, ale o tym wie, i różne tam historie miłosne naokoło - romans Erlenda, wpadka Ulfa, związek Gautego i Jofridy, a to wszystko na przestrzeni lat. Historie te oczywiście są trudne, bohaterowie nie zawsze fajni, ale jest co czytać!
      • przymrozki Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 02.10.24, 08:34
        marutax napisał(a):

        > Przy lekturze "Feblika" zastanowiło mnie jednak co innego - co w "Krystynie..."
        > tak bardzo podoba się kobietom z rodu Borejków?

        Moim zdaniem Borejkowie czytali "Krystynę" dawno i niewiele z niej pamiętają - stąd ta ni przypiął, ni przyłatał rozmowa o kobiecie, która traci i człowieku, który zyskuje. Pogląd może ciekawy, ale ma się do omawianego fragmentu książki zupełnie nijak.

        A jeżeli, jak chce Mila, "Krystyna" ma poruszyć sumienie, to końcowy etap życia głównej bohaterki, w tym oddanie kluczy synowej, za której los czuła się odpowiedzialna (m.in. z poczucia winy za to jak z Erlendem wychowali Gautego), był właśnie pochwałą budzącego się sumienia. Czemu więc Patrycja krzyczała w myślach do Krystyny, by ta nie oddawała kluczy?
        • hanuszka189 Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 02.10.24, 13:03
          przymrozki napisała:

          > A jeżeli, jak chce Mila, "Krystyna" ma poruszyć sumienie, to końcowy etap życia
          > głównej bohaterki, w tym oddanie kluczy synowej, za której los czuła się odpow
          > iedzialna (m.in. z poczucia winy za to jak z Erlendem wychowali Gautego), był w
          > łaśnie pochwałą budzącego się sumienia. Czemu więc Patrycja krzyczała w myślach
          > do Krystyny, by ta nie oddawała kluczy?

          Zapewne dlatego, że Krystyna w ten sposób zakończyła swoją rolę - oddała ostatecznie majątek swojego ojca, wyrzekła się bycia panią domu swojego dzieciństwa - tego domu, do którego zawsze w myślach i w życiu wracała.
          • przymrozki Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 02.10.24, 13:14
            hanuszka189 napisała:

            > Zapewne dlatego, że Krystyna w ten sposób zakończyła swoją rolę - oddała ostate
            > cznie majątek swojego ojca, wyrzekła się bycia panią domu swojego dzieciństwa -

            Z pewnością, ale jak się to ma do deklaracji, że tym, co daje lektura "Krystyny" jest poruszenie sumienia. Czyn Krystyny był dobry i hojny, jeżeli więc Patrycję raził, to najwyraźniej poruszono w niej nie sumienie a zmysł zachowania przy sobie władzy i pieniędzy.
    • milstar Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 10.03.16, 22:51
      Przebrnęłam przez pół pierwszego tomu i wymiękłam. Znam ciekawsze lektury.
      • verdana Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 12.03.16, 16:34
        A ja niewiele znam ciekawszych:) Co kto lubi.
        • agnieszka_azj Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 12.03.16, 20:11
          Verdano, ja też ;-) Po "Krystynę" sięgnęłam po tym, jak Joasia w "Zawsze jakieś jutro" porównała Tadeusza do Bogumiła Niechcica i Szymona Darre.
          Ponieważ "Noce i dnie" były moja ukochaną książką, czym prędzej poszukałam "Krystyny" i nie zawiodłam się, ale ja lubię takie solidne, z rozmachem napisane powieści.
    • yackandandah22 Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 11.03.16, 02:20
      Zaczęłam czytać w wieku lat nastu, ale znudziła mnie po pierwszych stronach. Pod wpływem MM postanowiłam też ongiś przeczytać Platona, możecie się domyślić, jak to się skończyło...
      A tak z innej beczki: Musierowicz w autobiografii wyznaje, że nie przeczytała 'Granicy' Nałkowskiej, bo 'nie mogła przebrnąć przez ten kicz'. Mnie się "Granica" strasznie podobała, byłam nią wprost zachwycona! A jak Wy uważacie?
      • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 11.03.16, 02:39
        "Granica" nie podobala mi sie ani troche, w sensie nie polubilam nikogo z bohaterow i nikomu nie kibicowalam - ale wciagnela, owszem. Mianem kiczu nie okreslilabym tej ksiazki w zadnym wypadku.

        Parafrazujac MM - jesli ktos nie czytal Nalkowskiej, to nadal moze byc dobrym ( =obeznanym z literatura ojczysta) Polakiem, ale Nalkowskiej to on jednak nie czytal...
    • aadrianka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 11.03.16, 08:08
      "Krystyne" czytalam jako wczesna nastolatka, nie zachwycila mnie, ale czytalo sie w miare sprawnie. Przez "Olafa, syna Auduna" nie przebrnelam.
      • kanga_roo Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 11.03.16, 08:27
        Krystynę czytałam w życiu dwa razy: jako nastolatka i dziesięć lat później. pamiętam, że najbardziej zdziwiła mnie różnica w rozumieniu tematu: to, co wzruszało nastolatkę (miłość, miłość), nie robiło wrażenia na dorosłej, to, co robiło wrażenie na dorosłej (czyli perypetie związku) wcześniej zwyczajnie umknęło. myślę, że może czas przeczytać Krystynę po raz trzeci, z punktu widzenia matki dzieciom :-)
        ale jest tyle innych, fajnych lektur, że nie wiem, czy przeczytam.
        • jottka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 11.03.16, 10:49
          mam podobnie - gdzieś kiedyś w nastoletnim wieku to czytałam, jakieś ogólnie ponure wrażenie we mnie zostało, szału nie było. ale my to chyba źle interpretujemy, tzn. "krystyna" była, by tak nazwać, lekturą pokoleniową dla osób urodzonych plus minus w latach 40. czy 50., wtedy była szalenie popularna. i jeszcze "a lasy wiecznie śpiewają...", też skandynawska saga, też czytałam, bo na półce stało, a panie w wieku się podniecały, i też nic nie pamiętam:)
          • jottka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 11.03.16, 10:51
            a jeszcze co do platona - yackandandah, a może tłumaczenie winne? przekłady pana witwickiego już dobre parę dekad temu były cokolwiek archaicznie brzmiące, niezależnie od wagi intelektualnej tekstu:)
            • soova Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 11.03.16, 19:34
              Czytałam "Krystynę..." dwa razy, raz jako 15-latka (i wściekałam się na Lawransa, że niechętny małżeństwu córki przeszkadza pięknej miłości), raz jako z pewnym stażem mężatka (i odtąd Erlend jest dla mnie symbolem trutnia do likwidacji sanitarnej). Kiedy czytałam po raz drugi, również podobało mi się obszerne, historyczne tło, dbałość o detale, to, na co zwraca uwagę Al-rubia niżej. Ale co do recepcji współczesnej tej powieści, bardzo możliwe, że przekład, po pierwsze, zestarzał się, tak jak to się stało z XIX-wiecznymi tłumaczeniami Szekspira czy tych właśnie klasyk typu "Małe kobietki", o których ktoś tu już wcześniej napisał. Po drugie - przekład ten został akurat dokonany z przekładu niemieckiego, czyli praktycznie nikt, kto czytał powieść po polsku, nie obcował przez tłumaczenie z oryginałem, a jedynie zaglądał przez szklane drzwi u siebie do pokoju po drugiej stronie korytarza za drugimi własnymi szklanymi drzwiami. Tu nasuwa mi się jeszcze przypuszczenie, że z owym mocno już wiekowym przekładem mogło być to samo, co z wieloma przedwojennymi (np. dzieł Montgomery), gdzie tłumacze nie wiedząc, jak podejść do czegoś niezrozumiałego, co im się w tekście trafiło, nie mając internetu, dojść do źródeł itp., po prostu to opuszczali. Dochodzi też przedwojenna tendencja do spolszczeń - moja koleżanka - tłumaczka norweskiego (w tym sag książeczkowych) mocno się np. natrząsała ze spolszczeń niektórych imion. Przypuszczam zatem, że przekład współczesny dobrze by tej książce zrobił, bo nie jest to zła literatura i czytało mi się ją o wiele lepiej niż "Księgi Jakubowe", jakie męczę aktualnie i chyba jednak ich nie zmęczę, bo mimo widocznego ogromu pracy autorki włożonej w research Singer to jednak nie jest.
          • aadrianka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 11.03.16, 11:46
            "A lasy wiecznie spiewaja" i tom drugi "Dziedzictwo na Björndal" czytalam jakos w podobnym okresie, co "Krystyne". I jakos Gulbranssen bardziej mi przypadl do gustu.
            Bardziej niz sama "Krystyne" pamietam anegdotke o Undset bodajze w "Malwach na lewadach" Barbary Wachowicz - mloda Sigrid, zagadnieta przez jakas matrone, w jakim stylu pisuje, odparla, ze "w nieprzyzwoitym".
    • al-rubia Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 11.03.16, 10:49
      Czytałam "Krystynę" dwa razy i podobała mi się bardzo - lecz ja w ogóle lubię takie obszerne, niespieszne powieści historyczne, dobrze osadzone w realiach epoki, pełne detali, które nadają wiarygodność bohaterom i akcji, a otoczeniu - malowniczość. I wcale nie romans Krystyny i Erlenda wciągnął mnie najbardziej, lecz taka ogólna sugestywność świata przedstawionego. Krystynę do dziś zresztą uważam za doskonały portret psychologiczny dziewczyny, a potem kobiety. No, ale ja zostałam historykiem, może trochę właśnie pod wpływem takich lektur. :)

      Natomiast ten powszechny entuzjazm borejkowski wydaje mi ciut mało wiarygodny, zwłaszcza kiedy do grona miłośniczek dołączyła Agnieszka. Pani MM chodziło po prostu o podkreślenie, że kobiety Borejków, plus nowa kandydatka do klanu, nadają na tych samych falach. Taka oto kolejna nić porozumienia. Ale, rzeczywiście, ja też chętnie bym się dowiedziała, co właściwie wywołuje w nich tak entuzjazm. :)
      • ananke666 Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 11.03.16, 23:56
        Czytałam dawno temu, mam w czytelniczych planach odświeżenie. Ciekawa jestem, czy i jak po latach zmienią mi się odczucia. Wtedy, ze dwadzieścia lat temu, stwierdziłam, że Lavrans jest taki porządny, rozsądny, dobry i jeszcze przystojny, że aż nijaki. Krystyna irytowała mnie przez dwa i pół tomu, a Erlend nadawał się wyłącznie do odstrzału i zakopania. Krótko mówiąc, najmniej interesujący był romans Krystyny, a najbardziej - tło. Cała ta historia i obyczajowość starej Norwegii, to było smakowite.

        Mam taką grupę książek, w których najmniej mnie obchodzą perypetie głównych bohaterów i jadę po nich po łebkach, a tło smakuję. Zola na przykład. Z Germinalu najbardziej podobała mi się kopalnia i opisy życia górników. Z Wszystko dla pań - sklep, mechanizmy handlu, opisy paryskich sklepików i mieszkań, obyczajowość, ludzkie charaktery, nawet noszona odzież i sprzedawane towary. Z zaskoczeniem stwierdziłam, że wiele sztuczek stosowanych w sklepie Moureta ma się świetnie dzisiaj... romans Denise i Oktawa przejechałam jednym okiem. O, albo ze współczesnych - Miłość Peonii. Zabójcze zakochanie Peonii obeszło mnie średnio, za to opisy chińskich wierzeń, stosunków społecznych i miejsca kobiety, przeszłej wojny, wiersze - o tak, to tygrysy lubią najbardziej. Krystyna należy do tej grupy.
        • neandertalka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 12.03.16, 00:40
          Już myślałam, czytając wątek, że będę jedyna, której "Krystyna" się podobała :-) Moje wrażenia są podobne jak al-rubii - "lubię takie obszerne, niespieszne powieści historyczne, dobrze osadzone w realiach epoki, pełne detali, które nadają wiarygodność bohaterom i akcji, a otoczeniu - malowniczość." Podobała mi się także psychologiczna strona wszystkich powieściowych romansów i związków - każdy inny, a wszystkie bardzo wnikliwie opisane i bardzo życiowe. Człowiek czyta i się zdumiewa: ach, a więc to i tak bywa... bywało... Przy czym byłam w stanie to docenić dopiero w wieku dojrzałym, parę lat temu, podczas choroby :-) - jako wczesna nastolatka miałam ją kiedyś w ręce i prędko odłożyłam. Było to chyba wtedy dla mnie za poważne.

          Podobnie jak za poważny był dla mnie w latach wczesnolicealnych "Bolesław Chrobry" Gołubiewa. Czy "Noce i dnie" Dąbrowskiej (a były lekturą!). Obie odłożyłam. Dąbrowską przeczytałam z zapartym tchem, zdumiewając się bogactwu życia tkwiącemu pod powłoką rzekomej zwyczajności, pod koniec studiów. Gołubiewa - po trzydziestce, też z totalną fascynacją, choć z innych powodów.

          Myślę więc, że do pewnych lektur trzeba po prostu dorosnąć. Dlatego i mnie mało wiarygodna wydaje się Agnieszka, która zachwyca się "Krystyną". Skoro kiedyś książka nie docierała do nastolatek (ja i inne w tym wątku), to docierałaby teraz? Uznałyby ją za staroświecczyznę, jestem pewna.
          • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 12.03.16, 01:07
            O ! "Noe i dnie" przeczytalam z zapartym tchem zaraz po maturze, widac bylam juz dosc duza :-)
            Golubiewa jeszcze wczesniej niz "Krystyne..." (12-13 lat ?), ale to byly wakacje, mialam duzo czasu i niewiele innych lektur, chlonelam niespiesznie i ze smakiem. Wracam do dzis - i rzecz jasna za kazdym razem znajduje cos nowego lub innego.
            Do "Krystyny..." jakos nie wrocilam i nie ciagnelo mnie, zapewne za mlodo po to siegnelam...moze jeszcze kiedys przeczytam, czasu dosc.

            A Zole (i Balzaka) czytalam jak Ananke - bardziej mnie koloryt lokalny bral niz cala romansowa warstwa. Kto z kim, jak to sie zacznie, bedzie przebiegac i skonczy - malo obchodzilo. Ale te ploty, zabijanie wachlarzem, twardy i bezwzgledny interes,cala ta otoczka - to bylo to ! I jest do dzis :-) Zreszta *szeptem* Rodziewiczowne tez tak czytalam...
          • ananke666 Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 12.03.16, 01:14
            O! Miałam tak z Panem Tadeuszem. W liceum przepychałam się w mękach, na studiach pochłonęłam w jeden dzień, śmiejąc się i wzruszając. Albo Lalka! We wczesnych latach nastoletnich - eeeee. Parę lat później leżała na parapecie kuchennym tygodniami jako jedna z ulubionych lektur śniadaniowych, mielona w tę i z powrotem.
            • neandertalka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 12.03.16, 14:06
              E no, Lalka jest niekwestionowamym klejnotem. Ale nie dla WCZESNYCH lat nastoletnich! Osobiście przeczytałam w ostatniej klasie liceum i już wtedy byłam absolutnie zachwycona. Oczywiście wątek romansowy miał tu wiele do rzeczy, ale nie tylko on.

              Wypowiedzi koleżanek potwierdzają, że do pewnych lektur trzeba dorosnąć (choć niektórzy dorastają wcześniej :-) ) Dam tu jeszcze jeden przykład: "Placówka" Prusa. Mój znajomy, w tej chwili po 50., do tej pory uważa ją za najgorszą książkę świata, bazując na swoich wrażeniach z ostatnich lat szkoły podstawowej. Jedyna rzecz, jaka spodobała się w niej wówczas młodziankom, to: "chłop rucha się cały dzień" :-) Oczywiście szło o to, że chłop ciężko pracuje. Ile złośliwej radości przynosi to jeszcze dziś Jurkowi! I nie da sobie wyperswadować, że to jest ogląd dziecka. Żadna powieść Prusa nie jest/nie może być zła... Osobiście nie pamiętam z "Placówki", też w podstawówce czytanej, ani zachwytów, ani odrazy - raczej umiarkowane zainteresowanie. Oczywiście nie jest to lektura dla tej kategorii wiekowej.
          • milstar Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 12.03.16, 14:09
            neandertalka napisał(a):
            > Myślę więc, że do pewnych lektur trzeba po prostu dorosnąć.

            Krystynę czytałam pół roku przed czterdziestką. Chyba nigdy nie dorosnę :)
            • neandertalka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 12.03.16, 14:30
              Milstar, zwróć uwagę, że napisałam: "niektórzy dorastają wcześniej" :-) Ergo: inni później. Ergo: inni b. późno :-) Wszystko przed tobą. Może tak koło osiemdziesiątki? :-) (to żart oczywiście, broń Boże nie potraktuj tego jako złośliwości)
          • galene_ra Gołubiew 14.03.16, 14:11
            Cieszę się, że nie jestem jedyna, której "Bolesław Chrobry" Gołubiewa podobał. Pokrzepiające jest to, że chociaż w moim otoczeniu nie ma nikogo, kto by tę książkę przeczytał, znajdują się takie osoby wirtualnie. Wszystkich(kie) serdecznie pozdrawiam.
            • jottka Re: Gołubiew 14.03.16, 19:16
              nieno, "bolesława chrobrego" wprawdzie też czytałam w wieku nieletnim, ale w przeciwieństwie do "krystyny" podobał mi się:) ale chyba najbardziej odlot językowy, że tak powiem, z treści to bym pewnie za dużo dziś nie pamiętała...
    • siberiana Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 12.03.16, 09:28
      Po "Krystynę" sięgnęłam jako późna nastolatka (tak około 17 roku życia), właśnie pod wpływem MM - byłam ciekawa, jakież to wspaniałe przeżycia literackie ma Melania B., która przynajmniej raz w roku i podczas chorób właśnie to czytała. I jeszcze miała kiedyś rozmowę ze swoimi córkami na temat idealnej kobiety - takiej jak np. Krystyna. Doczytałam - z trudem i zmuszaniem się - do pierwszego porodu Krystyny. I stwierdziłam, że rzucam to w cholerę, nie jestem masochistką.
      Książka wydała mi się nudna, tytułowa bohaterka bezmyślną blondynką, jak z dowcipów, a decyzje życiowe przez nią podejmowane równie rozsądne i przemyślane, co żenujące (dla mnie, jak czytałam to się wstydziłam w ich imieniu) zachowania dziewcząt z Neojeżycjady.
      Jakoś nie pomyślałam, żeby samej podzielić się swoimi odczuciami na forum, bo myślałam, że może to ja jestem prymitywną prostaczką, która nie docenia prawdziwie wartościowej literatury. Swoją drogą, równie ciężko czytało mi się "Annę Kareninę", tyle że ambicja kazała mi ją przeczytać do końca. A od Mozarta wyżej cenię Jacka Kaczmarskiego. Jak mawiali starożytni Tybetańczycy: de gustibus non est disputandum, czy jak to brzmiało po ichniemu.
      Zrobiło mi się ciepło na duszy, kiedy przeczytałam wpisy w tym wątku. Hurra, nie jestem jedyna :D
    • bupu Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 12.03.16, 11:15
      Nie wyłamię się z ogólnego tryndu w tym wątku. "Krystynę" przeczytałam, główną bohaterkę uznałam za jednostkę głupią jak próchno, a do tego niemiłosiernie irytującą, Erlenda, podobnie jak inne tu się wypowiadające osoby, zakwalifikowałam niezwłocznie do utylizacji jako odpad, atmosfera ogólna powieści zaś wydała mi się taka więcej ponura. No owszem, tło historyczne mi się spodobało, ale dla samego tła to ja się nie będę męczyć czytaniem o kretynce.

      I w sumie tak sobie teraz myślę, że w "Chłopach" moich ukochanych wkurzających postaci też jest co niemiara, z Jagusią rozkoszną na czele, a łeb w łeb z nią leci Jantoś, którego w niektórych momentach mam ochotę kłonicą po głowie rozumu uczyć, tym niemniej wracam do tej powieści jak bumerang. Do "Krystyny" nie wracam, przeczytałam, wbiłam na półkę i cześć, ręka mnie w tę stronę nie swędzi. Najwyraźniej "Krystyna" ma zdecydowanie za mało w sobie elementów fascynujących, żeby mi się ją chciało ponownie czytać. Albo jestem tępa wiejska baba bez czółka i nie ogarniam ;)
      • neandertalka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 12.03.16, 14:14
        A - no właśnie. Nie w tym rzecz, żeby się utożsamiać z bohaterami, akceptować ich postępowanie. Co innego decyduje o tym, czy książka się podoba, czy nie.
        • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 12.03.16, 15:49
          neandertalka napisał(a):

          > A - no właśnie. Nie w tym rzecz, żeby się utożsamiać z bohaterami, akceptować i
          > ch postępowanie. Co innego decyduje o tym, czy książka się podoba, czy nie.

          Czy ja wiem ? Wydaje mi sie, ze ten element tez ma znaczenie - utozsamiac sie to moze niekoniecznie, ale odczuc emocje, zyczyc im dobrze lub zle, a przede wszystkim - rozumiec. Ich postepowanie, wybory, przyczyny i skutki, te sprawy.

          "Pestka" jest niewatpliwie dobrze napisana, a mnie znudzila prawie jak "Krystyna...". Mimo ze rozumialam, bo postepowanie swoich postaci autorka szeroko i doglebnie uzasadnila, to przejac sie nie potrafilam. A przywolany przyklad "Chlopow" jest idealny - wkurzam sie, jak czytam i klonica sama wskakuje w reke, ale CZYTAM, raz do roku co najmniej i przezywam tak, jakby to bylo pierwszy raz. A i zastanawiam sie nad lektura tez, czemu nie. Moze to wlasnie to - jak ksiazka do myslenia zmusza i wzrusza, to dobra, a jak nie, to nie :-).
          Definicja i odbior czysto subiektywne, zaznaczam z naciskiem.
        • jottka nieno 12.03.16, 15:57
          to jest nieuczciwy argument retoryczny - książka jest świetna, ale, kochanie, trzeba do niej dorosnąć! na tej zasadzie można dowieść dowolnie wszystkiego i uświadomić rozmówcę, że ubogi duchem jest. o ile da się nabrać.

          z dyskusji widać, że "krystyna" wyraźnie się zestarzała, co zresztą chyba całej twórczości undset dziś dotyczy. u nas można by podobnie mówić bodaj o żeromskim, jednym z najukochańszych pisarzy w swojej epoce, a dziś trudno znaleźć amatora. i nie umniejsza to wagi jego dzieł, raczej wskazuje na silną zmianę gustów odbiorców, w rozmaitych dziedzinach. nie zestarzał się za to prus, starszy od żeromskiego, ale zupełnie innym stylem piszący.

          "krystyna" jest chyba dzieckiem literackiej moderny, obrazem kobiety powodowanej mocami natury, instynktem przeciwstawionym siłom społecznym. czy jakoś tak:) wielbicielką moderny nie jestem i nie byłam, ale podejrzewam, że dzisiejsze nierzadkie wrażenie, że krystyna "głupia jakaś była" jest właśnie efektem anachronicznego czytania, oceny postaci wprost, a nie jako metafory czegoś tam w czymś tam. zaznaczam, że to nie brak szacunku dla dzieła przeze mnie przemawia, tylko zwyczajnie go nie pamiętam za dobrze:)

          z drugiej strony argument, że "krystyna" jest niezła, bo wprawdzie główna fabuła smętna jakaś, ale za to te szczegóły! wydaje mi się argumentem podejrzanym:) i to wobec autorki - ona jednakowoż nie zamierzała chyba pisać rozprawy historycznej o obyczajach średniowiecznych, tylko ponadczasową powieść o losie, naturze itepe, rzuconą na takie a nie inne tło, bo jej to do postromantycznego obrazu pasowało.
          • tt-tka Re: nieno 12.03.16, 16:21
            Jottko, od dawna wiadomo, ze piekno jest w oku patrzacego i to, co czyta czytelnik w sumie przewaza nad tym, co pisze / chcial napisac autor. Forum najlepszym dowodem :-)

            osobiscie jestem szczegolara i te wszystkie drobiazgi tworzace klimat i tlo maja dla mnie znaczenie - abstrahujac od krystyny, ktorej zwyczajnie nie pamietam, a pozostajac przy Rodziewiczownie - wlasnie one, a nie fabula czy przeslanie sprawialy, ze czytalam i czytam niekiedy nadal. Aczkolwiek nie upieram sie, ze jest to literatura wybitna, w zadnym wypadku !
            • jottka Re: nieno 12.03.16, 16:36
              > od dawna wiadomo, ze piekno jest w oku patrzacego

              to jedna z teorii, ale nie o nią tu chodzi. do oceny dzieła literackiego, jego recepcji itepe parę sprawnych kryteriów przyjąć można. nie można za to posługiwać się argumentem "ad prostaczkam", który tu padł.

              a to, o czym piszesz, nie jest sprzeczne z tym, co napisałam powyżej - chodzi mi o to, że nie można powieści oceniać jako świetnej, bo np. tło historyczne jest przecudne wprost, fabuła i przesłanie nieważne. rozumiem, że może nam się ten czy tamten aspekt powieści szczególnie podobać, przeszkód nie ma, ale jednak ocena powinna uwzględniać powieść jako całość, a nie jej elementy poza tekstem i historią.
              • tt-tka Re: nieno 12.03.16, 16:46
                jottka napisała:

                nie można powieści oceniać jako świetnej, bo np. tło historyczne jes
                > t przecudne wprost, fabuła i przesłanie nieważne. rozumiem, że może nam się ten
                > czy tamten aspekt powieści szczególnie podobać, przeszkód nie ma, ale jednak o
                > cena powinna uwzględniać powieść jako całość, a nie jej elementy poza tekstem i
                > historią.

                No, to juz jest wyzsza szkola jazdy :-)
                Zaczelo sie od pytania, co Borejkowym i Adze podoba sie w "Krystynie..." i tego wlasnie nie dowiadujemy sie. Wspaniala jest, bo jest wspaniala, wszystko. No to sie zastanawiamy i kazda wyciaga to, co jej sie podobalo lub nie. Nie idzie o krytyke literacka, analize, szczegolowy rozbior na tle epoki itd, tylko wlasnie - co moglo zafrapowac. Borejkow.
                • jottka Re: nieno 12.03.16, 17:53
                  > Zaczelo sie od pytania, co Borejkowym i Adze podoba sie w "Krystynie..." i tego wlasnie nie dowiadujemy sie.

                  to już wiemy od początku:) pani mm uwielbia tę powieść, dla niej swego rodzaju powieść pokoleniową, i przekazuje to uwielbienie swoim bohaterkom, a że nie zauważa, że "krystyna" już od jakich 30-40 lat jest mało czytana, to detal.


                  > Nie idzie o krytyke literacka, analize, szczegolowy rozbior na tle epoki itd

                  tyż nieuczciwy argument. dyskusja dość szybko skręciła w stronę, czy nam się to w ogóle podobało (raczej nie en masse), a jeśli komuś tak, to dlaczego (głównie odpowiedzi podkreślające walory opisu historycznego). jak najbardziej rozmawiamy o ocenie tej powieści przez nas, a w rozmowie przytaczamy różne argumenty, analizujemy i rozbieramy. no więc wskazuję, że powieść jednak należałoby traktować jako pewną całość, tyle że wtedy ona raczej blado tu na forum wypada.
                  • tt-tka Re: nieno 12.03.16, 18:25
                    jottka napisała:


                    > > Nie idzie o krytyke literacka, analize, szczegolowy rozbior na tle epoki
                    > itd
                    >
                    > tyż nieuczciwy argument. dyskusja dość szybko skręciła w stronę, czy nam się to
                    > w ogóle podobało (raczej nie en masse), a jeśli komuś tak, to dlaczego (główni
                    > e odpowiedzi podkreślające walory opisu historycznego). jak najbardziej rozmawi
                    > amy o ocenie tej powieści przez nas, a w rozmowie przytaczamy różne argumenty,
                    > analizujemy i rozbieramy. no więc wskazuję, że powieść jednak należałoby trakto
                    > wać jako pewną całość, tyle że wtedy ona raczej blado tu na forum wypada.

                    Niekoniecznie jako calosc, dla mnie przynajmniej :-)
                    Przykladowo - wiem i doceniam, jakie znaczenie mialy dramaty Strinberga w jego epoce, zarowno ze wzgledu na tresc, jak i na forme. Co nie zmienia faktu, ze mnie one nudza i nie podobaja sie. Wartosc (literacka, ideowa i kazda dowolna) jedno, upodobania drugie.

                    "Krystyny...", powtarzam, nie pamietam. Nie zostalo zadne wrazenie, ktore zacheciloby mnie do siegniecia po nia ponownie. Z ciekawoscia czytam, co kolezankom podobalo sie lub nie i tak samo chetnie przeczytalabym, co podobalo sie Borejkom i Zyrom, gdyby altorka byla uprzejma nas o tym poinformowac. Czyli - bardziej niz sama ksiazka interesuje mnie jej odbior u czytajacych. Mam tak przy wielu pozycjach, z neojezycjada na czele :-)
          • al-rubia Re: nieno 12.03.16, 19:04

            > z drugiej strony argument, że "krystyna" jest niezła, bo wprawdzie główna fabuł
            > a smętna jakaś, ale za to te szczegóły! wydaje mi się argumentem podejrzanym:)
            > i to wobec autorki - ona jednakowoż nie zamierzała chyba pisać rozprawy history
            > cznej o obyczajach średniowiecznych, tylko ponadczasową powieść o losie, naturz
            > e itepe, rzuconą na takie a nie inne tło, bo jej to do postromantycznego obrazu
            > pasowało.
            Rozprawy historycznej z pewnością pisać nie zamierzała, ale skoro umieściła akcję w średniowieczu, to jednak ta epoka czymś ją musiała pociągać, a może nawet fascynować (inne jej książki to potwierdzają - Olaf syn Auduna albo adaptacja Opowieści o Rycerzach Okrągłego Stołu). To nie jest takie tam sobie dekoracyjne tło bez znaczenia :) Uczuciowe perypetie Krystyny, Erlenda, Szymona i Ramborgi mogłyby rozgrywać się równie dobrze w XIX-wiecznej Norwegii, ale skoro rozgrywają się parę wieków wcześniej, to chyba dobrze, że czytelnik "czuje" owo średniowiecze. To jest niebagatelna oznaka talentu pisarskiego - umiejętność tworzenia sugestywnych realiów, w jakich żyją i działają bohaterowie. Na szczęście, "Krystyna" zalicza się do książek, które mogą podobać się z wielu powodów, w tym niezupełnie oczywistych.
          • neandertalka Re: e no 12.03.16, 19:11
            "nie można za to posługiwać się argumentem "ad prostaczkam", który tu padł."
            "to jest nieuczciwy argument retoryczny - książka jest świetna, ale, kochanie, trzeba do niej dorosnąć! na tej zasadzie można dowieść dowolnie wszystkiego i uświadomić rozmówcę, że ubogi duchem jest" -

            - e no, jottko, WCALE NIE TO miałam na myśli. Abssssolutnie! Ani prostaczkowaty, ani ubogi duchem. Tylko po prostu czasami za młody! Tak było w moim przypadku, wnioskuję z tego, że może tak być i w innych. Ale nie we wszystkich! Oprócz wieku czytającego (a także oprócz rozumu :-) )jest multum innych czynników, które decydują o podobaniu się lub nie danej książki. Wątpisz w to, że ja o tym wiem i to uznaję? No więc piszę wprost: wiem i uznaję :-)

            A oprócz tego już wcześniej chciałam napisać o czymś podobnym co ty: że najwyraźniej podobanie się lub nie Krystyny to sprawa w dużym stopniu pokoleniowa. Ja jestem z tego starszego i załapuję się na ten styl. A - powiedzmy - 30-latki, a tym bardziej młodsze - raczej nie. (Choć pewnie i to nie jest bezwyjątkowe.) Dlatego wspomniałam, że niewiarygodna jest dla mnie Agnieszka, zachwycająca się Krystyną - dla większości nastolatek, cytuję siebie "byłaby to staroświecczyzna". Tak, książki się starzeją - tak jak w niewiarygodny dla mnie sposób zestarzało się np. "W pustyni i w puszczy"...
      • ananke666 Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 12.03.16, 19:20
        Kiedyś po długim namyśle uznałam, że nie ma w Chłopach właściwie postaci, którą tak bym tak naprawdę lubiła i podziwiała. Mogę najwyżej wydzielić kilka takich, które mnie nie denerwują. Tam generalnie wkurzający są prawie wszyscy, większość pierwszoplanowych mam szczerą ochotę obić dowolnym narzędziem, a co poniektórych nawet utopić. W rowie najlepiej, żeby rybkom nie zaszkodzić. Zwłoki następnie przerobić na kompost (co wedle książki "Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków" jest sztuką wykonalną), aby był z nich jakiś pożytek.

        Mam dwa egzemplarze i trzeci w czytniku. Jeden się rozwala.
    • malutkie2 Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 13.03.16, 09:31
      Czy nie macie wrażenia, ze MM kocha Krystynę za jej cierpiętnictwo, ktore trwało całe życie i zatruło jej małżeństwo? Krystyna przez całe życie ma pretensje do męża, ze mu uległa bez ślubu, a nawet sama do tego dążyła, karze go za własne grzechy, pokutuje. No, jak nie przymierzając, Gabriela. Całe życie rozpamiętuje błędy młodości. W świecie MM nic sie nie przedawnia - miłości nastoletnie trwają do śmierci, za pomyłki pokutuje sie bez końca. Brrrr.
      • soova Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 13.03.16, 11:13
        Na Krystynie wymusza takie postępowanie ówczesna obyczajowość, która potępia bezwarunkowo ciążę przedmałżeńską. Tam np. jest poboczny wątek jakiejś dziewczyny z rodu rycerskiego, która też spała przed ślubem, ale ze swoim oficjalnym narzeczonym (czyli i tak by ślub wzięli), ten miał nieszczęście przed owym ślubem zginąć w wypadku, a ona została w ciąży. Syna wzięli na wychowanie dziadkowie ze strony ojca właśnie (czyli rozdzielili go z matką), a dziewczyna ostatecznie jakiś czas później wyszła za mąż, ale znacznie poniżej swojego stanu, bo za wdowca z dziećmi, bogatego wprawdzie, ale chłopa. Smutny jest też los Orma, syna Erlenda, przed którym właśnie z powodu urodzenia otwarta jest (i to ledwo, bo jest on synem nieślubnym, ale rycerza z wielkiego rodu) tylko ścieżka kariery w duchowieństwie. Natomiast Gabriela żyje bez takich obciążeń, więc jej cierpiętnictwo wydaje się bardziej ucieczką od prawdziwych problemów życia, a nie żadną reakcją na to, czego się od niej oczekuje.
        • marutax Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 13.03.16, 19:45
          Może w tym właśnie leży klucz do fascynacji Gaby "Krystyną..."? Tzn. pomiędzy tymi dwiema bohaterkami są pewne paralele (młodzieńcza miłość, ciąża przedślubna, małżeństwo z niewłaściwym facetem). Tyle że Krystyna rzeczywiście miała skopane życie, niezależnie od tego, czy przez własną głupotę, czy z winy "rycerza Erlanda". Takie czasy, takie warunki, takie wybory i ich konsekwencje. Jej cierpienie i pokutowanie ma uzasadnienie w realiach epoki i ówczesnej mentalności. Gabie rola cięrpiętnicy zwyczajnie się podoba, więc utożsamia się z Krystyną, nie zauważając, że czasy się "trochę" zmieniły, a jej życie jest całkiem inne i o niebo lepsze niż córki Lawransa.
          Może gdyby przez 30 lat tkwiła w związku z Januszem, który rzeczywiście w tym okresie stałby się draniem, jakiego w nowych tomach zrobiła z niego autorka (kradzieże, chamstwo, obojętność wobec dzieci, kłamstwa, alkoholizm)... Ale w chwili obecnej Gaba to raczej Krystyna, którą Erland zostawił i która spokojnie wróciła z dzieckiem do domu rodzinnego, a po latach wyszła za owdowiałego Szymona i żyła z nim dostatnio i szczęśliwie. Oczywiście przy założeniu, że w średniowiecznej Norwegii nie zostałaby za to całkowicie potępiona i potraktowana jakimś kamieniem.
          Swoją drogą -
          • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 13.03.16, 20:10
            Swoja droga - i co ?
            Madrze piszesz, pisz dalej !
            • marutax Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 13.03.16, 21:49
              Obcięło mi kawałek z dywagacją, co oznacza wizja Ignasia jako Erlanda ;-)
              • soova Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 13.03.16, 22:05
                To się nie konweniuje, :) Erlend, jak na Retta Butlera swoich czasów przystało, był zabójczo przystojny.
                • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 13.03.16, 22:31
                  Marutax, to dopisz, pliz :-)
                  Soovo, co z czym nie konweniuje ?
                  • soova Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 13.03.16, 22:53
                    Ignaś się nie konweniuje jako Erlend. Erlend był dojrzałym mężczyzną, na dodatek przystojnym. Taki był Rhett, a podejrzewam, że i postać Diabła w powieściach Chmielewskiej też nie jest przypadkiem. :)
                    • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 13.03.16, 23:15
                      Poniala :-)

                      Przypuszczam, ze Marutax miala na mysli Ignasia jako przyczyne dozywotniego nieszczescia jakiejs kobiety wskutek popelnienia jednego bledu, a nie diabolicznego przystojniaka - no, ale wlasnie przypuszczam. Chetnie bym przeczytala.
                    • bupu Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 14.03.16, 00:36
                      soova napisała:

                      > Ignaś się nie konweniuje jako Erlend. Erlend był dojrzałym mężczyzną, na dodate
                      > k przystojnym. Taki był Rhett, a podejrzewam, że i postać Diabła w powieściach
                      > Chmielewskiej też nie jest przypadkiem. :)

                      Akurat Diabeł posiadał swój pierwowzór w całkiem prawdziwym panu prokuratorze, który czas jakiś był życiowym partnerem Chmielewskiej. Urodę, z tego co wiem, też miał po pierwowzorze.
                      • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 14.03.16, 00:42
                        Slyszalam plotke, ze i - tez niezwykle przystojny - Witus z "Wszyscy jestesmy podejrzani" mial swoj pierwowzor w naturze, podobno odmalowala go na tyle trafnie, ze facet odgrazal sie proesem o znieslawienie. Wie kto co blizej ?
                        • siberiana Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 14.03.16, 19:29
                          odpowiem cytatem "Autobiografii":

                          Wcześniej, przed Lesiem, pisałam oczywiście mój drugi utwór, Wszyscy jesteśmy podejrzani. We wstępie do książki zawarta jest sama święta prawda, (...)
                          Faktem jest, że bardzo długo nie mogłam się zdecydować, kogo uczynić sprawcą zbrodni, na szczęście naraził mi się Witek. Był już wtedy kierownikiem pracowni i dyrektorem biura, bo Garliński wyjechał do Szwajcarii i został tam na zawsze. Czym się naraził, nie pamiętam, ale wiem, że powiedziałam do niego:
                          ? Czekaj, Wituchna, ja ci tego nie daruję. Zobaczysz, że się zemszczę.
                          Witek w pierwszej chwili potraktował zapowiedź lekceważąco, potem jednak zaniepokoił się również. Orientował się przecież, co robię.
                          ? Słuchaj, jak ty tam napiszesz jakieś nieodpowiednie rzeczy, żebyś wiedziała, że cię do sądu zaskarżę! ? zagroził.
                          Nieodpowiednie rzeczy oczywiście napisałam, na tym polegała zemsta, ale na wszelki wypadek zamieściłam na pierwszej stronie komunikat, iż wszystko zostało wyssane z palca. Witek przetrzymał u?twór dzielnie, obraził się na mnie wprawdzie, ale poczucie humoru musiał wszak okazać, ukrył zatem obrazę i tylko przez dwa lata rozmawiał ze mną trochę jakby półgębkiem."
                          • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 14.03.16, 19:47
                            Dzieki :-) - czyli nie plotka, a sama prawda ! a jesli nieprawda, to wymyslona przez JC, a nie zlosliwych czytelnikow

                            Co do Golubiewa - znam wiecej osob (w realu), ktore przeczytaly i podobal sie, w roznym wieku osoby. Natomiast szalu dostaje, kiedy pladrujac po antykwariatach znajduje go na polce z literatura rosyjska
                            • ananke666 Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 15.03.16, 00:14
                              W ogóle mnóstwo postaci z książek Chmielewskiej ma pierwowzory w postaci rodziny, przyjaciół i wrogów autorki. Polecam Autobiografię - leciutka i zabawna lektura, świetnie się czyta, ale tylko do aneksu, wydanego bodaj pod tytułem "Wieczna młodość" i figurującego jako tom piąty. Najbardziej podobały mi się tomy opiewające pierwszą i drugą młodość, dwa ostatnie, szósty i siódmy, są mierne.
                              • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 15.03.16, 02:17
                                Serdeczne spasibo, ale nie :-(
                                Kiedys zaczelam czytac, byc moze wlasnie od niewlasciwego tomu, pozostalo mi uczucie zenady i niesmaku.
                                Wole sama zgadywac, kto z kogo, bez autorskich podpowiedzi - ciotki w "Bocznych drogach", "Studniach..." i "Harpiach" z cala pewnoscia mialy realne pierwowzory i napisane sa pysznie ! Nie chce wiedziec wiecej, kreacja autorska znakomita, czytac to samo o rzeczywistych osobach byloby mi diablo niezrecznie. I przykro.
                              • vi_san Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 23.03.16, 08:17
                                Z zasady nie czytuję autobiografii, biografie tez niezbyt chętnie. Wyłączam z tego tylko pamiętnikarstwo z dawnych lat - ze względu na "smaczki" codzienności zawarte w treści. A, i mam nawet własne, na półce dwie biografie. Jedna to szczegółowy opis życia Herculesa Poirot [zakładam, że nie muszę tłumaczyć kto to taki? ;) ], druga zaś, niestety nieautoryzowana, to świetnie napisana biografia Sherlocka Holmesa. W obydwu autor ściśle trzymał się tego, co napisane zostało o bohaterach, nieco popuszczał wodze fantazji tam, gdzie danych zapisanych brakło. Ale też tylko na tyle, żeby to miało sens i dało się zręcznie powiązać z następnym "pewnikiem".
                                • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 23.03.16, 09:04
                                  Visanno, Ty nie pokazuj ciastka przez szybe, tylko rzuc nazwiskami biografow i tytulami. Tych dwoch, co ich masz u siebie :-)
                                  Kiedys na forum byl jeden, ten od Holmesa, wymieniany, ale nie moge znalezc
                                  • vi_san Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 23.03.16, 09:32
                                    Anne Hart "Hercules Poirot - życie i czasy"
                                    Nick Rennison "Sherlock Holmes - nieautoryzowana biografia"
                                    Jeśli chcesz pożyczyć wersje papierowe - dawaj na gazetowy. :) Mogę wysłać pod warunkiem powrotu. Znaczy, oczywiście, po przeczytaniu!
                                    • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 23.03.16, 09:36
                                      Dzieki :-)
                                      Gdzie bedziesz slac... wpadne kiedys na wybrzeze, to sie upomne delikatnie i przeczytam na miejscu. A Ty bedziesz miala pewnosc, ze wroca.
                                      PS Na miejscu tzn w Twoim grodzie, nie u Ciebie w domu - bez obaw !
                                      • vi_san Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 23.03.16, 09:42
                                        Mogę słać, co mi tam... Gadamy nie od dziś i nie od wczoraj. :D Jeśli masz życzenie i nie obawiasz się ujawnić dane - rzuć adresem na gazetowy, wyślę. Tylko nie dziś. Dziś mam urwanie głowy jak wrócę z pracy i poczty za Boga nie dam rady wcisnąć. znaczy najpewniej po świętach. :(
                                        • pi.asia Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 14.08.16, 14:51
                                          "Krystynę" wspominam jak jakiś koszmar ponury. Pamiętam z niej tylko pojedyncze sceny - ciężarną Krystynę, mającą mdłości podczas przygotowań do wesela; torturowanie Erlenda; dziecko, które umierało, bo nie było w stanie ssać, czy też trawić mleka matki; przyszłą synową Krystyny, która "nie jest już sama"; słowa któregoś syna o wiecznej walce matki z ojcem; nazwanie noworodka imieniem żyjącego małżonka; chłopczyka, który miał być zakopany żywcem, i cuchnący trzewik kobiety zmarłej na zarazę. Doprawdy, odetchnęłam z ulgą, gdy Krystyna też umarła.
                                          Natomiast nie pamiętam NIC dobrego, optymistycznego, podnoszącego na duchu.

                                          Ach, i jeszcze te niewychowane dzieci Krystyny, które nie potrafiły zachowywać się przy stole, co Lavransa doprowadzało do szału, podczas gdy ona patrzyła na to z rozbawieniem i pobłażaniem. Wypisz- wymaluj Gaba patrząca na Pyzę i Tygrysa. Może to właśnie tak zachwycało Borejków w tej książce? ;)

                                          PS - w "Chłopach" jest kilka postaci, które lubię: Szymek Dominikowej, Nastusia, Józia, Kuba i Witek. Aczkolwiek za żołnę z oczami zalanymi smołą to bym go wybatożyła bez litości.
                                          • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 14.08.16, 15:15
                                            pi.asia napisała:

                                            > "Krystynę" wspominam jak jakiś koszmar ponury. Pamiętam z niej tylko pojedyncze sceny - ciężarną (...) mającą mdłości (zdarza sie, wiem, wiem; i naturalia sunt non turpia czy jakos tak; ciekawe swoja droga, ze mdli tylko Gabona przy IGS i potem widowiskowo Laure - zadna z pozostalych siostr B. ani Roza; czyzby kolejny przyczynek do meczenstwa swietej Gabrieli i nawroconego Tygrysa ? ) (...) nazwanie noworodka imieniem żyjącego małżonka
                                            > Ach, i jeszcze te niewychowane dzieci Krystyny, które nie potrafiły zachowywać
                                            > się przy stole, co Lavransa doprowadzało do szału, podczas gdy ona patrzyła na
                                            > to z rozbawieniem i pobłażaniem. Wypisz- wymaluj Gaba patrząca na Pyzę i Tygrys
                                            > a. Może to właśnie tak zachwycało Borejków w tej książce? ;)


                                            Ano chyba wlasnie to. Innych powodow nie znajduje, w kazdym razie nie podano ich.
                                            > PS - w "Chłopach" jest kilka postaci, które lubię: Szymek Dominikowej, Nastusia
                                            > , Józia, Kuba i Witek. Aczkolwiek za żołnę z oczami zalanymi smołą to bym go wy
                                            > batożyła bez litości.
                                • greta_herbst Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 01.10.24, 23:20
                                  Moim zdaniem autobiografia to ostatnie miejsce, gdzie należałoby szukać prawdy o życiu i osobie autora/autorki. Przecież wiadomo że zostaje wydana żeby pokazać się w określonym świetle.
                            • neandertalka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 23.03.16, 00:22
                              Co do Golubiewa - znam wiecej osob (w realu), ktore przeczytaly i podobal sie, w roznym wieku osoby. Natomiast szalu dostaje, kiedy pladrujac po antykwariatach znajduje go na polce z literatura rosyjska

                              Z literaturą rosyjską! A to dopiero :-) Nazwisko wprawdzie zwodzi, ale absolwentki/absolwenci bibiotekoznawstwa powinni chyba wiedzieć, kto zacz jest autor?
                              • vi_san Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 23.03.16, 08:12
                                A po co ma wiedzieć? Czepiacie się, Neandertalko, złośliwie... Jeśli zaś o biblioteki [i bibliotekarki] chodzi, to kilka dni temu znalazłam w dziale "biografie i pamiętniki"... "Klaudynę" Colette! Na moje pytanie CZEMU, na litość Boską jako biografia - pani odpowiedziała, że przecież tytuły kolejnych tomów sugerują, że to jej życie opisane... Ręce, nogi i uszy mi opadły.
                                • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 23.03.16, 09:12
                                  vi_san napisała:

                                  Jeśli zaś o bibl
                                  > ioteki [i bibliotekarki] chodzi, to kilka dni temu znalazłam w dziale "biografi
                                  > e i pamiętniki"... "Klaudynę" Colette! Na moje pytanie CZEMU, na litość Boską j
                                  > ako biografia - pani odpowiedziała, że przecież tytuły kolejnych tomów sugerują
                                  > , że to jej życie opisane... Ręce, nogi i uszy mi opadły.

                                  Kiedys w tymze dziale znalazlam "Pamietniki starajacego sie" T. Jeza . Ciekawa jestem, czy doczekam tam "Pamietnika Waclawy" Orzeszkowej. Albo "Pamietnik znaleziony w wannie".
                                  • vi_san Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 23.03.16, 09:26
                                    :D
                                    Albo kiedy na "biografiach" stanie autorstwa L. M. Montgomery "Emilka" - też tytuły trzech kolejnych tomów świadczą, że opisane jest życie jakowejś Emilki... ["Emilka ze Srebrnego Nowiu", "Emilka dojrzewa", "Emilka na falach życia"] Albo w dziale książek historycznych "Szpiedzy w Warszawie" Alana Fursta...
      • al-rubia Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 13.03.16, 21:01
        malutkie2 napisała:

        > Czy nie macie wrażenia, ze MM kocha Krystynę za jej cierpiętnictwo, ktore trwał
        > o całe życie i zatruło jej małżeństwo? Krystyna przez całe życie ma pretensje d
        > o męża, ze mu uległa bez ślubu, a nawet sama do tego dążyła, karze go za własne
        > grzechy, pokutuje. No, jak nie przymierzając, Gabriela. Całe życie rozpamiętuj
        > e błędy młodości. W świecie MM nic sie nie przedawnia - miłości nastoletnie trw
        > ają do śmierci, za pomyłki pokutuje sie bez końca. Brrrr.

        Ale Krystyna ma za co pokutować, a zważywszy ówczesne realia, nie nazwałabym tego cierpiętnictwem. Jej małżeństwo z Erlendem poprzedziła śmierć Eliny, nałożnicy Erlenda, która najpierw usiłowała Krystynę otruć, a potem popełniła samobójstwo, właściwie zmuszona do tego przez Erlenda. Krystyna zostaje macochą dwójki dzieci Eliny. Trudno uznać to za dobry fundament przyszłej rodziny. Poza tym, jest jeszcze Ramborga, siostra Krystyny, która wyszła za Szymona Darre, a ten - cóż, nadal kocha Krystynę, nie żonę, o czym obie wiedzą i co jest przyczyną narastającego rozdźwięku między nimi. I tak się to ciągnie przez lata, aż do śmierci Szymona. W dodatku Erlend lekceważy jej rodzinę (ukochanego ojca!), bo to jednak nie ten szczebel społeczny. Impulsywna, ślepa miłość Krystyny ma poważne i naprawdę niedobre skutki dla wielu osób z jej otoczenia. Z Gabą może łączyć ją jedynie faza początkowego zaślepienia. :)

        Gaba cierpi, bo tego chce pani MM, tak sobie tę bohaterkę ustawiła, nie zważając na wiarygodność jej postawy. Krystyna cierpi, bo nieodwracalne skutki jej miłości są dla niej znacznie cięższym bagażem życiowym, niż dwie całkiem udane córki. :)
        • soova Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 13.03.16, 21:14
          al-rubia napisał(a):

          > Ale Krystyna ma za co pokutować, a zważywszy ówczesne realia, nie nazwałabym te
          > go cierpiętnictwem. Jej małżeństwo z Erlendem poprzedziła śmierć Eliny, nałożni
          > cy Erlenda, która najpierw usiłowała Krystynę otruć, a potem popełniła samobójs
          > two, właściwie zmuszona do tego przez Erlenda.

          To dlaczego za to ma pokutować Krystyna? On nie będzie, bo to truteń, drań, fuja i fubrawiec, ale dlaczego ona? Oczywiście pomijając opinię publiczną, która ją potępia, ale wszak raczej nie za to, że to z powodu jej istnienia Elina (równie potępiona za cudzołóstwo) musiała odejść z tego świata.

          Poza tym, jest jeszcze Ramborga, siostra Krystyny, która wyszła za Szymona Darre, a ten -
          > cóż, nadal kocha Krystynę, nie żonę, o czym obie wiedzą i co jest przyczyną nar
          > astającego rozdźwięku między nimi.

          Znów: dlaczego Krystyna ma pokutować za to, że jej, owszem, naznaczony narzeczony, od którego odeszła do innego, przez tyle lat nadal ją kocha? Pokutuje, owszem, bo poczuwa się do winy za to zerwanie, ale też tylko dlatego, że obyczajowość tamtych czasów potępia inicjatywę kobiety w takiej sprawie i to jeszcze z takiego powodu (miłości do innego).

          > Impulsywna, ślepa miłość Krystyny ma poważne i
          > naprawdę niedobre skutki dla wielu osób z jej otoczenia.

          To znaczy dla kogo? Szymon najpierw bez problemu żeni się z pierwszą żoną, potem z siostrą Krystyny, tak się składa, że ta jest w nim zakochana. To problem Szymona (jeśli oczywiście można tak to ująć), że kocha ciągle Krystynę, a nie swoje żony, a nie konsekwencja ślepej miłości Krystyny do Erlenda, że Ramborga kocha męża bez wzajemności i cierpi, bo wie, że ten ulokował uczucia gdzie indziej. Zgadzam się, że ta miłość Krystyny ma niedobre skutki wobec jej rodziców, bo żadnemu rodzicowi nie jest miło patrzeć, jak córka wchodzi w niedobry związek i w nim tkwi, ale poza tym nie widzę, żeby był to powód jakiejś destrukcji w jej otoczeniu. Więcej - to Krystyna ogarnia destrukcję, którą Erlend po sobie zostawia.


          • al-rubia Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 14.03.16, 02:31
            soova - ale to jest początek XIV wieku, zupełnie inne spojrzenie na kobietę. Oraz - wiara, a właściwie religijność. Ty patrzysz na ich relacje ze wspólczesnego punktu widzenia. A tymczasem Elina jest potępiona na wieki, jeśli nawet nie pochowano jej pod płotem. Krystynie i Erlendowi też to grozi, jeśli licznych swoich grzechów nie odpokutują cnotliwym życiem. W grę wchodzi tutaj zbawienie duszy, a to nie jest błahostka.
            A poza tym, tak z czysto ludzkiego punktu widzenia: łatwo żyć, skoro dwójka najstarszych dzieci Erlenda może jej powiedzieć wprost: to przez ciebie zabiła się nasza matka? Nawet gdyby ten zarzut miał być niesprawiedliwy, to nie znaczy, że nie będzie bolał. Podobnie, jak narastająca niechęć Ramborgi, chociaż, oczywiście, Krystyna nie jest odpowiedzialna za to, że Szymon nie kocha żony. A do tego zawsze, gdzieś u samego podłoża, tkwi (wypowiedziany albo i nie) zarzut: gdybyś była posłuszna ojcu...
            Bo posłuszeństwo wobec rodziców było, jak wiadomo, cnotą niesłychanie wysoko lokowaną, jeśli chodzi o młode panny. Nieposłuszeństwo zaś, to korzeń wszelkiego zła. Niestety, nie unikniemy tu związku z mentalnością epoki. Niezależnie od tego, że Krystyna "ogarnia" destrukcję, jej położenie jest zdecydowanie gorsze, niż Erlenda.
        • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 13.03.16, 21:35
          al-rubia napisał(a):


          > Gaba cierpi, bo tego chce pani MM, tak sobie tę bohaterkę ustawiła, nie zważają
          > c na wiarygodność jej postawy. Krystyna cierpi, bo nieodwracalne skutki jej mił
          > ości są dla niej znacznie cięższym bagażem życiowym, niż dwie całkiem udane cór
          > ki. :)

          Alez dla Gaby - zdaniem MM oczywiscie, ale postaci przez nia napisanych tez - nieodwracalne skutki jej milosci tez sa znacznie ciezszym bagazem zyciowym niz radosc z posiadania (udanych czy nie, ale umiarkowanie klopotliwych, zdaniem czepialskiego foruma) corek. "Nie ma konca konsekwencjom starych bledow", "wybralas mi ojca tak, ze gorzej nie mozna", bolace serce, mimo ze dawno wszystko wybaczyla i tak dalej.
          Roznicy miedzy ciezarem gatunkowym problemow Krystyny i wlasnych Gaba nie zauwazy imho. Obie sa nieszczesliwe z winy mezczyzny. I obie sa takie dzielne, takie dzielne. Mimo ze Krystyna chaos po rycerzu E. ogarnia koniec koncow, a Gabon nie.
    • gat45 Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 13.03.16, 10:04
      "Krystynę" (a propos, wszystkiego najlepszego dla jej imienniczek !) czytałam za młodo i już-zaraz-natychmiast tłumaczę, co przez to rozumiem. Otóż byłam jeszcze w wieku, kiedy książki pożera się z ciekawością etnologa - jak żyje to dziwne plemię pod tytułem "dorośli". Już nie na etapie myślenia, że dorosłym wszystko wolno, ale jeszcze w stadium uczenia się mechanizmów, które rządzą tymi tak odmiennymi od nas ludźmi. Młodziutki człowiek wtedy nie krytykuje i nie sądzi postaci książkowych, on je przyjmuje jak reportaż. W tym samym mniej więcej czasie czytałam "Czerwone i czarne" i tak naprawdę to zapamiętałam tylko zdziwienie, kiedy Matylda obcięła sobie połowę imponującego uwłosienia. Ten ostatni tytuł przeczytałam raz jeszcze kilka lat później (zmuszona przez francuską szkołę) i miałam wrażenie pierwszej lektury. Do "Krystyny" nigdy nie wróciłam, więc już się nie wymądrzam.
    • vilez Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 15.03.16, 13:45
      Krystyna jest świetna.
    • nigolla Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 18.03.16, 20:22
      Ja przeczytałam właśnie po lekturze Jeżycjady, a potem wiele lat później się dowiedziałam, że moja mama również jest wielką fanką tej pozycji.
      Ja się zakochałam w Krystynie. A dzięki niej - w sagach skandynawskich, traktujących o rodzinie, o życiu toczącym się tak bardzo dawno temu. Fascynuje mnie wybór Krystyny, dla mnie Erlend jest tak bardzo złą opcją, sto razy bardziej wolałabym spokojnego Andrzeja, a tamtego kłamczucha (już po akacjach z Oline chyba tak było na imię matce jego dzieci?) posłałabym w trzy diabły.
      Fascynuje mnie świat z tamtych lat, bez prądu, dróg, taka daleka północ samotna. Fascynują mnie opisy ich domostw, tego jak ludzie wtedy żyli, jak inaczej było niż jest teraz, obyczaje, mentalność ludzka - a Singrid tak barwnie i plastycznie to odwzorowała! Podczas wycieczki do Norwegii chciałam trafić do jakiegoś skansenu w okolicach miejsca akcji Krystyny. Skansenu nie udało mi się zobaczyć, ale udało to:
      www.laerdal.kommune.no/borgund-stavkyrkje.4798471-164581.html
      Zakochałam się w tym kościółku, fascynujący, dosłownie widziałam oczyma wyobraźni Krystynę modlącą się tam!
      A obok kościółka jest domek, w którym mieszkał miejscowy ksiądz, czyli sira. Oryginalny, zachowany od wieków. Byłam w szoku, że był aż tak mały, że nie miał okien - niby wiedziałam to, ale jednak na żywo zobaczyć taki domeczek - to było przeżycie. Dotykałam drewna i myślałam o tym, że tyle setek lat ono przetrwało, tyle rzeczy na świecie się działo, a ono trwa...
      Zdjęcia moje własne:
      https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xfl1/v/t34.0-12/10441165_1032275996820456_3859785888149765233_n.jpg?oh=4a5feb774350df73554a9bee54ee8bd3&oe=56EF0E63&__gda__=1458437990_3267a524f188cb8359bbaf173010753f


      https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xfp1/v/t34.0-12/12278941_1032276140153775_7362020532630281590_n.jpg?oh=ad8fbb4f78331f44f58329d247ebc571&oe=56EF30D1&__gda__=1458507988_b69b9bdd7bc501299bab62b5751080fb


      https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xft1/v/t34.0-12/11169221_1032276120153777_4619430732442779388_n.jpg?oh=02122af9ddc0129cba86854949cd3f55&oe=56EE038D&__gda__=1458495315_366c246e26580bad9c2f53f99d2f736f
      • kooreczka Erlend 18.03.16, 22:29
        Fakt, że obiektywnie Erlend jest złym mężem, złym ojcem i niezbyt dobrym człowiekiem czyni tą powieść tak ciekawą.
        Krystyna zakochawszy się wdepnęła w niezłe bagno i jedyne co mogła zrobić to jakoś starać się utrzymać głowę nad powierzchnią. Erlend niby ją kocha, ale dopóki nie wymaga to wysiłku- ma gdzieś jej potrzeby, nie był w stanie nawet jej wysłuchać tuż po ślubie, kiedy w ciąży z pierwszym dzieckiem odchodziła od zmysłów, że umrze z dala od rodziny, zapomniana i bez rozgrzeszenia.
        • nigolla Re: Erlend 19.03.16, 10:27
          Przede wszystkim ten ciul, biorąc pod uwagę czasy, nie powinien ją ciągać przed ślubem po tych oberżach podejrzanych. I powinien utrzymać interes w gaciach, a nie narażać ją na ogromny skandal. Dorosły odpowiedzialny mężczyzna, nawet umierający z pragnienia i wijący się od płynów ustrojowych będących już w komorze odpalania praktycznie - powinien umieć myśleć rozsądnie i przewidywać konsekwencje. Fuksem udało się Krystynę zapłodnić tak, że skutki tego jakoś dało się załatać, ale gdyby udało się za pierwszym razem?
          • tt-tka Re: Erlend 19.03.16, 11:03
            nigolla napisał(a):

            > Przede wszystkim ten ciul, biorąc pod uwagę czasy, nie powinien ją ciągać przed
            > ślubem po tych oberżach podejrzanych. I powinien utrzymać interes w gaciach, a
            > nie narażać ją na ogromny skandal. Dorosły odpowiedzialny mężczyzna /...)- powinien umieć myśleć rozsądnie i przewidywać konsekwen
            > cje.

            Przepraszam, ale to sa wymogi nie z tej bajki :-)
            Dorosly mezczyzna wowczas jak najbardziej powinien byc odpowiedzialny za slubna zone i slubne dzieci. Za swoje rycerskie zadania. Za ziemie i robiacaych na niej kmieciow, przy czym poczucie odpowiedzialnosci "za podwladnych" tez nie odpowiadalo naszemu. W pewnych chwilach za obrone wiary. I za nic wiecej. Honoru rycerskiego nie plamilo ciaganie kogokolwiek po oberzach, a nawet gwalt, o ile nie zostal dokonany na osobie z jego stanu.

            Czy panu E. ktokolwiek zarzuca, ze postepuje niegodnie ? Nie pamietam, pytam serio, roztrzasa mu ktos sumienie ? Czy tez jego otoczenie nie ma nic przeciwko takim poczynaniom, jakie on uskutecznia ?
            • kooreczka Re: Erlend 19.03.16, 11:12
              Tak ma, z teściem na czele. W ogóle mało kto Erlenda lubi.

              Ciąganie po oberżach jak najbardziej plamiło. Krystyna nie była dziewką służebną, ale kobietą wolną, zamożną i zaręczoną- gwałt jak się patrzy na prawach kościelnych i zwyczajowych za których zachowanie był odpowiedzialny.
              • tt-tka Re: Erlend 19.03.16, 11:52
                kooreczka napisał:

                > Tak ma, z teściem na czele. W ogóle mało kto Erlenda lubi.

                Lubi nie lubi, mnie chodzi o to, czy ktos uwaza, ze on postepuje niegodnie - w sensie czy narusza normy obowiazujace czlowieka jego stanu. I glownie pytam o ludzi, z ktorymi on przestaje i z ktorych zdaniem powinien sie liczyc, czyli innych rycerzy, zwierzchnosc, pastora ewentualnie.
                >
                > Ciąganie po oberżach jak najbardziej plamiło. Krystyna nie była dziewką służebn
                > ą, ale kobietą wolną, zamożną i zaręczoną- gwałt jak się patrzy na prawach kośc
                > ielnych i zwyczajowych za których zachowanie był odpowiedzialny.

                Plamiloby, gdyby porwal i przymusil. Jezeli ona dobrowolnie z nim po tych oberzach, to plamilo ja, nie jego, wg owczesnych pojec. Zareczyny obowiazywaly osobe zareczona, dopiero taka historia z mezatka rzucala plame na honor obojga.

                Zeby bylo jasne - powiesci niemal nie pamietam (troche mi sie przypomina, gdy czytam posty, ale tylko troche), Erlenda nie bronie. Na kupe gnoju go, prosze bardzo. Odnioslam sie tylko do tego, ze ciul powinien byc odpowiedzialny i powsciagnac to, co mial w spodniach - to jest myslenie duzo pozniejsze, nie XVI-wieczne. Praktycznie do okresu oswiecenia odpowiedzialna za swoj upadek byla tylko kobieta. W opinii publicznej, znaczy.
                • kooreczka Re: Erlend 19.03.16, 12:24
                  Tt-tka, przykro mi bardzo, ale mieszasz czasy i pojęcia. Widać, że coś dzwoni, ale nie w tym kościele. Pastor to jakieś 300+ lat za wcześnie. I tak, zarówno spowiednik jak i sąsiedzi mają pretensje do Erlenda, a w czasie procesu wywleka się wszystkie jego grzechy.

                  A z tym, że za seks odpowiedzialna była wyłącznie kobieta- pics or didn't happend. Źródła jakiekolwiek. Bo zarówno "Człowiek średniowiecza", "Historia Ciała w Średniowieczu" jak i "Historia życia prywatnego" (a do tego teraz mam dostęp) twierdzą coś zupełnie przeciwnego- zaręczyny były rozumiane jako wstęp do małżeństwa ze wszystkimi konsekwencjami dla życia społecznego. Uwiedzenie panny niezaręczonej mogło być rozwiązane poślubieniem. Uwiedzenie zaręczonej wciągało w relację narzeczonego i jego rodzinę, skutkowało też o wiele surowszymi pokutami. Owszem, kobiety miały więcej do stracenia, ale to nie znaczy, że na mężczyzn uwodzących cudze narzeczone patrzono przez palce.
                  • tt-tka Re: Erlend 19.03.16, 12:54
                    kooreczka napisał:

                    > Tt-tka, przykro mi bardzo, ale mieszasz czasy i pojęcia. Widać, że coś dzwoni,
                    > ale nie w tym kościele. Pastor to jakieś 300+ lat za wcześnie.

                    Mozliwe, zafiksowalam sie na XVi wieku, ale skoro to czasy wczesniejsze, to ksiadz. O przewodnika duchowego chodzilo.

                    I tak, zarówno s
                    > powiednik jak i sąsiedzi mają pretensje do Erlenda, a w czasie procesu wywleka
                    > się wszystkie jego grzechy.

                    O ile pamietasz - jakie ? Tzn. co zaliczono do grzechow/przestepstw - uwiedzenie Krystyny, doprowadzenie do samobojstwa kochanki, nieludzki stosunek do dzieci ?
                    >
                    > A z tym, że za seks odpowiedzialna była wyłącznie kobieta- pics or didn't happe
                    > nd. Źródła jakiekolwiek. Bo zarówno "Człowiek średniowiecza", "Historia Ciała w
                    > Średniowieczu" jak i "Historia życia prywatnego" (a do tego teraz mam dostęp)
                    > twierdzą coś zupełnie przeciwnego- zaręczyny były rozumiane jako wstęp do małże
                    > ństwa ze wszystkimi konsekwencjami dla życia społecznego. Uwiedzenie panny niez
                    > aręczonej mogło być rozwiązane poślubieniem. Uwiedzenie zaręczonej wciągało w r
                    > elację narzeczonego i jego rodzinę, skutkowało też o wiele surowszymi pokutami.
                    > Owszem, kobiety miały więcej do stracenia, ale to nie znaczy, że na mężczyzn u
                    > wodzących cudze narzeczone patrzono przez palce.

                    Ale to byl grzech, a nie hanba - pokuta koscielna wystarczala, by sprawe uznano za niebyla. Przy czym pokuta zadawana kobietom byla z reguly znacznie surowsza. Kobieta nie byla za seks wylacznie odpowiedzialna, ale glownie ona byla karana. Zrodla, te ktore mam w zasiegu reki - "Od feminizmu do matriarchatu" M. Ciechomskiej, encyklopedia Glogera; pisali rowniez o tym prof. Tazbir i Baszkiewicz, ale konkretnyh tytulow, przepraszam, nie pamietam. I o ile cudzolostwo kobiety bylo przestepstwem wg prawa karnego, nie tylko zasad religii, to cudzolostwo mezczyzny tylko wobec mezatki. Narzeczenstwo nie mialo tej rangi co malzenstwo, choc bylo zobowiazaniem bardzo powaznym. Stosunek z cudza narzeczona byl zlamaniem obietnicy przez w/w narzeczona, a nie jej kochanka, mam wrazenie.

                    Nie dosc na tym - nie wiem, czy znowu nie myle czasow z "Krystyny..." z pozniejszymi, ale malzenstwo zawarte przez kobiete, ktora wczesniej byla narzeczona innego, mozna bylo uznac za niewazne. Choc pewnie nie wszedzie, sredniowiecze tez nie bylo jednolite ani w prawie, ani tym bardziej w jego praktykowaniu, a o skandynawskich pojeciach wiem niewiele. W Polsce z pewnoscia tylko uwiedzenie mezatki, nie narzeczonej, bylo karane w praktyce, nawet jesli prawo koscielne stanowilo inaczej.
                    • kooreczka Re: Erlend 19.03.16, 13:09
                      Uwiedzenie, konkubinat i ogólny brak wiarygodności. Śmierci Eliny nie wypominano, bo w sumie mało kto wiedział, co naprawdę zaszło, stosunek do dzieci nie był aż tak straszny.

                      Uwiedzenie kobiety było jak przestępstwem- wg prawa kościelnego, ale i karnego które wówczas ściśle splatano z religią- jak najbardziej wymagało sądu i kary- zazwyczaj zapłacenia odszkodowania jej rodzinie i narzeczonego. Nawiasem mówiąc pokuty wcale też nie były lekkie, trwały latami i miały miliony trudnych warunków- a do czasu ukoczenia nie można było uczestniczyć w życiu Kościoła.

                      Stosunek z cudzą narzeczoną to nie żadne złamanie obietnicy, ale pogwałcenie umowy społecznej przez oboje- tu akurat LeGoff i inni są zgodni. Obyczaje zaczęły się zmieniać ok XIV wieku, zmierzając w stronę jasnego określenia momentu zawarcia zwiążku, ale w czasach Krystyny wina Erlenda była ewidentna.
                      • tt-tka Re: Erlend 19.03.16, 13:22
                        Dzieki za objasnienie :-)
                        Akcja Krystyny to jaki okres ? Czy stulecie jest podane, blizszego czasokresu nie oczekuje.

                        LeGoff i inni o jakich kawalkach Europy pisali ? Konkretnie o Norwegii/Skandynawii ? Pytam, bo czesto stykalam sie z tym, ze "europejskie" oznaczalo Francje i Wlochy, Niemcy, czasem Anglie - a w Europie srodkowej np. jesli nie samo prawo, to jego stosowanie wygladalo cokolwiek lub bardzo inaczej.
                        Gdybys dysponowala tytulami odnoszacymi sie scisle do Europy polnocnej, to poprosze.
                        • kooreczka Re: Erlend 19.03.16, 13:44
                          Ogólnie, zazwyczaj o wymienionych krajach, ale do Skandynawii też się zapuszczał.
                          Najlepszą książką jaką czytałam było
                          Medieval Scandinavia: From Conversion to Reformation, circa 800-1500 i The Medieval Household: Daily Life in Castles and Farmsteads- to ostatnie odnosi się stricte do życia codziennego w Skandynawii.

                          Krystyna kończy się w latach 1350', wraz z epidemią Czarnej Śmierci, która spustoszyła Skandynawię do tego stopnia, że dopiero w XIX wieku odbudowali populację.
                          • tt-tka Re: Erlend 19.03.16, 19:46
                            Jeszcze raz dzieki.
                            Do licha, nie pamietalam ani procesu E., ani dzumy. Az dziw, do jakiego stopnia nic z tej ksiazki we mnie nie zostalo.
          • kooreczka Re: Erlend 19.03.16, 11:07
            Wtedy strzeliłby focha i użalał się nad sobą jeszcze bardziej.
            W sumie problem nie polegał na tym, że spali ze sobą przed ślubem- owszem Kościół zalecał wstrzemięźliwość, ale ludzie byli ludźmi i nawet w Krystynie mało kto tego przestrzega. Linia mięzy narzeczeństwem i małżeństwem była dość niejasna, obietnicę małżeństwa nawet bez obecności księdza traktowano jako wiążącą (stąd właśnie zapowiedzi przedślubne). Jak zaręczona para się przespała i dorobiła się zdrowego wcześniaka to najwyżej poplotkowano trochę.

            Problem polegał na tym, że Krystyna była już zaręczona z innym facetem- czyli miała poważne zobowiązania. W razie wpadki wszystko trzeba ujawnić, dużo zależałoby też od dobrej woli oficjalnego narzeczonego- i nawet jeśli załatwiono by to po cichu to skandal byłby i to nie mały.

            Trudno mi winić Krystynę, że się zakochała. Erlend był starszy i powinien wiedzieć lepiej, ale załóżmy, że jego też poniosło i myślał, że jakoś się załatwi. Takie rzeczy się zdarzają. Ale Erlenda przekreśla dla mnie to, że nie umiał stanąć twarzą w twarz z konsekwencjami. Krystyna zrobi, załatwi, uprosi, a on najwyżej focha strzeli, że nie jest fajnie jak sobie wymarzył.
      • neandertalka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 19.08.16, 10:21
        nigolla:
        Dlaczego ja nie mogę skopiować linku do twoich zdjęć? Zaciekawiły mnie!
        Dobrze rozumiem twoją fascynację tamtym światem i tamtą dawnością :-)

        A co do wyboru Krystyny: kiedyś, sporo lat temu, była rozmowa o bohaterach "Krystyny" na stronie p. MM. Zdumiewałam się wtedy, że te młodziutkie w większości dziewczyny tak bez wahania twierdzą, że Erlend to nigdy, że co za życie z nim, że ich ideał męża to stateczny, bogobojny Lavrans. Wydawało mi się, że one tak powtarzają za MM jak za panią matką, bo żeby żadna nie rozumiała, co to znaczy poryw serca i namiętności, głuchy na podpowiedzi rozumu? Ja dobrze rozumiem. Erlend, przy wszystkich swoich wadach i słabościach, był fantastycznym facetem, na którego widok miękły nogi, w każdym razie miękły Krystynie. A przy Szymonie (Szymonie, nie Andrzeju), przy wszystkich jego zaletach, nie miękły. I dość!

        A tu widzę, że i ty, sama z siebie, pod niczyim wpływem, wolisz stateczność od miękkich nóg :-) Zapewne to b. rozsądne, ale... w młodości często bywa inaczej. Więc się Krystynie wcale a wcale nie dziwię. Cóż, możliwe, że i ja należałabym do ofiar Erlenda :-)
      • a_i_ola Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 19.08.16, 11:29
        Krystynę czytałam dawno, w nastolęctwie, ale pamiętam, że mnie zachwyciła. Bardzo podobała mi się ta perspektywa, jakoś tak blisko kobiety i jej ciała. Pamiętam, że ciężarna Krystyna bladła i miała mdłości, opisany był trudny poród. Wiem, że porównanie od czapy, ale przypomniał mi się Pan Wołodyjowski, w którym wspomina się mimochodem, że Helena urodziła dwunastu synów, a teraz przerzuciła się na płeć piękną. Ło matko. Od razu łyknęłam też opowiadania Undset i też mi się podobały.
        • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 19.08.16, 12:36
          a_i_ola napisał(a):

          > Krystynę czytałam dawno, w nastolęctwie, ale pamiętam, że mnie zachwyciła. Wiem
          > , że porównanie od czapy, ale przypomniał mi się Pan Wołodyjowski, w którym wsp
          > omina się mimochodem, że Helena urodziła dwunastu synów, a teraz przerzuciła si
          > ę na płeć piękną. Ło matko.

          Az sprawdzilam daty. Zbaraz to 49, Kamieniec 72 rok. Czyli skoro synow juz dwunastu, a corka co najmniej jedna, Helena rodzi "rowno jak maszynka, co dwa lata", jak Handzia w Konopielce. A swiety meczennik Skrzetuski znajduje czas na to, by jej te dzieci zrobic. To znaczy przynajmniej raz na dwa lata wpasc do zony. A jako narzeczony nawet poszukac jej nie mial kiedy, tylko albo poswiecal sie sprawom publicznym, albo dyskutowal o sprawach publicznych...
          Krystyny raczej nie bedzie mi sie chcialo, ale opowiadan Sigrid poszukam. Lepsze to niz Sienkiewicz.
    • kadanka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 22.08.16, 23:25
      czytalam w wieku lat nastu, byla to trylogia wielbiona u mnie w domu przez wszystkie kobiety, wielokrotnie omawiana i cytowana. bardzo mi sie podobala i nadal do niej wracam. pieknie przestawiona sredniowieczna, surowa skandynawia i naprawde doskonala psychologia postaci wszystkie sa z krwi i kosci, ich dramaty i charaktery maja solidne oparcie w rzeczywistosci, sa bardzo realistyczne. Krystyna nie jest zadna glupia gesia, jest normalna krewka kobieta, ktora, jak miliony innych, pokochala mezczyzne-dziecko (wieczne dziecko) Erlend jest rownie glupi jak pelen uroku. i on mimo wszystkich swych wad kocha Krystyne, widzi w niej silna kobiete, dzieki ktorej nie zmarnowal sobie zycia - Erlend jest glupolem bez charakteru i stoczylby sie w trymiga, gdyby nie silna kobieta u boku. swietnym facetem jest Szymon-ale co z tego, skoro Krystyna go nie kocha. Serce nie sluga. wspaniale sa tez postacie rodzicow Krystyny - Lavransa i Rangfridy, historia ich zwiazku. i to wszystko w sredniowiecznym surowym swiecie. jezeli ktos na haslo "opisy przyrody" wzdryga sie i mysli o Nad Niemnem - to niech zajrzy do "Krystyny" - tamtejsze opisy zwalaja z nog.
      dla mnie z kolei przywolywana w watku "Lalka" jest trudna do przebrniecia, jako calosc. Fragmenty i niektore watki lubie naprawde, ale calosc jest dla mnie niestrawna. Za to Krystyne biore w calosci:)
    • dorotanagazecie12 Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 23.08.16, 22:56
      pod wpływem swojej mamy przeczytałam Krystynę jako nastolatka - bardzo byłam zła na świat po tej książce i odebrałam ją jako przestrogę przed zbyt wczesną inicjację seksualną :)
      a tak poważnie nie podobała mi się - zbyt mroczna, taki wachlarz zmarnowanych szans itd
      o wiele lepiej - o dziwo - czyta mi się wspomnianą Granicę czy też trylogię sienkiewiczowską - a Lalka czy Nad Niemnem to już deser :)
    • sanciasancia Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 12.12.16, 17:26
      Ja wprawdzie nie czytałam, ale mojemu mężowi się wczoraj wyrwało, że czytał "Krystynę" jeszcze w liceum i uważa ją do dziś za arcydzieło.
    • vilez Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 21.12.16, 09:42
      Czytałam, jeszcze w liceum. Podobało mi się bardzo. Jak byłoby teraz? Hm...
    • briar_rose Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 28.09.24, 16:59
      Bardzo ciekawa wydała mi się postać Szymona Darre. Dla mnie najbardziej wiarygodna, najbardziej przekonywująca. Ale Erlend był jakiś taki pisarsko niedorobiony... :/ Widać było, że Undset się bardzo stara nadać mu pewien psychologiczny rys, który ma uzasadnić jego uczynki, ale dla mnie nie do końca jej to wyszło. Chociaż w pewnym momencie pomyślałam sobie, a może ten Erlend ma być taki właśnie niekonkretny, płaski. Raz działa tak, raz inaczej i nie wiadomo, jak go rozumieć. Są tacy ludzie.
    • hanuszka189 Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 29.09.24, 19:41
      Ja tam "Krystynę" uwielbiam. Ciekawe, że niektórzy (np. pi.asia) zapamiętali z niej tylko bardzo negatywne, ciężkie sceny - ja w ogóle zapomniałam o ich istnieniu. Za każdym razem czyta się te tomy zupełnie inaczej. Do tej pory nie mogę powiedzieć, żebym nie lubiła Erlenda, ale rzeczywiście, z czasem i doświadczeniem sympatia przechodzi w stronę Lavransa i Szymona Darre. Coraz bardziej widzę też winę Krystyny - zdecydowała się podążyć za głosem serca, ale nie doprowadziła tego do końca - nie potrafiła okazać Erlendowi szczerej, spokojnej, małżeńskiej miłości, ponieważ miała wobec niego ogromną (i słuszną) zadrę w sercu. Nie zaufała mu nigdy, traktowała dobytek i dzieci jako swoją i tylko swoją odpowiedzialność. Wielka miłość i wielki dysonans. Książka wielowymiarowa jak symfonia.
      • tt-tka Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałysc 29.09.24, 20:30
        Jak asekurancko zaznaczalam kilkakrotnie, Krystyny wlasciwie nie pamietam, chyba za wczesnie po nia siegnelam. A wracac mi sie nigdy nie zachcialo, choc do wielu ksiazek wracam.
        Sprobowalam ponownie, teraz. No nie idzie, ni cholehy. Moze juz za stara jestem - choc u nas Krystyna na polce stala i ani mama, ani babcia za mojej pamieci tez po nia nie siegaly. Przeczytaly po razie.
    • fionnuala Re: " Krystyna córka Lavransa"- czytałyscie? 30.09.24, 22:42
      Jest dla mnie jakiś urok w tej powieści. Pierwszy raz zapoznałam się jako nastolatka i wtedy pierwszy tom mi się spodobał, dwa pozostałe przeczytałam, żeby nie urywać, ale nie rozumiałam. Po jakichś 10 latach przeczytałam jeszcze raz i dwa pozostałe tomy mnie zachwyciły. To dzieło, z którym się dojrzewa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka