Dodaj do ulubionych

Musierowicz jako lektura

31.05.18, 14:00
Dyskusja o relacjach Józinka i Ignasia przypomniała mi, że - jak dowiedziałam się kiedyś na forum - "Język Trolli" był (jest?) lekturą w gimnazjum. Nie mogłam wówczas wyjść ze zdziwienia, gdyż uważam tę książkę za niewłaściwą dla dzieci. Rozumiem, że bohaterowie są w odpowiednim wieku i że w przeciwieństwie do niektórych tomów można czytać tę część bez znajomości całego cyklu. Przyznaję, że wątek choroby jest bardzo istotny. Ale "JT" ma też dwie główne wady (poza setką mniejszych), które w moich oczach dyskwalifikują go jako lekturę
1. relacje Józinka i Ignasia, w których pojawia się motyw znęcania się silniejszego kuzyna nad słabszym. Nie tylko nie jest to napiętnowane, ale konkluzja, do jakiej mogą dojść młodzi czytelnicy brzmi mniej-więcej "jak kogoś nie lubisz/ktoś ci się nie podoba to możesz mu przyłożyć. A on jeszcze powinien być ci wdzięczny, że pomagasz mu być lepszym." Idealne usprawiedliwienie dla chuliganów, którzy wybierają na ofiary dzieci wyróżniające się strojem, zachowaniem czy zainteresowaniami. Ten nosi spodnie rurki, ten woli grać na skrzypcach zamiast na konsoli, a ten nie przeklina i jest zawsze grzeczny. Jak oberwą to znormalnieją.
2. obraz szkoły jako instytucji pozbawionej wszelkich zalet, pełnej wulgarności, zachowań niemal patologicznych, bezdusznych i bezmyślnych nauczycieli tudzież uczniów na poziomie Igora Bogatki. Cała sytuacja z Trollą i jej kapeluszem została napisana w kompletnie bez sensu, wypaczając rzeczywistość i zakłamując prawdę. Owszem, do nie lubiącego szkoły dziecka taki obraz może trafiać, wywołując poczucie, że szkoła naprawdę jest taaaka zła. Ale czy taki cel powinny spełniać lektury?

Podsumowując, dla mnie "JT" jako lektura to koszmar. Z drugiej strony - nie wiem, czy wśród nowych tomów znajdzie się taki, który mógłby go zastąpić... Przeszkodą jest nie tylko treść, ale też ciągłość wielu wątków. Choć może to tylko moje wrażenie i można przeczytać taką "Sprężynę" bez znajomości całej sagi Borejków?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Musierowicz jako lektura 31.05.18, 15:24
      Ja nie rozumiem, szczerze mowiac, po co w ogole Musierowicz w kanonie lektur. Jakie jest przeslanie, wartosc literacka, wychowawcza czy dowolna inna tych ksiazek ?
      • marutax Re: Musierowicz jako lektura 31.05.18, 15:56
        tt-tka napisała:

        > Ja nie rozumiem, szczerze mowiac, po co w ogole Musierowicz w kanonie lektur. J
        > akie jest przeslanie, wartosc literacka, wychowawcza czy dowolna inna tych ksia
        > zek ?

        Sam wątek przyjaźni z ciężko chorą osobą mógł mieć i przesłanie i walor wychowawczy... i podejrzewam, że ludzie tworzący listę lektur tym się kierowali. Podejrzewam też, że zamiast książki przeczytali streszczenie i rekomendację wydawnictwa, bo ten potencjalnie wartościowy wątek został w "JT" obudowany całą masą szkodliwych, bezsensownych i wypaczonych elementów.

        • tt-tka Re: Musierowicz jako lektura 31.05.18, 16:55
          marutax napisała:


          > Sam wątek przyjaźni z ciężko chorą osobą mógł mieć i przesłanie i walor wychowa
          > wczy...

          ...gdyby tam byl :)
          Nie bylo go. Jest zafascynowanie/zakochanie 9-latka w gimnazjalistce. Walor przyjazni usiluje temu nadac Trolla, ale jakos kulawo. Nawet tego, co jej jest, nie powiedziala smarkaczowi, ktory nic nie rozumie (tu obserwatorskie talenty Jozina i jego zdolnosc wnioskowania zdecydowanie zawiodly) - raczej kreuje sie na Bardzo Tajemnicza I Dzielna. Skadinad zrozumiale, ale dla przyjazni to kiepska baza.
        • srebrny_lisek Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 11:14
          marutax napisała:

          > Sam wątek przyjaźni z ciężko chorą osobą mógł mieć i przesłanie i walor wychowa
          > wczy... i podejrzewam, że ludzie tworzący listę lektur tym się kierowali. Podej
          > rzewam też, że zamiast książki przeczytali streszczenie i rekomendację wydawnic
          > twa, bo ten potencjalnie wartościowy wątek został w "JT" obudowany całą masą sz
          > kodliwych, bezsensownych i wypaczonych elementów.
          >

          Przyjaźń z ciężko chorą osobą, która tajemniczo skrywa tę chorobę pod dzielnym kapeluszem, a wokół kapelusza odstawiają się arcyzabawne szopki kompromitujące ciało pedagogiczne? To nieludzkie i ma niewiele wspólnego z tym, co działo sie w szkole, kiedy jedna z uczennic chorowała na raka...
          • marutax Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 11:36
            srebrny_lisek napisał(a):

            > marutax napisała:
            >
            > > Sam wątek przyjaźni z ciężko chorą osobą mógł mieć i przesłanie i walor w
            > ychowa
            > > wczy... i podejrzewam, że ludzie tworzący listę lektur tym się kierowali.
            > Podej
            > > rzewam też, że zamiast książki przeczytali streszczenie i rekomendację wy
            > dawnic
            > > twa, bo ten potencjalnie wartościowy wątek został w "JT" obudowany całą m
            > asą sz
            > > kodliwych, bezsensownych i wypaczonych elementów.
            > >
            >
            > Przyjaźń z ciężko chorą osobą, która tajemniczo skrywa tę chorobę pod dzielnym
            > kapeluszem, a wokół kapelusza odstawiają się arcyzabawne szopki kompromitujące
            > ciało pedagogiczne?

            Dlatego właśnie napisałam, że "mógł mieć", a nie "ma". Kapelusz i sceny w szkole zaliczam do "szkodliwych, bezsensownych i wypaczonych elementów". I właśnie ze względu na potencjalną wartość samego pomysłu przypuszczam ,że ktoś wybierający tę książkę na lekturę dostał streszczenie w stylu "bohaterką jest dziewczyna chora na raka, która pomimo choroby zachowuje radość życia i dzielnie walczy o prawo do normalnego życia.".
            • srebrny_lisek Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 13:12
              marutax napisała:


              > Dlatego właśnie napisałam, że "mógł mieć", a nie "ma". Kapelusz i sceny w szkol
              > e zaliczam do "szkodliwych, bezsensownych i wypaczonych elementów". I właśnie z
              > e względu na potencjalną wartość samego pomysłu przypuszczam ,że ktoś wybierają
              > cy tę książkę na lekturę dostał streszczenie w stylu "bohaterką jest dziewczyna
              > chora na raka, która pomimo choroby zachowuje radość życia i dzielnie walczy o
              > prawo do normalnego życia.".

              Oburzenie moje odnosi się do tego, jak bardzo prawdopodobna jest taka interpretacja JT w kanonie lektur. Ciekawa jestem, jak wyglądałoby omówienie tej lektury, gdyby w klasie przebywał chory uczeń, który nie skrywa łysiny pod kapeluszem z doczepionymi włosami (dziwi mnie w sumie, że żaden z chamskich młodzianów nie zerwał go Trolli z głowy) i nosi "stygmatyzującą" chustę, nie zataja choroby przed dyrekcją i uczniami, nie jest wcieleniem radości. Uczennica, którą widywałam na szkolnych korytarzach bardziej przypominała Aurelię, niż Trollę. Po prostu nie miała siły na odstawianie teatrzyku i udawanie przed wszystkimi, że nie choruje, nie odbywa chemioterapii, nie wspominając o tym, że choć miała paru przyjaciół i wsparcie, nie była popularną duszą towarzystwa. MM chyba nigdy nie widziała "bladego, przerażonego dziecka", które zmaga się z choroba, no chyba że oczami swojej wyobraźni.
              • bupu Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 19:55
                srebrny_lisek napisał:
                > MM chyba nigdy nie wi
                > działa "bladego, przerażonego dziecka", które zmaga się z choroba, no chyba że
                > oczami swojej wyobraźni.

                Trolla nawet blada nie jest. Pulchne, rumiane dziewczę z policzkami jak pączki. W sumie jedyny objaw jej choroby to łysina pod kapeluszem.
                • lululemon12 Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 21:15
                  bupu napisała:

                  > Trolla nawet blada nie jest. Pulchne, rumiane dziewczę z policzkami jak pączki.
                  > W sumie jedyny objaw jej choroby to łysina pod kapeluszem.

                  Pulchna, z pełną twarzą jak najbardziej może być, jeśli w schemacie chemioterapii ma sterydy. Rumiana- nie bardzo, chyba że różuje się a la madame de Pompadour. Józin w tym tomie wykazuje się tak powalającą bystrością, że mógłby nie zauważyć.
                  • bupu Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 21:40
                    lululemon12 napisała:

                    > bupu napisała:
                    >
                    > > Trolla nawet blada nie jest. Pulchne, rumiane dziewczę z policzkami jak p
                    > ączki.
                    > > W sumie jedyny objaw jej choroby to łysina pod kapeluszem.
                    >
                    > Pulchna, z pełną twarzą jak najbardziej może być, jeśli w schemacie chemioterap
                    > ii ma sterydy. Rumiana- nie bardzo, chyba że różuje się a la madame de Pompadou
                    > r. Józin w tym tomie wykazuje się tak powalającą bystrością, że mógłby nie zauw
                    > ażyć.

                    A oczywiście, że osoba w trakcie chemii chuda być nie musi, jednak jakieś objawy słabości wykazuje, prawda? No więc Trolla poza ubytkami w owłosieniu nie wykazuje żadnych. Wyjątkowo kiepsko napisana postać.
                    • lululemon12 Re: Musierowicz jako lektura 03.06.18, 09:25
                      bupu napisała:

                      > A oczywiście, że osoba w trakcie chemii chuda być nie musi, jednak jakieś objaw
                      > y słabości wykazuje, prawda? No więc Trolla poza ubytkami w owłosieniu nie wyka
                      > zuje żadnych. Wyjątkowo kiepsko napisana postać.

                      A to akurat nie podlega dyskusji. Po cichu przypuszczam zresztą, że nawet z tą pulchnością i sterydową twarzą MM trafiła przypadkiem.
                      • ciotka_scholastyka Re: Musierowicz jako lektura 03.06.18, 09:40
                        lululemon12 napisała:

                        > A to akurat nie podlega dyskusji. Po cichu przypuszczam zresztą, że nawet z tą
                        > pulchnością i sterydową twarzą MM trafiła przypadkiem.

                        Ona nie ma pojęcia o "sterydowych twarzach". Napisała o dobrze wyglądającej dziewczynce z rumianymi policzkami i lśniącymi oczami, bo tak jej się Trolla wymyśliła, a to, że przy okazji dziewczyna ma raka,to ojtam, ojtam. Nie mówię, że Trolla miałaby przypominać wycieńczony chemią hinduski szkielet, ale.
                        • gat45 Re: Musierowicz jako lektura 03.06.18, 12:52
                          Przez kilka lat często bywałam w ośrodkach onkologicznych i widziałam masy osób w trakcie leczenia. Od małych dzieci do starców, na oddziałach szpitalnych i w poczekalniach leczenia ambulatoryjnego. Nikt - podkreślam, NIKT - nie wyglądał tam zdrowo. Sterydowa kuracja daje coś w rodzaju opuchlizny, której nijak nie da się pomylić ze zdrową pucołowatością młodej buzi dziewczęcej. Sterydy sprawiają, że twarz puchnie "równo", na przykład także na skroniach, a na dodatek to wrażenie pulchności strasznie się kłóci z poszarzałą od chemii cerą. Dotąd zachowałam broszurkę z wieloma praktycznymi instrukcjami - np 20 sposobów wiązania turbana - gdzie jest też rozdział poświęcony makijażowi : zarówno wskazówki, jakich produktów unikać ze względu na skład, jak i sam sposób malowania się, żeby zatuszować obie "twarze", to znaczy wychudzoną i z zapadniętymi policzkami oraz tę z lekką opuchlizną sterydową właśnie. Bardzo pouczająca broszurka.
                          A może Trola właśnie mała jakiś wyjątkowo udany makijaż tuszujący ? Bo wiem, że kilku moim znajomym z lekką chemią zachowawczą - na ogół kilka wlewów po problemach z biustem - udało się przejść ten okres tak, że osoby postronne nie zauważały oznak choroby. Ale to były dość lekkie przypadki.
                          • zachariasz93 Re: Musierowicz jako lektura 03.06.18, 13:01
                            Józin nie zainteresowalby sie dziewczyną z makijażem, gwarantuję Ci to. MM ma zwyczajnie takie pojęcie o raku, jak ja o jezzie nowoorleańskim. Już wielokrotnie było widać, że brak wiedzy nie przeszkadza jej w pisaniu. To nie Dan Brown.
                            • lululemon12 Re: Musierowicz jako lektura 03.06.18, 13:17
                              zachariasz93 napisał(a):

                              > Józin nie zainteresowalby sie dziewczyną z makijażem, gwarantuję Ci to. MM ma z
                              > wyczajnie takie pojęcie o raku, jak ja o jezzie nowoorleańskim.

                              Wiem, że się czepiam, i bardzo za to przepraszam: mała szansa, żeby Trolla miała raka. Prędzej białaczkę, chłoniaka albo guza mózgu.
                              • kooreczka Re: Musierowicz jako lektura 03.06.18, 16:32
                                Guzik miała, nie nowotwór, skoro NFZ nie chciał tego leczyć, tylko sama musiała szukać ratunku w Niemczech. Onkologia dziecięca to sprawa priorytetowa, na mamy wszelkie kuracje dostępne na świecie. Czasem pacjenci wysyłani są na badania w ramach wdrażanych czy eksperymentalnych terapii, ale to w ramach ubezpieczenia. W latach 90 mój kuzyn miał glejaka, którego operacjie przeprowadzał jeden ośrodek- zbieraliśmy pieniądze, ale na przelot i pobyt rodzica, dzisiaj płaci się za wszystko.
                                Podejrzewam, że Musierowicz przeczytała czy usłyszała o paru zbiórka j, nie zastanawiając się, że to zazwyczaj wynik żerowania rozmaitych szarlatanów na zropzaczonych rodzicach.
                                Wiecie co wg mnie powinna mieć Trolla? HIVa. Wtedy mogłaby biegać do szkoły, wyglądać zdrowo, ale każdy kaszel byłby alarmem. Zrozumiała bym też wtedy trzymanie choroby w tajemnicy albo kłamstwa, że ma np wzw c. Chorym na raka powszechnie się współczuje, HIV pozytwni są traktowani jak trenować, mimo, że nowoczesne lekarstwa praktycznie redukują do zera możliwość zakażenia
                                • ciotka_scholastyka Re: Musierowicz jako lektura 03.06.18, 16:37
                                  kooreczka napisał:

                                  > Guzik miała, nie nowotwór, skoro NFZ nie chciał tego leczyć, tylko sama musiała
                                  > szukać ratunku w Niemczech. Onkologia dziecięca to sprawa priorytetowa, na mam
                                  > y wszelkie kuracje dostępne na świecie.

                                  No ale to przecież kolejny dowód na to, że MM nie ma pojęcia, o czym pisze! I pisze bzdury o tak naprawdę skazywaniu dziecka na śmierć, bo lekarze nie chcą go leczyć.
                                • reveiled Re: Musierowicz jako lektura 03.06.18, 16:51
                                  Czy w Niemczech sa dostepne jakies szczegolne, nieznane lub niepraktykowane gdzie indziej metody leczenia raka? Znalam kobiete z Kanady, ktora tez pojechala do Niemiec sie leczyc, w Kanadzie opieka zdrowotna jest bezplatna, wiec nie o to chodzilo, to wlasnie leczenie w Niemczech bylo drogie... Wprawdzie to bylo w zeszlym roku, a nie w czasach Trolli...
                                  • kooreczka Re: Musierowicz jako lektura 03.06.18, 17:06
                                    Jeśli jest to uznana metoda, a w Polsce nie ma ośrodka, który ją praktykuje- nfz zapłaci. Np. laseroterapia retrinoblastomy u dzieci jest wykonywana, a wypadki na które zbiera się pieniądze to zazwyczaj nowotwór duży, zagrażający rozsianiem, który trzeba usuwać z gałką oczną. Część rodziców się nie zgadza, wierzy, że możliwe jest leczenie oszczędzające i szukają prywatnych klinik, które od razu nie powiedzą nie.
                                    CO do koleżanki- nie wiadomo na co nie wiadomo po co i nie wiadomo czy z sensem. Niemcy to też mnóstwo klinik z luźnymi standardami opieki, ryzykujących oszczędzające leczenie tam gdzie uczciwie należy zaproponować radykalne i wyciągających pieniądze do pacjentów.
                              • ciotka_scholastyka Re: Musierowicz jako lektura 03.06.18, 16:35
                                lululemon12 napisała:

                                > zachariasz93 napisał(a):
                                >
                                > > Józin nie zainteresowalby sie dziewczyną z makijażem, gwarantuję Ci to. M
                                > M ma z
                                > > wyczajnie takie pojęcie o raku, jak ja o jezzie nowoorleańskim.
                                >
                                > Wiem, że się czepiam, i bardzo za to przepraszam: mała szansa, żeby Trolla miał
                                > a raka. Prędzej białaczkę, chłoniaka albo guza mózgu.

                                OK, nowotwór, tak?
                                • lululemon12 Re: Musierowicz jako lektura 03.06.18, 17:20
                                  ciotka_scholastyka napisała:

                                  > OK, nowotwór, tak?

                                  Nowotwór, tak. Rak to w języku polskim bardziej szczegółowe określenie. Jeszcze raz przepraszam za czepialstwo.

                                  Co do terapii zagranicznych: jest jeszcze możliwość, że gdzieś zagranicą było akurat prowadzone badanie kliniczne nowej terapii. Leczenie byłoby wtedy oczywiście darmowe, ale prowadzone w tym konkretnym ośrodku. A Trolla albo niedokładnie rozumiała problem terapii eksperymentalnej, albo ściemniała, żeby jeszcze bardziej wyglądać na tragiczną bohaterkę prześladowaną przez świat i okolice. [Tak, wiem, że MM o tym wszystkim nie myślała. Ech.]
      • lululemon12 Re: Musierowicz jako lektura 31.05.18, 19:20
        Pal sześć JT. Jeśli ktoś nie czytał całości, a tylko opis- może dojść do wniosku, że dziełło jakieś walory posiada. Ale w niektórych szkołach przerabia się Imieniny, co dla mnie jest już zupełnie niepojęte. Przecież w tej książce KOMPLETNIE nic się nie dzieje, nie da się nawet wykombinować sensownie brzmiącego streszczenia. Jakim cudem?!
        • potworia Re: Musierowicz jako lektura 31.05.18, 19:26
          I w przeciwieństwie do okropnego JT, strasznawej CzP i koszmarnej McD nie budzą żadnych emocji.
          • marutax Re: Musierowicz jako lektura 31.05.18, 21:19
            potworia napisał(a):

            > I w przeciwieństwie do okropnego JT, strasznawej CzP i koszmarnej McD nie budzą
            > żadnych emocji.

            A to ciekawa kwestia - czy w tym przypadku (tzn. kiedy książki zawierają treści, które można uznać za szkodliwe) lepiej żeby lektury wywoływały emocje czy pozostawiały czytelnika obojętnym?
            • potworia Re: Musierowicz jako lektura 31.05.18, 22:32
              Lepiej, żeby wzbudzały emocje. Niech wzbudzają. A mądry nauczyciel niech te emocje pomaga nazwać, rozwikłać, zrelatywizować i ukon-tekstu-ali-zować :-)
      • ssssen Re: Musierowicz jako lektura 04.06.18, 08:12
        Bo ma przyprawioną gębę "literatura dla młodzieży".
      • angazetka Re: Musierowicz jako lektura 07.06.18, 16:15
        Nie przesadzasz? Stara Jeżycjada to były dobrze napisane, pełne humoru książki o silnym przekazem o wartości przyjaźni, miłości rodzinnej, o możliwociach rozwijania samego siebie i lubienia siebie mimo wad. Trafiały w problemy i kompleksy nastolatek.
        • tt-tka Re: Musierowicz jako lektura 07.06.18, 16:19
          Dzizas, znowu... Angazetka, komu odpowiadasz ?
    • briar_rose Re: Musierowicz jako lektura 01.06.18, 16:35
      Dla mnie to rzecz nie do pojęcia. Jak zauważyłaś, książka nie zawiera jakiegoś wyraźnego morału, cennego przesłania. Głównie można z niej wynieść, że świat za oknem jest tak bardzo, bardzo zły... Sama Trolla jak na umieszczenie jej w tytule nie pełni ważniejszej roli, a czy gimnazjalista będzie potrafił utożsamić się z dziewięciolatkiem ( na dodatek o mentalności staruszka ) ? Odpowiedniejszą lekturą byłaby "Kłamczucha" czy "Ida Sierpniowa", tam rzeczywiście mamy jakieś wątki przewodnie, a przede wszystkim dynamiczne, zmieniające się na lepsze wraz z akcją książki bohaterki. Nie mam pojęcia, o czym można zrobić lekcję na podstawie "Języka Trolli". Czy ktoś ma może dzieci lub rodzeństwo w wieku gimnazjalnym, by zerknąć mu w zeszyt? :D
      • marutax Re: Musierowicz jako lektura 01.06.18, 18:01
        Starsze tomy są prawdopodobnie uważane za nieprzystające do dzisiejszych realiów i potencjalnie niezrozumiałe dla młodzieży. Na zasadzie "współcześni młodzi czytelnicy nie zrozumieją dlaczego Aniela pisze listy do Pawełka zamiast znaleźć go na fejsie - o, i od razu by o Dance wiedziała!"
        • tt-tka Re: Musierowicz jako lektura 01.06.18, 18:26
          No to tak samo nie zrozumieja, czemu Jozwa snul sie w poszukiwaniu auta z radiem :)
        • zachariasz93 Re: Musierowicz jako lektura 01.06.18, 18:38
          Statata. Są oczywiście takie osobniki, którym trzeba tłumaczyć, że kiedyś nie było komórek i które twierdzą, że wszystko jest mega, że sztos itp. Ale kurcze .. szkoła ma edukować i ZAWYŻAĆ poprzeczkę. Być wyzwaniem zmuszającym do wysiłku intelektualnego. Stara jeżycjada niezrozumiała?

          Jestem chyba najmłodszym elementem na tym forum i za mojej kadencji omawiana była Kłamczucha, Opium i JT. Kłamczuchę wspominam miło, Opium świetnie (bo to już druga gimnazjum była, więc spokojnie dało się wynieść z tej książki wszystkie ukryte przesłania, dostrzec niedomówienia), kontrastowało z Dziadami, Krzyżakami i całą resztą. Takie miłe rozluźnienie.

          Natomiast JT... wszyscy się z tego natrząsali. Za brak akcji, za Trollę i jej bezcharakterowie, za dwóch 10-latków próbujących ją zdobyć. Za całokształt. Nauczycielka omawiany to z nami jedne zajęcia, choć przeznaczone były 4. Ale uznała to za stratę czasu.
          • marutax Re: Musierowicz jako lektura 01.06.18, 18:57
            zachariasz93 napisał(a):

            > Statata. Są oczywiście takie osobniki, którym trzeba tłumaczyć, że kiedyś nie b
            > yło komórek i które twierdzą, że wszystko jest mega, że sztos itp. Ale kurcze .
            > . szkoła ma edukować i ZAWYŻAĆ poprzeczkę. Być wyzwaniem zmuszającym do wysiłku
            > intelektualnego. Stara jeżycjada niezrozumiała?

            Ależ w pełni zgoda! Tylko... wystarczy przeczytać byle dyskusję o liście lektur. Na pytanie "dlaczego młodzież nie lubi czytać lektur?" najczęstsza odpowiedź to "bo ich nie rozumie, nie utożsamia się z bohaterami, nie zna kontekstu". W przypadku starszych pozycji pada jeszcze argument, że język zbyt staromodny (). A jak rzuci się hasło o rozwijaniu horyzontów i podnoszeniu poprzeczki to kontra brzmi "jak lektury będą wymagały dodatkowej pracy to już nikt nie będzie ich czytał".

            Natomiast super, że jest tu ktoś, kto tomy "Jeżycjady" omawiał jako lekturę! Możesz napisać coś więcej? W dawnej dyskusji próbowano dojść, jak gimnazjaliści reagują na MM, ale nikt nie miał własnych doświadczeń...
            • briar_rose Re: Musierowicz jako lektura 01.06.18, 19:09
              Dołączam się do pytania. Proszę, napisz coś więcej. Jakie wątki poruszano? Ta książka jest tak bardzo o niczym, że sama nie potrafię dojść, na co nauczyciele mogą zwracać w niej uwagę.
              • zachariasz93 Re: Musierowicz jako lektura 01.06.18, 20:57
                Nie mam niestety zeszytów z tamtego okresu, mogę jedynie napisać, co zapamiętałam. :) Jakby co, dopytujcie.

                Podczas omawiania Opium była mowa o relacji Kreski i Maćka. Miłość, odrzucenie, że Maciek zwracał u kobiet uwagę nie na to co trzeba, ale potem się nawrócił. Interpretowaliśmy zachowanie Matyldy i to, czy jej przeszłość usprawiedliwiała je w pełni, czy tylko częściowo. Wspominaliśmy też o rodzinie Kreski i dochodziliśmy do tego, czemu nie mieszka z rodzicami i dlaczego Dmuchawiec został wyrzucony ze szkoły. Ale najwięcej chyba było o relacji Ewa - Dmuchawiec i Ewa - Aurelia. Psychologia tych trzech postaci. Zestawienie chłodu i wyniosłości Ewy z Borejkami i Lewandowskimi. Dużo osób przyznało, że wzruszyła je ostatnia scena książki i że emocjonalnie podeszły do wyrzucenia pieska. A dziewczęta szalały za Piotrem Ogorzałką, że taka lepsza wersja przystojnego Maćka. I że wie, co to jest tombak! Czyli inteligentny.

                Natomiast JT to był śmiech na sali. Połowa przyznała bez bicia, że nie dała rady tego doczytać do końca, że w całej książce były dwie dobre sceny - w tym jedna przerysowana. Cała reszta, czyli obraz szkoły oczami Józina, groteskowo cofnięci umysłowo rówieśnicy i nauczycielka, obraz gimnazjum przypominający bardziej ekipę z warszawy niż prawdziwych uczniów, wyśmiewane wielokrotnie "znakomicie widoczne czarne stringi". Dodatkowo główny bohater o mentalności starszego pana, całkowicie zwalona postaci IG Stryby i bardzo bystra Łusia. Z postaci, do których dzieciaki rzeczywiście poczuły sympatię pamiętam Tygrysa i jego myśli o dziewczynie obrywającej śnieżkami. Tutaj dziewczyny przyznały, że doskonale ją rozumieją i często czują się podobnie. Współczuły też Laurze na imprezie noworocznej. Była jakaśtam próba omawiania choroby Trolli, motywu przyjaźni z Józina, jej walki z przeciwnościami losu, pogody ducha i (podobno) dojrzałości emocjonalnej, większej niż u jej rówieśników. I chyba to była plan omawiania. Koniec końców najwięcej było jednak o żarówce i o tym, czy rzeczywiście mogła im się w jamie ustnej zaklinować.
                • marutax Re: Musierowicz jako lektura 01.06.18, 21:02
                  zachariasz93 napisał(a):

                  Dzięki! Czyli recepcja i interpretacja właściwie jak na forum...

                  > Koniec końców najwięcej było jednak o żarówce i o tym, czy rzeczywiście mogła im się w j
                  > amie ustnej zaklinować.

                  Ktoś spróbował? ^-^

                  • zachariasz93 Re: Musierowicz jako lektura 01.06.18, 21:19
                    Nikt się przynajmniej nie przyznał! Ale, pomimo przeczytania, wciąż byli tacy, którzy gotowi byli sobie dać obciąć głowę, że MM brednie pisze, bo przecież usta rozciągliwe, policzki miękkie itd. ... Widać, że młodzież jakąś naukę z książki wyniosła. Choć nie jestem przekonana, czy Autorka właśnie to chciała nam przekazać. ;)
                • srebrny_lisek Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 10:53
                  W gimnazjum przerabialiśmy Idę, Opium i KK, wszystkie części były omawiane jak pozostałe lektury, tyle tylko, że ziomeczki pisały wypracowania bardziej od serca. Żałuję teraz, że nie padło na jakiś słabszy tom Jeżycjady, JT chociażby, bo jestem bardzo ciekawa, czy u nas lekcjach polskiego ujawniłyby się podobne zastrzeżenia, czy byłoby sztampowe "lektura jest realistyczna i ukazuje aktualne problemy, Trolla jest mądra i dojrzała, a niesnaski Józin-Ignaś zabawne, he, he". Pamiętam, że już wtedy mnie JT irytował, ale jakoś nie miałam nikogo, z kim mogłabym się wspólnie poirytować.
                  • iskrzy_54 Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 19:42
                    Trolla mądra i dojrzała od początku mnie wkuropatwiała tak samo jak Helmut Rasta Jego Mać - miałam w swoim gimnazjum dzieci po operacjach, w czasie leczenia i po, wszyscy nauczyciele wiedzieli dlaczego Pipsztyńska nosi chustkę a Kowalski pończochę na głowie. Nikt z takich spraw nie robił problemu, natomiast stringi Manueli (?) tudzież inne tipsy by w moim gimnazjum nie były tolerowane. Czepianie się Ciała (pedagogicznego) za coś, czego nie dopełnili rodzice/opiekunowie (poinformowanie szkoły o stanie zdrowia dziecka) jest dość głupie.
    • piotr7777 Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 09:27
      To może ustalmy jakie części Jezycjady nadają się na lektury szkolne a jakie nie.
      Szósta klepka - fajna książka do czytania, ale raczej nie pasuje do analizy na lekcjach. Na pewno pomoże w walce z kompleksami nastolatek, ale to trochę mało na przesłanie. Główna bohaterka sympatyczna jako postać ale nieciekawa do analiizy. Zarazem jest to pierwsza książka, gdzie wszystkie postaci są wprowadzane, nie ma (bo nie może być) żadnych odniesień do innych książek i to jest pewna zaleta. Ale za mało.
      Kłamczucha - raczej nie. Też fajna książka do czytania prywatnego, przesłanie zbyt oczywiste (nie należy kłamać). Walorem jest ciekawa bohaterka
      Kwiat kalafiora - zdecydowanie tak. Raz, że to taka centralna, można powiedzieć reprezentacyjna, część Jeżycjady. Jest o czym rozmawiać na lekcjach Eksperymentalny Sygnał Dobra a prawdziwe dobro. No i Gabriela - ciekawa postać pod kątem charakerystyki.
      Ida sierpniowa- zdecydowanie tak. Może nawet bardzeiej niż KK, bo i wyraźnie zaznaczony podział między dobrem a złem i dość wyrazista postać główna.
      Opium w rosole - również mocny argument na tak. Raz, że świadectwo epoki. Dwa, że ezopowy język, niedomówienia. Materiał do wielu dyskusji na różne tematy.
      Brulion Bebe B - raczej nie. Książka dość ponura (a ponurych obowiązkowych lektur aż nadto), dwa, że właściwie nie ma przesłania. Bohaterka główna mało sympatyczna i nieciekawa. No i dość fatalny obraz szkoły, top prawda, że z końca lat 80.
      Noelka - tak, ale raczej wątek Elki i jej przemiany, wędrówki Gwiazdora z Aniołkiem po mieszkaniach. Wątek borejkowski już mniej.
      Pulpecja - raczej nie. Wartości wychowawczych brak, zbyt wiele odniesień do poprzednich książek.
      Dziecko piątku - tak, ale w zakresie wątku Aurelii. Wątek borejkowski nie nadaje się.
      Nutria i Nerwus - nie. Książka czysto borejkowska, przesłania brak.
      Córka Robrojka - raczej fragmenty i to te nieborejkowskie.
      Imieniny - nie, to ksiązka z cyklu: "co nowego u naszych bohaterów".
      Tygrys i Róża - no od biedy by można, z przesłaniem, że lepsza własna rodzina niż iluzja innego życia, ale chyba trochę za mało.
      Kalamburka - zdecydowanie tak. Ciekawy sposób narracji (od tyłu), brak związku z innymi częściami cyklu, bogaty materiał historyczny.
      No a z książek XXI-wiecznych właściwie od biedy mogłaby być Sprężyna. Z tym, że nie oceniając ich wartości mają jedną wadę - są za bardzo związane ze sobą. No i tu ewentualnie można by wykroić jakieś pojedyncze fragmenty i zrobić z nich czytanki, ale wiele by tego nie było.

      • zachariasz93 Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 10:01
        Dla mnie DP jest jak na nardziej na tak. Zwyczajna nastolatka pozostawiona sama sobie, brzydka, odrzucona przez otoczenie i zmaltretowana przez los ostatecznie bierze sprawy w swoje ręce. Jest o tym, że każdą relację można naprawić, że nie warto się załamywać i że zawsze jest wyjście z sytuacji, wystarczy się nie poddawać i do skutku wyciągać rękę do drugiego człowieka. Może tych treści dydaktycznych nie ma za dużo, ale są bardzo ważne, szczególnie dla nastoletniego czytelnika, który spokojnie może się utożsamić z Aurelią. No i sama jej postać. Jak na jeżycjadę rwelacyjnie przedstawiona psychologicznie. Obok KK i Opium to chyba mój cichy faworyt
      • marutax Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 10:07
        Zgadzam się prawie ze wszystkim z wyjątkiem "Szóstej klepki"

        piotr7777 napisał:
        > Szósta klepka - fajna książka do czytania, ale raczej nie pasuje do analizy na
        > lekcjach. Na pewno pomoże w walce z kompleksami nastolatek, ale to trochę mało
        > na przesłanie. Główna bohaterka sympatyczna jako postać ale nieciekawa do ana
        > liizy. Zarazem jest to pierwsza książka, gdzie wszystkie postaci są wprowadzane
        > , nie ma (bo nie może być) żadnych odniesień do innych książek i to jest pewna
        > zaleta. Ale za mało.

        Cesia jest bohaterką dobrą do analizy, ponieważ jest uniwersalnie przeciętna. Wiele czytelniczek znajdzie w niej coś, z czym się utożsamia. A dzięki temu łatwo poruszyć sporo osobistych i aktualnych tematów. Miła odskocznia od analizy bohaterów, którzy albo są zbyt wyjątkowi, albo zostają postawieni w wyjątkowej sytuacji (Staś Tarkowski się kłania ;-)

        Po drugie, "SK" porusza bardzo aktualny i ważny temat, mianowicie problem popularności jednostek, które na tę popularność nie zasługują. I fałszywej hierarchii wśród młodzieży, która sprawia, że osoby wartościowe, ale niezbyt "gwiazdorskie" są spychane w cień lub podporządkowują się tym, których podziwiają - lub którym zazdroszczą. Temat idealny na lekcję we współczesnej szkole. Natomiast mogę się zgodzić, że raczej na lekcję w młodszych klasach.
        • marutax Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 10:32
          A i jeszcze - "SK" to jedyna część obok nieodpowiedniej na lekturę "Pulpecji", przy której można poruszyć temat przyjaźni oraz zwyczajnych relacji rodzinnych. Wszystkie pozostałe bohaterki pokazane są w sytuacjach, gdzie rodzina zostaje przynajmniej częściowo wyeliminowana. Oczywiście chodzi o "stare" tomy - w nowych mamy proces odwrotny: eliminację świata na rzecz rodziny ;-)
        • iskrzy_54 Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 19:51
          albo zostają postawieni w wyjątkowej sytuacji (Staś Tarkowski się kłania ;-)

          jedną z dwóch 6 z polskiego w szkole podstawowej moje dziecię dostało kiedy napisało, że nie widzi powodu, aby za wzór stawiać "młodocianego mordercę", "rasistę", ""wandala", tudzież osobnika zabijającego gatunki zagrożone wyginięciem. Nie użyła określenia"pedofil" ponieważ "nie jestem pewna czy powinnam wiedzieć kto to jest, a poza tym, to uczucie Stasia jest raczej braterskie?"
          • bupu Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 20:00
            iskrzy_54 napisała:

            > albo zostają postawieni w wyjątkowej sytuacji (Staś Tarkowski się kłania ;-)
            >
            > jedną z dwóch 6 z polskiego w szkole podstawowej moje dziecię dostało kiedy nap
            > isało, że nie widzi powodu, aby za wzór stawiać "młodocianego mordercę", "rasis
            > tę", ""wandala", tudzież osobnika zabijającego gatunki zagrożone wyginięciem. N
            > ie użyła określenia"pedofil" ponieważ "nie jestem pewna czy powinnam wiedzieć k
            > to to jest, a poza tym, to uczucie Stasia jest raczej braterskie?"

            Staś się później z Nel ożenił, więc nad braterskoscia też by można debatować...
            • iskrzy_54 Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 20:06
              Staś się później z Nel ożenił, więc nad braterskoscia też by można debatować...

              Ale w czasach WPiP jednak była jego "małą siostrzyczką" dopiero potem się zakochał
              • tt-tka Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 20:11
                No i chwala. Gdyby sie zakochal nie po bratersku w 8-latce, bylabym mocno przerazona.
              • kooreczka Re: Musierowicz jako lektura 04.06.18, 11:57
                Sama będąc w jej wieku napisałam jaką hipokryzją było potępia ie powstania Mahdiego i doszłam dlaczego Sienkiewicz popierał Anglików i dlaczego jego poglądy są mocno przestarzałe, ale na miejscu nauczycielki kazała bym pokazać przykłady kiedy Staś mordował ludzi (zabił w samoobronie) i gatunki zagrożone (takoż- nie latał ze dtrzelbą dla przyjemności). Żarcik z pedofilią zaś byłby dowodem, że dziecko lrobi sobie jaja albo próbuje uchodzić za buntownika.
                • tt-tka Re: Musierowicz jako lektura 04.06.18, 12:12
                  kooreczka napisał:

                  > Sama będąc w jej wieku napisałam jaką hipokryzją było potępia ie powstania Mahd
                  > iego i doszłam dlaczego Sienkiewicz popierał Anglików i dlaczego jego poglądy s
                  > ą mocno przestarzałe

                  O, mozesz tak w dwoch slowach, dlaczego ?
                  Bo ja - czytalam to w podstawowce i potem nie wracalam - nie odebralam tego jako "popierania anglikow" w sensie swiatopogladowego wyboru, tylko, jak by to... dzicz niechrzescijanska i niebiala oraz biala chrzescijanska cywilizacja to zaden wybor, to oczywistosc. Wybierac to pan S. moglby miedzy spodniami powiedzmy angielskiego kroju a np. francuskiego, ale nie miedzy spodniami i niespodniami :)
                  • lord_vmordevol Re: Musierowicz jako lektura 04.06.18, 12:35
                    tt-tka napisała:

                    > kooreczka napisał:
                    >
                    > > Sama będąc w jej wieku napisałam jaką hipokryzją było potępia ie powstani
                    > a Mahd
                    > > iego i doszłam dlaczego Sienkiewicz popierał Anglików i dlaczego jego pog
                    > lądy s
                    > > ą mocno przestarzałe
                    >
                    > O, mozesz tak w dwoch slowach, dlaczego ?

                    Bo czasy się zmieniły :-)

                    > Bo ja - czytalam to w podstawowce i potem nie wracalam - nie odebralam tego jak
                    > o "popierania anglikow" w sensie swiatopogladowego wyboru, tylko, jak by to...
                    > dzicz niechrzescijanska i niebiala oraz biala chrzescijanska cywilizacja to za

                    Pamiętajmy, że to jest facet, który pisał o najeździe tureckim, Azji Tuhajbejowiczu, a i czerń od Chmielnickiego jakoś się od tych od Mahdiego nie różniła.

                    > den wybor, to oczywistosc. Wybierac to pan S. moglby miedzy spodniami powiedzmy
                    > angielskiego kroju a np. francuskiego, ale nie miedzy spodniami i niespodniami
                    > :)
                  • dakota77 Re: Musierowicz jako lektura 04.06.18, 12:59
                    Dla zainteresowanych: www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1741916,1,czego-wspolczesna-mlodziez-dowie-sie-z-lektur-henryka-sienkiewicza.read
                    • tt-tka Re: Musierowicz jako lektura 04.06.18, 18:30
                      Dzieki, ale mnie chodzi o opinie Kooreczki :), tzn o przeslanki co do tego wyboru, w ktorym nie bylo w czym dla H. S. wybierac
                      • dakota77 Re: Musierowicz jako lektura 04.06.18, 19:09
                        Wiem, wiem, ale skoro o wymowie Sienkiewicza mowa, pozwolilam sobie wkleic linka.
                        • marutax Re: Musierowicz jako lektura 04.06.18, 19:54
                          dakota77 napisała:

                          > Wiem, wiem, ale skoro o wymowie Sienkiewicza mowa, pozwolilam sobie wkleic link
                          > a.

                          Dobrze, bo abstrahując od Sienkiewicza w tekście znajdujemy przywoływany w tej dyskusji argument przeciwko narzucaniu uczniom lektur, których z miejsca nie rozumieją i nad którymi muszą popracować. To podejście jest stosowane nie tylko do dzieł starszych, ale i tych sprzed kilkudziesięciu lat. Takich jak pierwsze tomy Jeżycjady ;-)

                      • kooreczka Re: Musierowicz jako lektura 04.06.18, 19:27
                        W pamietnikach widać jak bardzo HS czuł się przedstawicielem Cywilizacji Białego Człowieka i jak bardzo bolało go, że tych głupich, leniwych Murzynów goni do roboty Anglik, nie Polak, któremu wiatr w oczy. Miał dużo współczucia dla przegranej sprawy Indian północnoamerykańskich, ale Murzynami gardził co do jednego.
                        Jako dziecię 9 letnie bardzo wierzyłam Sienkiewiczowi i to moja wiara została przez w PiP złamana. Tatarzy, Kozacy to byli wojownicy (zauważcie, że w OiM praktycznie nie ma kobiet i dzieci po stronie kozackiej). Ale tu było "powstanie"- powstanie jest przeciwko komuś, walczą wszyscy i zazwyczaj jest słuszne. Więc podreptałam do biblioteki sprawdzić co to dokładnie było i wyszło mi, że ambicją Trakowskiego była praca dla okupanta. Było to dla dziecięcej mnie olbrzymim szokiem, bo jak to wrażliwy Polak mógł nie widzieć krzywdy ludzi drenowanych dla napełnienia ottomańskich i angielskich kieszeni. Więc wzięłam listy z podrózy do Aftryki i wszyło szydło z worka :(
                        • tt-tka Re: Musierowicz jako lektura 04.06.18, 20:16
                          kooreczka napisał:

                          > W pamietnikach widać jak bardzo HS czuł się przedstawicielem Cywilizacji Białeg
                          > o Człowieka i jak bardzo bolało go, że tych głupich, leniwych Murzynów goni do
                          > roboty Anglik, nie Polak, któremu wiatr w oczy.


                          A, jasne :) pmietnikow S. nie czytalam, gdy bylam na etapie wPiP, a potem tym bardziej nie. I raczej juz nie przeczytam.


                          > Jako dziecię 9 letnie bardzo wierzyłam Sienkiewiczowi i to moja wiara została p
                          > rzez w PiP złamana (...) tu było "powstanie"-
                          > powstanie jest przeciwko komuś, walczą wszyscy i zazwyczaj jest słuszne. Więc p
                          > odreptałam do biblioteki sprawdzić co to dokładnie było i wyszło mi, że ambicją
                          > Trakowskiego była praca dla okupanta. Było to dla dziecięcej mnie olbrzymim s
                          > zokiem, bo jak to wrażliwy Polak mógł nie widzieć krzywdy ludzi drenowanych dla
                          > napełnienia ottomańskich i angielskich kieszeni. Więc wzięłam listy z podrózy
                          > do Aftryki i wszyło szydło z worka :(

                          Rozumiem. I podziwiam twa dociekliwosc, bo mnie wtedy w ogole nie obeszlo, co, a zwlaszcza dla kogo robil pan Tarkowski, tylko przygody jego syna.

                          A potem juz doroslam i poczytalam innych o Sienkiewiczu z przyjemnoscia konstatujac, ze umysly wybitne i zasluzone maja o nim takiez zdanie jak ja :)
          • lord_vmordevol Re: Musierowicz jako lektura 04.06.18, 11:29
            iskrzy_54 napisała:

            > albo zostają postawieni w wyjątkowej sytuacji (Staś Tarkowski się kłania ;-)
            >
            > jedną z dwóch 6 z polskiego w szkole podstawowej moje dziecię dostało kiedy nap
            > isało, że nie widzi powodu, aby za wzór stawiać "młodocianego mordercę", "rasis
            > tę", ""wandala", tudzież osobnika zabijającego gatunki zagrożone wyginięciem. N

            Emmm... No to pojechała tak w stylu "ale jak, w całym Tesco tylko ocet?". Chyba, że to było świadomie obliczone na robienie sobie jaj.

            > ie użyła określenia"pedofil" ponieważ "nie jestem pewna czy powinnam wiedzieć k
            > to to jest, a poza tym, to uczucie Stasia jest raczej braterskie?"

            Staś ma 14 lat, a Nel 8. Jakoś nie bawi mnie takie rozciąganie "pedofilii" niczym gumy od gaci, podobnie jak te jazdy z "mordercą" ludzi i ginących gatunków. Zalatuje to Hoserami, Scheuring-Wielgusami i dewaluacją realnych problemów.
      • tt-tka Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 10:38
        OwR i Kalamburka nie sa imho swiadectwem epoki, co najwyzej pewnego postrzegania epoki. To jakby uczyc sie historii z Sienkiewicza :)
      • lululemon12 Re: Musierowicz jako lektura 02.06.18, 11:15
        Moim zdaniem zdecydowanie DP. Całkiem dobrze opisana depresja, dochodzenie do siebie po traumatycznym wydarzeniu. Naprawdę ważny temat do omówienia na lekcji, zwłaszcza jeśli wplecie się w dyskusję informacje o innych sposobach radzenia sobie z zaburzeniami nastroju, o tym, jak je rozpoznać i gdzie szukać pomocy.
    • szalenieoryginalnynick Re: Musierowicz jako lektura 04.06.18, 11:18
      Według mnie lektura powinna mieć istotną treść albo formę. Czy MM porusza w swoich książkach - ale w sensowny sposób - istotne problemy? Nie. Według mnie niektóre książki starej jeżycjady mogą po prostu przekonać opornych uczniów (i to raczej płci żeńskiej), że czytanie jest fajne (bo są śmieszne, wciągające, lekko je się czyta). Z drugiej strony, czy oporny uczeń będzie chciał czytać o tych dziewczęęęętach z trzecim migdałem, inteligentnych, cytujących po łacinie etc?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka