dziwoptak
29.09.24, 07:54
Już wiem, kiedy Pyziak kradł i kłamał, oraz dlaczego objawił się na ślubie Laury!
Primo, Janusz, sprytnie ucharakteryzowany, był owym tajemniczym złodziejem korków z OWR. Doszedł bowiem do wniosku, że podwędzając bezpieczniki dorobi się lepiej, niż cała rodzina Borejków razem wzięta. Wyprawa do Australii była, rzecz jasna, jednym wielkim stekiem bzdur, podobnie podrobiony list, który Janusz wysłał, zarobiwszy już godziwą sumkę na podprowadzaniu bezpieczników. W ciemnościach nocy charakteryzacja zrobiła swoje i Gabriela nie rozpoznała Pyziaka. Treść telegramu Janusz zna dlatego, że śledził Gabrielę na poczcie, zaś urzędniczka powiada, że jego odpowiedź przyszła aż z Australii skutkiem zwykłego przekupstwa – za ten drobny akt minięcia się z prawdą Janusz obiecał jej dolę ze sprzedaży na czarnym rynku następnej partii bezpieczników.
Secundo, myślę, że Laura i Janusz mogli ukartować jego przyjazd na jej ślub, podobnie jak uprowadzenie sukni oraz sam jej wygląd. Janusz i Bernard mają za zadanie zrujnować ślub i tym samym nie pozwolić na oddanie Laury w ręce Lisa Fidelisa. Laura zatem pokazuje się rodzinie w najgorszej możliwej fryzurze i z okropnym makijażem, suknią zaś nie przejmuje się w ogóle. Bernard najpierw dostarcza zielony tort dużo za wcześnie, później zaś wywozi suknię Laury i oznajmia przez telefon, że nie odda jej przed Sylwestrem. Gdyby jednak to wszystko zawiodło, Janusz bohatersko ładuje w siebie kolejne dawki kawy, mając nadzieję, że swoją tachykardią wywoła zamieszanie i doprowadzi do dramatycznego, ale skutecznego zatrzymania ślubu. Rzecz jasna, dzielne te próby spełzają na niczym. Laura trafia w objęcia autorytatywnego Adama, któremu humoru nie psuje nawet ostatnia złośliwość Bernarda w postaci jadowitego tortu. Janusz, w poczuciu winy, odjeżdża do Berlina, przedtem zrywając ostateczną resztówkę kontaktu z Gabrielą. Zły bohater ostatecznie zwyciężył.