Dodaj do ulubionych

co usłyszała Mila

02.07.23, 13:20
gdy wróciła do domu po kradzieży portmonetki?
(...) Na dobitkę babuni ukradziono w tramwaju portmonetkę wraz, niestety, z zawartością i mama musiała pożyczyć mnóstwo forsy od wuja Florka (...)

Temat był już wielokrotnie tutaj wałkowany - czyżby Mila nosiła pieniądze wszystkich domowników w tej portmonetce? Bo jeśli nie, tylko np. równowartość dzisiejszych 100-200 PLN, przeznaczonych na zakupy, na które właśnie Mila jechała tramwajem, to przecież nie trzeba było pożyczać aż "mnóstwa forsy". I dlaczego to Gaba musiała pożyczyć, a nie Mila np.?

Ale ja chciałabym wiedzieć, co kto powiedział w tej sytuacji. Czy ktoś uznał, że należy Milę lekko zrugać za nieuwagę? Albo czy nastąpiła refleksja, że nie jest dobrze, by jedna osoba nosiła wszystkie pieniądze? Kto zaproponował rozwiązanie w postaci pożyczki od wuja Florka?
Czy po prostu zostało to zbyte jakimś łacińskim cytatem i olane pt. "poradzimy sobie przecież" "pieniądze zawsze można zarobić" "najważniejsze, że nic ci się nie stało"?


Btw, spotkał się kiedyś ktoś z kradzieżą portmonetki bez zawartości?
Obserwuj wątek
    • kocynder Re: co usłyszała Mila 02.07.23, 14:50
      Co kto?
      Ignacy rzucił łacińskim cytatem kompletnie bez sensu jak zawsze.
      Gaba zaczęła chlipać w garść, bo to na pewno dlatego, że Pypypyziak ją porzucił.
      Ida zarechotała i oglądając z uwaga własną smukłą łydkę oznajmiła, że to dobrze, bo nie będą tyle żreć i nie będą po chamsku otłuszczeni.
      Nutria przymknęła oczy i uciekła przygotować piekielną kartkówkę.
      Pulpa ze spokojem małego Buddy sięgnęła po kolejny kawałek sernika uznając, że "jakoś to będzie".

      Ruganie za nieuwagę osoby okradzionej to, moim zdaniem, skrajne chamstwo. Tzw "kieszonkowcy" zwykle mają ogromne doświadczenie, a często nie działają w pojedynkę. Więc gdyby komuś przyszło do głowy ruganie Mili za to, ze "dała się okraść" to bym uznała, że to już buractwo level master. I to jak nie znoszę Milicji!
      Natomiast co poza pożyczeniem "mnóstwa forsy" z tego wynikło? Dla mnie jest ogólnie curiosum, że po tej kradzieży nagle okazuje się, ze NIKT nie ma innych pieniędzy i trzeba aż MNÓSTWO forsy pożyczać, pal już licho od kogo. co by znaczyło, że Mila miała w tej portmonetce nie tylko całą swoją emeryturę, ale tez pensje Gabostwa, i ogólne cała kasę WSZYSTKICH dorosłych mieszkańców?! Co jest zarówno głupie (noszenie wszystkich pieniędzy przy sobie) jak i... Trąci sektą. Guru sekty trzyma łapsko na kasie a "wyznawcy" muszą żebrać o pieniądze na wszystkie wydatki własne....
      • ako17 Re: co usłyszała Mila 02.07.23, 15:32
        kocynder napisała:

        Bardzo mi się podoba Twoja wizja, tylko...

        > Gaba zaczęła chlipać w garść, bo to na pewno dlatego, że Pypypyziak ją porzucił
        jakby to niby uzasadniła? Potrafimy znaleźć jakiś związek przyczynowo-skutkowy? Choćby najbardziej draczny?


        > Natomiast co poza pożyczeniem "mnóstwa forsy" z tego wynikło? Dla mnie jest ogó
        > lnie curiosum, że po tej kradzieży nagle okazuje się, ze NIKT nie ma innych pie
        > niędzy i trzeba aż MNÓSTWO forsy pożyczać, pal już licho od kogo. co by znaczył
        > o, że Mila miała w tej portmonetce nie tylko całą swoją emeryturę, ale tez pens
        > je Gabostwa, i ogólne cała kasę WSZYSTKICH dorosłych mieszkańców?! Co jest zaró
        > wno głupie (noszenie wszystkich pieniędzy przy sobie)
        tak, to jest wręcz niewiarygodne. Powinna mieć ze sobą pieniądze na zakupy, jeśli akurat po te zakupy jechała + jakaś "górka" na wypadek niespodziewany, typu gwałtowny wzrost cen lub zobaczenie czegoś szczególnie atrakcyjnego w dobrej cenie.
        Ale jak to? Babci kradną portfel i cała rodzina zostaje bez kasy???? to jak oni żyją? Ok, można się ostatecznie zgodzić, że skoro to Mila zajmowała się głównie domem - robiła opłaty, zakupy - to ci, którzy zarabiają, dają jej na to kasę. I może Mila właśnie jechała z większym hajsiwem, bo najpierw chciała zrobić opłaty na poczcie - czynsz, media, a następnie zrobić zakupy na 2-3 dni. No i przepadło coś na kształt, powiedzmy, dzisiejszych 2 tysięcy.

        Ale na litość boską, co z resztą kasy? 2 osoby w domu pracują na etacie (no, Gaba jest na zwolnieniu), 2 mają emerytury, Nutria też chyba coś tam sobie dorabia. I te WSZYSTKIE pieniądze miała przy sobie Mila?

        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: co usłyszała Mila 02.07.23, 15:38
          ako17 napisała:
          >jakby to niby uzasadniła? Potrafimy znaleźć
          >jakiś związek przyczynowo-skutkowy? Choćby
          >najbardziej draczny?

          Pyziak to pijak i złodziej, no to jej po porzuceniu regularnie podkrada pensję (oczywiście zdalnie, tak jak płodził Larwę).
        • kocynder Re: co usłyszała Mila 02.07.23, 15:47
          "Gaba zaczęła chlipać w garść, bo to na pewno dlatego, że Pypypyziak ją porzucił
          jakby to niby uzasadniła? Potrafimy znaleźć jakiś związek przyczynowo-skutkowy? Choćby najbardziej draczny?"

          Draczny nie umiem, logiczny (w myśl logiki MM) swobodnie. Otóż, gdyby Pypypypyziak nie porzucił był Gabuni aby z Australii kraść samochody w niemieckim więzieniu podczas winobrania w Alzacji, to WSZYSTKO by było inaczej, a więc i Mili by nie okradli. Poza tym Janusz to pijak a każdy pijak to złodziej, więc skoro Milicję okradli to on jest winien.

          "Babci kradną portfel i cała rodzina zostaje bez kasy???? to jak oni żyją? Ok, można się ostatecznie zgodzić, że skoro to Mila zajmowała się głównie domem - robiła opłaty, zakupy - to ci, którzy zarabiają, dają jej na to kasę."
          I to bym zrozumiała. Mila jest "głównym zaopatrzeniowcem" domu, więc i większość środków trafia w jej kościste łapy. No ale to nadal nie jest uzasadnienie czemu ona nosi ze sobą CAŁY hajs? W moim domu tez jest "uzus", że kasę na tzw życie oddajemy na ręce "zaopatrzeniowca". Ale to nie znaczy, że mama włóczy w torebusi stale swoją emeryturę oraz pensje moją i męża... Owszem, dostaje kwotę "jednorazowo", ale większość trzyma w domu, a w portfelu ma tyle co właśnie na bieżące zakupy, jeśli szła z rachunkami to z grubsza wyliczone "na opłaty" (obecnie niemal wszystko idzie via net, więc chodzenie z kwitami odpadło). I tu jest główny problem - nie tyle fakt, że Milę okradli (bywa, nic fajnego, ale do przeżycia), co to, że ta kradzież powoduje nieomal katastrofę budżetową i konieczność pożyczania "mnóstwa forsy". No, chyba, że to jest "widziane" oczyma dziecka, które nie znając dokładnie wartości pieniądza o odpowiedniku dzisiejszych np 200,- powie, że to mnóstwo forsy. No, bo w kontekście zakupu żelków w Carrefourr Express, lodów w lodziarni "Miś" czy ozdobnej gumki do ołówka w papierniczym - to jest mnóstwo...
        • bupu Re: co usłyszała Mila 02.07.23, 15:51
          ako17 napisała:



          > Ale na litość boską, co z resztą kasy? 2 osoby w domu pracują na etacie (no, Ga
          > ba jest na zwolnieniu), 2 mają emerytury

          Ludu mój ludu forumny, a co was u licha posiekało z tymi emeryturami? Stare Boreje to rocznik 35, w roku 1994 mieli zatem po 59 lat, gdzie im do emerytury było. Ignac wciąż jeszcze pracował w bibliotece, a Milicja milicjowała w domu, dorabiając korektami.. Mogła mieć zatem w portfelu wypłatę Ignaca oraz własne zaskórniaki, o.

          Nutria też chyba coś tam sobie dorabi
          > a. I te WSZYSTKIE pieniądze miała przy sobie Mila?

          nie wszystkie, wszak Nutria jakiś tam budżet na wakacje miała. Nędzny bo nędzny, ale nie planowała zasuwać do Łeby na piechotę wszakże.
          • kocynder Re: co usłyszała Mila 02.07.23, 16:02
            Ja tam zawsze żyję w swoim czasie, więc się przyznaję, ze nie panuję nad czasem bohaterów. :)
            No, ok, były więc: pensja Ignaca, Milicyjne zaskórniaki, pensja Gaby, pensja zmywarki marki Stryba, Ida nie wiem czy jeszcze w domu rodzinnym czy już w piwnicy, jeśli w domu to pensje jej i Narkopaty...
            Nadal pozostaje nieodgadnionym co miała we łbie pakując CAŁĄ tą forsę na raz do portmonetki...
      • ikaria_809 Re: co usłyszała Mila 02.07.23, 15:39
        kocynder napisała:

        > Nutria przymknęła oczy i uciekła przygotować piekielną kartkówkę.

        Jaką kartkówkę? Wtedy nie BYŁA nauczycielką... Wszak cytat pochodzi z etapu Tunia, a wiec o roku ów... 1994. Także ten, Kocyndrze. Puszczam filuternie oczko... Czy ktoś doświadczył kradzieży portmonetki z zawartością, a bo to takie niezwykłe, czy jak? Kiedyś jak najbardziej mój osobisty tata. W autobusie okradło go dwóch chłystków na tak zwany sztuczny tłok. Po prostu było dość ciasno jeden podszedł i ostrzem przeciął brzeg torby . w dodatku świsnęli, co gorsza dokumenty pieniędzy niewiele, ale to jest ta opcja gorsza, bo dowód plus legitymacja z pracy. Też lata 90 XX wieku. Wystarczyło w zupełności, że mama Borejko miała swoją emeryturę albo jej się skończyła i wzięła mężom. Choć formalnie nie pracowała. .. Zatem skąd? Opcja zapożyczenia realna. być akurat na etapie pustego konta. Grzegorz na supermedium. A Laura wspomina o wszystkim na etapie właśnie ich nieobecność w domu. Bardzo dużej, bo nikogo poza Gabą oraz Nutrią, właściwie. Dwie ciotki na swoim. Wtedy miałam osiem lat i pamiętam, , że emerytura dziadka, a nie mieszkaliśmy razem, jak Borejkowie dostarczana przez listonosza do rąk własnych. Wiec nikt inny nie mógł odebrać Zatem, skoro seniorzy świecili w domu absencją, to duża pożyczka realna. Trudno spekulować, w jakim wymiarze Gaba dostawała pensję. Wiec kto miał niby zarabiać? Dziewczynki?
        • ako17 Re: co usłyszała Mila 02.07.23, 17:28
          ikaria_809 napisała:

          > ... Czy ktoś doświadczył kradzieży portmonetki z zawartością, a bo to takie ni
          > ezwykłe, czy jak? Kiedyś jak najbardziej mój osobisty tata.
          Jak raz pytałam o kradzież portmonetki BEZ zawartości.

          Wystarczyło w zupełności, że mama Borejko mia
          > ła swoją emeryturę albo jej się skończyła i wzięła mężom. Choć formalnie nie pr
          > acowała. .. Zatem skąd? Opcja zapożyczenia realna. być akurat na etapie pusteg
          > o konta. Grzegorz na supermedium. A Laura wspomina o wszystkim na etapie właśni
          > e ich nieobecność w domu. Bardzo dużej, bo nikogo poza Gabą oraz Nutrią, właśc
          > iwie. Dwie ciotki na swoim. Wtedy miałam osiem lat i pamiętam, , że emerytura d
          > ziadka, a nie mieszkaliśmy razem, jak Borejkowie dostarczana przez listonosza d
          > o rąk własnych. Wiec nikt inny nie mógł odebrać Zatem, skoro seniorzy świecili
          > w domu absencją, to duża pożyczka realna.
          Trudno spekulować, w jakim wymiarze G
          > aba dostawała pensję. Wiec kto miał niby zarabiać?

          Już mnie Bupu poprawiła, że Ignacy wtedy pracował jeszcze a nie dostawał emeryturę. Więc kwestia przekazania przez listonosza odpada. Mila może i faktycznie swoich pieniędzy nie miała, no chyba że już wtedy Kalała Burka.
          Zarabiać miał Grzegorz (co z tego, że był na stypendium? W domu zostawił żonę z synem, sugerujesz, że nie dawał im żadnej kasy? Wszystko co zarabiał, przeznaczał na siebie?) oraz Gaba, nawet będąc na zwolnieniu czy tam urlopie macierzyńskim chyba jakąś kasę dostawała?

          Dziewczynki?
          Akurat Laura sobie w jakiś sposób poradziła - zajumała klasowe składki i już miała na lody.
          • ikaria_809 Re: co usłyszała Mila 03.07.23, 07:27
            Być może winna jest koncepcja autorki, ot zwyczajnie. Przypominam, że pani Borejko była siwa i przypominała na staruszkę już w Opium, gdzie miała podkrążone oczy i wyglądała na schorowaną... A na pewno w Noelce. Jak czytałam perypetie Nutrii to wobrażałam sobie właśnie starszych państwa równych wiekiem, przynajmniej Jankowiakowi. Wszystko, co sprzeczne i niezgodne dopisano przy Kalamburce. Czy Gabriela zarabiała oraz ile? Jeśli była na urlopie. Nie znam tamtych czasów, jak to wyglądało bo byłam dzieckiem. Jednakowoż pamiętam, że osobista rodzicielka w tym czasie nie pracowała, bo siedziała w domu na takim urlopie wychowawczym i miała przerwę Jako normalnie zatrudniona. Kwestie wychowawczy, rodzinne. Wtedy po prostu nie dostawała pieniędzy. Nawet w wakacje wyjeżdżała trochę drobić do Tyrolu. Być może jakaś pensja Grzegorza istniała, ale skoro miał stypendium zagraniczne, nie wiadomo gdzie wypłacano, tylko część i to nie żonie? A przysyłać na pewno wtedy trudniej. Żadnych banków online, kont. Przekazy raczej drogie plus opłaty za to. Ida mieszkała w suterenie. Więc prawdopodobnie gospodarowali oddzielnie. Patrycja takoż mężatka raczej bez zarobków W sumie kto zarabiał Ignacy? Dodajmy nieobecny. o Reszcie pisałam. Pani Musierowicz nagmatwała nieźle. Oczywiście mówi o tym dziecko, które widzi stan obecny więc, jak było i czyje pieniądze ukradziono? To znaczy jakie zasoby Mila posiadała? Jak widać z analizy mogła mieć pensję męża. Nie zięciów czy córek. po prostu niespójna koncepcja.
        • pi.asia Re: co usłyszała Mila 06.07.23, 20:38
          ikaria_809 napisała:


          > Wystarczyło w zupełności, że mama Borejko mia
          > ła swoją emeryturę albo jej się skończyła i wzięła mężom.

          Nie wiem skąd sugestia, że Mila miała więcej niż jednego męża i że od wszystkich brała forsę. Ale to by tłumaczyło, dlaczego trzeba było pożyczać grubszą kasę - otóż zapewne miała porobić opłaty za tamtego drugiego męża (a może i dwóch), a że ją okradli zanim te opłaty zrobiła, to musiała pożyczać, żeby drugi (a może i trzeci) małżonek nie był stratny i nie miał długów w elektrowni.

          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: co usłyszała Mila 06.07.23, 20:53
            pi.asia napisała:
            >Nie wiem skąd sugestia, że Mila miała
            >więcej niż jednego męża i że od wszystkich
            >brała forsę. Ale to by tłumaczyło, dlaczego
            >trzeba było pożyczać grubszą kasę - otóż
            >zapewne miała porobić opłaty za tamtego
            >drugiego męża (a może i dwóch), a że ją
            >okradli zanim te opłaty zrobiła, to musiała
            >pożyczać, żeby drugi (a może i trzeci)
            >małżonek nie był stratny i nie miał długów
            >w elektrowni.

            To już wiemy na co szły tantiemy Kalamburki - miała cały męski harem na utrzymaniu!
            • ako17 Re: co usłyszała Mila 06.07.23, 21:52
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


              >
              > To już wiemy na co szły tantiemy Kalamburki - miała cały męski harem na utrzyma
              > niu!
              >
              ależ skąd! tam po prostu wszyscy zgodnie mieszkali i się dzielili. Przecież Mila nikogo nie utrzymywała! Oni sobie pospołu tak egzystowali z zadowoleniem, im kto większy miał zarost, tym większą satysfakcję osiągał ze współ-życia.
              Grzegorz: wąsy i broda (pełnia scalenia), Marek: wąsy (jedną nogą na parterze, drugą w sterylnej suterynie), Florian wtedy chyba nic jeszcze nie miał ma twarzy i, jako taki, mieszkał zupełnie oddzielnie.
              Robroja wtedy jeszcze w rodzinie wcale nie było, z wąsami czy bez.
              Przypominam, że mówimy o czasach NiN.
          • ako17 Re: co usłyszała Mila 06.07.23, 21:44
            pi.asia napisała:

            > ikaria_809 napisała:
            >
            >
            > > Wystarczyło w zupełności, że mama Borejko mia
            > > ła swoją emeryturę albo jej się skończyła i wzięła mężom.
            >
            > Nie wiem skąd sugestia, że Mila miała więcej niż jednego męża i że od wszystkic
            > h brała forsę. Ale to by tłumaczyło, dlaczego trzeba było pożyczać grubszą kasę
            > - otóż zapewne miała porobić opłaty za tamtego drugiego męża (a może i dwóch),
            > a że ją okradli zanim te opłaty zrobiła, to musiała pożyczać, żeby drugi (a mo
            > że i trzeci) małżonek nie był stratny i nie miał długów w elektrowni.
            >

            casus matki w Środzie
            Ślubnego męża miała jednego, Ignaca.
            Następnie miała mężów córek - Grzegorza, po trosze też Mareczka i w znacznie mniejszym stopniu, Floriana.
            Jednak pluralis jest poniekąd usprawiedliwiony, tak? Bo w końcu przynajmniej jeden z tych zstępnych mężów mieszkał z nią pod jednym dachem i domniemamy, że się dzielił dochodami.
            Więc dwóch ich było. Co najmniej. Mężów
      • 3piota Re: co usłyszała Mila 02.07.23, 21:25
        kocynder napisała:
        > Gaba zaczęła chlipać w garść, bo to na pewno dlatego, że Pypypyziak ją porzucił
        ako17 napisała:
        > jakby to niby uzasadniła? Potrafimy znaleźć jakiś związek przyczynowo-skutkowy? Choćby najbardziej draczny?

        Proste jak budowa gwoździa. Świeżo co okazało się, że pypyziacze nasienie Laura - nieodrodna córka tego pijaka, złodzieja i wiarołomcy, który ostatecznie porzucił - też kradnie na potęgę. Dobrała się do szkolnych składek to i domowe zasoby ja skuszą. Babunia przezornie pozbierała od familiantów co kto ino miał i nosiła przy sobie. A na noc portmonetkę upychała pod poduszkę. W tramwaju z pewnością była jak zwykle zaczytana...

        Związek przyczynowo-skutkowy? Nie dość, że porzucił, to swoje najgorsze cechy młodszej córce przekazał.

        A co Mila usłyszała? Westchnienie ulgi, że tylko portfel, bo mogli złodzieje Milę uprowadzić i okupu zażądać widząc ile baba na bieżące zakupy ma przy sobie.

        Mnie zawsze zastanawiało skąd oni później mieli forsę na byczenie się w Łebie zaraz po tej finansowej katastrofie.
      • asiolek_z_poznania Re: co usłyszała Mila 03.07.23, 09:17
        kocynder napisała:


        > Ruganie za nieuwagę osoby okradzionej to, moim zdaniem, skrajne chamstwo. Tzw "
        > kieszonkowcy" zwykle mają ogromne doświadczenie, a często nie działają w pojedy
        > nkę. Więc gdyby komuś przyszło do głowy ruganie Mili za to, ze "dała się okraść
        > " to bym uznała, że to już buractwo level master.

        W punkt. Niebezpiecznie blisko do "sama się prosiła"...
        • ako17 Re: co usłyszała Mila 03.07.23, 15:37
          asiolek_z_poznania napisała:

          > kocynder napisała:
          >
          >
          > > Ruganie za nieuwagę osoby okradzionej to, moim zdaniem, skrajne chamstwo.
          > Tzw "
          > > kieszonkowcy" zwykle mają ogromne doświadczenie, a często nie działają w
          > pojedy
          > > nkę. Więc gdyby komuś przyszło do głowy ruganie Mili za to, ze "dała się
          > okraść
          > > " to bym uznała, że to już buractwo level master.
          >
          > W punkt. Niebezpiecznie blisko do "sama się prosiła"...

          ok, tylko ja nie pytałam o naszą ocenę takich reakcji, tylko o prawdopodobieństwo ich wystąpienia w tym konkretnym przypadku.
          • kocynder Re: co usłyszała Mila 03.07.23, 19:34
            A. Jeśli o prawdopodobieństwo, że w tym klanie ktokolwiek śmiałby za cokolwiek rugać Kostuche to jakby większa szansa na spotkanie Ygnaca z prawdziwym Yeti na środku Central Parku... ;)
            • ako17 Re: co usłyszała Mila 04.07.23, 11:57
              kocynder napisała:

              > A. Jeśli o prawdopodobieństwo, że w tym klanie ktokolwiek śmiałby za cokolwiek
              > rugać Kostuche to jakby większa szansa na spotkanie Ygnaca z prawdziwym Yeti na
              > środku Central Parku... ;)
              >

              Pewnie tak, ale raczej mi chodziło o taką delikatną wzmiankę, w stylu: "Milu, serce moje, może powinnaś trochę bardziej uważać. Ten świat dookoła jest taki straszny. No nic, poradzimy sobie, najważniejsze, że Tobie nic się nie stało (niektórzy złodzieje tramwajowi potrafią być brutalni).

              Ale w ogóle to chciałam przypomnieć reakcję na niezdaną maturę Patrycji. Jak by nie patrzył - nikt jej jakoś specjalnie nie pocieszał. Owszem, są istotne różnice w tych dwóch sytuacjach:
              - Patrycja nie zdała matury trochę na własne życzenie. Mila rzeczywiście mogła być bez szans wobec wyspecjalizowanych złoczyńców.
              - Niezdanie przez Pulpę matury miało realne konsekwencje tylko dla niej. Postradanie przez Milę pieniędzy miało realne konsekwencje dla całej Rodziny, łącznie z drobnymi dziatkami

              Oba te wydarzenia są mocno niepożądane w życiu. Jednak widząc reakcję na porażkę Patrycji zaczęłam się zastanawiać, czy Mila nie usłyszała aby jakiegoś subtelnego napomknienia. Chociaż - Patrycja to nie Mila, po niej można było trochę pocisnąć. Ale fakt, nikt jej nie zrobił karczemnej awantury pt. "wstyd przynosisz domowi".
              • kocynder Re: co usłyszała Mila 06.07.23, 21:59
                Ignac, żeby rzucić "Milu, serceż ty moje" musiałby odnotować, że kradzież pieniędzy to wydarzenie mające jakieś znaczenie. Czyli przyswoić, że: po pierwsze: Mila mogła przy tej okazji dostać w pusty łeb (pusty, bo nikt mi nie wmówi, że osoba mająca w głowie cokolwiek poza sznurkiem żeby uszy nie odpadły pakuje CAŁY hajs domowy do jednej portmonetki i lezie gdzieś w licho); po drugie: kradzież portmonetki oznacza brak pieniędzy, który to brak oznacza brak możliwości zakupienia kolejnego Plutarcha/Aureliusza a nawet ulubionej herbatki! Wówczas MOŻE by coś... Acz szczerze wątpię, dopóki herbatka się magicznie pojawia, to całą resztę jaśnie pan ma w nosie.
                Karczemnej awantury nikt, ale... Złośliwe komentarze są. Do Pulpy. Ale co ci przyszło do głowy, żeby porównywać te sytuacje?! Mila, jako guru sekty,. może wszystko i nie musi się tłumaczyć wyznawcom, a Pulpa jako wyznawca nawaliła, więc jej się złośliwości słusznie należały.
                • ako17 Re: co usłyszała Mila 06.07.23, 22:22
                  kocynder napisała:

                  Złośliwe komentarze są. Do Pulpy. Ale co ci pr
                  > zyszło do głowy, żeby porównywać te sytuacje?!

                  no nie wiem w sumie. Tak sobie pomyślałam, że to są jakieś niepożądane wydarzenia w życiu rodziny, która pragnie spokojności, utrzymania status quo i nienapotykania jakichkolwiek odstępstw od sytuacji standardowych w ich życiu (ewentualnie można przyjąć nowego członka - ten, który usprawni).

                  Mila, jako guru sekty,. może wsz
                  > ystko i nie musi się tłumaczyć wyznawcom, a Pulpa jako wyznawca nawaliła, więc
                  > jej się złośliwości słusznie należały.
                  >
                  Słusznie.
                  Tym niemniej, czy oblana matura Patrycji w jakikolwiek sposób wpłynęła-była na sq Rodziny? Coś im się mniej od tego herbatek zaparzyło? Czasu na czytanie Plutarcha ubyło? Miłego kurzu i abażurów zaczęło brakować?
                  Czepiam się, bo uważam, że postradanie środków na życie to jednak trochę istotna sprawa.
                  Tymczasem: seniorzy jado tam, gdzie mieli, córka z zakrzepem i niemowlem zostaje bez piniędzy i Męża. I tak jest najwyraźniej dobrze.
    • przymrozki Re: co usłyszała Mila 03.07.23, 10:17
      Na Roosevelta mieszkało wtedy pięć dorosłych osób: -Ignacy, pracownik biblioteki,
      -Mila, żona przy mężu nieosiągająca znaczniejszych dochodów,
      -Gabriela, pracownik naukowy na urlopie macierzyńskim (płatnym),
      -Grzegorz, pracownik naukowy na zagranicznym stypendium (raczej niebędący w tym czasie na urlopie bezpłatnym na UAM)
      -Natalia, studentka bez znaczniejszych dochodów.

      Skoro Gabriela pożyczała od Florka "mnóstwo forsy", Mila musiała stracić znaczną część wspólnego dochodu męża, córki i zięcia oraz wspólne oszczędności. Na dodatek wszystko to raczej jakoś na początku miesiąca - gdyby ktokolwiek z dorosłych był tuż przed wypłatą, nie potrzebowano by "mnóstwa forsy".

      Moim zdaniem, żeby ta historia miała w ogóle jakiś sens, Mila musiałaby stracić portmonetkę w drodze do miejsca, w którym miała wpłacić jakąs większą sumę np. zaliczkę na wakacje nad morzem (w 1994 roku byłby sens załatwiać to przekazem pocztowym) albo zwrot pieniędzy ukradzionych przez Laurę (wtedy Mila byłaby w drodze do szkoły Tygrysa). W takim układzie Florek zatem nie tyle uratował przed śmiercią głodową niepełnosprawną kobietę w połogu i troje jej dzieci, ile ocalił wakacje teściów (na które Borejkowie mogli odkładać kilka miesięcy, dlatego straty nie dało się pokryć z bieżących dochodów) albo honor rodziny (jeżeli chodziło o delikt Laury). Przy okazji tłumaczy to, czemu po tej niewyobrażalnej katastrofie finansowej jakimiś pieniędzmi na wypoczynek nad morzem dysponuje i Mila z Ignacym (którzy przecież w końcu wyjeżdżają mimo kradzieży i choroby Gabrieli), i Natalia, i Gabriela.

      Słabe punkty teorii - zaliczka na wakacja w sanatarium nie powinna być aż tak rujnująca dla budżetu, a w chwili, w której kradzież Laury wydała się świeżo, Mili już dawno nie było w Poznaniu.

      Wyjaśnienie alternatywne - Grzegorz nie był na żadnym stypendium, nie dokładał się do kosztów utrzymania (a może nawet generował koszty). Wtedy troje dzieci i studentkę utrzymywaliby wyłącznie Ignacy i Gaba. Jezeli Mila w drodze na większe zakupy straciłaby np. pół pensji męża, rodzina mogłaby potrzebować pożyczki.


      • bupu Re: co usłyszała Mila 03.07.23, 17:48
        przymrozki napisała:

        > Na Roosevelta mieszkało wtedy pięć dorosłych osób: -Ignacy, pracownik bibliotek
        > i,

        > Skoro Gabriela pożyczała od Florka "mnóstwo forsy", Mila musiała stracić znacz
        > ną część wspólnego dochodu męża, córki i zięcia oraz wspólne oszczędności. Na d
        > odatek wszystko to raczej jakoś na początku miesiąca - gdyby ktokolwiek z doros
        > łych był tuż przed wypłatą, nie potrzebowano by "mnóstwa forsy".
        >
        > Moim zdaniem, żeby ta historia miała w ogóle jakiś sens, Mila musiałaby stracić
        > portmonetkę w drodze do miejsca, w którym miała wpłacić jakąs większą sumę np.
        > zaliczkę na wakacje nad morzem (w 1994 roku byłby sens załatwiać to przekazem
        > pocztowym)

        Tyle, że najbliższy oddział poczty jest na Poznańskiej 27, 600 metrów od Roosevelta. Mila nie musiałaby się tłuc tam tramwajem.

        > albo zwrot pieniędzy ukradzionych przez Laurę (wtedy Mila byłaby w d
        > rodze do szkoły Tygrysa).

        Szkoła Tygrysa wg. DP znajdowała się o przecznicę za kościołem Dominikanów, czyli circa 700 metrów od Rusfelta. Też ten tramwaj na plaster potrzebny. W ogóle ten tramwaj bez sensu, nawet na zakupy, na Jeżycach sklepów było jak napluł nawet wtedy, targ jeżycki pod bokiem... Acz w sumie sensu nie ma za bardzo, że zakupów dla siedmiu osób miałaby dokonywać jedna drobna, chuda Milicja, przecież to waży, samo nie chodzi, a włazić z tobołami do tramwaju (wtedy miały strome schodki) to taka gimnastyka, że ja dziękuję.

        W takim układzie Florek zatem nie tyle uratował przed
        > śmiercią głodową niepełnosprawną kobietę w połogu i troje jej dzieci, ile ocal
        > ił wakacje teściów (na które Borejkowie mogli odkładać kilka miesięcy, dlatego
        > straty nie dało się pokryć z bieżących dochodów) albo honor rodziny (jeżeli cho
        > dziło o delikt Laury). Przy okazji tłumaczy to, czemu po tej niewyobrażalnej ka
        > tastrofie finansowej jakimiś pieniędzmi na wypoczynek nad morzem dysponuje i Mi
        > la z Ignacym (którzy przecież w końcu wyjeżdżają mimo kradzieży i choroby Gabri
        > eli), i Natalia, i Gabriela.

        Gaba sypie kasą z tego, co pozyczyła od Flora, nie z zasobów własnych.

        • przymrozki Re: co usłyszała Mila 03.07.23, 19:50
          bupu napisała:


          > Tyle, że najbliższy oddział poczty jest na Poznańskiej 27, 600 metrów od Roosev
          > elta. Mila nie musiałaby się tłuc tam tramwajem.

          >
          > Szkoła Tygrysa wg. DP znajdowała się o przecznicę za kościołem Dominikanów, czy
          > li circa 700 metrów od Rusfelta. Też ten tramwaj na plaster potrzebny. W ogóle
          > ten tramwaj bez sensu, nawet na zakupy, na Jeżycach sklepów było jak napluł naw
          > et wtedy, targ jeżycki pod bokiem... Acz w sumie sensu nie ma za bardzo, że zak
          > upów dla siedmiu osób miałaby dokonywać jedna drobna, chuda Milicja, przecież t
          > o waży, samo nie chodzi, a włazić z tobołami do tramwaju (wtedy miały strome sc
          > hodki) to taka gimnastyka, że ja dziękuję.

          Z drugiej strony, Laura ze szkoły na dworzec jechała autobusem.

          Ewentualnie Mila płaciła za ten wypoczynek bezpośrednio u organizatora. Coś mi się majaczy, że Orbis miał w ofercie sanatoria.


          > Gaba sypie kasą z tego, co pozyczyła od Flora, nie z zasobów własnych.

          Zapewne tak właśnie było, ale to właśnie świadczy o tym, że pożyczka była na cele zbytkowe, nie podstawowe utrzymanie. Gaba "sypnęła groszem" dosyć chętnie i w ogóle nie martwiła się, że odłączą im przez to prąd albo nie starczy jej na jedzenie.
          • asiolek_z_poznania Re: co usłyszała Mila 04.07.23, 09:35
            przymrozki napisała:


            > Z drugiej strony, Laura ze szkoły na dworzec jechała autobusem.

            I prawidłowo, ten dworzec wcale nie jest tak blisko z Roosevelta, jak może wynikać z opisów, a od szkoły jest jeszcze dalej. Oczywiście jak najbardziej można iść piechotą, nie jest to żaden wysiłek, ale Laura wybierała się do Torunia i zapewne chciała znaleźć się na dworcu jak najszybciej.
        • asiolek_z_poznania Re: co usłyszała Mila 04.07.23, 09:33
          > Szkoła Tygrysa wg. DP znajdowała się o przecznicę za kościołem Dominikanów, czyli circa 700 metrów od
          > Rusfelta. Też ten tramwaj na plaster potrzebny.

          Koło tej szkoły w ogóle tramwaj nie jeździ, Mila musiałaby jechać naokoło, a potem i tak drałować z buta mniej więcej taką odległość, jak z Rusfelta do szkoły. Bez sensu.
      • mika_p Re: co usłyszała Mila 03.07.23, 19:02
        > -Gabriela, pracownik naukowy na urlopie macierzyńskim (płatnym),

        Obawiam się, że nie. Wtedy było chyba 16 tygodni na pierwsze dziecko i 20 na kolejne. Pod koniec czerwca może wybierała zaległy urlop wypoczynkowy.
        Ciekawe, co z wychowawczym. W sensie czy jakieś pieniądze się jej należały. Bo Gabogrzesie to nie była rodzina 2+3, tylko 2+4. Elka miała 20 lat, zapewne studiowała, była zatem na utrzymaniu tatusia
        • przymrozki Re: co usłyszała Mila 03.07.23, 19:45
          mika_p napisała:

          > Obawiam się, że nie. Wtedy było chyba 16 tygodni na pierwsze dziecko i 20 na ko
          > lejne.

          A Ignaś miał więcej niż 20 tygodni? Zresztą, nawet jeżeli miał, Gaba była na płatnym zwolnieniu lekarskim z powodu zakrzepicy. Tak czy siak, osiągała dochód.

      • julian_arden Re: co usłyszała Mila 03.07.23, 19:08
        przymrozki napisała:

        > Na Roosevelta mieszkało wtedy pięć dorosłych osób: -Ignacy, pracownik bibliotek
        > i,
        > -Mila, żona przy mężu nieosiągająca znaczniejszych dochodów,
        > -Gabriela, pracownik naukowy na urlopie macierzyńskim (płatnym),
        > -Grzegorz, pracownik naukowy na zagranicznym stypendium (raczej niebędący w tym
        > czasie na urlopie bezpłatnym na UAM)
        > -Natalia, studentka bez znaczniejszych dochodów.
        [...]

        Muszę wspomnieć, że kiedy byłem na zagranicznym stypendium, to mój instytut na ten okres taktownie przestał płacić mi pensję.
        • przymrozki Re: co usłyszała Mila 03.07.23, 20:16
          Jeżeli Grzegorz, mając na utrzymaniu córkę studentkę, kilkumiesięcznego syna i dwie nieletnie pasierbice, zgodził się na układ, w którym przez pół roku nie osiąga żadnego dochodu, zostawia ciężko chorą żonę w połogu na łasce siostry (ciężarnej młodej lekarki) i znika z życia rodzinnego po to tylko, żeby po powrocie z prestiżowego stypendium w dalszym ciągu być jedynym klepiącym biedę informatykiem w tej części świata, to Grzegorz był fują i fubrawcem gorszym niż Fryderyk Schoppe.
          • bupu Re: co usłyszała Mila 03.07.23, 22:10
            przymrozki napisała:

            > Jeżeli Grzegorz, mając na utrzymaniu córkę studentkę, kilkumiesięcznego syna i
            > dwie nieletnie pasierbice, zgodził się na układ, w którym przez pół roku nie os
            > iąga żadnego dochodu, zostawia ciężko chorą żonę w połogu na łasce siostry (cię
            > żarnej młodej lekarki) i znika z życia rodzinnego po to tylko, żeby po powrocie
            > z prestiżowego stypendium w dalszym ciągu być jedynym klepiącym biedę informat
            > ykiem w tej części świata, to Grzegorz był fują i fubrawcem gorszym niż Frydery
            > k Schoppe.


            Dodajmy, że typ, który będąc informatykiem w latach 90 klepał biedę, musiał być albo patentowanym nierobem, albo galwanizowanym idiotą.
            • przymrozki Re: co usłyszała Mila 04.07.23, 08:54
              bupu napisała:

              > Dodajmy, że typ, który będąc informatykiem w latach 90 klepał biedę, musiał być
              > albo patentowanym nierobem, albo galwanizowanym idiotą.

              A on do tego wszystkiego jeszcze, najwyraźniej, znał angielski przynajmniej na poziomie komunikatywnym oraz miał, to już niewątpliwie, wykształcenie wyższe.
              W 1994 roku samo to wystarczało do podjęcia pracy menadżera w jakiejś wchodzącej na polski rynek międzynarodowej korporacji.
              • julian_arden Re: co usłyszała Mila 06.07.23, 18:58
                przymrozki napisała:

                [...]
                > A on do tego wszystkiego jeszcze, najwyraźniej, znał angielski przynajmniej na
                > poziomie komunikatywnym oraz miał, to już niewątpliwie, wykształcenie wyższe.
                > W 1994 roku samo to wystarczało do podjęcia pracy menadżera w jakiejś wchodzące
                > j na polski rynek międzynarodowej korporacji.

                Brzydził się ich przeklętymi szeklami, tylko misja nauczania studentów, jak się włącza komputer, była warta jego poświęcenia.
          • ako17 Re: co usłyszała Mila 04.07.23, 12:02
            przymrozki napisała:

            > Jeżeli Grzegorz, mając na utrzymaniu córkę studentkę, kilkumiesięcznego syna i
            > dwie nieletnie pasierbice, zgodził się na układ, w którym przez pół roku nie os
            > iąga żadnego dochodu, zostawia ciężko chorą żonę w połogu na łasce siostry (cię
            > żarnej młodej lekarki) i znika z życia rodzinnego po to tylko, żeby po powrocie
            > z prestiżowego stypendium w dalszym ciągu być jedynym klepiącym biedę informat
            > ykiem w tej części świata, to Grzegorz był fują i fubrawcem gorszym niż Frydery
            > k Schoppe.

            A no właśnie. Dlatego rozkminy pt. "czyich pieniędzy akurat Mila nie miała w portmonetce" są dla mnie trochę od czapki. Nawet jeśli Grzegorz na tym stypendium nie przysyłał kasy domowi (bo wtedy nie było przekazów internetowych, albo stypendium było bezpłatne), a Gaba nie zarabiała, bo była na bezpłatnym urlopie wychowawczym, to na litość, oni musieli mieć jakieś pieniądze na życie. Nie mogło być tak, że se Grześ wyjeżdża na parę miesięcy, podczas których jego połowica i czwórka dzieci rodzonych tudzież przysposobionych nie ma środków do życia.
    • tt-tka Re: co usłyszała Mila 12.11.23, 12:21
      Dopisze to, co juz zaznaczono - po tej kradziezy Milicja z Ygnacem wybywa i wyglada na to, ze na caluski czerwiec. Nawet jesli sanatorium oplacila wczesniej, to na przejazd i pobyt jakas gotowke wypadaloby miec.
      Ergo - Milicji ukradzino gabowe/grzesiowe pieniadze. Ona swoje i ignacowe ma zaszparowane i nie da. Niech sie chora, lezaca "z fascynujaco brzydka noga" corka sama martwi o swoje pyziacze nasienia.
      Znaczy to rowniez, ze nikt tam nie mial zadnych oszczednosci, bo jednak osoba okradziona z gotowki normalnie maszeruje na poczte i wyjmuje z ksiazeczki (wtedy, znaczy) to, co tam ma, zeby choc na biezace zakupy bylo.

      Zastanawiano sie juz kiedys, dlaczego pozyczano akurat od Florka - on jest studentem lub swiezo po studiach, a tez swiezo po slubie, kasa nie powinien smierdziec. Czy padla odpowiedz, ktos wie ?
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: co usłyszała Mila 12.11.23, 13:37
        tt-tka napisała:

        > Dopisze to, co juz zaznaczono - po tej kradziezy Milicja z Ygnacem wybyw
        > a i wyglada na to, ze na caluski czerwiec. Nawet jesli sanatorium oplacila wcze
        > sniej, to na przejazd i pobyt jakas gotowke wypadaloby miec.
        > Ergo - Milicji ukradzino gabowe/grzesiowe pieniadze. Ona swoje i ignacowe ma za
        > szparowane i nie da. Niech sie chora, lezaca "z fascynujaco brzydka noga" corka
        > sama martwi o swoje pyziacze nasienia.
        > Znaczy to rowniez, ze nikt tam nie mial zadnych oszczednosci, bo jednak osoba o
        > kradziona z gotowki normalnie maszeruje na poczte i wyjmuje z ksiazeczki (wtedy
        > , znaczy) to, co tam ma, zeby choc na biezace zakupy bylo.


        Z tego wynika, że Grzybostwo co miesiąc oddaje w zębach wszystkie zarobione pieniądze matce/teściowej, która ewentualnie wydziela im z tego kieszonkowe.
        Serio, osoba czytająca to pierwszy raz, nieznająca sytuacji zawodowej Strybów, zrozumiałaby, że oboje są bezrobotni i żyją u starych dlatego, że są na ich stałym utrzyamniu.


        >
        > Zastanawiano sie juz kiedys, dlaczego pozyczano akurat od Florka - on jest stud
        > entem lub swiezo po studiach, a tez swiezo po slubie, kasa nie powinien smierdz
        > iec. Czy padla odpowiedz, ktos wie ?
        >

        Alimenty od tego co się rozwiódł się znalazły!
        • mircja Re: co usłyszała Mila 12.11.23, 14:53
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


          > Alimenty od tego co się rozwiódł się znalazły!
          >
          >
          Albo spadek po nim.
      • bupu Re: co usłyszała Mila 12.11.23, 15:41
        tt-tka napisała:


        > Zastanawiano sie juz kiedys, dlaczego pozyczano akurat od Florka - on jest stud
        > entem lub swiezo po studiach, a tez swiezo po slubie, kasa nie powinien smierdz
        > iec. Czy padla odpowiedz, ktos wie ?

        No jak, Flobry jest wprawdzie studentem, ale jest także bizmesmemem od kwiaciarni. Więc owszem, opływa w te piniążki, szczególnie, że mieszkając wciąż na zapleczu kwiaciarni oszczędza na czynszu.
        • tt-tka Re: co usłyszała Mila 12.11.23, 17:42
          A on nie udal sie ze swiezo poslubiona malzonka na wlasne wywczasy w tym czasie ? tez troche grosza na to trzeba...
          • bupu Re: co usłyszała Mila 12.11.23, 17:47
            tt-tka napisała:

            > A on nie udal sie ze swiezo poslubiona malzonka na wlasne wywczasy w tym czasie
            > ? tez troche grosza na to trzeba...
            >

            Na szlajanie się po podpoznańskich bagnach? Niekoniecznie.
            • tt-tka Re: co usłyszała Mila 12.11.23, 18:10
              Nocleg/i, jedzenie (a Pulpa zawsze byla zarloczna), troche to jednak kosztuje.
        • k4ngur_rudy Re: co usłyszała Mila 12.11.23, 18:45
          bupu napisała:

          >
          > No jak, Flobry jest wprawdzie studentem, ale jest także bizmesmemem od kwiaciar
          > ni. Więc owszem, opływa w te piniążki, szczególnie, że mieszkając wciąż na zap
          > leczu kwiaciarni oszczędza na czynszu.
          >
          >
          Nie zapominajmy, że w przekonaniu autorki każdy, kto ma własny biznes, opływa w gotówkę. Jedynie u ideowców na państwowych posadach stale kiepsko z kasą.
      • kocynder Re: co usłyszała Mila 12.11.23, 20:12
        Dodajmy, że to są już czasy, kiedy Burek kala sceny teatrów swoimi jednoaktówkami...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka