ako17
02.07.23, 13:20
gdy wróciła do domu po kradzieży portmonetki?
(...) Na dobitkę babuni ukradziono w tramwaju portmonetkę wraz, niestety, z zawartością i mama musiała pożyczyć mnóstwo forsy od wuja Florka (...)
Temat był już wielokrotnie tutaj wałkowany - czyżby Mila nosiła pieniądze wszystkich domowników w tej portmonetce? Bo jeśli nie, tylko np. równowartość dzisiejszych 100-200 PLN, przeznaczonych na zakupy, na które właśnie Mila jechała tramwajem, to przecież nie trzeba było pożyczać aż "mnóstwa forsy". I dlaczego to Gaba musiała pożyczyć, a nie Mila np.?
Ale ja chciałabym wiedzieć, co kto powiedział w tej sytuacji. Czy ktoś uznał, że należy Milę lekko zrugać za nieuwagę? Albo czy nastąpiła refleksja, że nie jest dobrze, by jedna osoba nosiła wszystkie pieniądze? Kto zaproponował rozwiązanie w postaci pożyczki od wuja Florka?
Czy po prostu zostało to zbyte jakimś łacińskim cytatem i olane pt. "poradzimy sobie przecież" "pieniądze zawsze można zarobić" "najważniejsze, że nic ci się nie stało"?
Btw, spotkał się kiedyś ktoś z kradzieżą portmonetki bez zawartości?