Dodaj do ulubionych

Pyza na psychotropach

16.06.22, 15:37
Róża w najnowszych tomach mocno kojarzy mi się z osobą cierpiącą na oporne zaburzenia psychiczne-
takie gdzie silna farmakoterapia to jedyny sposób, żeby wstała z łóżka/nie odpłynęła/ nie zrobiła sobie krzywdy.
Rodzina podaje ją sobie z rąk do rąk wyręczając we wszystkim, powierza proste, zajmujące czas zadania, chroniąc od wszystkiego co może być zbyt skomplikowane.


I wykluł się mi w głowie scenariusz, który uprawdopodobnia ucieczkę z UK>

Pyza od małego źle radzi sobie ze stresem boi się konfliktów, jest bierna do granic możliwości. Wyjeżdża za granicę, w czasie wizyt rodziny ogrywa rolę dobrej gospodyni ale nie jest to życie do jakiego jest przyzwyczajona. Dzieci wychowuje się tu inaczej, w domu siedzi sama, bariera językowa okazuje się nie do przejścia, nie ma koleżanek, ani zajęcia ( w każdym razie nie ma po nim śladu).

Stres, tęsknota i izolacja to olbrzymi trigger.

I coś się dzieje- obojętnie czy Fryc po powrocie z pracy zastał ją leżącą w łóżku jak kłoda, bijącą pięścią po ścianach czy gadającą do nieobecnej Gaby. Będąc Frycem znajduje jej dyskretnego lekarza, który stawia diagnozę i dobiera leki. Coś tam konował chrzanił o terapii, to go zmienili, nowy dał kolejne leki po których jest spokój.
Fryc nie zmienia swojego postępowania, co najwyżej dogryza, że w domu siedzi, mogłaby wziąć się za siebie, a on tyle już zrobił dla żony wariatki. Ataki, leki, szpital. W terapię żadne z nich nie wierzy.
No to jakoś się bierze. Na tyle dobrze, że Fryc wyjeżdża.

Tłumaczyłoby to też bierność Mili i Karolka w obliczu wywalenia im życia na głowę- bo mamusi się nie denerwuje, swoje problemy się ukrywa.
Gaba przyjeżdża, jest świadkiem zaostrzenia- przekonuje Różę, że należy się zwijać, bo córki w żadnym razie nie może zostawić samej w obcym kraju, z dziećmi pod opieką. Nie dzwoni, nie pisze, bo wstyd i bezradność nie pozwalają się otworzyć. To nie jest rana do malowniczego rozdrapywania.

Pyza przyjeżdża jakoś ustabilizowana. Chowa się w rodzinnej norze. Nic ją nie obchodzi. Żelazko ma czujnik wyłączający szybko po odstawieniu.
Obserwuj wątek
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Pyza na psychotropach 16.06.22, 16:16
      Twoje podejrzenia brzmią całkiem prawdopodobnie. Gdyby autorka na coś takiego wpadła, to mógłby wyjść kawał naprawdę ciekawej fabuły.
      Ale Fryc (choć jego nieufność wobec terapii też mi się wydaje bardzo prawdopodobna) na moje oko wyszedł tu zbyt brutalny jak na niego. Może sobie być androidem i nie umieć w relacje, ale nie spodziewałabym się po nim, żeby całą kwestię leczenia żony aranżował tak, by tylko mieć ją z głowy (a tak to w moich oczach wygląda).

      Ciekawa jestem jaką rolę odgrywa tu klan. Bo sądząc po słoneczkowatej pozycji Pyzy w rodzinie, po nich też możnaby się spodziewać braku zrozumienia i inicjatywy do szukania profesjonalnej pomocy. Ciekawe jak zareagowaliby na diagnozę?

      A gdyby tak "Chucherko" opowiadało o Szopiętach radzących sobie z "biedną bardzo biedną" mamusią, która nie jest w stanie być dla nich oparciem, bo ledwo ogarnia własne życie przez chorobę/problemy psychiczne? I tytuł odnosi się do tego jak oni Różę postrzegają?
      • bupu Re: Pyza na psychotropach 16.06.22, 18:16
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


        > Ciekawa jestem jaką rolę odgrywa tu klan. Bo sądząc po słoneczkowatej pozycji P
        > yzy w rodzinie, po nich też możnaby się spodziewać braku zrozumienia i inicjaty
        > wy do szukania profesjonalnej pomocy. Ciekawe jak zareagowaliby na diagnozę?

        Kazaliby Pyzie wziąć się w garść, jak mniemam.

        > A gdyby tak "Chucherko" opowiadało o Szopiętach radzących sobie z "biedną bardz
        > o biedną" mamusią, która nie jest w stanie być dla nich oparciem, bo ledwo ogar
        > nia własne życie przez chorobę/problemy psychiczne? I tytuł odnosi się do tego
        > jak oni Różę postrzegają?

        Nie sądzę. W Sadze nie ma miejsca na żadne problemy psychiczne, a do psychologii autorka od dawna odnosi się z ogromną nieufnością, dyplomatycznie rzecz ujmując. Zatem Pyza , bohaterka pozytywna, w żadnym wypadku nie może mieć nazwanych po imieniu problemów natury psychiatrycznej.
    • bupu Re: Pyza na psychotropach 16.06.22, 18:13
      kooreczka napisał:

      > Róża w najnowszych tomach mocno kojarzy mi się z osobą cierpiącą na oporne zabu
      > rzenia psychiczne-
      > takie gdzie silna farmakoterapia to jedyny sposób, żeby wstała z łóżka/nie odpł
      > ynęła/ nie zrobiła sobie krzywdy.
      > Rodzina podaje ją sobie z rąk do rąk wyręczając we wszystkim, powierza proste,
      > zajmujące czas zadania, chroniąc od wszystkiego co może być zbyt skomplikowane.

      A bo porzucenie przez chłopa to najgorszy i najstraszliwszy horror jaki się może borejkowskiej kobiecie przydarzyć.


      > I wykluł się mi w głowie scenariusz, który uprawdopodobnia ucieczkę z UK>
      >
      > Pyza od małego źle radzi sobie ze stresem boi się konfliktów, jest bierna do gr
      > anic możliwości. Wyjeżdża za granicę, w czasie wizyt rodziny ogrywa rolę dobrej
      > gospodyni ale nie jest to życie do jakiego jest przyzwyczajona. Dzieci wychowu
      > je się tu inaczej, w domu siedzi sama, bariera językowa okazuje się nie do prze
      > jścia, nie ma koleżanek, ani zajęcia ( w każdym razie nie ma po nim śladu).

      Pozwolę sobie zauważyć, że w większości polskich domów też wychowuje się dzieci inaczej niż u Borejków, bo w ogóle jakkolwiek się je wychowuje. Koleżanek, jako też i zajęcia (a także chęci by takowe posiadać) Pyza nie miała również na ojczyzny łonie. Fakt, miała tam za to kłębiącą się rodzinę, ale przecież ta rodzina nieustannie pielgrzymowała do Oxfordu.


      > Stres, tęsknota i izolacja to olbrzymi trigger.
      >
      > I coś się dzieje- obojętnie czy Fryc po powrocie z pracy zastał ją leżącą w łóż
      > ku jak kłoda, bijącą pięścią po ścianach czy gadającą do nieobecnej Gaby. Będąc
      > Frycem znajduje jej dyskretnego lekarza, który stawia diagnozę i dobiera leki.
      > Coś tam konował chrzanił o terapii, to go zmienili, nowy dał kolejne leki po k
      > tórych jest spokój.
      > Fryc nie zmienia swojego postępowania, co najwyżej dogryza, że w domu siedzi, m
      > ogłaby wziąć się za siebie, a on tyle już zrobił dla żony wariatki. Ataki, leki
      > , szpital. W terapię żadne z nich nie wierzy.
      > No to jakoś się bierze. Na tyle dobrze, że Fryc wyjeżdża.
      >
      > Tłumaczyłoby to też bierność Mili i Karolka w obliczu wywalenia im życia na gło
      > wę- bo mamusi się nie denerwuje, swoje problemy się ukrywa.

      Mila i Karol pojawiają się w CZ dokładnie raz, Gabon natomiast w swych epistołach miejsca wnukom nie poświęca wcale, więc nie wiemy w sumie, czy byli bierni, czy robili dym, czy przezywali to w inny sposób.

      > Gaba przyjeżdża, jest świadkiem zaostrzenia- przekonuje Różę, że należy się zwi
      > jać, bo córki w żadnym razie nie może zostawić samej w obcym kraju, z dziećmi p
      > od opieką. Nie dzwoni, nie pisze, bo wstyd i bezradność nie pozwalają się otwor
      > zyć. To nie jest rana do malowniczego rozdrapywania.
      >
      > Pyza przyjeżdża jakoś ustabilizowana. Chowa się w rodzinnej norze. Nic ją nie o
      > bchodzi. Żelazko ma czujnik wyłączający szybko po odstawieniu.

      Ale tak nie było przecież. Pyza nie chowała się w norze, rozmawiała z Miągwami, w tym z Agnieszką o jej ciąży, zajmowała się bardzo aktywnie małą Norką i całym gospodarstwem domowym Fryców. I absolutnie nie sprawiała wrażenia osoby, której nic nie obchodziło, no, może poza jej własnymi dziećmi.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka