tt-tka
30.06.19, 14:07
...i to taki, ze mozg sie roztapia, a klawiatura przechodzi w stan polplynny. Zobaczymy, co z tego wyniknie.
- Cholery mozna dostac - myslala Ania, uwiazana w Poznaniu - czemu do tej pory nikt tu nie zalozyl klimatyzacji ? Niby piwnica, a wcale nie chlodniej, za to duszno jak wszyscy diabli. I cuchnie, tu zadne wietrzenie nie pomaga, za to kazde otwarcie tych, zal sie Boze, okienek to natychmiast uliczny syf pcha sie do pokoju. Co tu tak smierdzi, troche grzyb, troche spaliny...
Nagle walenie szczotka w sufit poderwalo ja na nogi, przerywajac smetne rozmyslania. Kuzwa, nie ide ! - postanowila desperacko - dosyc tego, gie mnie obchodzi, czego ode mnie chca i ktora z nich !
Spojrzala na telefon, w porzadku, wylaczony. Miala dosyc tych gluchaczy wysylanych po kilkanascie razy dziennie. Ale niestety sufit, bedacy zarazem podloga w lokalu pietro wyzej, nie byl izolowany akustycznie, Walenie wzmoglo sie.
Ania narzucila na siebie cokolwiek bedace pod reka i wyskoczyla z sutereny Palysow. Ciezka fala goracego powietrza uderzyla ja w twarz, na chwile pozbawiajac tchu. Cholera, na zewnatrz bylo jeszcze gorecej.
- Nie wracam ! - upewnila sama siebie Ania - nie ma mowy ! nawet gdybym miala zemdlec w autobusie jak ta mimoza - z nienawiscia pomyslala o zonie kuzyna - to ktos mnie chyba odratuje. A jesli nie zemdleje, to dopelzne do jakiejs wody, nad ktora nie ma nikogo z rodziny.
Droga przez meke skonczyla sie kilka kilometrow od Poznania. Ania wlazla do jeziorka w sukience, potem wylazla lokujac sie we wzglednie zacienionym miejscu. Mokra i ze swiezymi silami, nie zwracajac uwagi na innych plazowiczow, usadowila sie wygodnie i zaczela zastanawiac nad zlozonjym zagadnieniem - kogo mianowicie z rodziny nalezaloby zamordowac, by zyskac troche spokoju i swobody. Luske ? Pociagajace, poza tym po czyms takim ciotka na pewno wymowilaby jej lokum... a jesli rodzice nie zgodza sie placic za wynajecie czegos ? zamieszkac na gorze ? W zyciu ! Dojezdzac z rodzinnego domu, gdzie obecnie kwitna dziadkowie i upiorna ciotka Gaba ? Tym bardziej nie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Florek... - Patrycja sama nie wiedziala, co wlasciwie chce powiedziec mezowi. Martwila sie o corki, Nora ucieka z domu, jak moze i dokad sie da, Ania wyglada na wyglodzona i zapuszczona, a przeciez dostaje solidne walowki za kazdym razem, gdy ktos od nich jedzie do mPoznania, czyli czesto. Co sie z nimi dzieje ?
Jej cichego zagajenia maz nawet nie uslyszal. Z ozywieniem rozmawial z jej ojcem. Wyciagnac go gdzies na osobnosc ? Niewykonalne. W kazdym kacie, w kuchni, na podworzu, w gabinecie zawsze ktos byl lub mogl ktos wlezc w dowolnej chwili. I oczywiscie zadne poufne pogawedki nie byly wowczas mozliwe, a wieczorem oboje walili sie do lozek polprzytomni ze zmeczenia. Za duzo tego, za gesto, za glosno... jak by tu zmniejszyc choc troche poglowie obecnych w domu Gorskich ?
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Zabije - myslala wysoka i chuda Mila Schoppe, nieslusznie a uporczywie zwana "mala Mila" - zabije, zatluke, otruje, nie wiem co, ale na pewno.
Doslownie przed minuta byla bliska rzucenia Norcia o podloge, gdy matka wcisnela jej ten wrzeszczacy tobolek w rece kazac sie zachwycac. Byla chora z niewyspania, wykonczona upalem, sliniace sie niemowle brzydzilo ja nad wyraz, a wyraz wstretu, ktorego nie zdolala (i wcale nie zamierzala !) opanowac wywolal reakcje wszystkich obecnych, i kazda okropna. Ta paskuda z kosym okiem spojrzala na nia jeszcze wredniej niz zwykle. Miagwa zaczal truc zupelnie jak dziad -pradziad. a matka zapewnila ja, ze im wczesniej zacznie praktykowac opieke nad dzidziusiem, tym lepiej, w swoim czasie bedzie jak znalazl.
Mila spojrzala na brata i doznala pewnego ukojenia. Karolek wydobyl nie wiadomo skad zdobyta farbe w spreju i wlasnie psikal brudnobrunatna mazia na elfy wymalowane na suficie. Kochany chlopak, ale za maly, by go wciagac... nie, jednak musi sama. Jak, to zaraz obmysli. Wsadzila w uszy zatyczki przemyslowe, nabyte bez wiedzy i pozwolenia matki w sklepie ze sprzetem ochronnym i powedrowala do lazienki. Szczotka zablokowala klamke, wiedzac z doswiadczenia, ze jesli nie reaguje sie na dobijanie sie, ktos i tak wlezie do srodka, po czym zanurzyla sie w wannie z chlodna woda, zamierzajac tu pozostac tak dlugo, az wymysli.
Kto bedzie szybszy ? kto padnie ofiara ?