Dodaj do ulubionych

sękate dłonie Mili

11.05.20, 20:59
Na marginesie wątku o Mamercie i Tosi (który przed chwilą podciągnąłem) tak się zastanawiam.
Nigdy nie widzimy aby Ignacy czy Mila dawali córkom klapsy. Ignacy ogólnie nie angażuje się w wychowanie dzieci (poza tym wydaje mi się, że dla wielu ojców karcenie fizyczne córek jest emocjonalnie trudniejsze). Mila zapewne klapsy dawała (bo gdy Gabriela karci młodsze siostry nie jest to dla nich szokiem), ale poza akcją książek.
Potem Laura wielokrotnie prosi się o klapsa i nigdy go nie dostaje, nawet za słynną defraudację składek.
Mila mając 2 wnuczki pod jednym dachem zasadniczo nie wtrąca się w ich wychowanie. No owszem, komentuje, radzi, ale nie decyduje. Laura, owszem, czuje przed babcią respekt, ale gdyby kiedykolwiek dostała od niej klapsa, raczej by to się odbiło na jej psychice. Na pewno nie byłaby tak bezkrytyczna względem siebie. Podobnie - choć z innych powodów - rzecz się ma z wrażliwym Ignasiem, który na pewno przeżywałby każde lanie. Róży tu nie uwzględniam, bo ona generalnie jest bezproblemowa.
Natomiast Józinek klapsy od babki dostaje i jest za nie wdzięczny.
Czy to oznacza, że Ida oddając dzieci pod opiekę swoich rodziców upoważniła ich do wszelkich działań wychowawczych z klapsami włącznie? Czego z kolei nie zrobiła Gabriela.
Z drugiej strony Józinek był ulubieńcem Mili, czego o Laurze i Ignasiu powiedzieć nie sposób. Może więc te klapsy sękatą dlonią były wyrazem szczególnej miłości. A dzieci Gabrieli były jej w sumie nie tak bliskie ( nie napiszę - całkiem obojętne, bo to przesada). Czyli obiektywnie lepsze traktowanie w istocie staje się gorsze.
A co Wy myślicie?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: sękate dłonie Mili 11.05.20, 22:37
      Ja mysle, ze jakiekolwiek, w dowolnej formie, skarcenie dzieci Gabona natychmiast skutkowalo drzeniem podbrodka w/w i jej wylaczeniem sie z prac domowych, bo cierpiac niczym przeciez zajac sie nie moze.

      Jozwa w czasie, gdy obrywal sekata dlonia, byl po prostu zywy i ekspansywny i podejrzewam, ze dostawal w tylek, gdy Milicje zniecierpliwil. Co nie znaczy, ze ktokolwiek traktowal to wychowawczo ani ze Ida do czegokolwiek matke upowazniala. To nawet nie znaczy, ze "oddawala dzieci pod opieke", po prostu zostawiala swoje mlode w domu rodzinnym. Ktos tam zawsze nakarmi i dopilnuje, zeby sie nie pozabijaly.
    • przymrozki Re: sękate dłonie Mili 12.05.20, 10:22
      Stosunek Mili do klapsów raczej znamy - kiedy Gizela raz ją uderzyła, Mila obraziła się śmiertelnie i opiekunka musiała ją przepraszać. Po tym fragmencie można wnosić, że Borejkowie nie stosowali kar cielesnych. Laurze nie groziło bicie za kradzież, a Ignasia nikt by nie uderzył za donoszenie.

      Te sękate dłonie pewnie były klapsami przywołującymi do porządku rozbrykane małe dziecko, a nie środkami wychowawczymi. Dostawał Józinek, bo jako jedyne z wnucząt Mili w ogóle się ruszał. Pozostałe młode były statyczne.
      • tt-tka Re: sękate dłonie Mili 12.05.20, 11:02
        Sorry, ale to, ze Mila obrazila sie na Gizele nie znaczy wcale, ze byla przeciwniczka kar cielesnych. Ta szwaczka Kalemba osmielila sie przylac pannie Makowskiej, ktorej byla opiekunka, a nie krewna. A pani Borejko karcila recznie swoj wlasny miot, co zasadniczo zmienia oglad i ocene. Zreszta jak zwykle Borejkom wolno, czego innym nie wolno.
        • przymrozki Re: sękate dłonie Mili 12.05.20, 13:38
          tt-tka napisała:

          > . Zreszta jak zwykle Borejkom wo
          > lno, czego innym nie wolno.

          To jest możliwe, oczywiście, tym bardziej, że mamy liczne dowody na podobne rozumowanie w innych sprawach. Ale niezależnie od możliwej hipokryzji, to przynajmniej w deklaracjach, Borejkowie nie byli fanami wychowywania przez bicie. Ze scen w "Idzie sierpniowej" widać zresztą, że Mila jako matka nie budowała autorytarnego dystansu jak pani Lisiecka. Podkreślano nam dobitnie, jak bardzo jest to inny typ matki.

          Co innego Mila jak babcia. Tutaj już okazywała wyraźnie mniej ciepła i cierpliwości.
          • tt-tka Re: sękate dłonie Mili 12.05.20, 14:29
            przymrozki napisała:

            > tt-tka napisała:
            >
            > > . Zreszta jak zwykle Borejkom wo
            > > lno, czego innym nie wolno.
            >
            > To jest możliwe, oczywiście, tym bardziej, że mamy liczne dowody na podobne roz
            > umowanie w innych sprawach.

            No wlasnie. Pamietamy, jak Ygnac odzywal sie do Gizeli i jak ja traktowal. Nie wyobrazam sobie Milicji tolerujacej chocby obrzucenie jej niechetnym spojrzeniem przez ktoregos ziecia, nie mowiac juz o krzykach czy rzucaniu czymkolwiek.

            > Ale niezależnie od możliwej hipokryzji, to przynajm
            > niej w deklaracjach, Borejkowie nie byli fanami wychowywania przez bicie.

            Raczej nie, ale tak mi sie przypomina stosowana praktycznie zasada nieinterwencji... Gaba i Joanna w dziecinstwie zadawaly sobie rany klute i szarpane bodajze, ktorys z Lisieckich w obecnosci Borejkow wali Pulpe czyms drewnianym po glowie, a rodzice nic. I kontynuuje sie to pozniej, gdy pojawiaja sie napasci Jozinka na malego Miagwe.
          • lord_vmordevol Re: sękate dłonie Mili 13.05.20, 10:19
            przymrozki napisała:

            > niej w deklaracjach, Borejkowie nie byli fanami wychowywania przez bicie. Ze sc
            > en w "Idzie sierpniowej" widać zresztą, że Mila jako matka nie budowała autoryt
            > arnego dystansu jak pani Lisiecka. Podkreślano nam dobitnie, jak bardzo jest to

            Autorytarny dystans nie ma nic wspólnego z laniem, a tym bardziej klapsem. Można mieć feudalne stosunki w rodzinie oparte wyłącznie na szczerych, cierpliwych rozmowach, a można mieć partnerskie (acz z uwzględnieniem, że ktoś tu jednak jest rodzicem) z okazjonalnym laniem pasem za wybitne osiągnięcia.
    • rashida Re: sękate dłonie Mili 12.05.20, 13:21
      Nie dopatrywałabym się tutaj objawów faworyzacji. Mila jako "ta, która wie" pewnie zdecydowała, że klaps będzie tym sposobem przekonywania, który najbardziej do Józina- poniekąd fana przemocy- trafi. Ida pewnie o niczym nie wiedziała, bo niby skąd. Milczący J. na pewno nie jest konfidentem i przecież to niemęskie! Narzekać na razy od babuni. A poza tym Ida również stanowi niebezpieczeństwo, jeśli ma pod ręką musztardę.
      Chętnie dowiedziałabym się, ile lat miał Jozin, kiedy te klapsy odbierał, to jednak istotna sprawa. I za co mu się oberwało.

      piotr7777 napisał:

      > Mila zapewne klapsy dawał
      > a (bo gdy Gabriela karci młodsze siostry nie jest to dla nich szokiem), ale poz
      > a akcją książek.

      Czy chodzi o fragment z KK z klapsem wymierzanym Pulpecji? Cóż, Gaba jest tam na skraju wytrzymałości, licealistka zmuszona nagle do matkowania i zajmowania się wszystkimi sprawami domowymi. Do tego spieszy się do szkoły, martwi o mamę. Chwilę później przeprasza i jest jej wstyd. Sytuacja wygląda na wyjątek, nie normę. Przy tym są siostrami, to trochę inna sytuacja.
      • tt-tka Re: sękate dłonie Mili 12.05.20, 14:20
        Jozin wspomina sekata dlon babuni na swoich mlodych posladkach chyba w JT, jako 9- czy 10-latek. Za co - nie wiemy, ale skoro pamieta, to imo liczyl sobie te 4 czy 5 latek co najmniej.
    • mia_0401 Re: sękate dłonie Mili 14.05.20, 17:07
      piotr7777 napisał:

      Laura, owszem, czuje przed
      > babcią respekt, ale gdyby kiedykolwiek dostała od niej klapsa, raczej by to się
      > odbiło na jej psychice. Na pewno nie byłaby tak bezkrytyczna względem siebie.
      > Podobnie - choć z innych powodów - rzecz się ma z wrażliwym Ignasiem, który na
      > pewno przeżywałby każde lanie. Róży tu nie uwzględniam, bo ona generalnie jest
      > bezproblemowa.
      > Natomiast Józinek klapsy od babki dostaje i jest za nie wdzięczny.

      A może te wszystkie "Ignaś to nie Józinek, który zachowuje się dzielnie w każdej sytuacji" to jakieś borejkowe alternatywne metody wychowawcze zamiast klapsów?

      Ignaś to Wunderkind klanu i dziecko Centrum Gabriellum, w dodatku sypie łaciną. Klapsów nie dostawał, ale ciągle słyszał, że nie jest tak odważny jak kuzyn np. u lekarza. Wyszło jak wyszło, Ignaś podrósł i miał kompleksy względem Józinka. Ale lania pewnie i tak by nie dostał, bo sękatej dłoni na ukochane dziecko Gabrysi podnosić się nie godzi.

      Co do Laury... wiadomo, dziecko problematyczne, więc dziewczyna od dzieciństwa słyszała lamenty, że "Kłamie jak ojciec/taka jest podobna do tego łobuza", gdyby do tego doszły jeszcze klapsy... nie, dziękuję, bo za co w końcu by dostała lanie? Za to, że coś źle zrobiła czy może za to, że ma więcej Pyziaczych genów niż Róża?

      A Józinek... cóż, w jego przypadku chyba najłatwiej było o klapsa, jako małe dziecko był żywiołowy i sam prowokował bójki z Ignasiem, może Mila po prostu posuwała się do ostateczności, bo Józinek nie słuchał upomnień i dalej dręczył kuzyna, miała więc nadzieję, że klaps pomoże?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka