tajna_kryjowka_pyziaka
25.08.24, 12:41
W Jeżycjadzie, nawet jak na cykl dla młodzieży, jest całkiem spory odsetek bohaterów posługujących się pseudonimami. Niniejszym podejmuję się próby skatalogowania ich!
Wstępnie podzieliłabym je na:
• odnazwiskowe/odimienne:
- Cielęcina
- Żaczek
- Robrojek
- Kreska
- Bebe i Kozio (liczone jako ksywki, bo nie są to typowe zdrobnienia od ich imion, z analogicznych powodów nie wpisuję tu Wolfiego)
- Podeszwa
- Denty
Można dodać też podkategorię nazwisk pełniących funkcję ksywek: Hajduk, Pyziak, Trolla, Dziuba, Janicka
• odwyglądowe:
- Truskawa
- Dambo
- Nutria
- Pulpecja
- Pyza
- Żaba
- znów Denty (w CZ jest powiedziane, że pochodzi zarówno od imienia nosiciela, jak i od jego charakterystycznego aparatu. Nie żeby kolega miał więcej cech szczególnych, hyhy)
Podkategoria przypadkowego dopasowania do wyglądu mimo innej genezy: Tygrys
• od… całokształtowe?
Nie wiem gdzie upatrywać się genezy Miągwy, Lelosia i Lotofagasa, może wy coś wymyślicie.
W ogóle rodzina Borejków to ciekawy przypadek w kwestii pseudonimów, bo u nich przeważnie wymyśla się je odnośnie “niedoskonałości” ich nosicieli - Nutria bo ma wielkie zęby, Pulpecja i Pyza bo pucołowate… Zazdroszczę wszystkim trzem ogromnego dystansu do siebie - mi by było przykro, gdyby bliscy kojarzyli mnie przede wszystkim z moimi mankamentami w urodzie.
“Tygrys” to niezły ewenement, bo ze wszystkich rodzinnych przezwisk jako jedyne nie zostało nadane przez osoby trzecie - Larwa sama się tak nazwała po lekturze “Kubusia Puchatka” i, mimo dezaprobaty rodowej matriarchy, przyjęło się. I ma nieprzypadkowe ukryte znaczenie, które już wcześniej zostało dostrzeżone w innym wątku- w oryginalnej książce Tygrys odnajduje “to, co Tygrysy lubią najbardziej” w byciu karmionym tranem przez Kangurzycę, tak jakby był jej dzieckiem na równi z Maleństwem. Widać tu analogię do żebrającej o uwagę dorosłych Larwy.
W ogóle pseudonimy nadawane sobie samemu wydają się być w Jeżycjadzie domeną dzieci nieszczęśliwych w swoich domach, jako swego rodzaju manifestacja ich potrzeb - sama ukuła swój alias (żeby nie powiedzieć alter ego) również Aurelia Jedwabińska vel Genowefa [wstaw dowolną spółgłoskę]ompke.
Nigdy nie mogłam rozszyfrować czy te ciągłe zmiany początku nazwiska wynikają z tego, że ona po prostu zapomina poprzednich wersji, czy był w tym jakiś cel. W każdym razie nie mam pojęcia jak ją skategoryzować.
Mamy też w cyklu motyw w stylu Tyriona Lannistera - bohater “przyjmuje” nadane mu prześmiewcze przezwisko i sam zaczyna się nim przedstawiać (Dambo, Robrojek, Żaba).
Wychodzi na to, że niektóre ksywki są bardziej znaczące niż się wydają. Zapraszam do uzupełniania i modyfikacji listy!