iwoniaw
30.03.18, 19:08
Idusia w ostatnich tomach jaka jest, to wiemy. Mimo tego jednak niemile mnie zaskoczyło wspomnienie o Karolku - że "maruda", "po tacie, jak mniemam". Po pierwsze, to nie była jakaś spontaniczna uwaga na konkretne zachowanie - tylko poświęcone specjalnie tej kwestii postscriptum w mailu do Patrycji. Z jakiego powodu Idusia uznała "recenzowanie" ciotecznego wnuka , trudno rzec, zwłaszcza że nie podaje żadnych szczegółów (np. jakiegoś konkretu, który ją aż tak zbulwersował, że musi, bo się udusi, przy Róży się powstrzymała z delikatności, ale pary sobie upuści choć w korespondencji), jeszcze trudniej orzec, w którymż to momencie kontaktów z Idusią (czy w ogóle rodziną B.) Fryderyk okazał się "marudą"?
No ale to Ida. Tymczasem Grzegorz empatyk-sympatyk, stoicko znoszący obelgi teścia przy akcji zmywarka, fochy Laury i bycie "macochem" także nie pała sympatią do Karolka - już jego pierwsza myśl dotyczy wyglądu (!) chłopca, o którym lepiej nie wspominać, gdyż - jako że K. jest podobny do swego ojca - byłoby to "bolesne wspomnienie" (niby dla Róży; serio? To jest taka trauma, że syn jest podobny do własnego ojca, a nie do listonosza - nawet jeśli tenże ojciec wyciął jakiś numer?), a potem jest tylko "lepiej". Otóż tenże Grzegorz-Oaza-Spokoju myśli (o kilkuletnim dziecku!) "dobrze mu tak" (!), gdy Karol wypluwając gumę do kosza trafia we własne buty (swoją drogą, był tu kiedyś wątek o pluciu, w tym gumą - widać geny wspólne z ciotką Patrycją Karolek również posiada :-D ) - ponieważ wcześniej smarkacz śmie zwerbalizować spostrzeżenie, iż mąż babki "posiwiał na brodzie". To jest aż taka obraźliwa uwaga ze strony siedmiolatka wobec faceta ok. sześćdziesiątki?
Czy tylko mnie się wydaje, że Karolek jest szykowany na kolejną Czarną Owcę Zupełnie Jak Ojciec? Okropnie o tym dziecku myślą ci członkowie rodziny, którzy w ogóle poświęcają im jakąś myśl. Nikt nie zauważa, co się dzieje w życiu tego chłopca i że - na przykład - "bycie marudą" miałoby może jakiś, choćby tyciuteńki, powód? :-/