Dodaj do ulubionych

Po raz enty - zaniedbana/e

14.09.16, 01:22
Wrocilam wlasnie z watku o zaniedbanej Gabie - znuzyl mnie, szczerze mowiac, nie polecam :(, ale dal do myslenia.
Zasadniczo postaci pozytywne zenskie u MM nie maluja sie, nie pudruja (dozwolone sa pachnidla, nawet Gabie), tylko emanuja pieknem naturalnym lub/i wewnetrznym. I bor z nimi, kazdemu wolno wygladac, jak chce, o ile nie cuchnie albo nie serwuje (mi) posilku z zaloba za paznokciami.

Rzecz w tym, ze nawet te najwieksze abnegatki - Gaba, Milicja - niekiedy dokladaja staran. Milicja na prezentacje tesciowej Idy robi sobie fryzure, suknie ozdabia broszka - czemu zatem na slubie innej swojej corki ubrana jest w jakies paletko ?
Gaba przed wyjazdem do Smielowa idzie do fryzjera (czyzby pierwszy raz w zyciu), na randewu z Pyziakiem pozycza kiecke od Joanny, na zapoznawcza wizyte u Strybow bierze ciuchy Patrycji - i wole nie wiedziec, jak lezala na niej spodnica i
sweterek siostry o zupelnie innej figurze, ale widac bylo, ze jej zalezy i stara sie. Dlaczego na slubie z Januszem ubrana jest "ubogo i nietwarzowo" ? Kuzynka na taka okazje na pewno nie odmowilaby pomocy ! Czemu "widac kazdy wlos na jej nieporzadnie uczesanej glowie" ? Pal szesc fryzjera, ale nie mogla sie sama PORZADNIE przyczesac ?

Kilka takich wzmianek i rodzi sie we mnie nieprzyjemne jakies uczucie, ze dla nich obu ludzie dziela sie na takich, dla ktorych warto/chce sie starac i na takich, dla ktorych juz nie warto. Albo od poczatku nie chce sie.
Obserwuj wątek
    • marutax Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 13:21
      W przypadku obu epizodów, które wymieniłaś (ślub Gaby i ślub Natalii) ten nieporządny, skromny wygląd miał dodatkowy cel. W pierwszym przypadku chodziło o dowiedzenie, że związek z Pyziakiem od początku był skazany na niepowodzenie i wszyscy podświadomie o tym wiedzieli. Nawet podobno zakochana Gaba. W drugim przypadku chodzi o podkreślenie różnicy między skromnie ubraną i nieuczesaną Milą a Moniką - zadbaną, asertywną, a w domyśle - małostkową, egoistyczną i pustą. Trudno brać jej uwagi za słuszne, gdy autorka każe matce Marka snuć rozmyślania w stylu "On był rudy! Jakże ta Mila mogła dopuścić do czegoś podobnego! Jakby jeszcze nie dość było tego koloru w rodzinie! (...) Oboje rudzi! Jakież więc będą ich dzieci? Kto wie, czy z takiej wybuchowej mieszanki nie zrodzą się po prostu albinosy!" (to o Robercie)
      • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 14:12
        Ale one obie wygladaja tak na co dzien ! Skromnie ubrane, nieuczesane etc. TO jest u nich norma. A niekiedy jednak wylamuja sie z tej swojej normy - zalezy im na kims lub czyms na tyle, by wygladac bardziej odswietnie. I wlasnie nad tym dumam - jakiez to osoby lub wydarzenia godne sa tego, by nawet te dwie czolowe abnegatki zdobyly sie na odrobine starania.
        • verdana Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 14:52
          Zależy co uważasz za "staranie". Bo kiedy przypominam sobie swój własny ślub, w realiach stanu wojennego, to podpadam jak najbardziej pod kategorię "nieuczesana" oraz "skromnie ubrana", biorąc pod uwagę, że sukienkę miałam z bawełnianej surówki. Co nie znaczy, że sie nie starałam i nie ozdabiałam jej własnoręcznie przez miesiąc sztucznymi kwiatkami i koronką. Ale nie chciało mi się zdobywać dóbr rzadkich, do fryzjera nie chodzę z zasady. Na pewno wyglądałam odświętnie, ale raczej w odświętnością z gatunku borejkowskiego, niż ogólnie przyjętego. Ps. makijażu też nie miałam, bo nie lubię i nigdy się nie maluję.
          • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 15:04
            Staranie w wykonaniu Milicji/Gabrieli to niewatpliwie uczesanie sie (niekoniecznie u fryzjera, po prostu porzadnie), zalozenie ciucha innego niz odwieczne dzinsy lub ozdobienie go. Dla Pyziaka od kalafiora (gdy zniknal w KK), dla tescia i jego brata Gabon sie na ten wysilek zdobywa. Dla Pyziaka od slubowania - juz nie.
            Dla tesciowej Idy Milicja czesze sie (w chryzanteme) i przypina broszke. Dla Natalii,
            ewentualnie Robrojka i jego rodziny w osobie corki - juz nie.
            • potworia Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 17:18
              Jako nieporządną i nietwarzową ocenia aparycję Gabrieli dwunastoletnia Laura, oglądając ślubne zdjęcie. Nie dziwię się, że nastolatce z pretensjami do wytworności moda z wczesnych lat osiemdziesiątych jawi się jako szczyt obciachu i zgrzebności. W żaden sposób nie świadczy to o tym, że panna młoda z premedytacją się nie postarała.
              • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 17:35
                "Widac bylo kazdy wlos na nieporzadnie uczesanej glowie mamy". To nie jest fryzura niemodna czy dziwaczna dla nastolatki 20 lat pozniej. Gabon na wlasnym slubie jest rozczochrany.
                I akurat nie to mnie dziwi, blednie zatytulowalam watek. Mnie interesuja te przypadki, kiedy one sa zadbane, kiedy dolozyly staran, by wygladac lepiej niz zwykle. Dla kogo ? W jakich okolicznosciach ?
                • potworia Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 17:50
                  Akurat tapira i trwałe z lat osiemdziesiątych długo postrzegałam jako skutek niedoboru grzebieni i innych deficytów (chociaż sama przez wczesne nastolectwo artystycznie się czochrałam i nikt by się nie domyślił z jakim samozaparciem i pietyzmem). Subiektywność Laurowej oceny jest dla mnie kluczowa, ale nie będę kruszyć o to kopii.
                  Gaba się stara w kolorach ziemi, żeby pokazać Januszowi, że jej zależy. Bo wcześniej dobitnie i niezgodnie z rzeczywistością dała mu do zrozumienia, że nie. To logiczne.
                  • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 18:19
                    rany julek, jaka trwala, jaki tapir ? W latach 80-tych byl passe od 20 lat mniej wiecej ! A grzebieni akurat bylo pod dostatkiem. Sugerujesz, ze GABA zrobila TRWALA ? Wlasnym oczom nie wierze. Imho byla jak zwykle rozczochrana.

                    Tak, wiem, ze w KK chciala zachwycic potraktowanego wczesniej tak sobie janusza. Zapewne chciala rowniez urzec przyszlego tescia (bardziej niz przyszlego meza ?). Co i komu chciala pokazac idac do fryzjera przed wyjazdem rodziny do Smielowia ?

                    Czy Melania z chryzentema na glowie chciala zrobic przyjemnosc Idzie ? Zachwycic ziecia ? Nie wydac sie gorsza damie z Ameryki ?
                    Bo ze na imieniny meza maluje usta (tak ! w KK) to wtedy przyjelam calkiem normalnie. Zdziwilo mnie raczej, ze przez cala pozniejsza J nie robi tego wiecej.
                    • potworia Re: Po raz enty - zaniedbana/e 15.09.16, 16:55
                      Ośmielam się nie zgodzić. Trwałe i tapiry były jak najbardziej i to zarówno w wielkim świecie jak i w ciemnej nocy stanu wojennego.
                      A na temat ślubnej fryzury Gabrieli nie mam zdania. Po prostu opinia Laury nie wydaje mi się dostateczną poszlaką, żeby wyrokować o czymkolwiek. A szukanie wzorca zachowań i psychologicznych motywacji w oparciu o szczątkowe wzmianki w poszczególnych tomach to - moim zdaniem - czcza spekulacja. Której, rzecz jasna, można się dowolnie oddawać, jeśli ktoś lubi.
                      • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 15.09.16, 17:24
                        potworia napisał(a):

                        > Ośmielam się nie zgodzić. Trwałe i tapiry były jak najbardziej i to zarówno w w
                        > ielkim świecie jak i w ciemnej nocy stanu wojennego.

                        Ppod slowem, tapira w mrokach stanu wojennego widzialam tylko w Zoo, i to nie warszawskim. Ale moze za malo bywalam we swiecie.


                        > A na temat ślubnej fryzury Gabrieli nie mam zdania. Po prostu opinia Laury nie
                        > wydaje mi się dostateczną poszlaką, żeby wyrokować o czymkolwiek. A szukanie w
                        > zorca zachowań i psychologicznych motywacji w oparciu o szczątkowe wzmianki w p
                        > oszczególnych tomach to - moim zdaniem - czcza spekulacja.

                        Ze niby Laura estetka nie jest arbitrem jako watpliwej jakosci elegantka ? Tu sie zgadzam. Ale ona nie mowi o fryzurze dziwacznej czy niemodnej, tylko o rozczochraniu. I to sie wpisuje w ten ciag "niedbale przystrzyzona", "zawsze nieuczesana", i cos o przejechaniu palcami przez uwlosienie bylo jako wykonczeniu toalety... Gaba do fryzjera poszla z okazji niedoszlego slubu Laury (inna rzecz, ze nie wiemy, co miala na glowie, gdy stamtad wyszla) i to bylo wyjatkowe, podkreslono, ze wzgledu na niezwyklosc chwili. No to dociekam, jakie jeszcze byly wystarczajaco niezwykle dla niej. Pierwszy slub nie, Robrojek tez wspomina te uroczystosc jako zupelnie nieodswietna.

                        Której, rzecz jasna,
                        > można się dowolnie oddawać, jeśli ktoś lubi.

                        Uwielbiam :) i oddaje sie.
                        • 3piota Re: Po raz enty - zaniedbana/e 15.09.16, 18:16
                          tt-tka napisała:
                          > Ale ona nie mowi o fryzurze dziwacznej czy niemodnej, tylko o rozczochraniu.
                          > I to sie wpisuje w ten ciag "niedbale przystrzyzona", "zawsze nieuczesana",
                          > i cos o przejechaniu palcami przez uwlosienie bylo jako wykonczeniu toalety...

                          Monika w "Kalamburce". Przed ślubem Natalii dowiedziała się od Patrycji gdzie w Poznaniu jest dobry fryzjer.
                          "Gdyby nie ta miła, elegancka młoda kobieta, Monika nigdy nie dowiedziałaby się o nowym salonie piękności, gdyż pozostałe trzy córki Mili raczej nie chodziły do fryzjera, przystrzygając sobie wzajemnie gęste czupryny za pomocą tępych zapewne nożyczek."
                          To bestia złośliwa z tej Moniki!
                          Te fryzjerskie rękodzieła trzech sióstr w mojej wyobraźni się mieszczą! Oj mieszczą! :)))
                    • slotna Re: Po raz enty - zaniedbana/e 15.09.16, 19:39
                      Moja mame osobiscie znalam zawsze jako cos a la Gabrysie - co prawda nie koszykarka tylko siatkarka, ale krotkie proste wlosy koloru slomy, wysportowana sylwetka, dzinsy (tyle, ze jak trzeba zakladala obcasy i sukienke i nawet sie malowala). Ze zdziwieniem odkrylam, ze na slubnych zdjeciach z lat 80. na glowie ma dosc dlugie baranie runo :D Moda, panie.
                      • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 15.09.16, 20:04
                        Phi, a moja osobista siostra, tez slubujaca w latach 80-tych, a zwykle przytrzymujaca tylko sczesana na bok grzywke spinka, miala poldluga gladka fryzure na wlasnym weselu.
                        Niemniej i Twoja mama, i moja siostra postaraly sie tego dnia wygladac inaczej niz zwykle :)
                        • pi.asia Re: Po raz enty - zaniedbana/e 15.09.16, 21:10
                          A to ja pójdę teraz pod prąd.
                          Oto, proszę państwa, kilka przykładowych fryzur dla niezbyt długich włosów. Wszystkie wyszły spod ręki mistrzów nożyc i grzebienia:

                          https://ladysis.com/files/171/633948/1093402.jpg

                          https://www.idealnefryzury.pl/wp-content/uploads/2010/05/rubikk.jpg

                          https://fryzuryzgrzywka.blox.pl/resource/fryzury18.jpg

                          https://www.zeberka.pl/img_new/2012/01/agnieszka-popielewicz-R1.jpg

                          Jakby nie patrzeć, widać każdy włos na nieporządnie uczesanej głowie ;)
                          • pi.asia Re: Po raz enty - zaniedbana/e 15.09.16, 21:16
                            Za szybko wysłałam.
                            Otóż Laura na widok TAKIEJ fryzury z pewnością stwierdziłaby, że mama była nieporządnie uczesana. A tymczasem Gaba była u najlepszego fryzjera w Poznaniu....
                            • ciotka-scholastyka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 05.04.24, 10:16
                              pi.asia napisała:

                              > Za szybko wysłałam.
                              > Otóż Laura na widok TAKIEJ fryzury z pewnością stwierdziłaby, że mama była niep
                              > orządnie uczesana. A tymczasem Gaba była u najlepszego fryzjera w Poznaniu....

                              W latach 80-tych w Poznaniu?
                              • pi.asia Re: Po raz enty - zaniedbana/e 05.04.24, 19:46
                                ciotka-scholastyka napisała:

                                > pi.asia napisała:
                                >
                                > > Za szybko wysłałam.
                                > > Otóż Laura na widok TAKIEJ fryzury z pewnością stwierdziłaby, że mama był
                                > a niep
                                > > orządnie uczesana. A tymczasem Gaba była u najlepszego fryzjera w Poznani
                                > u....
                                >
                                > W latach 80-tych w Poznaniu?

                                Oesu, nie chodziło mi o to, że Gaba w latach 80-tych BYŁA u najlepszego fryzjera w Poznaniu, tylko że Laura taką fryzurę określiłaby jako nieporządną, gdyby ją zobaczyła na głowie Gaby.
                                • ciotka-scholastyka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 08.04.24, 10:44
                                  pi.asia napisała:


                                  > Oesu, nie chodziło mi o to, że Gaba w latach 80-tych BYŁA u najlepszego fryzjer
                                  > a w Poznaniu, tylko że Laura taką fryzurę określiłaby jako nieporządną, gdyby j
                                  > ą zobaczyła na głowie Gaby.

                                  Ale nie zobaczyłaby jej, a fryzjerzy w latach 80-tych nie robili fryzur, które można by uznać za "celowo wyglądające na nieporządne", zwłaszcza na ślub i inne wydarzenia. Prędzej wykonaliby na głowie Gaby baranka albo tapir (oczywiście nie taki jak w latach 60-tych, ale później włosy także fryzjerzy tapirowali, tylko nie tak drastycznie), niż malowniczy nieład. Ergo, skoro Laura okresliła głowę mamy jako nieporządnie uczesaną, ta głowa była nieporządnie uczesana.
    • marutax Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 19:16
      OT, ale wypłynęło mi w związku z wyglądem Mili na ślubie Nutrii ;-)

      Co do licha robiła Ulka Kołodziej na ślubie Natalii i Roberta? Rozpatrywałam różne możliwości i nic realnego nie przychodzi mi do głowy, więc może ktoś zna odpowiedź?
      • verdana Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 19:22
        Moim zdaniem, to jest czepialstwo o tyle, że "nieuczesanie" nie jest tu krytyka, tylko stwierdzeniem faktu. Naprawdę, sa włosy, których uczesać sie nie da. To znaczy sie da, ale wtedy osoba uczesana wygląda koszmarnie i nie przypomina siebie samej. Ja NIGDY nie jestem porządnie uczesana, bo moje włosy się nie układają grzecznie. Gdy chodziłam do fryzjera i on próbował coś z włosami zrobić, znajomi wybuchali na mój widok śmiechem i nie był to śmiech aprobaty. Nieuczesanie towarzyszyło mi wiec na ślubie, rozlicznych egzaminach, w pałacu prezydenckim i zamierzam takze nieuczesana iść na ślub własnej córki.
        • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 19:55
          Ona nie byla "nieuczesana". Ona byla "nieporzadnie uczesana". I tak, czepiam sie, bo jak widac w kilku przeblyskach, Gaba POTRAFILA postarac sie o lepszy wyglad. Z tym ze nieczesto i dla nielicznych. I wlasnie chce ustalic, kiedy i dla kogo. jej wlasny slub wystarczajaca okazja w kazdym razie nie byl.
          • verdana Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 20:18
            Sądzisz, ze ja sie nie czeszę? Czeszę się:) Codziennie. I jestem nieporządnie uczesana. Na swoim ślubie też byłam. I zaręczam Ci, że to jest mój lepszy wygląd.
            • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 21:09
              OK, Twoj lepszy, ale nie Gaby. Nie tylko Laura widzi ja ubrana "dziwnie ubogo i nietwarzowo" i rozczochrana, tudziez stojaca "jak zolnierz na warcie", Robroj rowniez wspomina, ze wszystko bylo na odwal sie. Przy czym wiemy, ze jak sie jej chce, to sie potrafi kolo swego wygladu zakrecic - i idzie o ustalenie wlasnie tego, kiedy jej sie chce.
              Sorry, ale nie dam sie przekonac, ze na slubie z Pyziakiem jej sie chcialo.
              • zla.m Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 21:24
                Gaba na ślubie z Pyziakiem była w ciąży. Wiesz, mogła po prostu źle, naprawdę źle się czuć, być ubrana nieporządnie, bo wszystko porządne okazało się nagle za małe (w brzuchu, w biuście) oraz po uczesaniu się porządnie wyjść na wiatr albo np. rękami sobie zniszczyć fryzurę. Różne rzeczy można na podstawie Neo dedukować, sprzeczne z intencją autorki, ale przy każdym czytaniu wychodzi, że Gaba Pyziaka wtedy kochała i na pewno uznała go za wartego starań (a wg jednej z wersji - wartego też konfliktu z matką)
                • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 21:46
                  zla.m napisała:

                  > Gaba na ślubie z Pyziakiem była w ciąży.

                  Alez skad, na slubie z Pyziakiem Gaba byla co namniej kilka miesiecy po porodzie. Slubowali w 82, miesiaca nie znamy, ale po aresztowaniu w tymze 82 Ignaca - nawet gdyby aresztowano go na poczatku stycznia i mlodzi natychmiast po tym smutnym wydarzeniu pognali do USC, miesiac musieli odczekac. A Pyza urodzila sie w listopadzie 81.

                  Zle sie poczuc mozna zawsze i wszedzie i w ogole nie o to chodzi, powtarzam, zle zatytulowalam watek. Mnie idzie o to, kiedy i dla kogo naczelne abnegatki jezycjady wlasnie zmobilizowaly sie i upiekszyly, albo przynajmniej staraly. Mame B. pamietam umalowana po powrocie ze szpitala na imieniny meza i na poznanie tesciowej Idy. Gabona - tez imieniny ojca w KK (choc nie o ojca jej szlo), na herbatce zapoznawczej u rodziny grzegorza i z okazji niedoszlego slubu Laury. ktos da wiecej ?
                  • 3piota Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 22:18
                    tt-tka napisała:
                    > ktos da wiecej ?

                    Ślub Idy:
                    " - Moje klucze zostały w żółtej pelerynie - dodała Gabrysia, która po raz pierwszy tej zimy miała na sobie nie pelerynę a kożuszek". Santa Madonna ale wydarzenie!
                    Ale lepszy numer. Mama Borejko kluczy nie miała, bo tuż przed wyjściem z domu dała je Patrycji, która ACHTUNG! "widząc zadymkę, postanowiła w ostatniej chwili zmienić pantofle wizytowe na botki". Od rana śnieg wali, zaspy, że do kościoła ponoć wleźć bez walki się nie da, a ta planowała w wizytowych pantoflach tam się udać. To jest dom wariatów.

                    • mariamm87 Re: Po raz enty - zaniedbana/e 15.09.16, 08:26
                      Nieno, na ich usprawiedliwienie trzeba dodać, że aż do dnia poprzedniego zima była ciepła, pewnie zbliżona klimatem do zim, jakie mamy od chyba 2-3 lat, że w Wigilię potrafi być 15 stopni. Pulpa miała obmyślony, być może przygotowany już strój na cieplejsza aurę, a w samo Boże Narodzenie kiedy walnęło śniegiem nie miała czasu nad tym pomyśleć bo była cała afera z przygotowaniem jedzenia na wesele. Wyobrażam sobie, jak lata po przedpokoju mamrocząc "cholera jasna psiakrew, miało być 15 stopni, gdzie są moje botki do cholery!".
              • 3piota Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 21:37
                tt-tka napisała:
                > Sorry, ale nie dam sie przekonac, ze na slubie z Pyziakiem jej sie chcialo.

                Nawet gdyby jej się chciało, to nie miała prawa pokazać, że jej się chciało. W dniu ślubu nie mogła pozwolić sobie na uśmiech, musiało być na smutno i siermiężno, bo przecież pater gnił w tiurmie. Najdłużej z całej opozycji jak się później okazało gnił.
                Ten jej ślubny strój i wyraz twarzy to było coś à la Wanda Wasilewska tylko blond.
                I przecież nie wiadomo czy ona tym ślubem zrobiła Mili za czy wbrew.
                • pi.asia Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 21:58
                  Była w ciąży z Pyzą - to raz. Dwa - był stan wojenny, ojciec był aresztowany - to nie nastrajało pozytywnie. Trzy - o czym nikt dotąd nie wspomniał - rodzina nagle została bez głównego żywiciela. Przedtem Ignacy zarabiał na całą rodzinę, Mila tylko dorabiała. I nagle jedna z córek wychodzi za mąż, a forsy, której zawsze było mało, teraz nie ma w ogóle! A przecież odpisy aktów urodzenia są płatne, wszystkie te zaświadczenia, obrączki, najskromniejsze przyjęcie - to kosztuje! Trudno się dziwić, że Gaba była ubrana ubogo. A nietwarzowość - materdeju, jak oglądam sobie swoje stare zdjęcia to śmiech pusty mnie bierze, jakie te ubrania były dziwaczne!

                  Co do nieporządnego uczesania - może się starała, ale przecież nigdy nie umiała się uczesać. Być może na dobrego fryzjera po prostu nie starczyło kasy.

                  Zdjęcie jest opisane w taki sposób, żeby sam fakt wychodzenia Gaby za Janusza budził w czytelniku obrzydzenie. A przecież ona go naprawdę kochała.
                  • 3piota Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 22:06
                    Ale skąd Wam się bierze ta Gaba brzemienna? Pyza porodzona w listopadzie 1981. Stan wojenny wprowadzony 13 grudnia 1981. Kiedy to Ignac w niewolę popadł dokładnie nie wiadomo, ale stoi, że internowany w stanie wojennym. Czyli już po Gaby stanie błogosławionym. Karmiąca ok ale nie ciężarna!
                    • zla.m Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 22:16
                      ok, wprowadziłam zamieszanie. Swoją drogą ciekawe, w latach 80-tych Ignac nie miał schizy ze ślubem ze względu na dziecko, wręcz przeciwnie - Mila wspomina, że gdyby mąż nie był w więźniu, to by na pewno Gabę od tego pomysłu odwiódł. A 20 lat później, kiedy normy uległy znacznemu rozluźnieniu - nagłe aj waj, nieślubna dziecina kwili. Owszem, Ignacy zramolał, ale aż taka zmiana?
                      • 3piota Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 22:27
                        Ale Mila też plącze się w zeznaniach. Raz ubolewała, że Gaba nie słuchając rad z matczynego serca płynących, głucha na wszystkie argumenty, że Pyziak to przekanalia - leciała do ślubu jak oślepiona ćma do płonącej świecy. A Róży opowiadała, że to ona Pyziakowi taką ewangelię wygadała, że skulony ze strachu przed nią - teściową - w dyrdy do ślubu z Gabą pognał. I bądź tu człowieku mądry
                        • marutax Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 22:35
                          3piota napisał(a):

                          > Ale Mila też plącze się w zeznaniach. Raz ubolewała, że Gaba nie słuchając rad
                          > z matczynego serca płynących, głucha na wszystkie argumenty, że Pyziak to przek
                          > analia - leciała do ślubu jak oślepiona ćma do płonącej świecy. A Róży opowiada
                          > ła, że to ona Pyziakowi taką ewangelię wygadała, że skulony ze strachu przed ni
                          > ą - teściową - w dyrdy do ślubu z Gabą pognał. I bądź tu człowieku mądry

                          Wiesz, ja tą Milę w rozmowie z Różą to traktuję podejrzliwie... Ale niestety w "Dziecku piątku" mamy Gabę, która sama sobie wspomina: "Kiedy spodziewała się Pyzuni, jej ojciec, Janusz, uciekł przed stanem wojennym na antypody. " Czyli ślub musiał być wcześniej. A Gaba jako główna zainteresowana powinna pamiętać, kiedy to została porzucona. Nie ma siły, to po prostu wielki bzdurny błąd, który wpływa na kupę rzeczy i rozwala spójność całej sagi.

                          Przy okazji - na zdjęciach ze ślubu Róży i Fryca jest mała Mila. A na zdjęciach ze ślubu Gaby i Janusza Pyzy niet. Zmiana podejścia? Czy też kolejna poszlaka?
                          • 3piota Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 22:50
                            marutax napisał(a):
                            > Nie ma siły, to po prostu wielki bzdurny błąd, który
                            > wpływa na kupę rzeczy i rozwala spójność całej sagi.

                            Kiedyś przyszło mi do głowy (może nawet gdzieś to tu napisałam, a może nie), że Pyziak przed ślubem Laury pod samym kościołem apopleksji dostał, bo Gaba mu powiedziała, że Pyza nie jest jego córką.
                    • marutax Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 22:21
                      3piota napisał(a):

                      > Ale skąd Wam się bierze ta Gaba brzemienna? Pyza porodzona w listopadzie 1981.
                      > Stan wojenny wprowadzony 13 grudnia 1981. Kiedy to Ignac w niewolę popadł dokła
                      > dnie nie wiadomo, ale stoi, że internowany w stanie wojennym. Czyli już po Gaby
                      > stanie błogosławionym. Karmiąca ok ale nie ciężarna!

                      Znowu powraca problem z kalendarium Gaby i Pyziaka ;-)
                      Według jednej wersji - ślub w 1982 roku, po aresztowaniu Ignacego i narodzinach Pyzy. Według drugiej wersji - ślub podczas ciąży Gaby lub przed, czyli w 1981 r., możliwe, że z "namowy" Mili.
                      • verdana Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 22:33
                        Córka, skłócona z matką, obrażona za brak jakichkolwiek informacji o ojcu, ogląda fotografię ślubną i sie nie zachwyca. Moim zdaniem to jest bardzo realistyczna scena. Gdyby Gaba była nawet najpiękniejszą panną młodą trudno, aby Laura, żyjąca w cieniu nieudanego małżeństwa i izolowana od wieści o ojcu mogła uznać, że ta fotografia jest piękna, a matka szczęśliwa.
                        • pi.asia Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 22:40
                          verdana napisała:

                          > Córka, skłócona z matką, obrażona za brak jakichkolwiek informacji o ojcu, oglą
                          > da fotografię ślubną i sie nie zachwyca. Moim zdaniem to jest bardzo realistycz
                          > na scena. Gdyby Gaba była nawet najpiękniejszą panną młodą trudno, aby Laura, ż
                          > yjąca w cieniu nieudanego małżeństwa i izolowana od wieści o ojcu mogła uznać,
                          > że ta fotografia jest piękna, a matka szczęśliwa.

                          Trafione w sedno.
                          • pi.asia Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 22:50
                            JEST!!! ZNALAZŁAM!!! :)

                            "Imieniny", strona 84:

                            Ubrana wytwornie Gabriela pożałowała, że nie ma na nogach mocniejszego obuwia, oraz że dała się namówić na przywdzianie wieczorowej sukienki, spodnie z grubego jeansu zostawiając w pralce"

                            Dla Grzegorza się tak wystroiła! Nie do wiary, a jednak!
                            • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 23:05
                              pi.asia napisała:

                              > JEST!!! ZNALAZŁAM!!! :)
                              >
                              > "Imieniny", strona 84:
                              >
                              > Ubrana wytwornie Gabriela pożałowała, że nie ma na nogach mocniejszego o
                              > buwia, oraz że dała się namówić na przywdzianie wieczorowej sukienki, sp
                              > odnie z grubego jeansu zostawiając w pralce"
                              >
                              > Dla Grzegorza się tak wystroiła! Nie do wiary, a jednak!

                              Ok-kurcze, faktycznie ! W ogole tego nie zarejestrowalam, a niedawno trzepalam Imieniny !
                  • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 14.09.16, 22:59
                    pi.asia napisała:

                    > Była w ciąży z Pyzą - to raz.

                    Nie byla, wedlug Milicji (data slubu) i MM (data urodzenia Pyzy)

                    Trzy - o czym nikt dotąd nie wspomniał - rodzina
                    > nagle została bez głównego żywiciela. Przedtem Ignacy zarabiał na całą rodzinę,
                    > Mila tylko dorabiała.

                    Gabon podobno zarabial. Tlumaczeniami z jezykow starozytnych. A Milicja miala wreszcie dobry powod, by isc do pracy za pieniadze konkretniejsze niz za chalupnictwo. No i doszedl niewatpliwie pracujacy i zarabiajacy nie od wczoraj Pyziak, czyz nie ?
                    • verdana Re: Po raz enty - zaniedbana/e 15.09.16, 09:47
                      Nie. Pensje wypłacano internowanym w niezmienionej wysokości. Więc bez głównego żywiciela, ale z jego pieniędzmi.
                      • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 15.09.16, 10:01
                        O matko, ale Ignac NIE BYL internowany ! Byl aresztowany i skazany w 82. A zatem bez glownego zywiciela i bez jego pieniedzy.
                        • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 15.09.16, 10:04
                          Za to z pieniedzmi Pyziaka, przypominam. On musial isc do pracy, jezeli nie wczesniej, to po wprowadzeniu stanu wojennego. Inaczej zostalby przymusowo zatrudniony przy pracach melioracyjnych na Zulawach.
    • zuzudanslemetro Re: Po raz enty - zaniedbana/e 15.09.16, 10:23
      No cóż, jak się pisze sagę to wypadałoby mieć pod ręką metryczkę i się tego trzymać, a jeśli nagle się pewne rzeczy okazują, że były nie tak jak sądzili wcześniej czytelnicy, to jakoś to uzasadnić. Bo faktycznie co jakiś czas wchodzi zamęt w kalendarium Gaby i Pyziaka, a prawdopodobnie pierwotnie miało być tak, że Gaba z miłości wyszła, potem zaszła, a Pyziak odszedł, po czym - jak wiemy - wrócił. I znów odszedł. I w zasadzie nie trzeba było dopisywać sensacyjnych wątków, że Gabon wychodził za mąż będąc w takiej sytuacji jak Pyza, zwłaszcza, że niejednokrotnie było opisane, jak to rodzice Gabie odradzali zamążpójście, a potem nagle okazuje się, że nie, że wręcz przeciwnie, zmusiła Milicja Pyziaka do ślubu. Pięknie to w takim razie rokowało. Co do wątku: Gabson starał się jako motyl, potem w kolorach ziemi (chciał), potem na wizycie u Cyryjków a potem na tej randce z Grzegorzem i Bernardem. Sądzę, że jeszcze parę razy w życiu przywdziała coś bardziej ludzkiego niż dżinsy i koszula męża, ale nie zostało nam to opisane, gdyż ostatecznie jest to powieść obyczajowa a nie blog modowy. No i cóż, są faktycznie tacy ludzie, którzy tak jak Mila i Gaba w nosie mają kolory ziemi - moja niegdysiejsza przyjaciółka jako nastolatka bardzo dbająca o wygląd, teraz się nie maluje, na głowie ma pęk tych włosów z kaczana kukurydzy, a ubranie musi być wygodne i furda z estetyką. I bez względu na to, czy idzie na spacer z psem czy na premierę wygląda podobnie, przy czym osoby, które ją znają widzą, że idąc na premierę zdobywa się na pewien wysiłek, jakim jest włożenie nowej bluzki i spodni pod kolor, a nie byle jakich. Co do makijażu książkowych abnegatek - też mnie zdziwiło, że na etapie KK mama Borejko się malowała a potem poniechała. Zakładam jednak, że to naturalna literacka ewolucja, gdyż pisząc KK Musierowicz po prostu opisała zwykłą rodzinę, jakich wtedy było pełno, a potem zaczęła ich uniezwyklać, co w efekcie wyszło jak wyszło, prawda? No, i są osoby, które umalowane właśnie wyglądają dziwacznie i bez wdzięku, wcale nie elegancko. A jeszcze! Mam ciotkę, która podobnie jak Gabon i Mila ma w nosie kolory ziemi i modę ogólnie, a jednak wygląda zawsze elegancko i z klasą, chociaż wkłada na siebie luźne sztruksy, trampki i jakąś koszulinę, ale ona po prostu ma tę klasę i elegancję w sobie. A już inne moje ciotki, balansujące na granicy abnegacji i starania się wyglądają tragicznie. Ja tam kupuję to, że mogą o siebie nie dbać a wyglądać dobrze i z klasą. A co do starań jeszcze, sądzę, że nie były podyktowane tym, dla kogo tylko jednak wewnętrznym impulsem chęci pobycia kobiecą i zmitrężenia czasu na wygląd i pielęgnację.
      • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 15.09.16, 11:47
        zuzudanslemetro napisała:
        Sądzę, że jeszcze parę razy w życiu przywdzia
        > ła coś bardziej ludzkiego niż dżinsy i koszula męża, ale nie zostało nam to opi
        > sane, gdyż ostatecznie jest to powieść obyczajowa a nie blog modowy.

        Owszem, gdzies tam Grzes rysuje jej serduszko na golych plechach, przypomnialam sobie, czyli miala kiecke /bluzke bez plecow. Czy ja miala z uwagi na upal (wygoda), czy by eksponowac swoje piekno nie tylko wewnetrzne (kokieteria) - nie wiemy.

        No i cóż,
        > są faktycznie tacy ludzie, którzy tak jak Mila i Gaba w nosie mają kolory ziemi

        Sa, oczywiscie. Ale one dwie niekiedy maja inaczej i to mnie zaciekawilo.

        A co do starań jeszcze, sądzę, że nie były podykt
        > owane tym, dla kogo tylko jednak wewnętrznym impulsem chęci pobycia kobiecą i z
        > mitrężenia czasu na wygląd i pielęgnację.


        Zmitrezenia czasu dla siebie ? Gaba ? Milicja ? Chec pobycia kobieca ? Dwa najbardziej aseksualne zenskie stwory w calej jezycjadzie ?
        Motyl byl z inspiracji mamy Mili, Gaba chciala isc w byle czym. Kolory ziemi od Joanny i ciuchy Pulpy ewidentnie byly na cudzy benefis - pierwsze Janusza, drugie Strybow. Niejasne tyliko, czy Gabon stroil sie do Strybow ze wzgledu na Grzesie czy na jego ojca.
        Natomiast te wzmianki z czasow Grzesia zaskoczyly mnie, naprawde. Chyba ze w ramach niespodzianki oczekiwala na przyklad wyjscia do eleganckiej restauracji, a nie randewu w podlesnej chatce...
        • klymenystra Re: Po raz enty - zaniedbana/e 15.09.16, 19:12
          Pulpa widzi parę w dresach - Gabę i Grzegorza, więc nosiła także dres, Gaba znaczy. Dziwny strój na randkę, ale może czasy były inne.
          • szafirki_i_konwalie Re: Po raz enty - zaniedbana/e 16.09.16, 12:48
            A oni nie byli opisani jako wysportowana para w dzinsach??? Bo jakos dresy mi się nie kojarzą, a nie mam jak sprawdzić...
            • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 16.09.16, 13:31
              szafirki_i_konwalie napisał(a):

              > A oni nie byli opisani jako wysportowana para w dzinsach??? Bo jakos dresy mi s
              > ię nie kojarzą, a nie mam jak sprawdzić...

              W mojej e-wersji sa opisani jako "para w sportowym odzieniu". No to na moj gust raczej dres niz dzinsy.
              • ciotka_scholastyka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 16.09.16, 13:52
                > W mojej e-wersji sa opisani jako "para w sportowym odzieniu". No to na moj gust
                > raczej dres niz dzinsy.

                Święta Petronelo, jakie dresy...
                Latami w Polsce - a z całą pewnością w Poznaniu - gdy ktoś nie chadzał ubrany elegancko (kiecki, szpilki, garnitury itp.), tylko preferował dżinsy i tiszerty, określało się to, że "ubiera się na sportowo".

                W życiu do głowy by mi nie przyszło, że GG mieliby chodzić w dresach!
                • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 16.09.16, 14:15
                  W Poznaniu nie wiem, ale w tych czesciach Polski, ktore znam lepiej w dzinsach to bylo normalnie. Jak w kazdych innych spodniach. Osoby w dzinsach nie okreslalo sie jako osoby "w odzieniu sportowym". Podobnie jak osoby w sztruksach na przyklad.
                • miodowocytrynowa Re: Po raz enty - zaniedbana/e 06.10.16, 20:32
                  Ale dlaczego:)) Na początku lat 90 były modne ortalionowe dresy w ostrych kolorach:)) Może wystroili się w coś takiego:))))
                  A na poważnie-obstawiam, ze Gabon miał na sobie niesmiertelny żółty sztormiak i dżinsy:))
                  • pi.asia Re: Po raz enty - zaniedbana/e 06.10.16, 20:58
                    miodowocytrynowa napisała:

                    > A na poważnie-obstawiam, ze Gabon miał na sobie niesmiertelny żółty sztormiak i
                    > dżinsy:))

                    Nie założę się z Tobą, bo bym przegrała z kretesem ;)
                    Ciekawe, czy pod sztormiakiem miała już kraciastą koszulę Grzesia.....
                    • miodowocytrynowa Re: Po raz enty - zaniedbana/e 06.10.16, 21:05
                      Chodziłam w takim sztormiaku w l.80 podczas obozów żeglarskich i naprawdę nie kumam, jak Gabrysia w nim wytrzymywała na codzień. One doskonale sprawdzają się na łódce, na jeziorze gdy woda chlapie, wiatr wieje, czy pada deszcz a trzeba siedzieć przy sterze- ale nie w normalnym uzytkowaniu. To jest ciężki gumowany materiał, źle się to nosi i w ogóle nie przepuszcza powietrza. Gaba musiała byc chyba masochistką:))
                      • minerwamcg Re: Po raz enty - zaniedbana/e 12.04.24, 11:25
                        Popieram! Mam jeszcze taki ciuch, wisi w szafie w mieszkaniu mamy. W tzw. owych czasach, nie mówmy, jak bardzo one są "owe", bo kobiety tak długo nie żyją, była to rzecz wielce pożądana, ponieważ absolutnie i bezdyskusyjnie nieprzemakalna. Ówczesne "ortaliony" ciekły jak licho, "kangurki" przemakały szybciej od podkoszulka, cienkie płaszcze z przezroczystej folii były strasznie słabe i darły się już przy pierwszym założeniu - krótko mówiąc, do włożenia na deszcz miało się mało co, a nie zawsze (np. na rower) nadawał się parasol. Żółte sztormiaki były sztywne, niewygodne, grzały niemiłosiernie - ale nie przemakały.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 04.04.24, 17:25
      A to ciekawe! Wydaje mi się, że poczucie estetyki z czasem straciło dla Borejków znaczenie.
      No bo w czasach kiedy faktycznie mogli nie mieć pieniędzy na ubrania i kosmetyki, a i w ówczesnym systemie nie było do nich dostępu, dbali o to by dobrze wyglądać! Przerabiali ciuchy (sukienki Idy), szyli sobie nowe (romantyczny motyl), chcieli się ładnie prezentować. A potem to zanikło, Mila, która kiedyś potrafiła być elegancka na specjalne okazje, na stylowe wąsele w dworku przychodzi w jakimś wytartym paletku. Józin jest puszczany do szkoły w spranym podkoszulku i równie szmatławych szortach. Nora po utracie pantofli dostaje do stroju galowego rozczłapane sandałki, a wyczyszczeniem jej spódnicy z igieł i żywicy nikt sobie nie zawraca głowy.
      Trochę się z tą hipotezą gryzie wygląd Gaby na jej własnym ślubie, ale on został dopisany post factum, więc w sumie też się liczy.

      Ale to wciąż nie odpowiada na pytanie: dlaczego? Co sprawiło, że wygląd stał się dla nich tak nieistotny?
      • ako17 Re: Po raz enty - zaniedbana/e 04.04.24, 18:06
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > A to ciekawe! Wydaje mi się, że poczucie estetyki z czasem straciło dla Borejkó
        > w znaczenie.
        > No bo w czasach kiedy faktycznie mogli nie mieć pieniędzy na ubrania i kosmetyk
        > i, a i w ówczesnym systemie nie było do nich dostępu, dbali o to by dobrze wygl
        > ądać! Przerabiali ciuchy (sukienki Idy), szyli sobie nowe (romantyczny motyl),
        > chcieli się ładnie prezentować. A potem to zanikło, Mila, która kiedyś potrafił
        > a być elegancka na specjalne okazje, na stylowe wąsele w dworku przychodzi w ja
        > kimś wytartym paletku. Józin jest puszczany do szkoły w spranym podkoszulku i r
        > ównie szmatławych szortach. Nora po utracie pantofli dostaje do stroju galowego
        > rozczłapane sandałki, a wyczyszczeniem jej spódnicy z igieł i żywicy nikt sobi
        > e nie zawraca głowy.
        > Trochę się z tą hipotezą gryzie wygląd Gaby na jej własnym ślubie, ale on zosta
        > ł dopisany post factum, więc w sumie też się liczy.
        >
        > Ale to wciąż nie odpowiada na pytanie: dlaczego? Co sprawiło, że wygląd stał si
        > ę dla nich tak nieistotny?

        Może osiągnęli już taki stopień rozwoju duchowego, że są praktycznie bezcieleśni?
        I dbanie o wygląd jest zupełnie nie do przyjęcia, tak ideologicznie?

        W pewnym sensie to rozumiem, bo sama funkcjonuję na co dzień w wyglądzie bardzo nonszalanckim.
        Ale na większe okazje staram się przybrać nieco lepszy wygląd.
        Ostatnio prowadziłam galę w moim studio, zadbałam o to, by nie mieć odrostów, kupiłam kieckę - bo niemąż stwierdził, że wszystko co mam (i uważam za stroje na specjalne okazje) to się tylko na pogrzeb nadaje, a powinnam wystąpić w czymś jasnym.
        No to się naszykowałam, od dawna nie musiałam przyłożyć się tak bardzo do swojego wyglądu, ale zrobiłam to.
        Nawet zapuściłam i pomalowałam paznokcie - ze względu na pracę mam zawsze krótko przycięte.
        Bardzo chciałam, by mnie ktoś uczesał w kok, ale nikt się nie zgłosił, moja córka próbowała i wyszło nieładnie.
        Więc włosy miałam spięte zwykłą klamrą. Nawet je zakręciłam, ale nie dałam rady z rozpuszczonymi, czułam się jakbym miała dostać samozapłonu.
        W każdym razie, ponieważ ludzie, którzy brali udział w tej gali, musieli się porządnie przygotować - np. zawodniczki ułożyć sobie choreografię, odbyć wiele treningów, zaplanować wygląd, w tym ciuchy i makijaż sceniczny, uważałam za konieczne okazanie swoim strojem szacunku dla ich wysiłków i pokazanie, że to dla mnie ważne wydarzenie.
        Po czym wróciłam do swojego zwykłego outfitu. Jak trzeba będzie, to się znowu odstrzelę ;)
      • siblaime Re: Po raz enty - zaniedbana/e 04.04.24, 22:34
        Nie zapominajmy jeszcze o dość podrośniętym już IGS-ie i jego ikonicznej czapce w biedronki. Dawno nie zaglądałam do Neojeżycjady, więc nie pamiętam, czy było powiedziane coś na temat jej pochodzenia (czy była po kimś donaszana, czy może została kupiona specjalnie dla Ignasia – a jeśli tak, to ile miał wtedy lat, ile sezonów ją nosił), ale to już nawet trudno nazwać takim „praktycznym” nieprzejmowaniem się wyglądem (że szlachetna asceza, piękno wewnętrzne, unikanie zbędnych wydatków czy coś). To jest po prostu głupie.
        • ako17 Re: Po raz enty - zaniedbana/e 04.04.24, 22:40
          siblaime napisała:

          > Nie zapominajmy jeszcze o dość podrośniętym już IGS-ie i jego ikonicznej czapce
          > w biedronki. Dawno nie zaglądałam do Neojeżycjady, więc nie pamiętam, czy było
          > powiedziane coś na temat jej pochodzenia (czy była po kimś donaszana, czy może
          > została kupiona specjalnie dla Ignasia – a jeśli tak, to ile miał wtedy lat, i
          > le sezonów ją nosił), ale to już nawet trudno nazwać takim „praktycznym” nieprz
          > ejmowaniem się wyglądem (że szlachetna asceza, piękno wewnętrzne, unikanie zbęd
          > nych wydatków czy coś). To jest po prostu głupie.

          Ile on miał lat w tej czapce w biedronki?
          • siblaime Re: Po raz enty - zaniedbana/e 05.04.24, 08:07
            > Ile on miał lat w tej czapce w biedronki?

            Dziesięć. To było w JT.
      • bupu Re: Po raz enty - zaniedbana/e 05.04.24, 14:53
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > A
        > Trochę się z tą hipotezą gryzie wygląd Gaby na jej własnym ślubie, ale on zosta
        > ł dopisany post factum, więc w sumie też się liczy.


        Wygląd Gaby na ślubie z Pyziakiem to jest w ogóle kuriozum wysokiej klasy, przypomnę bowiem że Gąba była ubrana "ubogo i nietwarzowo". Że ubogo mogę z niejakim wysiłkiem zrozumieć, czasy były w rzeczy samej ubogie, acz przy odrobinie wysiłku dawało się wyglądać elegancko, a nawet modnie. Patrz Kreska i jej temy ręcamy robione kreacje. Albo Ida z OwR, dysponująca mniej więcej tym samym budżetem co Gąba, a robiąca za gwiazdę w czekoladowych płaszczykach.

        To czego nie rozumiem, to ta nietwarzowość. Na litość boską, czy ktoś zabronił Gąbie odziać się w ładne ciuchy? Pyziak drzwi szafy gwoździami zabił, lustra prewencyjnie potłukł, a szczotkę do włosów wyrzucił? Przecież gdyby Gąba chciała, mogłaby się zrobić na bóstwo, na minimalnym budżecie. Skoro dało się na poczekaniu zrobić romantycznego motyla z firanki, to dałoby się i skołować fajny strój na ślub cywilny.

        Wychodzi mi zatem, że Gąba miała elegancję i estetykę w de. Nie wiem, może to był taki subtelny foch na to że Pyzinho się zgodził tylko na ślub cywilny, a Gabunia jako prawilna Borejkowna pożądała ołtarza i całej reszty.
        • ako17 Re: Po raz enty - zaniedbana/e 05.04.24, 15:47
          bupu napisała:



          >
          > Wychodzi mi zatem, że Gąba miała elegancję i estetykę w de. Nie wiem, może to b
          > ył taki subtelny foch na to że Pyzinho się zgodził tylko na ślub cywilny, a Gab
          > unia jako prawilna Borejkowna pożądała ołtarza i całej reszty.
          >
          >
          może i tak, a może ona już wtedy wiedziała, że zostanie porzucona? Wszak powiedzenie, że ślub to więzy nieznośne, a kościelny to zbyt już nieznośne, świadczy o tym, że to ma nie być trwałe?
          A może to Laura tylko tak widzi, bo ma wyśrubowane oczekiwania estetyczne?

          Swoją drogą, ciekawe jak wyglądała Gąba na ślubie ze swoim DRUGIM mężem.
          Wiem, gadałyśmy o tym sporo - ale czy Laura też by uważała, że mać jest odziana nietwarzowo?

          No i wytłumaczcie mi proszę, jak to było, że jednocześnie Milicja przemawiała Pyziakowi do rozsądku i nakłaniała do ożenku z pierworodną, jednocześnie uważając, że gdyby Ignacy był wtedy w przytomności, to by przemówił z kolei Gabie do rozsądku, żeby się z nim nie wiązała???
          Osobowość mnoga, czy tylko dysocjacyjna?
          I ta Nutria, co się od początku Pyziaka bała, bosh...
          • bupu Re: Po raz enty - zaniedbana/e 05.04.24, 19:18
            ako17 napisała:


            > może i tak, a może ona już wtedy wiedziała, że zostanie porzucona? Wszak powied
            > zenie, że ślub to więzy nieznośne, a kościelny to zbyt już nieznośne, świadczy
            > o tym, że to ma nie być trwałe?

            No to przepraszam, ale kiedy narzeczony strzela takim wątpliwym tekścikiem, stawiającym pod grubym znakiem zapytania jego podejście do wspólnej przyszłości, normalna jednostka ludzka siada na tyłku i zastanawia się, czy jest sens to ciągnąć, a nie postanawia ubrać się na ślub brzydko. Gaba podobno, jak nas zapewnia autorka, nie jest kompletną idiotką...
            • przymrozki Re: Po raz enty - zaniedbana/e 06.04.24, 17:59
              bupu napisała:

              > No to przepraszam, ale kiedy narzeczony strzela takim wątpliwym tekścikiem, sta
              > wiającym pod grubym znakiem zapytania jego podejście do wspólnej przyszłości, n
              > ormalna jednostka ludzka siada na tyłku i zastanawia się, czy jest sens to ciąg
              > nąć, a nie postanawia ubrać się na ślub brzydko. Gaba podobno, jak nas zapewnia
              > autorka, nie jest kompletną idiotką...

              Gdyby Gabriela rozumowała w ten sposób, to wcale niekoniecznie z głupoty. Moje podejrzenia szłyby w innym kierunku - Gabrysia mogłaby dojść do wniosku, że lepsze skazane na niepowodzenie małżeństwo (a ileż kuponów będzie można odciąć ze statusu porzuconej!) niż nieślubne dziecko.
              • bupu Re: Po raz enty - zaniedbana/e 06.04.24, 20:03
                przymrozki napisała:



                > Gdyby Gabriela rozumowała w ten sposób, to wcale niekoniecznie z głupoty. Moje
                > podejrzenia szłyby w innym kierunku - Gabrysia mogłaby dojść do wniosku, że lep
                > sze skazane na niepowodzenie małżeństwo (a ileż kuponów będzie można odciąć ze
                > statusu porzuconej!) niż nieślubne dziecko.


                Wedle samej Gabrieli, jak również Robroja, będącego świadkiem na tym ślubie, Gaba wychodziła za Pyziaka w roku 1980, zarem przed poczęciem Pyzy. Jedyną osobą, która kiedykolwiek sugerowała cokolwiek innego jest Milicja w rozmowie z Rurzą, a Milicja ma zerową wiarygodność w kwestiach okołopyziaczych.
                • mika_p Re: Po raz enty - zaniedbana/e 06.04.24, 21:18
                  Bupu, ale może trochę konsekwencji, co?

                  Parę godzin temu napisałaś, jako argument w dyskusji:
                  "stoi jak byk napisane w Pulpecji, że kościelnego nie było, bo Pyziak nie chciał".

                  Teraz piszesz:
                  "Milicja ma zerową wiarygodność w kwestiach okołopyziaczych"

                  No to lecim z cytatem z dzieła, Pulpecji czyli:

                  O szóstej trzydzieści ocknął się budzik w pokoju rodziców (nastawiony był na szóstą, ale postarzały mu się baterie). Pisnął tylko parę razy, a już mama Borejko zdławiła go dłonią. Wyrwana z czujnego snu, podniosła się w szeleszczącej pościeli i w tej samej chwili poczuła, że dokucza jej serce.
                  Od paru dni miała straszliwą tremę. (...) Zdenerwowanie jej powiększał fakt, że miał to być pierwszy prawdziwy, kościelny ślub córki, jaki przeżywała. (Ku jej utrapieniu, Gaba miała za sobą tylko ślub cywilny, na którym poprzestał Janusz Pyziak, twierdząc, że kościelny nałożyłby mu więzy zbyt już nieznośne. I rzeczywiście. Cywilne rozwiązał bez trudu).


                  To gdzie wierzymy Melanii?
                  • przymrozki Re: Po raz enty - zaniedbana/e 06.04.24, 22:08
                    mika_p napisała:

                    > Gaba miała za sobą tylko ślub cywilny, na którym poprzestał Jan
                    > usz Pyziak, twierdząc, że kościelny nałożyłby mu więzy zbyt już nieznośne
                    .
                    > I rzeczywiście. Cywilne rozwiązał bez trudu).
                    >
                    > To gdzie wierzymy Melanii?

                    Ale o ile Mila mogla mieć powód, żeby wprowadzać w błąd Różę co do okoliczności jej poczęcia, o tyle nie miałaby powodu okłamywać samą siebie w swoim własnym monogologu wewnętrznym. Nie można za to wykluczyć możliwości, że Mila była już wtedy na tym etapie, że sama uwierzyła w swoją wersję wydarzeń i chociaż była swięcie przekonana, że monologuje sobie samą prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, to zdanie o nieznośnych więzach było jej poglądem, a nie faktem. I przyczyny braku ślubu kościelnego mogły być zgoła inne.

                    Przy czym my tu szukamy całego w dziurze - znajdujemy sens w wątku, który obiektywnie rzecz biorąc nie trzyma się kupy. Przeciez cała wrzutka o ślubie cywilnym służy tylko temu, żeby Gabriela mogła sakramentalnie wyjść za Grzecha i począć z nim syna bez grzechu.
                  • bupu Re: Po raz enty - zaniedbana/e 06.04.24, 22:10
                    mika_p napisała:

                    > Bupu, ale może trochę konsekwencji, co?
                    >
                    > Parę godzin temu napisałaś, jako argument w dyskusji:
                    > "stoi jak byk napisane w Pulpecji, że kościelnego nie było, bo Pyziak nie chcia
                    > ł".
                    >
                    > Teraz piszesz:
                    > "Milicja ma zerową wiarygodność w kwestiach okołopyziaczych"
                    >
                    > No to lecim z cytatem z dzieła, Pulpecji czyli:
                    >
                    > O szóstej trzydzieści ocknął się budzik w pokoju rodziców (nastawiony był na
                    > szóstą, ale postarzały mu się baterie). Pisnął tylko parę razy, a już mama Bor
                    > ejko zdławiła go dłonią. Wyrwana z czujnego snu, podniosła się w szeleszczącej
                    > pościeli i w tej samej chwili poczuła, że dokucza jej serce.
                    > Od paru dni miała straszliwą tremę. (...) Zdenerwowanie jej powiększał fakt, że
                    > miał to być pierwszy prawdziwy, kościelny ślub córki, jaki przeżywała. (Ku jej
                    > utrapieniu, Gaba miała za sobą tylko ślub cywilny, na którym poprzestał Jan
                    > usz Pyziak, twierdząc, że kościelny nałożyłby mu więzy zbyt już nieznośne
                    .
                    > I rzeczywiście. Cywilne rozwiązał bez trudu).

                    >
                    > To gdzie wierzymy Melanii?
                    >


                    A to Melania w tym cytacie mówi? Bo mnie się zdawało, że jednak narrator.
        • mika_p Re: Po raz enty - zaniedbana/e 05.04.24, 23:32
          > Gąba była ubrana "ubogo i nietwarzowo"

          W opinii 14-letniej Laury, patrzącej na zdjęcie sprzed kilkunastu lat. Moda sprzed prawie pokolenia jest najbardziej obciachowa, dopiero później staje się eleganckim vintage.
          Druga sprawa, że my nie wiemy naprawdę, czy ślub cywilny był jedynym planowanym pp. Pyziak. Jeżeli w momencie ślubu cywilnego planowany był kościelny, to naturalne, że nikt nie pchał specjalnej energii w ten urzędowy, wstępny. Co nie oznacza, że Gaba nie włożyła żadnego wysiłku, żeby wyglądać elegancko, a może nawet modnie - w świetle ówczesnej mody. Która z perspektywy końca lat 90-tych dla nastolatki jak najbardziej mogla być nietwarzowa.
          • siblaime Re: Po raz enty - zaniedbana/e 06.04.24, 08:11
            > Gąba była ubrana "ubogo i nietwarzowo"

            >W opinii 14-letniej Laury, patrzącej na zdjęcie sprzed kilkunastu lat. Moda sprzed prawie pokolenia jest najbardziej obciachowa, dopiero później staje się eleganckim vintage.

            To fakt, tylko… nie wiem, może to moje odosobnione zdanie, ale uważam, że gdy pisze się sagę rodzinną i ma się możliwość pokazania czegoś z różnych punktów widzenia, to dałoby się czymś ten pogląd Laury zrównoważyć. Wspomnieć z innej perspektywy, jak ten ślub wyglądał. A tak to tamta opinia robi za chyba jedyny opis ślubnego stroju Gaby, jaki się pojawia w serii. No i dziwnym trafem brzydka uboga sukienka świetnie pasuje do późniejszego dorabiania gęby Pyziakowi i podkreślania, jaki ten jego związek z Gabą był fatalny.
          • bupu Re: Po raz enty - zaniedbana/e 06.04.24, 08:38
            mika_p napisała:

            > > Gąba była ubrana "ubogo i nietwarzowo"
            >
            > W opinii 14-letniej Laury, patrzącej na zdjęcie sprzed kilkunastu lat. Moda spr
            > zed prawie pokolenia jest najbardziej obciachowa, dopiero później staje się ele
            > ganckim vintage.

            Zwracam uwagę, że to nietwarzowo ubóstwo dotyczy dziwnym trafem wyłącznie Gaby. Nie Almy, nie Robroja i nie Pyziaka, a nikt z tego grona nie tarzał się w szmalu, poza tym moda męska tamtych czasów nie zaliczała się do najbardziej twarzowych. Niemniej jedyną osobą na tym zdjęciu ubraną ubogo i nietwarzowo jest Gąba.

            > Druga sprawa, że my nie wiemy naprawdę, czy ślub cywilny był jedynym planowanym
            > pp. Pyziak. Jeżeli w momencie ślubu cywilnego planowany był kościelny, to natu
            > ralne, że nikt nie pchał specjalnej energii w ten urzędowy, wstępny. Co nie ozn
            > acza, że Gaba nie włożyła żadnego wysiłku, żeby wyglądać elegancko, a może nawe
            > t modnie - w świetle ówczesnej mody. Która z perspektywy końca lat 90-tych dla
            > nastolatki jak najbardziej mogla być nietwarzowa.
            >

            Ależ wiemy, stoi jak byk napisane w Pulpecji, że kościelnego nie było, bo Pyziak nie chciał.
            • kocynder Re: Po raz enty - zaniedbana/e 07.04.24, 21:04
              A ci tam inni byli opisani? Bo mi się wydaje, że tylko "wzmiankowano" ich obecność na zdjęciu, a opis Laury skupił się na parze młodej. Się nie upieram, ale tak mi się tylko wydaje. Że tam było coś, ze stali X, Y, a Gabrysia taka i taka, a Pyziak nieco z boku, jakby zdystansowany od całej tej "szopki". I tak, jakoś jakiś czas temu opisując ślub wspólnej znajomej koleżance, która na tymże nie była - opisałam suknię młodej, pana młodego, a jakoś nie wzmiankowałam o kiecce świadkowej czy o gajerku świadka...
              Do tego... Pozornie poza tematem. Czas jakiś temu wraz z bratem i bratową oglądaliśmy kasetę video (kto to jeszcze pamięta?) z ich ślubu. "W trakcie ceremonii" wróciły do domu dwie bratanice (córki pary) i dołączyły do oglądania. No i prawie dostały czkawki ze śmiechu na widok "elegancko" wywiniętych rękawów marynarki świadka (tak, żeby jasna podszewka tworzyła efektowną "bułę" nad nadgarstkiem), na fryzury panów (podgolone boki głowy, dłuższy tył a na czubku spiętrzone loczki, albo "zaczes" do przodu), na kuzynkę Grażynkę w (jak to określiły) stroju kosmity, czyli srebrnym, jakby "watowanym" kombinezonie, wreszcie na suknię swojej własnej matki, z marszczonym gęsto gorsetem, bufiastymi rękawami i spódnicą "w tulipan" z pięcioma warstwami "gazowej koronki" sztywno ukrochmalonej i sterczącej każda w swoją stronę, o jej makijażu, w kolorach różowo - śliwkowo - brokatowych nie wspominając... Oczywiście, WTEDY kiedy ów ślub był zawierany - taka była moda i takie ciuchy były "szczytem marzeń". :) Tak też i odebrałabym opis Laurowy, właśnie jako dzieciak ocenia z punktu widzenia SWOJEGO świata i obecne obowiązujących reguł mody i stylu, gdyby nie jedno: właśnie brak jakiegokolwiek czy odautorskiego czy też ustami któregoś z bohaterów komentarza, że to nie tak. I MM swobodnie mogła taką scenę napisać. Chociażby przy wzmiance, że dziadziuś Laurze to zdjęcie pokazał, a na jej zdegustowaną minę wyjaśnił ze śmiechem, że... :)
              • hanuszka189 Re: Po raz enty - zaniedbana/e 07.04.24, 21:39
                kocynder napisała:


                > Tak też i odebrałabym opis Laurowy, właśnie jako dzieciak ocenia z punktu widzenia SWOJEGO świata i
                > obecne obowiązujących reguł mody i stylu, gdyby nie jedno: właśnie brak jakieg
                > okolwiek czy odautorskiego czy też ustami któregoś z bohaterów komentarza, że t
                > o nie tak. I MM swobodnie mogła taką scenę napisać. Chociażby przy wzmiance, że
                > dziadziuś Laurze to zdjęcie pokazał, a na jej zdegustowaną minę wyjaśnił ze śm
                > iechem, że... :)

                Też to miałam napisać. Pamiętam, jak oglądałam zdjęcia ze ślubu rodziców z lat 80. - słabej jakości, spłowiałe (bardzo narzekali na fotografa, który był specjalnie polecony), w dodatku mama miała prostą, gładką sukienkę! W epoce księżniczkowych sukni lat 90. byłam tym faktem tak zawiedziona, że wielokrotnie pytałam, czemu ubrała się tak słabo. Dopiero teraz rozumiem lepiej ideę szlachetnego minimalizmu. Jak już napisano, strojem do ślubu cywilnego była zwykle garsonka, w której młoda wysportowana dziewczyna miała wszelkie szanse wyglądać blado i nietwarzowo, bo obco (zapewne była to pierwsza garsonka w jej życiu. Szkoda, że nie zachowała się na ślub Laury). Nie wiem, czy Gaba była wtedy w ciąży, bo ten pomysł pojawia się chyba parę książek później. Co mnie natomiast dziwi - jedyne zdjęcie ślubne z rozmazaną Milą na pierwszym planie, no nie, takie rzeczy się raczej nie zdarzały. Do zdjęcia się przecież pozowało, nie było robione z ukrycia, chyba, że Milicja postanowiła do końca sabotować uroczystość.
                • mircja Re: Po raz enty - zaniedbana/e 07.04.24, 22:07
                  Ja i moja siostra byłyśmy zawiedzione sukienką ślubną mojej mamy. Ona była ubrana bardzo starannie i zgodnie z ówczesną modą (lata 60), sukienkę miała niezbyt odstającą od linii ciała i w dodatku króciutką, co dla nas było niemal szokujące. Do tego na głowie jakiś malutki welonik i stroik pasujący do tej sukienki i do krótkich włosów, uczesanych gładko i wysoko, tak jak się wtedy mogły czesać modne kobiety. W niczym nie przypominało to naszej wizji, jak powinna wyglądać panna młoda.
                  • minerwamcg Re: Po raz enty - zaniedbana/e 12.04.24, 11:15
                    Ja też przez długie lata nie mogłam przebaczyć mamie, że w 1959 roku, nie będąc bynajmniej w niedostatku poszła do ślubu i to kościelnego w kostiumiku. Że był to kostiumik z cieniusieńkiej wełny w kolorze perłowym, skrojony i odszyty jak ta lala u najlepszego krawca w okolicy - to miałam docenić dopiero później. Według mnie nastoletniej mama wyglądałaby o niebo lepiej w białej sukni z mnóstwem koronek :)
          • angazetka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 06.04.24, 23:20
            > Jeżeli w momencie ślubu cywilnego planowany był kościelny, to naturalne, że nikt nie pchał specjalnej energii w ten urzędowy, wstępny.

            Wszystkie kobiety w mojej rodzinie w wieku okołogabrysinym miały ślub najpierw cywilny, potem kościelny. I wszystkie na cywilny były ubrane ładnie i elegancko. W garsonki, owszem, ale kwestia epoki.
            • bupu Re: Po raz enty - zaniedbana/e 07.04.24, 09:26
              angazetka napisała:

              > Wszystkie kobiety w mojej rodzinie w wieku okołogabrysinym miały ślub najpierw
              > cywilny, potem kościelny. I wszystkie na cywilny były ubrane ładnie i elegancko
              > . W garsonki, owszem, ale kwestia epoki.
              >

              Mój stryj rodzony brał ślub mniej więcej w tym czasie co Gąba z Pypypy i właśnie sobie uświadomiłam, że owszem, posiadam w rodzinnym albumie zdjęcie z jego cywilnej ceremonii. I nikt na nim nie wygląda ubogo ani nietwarzowo, mimo że nikt tam nie opływał w gotówkę.
      • tt-tka Re: Po raz enty - zaniedbana/e 11.04.24, 19:04
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > A to ciekawe! Wydaje mi się, że poczucie estetyki z czasem straciło dla Borejkó
        > w znaczenie.
        > No bo w czasach kiedy faktycznie mogli nie mieć pieniędzy na ubrania i kosmetyk
        > i, a i w ówczesnym systemie nie było do nich dostępu, dbali o to by dobrze wygl
        > ądać! Przerabiali ciuchy (sukienki Idy), szyli sobie nowe (romantyczny motyl),
        > chcieli się ładnie prezentować. A potem to zanikło, Mila, która kiedyś potrafił
        > a być elegancka na specjalne okazje, na stylowe wąsele w dworku przychodzi w ja
        > kimś wytartym paletku. Józin jest puszczany do szkoły w spranym podkoszulku i r
        > ównie szmatławych szortach. Nora po utracie pantofli dostaje do stroju galowego
        > rozczłapane sandałki, a wyczyszczeniem jej spódnicy z igieł i żywicy nikt sobi
        > e nie zawraca głowy.
        > Trochę się z tą hipotezą gryzie wygląd Gaby na jej własnym ślubie, ale on zosta
        > ł dopisany post factum, więc w sumie też się liczy.
        >
        > Ale to wciąż nie odpowiada na pytanie: dlaczego? Co sprawiło, że wygląd stał si
        > ę dla nich tak nieistotny?
        >
        >
        >
        >

        Wracam do swojej tezy - podzielili sobie ludzkosc na te, dla ktorej warto sie starac wygladac i na te, dla ktorej nie warto. Z uplywem czasu ta pierwsza redukuje sie az do zanikniecia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka