tajna_kryjowka_pyziaka
26.06.24, 13:04
Zauważyliście, że jeżycjadowe zmarłe żony i matki, nie dość, że są anonimowe (nawet wdowcy po nich wydają się nie znać ich personaliów), to jeszcze nie wiadomo na co właściwie zmarły? Mamy tu żonę Wąsława Obwisłego, żonę Podgrzybka Sałacianego, w sumie jego matka też by się załapała, choć nie jest anonimowa (w N pada imię Helena).
O ile nie wiemy w jakim wieku zeszła pani Metodowa (być może i w stosownym), o tyle Grzybowa i Wąsowa zstąpiły z tego padołu podejrzanie młodo (nie wierzę, że rodziły te dzieci w wieku odpowiednim do śmierci naturalnej). Akcja dzieje się w czasach, kiedy zgony przy porodach od dawna już nie były normą i umierało się "na coś". A tu ani z ust narratora, ani z wąsów, ani z brody żadna konkretna przyczyna śmierci nie padła. Elka i Belka również milczą na temat swoich rodzicielek.
Pani Jankowiakowa też chyba była w tej kwestii dość tajemnicza, ale jej śmierć przynajmniej usprawiedliwiał wiek.
Nawet Ewa Jedwabińska, choć jest postacią z krwi i kości, a nie tylko doczepką uzasadniającą istnienie dziecka, załapuje się do tego dziwnego trendu. W jej przypadku padły informacje wybitnie konkretne w porównaniu do wcześniej wymienionych pań - bardzo zdawkowe wzmianki, że chorowała. A na co, to już nie łaska napisać?
Nie żeby to było jakoś super ważne dla fabuły, ale zawsze to jakiś element realizmu, a nie czysto disnejowska klisza nieżyjącej mamusi.