Dodaj do ulubionych

Pyza co się rzuca

05.06.22, 20:32
Zastanawia mnie, jak Milicja rozumiała te postawy życiowe Laury (obserwatorka z boku) i Róży (rzuca się w życie głową naprzód, czy jakoś tak).
Niby co miało dowodzić takich właśnie postaw?
W co się tak Róża angażowała? Poza pracami domowymi, huśtaniem tłuściocha i bieganiem po pełnotłuste. Owszem raz się wykazała dosyć desperacką inicjatywą i zaszła se w ciążę, nie wiedząc w ogóle czy jej partner chce mieć dzieci i jeśli tak, to czy akurat teraz. Ale to już było chyba później, kilka tomów po tych przemyśleniach Milicji.
Jeśli chodzi o zachowania dziecięce, to raczej Laura "się rzucała". W takich drobnych sprawach, jak przebieganie na czerwonym świetle, czy wypływanie na środek jeziora. To ona szukała jakiejś adrenaliny, a Pyza żmudnie szorowała jajka, zapalała gaz, zapałkami, które nie chciały się palić i kręciła pastę w misce.
Więc o co tej Milicji chodziło? Czyżby właśnie o prace domowe?
Obserwuj wątek
    • bupu Re: Pyza co się rzuca 05.06.22, 20:54
      ako17 napisała:

      > Zastanawia mnie, jak Milicja rozumiała te postawy życiowe Laury (obserwatorka z
      > boku) i Róży (rzuca się w życie głową naprzód, czy jakoś tak).
      > Niby co miało dowodzić takich właśnie postaw?
      > W co się tak Róża angażowała? Poza pracami domowymi, huśtaniem tłuściocha i bie
      > ganiem po pełnotłuste. Owszem raz się wykazała dosyć desperacką inicjatywą i za
      > szła se w ciążę, nie wiedząc w ogóle czy jej partner chce mieć dzieci i jeśli t
      > ak, to czy akurat teraz. Ale to już było chyba później, kilka tomów po tych prz
      > emyśleniach Milicji.
      > Jeśli chodzi o zachowania dziecięce, to raczej Laura "się rzucała". W takich dr
      > obnych sprawach, jak przebieganie na czerwonym świetle, czy wypływanie na środe
      > k jeziora. To ona szukała jakiejś adrenaliny, a Pyza żmudnie szorowała jajka, z
      > apalała gaz, zapałkami, które nie chciały się palić i kręciła pastę w misce.
      > Więc o co tej Milicji chodziło? Czyżby właśnie o prace domowe?

      Bez sensu. Prace domowe to nie życie, to po prostu robota do zrobienia. Jeśli zaś chodzi o ostawy życiowe, to udało się Milicji opisać swoje wnuczki dokładnie odwrotnie niż faktycznie było. To Laura rzuca się w życie, niekiedy bez zastanowienia, a Pyza obserwuje w milczeniu, najwyżej czasem bąkając coś o zrobieniu herbatki. Jak Laurze zrobiło się niewygodnie z brakiem informacji o ojcu, zaczęła ich po prostu szukać, wypuszczając się nawet do Torunia bez wiedzy rodziny. Jak stwierdziła, że czas za mąż, zaczęła ścigac chłopów i wlec ich w kierunku ołtarza. A Pyza jest kompletnie, absolutnie bierna nawet jako, excusez le mot, stara gropa. Idzie tam, gdzie ją popchną, wychodzi za tego, kto ją sobie po prostu wziął, porzuca go, bo ją mamcia wlecze za łeb do Poznania. Własnej woli zero. Co ja mówię, mniej niż zero. Inicjatywę wykazała raz, pod teleskopem, po czym zaraz się rozlała w nieruchawości jak najedzona ameba. Nawet wizja samotnego macierzyństwa (co prawda z rodziną wokół) nie skłoniła jej do jakiejkolwiek aktywności. To dziewczę ma umysłowość nieudanej galarety z ryb.

      W sumie, jak tak patrzę na zademonstrowany powyżej zmysł obserwacji wielkiego dramaturga Kala Amburki, to się nie dziwię, że nie było popytu na jego sztuki...
    • mika_p Re: Pyza co się rzuca 05.06.22, 23:24
      Cytat brzmi: "Po drugie, to dziecko było jakieś tajemnicze i zamknięte w sobie. Jakby tylko obserwowało życie, podczas gdy Pyza rzucała się w nie z głową."
      I pochodzi z "Noelki", kiedy Pyza miała lat 10, a Tygrys - 7.
      Może chodziło o zaangażowanie, Tygrys już wtedy miał opinię lenia.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Pyza co się rzuca 06.06.22, 10:31
      Może i o prace domowe. Pyza jest przecież na przestrzeni tomów postrzegana jako ta lepsza siostra właśnie za to pomaganie w czym się da i granie roli rodzinnego "promyczka". Nie pamiętam czy robiła to już wtedy, jako 10-latka, ale jeśli tak, to według mnie jest bardzo możliwe, że babunia ją faworyzowała wyłącznie z tego powodu (chyba sporo opiekunów tak ma). A potem mógł zadziałać efekt aureoli i to "rzucanie" zostało przez babcię automatycznie dopowiedziane, jako "oczywista" cecha wnuczki. Zwłaszcza, że do porównania miała małego klona Pyziaka.
    • przymrozki Re: Pyza co się rzuca 06.06.22, 18:00
      To "rzucanie się" Pyzy rozumiem tak, że, zdaniem Mili, Pyza jest otwarta, bezpośrednia i całym sercem angażuje się emocjonalnie, w przeciwieństwie do Tygrysa, który się czai, knuje, obserwuje i manipuluje.

      Zupełnie inną kwestią jest, czy tak jest faktycznie. Moim zdaniem zasadnicza różnica pomiędzy Pyziakównami polega na tym, że Róża jest, no cóż, nie da się tego powiedzieć grzecznie, umysłowo ociężała. Ona wykonuje polecenia, nie zadaje pytań bardziej złożonych niż "czemu był pan taki zły, a dziś jest taki dobry?" i nie wykazuje zainteresowania niczym, czym interesować jej nie kazano, bo to zupełnie niezła strategia przetrwania w świecie, którego się ni w ząb nie rozumie. Tygrys zaś nie jest bardziej dziki i podstępny niż każde inne bystre acz niewychowane dziecko w jej wieku.

      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Pyza co się rzuca 06.06.22, 20:01
        >>Zupełnie inną kwestią jest, czy tak jest faktycznie. Moim zdaniem zasadnicza różnica pomiędzy Pyziakównami polega na tym, że Róża jest, no cóż, nie da się tego powiedzieć grzecznie, umysłowo ociężała. Ona wykonuje polecenia, nie zadaje pytań bardziej złożonych niż "czemu był pan taki zły, a dziś jest taki dobry?" i nie wykazuje zainteresowania niczym, czym interesować jej nie kazano, bo to zupełnie niezła strategia przetrwania w świecie, którego się ni w ząb nie rozumie<<

        I takie dzieciaki uchodzą za "grzeczniejsze" w oczach mniej świadomych (lub bardziej wygodnickich) dorosłych
      • ako17 Re: Pyza co się rzuca 06.06.22, 23:46
        przymrozki napisała:

        > To "rzucanie się" Pyzy rozumiem tak, że, zdaniem Mili, Pyza jest otwarta, bezpo
        > średnia i całym sercem angażuje się emocjonalnie, w przeciwieństwie do Tygrysa,
        > który się czai, knuje, obserwuje i manipuluje.
        >
        > Zupełnie inną kwestią jest, czy tak jest faktycznie. Moim zdaniem zasadnicza ró
        > żnica pomiędzy Pyziakównami polega na tym, że Róża jest, no cóż, nie da się teg
        > o powiedzieć grzecznie, umysłowo ociężała. Ona wykonuje polecenia, nie zadaje p
        > ytań bardziej złożonych niż "czemu był pan taki zły, a dziś jest taki dobry?" i
        > nie wykazuje zainteresowania niczym, czym interesować jej nie kazano, bo to zu
        > pełnie niezła strategia przetrwania w świecie, którego się ni w ząb nie rozumie

        >

        No właśnie mnie zastanawia ta diagnoza babci. Bo gdyby Mila myślała o Pyzie, że jest uczynna, pracowita, pogodna, pomocna to ok. Ale że się rzuca w życie z głową naprzód?
        Ciekawa byłam jak Wy to rozumiecie, jak to można rozebrać.

        > . Tygrys zaś nie jest bardziej dziki i podstępny niż każde inne bystre acz niew
        > ychowane dziecko w jej wieku.

        Tak, też mam takie wrażenie. Jest po prostu egocentryczna (po dziadziusiu, po mamusi), jak większość dzieci. I lubi, żeby się coś działo. A nikt nie próbuje jej wychowywać i ukazywać, powiedzmy, minusów takiego egocentryzmu. Poza tym, może to jest też i jakiś nieświadomy Laury sposób na przetrwanie w tym kołchozie, gdzie nikt nie ma prywatności i wszyscy żyją wspólnie. Laura przynajmniej po dwakroć uciekła z domu, raz celem odszukania śladów ojca, raz celem zamążpójścia. To już ona raczej "się rzuca".

        No ale, wątek z założenia jest o Róży, a ja dalej nie widzę tego jej rzucania się. I nie za dużo wyjaśnień tutaj padło, takich przekonujących. Jakby ta teza była raczej od czapki.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Pyza co się rzuca 07.06.22, 00:24
          >>No ale, wątek z założenia jest o Róży, a ja dalej nie widzę tego jej rzucania się. I nie za dużo wyjaśnień tutaj padło, takich przekonujących. Jakby ta teza była raczej od czapki.<<

          Bo jest od czapki, jak widać wyżej dowodów na rzucanie brak.
          W sumie nie zdziwiłabym się gdyby te głodne kawałki o różanym rzucaniu były dla Mili tylko racjonalizacją, takim usprawiedliwieniem się przed sobą samą z nielubienia drugiej wnuczki
    • jakgdyby.nigdynic Re: Pyza co się rzuca 07.06.22, 21:54
      ako17 napisała:

      > Zastanawia mnie, jak Milicja rozumiała te postawy życiowe Laury (obserwatorka z
      > boku) i Róży (rzuca się w życie głową naprzód, czy jakoś tak).
      > Niby co miało dowodzić takich właśnie postaw?
      >
      Odtwarzam z pamięci, więc jakby co, proszę o poprawki. Kiedy Pyzunia pojawia się na świecie jest w miarę normalnym dzieckiem. Rzuca się wtedy na przykład po parówki, którymi karmi ją Gaba. Potem chwila przerwy i widzimy dziecko prostolinijne, ale raczej niegłupie, otwarte na nowe znajomości (pan Broneczek), przygody (porwanie Rumunek), skore do kontaktu z osobami spoza rodziny (relacjonuje koleżance przez telefon jakieś szkolne dramy). Wydaje się wtedy, że obie Pyziakówny są raczej równie chętne do zabaw i "rzucania się", chociaż Tygrys bardziej psotnie i z mniejszą delikatnością uczuć. Dopiero potem bidulka zmienia się w bezwolną kluchę. Trochę jeszcze walczy o własną podmiotowość w NiN, ale nic z tego nie wynika.
      • przymrozki Re: Pyza co się rzuca 08.06.22, 08:02
        jakgdyby.nigdynic napisała:

        > ako17 napisała:
        >
        > > Dopiero potem bidulka zmienia się w be
        > zwolną kluchę. Trochę jeszcze walczy o własną podmiotowość w NiN, ale nic z teg
        > o nie wynika.

        Tyle że Róża ma w NiN lat trzynaście. I w tym to właśnie wieku ustępuje sprytem, intelektem i wiedzą ogólną dziesięciolatce. Kiedy Laura chce ukryć przed siostrą plan znaczenia drogi w lesie złotkami po wafelkach, daje Róży jabłkowego mentosa w rulonie, bo wie, że wydłubywanie cukierka pochłonie ją bez reszty i to na dłużej. Podobną metodą (zbieranie okruszków) posługuje się Józef, by zająć czymś uwagę czteroletniej siostry.

        Reasumując, moim zdaniem co najmniej od NiN Różę przedstawia się nam jako dziecko z lekką niepełnosprawnością intelektualną. Ewentualnie dramatycznie zaniedbane.
        • bupu Re: Pyza co się rzuca 08.06.22, 09:45
          przymrozki napisała:

          >
          > Tyle że Róża ma w NiN lat trzynaście. I w tym to właśnie wieku ustępuje sprytem
          > , intelektem i wiedzą ogólną dziesięciolatce. Kiedy Laura chce ukryć przed sios
          > trą plan znaczenia drogi w lesie złotkami po wafelkach, daje Róży jabłkowego me
          > ntosa w rulonie, bo wie, że wydłubywanie cukierka pochłonie ją bez reszty i to
          > na dłużej. Podobną metodą (zbieranie okruszków) posługuje się Józef, by zająć c
          > zymś uwagę czteroletniej siostry.

          Pyza była bodaj pierwszą tak mocno zinfantylizowaną postacią dziecięcą w Sadze. A potem poszło już z górki.


          > Reasumując, moim zdaniem co najmniej od NiN Różę przedstawia się nam jako dziec
          > ko z lekką niepełnosprawnością intelektualną. Ewentualnie dramatycznie zaniedba
          > ne.

          Stawiam na miks obu czynników. Niski intelekt, acz w granicach normy, którego rodzina nie dostrzega, a nawet gdyby ktoś z nich dostrzegł, to będzie udawał że nie, jako że w tej familii problemy mentalne olewa się programowo.
        • milstar Re: Pyza co się rzuca 09.06.22, 22:31
          przymrozki napisała:


          > Reasumując, moim zdaniem co najmniej od NiN Różę przedstawia się nam jako dziec
          > ko z lekką niepełnosprawnością intelektualną. Ewentualnie dramatycznie zaniedba
          > ne.

          Moim zdaniem mogą to być też objawy PTSD po traumie wczesnodziecięcej i/lub depresji.
          W OwR Róża, półtorarocznym dziecięciem będąc używa słowa "palówka", co mnie przy czytaniu zdumiało wielce, bo mało które dziecko w tym wieku mówi tak skomplikowane słowa, w dodatku używając "l", nie "j", zatem rozwój mowy ma ponadprzeciętny.
          Nie wiemy, co się stało, kiedy Janusz wrócił, a potem wyjechał. Może Gabą to tak wstrząsnęło, że przestała zajmować się pierworodną, może przelała na nią emocje i dziecko nie wytrzymało. W takich sytuacjach mózg przestaje pracować na pełnych obrotach, pojawia się tzw. mgła mózgowa.
          W kolejnych tomach Róża określana jest jako promyczek i ta pomocna - to typowe role dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, w tym przypadku bohatera rodzinnego i maskotki. Laura z kolei robi za czarną owcę.
          • kooreczka Re: Pyza co się rzuca 10.06.22, 09:38
            Zapadł mi w pamięć komentarz o tym, że niedobrze jej, kiedy w domu jest jakis stres. Totalnie widzę dorosłą Róże na benzo popijanym alkoholem- bo krzywo ktoś się spojrzał, bo pani ze szkoły chce porozmawiać o dziecku. Jako dorosła nie ma już siły na nic innego niż prasowanie ścierek.
        • srebrny_lisek Re: Pyza co się rzuca 10.06.22, 23:15
          Obawiam się, że brak zainteresowania połączonym z tłamszeniem i złe warunki rozwojowe niekiedy tak działają na dzieci, zwłaszcza te "miękkie" i ugodowe - otępiają i czynią małego człowieka bardziej "naiwnym", podatnym na manipulację, źle skoncentrowanym. Jeśli Pyza z natury nie była intelektualistką (co nie wyklucza bystrości umysłu), to nie miała w zasadzie żadnego koła ratunkowego. Pyza do czasów NiN była normalnym, bystrym dzieckiem, które potrafiło się odgryźć Tygrysowi, poprawić mu błąd stylistyczny w obecności samego pana Broneczka, a nawet go spacyfikować - jak to było z odszczekiwaniem Grzegorza-macocha. Budowała eleganckie, złożone zdania typu: "za pozwoleniem, moja droga, ciocie są również moje, że nie wspomnę o mamusi!". To w NiN cofnęła się w rozwoju do poziomu sześciolatki, mniej więcej wtedy, kiedy na świat przyszedł tłuścioch.
    • fionnuala Re: Pyza co się rzuca 11.06.22, 15:20
      ako17 napisała:

      > Zastanawia mnie, jak Milicja rozumiała te postawy życiowe Laury (obserwatorka z
      > boku) i Róży (rzuca się w życie głową naprzód, czy jakoś tak).
      > Niby co miało dowodzić takich właśnie postaw?
      > W co się tak Róża angażowała? Poza pracami domowymi, huśtaniem tłuściocha i bie
      > ganiem po pełnotłuste. Owszem raz się wykazała dosyć desperacką inicjatywą i za
      > szła se w ciążę, nie wiedząc w ogóle czy jej partner chce mieć dzieci i jeśli t
      > ak, to czy akurat teraz. Ale to już było chyba później, kilka tomów po tych prz
      > emyśleniach Milicji.
      > Jeśli chodzi o zachowania dziecięce, to raczej Laura "się rzucała". W takich dr
      > obnych sprawach, jak przebieganie na czerwonym świetle, czy wypływanie na środe
      > k jeziora. To ona szukała jakiejś adrenaliny, a Pyza żmudnie szorowała jajka, z
      > apalała gaz, zapałkami, które nie chciały się palić i kręciła pastę w misce.
      > Więc o co tej Milicji chodziło? Czyżby właśnie o prace domowe?
      >
      >
      Obstawiam, że chodzi o to, że Tygrys myśli, a Róża niekoniecznie ;)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka