ako17
05.06.22, 20:32
Zastanawia mnie, jak Milicja rozumiała te postawy życiowe Laury (obserwatorka z boku) i Róży (rzuca się w życie głową naprzód, czy jakoś tak).
Niby co miało dowodzić takich właśnie postaw?
W co się tak Róża angażowała? Poza pracami domowymi, huśtaniem tłuściocha i bieganiem po pełnotłuste. Owszem raz się wykazała dosyć desperacką inicjatywą i zaszła se w ciążę, nie wiedząc w ogóle czy jej partner chce mieć dzieci i jeśli tak, to czy akurat teraz. Ale to już było chyba później, kilka tomów po tych przemyśleniach Milicji.
Jeśli chodzi o zachowania dziecięce, to raczej Laura "się rzucała". W takich drobnych sprawach, jak przebieganie na czerwonym świetle, czy wypływanie na środek jeziora. To ona szukała jakiejś adrenaliny, a Pyza żmudnie szorowała jajka, zapalała gaz, zapałkami, które nie chciały się palić i kręciła pastę w misce.
Więc o co tej Milicji chodziło? Czyżby właśnie o prace domowe?