jakgdyby.nigdynic
21.06.18, 10:34
Myślałam o tym temacie od dawna, zwłaszcza w kontekście stałego forumowego skupienia na detalach (może nie udzielam się dużo, ale wierzcie mi, jestem czytelniczką dość stałą). Dziś do moich przemyśleń dodałam też przemyślenia Zwierza Popkulturalnego (polecam tekst) i mam jeszcze więcej mieszanych odczuć.
Ostatnie tomy Jeżycjady zostały dosłownie rozjechane przez forumową mądrość zbiorową, wciągającą każdy detal i fakcik pod lupę i badającą ich związek z tzw. rzeczywistością obiektywną. Detale i fakciki w tym pojedynku zazwyczaj nie mają szans. Forum bada i sprawdza zarówno to, co pojawiło się explicite na kartach powieści (ostatnio - np. studia Anieli), jak i implicite (czy Borejkowie wykupili mieszkanie, a jeśli tak, to...).
Wstęp taki przydługi nieco, ale temat - wydaje mi się - może budzić kontrowersje, więc postanowiłam zarysować problem trochę dokładniej.
Teraz do meritum: czy wyobrażacie sobie, co by było, gdyby internet istniał w latach 70? Co by było, gdyby z podobnym zapałem, co dziś, forum doszukiwało się nieścisłości w Szóstej klepce? Zapewne okazało by się, że Żaczek nie miał prawa wynosić dokumentacji z Cegielskiego, a kalki techniczne są zupełnie niepalne. Ajent PZU brałby łapówki w dolarach, a nie ceramice artystycznej, a w ogóle, to gdzie była milicja i szkoła, skoro Danka najwyraźniej mieszkała dłuższy czas sama i nikt się nią nie interesował???
Czas, jaki dzieli nas od SK pozwala spuścić na takie detale... ekhm... zasłonę milczenia i to - między innymi - sprawia, że mamy przyjemność z lektury. Mój osobisty poziom zawieszenia niewiary w przypadku literatury jest chyba dość wysoki. Absolutnie nie przeszkadzają mi kiksy z datami, w nosie mam konie w porzeczkach albo pęczniejące, bądź gubiące się pokoje (ale pierwsza pomoc Doroty to już dla mnie za dużo). Po lekturze forum wnoszę, że moje stanowisko jest raczej odosobnione :)
I teraz pytanie do Was: czy zawieszacie krytyczne oko dla starej Jeżycjady dlatego, że nie znacie realiów, w związku z czym musicie przyjąć je na wiarę? Czy też może książki te tak Was wciągają, że kwestie nadmetrażu ciotki Lili zupełnie Was nie obchodzą? A może właśnie wypuściłam demona i teraz dopiero się zacznie???