marutax
20.03.18, 10:01
Ten motyw czasem przewijał się w dyskusjach, ale dane zawsze były zbyt ograniczone, by wyciągać jakieś wnioski. Teraz mamy ich ciut więcej, choć nie z pierwszej ręki.
Intryguje mnie życie Róży w Oxfordzie. Mieszkała tam kilkanaście lat, wychowywała dwoje dzieci. Tymczasem można odnieść wrażenie, że z Anglią nic jej nie wiązało poza pracą Fryca i umową najmu.
Róża nie pracuje i raczej nigdy nie pracowała. Taka powtórka z Mili, której życiowym celem było wychowywanie dzieci. ALE - między PRL anno domini 1977 a Wielką Brytanią w drugiej dekadzie XXI wieku jest ogromna różnica! W "KK" prowadzenie domu rzeczywiście było pracą na dwa etaty. Czynności takie jak pranie, zakupy czy sprzątanie pochłaniały o wiele więcej czasu niż dzisiaj. Ponadto Mila miała czwórkę dzieci, które dzieliło sporo lat, a pracę porzuciła dopiero po narodzinach trzeciego. Róża ma dwójkę dobrze już odchowaną.
Pierwsza sprawa więc to kwestia pracy, a raczej jej braku. A druga, wynikająca z tej pierwszej - CO właściwie Róża robiła, kiedy mąż był w pracy a dzieci w szkole? Siedziała w domu i codziennie myła okna? Nie czuła się samotna, nie miała potrzeby, by "wyjść do ludzi" lub zrobić coś produktywnego? Z "CZ" wyłania się obraz kobiety, która przez ponad dziesięć lat nie weszła w żadne relacje ze światem, w którym żyła. Nie miała znajomych, w nic się nie zaangażowała. Kiedy mąż wyjechał jedynym wsparciem była matka, która przyjechała z Polski. W przeprowadzce pomagała tylko siostra męża. Przez dwa miesiące Róża siedziała i czekała, zawieszona między powrotem do Polski, a pozostaniem w Anglii - tylko pod warunkiem powrotu Fryca. A co z opcją "Fryca nie ma, ale życie moje i dzieci jest w Oxfordzie, zostajemy, sama przedłużam umowę najmu"? Nie chodziło raczej o pieniądze - Fryderyk nie przestał utrzymywać rodziny, a przecież wcześniej też żyli tylko z jego pensji.