bupu
07.04.21, 09:31
Mało rzeczy w twórczości MM tak mnie zjadowiło i zbrzydziło jak zakończenie CZ. Otóż Nora podejmuje całkiem rozsądną decyzję by na razie skoncentrować się na nauce i oznajmia Podeszwie iż może on liczyć najwyżej na posadę kumpla. Na co nareator z radosnym he he kontruje, że chcieć to ona może, ale i tak się omęży i ramiona wypełni I TO JEST WAŻNIEJSZE NIŻ JAKAŚ JEJ, HE HE, KARIERA ZAWODOWA.
Zważcie iż o studiach Nory wiemy tylko tyle, że je skończyła, znacznie ważniejszym info dla narratora była bowiem kwestia mariażu z Podeszwą i oczywiście dzidziusia, włącznie z jego wagą i punktacją w skali Apgar.A z podanej chronologii wynika, że jakieś dwa lata po skończeniu studiów Nora bedzie tkwiła na Rusfelta 5, okopana w pieluchach, bo w Jezywersum matki niemowląt wszak nie pracują.
I żeby nie było, nie mam nic przeciw dzieciom, uważam że każda kobieta powinna wybierać sobie drogę zyciowa podług chęci, upodobań i mozliwosci, problem w tym, że MM od jakiegoś czasu uznaje, że mariaż i dzieciątki to jedyna słuszna droga dla kobiety. A od robienia karier są faceci. I to mnie, zagorzałą feministkę, doprowadza do furii.