Dodaj do ulubionych

Zakończenie CZ (he he)

07.04.21, 09:31
Mało rzeczy w twórczości MM tak mnie zjadowiło i zbrzydziło jak zakończenie CZ. Otóż Nora podejmuje całkiem rozsądną decyzję by na razie skoncentrować się na nauce i oznajmia Podeszwie iż może on liczyć najwyżej na posadę kumpla. Na co nareator z radosnym he he kontruje, że chcieć to ona może, ale i tak się omęży i ramiona wypełni I TO JEST WAŻNIEJSZE NIŻ JAKAŚ JEJ, HE HE, KARIERA ZAWODOWA.

Zważcie iż o studiach Nory wiemy tylko tyle, że je skończyła, znacznie ważniejszym info dla narratora była bowiem kwestia mariażu z Podeszwą i oczywiście dzidziusia, włącznie z jego wagą i punktacją w skali Apgar.A z podanej chronologii wynika, że jakieś dwa lata po skończeniu studiów Nora bedzie tkwiła na Rusfelta 5, okopana w pieluchach, bo w Jezywersum matki niemowląt wszak nie pracują.

I żeby nie było, nie mam nic przeciw dzieciom, uważam że każda kobieta powinna wybierać sobie drogę zyciowa podług chęci, upodobań i mozliwosci, problem w tym, że MM od jakiegoś czasu uznaje, że mariaż i dzieciątki to jedyna słuszna droga dla kobiety. A od robienia karier są faceci. I to mnie, zagorzałą feministkę, doprowadza do furii.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Zakończenie CZ (he he) 07.04.21, 09:45
      Wiesz, ja wole myslec - przy BARDZO DUZYM natezeniu dobrej woli - ze ta wizja przyszlosci to fantasmagorie Podeszwy. ze on tak sobie w srodku nocy zostanie mile przyjety itd.

      Choc od chlopaka, ktory majac lat 16 juz wie, jak jego dzidzius bedzie mial na imie i chce mieszkac na Rusfelta sama uciekalabym z krzykiem, a corke odganiala batem :)
    • przymrozki Re: Zakończenie CZ (he he) 07.04.21, 10:30
      Niby rozumiem, o co MM chodziło. Że to miało być właśnie urocze - młoda Nora jeszcze nie wiedziała, że Podeszwa jest jej pisany, ale kiedy nadszedł właściwy moment, zrozumiała, że kocha go całym sercem i że o niczym innym nie marzy, jak o cukrzycy ciążowej akurat z nim (cztery i pół kilo!). No ale wyszło jak wyszło. Podeszwa ma doktoraty z dziedziny o trudnej do wymówienia nazwie (wow bioelektronika wow molekularna wow wow jaki mądry Podeszwa), a jedynym wynikiem ważnym w opisie życia Nory jest Apgar. Hehe.

      Swoją drogą, czemu on przyjechał do niej akurat w środku nocy? Skończył studia z wyróżnieniem i nowym motorem, zaraz potem kupił pierścionek (przecież nie w nocnym go kupił), to czemu nie przyjechał od razu? Myślał, że zaspana będzie bardziej zgodliwa?
          • bupu Re: Zakończenie CZ (he he) 07.04.21, 12:45
            herbacianasaszetka napisała:

            > Ej, to jest romantyczne! Noc, gwiazdy, te sprawy. Nie obśmiewajcie jedynego pun
            > ktu tego zakończenia, który ka ręce i nogi.

            Nie wiem jak inni, ale ja wyrwana z łóżka w środku nocy, jestem rozczochranym, zapuchniętym, zgryźliwym potworem. W związku z powyższym pomysł oświadczania się o takiej porze uważam za wybitnie mało romantyczny. No wymimaginujcie to sobie, wpada ten Podeszwa do Soplicowa, noc głucha, wszyscy śpią, on się dobija. Otwiera mu zatem zaspany Florian w gaciach, któremu zza ramienia wygląda rozczochrany Pulpet, wiążący na sobie w popłochu szlafrok. Podeszwa wbija do środka, obudzona hałasem Nora wychodzi ze swej sypialni, z fryzurą typu pieron w rabarbar, zapuchniętymi ślepkami i do tego spowita w gustowny strój nocny, typu rozciągnięty t-shirt i obszerne gacie. Podeszwa pada do jej w laczki obutych stóp, oświadczając się burzliwie i namiętnie, Nora usiłuje nawiązać połączenie z rzeczywistościa, celem zrozumienia co on właściwie mówi, ale jej to nie bardzo wychodzi, Podeszwa zaś uparcie domaga się odpowiedzi na jakieś pytanie. Półprzytomna Nora odpowiada "tak", nie bardzo rozumiejąc na co się zgadza i czemu Podeszwa podtyka jej pod nos jakieś biżuty, ale ma nadzieję, że teraz on da jej dalej spać...

            No faktycznie, romantyzm aż trzeszczy...
            • bupu Re: Zakończenie CZ (he he) 07.04.21, 12:46
              bupu napisała:

              > herbacianasaszetka napisała:
              >
              > > Ej, to jest romantyczne! Noc, gwiazdy, te sprawy. Nie obśmiewajcie jedyne
              > go pun
              > > ktu tego zakończenia, który ka ręce i nogi.
              >
              > Nie wiem jak inni, ale ja wyrwana z łóżka w środku nocy, jestem rozczochranym,
              > zapuchniętym, zgryźliwym potworem. W związku z powyższym pomysł oświadczania si
              > ę o takiej porze uważam za wybitnie mało romantyczny. No wymimaginujcie to sobi
              > e, wpada ten Podeszwa do Soplicowa

              ...do Floplicowa on wpada, oczywiście.
            • jontrew Re: Zakończenie CZ (he he) 07.04.21, 13:50
              Dokładnie tak, romantyczne jak cholera. Poza tym, i wiem, że nie jestem w tym odosobniona, walenie w drzwi w środku nocy kojarzy mi się wyłącznie z jakimś strasznym nieszczęściem. Tak nie dostaje się raczej dobrych wieści.
              Ponadto- chłop się obronił w Poznaniu, kupił motocykl i pierścionek i którędy on jechał to tej miłości, co to poczekać nie mogła? Przez Rzeszów?
              • bupu Re: Zakończenie CZ (he he) 07.04.21, 22:09
                turzyca napisała:

                > >Nie wiem jak inni, ale ja wyrwana z łóżka w środku nocy,
                >
                > Studentka, która śpi w środku nocy. Dziwne zjawisko.
                >

                Ale jaka studentka? Podeszwa się oświadcza Norze zaraz po obronie swojej pracy DOKTORSKIEJ, a studia magisterskie kończy rok przed nią. Więc w momencie oswiadczyn Nora nie jest już żadną studentką, tylko normalnym człowiekiem pracy, który w środku nocy śpi, bo musi rano wstać i zasuwać do roboty.
                  • bupu Re: Zakończenie CZ (he he) 08.04.21, 08:51
                    nadhumus napisał(a):

                    > Nie nie! Oświadcza się po magisterce, a doktorat rodzi się razem z Florianem Po
                    > deszwą.


                    Aaa, faktycznie zlało mi się w jedno. Niemniej jednak przykładna Borejkówna, nawet jako studentka chadza spać z kurami, bo co miałaby robić? Życie towarzyskie uprawiać? Borejki życia towarzyskiego nie miewają, a wiedza wchodzi im samoistnie i bez zakuwania. Ostatnią, która nie przyswajała wiedzy przez osmoze była zdaje się Pulpa.
                    • przymrozki Re: Zakończenie CZ (he he) 08.04.21, 09:29
                      Nie wiemy, gdzie i z kim Nora wtedy mieszkała oraz jaki tryb życia prowadziła, ale to Borejkówna z krwi i kości, na pewno nie zniżyła się do posiadania koleżanek, a kolegów tym bardziej.

                      Po "Ciotce" niby miała powstawać jakaś studencka meta w suterenie, w której mogłoby kwitnąć inteligenckie życie studenckie (w ramach rodziny), ale kiedy Nora była na czwartym roku, suterena była już raczej mieszczańskim lokum z witrynką oraz pościelą z okienkiem szacownych państwa Tanaków. Nocne oświadczyny hehe będą miały miejsce jakoś w 2025 roku, Łucja i Ania będą już wtedy zgrzybiałymi staruszkami (27 lat) i oby jakieś dzidziusie na nie wtedy już czekały. I to nie w przyszłości, ale w pokoju obok.
            • herbacianasaszetka Re: Zakończenie CZ (he he) 11.04.21, 09:18
              Śmiałam się przez dobrych kilka minut z tego opisu oświadczyn. Niemniej nadal uważam, że to mogło wyjść romantycznie. Zakładając, że Nora nie śpi w ciuchach Bridgit Jones, tylko ma jakąś koszulę nocną... a mniejsza, o jej ubiór! Z jej perspektywy ma ten romantyzm być widoczny. Nora siedzi w nocy, nie może spać i patrzy w sufit jak Bebe w okno w BBB (piękna scena, jedna z lepszych). Nagle facet, o którym w tej chwili myślała i w którym od pewnego czasu się podkochuje, ale nie chce mu o tym mówić, by nie zniszczyć przyjaźni, wpada jej do domu i burzliwie się oświadcza.

              Mm daje tylko bardzo ogólny opis. Jak dla mnie dużo zależy od tego, co się z nim zrobi i jak poprowadzi akcję całych zaręczyn.
    • pi.asia Re: Zakończenie CZ (he he) 07.04.21, 11:39
      Mnie się to zakończenie skojarzyło z zupełnie inną książką:

      "W odległości niecałych dziesięciu kroków od werandy, w białej poświacie księżycowej, ścieżką wiodącą od furtki kroczyła panna Mary Randolph Kirsted. Kroczyła w sposób obelżywie pompatyczny, przybrawszy ulubioną swą półkolistą postawę.
      - „Wynoś się stąd!" - powiedziała, starając się nadać swemu głosowi brzmienie jak najbardziej basowe i chrapliwe. - „Wynoś się stąd!"
      Intencje jej nie pozostawiały najmniejszych wątpliwości. Usiłowała skarykaturować Williama, aby wyrazić tym sposobem swoją opinię o nim i zarazem pomścić Jane.
      - „Wynoś się stąd!" - skrzeczała.
      Wstrząsające to zuchwalstwo odebrało Williamowi mowę. Chwytał ustami powietrze, gorączkowo szukając w myśli odpowiednich określeń.
      - Ach, ty... ty... - zawołał. - Ty umorusana smarkulo!
      Tymi słowy zwrócił się bezpośrednio do panny Mary Randoiph Kirsted po raz pierwszy w życiu.
      I to właśnie było najdziwniejsze zdarzenie tego dziwnego wieczora. Najdziwniejsze, ponieważ, jak to zwykle w życiu, na pozór nie było w nim nic osobliwego. Ale jeżeli Maurycy Maeterlinck ma słuszność i jeżeli pogodny wieczór czerwcowy, oddalony o blisko jedenaście lat i należący do tak zwanej przyszłości, rzeczywiście rozbrzmiewał już akordami marsza z „Lohengrina”, to William stał w Johnniem Watsonem wśród mnóstwa kwiatów przy drzwiach prowadzących do głównej nawy kościelnej. Nawa okolona była białymi jedwabnymi wstęgami, William zaś i Johnnie czekali na coś bardzo ważnego, co miało się za chwilę zdarzyć. I oto przy tryumfalnych dźwiękach organów weszła ona - poważna i uroczysta, a przy tym różana i delikatna młodziutka istota, której oczy, błyszczące poprzez mgłę welonu, szukały oczu Williama.
      Tak, jeśli wielki Maeterlinck ma słuszność, to William powinien był chyba usłyszeć choćby nikłe echo marsza weselnego - jakieś przynajmniej strzępki melodii winny były przypłynąć z przyszłości w zalany poświatą księżycową wrześniowy wieczór osiemnastego roku jego życia.
      Było bowiem faktem niezbitym - którego nie zdołałby już zmienić los ani nie mogły odwrócić żadne późniejsze, blade i fragmentaryczne wspomnienia o pannie Pratt - było faktem niechybnym, że przed nim w poświacie księżyca stoi jego przyszła żona.
      Skoczył wściekle naprzód.
      - Ty... ty... ty wstrętna mała...
      Urwał jednak, bo nie warto było marnować słów na darmo.
      Jego przyszła żona umknęła."
      (Booth Tarkington, "Siedemnastolatek")

      Z tą różnicą, że u Tarkingtona jest to i zabawne, i wzruszające, i romantyczne.
      • bupu Re: Zakończenie CZ (he he) 07.04.21, 12:35
        pi.asia napisała:

        > Mnie się to zakończenie skojarzyło z zupełnie inną książką:
        >
        > "W odległości niecałych dziesięciu kroków od werandy, w białej poświacie księży
        > cowej, ścieżką wiodącą od furtki kroczyła panna Mary Randolph Kirsted.

        A owszem, też miałam skojarzenia z Tarkingtonem, niemniej jednak sposób w jaki MM sformułowała zakończenie CZ... oh well, nasuwa dosyć jasne wnioski, co do priorytetów życiowych, jakie powinna mieć jej zdaniem kobieta.
        • bupu Re: Zakończenie CZ (he he) 10.04.21, 21:50
          ananke666 napisała:

          > Zachodzę w głowę, co to może być półkolista postawa.


          Potem nowa sąsiadka stanęła w rozkroku i odchyliła ramiona w tył, wypinajac jednocześnie brzuch i zdumiewająco giętki kręgosłup, w wyniku czego sylwetka jej z profilu przedstawiała niemal regularne półkole.
          • ananke666 Re: Zakończenie CZ (he he) 13.04.21, 19:32
            Bupu dzięki za wyjaśnienie, bo za nic nie mogłam wymyślić, jak też to może wyglądać. Błyskawicznie zajrzałam nawet do oryginału na Gutenbergu, przeszukałam wg paru słów kluczowych i faktycznie stoi tam półkolista postawa. Nie miałam jednak czasu na dalsze szukanie, bo praca z kompa wyje i wzywa do roboty, a potem zapomniałam. Teraz próbuję wyobrazić sobie twarz stojącej tak osoby, albo wgniata podbródek w szyję i wygląda szalenie atrakcyjnie, albo podziwia niebo wrzeszcząc na oponenta. Szczególne upodobania...
            • pi.asia Re: Zakończenie CZ (he he) 13.04.21, 21:11
              ananke666 napisała:

              >Teraz próbuję wyobrazić sobie twarz stojącej tak osoby, albo wgniat
              > a podbródek w szyję i wygląda szalenie atrakcyjnie, albo podziwia niebo wrzeszc
              > ząc na oponenta. Szczególne upodobania...

              Wiesz, ona miała jakieś 8 czy 9 lat i właśnie chciała wyglądać jak najbardziej idiotycznie. Poza tym zawsze można głowę przekręcić w bok.
                • pi.asia Re: Zakończenie CZ (he he) 17.04.21, 18:03
                  ananke666 napisała:

                  > Miałam zupełnie błędne wyobrażenia, myślałam, że chodzi o nastolatkę, i to z ra
                  > czej starszą. Aż chyba przeczytam :)

                  Przeczytaj koniecznie, bo to urocza książka! Wprawdzie znasz już zakończenie, ale nie odbierze Ci to przyjemności czytania.
      • marutax Re: Zakończenie CZ (he he) 11.04.21, 09:14
        pi.asia napisała:

        > Mnie się to zakończenie skojarzyło z zupełnie inną książką:
        (...)
        > (Booth Tarkington, "Siedemnastolatek")
        >
        > Z tą różnicą, że u Tarkingtona jest to i zabawne, i wzruszające, i romantyczne.

        A to ciekawy przykład do analizy. Bo choć w "CZ" zaczyna się podobnie, czyli "Gdyby NORA wiedziała..." to momentalnie bohaterka staje się tylko pasywnym przedmiotem zabiegów Augusta. Inicjatywa całkowicie przechodzi w jego ręce i właściwie nie mamy nie "jak potoczy się życie Nory" tylko "jak August wpłynie na życie Nory".
    • armari Re: Zakończenie CZ (he he) 07.04.21, 17:04
      Mnie przede wszystkim zastanawia, dlaczego Nora z Podeszwą mieliby zamieszkać w kołchozie, skoro na dobrą sprawę nadal powinna go okupować inna Nora wraz ze swoimi rodzicami oraz, ewentualnie, Różyczka z przychówkiem. Ja wiem, że Roosevelta jest z gumy, ale mimo wszystko...Żeby jeszcze CZ była docelowo ostatnią częścią Jeżycjady, a przyszłe lokum państwa Piechota znajdowało się na Słowackiego, to mogłabym to ostatecznie uznać za mrugnięcie do czytelnika (zaczęliśmy podróż z Florianem w domu z wieżyczką i kończymy Florianem w domu z wieżyczką), ale tak? Toć tyle innych potencjalnych lokalizacji do wyboru, ot, choćby ta ziemia z trudem wyrwana niemieckiemu najeź...to jest, przedsiębiorcy.
      • mariami Re: Zakończenie CZ (he he) 07.04.21, 17:23
        Różyczka będzie wtedy z przychówkiem w Meksyku, oczekując na znak życia od Frycka, prowadzącego tajne badania w Alamo.
        Ignaś prowadzi badania nad budownictwem drewnianym w Laponii, a Ada z dzieckiem wyjechała do siostry w Prowansji, która przeniosłą sie tam wypiekać dzbany w kolorze lawendowym. Tym sposobem Nora odziedziczyła rozległe przestrzenie na Roosevelta. To jeszcze nie koniec. Nora nie wie, że za pół roku rozwiedzie się z Podeszwą, zostawi z nim dziecię i wyjedzie szukać sensu istnienia w Tybecie. Na Roosevelta wróci Gaba z Grzesiem, która przy okazji wspomoże Podeszwę w opiece nad wnuczęciem siostry.
        • bupu Re: Zakończenie CZ (he he) 07.04.21, 18:42
          mariami napisała:

          > Różyczka będzie wtedy z przychówkiem w Meksyku, oczekując na znak życia od Fry
          > cka, prowadzącego tajne badania w Alamo.
          > Ignaś prowadzi badania nad budownictwem drewnianym w Laponii, a Ada z dzieckiem
          > wyjechała do siostry w Prowansji, która przeniosłą sie tam wypiekać dzbany w k
          > olorze lawendowym. Tym sposobem Nora odziedziczyła rozległe przestrzenie na Roo
          > sevelta. To jeszcze nie koniec. Nora nie wie, że za pół roku rozwiedzie się z P
          > odeszwą, zostawi z nim dziecię i wyjedzie szukać sensu istnienia w Tybecie.

          A wpadać będzie do niej na herbatkę (z masłem jaka) siostra Ania, która nakichawszy na snobkę Łusię poszła własną drogą, odkryła w sobie miłość do wspinaczki i jęła hulać po Himalajach, dzielnie idąc w ślady Wandy Rutkiewicz i Haliny Kruger-Syrokomskiej. Nie przestajac w wolnych chwilach lakierować paznokci na różowo.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka