Dodaj do ulubionych

Grzech i wstyd

19.06.18, 20:36
To, co sie stalo ostatnio - to hanba. Nijak inaczej tego nie nazwe. Puscilismy gola - okej, ma jakies prawo sie zdarzyc (ale ciagle przy takiej druzynie jak Polska to dziwne), ale ten drugi gol? Gdzie byl nasz bramkarz i dlaczego nie w bramce????
Dalismy ciala haniebnie. Jestesmy grupa niedbajaca o wyniki grupy. Zabijcie mie itp, itd. Bo nie mam slow.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Grzech i wstyd 19.06.18, 20:56
      Mecz ma to do siebie, ze albo się go wygrywa, albo przegrywa, albo remisuje. Przegranie meczu się zdarza i nawet zawinione nie jest jeszcze ani klęską, ani wstydem. Jest częścią gry.
      Drugi gol padł w momencie, gdy sytuacja na boisku była niejasna. Nagle na boisko został wpuszczony piłkarz, którego w tym miejscu być nie powinno.
      • lord_vmordevol Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 12:04
        verdana napisała:

        > Drugi gol padł w momencie, gdy sytuacja na boisku była niejasna. Nagle na boisk
        > o został wpuszczony piłkarz, którego w tym miejscu być nie powinno.

        Jak nie powinno? Piłkarz powinien być na boisku przecież.
      • bupu Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 12:46
        verdana napisała:

        > Mecz ma to do siebie, ze albo się go wygrywa, albo przegrywa, albo remisuje. Pr
        > zegranie meczu się zdarza i nawet zawinione nie jest jeszcze ani klęską, ani ws
        > tydem. Jest częścią gry.
        > Drugi gol padł w momencie, gdy sytuacja na boisku była niejasna. Nagle na boisk
        > o został wpuszczony piłkarz, którego w tym miejscu być nie powinno.

        Kerowniczko, drugi gol padł cztery minuty po zejściu kontuzjowanego Błaszczykowskiego, a wejściu Bednarka. Który to Bednarek odpowiada za to, że stał jak pomnik na cokole, zamiast próbować zatrzymać Senegalczyka, ale za turystykę Szczęsnego po boisku już nie. A ja wciąż nie wiem po co Wojtuś z tej bramki wyskoczył, pięć groszy mu się pokulało w dal?
    • przymrozki Re: Grzech i wstyd 19.06.18, 21:19
      Istne pandemonium, powiedziałby w takiej chwili dziadziuś. Ida rzuciłaby musztardą. I miałaby rację.
      • miodowocytrynowa Re: Grzech i wstyd 19.06.18, 21:24
        I drugi gol powinien być unieważniony. Skąd nasi mieli wiedzieć, że im nagle zza pleców wpadnie ktoś nowy na boisko?
        • neandertalka Re: Grzech i wstyd 19.06.18, 22:42
          "Istne pandemonium, powiedziałby w takiej chwili dziadziuś."

          Nie, dziadziuś powiedziałby: Jakże miło wiedzieć, że jest tyle rzeczy na tym świecie, które mnie nic a nic nie obchodzą. A ja to mówię wraz z nim :-)
    • tt-tka Re: Grzech i wstyd 19.06.18, 23:03
      O matko. Myslalam, ze w jezycjadzie ktos wrescie zawstydzil sie po tym, jak nagrzeszyl.
      Pilka atakuje. A ja nie ogladam.
      • neandertalka Re: Grzech i wstyd 19.06.18, 23:06
        Zbrodnia i kara.
    • zla.m Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 07:56
      guineapigs napisała:

      > To, co sie stalo ostatnio - to hanba. Nijak inaczej tego nie nazwe. Puscilismy
      > gola - okej, ma jakies prawo sie zdarzyc (ale ciagle przy takiej druzynie jak P
      > olska to dziwne), ale ten drugi gol? Gdzie byl nasz bramkarz i dlaczego nie w b
      > ramce????
      > Dalismy ciala haniebnie. Jestesmy grupa niedbajaca o wyniki grupy. Zabijcie mi
      > e itp, itd. Bo nie mam slow.

      Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
      • neandertalka Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 12:51
        B. ładne :-)
      • neandertalka Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 12:55
        zla.m napisała:


        > Strasznie mi z tego powodu wszystko jedno.
        >
        >
        Pisząc: "b. ładne", miałam na myśli powyższe zdanie :-)
      • szalenieoryginalnynick Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 16:51
        ahahahah, mnie też :) szczerze, to nawet miałam błysk Schadefreude, bo nie lubię Sportowych Patriotów, co to nie płacą podatków, ale chadzają w koszulkach z kotwicą.
    • ssssen Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 08:00
      Myślałem że choć tutaj będzie spokój :/ Mnie piłka nożna śmiertelnie nudzi i wczoraj cieszyłem się przez 1,5 godziny jazdą na rowerze po pustych ulicach.

      Nie mam nic do piłki nożnej, ale robienie z tego narodowego sportu i dorabianie ideologii politycznej czy niemal religijnej mnie brzydzi. I jest niebezpieczne.
      • guineapigs Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 09:15
        Ja nienawidze jezdzic na rowerze, szczegolnie po ulicach miast. Ale czy z tego powodu mam cie wyzywac od Kewinow lub Brajanow?
        I kto tu dorabia ideologie? Po prostu super oplacani faceci, do tego Reprezentanci Kraju, zawalili sprawe na calej linii. Bo te dwie bramki to byly z glupoty, a nie po przegranej walce. Jakby walczyli i polegli - to co innego (jako Narod przywyklismy), ale tak?

        A ze to jest/bywa niebezpieczne - trudno sie nie zgodzic, patrzac na to, co wyrabiaja tzw. kibice vel kibole. Ale wierz mi lub nie - mie do tego daleko.

        Bardziej niepokojace jest raczej to, ze durne kanaly o tzw. dupiemaryny na YT maja milionowe ogladalnosci, a naprawde ciekawe filmy, np. o poprawnym uzywaniu jezyka polskiego, sa nisza w niszy jutubowskiej. Chociaz z przyjemnoscia zauwazylam, ze moje ukochane 'Mowiac inaczej' ma 'juz' niemal 360 tys. subskrybentow.
        • ssssen Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 10:40
          guineapigs napisała:

          > Ja nienawidze jezdzic na rowerze, szczegolnie po ulicach miast.

          A co mnie to obchodzi? I skąd pomysł że jeździłem po ulicach miast? I co to ma do rzeczy? :)))

          > Ale czy z tego
          > powodu mam cie wyzywac od Kewinow lub Brajanow?

          Nie, bo moja jazda na rowerze do tego nie uprawnia. I nie rozumiesz że "janusz" to określenie zupełnie innych cech osobowości niż "seba", "grażyna", "karyna" czy "brajan" (zamiennie: "kewin").

          Gdybym zaczął dyskutować o tym jak który kolarz jak pojechał i narzekać że przynosi wstyd Narodowi - to jak najbardziej, byłbym januszem.

          BTW - wczoraj pod wiejskim sklepem słyszałem opinię jakie eksperta: "Bo te murziny to skokają jak kangury". Tez pewnie miał się za znawcę...

          > I kto tu dorabia ideologie? Po prostu super oplacani faceci, do tego Reprezenta
          > nci Kraju,

          I dlatego to olali. Najlepsi z nich nie mogą ryzykować kontuzji, bo w macierzystych zespołach straciliby wtedy kupę kasy.

          > Bo te dwie bramki to byly z glupoty,
          > a nie po przegranej walce. Jakby walczyli i polegli - to co innego (jako Narod
          > przywyklismy), ale tak?

          "Naród"? "Walka"? "Polegli"? Sama ta retoryka już świadczy o niezbyt zdrowym podejściu do sportu.
          • potworia Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 12:57
            ssssen napisał:

            > I nie rozumiesz że "janusz"
            > to określenie zupełnie innych cech osobowości niż "seba", "grażyna", "karyna"
            > czy "brajan" (zamiennie: "kewin").

            Nie śmiem prosić o wytłumaczenie tych subtelnych rozróżnień, ale gdzie mogłabym o tym cos więcej poczytać? Bo ciekawe.

            >
            > "Naród"? "Walka"? "Polegli"? Sama ta retoryka już świadczy o niezbyt zdrowym po
            > dejściu do sportu.

            Ależ to pastisz, Ssssenie, dziw, że tego nie wyczuwasz:-)
            • neandertalka Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 18:10
              potworia napisał(a):

              > ssssen napisał:
              >
              > > I nie rozumiesz że "janusz"
              > > to określenie zupełnie innych cech osobowości niż "seba", "grażyna", "ka
              > ryna"
              > > czy "brajan" (zamiennie: "kewin").
              >
              > Nie śmiem prosić o wytłumaczenie tych subtelnych rozróżnień, ale gdzie mogłabym
              > o tym cos więcej poczytać? Bo ciekawe.

              A ja śmiem prosić. O wytłumaczenie. I proszę. Może się wtedy dowiem, co w określeniu "janusz" jest takiego obraźliwego.


              • miodowocytrynowa Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 19:31
                neandertalka napisał(a
                >
                > A ja śmiem prosić. O wytłumaczenie. I proszę. Może się wtedy dowiem, co w okreś
                > leniu "janusz" jest takiego obraźliwego.
                >
                > Janusz i Grażyna to mniej więcej znaczy tyle co prymitywy, buraki, ignoranci, chamy i ćwoki.
                • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 20:16
                  Janusz to wąsacz w skarpetach i sandałach. W ręku ma reklamówkę z Biedry, klaszcze w samolocie i ciągle kombinuje jak zarobić a się nie narobić. W skrócie, taki symbol naszych narodowych słabostek. Obecnie można spotkać odmianę Janusza, jaka jest nosacz ;)
                  • turzyca Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 21:13
                    W tym kontekście chyba ważną cechą janusza jest fakt, że on się świetnie zna. Najlepszy trener piłkarzy, skoczków i kto tam akurat się prezentuje w telewizorze. Na prowadzeniu biznesu też się zna.

                    Nosacz jest młodszy od janusza. Nosaczowy Pjoter ma jakieś 11 lat, janusz jest tatusiem seby i dziadkiem brajana.
                    • neandertalka Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 21:17
                      O, dziękuję wszystkim trzem koleżankom za wyjaśnienia. A skąd to wszystko poszło?
                      • potworia Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 21:20
                        neandertalka napisał(a):

                        > O, dziękuję wszystkim trzem koleżankom za wyjaśnienia. A skąd to wszystko poszł
                        > o?

                        Chyba z jądra ciemności, czyli z polsko - polskich stosunków społecznych, których zasadą jest pogarda.
                        • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 21:28
                          potworia napisał(a):

                          > neandertalka napisał(a):
                          >
                          > > O, dziękuję wszystkim trzem koleżankom za wyjaśnienia. A skąd to wszystko
                          > poszł
                          > > o?
                          >
                          > Chyba z jądra ciemności, czyli z polsko - polskich stosunków społecznych, który
                          > ch zasadą jest pogarda.

                          Moim zdaniem raczej z autoironii.
                          Wystarczy wyjechać z Polski, nawet na wakacje, żeby docenić nasz kraj. Zorganizowane grupy, które piętnują śmiecenie, parkowanie w miejscach niedozwolonych, zamykanie psów i dzieci w nagrzanym aucie. Nigdzie indziej tego nie widziałam.
                          Aczkolwiek klaskanie w samolocie mi w ogóle nie przeszkadzało.
                          • gat45 Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 21:42
                            szarotkaaaa napisała:


                            > Wystarczy wyjechać z Polski, nawet na wakacje, żeby docenić nasz kraj. Zorganiz
                            > owane grupy, które piętnują śmiecenie, parkowanie w miejscach niedozwolonych, z
                            > amykanie psów i dzieci w nagrzanym aucie. Nigdzie indziej tego nie widziałam.

                            Wybacz, ale nie rozumiem. Kim są te grupy, piętnujące śmiecenie (jak ?), źle parkujące i tak dalej ? Obcokrajowcami czy Polakami na obczyźnie ? Bo się pogubiłam.
                            • neandertalka Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 21:54
                              gat45 napisała:

                              > szarotkaaaa napisała:

                              > Wybacz, ale nie rozumiem. Kim są te grupy, piętnujące śmiecenie (jak ?), źle pa
                              > rkujące i tak dalej ? Obcokrajowcami czy Polakami na obczyźnie ? Bo się pogubił
                              > am

                              Wg mnie obcokrajowcami. I wtedy można docenić, jak super jest u nas w ojczyźnie - można ze spokojem wrzucać do jednego megaworka butelki szklane i plastikowe, niedojedzone porcje tortu po imprezie urodzinowej, zawartość popielniczek, pół słoika majonezu, słoik zupy od mamusi, obierki i pełne pampersy. Bo u nas, panie, mamy wolność, nie będzie nam jakaś tam Unia dyktowała, co mamy robić!
                              • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 00:02
                                neandertalka napisał(a):

                                > gat45 napisała:
                                >
                                > > szarotkaaaa napisała:
                                >
                                > > Wybacz, ale nie rozumiem. Kim są te grupy, piętnujące śmiecenie (jak ?),
                                > źle pa
                                > > rkujące i tak dalej ? Obcokrajowcami czy Polakami na obczyźnie ? Bo się p
                                > ogubił
                                > > am
                                >
                                > Wg mnie obcokrajowcami. I wtedy można docenić, jak super jest u nas w ojczyźnie
                                > - można ze spokojem wrzucać do jednego megaworka butelki szklane i plastikowe,
                                > niedojedzone porcje tortu po imprezie urodzinowej, zawartość popielniczek, pół
                                > słoika majonezu, słoik zupy od mamusi, obierki i pełne pampersy. Bo u nas, pan
                                > ie, mamy wolność, nie będzie nam jakaś tam Unia dyktowała, co mamy robić!

                                Skoro tak robisz, to niniejszym piętnuję. W moim domu rodzinnym śmieci segregujemy od lat i na osiedlu stoją odpowiednie kosze. Mało tego, przez okno patrzy srogim okiem sąsiadka, więc nie wyrzucisz szkła do plastiku bez jej wiedzy i nagany. Z tego co wiem, to nie jest to przypadek odosobniony i raczej wszyscy segregują, z różnych powodów: jedni chcą, inni się zmuszają, bo przecież za to płacą.

                                • neandertalka Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 10:31
                                  szarotkaaaa napisała:

                                  > neandertalka napisał(a):
                                  >

                                  > > Wg mnie obcokrajowcami. I wtedy można docenić, jak super jest u nas w ojc
                                  > zyźnie
                                  > > - można ze spokojem wrzucać do jednego megaworka butelki szklane i plast
                                  > ikowe,
                                  > > niedojedzone porcje tortu po imprezie urodzinowej, zawartość popielnicze
                                  > k, pół
                                  > > słoika majonezu, słoik zupy od mamusi, obierki i pełne pampersy. Bo u na
                                  > s, pan
                                  > > ie, mamy wolność, nie będzie nam jakaś tam Unia dyktowała, co mamy robić!
                                  >
                                  > Skoro tak robisz, to niniejszym piętnuję. W moim domu rodzinnym śmieci segreguj
                                  > emy od lat i na osiedlu stoją odpowiednie kosze. Mało tego, przez okno patrzy s
                                  > rogim okiem sąsiadka, więc nie wyrzucisz szkła do plastiku bez jej wiedzy i nag
                                  > any. Z tego co wiem, to nie jest to przypadek odosobniony i raczej wszyscy segr
                                  > egują, z różnych powodów: jedni chcą, inni się zmuszają, bo przecież za to płac
                                  > ą.
                                  >
                                  Szarotko, bój się Boga. JA tak robię??? To był gorzki sarkazm, sądziłam, że w pełni czytelny. Ja nieustannie leję łzy nad takim właśnie postępowaniem moich rodaków. Bo stale towarzyszy mi świadomość tych ton odpadów, jakie każdego dnia wypluwa z siebie nasza cywilizacja. Ale inni to totalnie lekceważą.

                                  Mówię o mieszkańcach miast. Na wsi i w dzielnicach domów jednorodzinnych segregacja się, owszem, przyjęła, bo 1) zróżnicowanie opłat jest dostateczne 2) działa kontrola społeczna - widać, co wystawiasz przed furtkę, worki są przejrzyste. A w miastach możesz zadeklarować, co chcesz, a potem wrzucać do worka, co chcesz. I wrzucają tak, jak napisałam wyżej. Myśl, że można by mieć w domu dwa worki - jeden na odpady "brudne" (nierecyklizowalne), drugi na "czyste" (recyklizowalne, które na podwórku rozdzieliłoby się do stosownych pojemników) - jest dla ludzi obca i wstrętna. TAAAAKI wysiłek????

                                  Co do mnie, to starannie segreguję odpady od lat 90, na długo przedtem, zanim zrobiono z tego rodzaj obowiązku. Choć i tak obowiązkiem nr 1 powinno się stać unikanie odpadów. Ale cała ta wiedza z wielkim oporem przebija się do głów Polaków. Nie rozumiem tego.
                                  • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 12:00
                                    neandertalka napisał(a):


                                    > Mówię o mieszkańcach miast. Na wsi i w dzielnicach domów jednorodzinnych segreg
                                    > acja się, owszem, przyjęła, bo 1) zróżnicowanie opłat jest dostateczne 2) dział
                                    > a kontrola społeczna - widać, co wystawiasz przed furtkę, worki są przejrzyste.
                                    > A w miastach możesz zadeklarować, co chcesz, a potem wrzucać do worka, co chce
                                    > sz. I wrzucają tak, jak napisałam wyżej. Myśl, że można by mieć w domu dwa work
                                    > i - jeden na odpady "brudne" (nierecyklizowalne), drugi na "czyste" (recyklizow
                                    > alne, które na podwórku rozdzieliłoby się do stosownych pojemników) - jest dla
                                    > ludzi obca i wstrętna. TAAAAKI wysiłek????
                                    >
                                    Warszawa, Praga, pozdrawia :)
                                    • neandertalka Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 12:15
                                      Które osiedle? :-)
                                      • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 13:16
                                        neandertalka napisał(a):

                                        > Które osiedle? :-)

                                        Bez szczegółów, bez szczegółów.
                                  • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 13:17
                                    neandertalka napisał(a):


                                    > Co do mnie, to starannie segreguję odpady od lat 90, na długo przedtem, zanim z
                                    > robiono z tego rodzaj obowiązku. Choć i tak obowiązkiem nr 1 powinno się stać u
                                    > nikanie odpadów. Ale cała ta wiedza z wielkim oporem przebija się do głów Polak
                                    > ów. Nie rozumiem tego.

                                    Dodam tylko, że tutaj przegrywam, bo w latach 90 nie miałam szansy segregować czegokolwiek, poza Lego z podziałem na kolory :D
                                    • neandertalka Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 16:20
                                      szarotkaaaa napisała:
                                      >
                                      > Dodam tylko, że tutaj przegrywam, bo w latach 90 nie miałam szansy segregować c
                                      > zegokolwiek, poza Lego z podziałem na kolory :D

                                      I dlatego ci wybaczam ;-) Ego te absolvo. Żeby się utrzymać w klimacie Jeżycjady :-)
                                      • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 17:52
                                        neandertalka napisał(a):


                                        >
                                        > I dlatego ci wybaczam ;-) Ego te absolvo. Żeby się utrzymać w klimacie Jeżycjad
                                        > y :-)

                                        Chyba się trochę zagalopowałaś. Ja nie szukam rozgrzeszenia na forum internetowym, po prostu mam inne zdanie.
                                        • neandertalka Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 18:15
                                          szarotkaaaa napisała:

                                          > Chyba się trochę zagalopowałaś. Ja nie szukam rozgrzeszenia na forum internetow
                                          > ym, po prostu mam inne zdanie.

                                          E, gadaj tu z młodzieżą. Przecie przymrużyłam oko, no nie? Wybaczam ci fakt, że w latach 90. nie segregowalaś odpadów (poza klockami Lego) - a wybaczam ze względu na twój ówczesny młody wiek ;-)

                                          To teraz napiszę jeszcze raz wołowymi literami, jak u Baltony na bluzie w czasach licealnych: TO BYŁ ŻART.

                                          A co bym ci miała wybaczać w kwestii twojej oceny polskiej świadomości społecznej w dziedzinie odpadów? Z ciekawością wymieniam z tobą doświadczenia i opinie w tej sprawie, ważnej dla mnie. Nb. na moim podwórku to ja jestem ta sąsiadka, co sprawuje samozwańczą funkcję śmieciowej policji :-) I widuje brzydkie rzeczy, oj, bardzo brzydkie.
                                          • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 18:34
                                            neandertalka napisał(a):

                                            Nb. na moim podwórku to ja jestem ta sąsiadka,
                                            > co sprawuje samozwańczą funkcję śmieciowej policji :-) I widuje brzydkie rzecz
                                            > y, oj, bardzo brzydkie.
                                            Cudowne są takie sąsiadki :)
                            • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 23:58
                              gat45 napisała:

                              > szarotkaaaa napisała:
                              >
                              >
                              > > Wystarczy wyjechać z Polski, nawet na wakacje, żeby docenić nasz kraj. Zo
                              > rganiz
                              > > owane grupy, które piętnują śmiecenie, parkowanie w miejscach niedozwolon
                              > ych, z
                              > > amykanie psów i dzieci w nagrzanym aucie. Nigdzie indziej tego nie widzia
                              > łam.
                              >
                              > Wybacz, ale nie rozumiem. Kim są te grupy, piętnujące śmiecenie (jak ?), źle pa
                              > rkujące i tak dalej ? Obcokrajowcami czy Polakami na obczyźnie ? Bo się pogubił
                              > am.

                              Być może nieskładnie napisałam :) Chodzi mi o polskie grupy, zrzeszone np. na Facebooku. Polska społeczność zero waste jest także lepiej rozwinięta a ludzie bardziej świadomi. Grupy takie jak np. "Święte krowy warszawskie" piętnują złe parkowanie i przykłady można by mnożyć.
                              Polskie grupy, Polaków piętnujące. Tego to się już można domyślić z kontekstu dyskusji ;)
                              • neandertalka Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 10:42
                                szarotkaaaa napisała:

                                > Być może nieskładnie napisałam :) Chodzi mi o polskie grupy, zrzeszone np. na F
                                > acebooku. Polska społeczność zero waste jest także lepiej rozwinięta a ludzie b
                                > ardziej świadomi. Grupy takie jak np. "Święte krowy warszawskie" piętnują złe p
                                > arkowanie i przykłady można by mnożyć.
                                > Polskie grupy, Polaków piętnujące. Tego to się już można domyślić z kontekstu d
                                > yskusji ;)

                                Szarotko droga... No są takie grupy, znam je, ale jakiż one mają zasięg działania? Jaka jest ich liczebność w stosunku do masy? Piętnują i świecą przykładem - na fb, w ramach własnej grupy. Oczywiście, wzajemny doping i wspieranie się ma znaczenie i jest potrzebny, ale i tak to się słabiuteńko przekłada na to, jak zachowuje się Naród Polski (wielkie litery celowe, ironia!) w realu.

                                Nic nie wiem o takich grupach za granicą, ale w takich np. Niemczech żadne grupy nie są potrzebne. Świadomość zwykłego, przeciętnego człowieka choćby w zakresie postępowania z odpadami jest tam zupełnie, ale to zupełnie inna.
                                • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 12:04
                                  neandertalka napisał(a):


                                  > Szarotko droga... No są takie grupy, znam je, ale jakiż one mają zasięg działan
                                  > ia? Jaka jest ich liczebność w stosunku do masy? Piętnują i świecą przykładem -
                                  > na fb, w ramach własnej grupy. Oczywiście, wzajemny doping i wspieranie się ma
                                  > znaczenie i jest potrzebny, ale i tak to się słabiuteńko przekłada na to, jak
                                  > zachowuje się Naród Polski (wielkie litery celowe, ironia!) w realu.
                                  >
                                  > Nic nie wiem o takich grupach za granicą, ale w takich np. Niemczech żadne grup
                                  > y nie są potrzebne. Świadomość zwykłego, przeciętnego człowieka choćby w zakres
                                  > ie postępowania z odpadami jest tam zupełnie, ale to zupełnie inna.

                                  Neandertalko, ja porównuję taką działalność w Polsce i w UK. Anglicy mają bardzo niską świadomość na temat odpadów. Tutaj każde warzywko jest zapakowane w plastik, plastikowy trawnik do wyłożenia ogródka to świetny pomysł, a dzieciom kupuje się tony brokatu, który ląduje później w odpływie wanny. W Polsce to jednak mimo wszystko inaczej wygląda, jest więcej ludzi dbających o środowisko, używających wielorazowych pieluch (ta społeczność w Anglii praktycznie nie istnieje, już nie wspomnę o tym, że prawie nikt nie słyszał o kubeczku menstruacyjnym).
                                  O Niemczech się nie wypowiadam, nie byłam, nie wiem.
                                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 12:15
                                    Wiesz, z tego co obserwuję (a obserwuję pilnie), to społeczność tych, co mają jakąkolwiek świadomość w kwestii odpadów, jest w Polsce zupełnie marginesowa. Nawet jeśli w Anglii, jak piszesz, nie jest lepiej. a może i gorzej. Każde warzywko w plastik? A w Polsce to inaczej? Nie mówię o sobie, tobie i paru innych osobach, mówię o masie.

                                    Polska i Niemcy? Dwa całkowicie odmienne światy. Byłam i wiem.
                                    • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 13:26
                                      neandertalka napisał(a):

                                      Każde warzyw
                                      > ko w plastik? A w Polsce to inaczej? Nie mówię o sobie, tobie i paru innych oso
                                      > bach, mówię o masie.
                                      >
                                      Uważam, że kropla drąży skałę.

                                  • gat45 Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 12:27
                                    szarotkaaaa napisała:

                                    >
                                    [...] W Polsce to jednak
                                    > mimo wszystko inaczej wygląda, jest więcej ludzi dbających o środowisko, używa
                                    > jących wielorazowych pieluch (ta społeczność w Anglii praktycznie nie istnieje,
                                    > już nie wspomnę o tym, że prawie nikt nie słyszał o kubeczku menstruacyjnym).

                                    Nie przekonałaś mnie co do Polski.
                                    Z moich raczej licznych wizyt w kraju wiem, że nigdzie nie widziałam tylu dzikich wysypisk, że o stanie przydrożnych "przystanków" wypoczynkowych nie wspomnę. No i nigdzie nie widziałam starych okien czy starej wersalki w przepięknych skądinąd lasach. Pewnie za mało podróżuję, bo porównuję głównie z - powiedzmy - krajami założycielskimi EWG, a i tu z Włochami tylko na północy.
                                    O segregacji śmieci mogę długo i namiętnie. Mam 4 pojemniki i kupę kompostową w ogrodzie :)
                                    • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 13:14
                                      Nie zamierzam nikogo przekonywać. Rozumiem, że nie mieszkasz w Polsce, a z doświadczenia wiem, że rozmowa z osobą, której jest za granicą dobrze, na temat zalet Polski, jest kompletnie pozbawiona sensu. Więc nawet nie będę próbowała :) Przekonanie Ciebie nie jest mi do szczęścia potrzebne i cokolwiek myślisz, Twoje prawo.
                                      Co do lodówek i wersalek - mieszkam pod lasem (w Anglii), jest tu pełno takich sprzętów, plus kuchenki i inne AGD, pozostałości remontów i tak dalej. A przecież kraj zachodu i w ogóle. Co za tym idzie, Ty mnie też nie przekonasz.
                                      Jeśli zaś o segregację śmieci chodzi, to ja się staram, by tych śmieci było jak najmniej, więc aż tyle to sortowania nie mam :)
                                      Pokój i miłość.
                                      • neandertalka Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 16:17

                                        Ja też mogę długo i namiętnie :-) Robimy offtop, ale imho ważny.

                                        To, że w Anglii też jest źle, a może nawet równie fatalnie jak w Polsce, wcale mnie nie pociesza. Inna rzecz, że miałam inne wyobrażenie o Anglii. Sporo lat temu mówiono mi, że na plażach stoją tam tabliczki "Take your rubbish home" i że ludzie rzeczywiście zabierają. Zachwyciło mnie to - w porównaniu z tym, co widzę w Polsce na plażach, nad brzegami rzek i jezior, na skrajach lasów, lasków i zagajników, w każdym miejscu odpoczynku, na szlakach turystycznych. Na tej podstawie wyobraziłam sobie, że Anglia jest OK. Jeśli jest inaczej, to zwiększa to tylko mój smutek.

                                        Mieszkam w Polsce na stałe, ale doświadczenia mam dokładnie takie jak Gat. Tylko znacznie rozleglejsze. Każdy mój pobyt w którymś z wymienionych wyżej miejsc łączy się ze sprzątaniem go. Pomimo świadomości, że takie jednostkowe działania kompletnie nic nie dają.

                                        Kropla drąży skałę. Masz rację. Tylko że tempo tego drążenia w porównaniu z rozmiarami problemu jest żałośnie niewystarczające.
                                      • gat45 Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 16:29
                                        szarotkaaaa napisała:

                                        > Nie zamierzam nikogo przekonywać. Rozumiem, że nie mieszkasz w Polsce, a z dośw
                                        > iadczenia wiem, że rozmowa z osobą, której jest za granicą dobrze, na temat zal
                                        > et Polski, jest kompletnie pozbawiona sensu.

                                        Chyba się mylisz co do tego sensu, ale ja też nie mam zamiaru Cię przekonywać do swojego zdania. Osoba, której za granicą jest dobrze, nie równa innej osobie, której za granicą jest dobrze :) To wciąż są dwie różne osoby.
                                        Tyle.
                                        • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 18:02
                                          Nie wiem dziewczyny, co mam Wam powiedzieć. Moje doświadczenia są zupełnie inne. W Polsce nie jest problemem spotkać osobę, która przyniosła do sklepu uszyte przez siebie, materiałowe woreczki na warzywa. Jest bardzo duża grupa osób stosujących wielopielo, a kubeczki menstruacyjne można kupić w każdym Rossmanie. Fakt, jest też dużo buractwa, ale też jesteśmy nauczeni, żeby raczej naprawiać niż wyrzucać i nie kupować aż takich stert niepotrzebnych rzeczy, np. odzieży. Moje angielskie koleżanki z pracy kupują w Primarku worki ubrań, których nie mierzą, a to co nie pasuje wyrzucają, bo nawet nie chce im się tego nikomu oddać. Drogie wózki dziecięce na śmietniku to norma, podobnie jak inne, ledwo używane sprzęty.
                                          Zresztą ilość książek o tematyce Zero Waste, o naturalnej pielęgnacji i Slow Fashion, wydanych ostatnio na polskim rynku, o czymś moim zdaniem świadczy. Ktoś to kupuje, do kogoś te idee trafiają.

                                          Neandertalko, wybacz, zrozumiałam, że mieszkasz poza Polską.

                                          Dodam, że jestem na dwóch zero wastowych grupach na FB. Poziom tej polskiej jest nieporównywalnie lepszy, ludzie są bardziej uświadomieni i mają genialne pomysły. Nie wspomnę, ze angielska grupa jest o połowę mniejsza i problemy w niej poruszane to m. in.: "Czy jeśli zmyję brokat wacikiem i wyrzucę go do śmietnika, to szkodzę środowisku, czy nie?" ;)
                                          • neandertalka Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 11:23
                                            Szarotko, jak najbardziej mieszkam w Polsce. Jeśli kogoś zmylił nick, to wyjaśniam, że Neanderthal tylko odwiedziłam jako gość/turystka :-) Bardzo zresztą byłam zaskoczona i podekscytowana, że neandertalczyka znaleźli w Niemczech, pod Dusseldorfem, bo do tego czasu w głowie mi to nie postało. Tak to bywa ze szkolną nauką :-)

                                            A wracając do meritum - naprawdę nie chciałabym psuć ci dobrej opinii o świadomości odpadowej w Polsce, ale obawiam się (i mówię to bez żadnego przekąsu), że bazuje ona na zachowaniach elity - i w sensie rozwiniętej świadomości, i w sensie małej liczebności. Twoje kółko znajomych, grupa Zero Waste... Jasne, są tacy ludzie. Ale ich świadomość i zachowanie nijak się mają do zachowań reszty świata (tj. Polski). Dla nich ważny jest symbol kotwicy i flaga na koszulce, a nie jakieś tam śmieci. Rozdzielanie odpadów na te do recyklingu i te do składowania/spalenia nie mieści im się w głowach.

                                            "W Polsce nie jest problemem spotkać osobę, która przyniosła do sklepu uszyte przez siebie, materiałowe woreczki na warzywa" - jak żyję, nic takiego nie widziałam. Nawet pakowanie zakupów przy kasie do własnej torby wielorazowej jest rzadkością. Pomimo wprowadzenia opłat (cóż to jest 35 gr!) nadal prawie wszyscy ładują jak dawniej do torby plastikowej, a czuły apel na niej: "Chroń środowisko - używaj wielokrotnie" mają w nosie - w nowiutkiej, mocnej, estetycznej torbie lądują następnie śmieci. Jako policja śmieciowa dobrze o tym wiem. Tylko producenci toreb koszą zysk.

                                            "jesteśmy nauczeni, żeby raczej naprawiać niż wyrzucać" - tak było dawno temu, w czasach, które może pamiętają jeszcze twoi rodzice, a może tylko dziadkowie. (Polecam przy okazji świetne opowiadanie Andrzeja Stasiuka na ten temat, tylko nie pamiętam tytułu - jest w którymś ze zbiorów, może ktoś podpowie?). I tak może znowu jest we wspomnianej wyżej elitarnej grupce. Masy wyrzucają bez pardonu i bez sekundy refleksji. "Zasługują na to", reklamy ich skutecznie przekonały.
                                            Jeśli w Anglii pod tym względem jest gorzej, no to tym gorzej.

                                            To, co piszesz, dotyczy jednak pierwszego członu 3R, (Reduce, Reuse, Recycle) - unikania odpadów. A rada bym wiedzieć, jak jest w Anglii, takiej, jaką znasz, jeśli chodzi o człon trzeci - segregację?
                                            • tt-tka Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 12:30
                                              W kwestii dbalosci w Polsce - robilismy dlugie, systematycznie powtarzane szkolenia dla "mrowek", osob niepelnosprawnych umyslowo, zatrudnionych przy zabieraniu POSEGREGOWANYCH smieci z osiedli i mieszkan. Akcja na duza skale, mieszkancy uswiadamiani o koniecznosci segregowania i zadowoleni z dostarczonych pojemnikow, "mroweczki" slusznie przekonane o przydatnosci wlasnej i ich pracy dla innych i dla srodowiska, MPO zadowolone... akcja wziela w leb, bo miasto zdecydowalo sie nie finansowac dluzej niz kilka miesiecy. A oplacalnosc widoczna bylaby po kilku latach. Jak to bylo w starym kabarecie "panie, u nasz tera to sama swiadomosc wystarcza !" ? - no nie wystarcza. Pomijajac to, ze z ta swiadomoscia tez slabo w mojej ocenie - warunki trzeba miec, sprzyjajace.
                                              PS w zyciu nie spotkalam osoby z wlasnym woreczkiem na warzywa. W Polsce ani poza Polska.
                                              • neandertalka Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 12:55
                                                Tak, znam sprawę... EKON i zatrudniani przez tę organizację niepełnosprawni umysłowo, działający na Ursynowie. Świetna sprawa. Przeminęła, niestety.

                                                Warunki takie, jakie są w Wawie w tej chwili - trzy osobne pojemniki na tzw. zmieszane, tzw. segregowane suche i szkło - są jednak w mojej ocenie wystarczające. Wystarczyłoby zadać sobie naprawdę minimalny trud i w mieszkaniu wrzucać odpady do dwóch worków czy pojemników: do recyklingu i do składowania/spalenia (bo o odzysku biodegradowalnych, na kompost, to w ogóle miasto nie myśli ani nie mówi). Ale nawet taki elementarny podział to dla Polaków za trudne. Obserwuję to i w Wawie, i w Lublinie, i w Gdańsku. Jedni mówią: "ale ONI potem i tak wszystko wsypują do jednego samochodu" (legenda miejska o zaskakującej żywotności), drudzy "mam małe mieszkanie" (da się nawet w najmniejszym, mówię z doświadczenia), jeszcze inni "płacę im podatki, niech oni segregują" (oni segregują, ale odzysk spośród totalnie zasyfionej masy jest b. nieskuteczny). Nawet opróżnić słoik czy butelkę z zawartości to za trudne! Wrzucają razem z majonezem, ogórkami, zupą, keczupem, napoczętą colą czy kefirem. I do tego niedopałki. I do tego niedojedzony tort. Efekt daje to piękny.

                                                Na wszelki wypadek powtarzam, że odnoszę te uwagi do sytuacji w miastach. Na wsi i na obrzeżach, w dzielnicach domów jednorodzinnych, jak już napisałam, jest inaczej. Choć tyle.
                                                • tt-tka Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 14:03
                                                  neandertalka napisał(a):

                                                  > Tak, znam sprawę... EKON i zatrudniani przez tę organizację niepełnosprawni umy
                                                  > słowo, działający na Ursynowie.

                                                  Na Mokotowie tez - Sluzew nad Dolinka, Sadyba, Wilanowska...

                                                  > Świetna sprawa. Przeminęła, niestety.

                                                  No niestety...zmarnowana praca, szansa na rzeczywiste wdrozenie nawykow, ludzki potencjal i pieniadze. Wszystko jak psu w ...
                                                • gat45 Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 14:34
                                                  neandertalka napisał(a):

                                                  > Na wszelki wypadek powtarzam, że odnoszę te uwagi do sytuacji w miastach. Na ws
                                                  > i i na obrzeżach, w dzielnicach domów jednorodzinnych, jak już napisałam, jest
                                                  > inaczej. Choć tyle.

                                                  Mieszkam w centralnej Francji, w malutkim miasteczku. Segregacja śmieci podlega regułom, które mieszkańcy ustalają z panem merem (ci, którym chce się przyjść na zebranie). Aktualnie mamy 5 zbiórek w tygodniu (same brudy - szkło - papier - inne suche). Każdy typ odbierany innego dnia tygodnia, merostwo dostarcza pojemniki z pokrywkami w różnych kolorach (odpady mokre, czyli brudy, 2 razy w tygodniu). Raz w miesiącu elektrośmieci i raz odpady zielone - w dni poprzedzające tę ostatnią zbiórkę wszyscy koszą i rżną zbędną biomasę. Każdy mieszkaniec może sobie podjechać na wysypisko i wziąć dowolną ilość kompostu, powstałego z tych właśnie odpadów zielonych, musi tylko zapewnić sobie transport. Mieszkam w dzielnicy domów jednorodzinnych, ale mamy też po sąsiedzku "rezydencję", czyli 3 bloki po bodajże 10 mieszkań każdy - i tam też wystawiane są pojemniki o różnokolorowych pokrywach w odpowiednie dni tygodnia. Zarząd wysypiska bardzo dba o kontakt z mieszkańcami, wydaje cud piękności gazetkę informacyjną i w ogóle bardzo lubimy naszych panów śmieciarzy.
                                                  Pytałam kiedyś zarządców śmieciowiska, czy zawartość pojemników odpowiada kolorom ich pokryw. Powiedziano mi, że mieszanki zdarzają się naprawdę sporadycznie. Dorasta pokolenie, które od dzieciństwa zachęcano do segregacji śmieci, a przede wszystkim wyczulono na sam problem. Na przykład to, że opróżniony słoik po majonezie ustawia się w zlewie w oczekiwaniu na ręczne mycie czegoś pod kranem : w ten sposób nie marnuje się oddzielnie wody, a słoik idzie do pojemnika przynajmniej opłukany. Od 1 stycznia zabronione są szeleszczące torebki w sklepach. W wytwornych pojawiły się torby papierowe, w mniej wytwornych trzeba mieć swoje opakowanie. W supermarketach praktycznie każdy wyciąga swoje większe czy mniejsze torby (to "prawie" oceniam na kilka procent, góra). W sklepach, gdzie waży się owoce i warzywa przy kasie, obowiązują biodegradowalne woreczki z czegoś, co przypomina lateks.
                                                  Wiem, że to wszystko mało, wiem. Ale trend jest właściwy i to mnie cieszy.
                                                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 15:08
                                                    gat45 napisała:

                                                    > Mieszkam w centralnej Francji, w malutkim miasteczku. Segregacja śmieci podlega
                                                    > regułom, które mieszkańcy ustalają z panem merem (ci, którym chce się przyjść
                                                    > na zebranie). Aktualnie mamy 5 zbiórek w tygodniu (same brudy - szkło - papier
                                                    > - inne suche). Każdy typ odbierany innego dnia tygodnia, merostwo dostarcza poj
                                                    > emniki z pokrywkami w różnych kolorach (odpady mokre, czyli brudy, 2 razy w tyg
                                                    > odniu). Raz w miesiącu elektrośmieci i raz odpady zielone - w dni poprzedzające
                                                    > tę ostatnią zbiórkę wszyscy koszą i rżną zbędną biomasę. Każdy mieszkaniec moż
                                                    > e sobie podjechać na wysypisko i wziąć dowolną ilość kompostu, powstałego z tyc
                                                    > h właśnie odpadów zielonych, musi tylko zapewnić sobie transport. Mieszkam w dz
                                                    > ielnicy domów jednorodzinnych, ale mamy też po sąsiedzku "rezydencję", czyli 3
                                                    > bloki po bodajże 10 mieszkań każdy - i tam też wystawiane są pojemniki o różnok
                                                    > olorowych pokrywach w odpowiednie dni tygodnia. Zarząd wysypiska bardzo dba o k
                                                    > ontakt z mieszkańcami, wydaje cud piękności gazetkę informacyjną i w ogóle bard
                                                    > zo lubimy naszych panów śmieciarzy.
                                                    > Pytałam kiedyś zarządców śmieciowiska, czy zawartość pojemników odpowiada kolor
                                                    > om ich pokryw. Powiedziano mi, że mieszanki zdarzają się naprawdę sporadycznie.
                                                    > Dorasta pokolenie, które od dzieciństwa zachęcano do segregacji śmieci, a prze
                                                    > de wszystkim wyczulono na sam problem. Na przykład to, że opróżniony słoik po m
                                                    > ajonezie ustawia się w zlewie w oczekiwaniu na ręczne mycie czegoś pod kranem :
                                                    > w ten sposób nie marnuje się oddzielnie wody, a słoik idzie do pojemnika przyn
                                                    > ajmniej opłukany. Od 1 stycznia zabronione są szeleszczące torebki w sklepach.
                                                    > W wytwornych pojawiły się torby papierowe, w mniej wytwornych trzeba mieć swoje
                                                    > opakowanie. W supermarketach praktycznie każdy wyciąga swoje większe czy mniej
                                                    > sze torby (to "prawie" oceniam na kilka procent, góra). W sklepach, gdzie waży
                                                    > się owoce i warzywa przy kasie, obowiązują biodegradowalne woreczki z czegoś, c
                                                    > o przypomina lateks.
                                                    > Wiem, że to wszystko mało, wiem. Ale trend jest właściwy i to mnie cieszy.

                                                    Boże, Gatu, opisujesz ideał. Niebo. Choć oczywiście może być jeszcze bardziej niebiańskie.

                                                    Może, jak będzie okazja, posłużę się gdzieś twoim opisem. Z góry przyjmuję, że nie masz nic przeciw :-)

                                                    U nas na wsiach i w małych miasteczkach aż tak to nie ma, daleko do tego. Ale w każdym razie mieszkańcy dostają od gminy stosowne worki - na szkło, plastik i "brudy" (nb. doskonałe określenie!) - i w określone dni, wg gminnego grafiku, wystawiają je przed furtki czy na skraj ulicy. Wielokrotnie w różnych miejscowościach widziałam, że to działa. To się im opłaca, więc działa.

                                                    W mieście opłaca się słabo, plus brak kontroli społecznej, plus wspólne pojemniki, i w rezultacie segregacją przejmują się nieliczni. Ci, których określa się nieraz pogardliwie jako "lewaków", "ekoterrorystów", "kawiarnianą lewicę" itd. Ci, co noszą spodnie-rurki i piją sojowe latte :-P "Prawdziwy Polak" (janusz...) ma ich w pogardzie, razem z ich przejmowaniem się kwestią odpadów. Tak to jest, Szarotko.
                                                  • gat45 Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 15:21
                                                    Oczywiście, że nie mam nic przeciw temu :)
                                                    Do tego idyllicznego opisu muszę jednak dodać, że my są trochę wyjątkowi w naszym Szalecie :) Ta miejscowość stanowi część aglomeracji 7 gmin wokół jeszcze innego miasteczka i wiem - wciąż według informacji ze źródła, czyli od panów śmieciarzy - że jedna z gmin zdecydowanie "odstaje" od reszty, w tę niedobrą stronę. Chodzi o gminę, gdzie przeważa zabudowa typu bloki, niestety. Plus jeszcze inne okoliczności... ale ja nie o tym. Cieszy mnie tylko, że podobno i tam się poprawia.
                                                    Natomiast mogę dodać jeszcze jeden plus : mamy w miasteczku spalarnię drewna, która grzeje wodę dla całej jednej dzielnicy. Dzieciaki w szkole uczy się, jakie elementy starych mebli nadają się do spalenia, starsi muszą się sami nauczyć, jak odróżniać laminat od drewna.
                                                    Zbiórka tzw. słoni, czyli sprzętów poza gabarytem - 2 razy do roku lub na życzenie, ale to ostatnie za dopłatą.
                                                  • gat45 Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 15:22
                                                    PS "My są" było zamierzone, proszę nie poprawiać :)
                                                • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 23:49
                                                  neandertalka napisał(a):


                                                  > Warunki takie, jakie są w Wawie w tej chwili - trzy osobne pojemniki na tzw. zm
                                                  > ieszane, tzw. segregowane suche i szkło - są jednak w mojej ocenie wystarczając
                                                  > e.

                                                  Jeśli jednak wziąć pod uwagę fakt, że tylko trzy zakłądy w całej Polsce zajmują się przetwarzaniem szkła kolorowego - to jednak nie jest wystarczające. Przydało by się oddzielać szkło kolorowe od białego.

                                                  >Wystarczyłoby zadać sobie naprawdę minimalny trud i w mieszkaniu wrzucać odp
                                                  > ady do dwóch worków czy pojemników: do recyklingu i do składowania/spalenia (bo
                                                  > o odzysku biodegradowalnych, na kompost, to w ogóle miasto nie myśli ani nie m
                                                  > ówi).

                                                  Wiele osób, które znam posiada bokashi i zwykłe kompostowniki.

                                                  >Ale nawet taki elementarny podział to dla Polaków za trudne. Obserwuję to
                                                  > i w Wawie, i w Lublinie, i w Gdańsku. Jedni mówią: "ale ONI potem i tak wszyst
                                                  > ko wsypują do jednego samochodu" (legenda miejska o zaskakującej żywotności), d
                                                  > rudzy "mam małe mieszkanie" (da się nawet w najmniejszym, mówię z doświadczenia
                                                  > ), jeszcze inni "płacę im podatki, niech oni segregują" (oni segregują, ale odz
                                                  > ysk spośród totalnie zasyfionej masy jest b. nieskuteczny). Nawet opróżnić słoi
                                                  > k czy butelkę z zawartości to za trudne! Wrzucają razem z majonezem, ogórkami,
                                                  > zupą, keczupem, napoczętą colą czy kefirem. I do tego niedopałki. I do tego nie
                                                  > dojedzony tort. Efekt daje to piękny.

                                                  Pewnie takich ludzi jest więcej, ale trodno wrzucić wszystkich Polaków do jednego worka.

                                                  > Na wszelki wypadek powtarzam, że odnoszę te uwagi do sytuacji w miastach. Na ws
                                                  > i i na obrzeżach, w dzielnicach domów jednorodzinnych, jak już napisałam, jest
                                                  > inaczej. Choć tyle.

                                                  W miastach jest więcej ludzi ogólnie, więc oczywiście tych, którym nie zależy jest również proporcjonalnie dużo i wydaje mi się, że ciężej zapanowac nad złymi zjawiskami.

                                                  > no nie wiem jak w Angli ale w Szkocji kubeczki menstruacyjne do kupienia w kazd
                                                  > ym Bootsie

                                                  W Anglii nie ma, chociaż dawno nie sprawdzałam.

                                                  > "jesteśmy nauczeni, żeby raczej naprawiać niż wyrzucać" - tak było dawno temu,
                                                  > w czasach, które może pamiętają jeszcze twoi rodzice, a może tylko dziadkowie.
                                                  > (Polecam przy okazji świetne opowiadanie Andrzeja Stasiuka na ten temat, tylko
                                                  > nie pamiętam tytułu - jest w którymś ze zbiorów, może ktoś podpowie?). I tak mo
                                                  > że znowu jest we wspomnianej wyżej elitarnej grupce. Masy wyrzucają bez pardonu
                                                  > i bez sekundy refleksji. "Zasługują na to", reklamy ich skutecznie przekonały.

                                                  Zapewniam, że zarówno ja, jak i wiele osób, które znam z powodzeniem naprawia, zamiast wyrzucać.

                                                  > To, co piszesz, dotyczy jednak pierwszego członu 3R, (Reduce, Reuse, Recycle) -
                                                  > unikania odpadów. A rada bym wiedzieć, jak jest w Anglii, takiej, jaką znasz,
                                                  > jeśli chodzi o człon trzeci - segregację?

                                                  Ten pierwszy człon ma dla mnie większe znaczenie, chociażby w świetle ostatnich wydarzeń w Polsce, kiedy to płonęło 20 kilka wysypisk, na których znajdowały się nielegalne, niesprawdzone pod względem bezpieczeństwa odpasy. Jeśli zaś chodzi o segregację w regionie, w którym mieszkam, to jest szary kosz na zmieszane, granatowy na recycling (ale większość foliowych torebek po warzywach ma dopisek "not currently recycle", więc w domyśle te śmieci są przeznaczone na wywóz do innego kraju (m.in. Polski, ale głównie do Indii, Chiny rozwiązały już umowę z Wielką Brytanią i stąd obecna od niedawna w mediach brytyjskich kampania na temat odpadów) oraz brązowy kosz na trawę i gałęzie (trzeba go zamówić za opłatą).

                                                  • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 23:49
                                                    "Trodno" to autentyczna literówka :D
                                              • panna.ze.dworku Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 23:56
                                                "PS w zyciu nie spotkalam osoby z wlasnym woreczkiem na warzywa. W Polsce ani poza Polska."
                                                W takim razie nie widziałaś mnie. Nie znoszę tych foliowych woreczków, wkurzają mnie niemożebnie, i po warzywa udaję się w dłoni dzierżąc elegancki kosz z wikliny. Wkładam doń warzywka BEZ folii! Na ziemniaki mam płócienny woreczek, stosownych rozmiarów. I budzę w ekspedientkach w "obcych" sklepach (w "moich" już mnie znają ;) ) zdumienie, gdy proszę o nie pakowanie mi każdego warzywka w coś. "Ale pani będzie wygodniej!". Nie, nie będzie mi wygodniej. :D
                                                Śmieci segreguję, mieszkam w dużym mieście (Trójmieście nawet). I nie dlatego, że ceny wywozu itp.
                                                • tt-tka Re: Grzech i wstyd 24.06.18, 00:14
                                                  No przeciez wiesz, ze cie nigdy nie widzialam :)
                                                  Z koszem to i ja chodze, ziemniaki kupuje w siatkach, reszte wrzucam luzem, ale specjalnych woreczkow na warzywa naprawde nie spotkalam u nikogo. Twoim plociennym zaimponowalas mi !
                                                  • panna.ze.dworku Re: Grzech i wstyd 24.06.18, 18:46
                                                    A to nie specjalnie... Znaczy nie wiem, tak zawsze moja mama robiła, babcia... Zawsze do ziemniaków był płócienny woreczek. I zawsze się z nim do sklepu chodziło. Teraz mi przyszło do głowy, że być może ta przezorność wynikała z dostępności w PRLu opakowań jednorazowych i foliówek. :D Czyli kompletnie odwrotnie niż teraz. Ale jakoś jak "weszły" torebki foliowe to ani moja mama ani ja się nie przestawiłyśmy.
                                                    Tt-tko - przyjedź do Gdańska. Na kawę pójdziemy, albo piwo... Herbatkę liptona w wyszczerbionym, błękitnym kubku nie mytym od 50 lat... Albo nalewkę. Służę własnej produkcji wiśniówką, miodówką, orzechówką, chyba jeszcze się pałęta po barku resztka dereniówki i mam likier mleczno - kokosowy. Jak zapatrujesz?
                                                  • tt-tka Re: Grzech i wstyd 24.06.18, 20:54
                                                    panna.ze.dworku napisała:


                                                    >
                                                    > Tt-tko - przyjedź do Gdańska.

                                                    Ooo, chetnie ! Jak tylko znajde czas ! W Gdansku nie bylam rowne 22 lata :(

                                                    >Na kawę pójdziemy, albo piwo... Herbatkę liptona
                                                    > w wyszczerbionym, błękitnym kubku nie mytym od 50 lat... Albo nalewkę. Służę wł
                                                    > asnej produkcji wiśniówką, miodówką, orzechówką, chyba jeszcze się pałęta po ba
                                                    > rku resztka dereniówki i mam likier mleczno - kokosowy. Jak zapatrujesz?

                                                    Jak najprzychylniej :)))
                                                    Mieszanke herbaciana to ja ze soba woze wlasna, ale z kubeczka i nalewek chetnie skorzystam !
                                                    Jakos tak we wrzesniu moze, albo przelom wrzesnia i pazdziernika. Moze jeszcze ktos by dolaczyl... nie, ze zapraszam na twoje nalewki, niech mnie reka wiadomo czyja ! Ale tak sie wspolnie po Trojmiescie powloczyc, albo chociaz po Dlugim Targu, ech...
                                                  • panna.ze.dworku Re: Grzech i wstyd 25.06.18, 08:13
                                                    Ja jestem "za"! :)
                                                  • zla.m Re: Grzech i wstyd 25.06.18, 14:08
                                                    panna.ze.dworku napisała:

                                                    > Ja jestem "za"! :)
                                                    >

                                                    Ja się chętnie na tą imprezkę wbiję :)
                                                  • tt-tka Re: Grzech i wstyd 25.06.18, 20:53
                                                    zla.m napisała:


                                                    > Ja się chętnie na tą imprezkę wbiję :)

                                                    Wlasnie o tobie myslalam :), ale jesli zglosi sie ktos jeszcze z tych okolic, to czemu nie ?
                                                • neandertalka Re: Grzech i wstyd 26.06.18, 10:09
                                                  panna.ze.dworku napisała:

                                                  > "PS w zyciu nie spotkalam osoby z wlasnym woreczkiem na warzywa. W Polsce ani p
                                                  > oza Polska."
                                                  > W takim razie nie widziałaś mnie. Nie znoszę tych foliowych woreczków, wkurzają
                                                  > mnie niemożebnie, i po warzywa udaję się w dłoni dzierżąc elegancki kosz z wik
                                                  > liny. Wkładam doń warzywka BEZ folii!

                                                  Panno.ze.dworku! Jestem pod kolosalnym wrażeniem i niniejszym wyrażam ci nie to że uznanie - uwielbienie i podziw.

                                                  Gdyby jeszcze nie ta przepaść o głębokości Rowu Mariańskiego, która dzieli cię (oraz parę innych świetlanych postaci) od reszty Narodu Polskiego...

                                                  O koszyku wiklinowym ostatni raz CZYTAŁAM - w "Nowolipiu" Józefa Hena. Jego mamusia chodziła tak na zakupy przed wojną... Owszem, ja też używam koszyka, ale że stanowi on wyposażenie roweru, to i zasługa mniejsza :-)
                                                  • mamuka_z_boru Re: Grzech i wstyd 27.06.18, 12:50
                                                    neandertalka napisał(a):

                                                    > O koszyku wiklinowym ostatni raz CZYTAŁAM - w "Nowolipiu" Józefa Hena. Jego mam
                                                    > usia chodziła tak na zakupy przed wojną... Owszem, ja też używam koszyka, ale ż
                                                    > e stanowi on wyposażenie roweru, to i zasługa mniejsza :-)

                                                    O toś nigdy nie była na zachodnich rubieżach kraju :) My tutaj, w krainie wikliniarstwa, używamy wiklinowych koszyków dość powszechnie, jako praktycznego pojemnika na zakupy codzienne - ma on tę wyższość nad torbą, że produkty spożywcze są w nim ustabilizowane i nie zgniatają się nawzajem. Podaż wiklinowych koszy jest tym większa, że masowo zaopatrują się w nie Niemcy przybywający tu na sobotnie zakupy.
                                                    Ale rzeczywiście, wierzę, że reszta kraju może być koszykowo niespełniona, bo jak pojechałam na studia do Krakowa, to przy pierwszych zakupach w podblokowym sklepiku wywołałam osłupienie pań sprzedających, pakując dobra w mój niewielki, nowoczesny w kształcie wiklinowy koszyk codzienny. I nie raz zdarzyło mi się słyszeć heheszki, że ktoś tu chyba z grzybów wraca...
                                                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 27.06.18, 12:59
                                                    Właśnie. Egzotyka.

                                                    Miło mi wiedzieć, że choć na zachodnich rubieżach jest inaczej. Może w ogóle w Poznańskiem i w ogóle b. zaborze pruskim odzysk i recykling stoją lepiej? Na razie nic mi o tym nie wiadomo.
                                            • gat45 Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 12:38
                                              Neandertalko, kocham Cię za te "torby". Nigdy się nie pogodziłam z nazywaniem "siatkami" czegoś, co nie ma ok.
                                              • neandertalka Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 13:02
                                                gat45 napisała:

                                                > Neandertalko, kocham Cię za te "torby". Nigdy się nie pogodziłam z nazywaniem "
                                                > siatkami" czegoś, co nie ma ok.

                                                Dziękuję, odwzajemniam :-) No cóż, bezwładność języka - pradawne siatki niciane przeminęły z wiatrem, nazwa trzyma się mocno :-)
                                                • potworia Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 18:16
                                                  neandertalka napisał(a):

                                                  > gat45 napisała:
                                                  >
                                                  > > Neandertalko, kocham Cię za te "torby". Nigdy się nie pogodziłam z nazywa
                                                  > niem "
                                                  > > siatkami" czegoś, co nie ma ok.
                                                  >
                                                  > Dziękuję, odwzajemniam :-) No cóż, bezwładność języka - pradawne siatki niciane
                                                  > przeminęły z wiatrem, nazwa trzyma się mocno :-)

                                                  Się przyłączę, mało co mi tak działa na nerwy jak rzeczona "siateczka". Zarówno słowo, jak i foliowy śmieć, w który panie z warzywniaka ze staceńczym uporem chcą pakować każdą cukinię i każdy pęczek rzodkiewki.
                                                  W ich oczach uchodźcę za wariatkę, która za każdyn razem siateczki nie chce, a ostatnio nawet własne słoiki przynasza na kiszoną i małosolne.

                                                  Aha, sąsiedzi ostatnio sprezentowali mi paczkę pampersów. Pewnie widząc suszące się wielorazówki uznalu że mnie nie stać na takie elementarne dobro.

                                                  Oszolomką, lewaczką i ekoterrorystką byłam nazwana nie raz. Czasem wystarczy z nudów pozbierać śmieci wokół wiaty przystankowej, żeby zarobić takim epitetem.
                                            • guineapigs Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 18:57
                                              Neandertalka jest ciekawa:
                                              'A rada bym wiedzieć, jak jest w Anglii (...)'.

                                              Ja ci moge napisac, jak jest na tym skrawku Anglii, gdzie mie przyszlo zyc i pracowac. Zastrezegam od razu, ze nie wiem, jak jest tu ze swiadomoscia ogolnie, jaki jest stosunek ludzi do recyklingu i czy sie to sprawdza w skali masowej. Napisze o tym, jak jest to zorganizowane u mie na wsi.
                                              1. pojemnik 'niebieski' - szklo, plastik, papier (na pojemniku jest napisane). Odbior - co dwa tygodnie
                                              2. Pojemnik 'zielony' - liscie, trawa, galezie, zwiedle lodygi itp. Plus w osobnej, papierowej (tez recyklingowej) torbie - resztki jedzenia. Odbior - co dwa tygodnie (przeplatane z pojemnikiem 'niebieskim').
                                              3. Czarne torby - pozostale 'brudy', odbior co tydzien.
                                              4. W miasteczkach sa takie punkty, gdzie mozna wywiezc wszystko, co jest ci niepotrzebne lub zapomniales wlozyc do pojemnikow: meble, butelki, zepsuty/stary sprzet agd/rtv, stare walizki, wszelkie skorupy i opakowania itp. W zasadzie jest to za darmo, ale czasami cos naliczaja - nie doszlam, za co. Ale te oplaty sa groszowe, mi wychodzi, jak tam sie udam, doslownie 2-3 funty.
                                              5. Dobre, ale niepotrzebne ci rzeczy, jak ubrania, ksiazki, filmy, muzyke, gry, buty, drobne sprzety czy meble, ozdoby - mozna oddac do Charity Shopu. Ale nie wiem, czy to mozna nazwac recyklingiem, czy raczej dzieleniem sie z innymi.
                                              6. Stare, niewykorzystane lekarstwa: jak mie pouczono w aptece, takie 'normalne' mozna wrzucic do 'czarnej torby', ale takie 'powazniejsze' (na recepte) - to juz trzeba zwracac do apteki.
                                              7. W niektorych (ale wielu) sklepach sa pojemniki na zuzyte drobne elektryczne utensylia typu baterie, kabelki, cartridze, te takie male co moga po czasie 'wystrzelic', a sa w np. odkurzaczach i mikrofalach (te male, co kumuluja energie). Nie pamietam nazwy ani polskiej, ani angielskiej, ale wiecie, o co chodzi. Kurde, jak to sie nazywa? No i teraz nie zasne... Fenkju.
                                              8. Teraz juz zupelnie sprofesionalizowane zagadnienie: wszelkie igly i ostrza chirurgiczne po JEDNORAZOWYM uzyciu laduja w odpowiednim pojemniku - ABSOLUTNIE NIGDZIE INDZIEJ. Ale to rez chyba nie nalezy do kwestii recyklingu, a raczej jest po prostu regulowane prawnie.

                                              Ja sie stosuje, moi znajomi i sasiedzi sie stosuja. Ale czy jest to postawa reprezentatywna dla calej Anglii - tego nie wiem.
                                              • guineapigs Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 19:19
                                                Kurde mam! To jest KONDENSATOR, vel CAPACITOR. Nie pytajcie mie o wiecej, wiem tylko tyle, zeby nie dlubac samej przy sprzetach, bo kondensator moze wystrzelic a ja sie przestrasze i nie bede wiedziala, co sie dzieje (prawda).
                                                Przynajmniej usne tej nocy...
                                                A w Newmarket dzis wieczor/noc spiewa Paloma Faith... Odmowilam darmowej wejsciowki, ktora mie sie nalezala jak psu buda, bo: za pozno dla mie, do domu bym wrocila w srodku nocy...
                                                Zatem, chociaz nie na zywo, posluchajmy czegos pieknego: www.youtube.com/watch?v=PaKr9gWqwl4
                                            • zla.m Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 23:56
                                              neandertalka napisał(a):

                                              >
                                              >
                                              > A wracając do meritum - naprawdę nie chciałabym psuć ci dobrej opinii o świadom
                                              > ości odpadowej w Polsce, ale obawiam się (i mówię to bez żadnego przekąsu), że
                                              > bazuje ona na zachowaniach elity - i w sensie rozwiniętej świadomości, i w sens
                                              > ie małej liczebności. Twoje kółko znajomych, grupa Zero Waste... Jasne, są tacy
                                              > ludzie. Ale ich świadomość i zachowanie nijak się mają do zachowań reszty świa
                                              > ta (tj. Polski). Dla nich ważny jest symbol kotwicy i flaga na koszulce, a nie
                                              > jakieś tam śmieci. Rozdzielanie odpadów na te do recyklingu i te do składowania
                                              > /spalenia nie mieści im się w głowach.
                                              >
                                              Muszę przyznać rację. Ze zdziwieniem i smutkiem słuchałam rozmów w pracy dotyczących segregowania odpadów.
                                              - "Nie mam miejsca" - domek, 300m2, noale...,
                                              - "nie rozumiem tych zasad" - częsty argument, a w firmie na 80 osób może są ze 4 bez wyższego wykształcenia, często matematycznego (taka branża). Więc całki i różniczki można ogarnąć tudzież opanować pamięciowo 3 języki, ale pojąć, że resztki ogórka tutaj, a słoik po ogórkach - tam, to już przerasta...
                                              - "nie będę tak robić, nie zmuszą mnie" - nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, a ekolog śmietników wybierał!

                                              ogólnie wszystko to jest wymówką dla lenistwa i tyle. Ale to naprawdę smutne.
                                              • dakota77 Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 11:14
                                                zla.m napisała:


                                                > - "nie rozumiem tych zasad" - częsty argument, a w firmie na 80 osób może są ze
                                                > 4 bez wyższego wykształcenia, często matematycznego (taka branża). Więc całki
                                                > i różniczki można ogarnąć tudzież opanować pamięciowo 3 języki, ale pojąć, że
                                                > resztki ogórka tutaj, a słoik po ogórkach - tam, to już przerasta...

                                                Przeciez to sa dwie rozne rzeczy ;) Mozna znac sie na calkach, a nie umiec zasznurowac butow :D. Wyksztalcenie i wiedza nijak sie maja do zyciowego ogarniecia. Nie bronie niesegregujacych smieci, tylko mowie.
                                                • guineapigs Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 12:48
                                                  Dakota napisala:
                                                  'Mozna znac sie na calkach, a nie umiec zasznurowac butow :D. Wyksztalcenie i wiedza nijak sie maja do zyciowego ogarniecia.'

                                                  Sedno sprawy. Ja znam osobiscie jednego z ekspertow w Polsce od energii, po prostu geniusz w sprawach typu 'swiatlowody'. Oczywiscie Profesor PW. I co? Bez problemow nie odroznia dezodorantu od odswiezacza powietrza, nie ma pojecia, gdzie jego dziecko akurat chodzi teraz do szkoly, nie wiedzialby, gdzie kupic dobry chleb czy swieza rybe. I gdyby jakos jego zona zdecydowalaby sie poslac go na tak odpowiedzialna misje jak kupno zuru czy kartofli, ale chyba nie zdecydowalaby sie, to bylby bezradny wobec swiata calego. Obrzydliwego oczywiscie.
                                                  A daleko patrzec? Ygnac Borejko nie mial pojecia, w ktorej klasie sa jego corki. Ale pewnie hieroglify egipskie nie mialy przed nim tajemnic, a tworczosc Plutarcha to juz z pewnoscia znal na wyrywki. Wiele tez pewnie mial do powiedzenia w temacie 'wykopaliska w Mezopotamii'. A ile kosztuje mydlo/proszek do prania i gdzie/jak to zdobyc- to juz ta wiedza go przerastala.
                                                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 13:17
                                                    A zatem to usprawiedliwia Ignacego Borejkę. Tzn. jego wiarygodność. Dla mnie zresztą zawsze był wiarygodny - mam takiego mężczyznę w rodzinie :-) On jednakowoż postępowaniem z odpadami b. się przejmuje - i to jak najbardziej potrafi. Idealiści tak mają - ogarną życiową praktykę, o ile służy idei :-)
                                                  • tt-tka Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 13:17
                                                    guineapigs napisała:

                                                    > Dakota napisala:
                                                    > 'Mozna znac sie na calkach, a nie umiec zasznurowac butow :D. Wyksztalcenie i w
                                                    > iedza nijak sie maja do zyciowego ogarniecia.'
                                                    >
                                                    > Sedno sprawy. Ja znam osobiscie jednego z ekspertow w Polsce od energii, po pro
                                                    > stu geniusz w sprawach typu 'swiatlowody'. Oczywiscie Profesor PW. I co? Bez pr
                                                    > oblemow nie odroznia dezodorantu od odswiezacza powietrza, nie ma pojecia, gdzi
                                                    > e jego dziecko akurat chodzi teraz do szkoly, nie wiedzialby, gdzie kupic dobry
                                                    > chleb czy swieza rybe. I gdyby jakos jego zona zdecydowalaby sie poslac go na
                                                    > tak odpowiedzialna misje jak kupno zuru czy kartofli, ale chyba nie zdecydowala
                                                    > by sie, to bylby bezradny wobec swiata calego. Obrzydliwego oczywiscie.

                                                    Nie dajmy sie zwariowac. Ani geniusza, ani osoby uposledzonej umyslowo w stopniu znacznym nie przerasta moznosc pojecia i zapamietania "stare papiery do niebieskiego kubla, resztki jedzenia do zielonego, plastik do zoltego, reszta do szarego". Moga sie zawahac przy puszce, ale generalnie to jest do opanowania. Jesli nie segreguja, sprawa prosta - nie chce im sie.


                                                    > A daleko patrzec? Ygnac Borejko nie mial pojecia, w ktorej klasie sa jego corki
                                                    > . Ale pewnie hieroglify egipskie nie mialy przed nim tajemnic,

                                                    na pewno mialy. On nie jest egiptologiem

                                                    a tworczosc Plut
                                                    > archa to juz z pewnoscia znal na wyrywki. Wiele tez pewnie mial do powiedzenia
                                                    > w temacie 'wykopaliska w Mezopotamii'.

                                                    Watpie. Nie widac i nie slychac, by Ygnac interesowal sie tym, co nowego na swiecie czy nawet w jego dziedzinie. On bazuje na tym, czego sie uczyl lata temu i uwaza, ze to szczyty.

                                                    >A ile kosztuje mydlo/proszek do prania i
                                                    > gdzie/jak to zdobyc- to juz ta wiedza go przerastala.

                                                    A skad. Jak go Mila pogonila, to zakupy zrobil. Nie robi, gdy go Mila nie goni, bo jak wyzej - nie chce mu sie.
                                                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 15:53
                                                    tt-tka napisała:
                                                    >
                                                    > Nie dajmy sie zwariowac. Ani geniusza, ani osoby uposledzonej umyslowo w stopni
                                                    > u znacznym nie przerasta moznosc pojecia i zapamietania "stare papiery do niebi
                                                    > eskiego kubla, resztki jedzenia do zielonego, plastik do zoltego, reszta do sza
                                                    > rego". Moga sie zawahac przy puszce, ale generalnie to jest do opanowania. Jesl
                                                    > i nie segreguja, sprawa prosta - nie chce im sie.

                                                    Zgoda :-/

                                                  • neandertalka A swoją drogą... 23.06.18, 15:59
                                                    A swoją drogą, wiecie co? W Jeżycjadzie nie było dotąd żadnej wzmianki na ten temat, ale sprawa odpadów nabiera społecznej wagi. Nie miałabym nic przeciw temu, żeby w kolejnym tomie pojawiła się jakaś (czy jakiś) wastenazi ;-) Przy sporym zasięgu oddziaływania Jeżycjady mogłoby to mieć znaczenie edukacyjne. I wcale bym p. MM nie miała za złe, że skorzystała ze ściągi :-) Ale nie mam pojęcia, na ile ona sama łapie problem...
                                                  • potworia Re: A swoją drogą... 23.06.18, 17:56
                                                    neandertalka napisał(a):

                                                    > A swoją drogą, wiecie co? W Jeżycjadzie nie było dotąd żadnej wzmianki na ten t
                                                    > emat, ale sprawa odpadów nabiera społecznej wagi.

                                                    Flor storpedował plany postawienia spalarni w okolicy.
                                                  • dakota77 Re: A swoją drogą... 23.06.18, 19:11
                                                    neandertalka napisał(a):

                                                    > A swoją drogą, wiecie co? W Jeżycjadzie nie było dotąd żadnej wzmianki na ten t
                                                    > emat, ale sprawa odpadów nabiera społecznej wagi. Nie miałabym nic przeciw temu
                                                    > , żeby w kolejnym tomie pojawiła się jakaś (czy jakiś) wastenazi ;-)

                                                    Nie bylo tez o wielu innych spolecznych problemach, i wolalabym, zeby tak zostalo, o ile nie to cos, co autorce w duszy gra. Nie chcialabym, zeby Jezycjada stala sie katalogiem spolecznych problemow. Zwlaszcza, ze autorka raczej nie przeprowadzilaby takiej spolcznej edukacji subtelnie.
                                                  • neandertalka Re: A swoją drogą... 23.06.18, 20:44
                                                    dakota77 napisała:

                                                    > Nie bylo tez o wielu innych spolecznych problemach, i wolalabym, zeby tak zosta
                                                    > lo, o ile nie jest to cos, co autorce w duszy gra.

                                                    Zgoda. Stawiam wyłącznie na to, że jej gra lub zagra. Wegetarianizm odnotowała... choć sama wege nie jest. Może któreś z dzieci?...
                                              • neandertalka Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 12:36
                                                Bardzo dziękuję wszystkim informatorkom za wiadomości o tym, jak jest w Anglii i Francji.

                                                Ale wiecie co? To wszystko dotyczy sytuacji na prowincji. A na wsi i w małych miasteczkach i u nas jest stosunkowo nienajgorzej - z tego co obserwuję podczas wyjazdów na przestrzeni ostatnich paru lat. Mój wkurw dotyczy postępowania ludzi w miastach - a mówię na przykładzie Warszawy, Lublina i Gdańska, miast odległych terytorialnie i kulturowo. (Mimo to odpadowy prymityw wszędzie taki sam.) Więc żeby porównanie było rzetelne, trzeba by znać sytuację w miastach za granicą. (To prawda, że jak pisze szarotkaaa, opanowanie sytuacji w dużym mieście jest trudniejsze.)

                                                Ja znam ją w Niemczech, też w trzech miastach: Freiburgu, Dusseldorfie i Erfurcie, czyli też z odległych regionów: płd zachód, płn zachód i wschód. Najlepiej jest we Freiburgu, ale to w ogóle miasto wzorcowe, jeśli chodzi o ekologię, nawet jak na Niemcy. Odzysk i recykling sięga tam 80 proc. (dla porównania u nas jest to kilka procent :-( ) W przestrzeni publicznej - na ulicach, na dworcu, w parkach stoją wyłącznie kosze czterokomorowe - z podziałem na rodzaj odpadu. (Przestrzegane, zajrzeć nietrudno). Na osiedlach pojemniki na odpady stoją przed wejściem do klatek schodowych - jest ich wiele, z dokładnym wyliczeniem na każdym pojemniku, co tu wrzucamy. Pojemniki są porządne, niewielkie, do częstego opróżniania. Jakoś nikogo nie razi, że to jakoby "nieestetyczne". W pozostałych miastach konkretne rozwiązania są trochę inne, ale też z dbałością o odzysk i recykling. Tam do ludzi dotarło, że wytwarzanie odpadów to nasze główne zajęcie na tej planecie, wszystko inne to tak przy okazji :-/

                                                A na prowincji? Jakieś 3-4 lata temu zdarzyło mi się być w lokalnym schronisku w Nadrenii-Palatynacie. Po 2-godzinnym marszu przez las zdałam sobie nagle sprawę, że nie widziałam na trasie żadnych śmieci! W drodze powrotnej wytężyłam wzrok - i w ciągu tych 2 godzin owszem, odkryłam - KILKANAŚCIE drobnych śmiotków typu bilet autobusowy, papierek po cukierku (ale już nie po batonie) czy - o zgrozo - papierowa chustka do nosa. Robi wrażenie? Na mnie tak. Po tym, co widuję na polskich szlakach.

                                                Szarotko, piszesz, że trudno wszystkich wrzucić do jednego worka i że WIELU (podkr. moje) ludzi, jakich znasz, ma kompostowniki oraz naprawia zamiast wyrzucać. Tak, zgoda, że ludzie są różni, ja też takich znam, ale mówię o proporcji tych sprawiedliwych w stosunku do zachowań typowych, najczęstszych. Bo to one wyznaczają normę. Tak jak już pisałam, ci, co unikają, segregują, kompostują i naprawiają - to elita, cieniutka warstewka śmietanki. Norma jest tragiczna.

                                                Piszesz też, że pierwszy człon z 3R, unikanie, jest najważniejszy. To prawda. Skoro jednak ludziom nie mieści się w głowie segregacja, to unikanie, które wymaga znacznie bardziej radykalnej zmiany nawyków, tym bardziej im się nie mieści. Wobec tego, jaka jest polska norma, uczenie i egzekwowanie segregacji wydaje się co najmniej równie ważne.
                                                • gat45 Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 13:01
                                                  Jeżeli chodzi o Francję, to dla rzetelności sprawozdania podkreślam, że opisywałam jedną niewielką miejscowość, korzystającą z jednej wspólnej "śmieciowni". Nie wiem, czy inne miasteczka, nawet tak niewielkie jak moje, zdobyłyby taką samą lokatę w tym rankingu. Ale zachęciłaś mnie, Neandertalko i popytam. Spróbuję się też dowiedzieć, jak to wygląda w Paryżu.
                                                  Jest jeszcze jeden ważny aspekt sprawy - opłaty. We Francji nie są to kwoty oddzielnie płacone, tylko usługi te wchodzą w ramy podatku lokalowego, płaconego przez właściciela lub w przypadku wynajmu - przez właściciela i przez lokatora. W mojej miejscowości to dobrze działa, bo merowie tych kilku gmin, tworzących aglomerację, są bardzo ekologiczni i razem z zarządem śmieciowiska umieją dotrzeć do mieszkańców z uśmiechniętym przekazem na temat "tri sélectif" (Boże, jaką dyskusję ten tautologiczny termin wywołał kilka lat temu !). No i panowie śmieciarze są wielce sympatyczni, a mój pies jest wprost zakochany w śmieciarce, zbierającej "brudy" - no bo ona roztacza czarowną woń wielu lekko nadpsutych produktów żywnościowych, mniam.
                                                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 13:12
                                                    :-D
                                                    A jeszcze zapytam, Gatu: jak się oficjalnie u was nazywają brudy? Mokre? Zmieszane? (Podaj też wersję oryginalną.)

                                                    Bo właśnie myślę nad nowym oznakowaniem do naszej altanki. Dawno temu napisano "odpady komunalne", i oczywiście nikomu to nic nie mówi, jest zresztą faktycznie nieprecyzyjne. Przyjęte od jakiegoś czasu "zmieszane" jakoś w moim odbiorze zachęca do mieszania. Odpady brudne? Odpady mokre? Hmmm...

                                                    Najlepiej byłoby wyliczyć na stosownej tabliczce, co tu wrzucamy, tak jak we Freiburgu na pojemnikach: obierki, resztki jedzenia, zawartość popielniczek, pampersy, stłuczka porcelitowa itd. :-) Ale tabliczka byłaby za długa.

                                                    Odpady nierecyklizowalne? Brrr. Nikt nie zrozumie.
                                                  • tt-tka Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 14:16
                                                    neandertalka napisał(a):

                                                    > :-D
                                                    > A jeszcze zapytam, Gatu: jak się oficjalnie u was nazywają brudy? Mokre? Zmiesz
                                                    > ane? (Podaj też wersję oryginalną.)
                                                    >

                                                    Pytasz Gat, ale tez moge sie podzielic - u nas podzial jest nastepujacy
                                                    - zolte, czyli wlasnie ciezkie do recyklingu (plastik, folie, kartony po napojach)
                                                    - brazowe, czyli resztki organiczne
                                                    - zielone, czyli trawa, galezie z wycinki itp
                                                    - czerwone, czyli elektrosmieci
                                                    - makulatura
                                                    - szklo z podzialem na biale i kolorowe
                                                    - szara masa, czyli cala reszta, popularnie zwana resztkami albo odpadami z zaznaczeniem, ze nieorganiczne

                                                    Miasto stutysieczne, przed nowym rokiem kazdy dostaje kalendarz miejski z zaznaczeniem terminu wywozu smieci i szczegolowym opisem, co jest co, taka sciagaczka podreczna, bardzo wygodne to. Na koszt miasta. Nadrenia-Westfalia.
                                                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 15:46
                                                    Ha. Nadrenia-Westfalia! No jasne. Byłam, widziałam.

                                                    W Wawie jest podział tylko na 3 frakcje: 1) szkło (bez podziału na kolory), 2) segregowane suche (plastik, puszki, papier, karton) i 3) zmieszane (czyli wszystko inne). W praktyce te "zmieszane" są najobfitsze, choć powinno być odwrotnie - nawet przy takiej grubej wstępnej selekcji. Gdyby choć jej przestrzegano! To byłby meeeeega postęp.

                                                    Pojemniki są identyczne w kolorze, zgniłozielone, tylko napisy na nich informują, gdzie co. Pewnie kolory by ułatwiły.

                                                    Moje pytanie dotyczyło ew. innej nazwy na "zmieszane", bo obecna wg mnie zachęca do mieszania. Z twojego tekstu wyławiam "szarą masę" i "resztki" :-)
                                                  • zla.m Re: Grzech i wstyd 25.06.18, 13:52
                                                    neandertalka napisał(a):


                                                    >
                                                    > Moje pytanie dotyczyło ew. innej nazwy na "zmieszane", bo obecna wg mnie zachęc
                                                    > a do mieszania. Z twojego tekstu wyławiam "szarą masę" i "resztki" :-)


                                                    W Gda to są "resztkowe" - co wg mnie też nie jest idealne, bo resztki to mi się najbardziej kojarzą z "resztkami z jedzenia", a jedzeniowe to są "bio...". Wcześniej były "suche', ale też wprowadzały zamieszanie. Ja bym dała te "nierycyklingowalne", ale faktycznie dla większości ludzi to może być za bardzo wydumane słówko.
                                                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 27.06.18, 12:39
                                                    >W Gda to są "resztkowe" - co wg mnie też nie jest idealne, bo resztki to mi się najbardziej kojarzą z "resztkami z jedzenia", a jedzeniowe to są "bio...""<

                                                    Jedzeniowe są "bio", ale do przetworzenia (na kompost) nadają się tylko tylko te surowe. No i, póki co, bioodpadów się w miastach nie odzyskuje, w każdym razie nie w Wawie (nie licząc ew. prób indywidualnych, np. kompostownik na balkonie). Tak że (TAK ŻE :-D), reasumując, na chwilę obecną "odpady resztkowe" wydają się dosyć dobre. Może najlepsze :-)

                                                    Bo "nierecyklingowalne" czy "nierecyklizowalne", choć logicznie najsensowniejsze, nie do zastosowania z powodów jw.
                                                  • yvi1 Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 16:04
                                                    Niemcy,miasto ok 43.000 mieszkancow.
                                                    Ale my mamy luksus bo mamy wspanialego burmistrza.
                                                    Przy domach 4 rodzaje pojemnikow
                                                    czarne - odpady i brudy
                                                    zolte - opakowania do recyklingu ( plastik itd)
                                                    Brazowe- zielone ( liscie,skoszona trawa itd)
                                                    niebieskie - papier i kartony
                                                    I teraz luksus,mamy swoj miejscowy punkt sortowania smieci ,sa tam kontenery na elektroschrott,farby,stare meble itd..
                                                    Za darmo,jest otwarty 3 razy w tygodniu oraz raz na pare tygodni wywozony sprzed domu Spermüll( stare meble,polamane rzeczy,duze kanapy itd) .Nadal za darmo,wystarczy zadzwonic do firmy i ustalic termin to przyjada nawet poza kolejka.
                                                    Jak zalalo pol miasta to byly dodatkowe wywozki.
                                                    I w duzo punktach ustawione pojemniki na szklo i ubrania.
                                                    Oraz ( co mnie cueszy najbardziej ) psie stacje z woreczkami i koszami na psie odchody ustawione przy duzych lakach i terenach spacerowych .Ja mam woreczki przy sobie ale wiadomo,jakby zabraklo to sie nie musze martwic.
                                                  • gat45 Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 16:30
                                                    neandertalka napisał(a):

                                                    > :-D
                                                    > A jeszcze zapytam, Gatu: jak się oficjalnie u was nazywają brudy? Mokre? Zmiesz
                                                    > ane? (Podaj też wersję oryginalną.)
                                                    >

                                                    Oficjalnie to są "ordures ménagères", czyli dosłownie "odpady gospodarcze". A może gospodarskie ? W każdym razie znaczenie wyraźnie sugeruje odpady powstające przy normalnym prowadzeniu domowego gospodarstwa, a nie wchodzące w żaden zakres selekcji. Nam też się nie podoba ten termin i dlatego przyjęły się "brudy" (saletés), ale to potoczna nazwa. Za to doskonale określa to, co do szarych pojemników idzie - pamiętam jakieś zebranie z merem, gdzie pewna dama miała wątpliwości co do tego, gdzie wkładać pełne papierowe worki z odkurzacza. Wtedy ktoś krzyknął z sali, że oczywiście do reszty brudów i tak już zostało i się rozpleniło. Dama zaś została zganiona za używanie jednorazowych worków.
                                                    Jest jeszcze znany wszystkim psiarzom i kociarzom problem kudłów ulubionego zwierza. Wiosną, w okresie godowym ptactwa, wyczesuję swoją bestię w ogrodzie i zostawiam ogromną ilość sierści i podszerstka na trawie. Znika toto szybko, a późną jesienią odnajduję te kłaki wewnątrz porzuconych gniazd, podczas przycinania żywopłotów i pnącego wina. Opowiedziałam to sąsiadom i z przyjemnością widzę, że się rozeszło : na nadrzecznych łęgach, graniczących z laskami i zagajnikami, a stanowiących obowiązkową marszrutę szanującego psa psiarza, widuję często kłęby sierści po wyczesaniu zwierza. Podczas jednej z rzadkich tu śnieżnych zim udało mi się w mojej dzielnicy domkowej wylansować modę posypywania chodnika popiołem z kominka zamiast solenia. Solenie udało nam się zastopować prawie całkowicie - jeszcze kilka lat temu dostawało się wory soli od merostwa, ale społeczeństwo słusznie zauważyło, że nie po to mamy 3 piaskarnie w promieniu 10 km, żeby nieekologicznie solić i teraz mamy piasek w worach. W tym roku było kilka śnieżnych zim i po kolorze chodnika można było rozpoznać, kto ma działający kominek.
                                                    Dobra, przestaję, choć na ten temat długo bym mogła :) Czy to już śmiecionazizm, czy dopiero stadium tuż przed ?
                                                    A swoją drogą - ślicznie nam się udało przewekslować mundial czy jak mu tam na segregację śmieci.
                                                  • gat45 Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 16:34
                                                    PS A co do polszczyzny, to sugerowałabym sprawdzone u nas BRUDY. Wprawdzie "wszelkie barachło" też by pasowało, ale nie przypominam sobie, żebym ostatnimi czasy słyszała to słowo - może zanika ? A "brudy" są klarowne i intuicyjne.
                                                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 16:54
                                                    gat45 napisała:

                                                    > PS A co do polszczyzny, to sugerowałabym sprawdzone u nas BRUDY. Wprawdzie "wsz
                                                    > elkie barachło" też by pasowało, ale nie przypominam sobie, żebym ostatnimi cza
                                                    > sy słyszała to słowo - może zanika ? A "brudy" są klarowne i intuicyjne.

                                                    Tak, też tak czuję. Choć b. nieoficjalne :-)
                                                    Barachło? Chyba nadal funkcjonuje.
                                                    Można by jeszcze napisać: wszelki syf.
                                                    Albo: wszelkie dziadostwo.
                                                    :-D
                                                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 16:57
                                                    Ale nie, bo "barachło" i "dziadostwo" sugeruje także szmaty. A na tekstylia mamy pojemnik po przeciwnej stronie osiedlowej dróżki. Przez większość ignorowany. Godzinę temu wyłowiłam z "brudów" poduszkę :-P
                                                  • tt-tka Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 17:45
                                                    Barachlo znaczy rzecz nadajaca sie do uzytku, tyle ze marnego sortu. Nie spotkalam sie z zastosowaniem tego slowa w odniesieniu do smieci.
                                                  • gat45 Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 19:37
                                                    neandertalka napisał(a):

                                                    > Tak, też tak czuję. Choć b. nieoficjalne :-)
                                                    > Barachło? Chyba nadal funkcjonuje.
                                                    > Można by jeszcze napisać: wszelki syf.
                                                    > Albo: wszelkie dziadostwo.
                                                    > :-D

                                                    Saletés to brudy w nieco węższym znaczeniu niż polskie, ograniczonym do czegoś, czym można się samemu zabrudzić przez kontakt, a nie co można wyprać czy wyczyścić. Stąd niemożność pomylenia z brudami do prania. No i są jeszcze saletés w sensie moralnym, ale my nie o tym :) Przypuszczam, że za kilka dni którejś z nas przyjdzie do głowy określenie, po którym wszyscy wykrzykną "ależ oczywiście!"

                                                    A barachło rzeczywiście nieodpowiednie. Kajam się.
                                                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 20:35
                                                    gat45 napisała:

                                                    > A barachło rzeczywiście nieodpowiednie. Kajam się.

                                                    Czy barachło przypadkiem nie pochodzi z jidysz? W każdym razie ze środowiska biednych Żydów?

                                                    Oczywiście sprawdzam. A - nie. Z rosyjskiego. Oznacza: rupiecie, graty. Bardziej współcześnie: badziewie.
                                                    pl.wiktionary.org/wiki/barach%C5%82o
                                                    Swoją drogą, do ruszczyzny też mogło to przeniknąć ze środowisk żydowskich. Ale o tym dostępne w sieci źródła milczą.

                                                    No to zostają nam "brudy" i "syf" :-)
                                                    A może by tak: zwykłe śmieci?
                                                  • potworia Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 21:11
                                                    neandertalka napisał(a)
                                                    >
                                                    > Oczywiście sprawdzam. A - nie. Z rosyjskiego. Oznacza: rupiecie, graty. Bardzie

                                                    > Swoją drogą, do ruszczyzny też mogło to przeniknąć ze środowisk żydowskich. Ale
                                                    > o tym dostępne w sieci źródła milczą.
                                                    >

                                                    Miałam dawno temu dwóch kolegów Turków. Uświadomili mi, że 'bardak' i ''balagan' świetnie funkcjonują w ich języku. Barachlo to chyba ten sam pień? Może stamtąd przeniknęły do ruszczyzny, nie z jidisz?

                                                  • gat45 Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 23:24
                                                    potworia napisał(a):

                                                    > Miałam dawno temu dwóch kolegów Turków. Uświadomili mi, że 'bardak' i ''balagan
                                                    > ' świetnie funkcjonują w ich języku. Barachlo to chyba ten sam pień? Może stam
                                                    > tąd przeniknęły do ruszczyzny, nie z jidisz?
                                                    >

                                                    Balagan i bardak występują także we współczesnym hebrajskim, ale najwyraźniej zagnieździły się w odtworzonej mowie Księgi za pośrednictwem polsko- i rosyjskojęzycznych lokutorów, a zapewne było też używane w jidysz. Pochodzenie tureckie wydaje mi się bardzo prawdopodobne także dla barachła, chociaż rosyjski słownik etymologiczny wywodzi je od przestarzałego i/lub gwarowego "борошень".
                                                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 27.06.18, 12:43
                                                    O, o! Ciekawe :-) Dziękuję potworii oraz gatowi :-)
                                                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 16:48
                                                    gat45 napisała:

                                                    > A swoją drogą - ślicznie nam się udało przewekslować mundial czy jak mu tam na
                                                    > segregację śmieci.

                                                    A tytuł nadal zachował adekwatność - bo to, co się dzieje w Polsce z odpadami (tak, wiem, szarotko, pomijając elitę :-) ), to jest zaiste WSTYD I GRZECH.

                                                    Grzech nawet w sensie dosłownym - bo przecież papież Franciszek ustanowił niedawno grzech przeciwko środowisku, z którego trzeba się spowiadać. Czy to się nie powinno odbić w Jeżycjadzie, z jej katolickim światopoglądem bohaterów? Obawiam się jednak, że w tym środowisku, podobnie jak w ogóle w Polsce, jest tylko jeden papież, który się liczy :-/

                                                    A co do pozostałych rzeczy, Gatu - jaka szkoda, że nie jesteś moją sąsiadką :-)

                                                    Psie włosy! Genialne. Choć w centrum miasta - nie wiem, czy do zastosowania. Btw. właśnie wczoraj patrzę przez okno - jakiś starszy człowiek wytrząsa coś pracowicie do pojemnika na recykling. Co on tak wytrząsa? Wyszłam, zajrzałam. No tak - jakieś kłaki zmieszane z kurzem. To i tak najczystszy "brud", który trafia do pojemnika, gdzie nominalnie powinny się znajdować wyłącznie butelki plastikowe, folia, puszki, kartony itd. Bywa, że ląduje w nim np. rozkładająca się żywność. Wymieszana z zawartością popielniczek.

                                                    Nie zwróciłam staruszkowi uwagi, bo raz że wiek, a dwa że już zdążył się troszkę oddalić. Ale normalnie zwracam. Wastenazi, no tak :-) Albo innymi słowy - edukatorka społeczna :-)
                                                  • panna.ze.dworku Re: Grzech i wstyd 24.06.18, 00:17
                                                    Yyy... Ja Gatu bardzo przepraszam, ale mię rozjechało zdanie Gatu "W tym roku było kilka śnieżnych zim"... Ja sierść mego zwierza także widywałam "wwitą" w gniazda. Ba, się przyznam: raz uwidziałam nawet własne (w sensie moje!) włosy, takoż wplecione misternie... A moje na pewno gdyż na ów czas nikt w okolicy nie posiadał długich i rudych... :D Z tym, że nie mam pojęcie skąd ptaszyna je wzięła.
                                                  • gat45 Re: Grzech i wstyd 24.06.18, 00:27
                                                    panna.ze.dworku napisała:

                                                    > Yyy... Ja Gatu bardzo przepraszam, ale mię rozjechało zdanie Gatu "W tym roku b
                                                    > yło kilka śnieżnych zim"...

                                                    Ojej, ojej, ojej ! Ja to naprawdę napisałam ????
                                                    Oczywiście kilka śnieżnych DNI w zimie.
                                                    Przepraszam.
                                                  • panna.ze.dworku Re: Grzech i wstyd 24.06.18, 00:36
                                                    Ty to naprawdę napisałoś, Gatu... Ale mię rozjechało pozytywnie, żeby nie było! Ja Gat bardzo lubię! Zwłaszcza, że Gata błędy to można na placach jednej ręki wyliczyć... I (oczywiście) chyba dla wszystkich było jasne - dla mnie w każdym razie tak - że to o dni w zimie chodzi a nie o zimy w roku. :D Ale takie przejęzyczenia w piśmie bardzo lubię. :)
                                                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 24.06.18, 11:04
                                                    gat45 napisała:

                                                    > Ojej, ojej, ojej ! Ja to naprawdę napisałam ????
                                                    > Oczywiście kilka śnieżnych DNI w zimie.
                                                    > Przepraszam.

                                                    A ja nawet nie zauważyłam :-D Co jest ewenementem godnym zapisania w kominie, bo jako kompulsywna korektorka i wielbicielka języka zauważam ZAWSZE WSZYSTKO :-)

                                                    Najwidoczniej zainteresowanie meritum tego, co piszesz, było u mnie AŻ TAKIE :-D

                                                    Mogłabym wam tu pisać powieść sensacyjną w odcinkach pt. "Co ludzie wyrzucają do śmieci", ale takie przegięcie na forum o książkach nie przejdzie... Z ostatniej chwili: młody tym razem człowiek niesie średniej wielkości pudło kartonowe, w nim torba foliowa, ta od zakupów, z jakąś zawartością. Patrzę, gdzie wrzuci. Oczywiście pewnym, zdecydowanym ruchem cisnął wszystko do brudów. O jakimś rozdziale mowy nie ma.

                                                    Kartony w brudach to jest norma. Albo w segregowanych, ale wraz z zawartością. Często wprost do kartonu wrzuca się odpadki jedzenia, niedopałki z popiołem, opakowania foliowe po żarciu, butelki itd. - jak leci. Albo po zakończeniu remontu: mokrą szmatę, rękawiczki gumowe, wiaderko z resztą farby, resztki gruzu, koszulkę, której prać nie warto, niedojedzone żarcie, spleśniałe pomidory, i oczywiście butelki po napojach. Często z niedopitą resztą. Taki karton nb. zajmuje od razu pół pojemnika. Ale kogo to obchodzi.

                                                    No i napisałam kolejny odcinek. Ale chyba się już powstrzymam. Moja gorycz jest wielka, dlatego mi się tak ulewa niczym Kaziukowi. Bo taka jest w polskim mieście codzienność, nawet jeżeli gdzieś tam jest kilka/kilkanaście osób, które przychodzą do sklepu z płóciennymi woreczkami na warzywa (bo wierzę, Szarotko, że gdzieś tam są), a kolejne kilkaset czy nawet kilka tysięcy unika i segreguje. Co to jest w skali kraju.
                                                  • mamuka_z_boru Re: Grzech i wstyd 24.06.18, 20:26
                                                    neandertalka napisał(a):
                                                    > No i napisałam kolejny odcinek. Ale chyba się już powstrzymam. Moja gorycz jest
                                                    > wielka, dlatego mi się tak ulewa niczym Kaziukowi. Bo taka jest w polskim mieś
                                                    > cie codzienność, nawet jeżeli gdzieś tam jest kilka/kilkanaście osób, które prz
                                                    > ychodzą do sklepu z płóciennymi woreczkami na warzywa (bo wierzę, Szarotko, że
                                                    > gdzieś tam są), a kolejne kilkaset czy nawet kilka tysięcy unika i segreguje. C
                                                    > o to jest w skali kraju.

                                                    Pójdź w me ramiona, siostro...popłaczemy sobie gorzko w kwiat naszych biustów... Ja mam pod domem tzw. dzwony na segregowane śmieci (ustawione przez miasto na każdej ulicy, mimo że wszyscy mają w domach worki do segregacji) i codziennie przeżywam skok ciśnienia i bolesny wyrzut kwasów do żołądka. Bo co z tego, że każdy ma pod domem śmietnik a dodatkowo 4 razy w roku miasto odbiera tzw. gabaryty każdemu spod bramy? Pod wszystkimi dzwonami w mieście piętrzą się stery starych mebli, resztek pobudowlanych i - czego nie rozumiem - barachła, które spokojnie weszłoby do zwykłych śmietników. Co trzeba mieć w głowie, żeby stare buty i słoiki ze spleśniałymi dżemami targać pod dzwony zamiast po prostu wyrzucić do śmieci? Czasem czuję się, jakbym mieszkała w faveli... te stery śmieci zawalające chodnik...
                                                    Ech, dobra, nie rozwijam dalej, bo jak sama stwierdziłaś, to OT całkiem na tutejszym forum niepotrzebny... Ale czasem się człowiekowi uleje, taki lajf.
                                                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 25.06.18, 12:48
                                                    mamuka_z_boru napisała:
                                                    >
                                                    > Pójdź w me ramiona, siostro...popłaczemy sobie gorzko w kwiat naszych biustów..

                                                    Idę i szlocham. Dobrze mieć przyjazny biust.

                                                    Co do reszty - może ci coś podpowiem. Etap zalegania śmieci i tzw. gabarytów pod altanką mamy za sobą, bo na mój przed kilku laty wniosek 1) wydzieliliśmy na gabaryty część altanki 2) zatrudniamy jako wspólnota panią, która tego na bieżąco dogląda. W miejscu, gdzie dawniej składowano gabaryty, stoją skrzynki na kwiatki (te sadzę i doglądam ja), mające w założeniu utrudniać pozostawianie tam gratów, i to się sprawdza.

                                                    Elementarny porządek więc mamy. Cały mój ból dotyczy tego, co niezależnie od porządku zewnętrznego ląduje wewnątrz pojemników i jaki mamy w związku z tym poziom odzysku i recyklingu (żałosny).

                                                    U ciebie nie ma altanki, tylko "dzwony", ale i tak, myślę, można zaproponować wspólnocie czy spółdzielni zatrudnienie jakiegoś dodatkowego "stróża odpadowego". Bo wobec polskiej kultury odpadowej puszczenie sprawy na żywioł często daje takie właśnie efekty, a zewnętrzna firma sprzątająca (bo przecież mamy outsourcing... :-P) nie jest w stanie kontrolować sytuacji na bieżąco.

                                                    I jeszcze jedno: moim zdaniem spleśniały dżem należy usunąć do WC (spłynie) albo do worka na "brudy", a słoik po opłukaniu umieścić w pojemniku na szkło. To nie odpad, to surowiec wtórny.
                                                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 25.06.18, 13:05
                                                    Jednak się jeszcze wypowiem. Jakoś tak z 10 lat temu jakaś spółdzielnia w Płocku zamiast zwykłych altanek czy pojemników na śmieci wprowadziła u siebie tzw. ekodomki. Czyli na podwórku stał estetyczny budyneczek, w którym urzędował pan, który na bieżąco segregował przynoszone przez mieszkańców odpady. Odzysk był, co zrozumiałe, b. wysoki.

                                                    Próbowali to wylansowac jako rozwiązanie powszechne, ale jak widać nie wyszło. Nie wiem, czy tam działa nadal.

                                                    To kolejny przykład poradzenia sobie z sytuacją, że puszczenie sprawy odpadów na żywioł daje w Polsce efekty opłakane. Innym sposobem, być może najlepszym, byłaby powszechna edukacja w tym zakresie, np. na publicznych kanałach telewizji. W porze największej oglądalności. Ciekawe dlaczego wydaje mi się to baśnią :-P
                                                  • turzyca Re: Grzech i wstyd 09.07.18, 11:01
                                                    Jeśli chodzi o słoiki z resztką dżemu, to mój osobisty Niemiec czyli człowiek, który segregację śmieci poznawał w przedszkolu, mnie uświadomił, że 1. mycie słoika w domu to strata wody i energii, 2. wrzucanie słoika do śmieci ogólnych to strata zasobów i energii, bo trudno ten słoik wydłubać z ogólnej berbeluchy. Należy wygarnąć na ile się da i wrzucić do dzwona, reszta dżemu zostanie usunięta ze szkła najpóźniej w piecu hutniczym.
                                                  • tt-tka Re: Grzech i wstyd 09.07.18, 12:44
                                                    turzyca napisała:

                                                    > Jeśli chodzi o słoiki z resztką dżemu, to mój osobisty Niemiec czyli człowiek,
                                                    > który segregację śmieci poznawał w przedszkolu, mnie uświadomił, że 1. mycie sł
                                                    > oika w domu to strata wody i energii, 2. wrzucanie słoika do śmieci ogólnych to
                                                    > strata zasobów i energii, bo trudno ten słoik wydłubać z ogólnej berbeluchy. N
                                                    > ależy wygarnąć na ile się da i wrzucić do dzwona, reszta dżemu zostanie usunięt
                                                    > a ze szkła najpóźniej w piecu hutniczym.
                                                    >

                                                    Mnie segregacji uczono wprawdzie pozniej, niz w przedszkolu, za to z naciskiem na to, ze gdy resztki organiczne (ten dzem i inne) stanowia +20% masy smieciowej, czyli plastiku, szkla etc, to to ow plasti/szklo juz sie nie nadaje do recyklingu. Myje w domu sloiki, pojemniczki po twarogu, kartony po sokach/mleku.
                                                    Musze dopytac.
                                                  • gat45 Re: Grzech i wstyd 09.07.18, 13:31
                                                    turzyca napisała:

                                                    > Jeśli chodzi o słoiki z resztką dżemu, to mój osobisty Niemiec czyli człowiek,
                                                    > który segregację śmieci poznawał w przedszkolu, mnie uświadomił, że 1. mycie sł
                                                    > oika w domu to strata wody i energii, 2. wrzucanie słoika do śmieci ogólnych to
                                                    > strata zasobów i energii, bo trudno ten słoik wydłubać z ogólnej berbeluchy. N
                                                    > ależy wygarnąć na ile się da i wrzucić do dzwona, reszta dżemu zostanie usunięt
                                                    > a ze szkła najpóźniej w piecu hutniczym.
                                                    >

                                                    Aktualna wersja, jakiej naucza się małoletnich we Francji : słoiki i inne takie z resztkami należy wstawić do zlewu. Najlepiej rano. W trakcie dnia zawsze coś się myje na szybko w ręku, albo płucze się owoce na sitku... Tę własnie wodę wykorzystujemy wtórnie do płukania. Wieczorem to, cośmy wstawili do zlewu rano, wyrzucamy do odpowiedniego pojemnika.

                                                    To nie jest łatwe, wiem po sobie. Trudno się wyzbyć nawyku, że zlew należy po sobie zostawić czysty i pusty. Ale - da się. Nikt nie mówił, że będzie łatwo bronić planety... :)
                                  • joanna_ewa_scotland Re: Grzech i wstyd 22.06.18, 21:26
                                    no nie wiem jak w Angli ale w Szkocji kubeczki menstruacyjne do kupienia w kazdym Bootsie
                        • turzyca Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 21:30
                          A ja mam wrażenie, że nosacze są nieco autoironiczne. A już na pewno Pjotery.
                          • potworia Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 10:47
                            turzyca napisała:

                            > A ja mam wrażenie, że nosacze są nieco autoironiczne. A już na pewno Pjotery.
                            >
                            A czym się nosacze i Pjotery różnią od januszy i brajanów?
                        • neandertalka Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 21:42
                          potworia napisał(a):

                          > neandertalka napisał(a):
                          >
                          > > O, dziękuję wszystkim trzem koleżankom za wyjaśnienia. A skąd to wszystko
                          > poszł
                          > > o?
                          >
                          > Chyba z jądra ciemności, czyli z polsko - polskich stosunków społecznych, który
                          > ch zasadą jest pogarda.

                          Ale mnie chodziło o to, gdzie się urodziło. Na fejsie? Na innych portalach społecznościowych? W telewizorze? Jeśli drugie lub trzecie, to zrozumiałe, że nie wiedziałam, bo nie funkcjonuję/nie mam.
                          • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 00:03
                            neandertalka napisał(a):


                            >
                            > Ale mnie chodziło o to, gdzie się urodziło. Na fejsie? Na innych portalach społ
                            > ecznościowych? W telewizorze? Jeśli drugie lub trzecie, to zrozumiałe, że nie w
                            > iedziałam, bo nie funkcjonuję/nie mam.
                            Obstawiam kwejka.
                    • szarotkaaaa Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 21:18
                      Nieważne, wszystkie te postacie mają na celu wyśmiewanie narodowych wad. Znanie się na wszystkim jest jedną z nich. Wiadomo, że taki stereotypowy cebulak zna się na medycynie, psychologii, wychowaniu, sporcie, filmie i balecie i to zna się naj, ale to naj naj lepiej!
                      • turzyca Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 21:32
                        Ale widzisz dla mnie każda z tych postaci ma inny zestaw wad.
                • zla.m Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 10:37
                  miodowocytrynowa napisała:

                  > neandertalka napisał(a
                  > >
                  > > A ja śmiem prosić. O wytłumaczenie. I proszę. Może się wtedy dowiem, co w
                  > okreś
                  > > leniu "janusz" jest takiego obraźliwego.
                  > >
                  > > Janusz i Grażyna to mniej więcej znaczy tyle co prymitywy, buraki, ignor
                  > anci, chamy i ćwoki.


                  Janusz i Grażyna (jak mnie wkur...opatwia używanie imion do wyrażenia pogardy):

                  https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/xcJktkpTURBXy9hMzllYjA5NDZmZDY4ODE5NGQ0NzVkMmI5OGE3NjcxNC5qcGeSlQLNA8AAwsOVAgDNA8DCww
                  • staua Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 07:50
                    :-) Świetne podsumowanie. Mnie też to wkurza. I osobiście znam osoby o tych imionach, które są przeciwieństwem "prymitywów, buraków, ignorantów i ćwoków" i może być im bardzo przykro, jak są bombardowane ze wszystkich stron używaniem ich imienia jako synonimu tych cech.
    • ssssen Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 08:01
      guineapigs napisała:

      > To, co sie stalo ostatnio - to hanba.

      Piszesz jak typowy janusz. Żenada...
    • neandertalka Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 13:12
      A skoro już rozmawiamy o Mundialu - zapraszam do zapoznania się z fejsbukowym wpisem na ten temat mojego znajomego. Solidaryzuję się z nim.
      www.facebook.com/photo.php?fbid=2258200104191965&set=a.213155322029797.61764.100000059937318&type=3&theater
      • miodowocytrynowa Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 13:15
        neandertalka napisał(a):

        > A skoro już rozmawiamy o Mundialu - zapraszam do zapoznania się z fejsbukowym w
        > pisem na ten temat mojego znajomego. Solidaryzuję się z nim.
        > www.facebook.com/photo.php?fbid=2258200104191965&set=a.213155322029797.61764.100000059937318&type=3&theater
        o Boże.....
      • lord_vmordevol Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 13:54
        neandertalka napisał(a):

        > A skoro już rozmawiamy o Mundialu - zapraszam do zapoznania się z fejsbukowym w
        > pisem na ten temat mojego znajomego. Solidaryzuję się z nim.
        > <a href="www.facebook.com/photo.php?fbid=2258200104191965&set=a.213155322029797.61764.100000059937318&type=3&theater" target="_blank"

        O ile jeszcze co do Ukrainy to jako-tako jakiś sens udało mu się zachować, to z tą Syrią to już pojechał zupełnie. Taki politolog starbucksowy.
        • neandertalka Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 14:27
          lord_vmordevol napisał:

          > O ile jeszcze co do Ukrainy to jako-tako jakiś sens udało mu się zachować, to z
          > tą Syrią to już pojechał zupełnie. Taki politolog starbucksowy.

          No cóż, dla mnie bezwzględnie celny jest ten fragment: "własciwie każdy „sport olimpiadowy" to festiwal złego gustu i kiczowatych reklam bezdusznych korporacji, ohyda używek u napakowanych bóg wie jakim świństwem sportowców, zgorszenie kompromitująco wysokich apanaży pieniężnych, wzmożenie myślenia stadnego pt. „drużyna w moich barwach” oraz popularyzacja "sportu" jako rozrywki przed telewizorem w połączeniu ze śmieciowym jedzeniem". Nawet jeśli to ostatnie nie w każdym przypadku się sprawdza, bo pewnie nie wszyscy przed telewizorami jedzą chipsy :-)
          • dakota77 Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 15:04
            neandertalka napisał(a):
            >
            > No cóż, dla mnie bezwzględnie celny jest ten fragment: "własciwie każdy „sport
            > olimpiadowy" to festiwal złego gustu i kiczowatych reklam bezdusznych korporacji (...)

            Celny pewnie tak, odkrywczy- zdecydowanie nie.
            • neandertalka Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 16:33
              dakota77 napisała:

              > Celny pewnie tak, odkrywczy- zdecydowanie nie.

              Z pewnością nie odkrywczy. Ale i tak dla większości egzotyczny. Dlatego wart powtarzania.
      • zla.m Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 10:49
        neandertalka napisał(a):

        > A skoro już rozmawiamy o Mundialu - zapraszam do zapoznania się z fejsbukowym w
        > pisem na ten temat mojego znajomego. Solidaryzuję się z nim.
        > www.facebook.com/photo.php?fbid=2258200104191965&set=a.213155322029797.61764.100000059937318&type=3&theater

        Mogę się nawet zgadzać co do meritum, ale nie przepadam za egzaltacją i obrażaniem ludzi. To nie jest tak, że olimpiada to kicz i potffforność, a Gwiezdne Wojny to klasa i wyrafinowanie. Ktoś długo się męczył, żeby wystąpić w olimpiadzie, ktoś na tym, owszem - zarobi, ktoś dostanie prace, jakiej inaczej by nie miał... A ktoś obejrzy i przeżyje chwilę emocji. I nie jest to w niczym gorsze od przeżywania emocji związanych z Grą o Tron.

        Owszem, ja nie oglądam specjalnie zawodów ogólnie, a piłka kopana nudzi mnie bardziej niż inne. Ale! Gdy ktoś na forum o książkach(!!!) w paru wątkach o mundialu pisze, to dam wyraz swojej niechęci. Natomiast nie wyskakuję z hejtem tak ogólnie.
        Owszem, męczące jest dla mnie wciskanie piłki wszędzie, nawet córkom wody z księżniczką nie można kupić, bo wszędzie piłkarze ;-) Ale kogoś innego może męczyć inne masowe zjawisko, które akurat mi pasuje.
        Dajmy ludziom żyć, niech każdy ma swoją niszę do ekscytacji.
        • neandertalka Re: Grzech i wstyd 21.06.18, 11:58
          Ale oczywiście, że dajmy i że niech mają. Rzecz w tym, aby w morzu ogólnonarodowej ekscytacji odnotować, że są i inne postawy. Zresztą cały ten krytycyzm nie dotyczy przecież gry w piłkę nożną jako takiej ani tego, że się to ludziom podoba, tylko oblicza współczesnych masowych imprez sportowych w ogóle, a miejsca organizacji tegorocznego Mundialu w szczególności. I z tym się solidaryzuję.

          No i jeszcze to, że robi się z piłki rodzaj narodowej religii, w kiczowatym zresztą wydaniu. No, ale rozumiem, że jakieś opium ludowi (czyli nam) est potrzebne ;-)
    • turzyca Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 21:27
      >wyraża się o bardzo fajnej i miłej forumce, że jest " januszem i żenadą" -

      Powściągnij swoje konie. Sssen nie napisał, że guinea jest januszem i żenadą tylko, że pisze jak janusz i to jest żenadą. Można mu dowalić bez manipulowania.
      • neandertalka Re: Grzech i wstyd 20.06.18, 21:44
        turzyca napisała:

        > Powściągnij swoje konie. Sssen nie napisał, że guinea jest januszem i żenadą ty
        > lko, że pisze jak janusz i to jest żenadą. Można mu dowalić bez manipulowania.
        >
        Fakt. I to jest właśnie ta różnica - pomiędzy "jesteś" a "mówisz jak". Zasadnicza.
    • guineapigs Re: Grzech i wstyd 23.06.18, 20:57
      Smieci smieciami, wiadomo. Ale jutro gramy znowu. Juz teraz mam 'Marek i Wacek'. Jak przegramy - to prosze dac mie swiety spokoj i pozwolic spokojnie doczeznac. Bo prawdopodobnie umre.
      • neandertalka Re: Grzech i wstyd 24.06.18, 18:24
        Czuj się w tym wątku jak u siebie w domu, guineapigs :-) i śmiało pisz, co ci tylko w duszy zagra. Nawet po ewentualnej śmierci.
      • potworia Re: Grzech i wstyd 24.06.18, 22:32
        guineapigs napisała:

        > Smieci smieciami, wiadomo. Ale jutro gramy znowu. Juz teraz mam 'Marek i Wacek'
        > . Jak przegramy - to prosze dac mie swiety spokoj i pozwolic spokojnie doczezna
        > c. Bo prawdopodobnie umre.

        Puk puk... Żyjesz, Guin?
        • upadly_kocyk Re: Grzech i wstyd 24.06.18, 22:40
          potworia napisał(a):

          > guineapigs napisała:
          >
          > > Smieci smieciami, wiadomo. Ale jutro gramy znowu. Juz teraz mam 'Marek i
          > Wacek'
          > > . Jak przegramy - to prosze dac mie swiety spokoj i pozwolic spokojnie do
          > czezna
          > > c. Bo prawdopodobnie umre.
          >
          > Puk puk... Żyjesz, Guin?

          Żyj! Jakby co, to Polacy nawet dziś wygrali. Tylko że w siatkówkę!
        • tt-tka Re: Grzech i wstyd 24.06.18, 22:47
          potworia napisał(a):

          > czezna
          > > c. Bo prawdopodobnie umre.
          >
          > Puk puk... Żyjesz, Guin?

          Sprawdz, czy swiatlo sie swieci. Bo, jak wiadomo, zarowka powinna samoczynnie gasnac w obecnsci nieboszczyka.
          Ewentualnie mysza jej wpusc. Jesli zyje, to zacznie kwiczec. chyba ze nie zauwazy. Albo sie nie boi, albo boi sie, ale nie chce tego okazac. albo... e, za duzo tego. Zarowka pewniejsza !
          • potworia Re: Grzech i wstyd 24.06.18, 22:59
            tt-tka napisała:

            > potworia napisał(a):
            >
            > > czezna
            > > > c. Bo prawdopodobnie umre.
            > >
            > > Puk puk... Żyjesz, Guin?
            >
            > Sprawdz, czy swiatlo sie swieci. Bo, jak wiadomo, zarowka powinna samoczynnie g
            > asnac w obecnsci nieboszczyka.
            > Ewentualnie mysza jej wpusc. Jesli zyje, to zacznie kwiczec. chyba ze nie zauwa
            > zy. Albo sie nie boi, albo boi sie, ale nie chce tego okazac. albo... e, za duz
            > o tego. Zarowka pewniejsza !

            Zajrzałam. Wygląda jakby spała...
            • panna.ze.dworku Re: Grzech i wstyd 24.06.18, 23:43
              Żarówka czy mysza?
              • neandertalka Re: Grzech i wstyd 27.06.18, 13:02
                Guinea, czy to wciąż jeszcze przedłużająca się agonia? Czy już zejście? Zmartwychpowstań, please. Bo mam zgryz, że ukradłam ci wątek ;-)
                • guineapigs Re: Grzech i wstyd 27.06.18, 21:50
                  Nic nie wiem. Nie otrzewialam od niedzieli, Jakie dno, jakie dno. Po prostu ja jakem ta Celyna. Mie nie ma, ja nie zyje. Nic nie pisze, bo co tu pisac? Placze. Jak mozna tak byc absulutnie bez formy? Bez pomyslu? Bez planu? Szukaja nowego kolcza. Ja sie zglosze. Mam juz plan: biegi, plywalnia, taniec towarzyski po trzy razy na tydzien. Ustawienia: jak pilkarze uwazaja, niech dorosli faceci ustala, co im pasuje najlepiej, a ja - jako kolcz -tylko im pomoge, a nie ze ich ustawie po swojemu, wbrew ich woli i checi.
                  Do tego raz w tygodniu wyklad o rzutach, na poziomie liceum. Nikt mie nie powie, ze ekierka i katomierz to tak zawile narzedzia, ze bramkarz czy napastnik tego nie pojmie.
                  Do tego: pilkarze, jako nie owijajmy w bawelne, to ludzie na garnuszku panstwa, tzw. budzetowka. Bardzo bogata budzetowka. Zatem: maja pracowac a nie sie opierdalac i nie w gale haratc dla funu. Przy mie bedzie jasne: zadnych afer, zadnych zdrad, zadnych innych cudow. Masz byc przykladem pracowitoisci, wiernosci zonie/narzeczonej, solidnosci - slowem: wysoki poziom moralnosci.
                  Tylko praca i wysokim morale mozna osiagnac sukces. Wszystko inne - to PUFF. Bylo i minelo.
                  Nie ma bata, pisze do Zibiego o to, by mie powierzyl trening. Tak tych celebrytow przeczolgam, ze jak roboty beda grali na bramki, a jak nie beda - to do widzenia, 200 jest na wasze miejsce.,
                  • neandertalka Re: Grzech i wstyd 06.07.18, 10:53
                    Biedna świnko. Jak nic mnie nie obchodzi piłka nożna, tak obchodzi mnie twój żal i ból. Na pohybel tym, przez których świnki cierpią.

                    Pisz gdzie trzeba i wyprowadź te łajzy na właściwy poziom.
                  • echt_poznaniara Re: Grzech i wstyd 15.09.18, 16:21
                    guineapigs napisała:

                    > Nic nie wiem. Nie otrzewialam od niedzieli, Jakie dno, jakie dno. Po prostu ja
                    > jakem ta Celyna. Mie nie ma, ja nie zyje. Nic nie pisze, bo co tu pisac? Placze.

                    LOL, nie wierzę własnym oczom :D Chciałabym mieć twoje problemy. Ekipa rewelacyjnie opłacanych patałachów, mających gdzieś oczekiwania kibiców, o czym wiadomo od wielu lat, kładzie swoje mecze, i to jest powód, żeby płakać, umierać jak Gabriela po Pyziaku, i nie trzeźwieć, topiąc TAKI STRASZNY POWÓD SMUTKU w alkoholu?

                    LOL, jakie to żałosne :D

                    Ale, jak mówią, każdy powód, żeby zapić, jest dobry.
    • tt-tka Re: Grzech i wstyd 06.07.18, 18:53
      Guin, zeby cie choc troche pocieszyc, zapodaje dawno obiecanego soltysa. Z pamieci, bo tekstu nie znalazlam, noale

      "Cie choroba...
      Zaszla do nasz wczoraj stara Zagulina. Mrygnela na moja Zoske i powiada - Przynieslam wam, kochaniutki, powiestke z powiatu. Ogolcie sie, naperfonujcie, ubierzcie elegancko, bo bedziecie mianowani. W powiatowym zarzadzie Ligi Kobiet macie sie wstawic.
      Pytam sie Zoski,´a ona - bedziesz mianowany honorowa czlonkinia Ligi Kobiet, znaczy sie tytularna kobieta honoris kauza.
      Aze mnie zatkneno. _Sluchaj - powiadam - ja wiem, ze pracujac spolecznie moge miec takie czy inne prywatne niedociagniecia, ale zebys ty na mnie obce organizacje podezgiwala, to nieladnie. - Glupis - ona na to - twoje komplety, cos je w radyju spiewal na Dzien kobiet, sie spodobaly i bez to cie beda mianowac. - Dobra - mowie - ale moze mi jakas sukienke pozyczysz, przecie w rapaportowym ubraniu na taka uroczystosc nie pojade.
      Co ja tam przezylem, to nawet gadac nie bede. Po czesci oficjalnej wszyckie mowily mi per kolezanko. Nawet moja Zoska patrzyla sie na mnie jak grubo mlodsza siostra. A najgorzej, jak zaczeny ze mna gadac o modzie. Jak doszly do tych...jedwabnych spizmamamow, ucieklem do domu.
      Ale to nie wszycko. Wiesc o moim awansie spolecznym rychlo sie we wsi rozeszla. Zachodze ja raz do gospody... jak raz Golusik referowal, co ma mu zrobic prezes GS-u, ktoren przydzielil mu polowe zamowionego saletrzaku... jak mnie zobaczyli, to Bliniak psyknal i powiada - Nie wyrazajcie sie tak, kumie, przy kobietach.
      Rozgladam sie, ale widze, ze zadna baba nie weszla. Stary Maciaszczyk zerwal sie z krzesla i ustapil mi miejsca, Bufetowy Banaszczyk postawil przede mna butelke oranzady. No mowie wam, obraza za obraza. _ Ludzie ! - wolam - Czyscie powariowali ? dawac mi tu setke i ogorka, bo i ja zwaryjuje !
      - Ankoholiczka. Nie ma nic wstretniejszego niz pijana baba - mruknal Flisow Wojtek i wszyckie ruszyli sie od stolika. Tylko Bliniak zostal. Lubie go, bo to porzadny czlowiek, choc babiarz. Spojrzal na mnie milo i powiada - Spoznia sie nam latos wiosna, maj i te wonne bzy. - Ano - ja na to - siewy beda pozne.
      Zaczon mnie wypytywac, jak tam ta uroczystosc wygladala. powiedzialem, ale widze, ze mi nie wierzy. Od slowa do slowa... on mnie za reke... co wam bede gadac, Bliniak dlugo za spodniczkami latac nie bedzie... tfu, co ja gadam - przerwalem dyszkusyje i tyla...
      • neandertalka Re: Grzech i wstyd 04.09.18, 23:43
        Ładne :-) Pamiętam sołtysa. Ciekawe, czy i śwince się podobało?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka