Dodaj do ulubionych

Byłam IGSem

05.11.22, 17:14
Siadłam sobie dzisiaj przy biurku, żeby coś zanotować. I wystawcie sobie, na tym krześle ktoś już był, mianowicie osa, która nie zwlekając dziabnęła mnie w zadek. Musiała wejść oknem, gdy wietrzyłam. Szerszenia do kompletu nie było, ale nie będę narzekać, gdyż wiecie co?

To nie było śmieszne.

Nikt z domowników się, kurde, nie śmiał, zamiast tego dostarczono mi ciupasem żel na ukąszenia owadów oraz wyrazy współczucia.

P. S. Miss Wsi Polskiej, Demon Medycyny In Spe, czyli Derotka, czytywująca dla rozrywki podręczniki do biologii, nie odróżnia pszczoły od osy. Serio. W liście do Teresy pisze bowiem:


PS Szerszeń go ugryzł w kuper. A potem jeszcze osa. Widziałaś coś
podobnego?!!!!


Tymczasem Ida usuwała z Ignasinej siądźki żądło, którego żadna szanująca się osa wszakże by nie zostawiła w ranie.

Podczas gdy on wyciekał, my
wszyscy znajdowaliśmy się
przy Twoim synu, którego opatrzyłam w zaciszu tutejszej łazienki,
wydłubując wrzeszczącemu z pośladka żądło pszczele za pomocą wypalonej w
żywym ogniu agrafki, podczas gdy gospodynie chaotycznie przetrząsały
apteczkę w poszukiwaniu potrzebnych środków opatrunkowych i
przeciwukąszeniowych, a ich wnuczka wydobyła migiem z własnej szuflady
opakowanie calcium effervescens


Nawet jeśli założymy, ze wiedziona dziewiczą skromnością Derotka nie chciała oglądać kościstych pośladków Ględy Młodszego, to nie wierzę że akurat Ida dokonywała oględzin i zabiegów bez słowa, komentarze, zapewne bardzo głośne, bo pacjent wrzeszczał, sypały się nader obficie, jak mniemam. Więc nie ma siły, Dorota musiała wiedzieć, że tam było żądło.

Wniosek: cała ta biologiczna wiedza Derotki to puc, lipa i fotomontaż.
Obserwuj wątek
    • druza.11 Re: Byłam IGSem 05.11.22, 18:30
      Trzymaj się!
      Mam nadzieje ze nie boli
      Ze tez mialas jesxcze sile myslec o IGS!
      • bupu Re: Byłam IGSem 05.11.22, 20:43
        druza.11 napisała:

        > Trzymaj się!
        > Mam nadzieje ze nie boli
        > Ze tez mialas jesxcze sile myslec o IGS!

        Dziękuję za słowa wsparcia!
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Byłam IGSem 05.11.22, 18:32
      >Nikt z domowników się, kurde, nie śmiał,
      >zamiast tego dostarczono mi ciupasem żel na
      >ukąszenia owadów oraz wyrazy współczucia.

      Ten konkretny moment w WdO jest chyba jednym z lepszych w życiu IGSa - nie ma tu aż tyle rażącej niesprawiedliwości, co w innych sytuacjach, gdy Ignaś obrywa. Zauważ, że ani szerszeń ani osa nie zostali pochwaleni, że są tacy męscy i rycerscy

      >Wniosek: cała ta biologiczna wiedza Derotki to
      >puc, lipa i fotomontaż.

      Czy "puc lipa i fotomontaż" to taka krzyżówka "pic na wodę fotomontaż" z "Puc, Bursztyn i goście"?
      Ad derotkum, widzieliśmy jej kolejny popis wiedzy biologicznej na przykładzie chowu konia roboczego - ta kobyła serio jest w stanie wyżyć na samych jabłkach i trawie? Nie znam się na koniach, ale odnoszę wrażenie, że po takiej diecie nawet na kabanosy by się nie nadawała.
      • bupu Re: Byłam IGSem 05.11.22, 21:16
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


        > Ten konkretny moment w WdO jest chyba jednym z lepszych w życiu IGSa - nie ma t
        > u aż tyle rażącej niesprawiedliwości, co w innych sytuacjach, gdy Ignaś obrywa.
        > Zauważ, że ani szerszeń ani osa nie zostali pochwaleni, że są tacy męscy i ryc
        > erscy

        No cóż, dobre i to. Natomiast Gabon Świątobliwy zdołał mnie i tak wkurzyć, gdyż na relację Idy odpisał tak:

        Co z Ignasiem? Chcę do niego przyjechać i trochę go pokrzepić, wyobrażam
        sobie, jaki jest obolały i upokorzony, serce mi się kraje. Dlaczego nikt nigdy nie
        traktuje poważnie jego obaw i jego idiosynkrazji? Przecież muszą być po temu
        powody, Ignaś nie jest histerykiem.


        TO CZEMU CZEREPO JEDNA NIGDY SWOJEGO SYNA NIE BRONIŁAŚ?! CZEMU, DO STU TYSIĘCY ZJEŁCZAŁYCH PLATONÓW, NIGDY NIE OTWARŁAŚ GĘBY, GDY KOCHAJĄCA RODZINKA NABIJAŁA SIĘ Z IGNASIA?! CZEMU NIE REAGOWAŁAŚ, GDY W TWOJEJ OBECNOŚCI UPOKARZAŁ GO TEN RUDY PITEKANTROP?!!!
        Matka roku, psia mać, się znalazła, troska ją znienacka sparła, barnaklę jedną...

        > >Wniosek: cała ta biologiczna wiedza Derotki to
        > >puc, lipa i fotomontaż.
        >
        > Czy "puc lipa i fotomontaż" to taka krzyżówka "pic na wodę fotomontaż" z "Puc,
        > Bursztyn i goście"?

        Nie, "pic, lipa i fotomontaż" skrzyżowała mnie się z "dla pucu" (na pokaz, dla jaj) i wyszła forma pośrednia :D


        > Ad derotkum, widzieliśmy jej kolejny popis wiedzy biologicznej na przykładzie c
        > howu konia roboczego - ta kobyła serio jest w stanie wyżyć na samych jabłkach i
        > trawie? Nie znam się na koniach, ale odnoszę wrażenie, że po takiej diecie naw
        > et na kabanosy by się nie nadawała.


        Na tych jabłkach Kobyłka miałaby wielkie szanse synchronicznie doznać ciężkiego ochwatu, czyli ostrego zapalenia tworzywa kopytowego (za dużo białka w tych jabłkach, a nadmiar białka odbija się potem w kopytach właśnie) oraz potężnego wzdęcia, bo owoce łatwo fermentują w przewodzie pokarmowym, a konie mają tak umieszczony wpust do żołądka, że są pozbawione możliwości bekania. Znałam ci ja wprawdzie, i to osobiście, takie końskie kuriozum anatomiczne, które posiadło umiejętność odprowadzania gazów otworem wlotowym. Owo kuriozum otworzyło sobie kiedyś drzwi boksu, wyszło na spacer po stajni, połączonej z oborą, odkryło sąsiek brukwi i tam zaparkowało na posiłek. W trakcie posiłku zostało przyłapane przez mojego ojca, beknęło zatem gromko, majtnęło ogonem i poszło apiać do boksu. I nic temu koniu potem nie było. Ale jak mówię, to był koń-kuriozum, normalne konie bekać nie umieją i obżarcie się jabłkami oznacza dla nich poważne konsekwencje zdrowotne, prowadzące do zgonu. A jak dodać do tego fakt, że Kobyłka zakąszała te jabłka jaskrami (a Dorota na to patrzyła i nic jej nigdzie nie drgnęło) które dla koni są bardzo toksyczne, należy się zacząć dziwić, że ten nieszczęsny koń w ogóle jeszcze żył.
      • ciotka.scholastyka Re: Byłam IGSem 07.11.22, 09:38
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


        > Ad derotkum, widzieliśmy jej kolejny popis wiedzy biologicznej na przykładzie c
        > howu konia roboczego - ta kobyła serio jest w stanie wyżyć na samych jabłkach i
        > trawie?

        Tekst o tym, że koń nie posiada wlewu paliwa (ergo, jest tańszy w utrzymaniu niż samochód) w wykonaniu autoressy jest jednym z najgłupszych i najbezmyślniejszych, na jakie w życiu się natknęłam. Gdyż albowiem żaden koń nie jest w stanie dobrze się chować, czy w ogóle się chować, na jabłkach i trawie :-#
        "Opiece" nad Kobyłką poświęcono sporo miejsca na forum i jest to bardzo pouczająca lektura.
        • bupu Re: Byłam IGSem 07.11.22, 10:05
          ciotka.scholastyka napisała:


          > Tekst o tym, że koń nie posiada wlewu paliwa (ergo, jest tańszy w utrzymaniu ni
          > ż samochód) w wykonaniu autoressy jest jednym z najgłupszych i najbezmyślniejsz
          > ych, na jakie w życiu się natknęłam. Gdyż albowiem żaden koń nie jest w stanie
          > dobrze się chować, czy w ogóle się chować, na jabłkach i trawie :-#
          > "Opiece" nad Kobyłką poświęcono sporo miejsca na forum i jest to bardzo pouczaj
          > ąca lektura.

          Nadto koń może i nie posiada wlewu paliwa, ale za to posiada kopyta. Cztery. I o te cztery kopyta trzeba dbać, wzywając regularnie kowala, by je należycie przyciął i opiłował. Nie za darmo, za piniądz. Całkiem sporo piniądza.

          Oprócz tego koń pracujący jakim jest Kobyłka, wymaga paszy, na samej trawie nie wyżyje. Paszę, zarówno treściwą, nawet w postaci klasycznego owsa, jak i objętościową (siano czy słoma) Dorota musi kupić bo sama nie sieje i nie kosi niczego. Takoż rzecz ma się że ściółką do stajni.

          No i jest jeszcze weterynarz, niezbędny z uwagi na sędziwy wiek Kobyłki. Też nietani, żeby nie powiedzieć: nieprzyzwoicie kosztowny. I wcale kobyłka nie wyjdzie taniej niż jakiś nieduży samochodzik.
          • kooreczka Re: Byłam IGSem 07.11.22, 12:01
            Ale czego spodziewamy się od mieszczucha płci żeńskiej, który na wsi bywał na wakacje a na starość przeniósł się, żeby pozachwycać krajobrazem? Dla niej Kobyłki przechodzą malowniczo przez drogę, nie jedzą, kopyt nie mają, weterynarza nie potrzebują, ptactwo takoż opieki nie wymaga, a dobry wsiowy ludek podejrzliwe patrzy na wynalazek szamba czy kanalizacji
            • bupu Re: Byłam IGSem 07.11.22, 12:18
              kooreczka napisał:

              > Ale czego spodziewamy się od mieszczucha płci żeńskiej, który na wsi bywał na w
              > akacje a na starość przeniósł się, żeby pozachwycać krajobrazem?

              Pobiedziska to nie wieś jednakże. A czego oczekujemy? Wykonania researchu. Skoro już Autorka na tej prawiewsi mieszka, to ma niewątpliwie w pobliżu kogoś kto posiada konia i mógłby służyć informacjami na ten temat. Nieprawdaż?
              • ciotka.scholastyka Re: Byłam IGSem 23.11.22, 12:23
                bupu napisała:

                > Skor
                > o już Autorka na tej prawiewsi mieszka, to ma niewątpliwie w pobliżu kogoś kto
                > posiada konia i mógłby służyć informacjami na ten temat. Nieprawdaż?

                A nawet jeśli nie ma w pobliżu konia, to na bogów, mamy lata dwudzieste XXI wieku i informacji o hodowaniu (nie hodowli) konika w domu jest w necie skolko ugodno, dostępnych w minutę osiem.
    • ako17 Re: Byłam IGSem 06.11.22, 11:43
      bupu napisała:

      > Siadłam sobie dzisiaj przy biurku, żeby coś zanotować. I wystawcie sobie, na ty
      > m krześle ktoś już był, mianowicie osa, która nie zwlekając dziabnęła mnie w za
      > dek. Musiała wejść oknem, gdy wietrzyłam. Szerszenia do kompletu nie było, ale
      > nie będę narzekać, gdyż wiecie co?
      >
      Jak pupa? Boli jeszcze?


      >
      > Tymczasem Ida usuwała z Ignasinej siądźki żądło, którego żadna szanująca się os
      > a wszakże by nie zostawiła w ranie.

      Może ta się akurat nie szanowała? Wstydu nie miała, ot co :)
    • julian_arden Re: Byłam IGSem 06.11.22, 23:49
      Wyrazy współczucia, zwłaszcza jeśli jakaś alergia. Zaś co do aspektu literackiego, to może Ignatius Minor to żądło z osy wydusił swoim impetem? Jak usiadł, tak żądło z biedaczki wyleciało razem z duszą (i wbiło się w kościsty zadek jak w tarczę). Ale mnie zastanawia, co doktor medycyny Idalia Ruda odwalała przy tyłku młodego z tą igłą? W żywym ogniu wypaloną. Żądło ujmuje się w dwa palce i usuwa, cześć pieśni. Jak mało zostało, to niech tam, pęsetą, ale mnie osobiście jeszcze się nie zdarzyło. Co mu ona, ranę ciętą szyła?
      • bupu Re: Byłam IGSem 09.11.22, 22:13
        julian_arden napisał:

        > Wyrazy współczucia, zwłaszcza jeśli jakaś alergia.

        Alergii szczęśliwie nie mam, ale dziękuję.
        > Ale mnie zastanawia, co doktor medycyny Idalia Ruda odwalała przy tył
        > ku młodego z tą igłą? W żywym ogniu wypaloną. Żądło ujmuje się w dwa palce i us
        > uwa, cześć pieśni. Jak mało zostało, to niech tam, pęsetą, ale mnie osobiście j
        > eszcze się nie zdarzyło. Co mu ona, ranę ciętą szyła?

        Niektórzy wyjmują żądła i drzazgi pomagając sobie igłą (czego nigdy nie umiałam, albo paluchi, albo pęseta). Na marginesie, to zdaje się nie była igła, tylko ostrze agrafki, czy babunie nie miały pęsety w chałupie? Toż w każdym zestawie narzędzi do manikiuru/pedikiuru takowa figuruje.

        Na drugim marginesie, doktor Idalia Ruda dokonywała już takich cudów:

        Ale dziś układ był bardzo korzystny.
        Józinek, opuszczając jej gabinet po udanej, bezbolesnej i nawet bezkrwawej ekstrakcji
        jedynki mlecznej przyjaciela (wyrwała ją, notabene, palcami)


        Miejmy nadzieję, że wdziała do tego rękawiczki. Chwilę zaś przed tym zabiegiem, dokonanym na nieletnim bez zgody i wiedzy rodziców, dokonała innego zabiegu, szycia języka mianowicie, też na osobie nieletniej, też bez wiedzy i zgody opiekunów. W dodatku słysząc, że pacjentka odniosła obrażenia w wypadku samochodowym, nie zażądała odesłania jej na pogotowie. Znamy też machinacje dr. Rudej z barbituranami, najpewniej posiadanymi nielegalnie, bo legalnie nie są przepisywane jako lek nasenny od lat jakoś tak czterdziestu. Któż wie zatem cóż ta kobieta mogła wyczyniać z tą agrafką i ościstym pośladkiem IGSa...
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Byłam IGSem 09.11.22, 22:18
          bupu napisała:
          >Znamy też machinacje dr. Rudej z
          >barbituranami, najpewniej posiadanymi
          >nielegalnie, bo legalnie nie są
          >przepisywane jako lek nasenny od lat jakoś
          >tak czterdziestu

          Czyli Borejki wzięły się za dilerkę...
          No tak, to wyjaśnia dlaczego Marek przesypia życie, a Dziadojek ciągle się śmieje pod wąsem.

          >(...) Któż wie zatem cóż ta kobieta mogła
          >wyczyniać z tą agrafką i ościstym
          >pośladkiem IGSa...

          Tatuaż? W końcu też jest częścią gangu barbituranowego
          • bupu Re: Byłam IGSem 09.11.22, 23:03
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > bupu napisała:
            > >Znamy też machinacje dr. Rudej z
            > >barbituranami, najpewniej posiadanymi
            > >nielegalnie, bo legalnie nie są
            > >przepisywane jako lek nasenny od lat jakoś
            > >tak czterdziestu
            >
            > Czyli Borejki wzięły się za dilerkę...
            > No tak, to wyjaśnia dlaczego Marek przesypia życie, a Dziadojek ciągle się śmie
            > je pod wąsem.

            To wyjaśnia też z czego żyją (jak pączki w maśle) państwo Pulpetowie. Nie z rolnictwa przecież :>
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Byłam IGSem 09.11.22, 23:11
              bupu napisała:
              >To wyjaśnia też z czego żyją (jak
              >pączki w maśle) państwo
              >Pulpetowie. Nie z rolnictwa przecież
              >:>

              Pulpy hodują, Grzechu miesza, Ida testuje (Marek i Robwąs to króliki doświadczalne)...
              Co robią pozostali?
              • bupu Re: Byłam IGSem 09.11.22, 23:36
                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                > bupu napisała:
                > >To wyjaśnia też z czego żyją (jak
                > >pączki w maśle) państwo
                > >Pulpetowie. Nie z rolnictwa przecież
                > >:>
                >
                > Pulpy hodują, Grzechu miesza, Ida testuje (Marek i Robwąs to króliki doświadcza
                > lne)...
                > Co robią pozostali?
                >

                Samo się nie rozprowadzi, tak? Maszpan rozprowadza w szkole, Larwa pod przykrywką wyjazdów na koncerty ogarnia dystrybucję międzynarodową, Gabon obskakuje uniwersytet, Łucja właśnie otworzyła kanał na Japonię, Dorotka sprzedaje studentom medycyny, Józwa diluje na polibudzie. Ignacy Grzegorz z kolei, udając, że kręci te jakże dochodowe filmy o architekturze drewnianej, prowadzi razem z kolegą Kokotkiem, czy tam Kurzajką, handel obwoźny na wsiach i w małych miasteczkach Wielkopolski. Właśnie dlatego siedzieli jak ostatnie mameje z tym kołem w błocie, bo się bali dopuścić obcego do wypakowanego towarem pojazdu. A Milicja na swoim laptopie ogarnia księgowość całego przedsięwzięcia. Niedokończona, bo niedokończona, ale jednak ekonomistka, nie?
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Byłam IGSem 10.11.22, 07:48
                  bupu napisała:
                  >Maszpan rozprowadza w szkole,
                  >Larwa pod przykrywką wyjazdów na
                  >koncerty ogarnia dystrybucję
                  >międzynarodową (...). Ignacy
                  >Grzegorz z kolei, udając, że kręci te
                  >jakże dochodowe filmy o
                  >architekturze drewnianej, prowadzi
                  >razem z kolegą Kokotkiem, czy tam
                  >Kurzajką, handel obwoźny na
                  >wsiach i w małych miasteczkach
                  >Wielkopolski. (...) A Milicja na
                  >swoim laptopie ogarnia księgowość
                  >całego przedsięwzięcia.

                  A Ygnac co robi?
                  • bupu Re: Byłam IGSem 10.11.22, 10:38
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                    > bupu napisała:
                    > >Maszpan rozprowadza w szkole,
                    > >Larwa pod przykrywką wyjazdów na
                    > >koncerty ogarnia dystrybucję
                    > >międzynarodową (...). Ignacy
                    > >Grzegorz z kolei, udając, że kręci te
                    > >jakże dochodowe filmy o
                    > >architekturze drewnianej, prowadzi
                    > >razem z kolegą Kokotkiem, czy tam
                    > >Kurzajką, handel obwoźny na
                    > >wsiach i w małych miasteczkach
                    > >Wielkopolski. (...) A Milicja na
                    > >swoim laptopie ogarnia księgowość
                    > >całego przedsięwzięcia.
                    >
                    > A Ygnac co robi?
                    >


                    No toż nikt tej leniwej mamei do poważnego biznesu nie dopuści.
                    • ako17 Re: Byłam IGSem 10.11.22, 14:21
                      bupu napisała:

                      > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                      >

                      > >
                      > > A Ygnac co robi?
                      > >
                      >
                      >
                      > No toż nikt tej leniwej mamei do poważnego biznesu nie dopuści.
                      >
                      bo ja wiem? Może wykorzystuje się jego zdolności oratorskie do zachęcania? Wygłasza przemowę, wyraźnie nie mającą związku z rzeczywistością. A LICZNI przyjaciele i znajomi Rodziny myślą, widząc jego samozadowolenie: "Ja chcę to samo".
                      Taki luźny pomysł
                      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Byłam IGSem 10.11.22, 14:27
                        ako17 napisała:
                        >bo ja wiem? Może wykorzystuje się
                        >jego zdolności oratorskie do
                        >zachęcania? Wygłasza przemowę,
                        >wyraźnie nie mającą związku z
                        >rzeczywistością. A LICZNI
                        >przyjaciele i znajomi Rodziny myślą,
                        >widząc jego samozadowolenie: "Ja
                        >chcę to samo".

                        Wiem! Wykorzystują go w reklamie swojego towaru!
                        Wyobraźcie sobie taką scenę:
                        Ignac ględzi. Mila faszeruje go barbituranami. Ignac się zamyka.
                        I to odbiorców przekonuje.
                        • bupu Re: Byłam IGSem 10.11.22, 15:13
                          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                          > Wiem! Wykorzystują go w reklamie swojego towaru!
                          > Wyobraźcie sobie taką scenę:
                          > Ignac ględzi. Mila faszeruje go barbituranami. Ignac się zamyka.
                          > I to odbiorców przekonuje.


                          I to jest właściwe zastossowanie Ignaca!
                  • przymrozki Re: Byłam IGSem 10.11.22, 18:03
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                    > A Ygnac co robi?

                    Testuje towar.

                    Wyciągnął ze sławetnej zmywarki ten taki stelaż do układania naczyń i segreguje tam sobie towar według smaku. Ulubionym narzeczonym wnuków oferuje owsiane.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Byłam IGSem 09.11.22, 21:04
      >P. S. Miss Wsi Polskiej, Demon Medycyny In
      >Spe, czyli Derotka, czytywująca dla rozrywki
      >podręczniki do biologii, nie odróżnia pszczoły
      >od osy. Serio. W liście do Teresy pisze bowiem:

      >PS Szerszeń go ugryzł w kuper. A potem
      >jeszcze osa. Widziałaś coś
      >podobnego?!!!!


      >Tymczasem Ida usuwała z Ignasinej siądźki
      >żądło, którego żadna szanująca się osa
      >wszakże by nie zostawiła w ranie.


      Jeszcze Florian, Florian nie odróżnia!
      Pamiętacie jak po użądleniu "odczepiał" rzekome pszczoły i delikatnie odkładał do ula? O późniejszym wyjmowaniu żądła z kawałkiem wnętrzności wzmianek brak. Podobnie jak o handlu miodem czy nawet jedzeniu go we Flobrogrodzie.

      Wniosek: Flobre hodują osy
      • ako17 Re: Byłam IGSem 09.11.22, 21:16
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


        >
        > Wniosek: Flobre hodują osy
        >

        :DDDDD. Cóż za wspaniały wniosek!
      • bupu Re: Byłam IGSem 09.11.22, 21:53
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


        > Jeszcze Florian, Florian nie odróżnia!
        > Pamiętacie jak po użądleniu "odczepiał" rzekome pszczoły i delikatnie odkładał
        > do ula? O późniejszym wyjmowaniu żądła z kawałkiem wnętrzności wzmianek brak. P
        > odobnie jak o handlu miodem czy nawet jedzeniu go we Flobrogrodzie.
        >
        > Wniosek: Flobre hodują osy

        Pszczoły nie wytrzymały tych pestycydów od porzeczek, osy są jednakowoż odporniejsze.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Byłam IGSem 09.11.22, 21:57
          bupu napisała:
          >Pszczoły nie wytrzymały tych pestycydów
          >od porzeczek, osy są jednakowoż
          >odporniejsze.

          I można nimi poszczuć sąsiadów, co kolaborują z Niemcem!
          • bupu Re: Byłam IGSem 09.11.22, 23:44
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > bupu napisała:
            > >Pszczoły nie wytrzymały tych pestycydów
            > >od porzeczek, osy są jednakowoż
            > >odporniejsze.
            >
            > I można nimi poszczuć sąsiadów, co kolaborują z Niemcem!
            >

            Ej, a może on w tych ulach trzyma towar? A osy robią za ochronę?
            • ciotka.scholastyka Re: Byłam IGSem 10.11.22, 10:49
              bupu napisała:


              > Ej, a może on w tych ulach trzyma towar? A osy robią za ochronę?

              Przeczytałam "w tych udach" i od razu wyobraziłam sobie Floriana z udami kulturysty względnie zawodnika sumo, wypchanymi woreczkami z towarem...
              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Byłam IGSem 10.11.22, 12:08
                ciotka.scholastyka napisała:
                >Przeczytałam "w tych udach" i od
                >razu wyobraziłam sobie Floriana z
                >udami kulturysty względnie
                >zawodnika sumo, wypchanymi
                >woreczkami z towarem...

                W razie pytań tłumaczy się, że ma po prostu grube łydki po kuzynce
    • piotr7777 Re: Byłam IGSem 22.11.22, 20:59
      Napiszę wten sposób - ukąszenie przez owada i inne tego typu wypadki (np. upadek na skórce od banana, wpadnięcie do błota w eleganckim ubraniu etc.) często są podstawą slapstickowych chwytów. Oczywiście - gdy spotykają bohaterów negatywnych (tu np. cała sekwencja w Kevinie samym w domu i kolejne zastawione przez bohatera pułapki na niefortunnych włamywaczy) i/lub z założenia komicznych. Przy czym - gdyby w realnym życiu ktoś przerwócił się na przysłowiowej skórce od banana, nikt by się raczej nie śmiał.
      Ignaś z Czarnej polewki jest bohaterem raczej nielubinaym przez autorkę, nawet jeśli jest za mały by go winić za pewne zachowania. Ignaś na etapie Wnuczki do orzechów jest postacią nie tyle zabawną, co pocieszną a to w gruncie rzeczy na jedno wychodzi.
      I tyle w temacie z mojej strony.
      • julian_arden Re: Byłam IGSem 22.11.22, 22:43
        Nigdy nie lubiłem smarkacza, autorka wciąż przedstawiała go jako małego potworka, w dodatku nieudacznego w stopniu budzącym nie wesołość, ale zażenowanie. W dodatku dla kontrastu Jożin z kolei musiał być małym chamem ciągle biegającym z młotkiem, inaczej nie byłoby tego, no, czegoś tam. No musiał i już. Dziwię się, że ostatecznie autorka odpuściła swojej ofierze i w końcu pokazała go jako człowieka zdolnego nawet do zapłodnienia drugiej istoty ludzkiej. Bo tak na moje to szykował się na kawalera, a może nawet zakonnika.
      • kooreczka Re: Byłam IGSem 22.11.22, 23:15
        To co sprawdza się w sztuce wizualnej, niekoniecznie dobrze przekłada się na literaturę.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Byłam IGSem 22.11.22, 23:34
          kooreczka napisała:
          >To co sprawdza się w sztuce wizualnej,
          >niekoniecznie dobrze przekłada się na
          >literaturę.

          Zwłaszcza gdy autorka rzeczonej literatury nie umie dobrze wykorzystać danego motywu, tylko go niechlujnie odbębnia.
          W filmach jest od groma takich duetów łozbuziak&kujonek i jak się odpowiednio pokieruje tymi postaciami, to może wyjść coś zabawnego i jednocześnie pouczającego. Przeważnie jest tak: kujonek ma dużą wiedzę i chody u dorosłych, ale jest nielubiany przez rówieśników i nieogarnięty "życiowo", łobuziak na odwrót. I w dowolnej przygodzie jaką przeżywają w toku fabuły, cały czas widać, że się uzupełniają. I przeważnie udaje się im się na koniec jakoś dogadać. A MM ewidentnie tego nie potrafiła.
          • kooreczka Re: Byłam IGSem 23.11.22, 12:40
            Ja nawet wiem na jakiej parze G&J są wzorowani- przecież to Duduś i Poldek z "Podróży za Jeden Uśmiech".
            Tylko zaszło coś, co TvTropes nazywa "unbuilt trope" a ja "zaparzaniem fusów"
            Utalentowany autor bierze na tapet motyw X i opisuje dokłanie- u Bahdaja Poldek jest często zbyt ufny we własny spryt i myśli w kategoriach przeżywania książkowych przygód, a Janusz dzięki temu, że nie boi się poprosić o pomoc i obserwuje świat racjonalnie często znajduje najlepsze wyjście z sytuacji- jezdnocześnie podróż pozwala mu uwierzyć we własne siły i wyrwać ze strefy komfortu.

            Dzieło kultury odniosło sukces, więc za motyw biorą się inni autorzy i ci mniej utalentowani przegapiają te niuanse. U MM wszystko gubi jej skłonność do gagów i myślenia scenami- jest parę momentów, kiedy wydaje się, że kuzyni dorastają, ale szybko są kasowane bo autorka musiała wrzucić kolejny żart.


            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Byłam IGSem 23.11.22, 12:57
              kooreczka napisała:
              >Dzieło kultury odniosło sukces, więc
              >za motyw biorą się inni autorzy i ci
              >mniej utalentowani przegapiają te
              >niuanse. U MM wszystko gubi jej
              >skłonność do gagów i myślenia
              >scenami- jest parę momentów, kiedy
              >wydaje się, że kuzyni dorastają, ale
              >szybko są kasowane bo autorka
              >musiała wrzucić kolejny żart.

              Plus jej nieumiejętność rozróżniania dobra od zła. Józkiniowiec nie jest tylko urwisem, to jakiś mały psychopata
            • ciotka.scholastyka Re: Byłam IGSem 23.11.22, 15:44
              kooreczka napisał:

              > U MM wszystko gubi jej skłonność do gagów
              > i myślenia scenami-

              O! Myślenie scenami, dobrze ujęte. Tak jak słynna scena, kiedy Agnieszka wciąga Ignasia przez okno i koniec sceny, i wszyscy tu się dopatrują namiętnego ciągu dalszego, a potem MM oficjalnie na swojej stronie karci za brudne myśli :D Bo to tak ładnie wygląda an filmie, tylko nie pomyślało się autorce, że na filmie po tym wyciemnieniu JEST jak najbardziej namiętny ciąg dalszy :)
              • julian_arden Re: Byłam IGSem 10.12.22, 18:11
                ciotka.scholastyka napisała:

                [...]
                > O! Myślenie scenami, dobrze ujęte. Tak jak słynna scena, kiedy Agnieszka wciąga
                > Ignasia przez okno i koniec sceny, i wszyscy tu się dopatrują namiętnego ciągu
                > dalszego, a potem MM oficjalnie na swojej stronie karci za brudne myśli :D Bo
                > to tak ładnie wygląda an filmie, tylko nie pomyślało się autorce, że na filmie
                > po tym wyciemnieniu JEST jak najbardziej namiętny ciąg dalszy :)

                No to ja już nie wiem, kiedy bohater ją zapłodnił. Wydawało mi się oczywiste, że po takim wciągnięciu nastąpił ciąg dalszy, bo co niby mieliby robić, skoro chemia im wybiła, długie rozmowy już odbyli wcześniej, było ciemno i jedno łóżko w pokoju. A tu autorka się wypiera jedynej oczywistej sceny prowadzącej - na końcu - do powstania bejbika, jaka znalazła się w jej dwudziestoksiągu. A bejbików tam co niemiara, tylko pozostałe robi duch święty. I w jednym przypadku Frycek, ale tego już nie wiemy z obserwacji, tylko z relacji uwodzicielki (w sensie, że Róży).
                • bupu Re: Byłam IGSem 10.12.22, 18:26
                  julian_arden napisał:

                  > ciotka.scholastyka napisała:
                  >
                  > [...]
                  > > O! Myślenie scenami, dobrze ujęte. Tak jak słynna scena, kiedy Agnieszka
                  > wciąga
                  > > Ignasia przez okno i koniec sceny, i wszyscy tu się dopatrują namiętnego
                  > ciągu
                  > > dalszego, a potem MM oficjalnie na swojej stronie karci za brudne myśli
                  > :D Bo
                  > > to tak ładnie wygląda an filmie, tylko nie pomyślało się autorce, że na f
                  > ilmie
                  > > po tym wyciemnieniu JEST jak najbardziej namiętny ciąg dalszy :)
                  >
                  > No to ja już nie wiem, kiedy bohater ją zapłodnił. Wydawało mi się oczywiste, ż
                  > e po takim wciągnięciu nastąpił ciąg dalszy, bo co niby mieliby robić, skoro ch
                  > emia im wybiła, długie rozmowy już odbyli wcześniej, było ciemno i jedno łóżko
                  > w pokoju. A tu autorka się wypiera jedynej oczywistej sceny prowadzącej - na ko
                  > ńcu - do powstania bejbika, jaka znalazła się w jej dwudziestoksiągu. A bejbikó
                  > w tam co niemiara, tylko pozostałe robi duch święty. I w jednym przypadku Fryce
                  > k, ale tego już nie wiemy z obserwacji, tylko z relacji uwodzicielki (w sensie,
                  > że Róży).

                  Agnieszka wciągała IGSa do pokoju w 2013, bejbik urodził się w 2017. Nawet słonice nie chodzą w ciąży cztery lata.
                  Ale tam wszyscy byli przekonani o istnieniu namiętnego ciągu dalszego, także z powodu przemyśleń Indeksa Glikemicznego następniego ranka.


                  Czuł się, jakby urosły mu potężne skrzydła. I jakby sam urósł, nagle i znacząco. I czuł
                  się z tym bardzo dobrze! Czuł się jak nigdy dotąd! Czuł się – innym, większym i lepszym
                  człowiekiem!
                  Stanął w oknie i wyjrzał na ulicę. Świat też był dziś inny. Wszystko było bardzo
                  wyraźne, jakby obrysowane nowym, świetlistym konturem. Dziwne! Bo przecież niebo
                  właśnie zaciągnęło się chmurami. Powietrze było jeszcze gorące, ale już nie tak duszne, jak
                  dotychczas.
                  Będzie burza. Będzie wielkie przesilenie. Wszystko się zmieni. Nie tylko w pogodzie,
                  o nie. Proszę bardzo! Ignacy czuł, że od dziś jest w stanie sprostać każdemu przesileniu,
                  każdemu wyzwaniu i w ogóle wszystkiemu. I nic mu już nie było straszne!


                  I od czego mu niby te skrzydełka urosły, e?
                  • ako17 Re: Byłam IGSem 10.12.22, 19:19
                    bupu napisała:


                    >
                    > I od czego mu niby te skrzydełka urosły, e?
                    >

                    No... może po prostu od świadomości, że go ktoś pokochał?
                    Nie twierdzę, że tam nie było aktu fizycznej konsumpcji, ale czy jesteśmy w stanie wystawić sobie, że jednak nie było? Że się po prostu, powiedzmy, przytulali i wyznawali sobie uczucia? Ja w sumie tak ;)
                  • julian_arden Re: Byłam IGSem 10.12.22, 20:37
                    Typowo postkoitalne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka