Dodaj do ulubionych

Ignac Borejko a esperanto

19.11.24, 16:49
Wpadła mi do głowy myśl o tym, co Ignacy mógłby sądzić o esperanto. Gdyby ktoś go o to zapytał, np. Rojek, albo Fryc, albo, nie wiem - Agnieszka podczas gry w dixit?

Zakładam przy tym, że wie, iż coś takiego istnieje.

Czy doceniłby fakt, że nawiązuje do jego ukochanej, starożytnej łaciny?
Że został stworzony by ludzie różnych nacji mogli się porozumiewać? Czy to żadna wartość w jego oczach (co go obchodzi czy ludzie różnych nacji się porozumiewają?)?
Czy bolałby nad faktem, że jednak esperanto nie stało się powszechnym językiem międzynarodowym, a jest nim znielubiany przez Seniora angielski?
A może znalazłby jakiś powód, dla którego mógłby potępić i esperanto i jego twórcę (Marek Aureliusz nie potrzebował esperanto, mówił po łacinie i sypiał na prostym łożu, krytym skórą) - np. jego uproszczone reguły gramatyczne i związane z tym podejrzenie, że to język dla leniwych?
Obserwuj wątek
    • minerwamcg Re: Ignac Borejko a esperanto 19.11.24, 17:09
      Mam wrażenie, że wie o esperanto mniej więcej tyle, ile człowiek starej daty z humanistycznym wykształceniem. Czytał gdzieś o Zamenhofie i jego idei, może nawet pamięta skądś hasło "esperanto zbliża narody" i ciekawostkę, że wszystkie rzeczowniki kończą się na o, coś wie o ruchu esperantystów, za jego młodości znacznie prężniejszym, dającym w czasach komunistycznej izolacji jakąś namiastkę kontaktów ze światem... no, myślę, że coś tam wie. Podejrzewam, że znacznie chętniej przyjąłby esperanto w roli lingua franca, niż "ten okropny angielski".
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ignac Borejko a esperanto 19.11.24, 17:10
      Ooo, bardzo ciekawy pomysł!

      Jeszcze możnaby się zastanowić jaką rolę w tych procesach wewnątrzignacowych odegrałby postępujący klasizm Borejków i ich wyższosciowe izolowanie się. Czy esperanto byłoby w oczach Ignacjusza szlachetniejszą i bardziej inteligencką formą komunikacji międzynarodowej niż angielski, w sam raz do snobowania się, czy, jako język uniwersalny, narzędzie propagandy lenistwa i zatracania kultury narodowej?
      • ako17 Re: Ignac Borejko a esperanto 20.11.24, 13:11
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Ooo, bardzo ciekawy pomysł!
        >
        > Jeszcze możnaby się zastanowić jaką rolę w tych procesach wewnątrzignacowych od
        > egrałby postępujący klasizm Borejków i ich wyższosciowe izolowanie się. Czy esp
        > eranto byłoby w oczach Ignacjusza szlachetniejszą i bardziej inteligencką formą
        > komunikacji międzynarodowej niż angielski, w sam raz do snobowania się, czy, j
        > ako język uniwersalny, narzędzie propagandy lenistwa i zatracania kultury narod
        > owej?
        >

        Właśnie o to mi chodziło! IB staje się tak irracjonalny i urwany z choinki w swoich przemyśleniach i wykładach, że naprawdę trudno powiedzieć, co on by o tym myślał.
        Na pewno się zgodzę, że uważałby iż lepsze esperanto, niż angielszczyzna.
        Ale co dalej?

        Tak jak pisałam wcześniej - mógłby np. uważać, że za mało gramatyki, więc to język dla leni i matołów. Dlaczego nie wskrzesić prawdziwie pięknego, klasycznego języka łacińskiego?
        Teraz Ty wskazałaś, że mógłby to potraktować jako zatracanie kultury narodowej, dyktat globalizacji nad interesem państwowym (wiem, że tu mogę przesadzać w doborze słów, ale rozumiecie, o co chodzi?).

        A może właśnie uważałby zjednoczenie całego myślącego świata pod sztandarem języka wywodzącego się z łaciny za piękną ideę, dzięki której wszyscy inteligenci, bez względu na kraj i kontynent, mogą się porozumieć?

        On ma takie pokrętne sposoby myślenia, że każda z tych opcji jest IMHO możliwa.
        Łącznie z zupełną obojętnością, bo co go to może obchodzić? On się ze swoją rodziną porozumiewa poprawną polszczyzną, a z nikim więcej nie potrzebuje.
        • tt-tka Re: Ignac Borejko a esperanto 20.11.24, 13:55
          ako17 napisała:

          > On ma takie pokrętne sposoby myślenia, że każda z tych opcji jest IMHO możliwa.
          > Łącznie z zupełną obojętnością, bo co go to może obchodzić? On się ze swoją rod
          > ziną porozumiewa poprawną polszczyzną, a z nikim więcej nie potrzebuje.
          >
          >


          Otoz. te wersje znajduje najbardziej prawdopodobna.Ygnacemu inni sa zbedni, a rodzine wytresowal co do wyzszosci laciny nad wszystkim innym. To po co mu esperanto ?

          PS Ygnac, inni zreszta tez, jest calkowicie ideoodporny. Nie obchodzi, nie dotyczy. Sadze, ze idea jezyka, wspolnego jezyka ludzkosci (a co na esperanto Azjaci, Afrykanie i ci wszyscy, ktorym u korzeni nie lezy lacina ?) jak kazda inna idea zostalaby przez w/w starannie olana, a moze i wysmiana.
          • ako17 Re: Ignac Borejko a esperanto 20.11.24, 21:04
            tt-tka napisała:

            Ygnac, inni zreszta tez, jest calkowicie ideoodporny. Nie obchodzi, nie doty
            > czy. Sadze, ze idea jezyka, wspolnego jezyka ludzkosci (a co na esperanto Azjac
            > i, Afrykanie i ci wszyscy, ktorym u korzeni nie lezy lacina ?) jak kazda inna i
            > dea zostalaby przez w/w starannie olana, a moze i wysmiana.
            >
            olana - rozumiem.
            Ale czemu wyśmiana? Jakieś znalazłby argumenta? Nawet nie mówię o porządnie przemyślanych, ideowych i zgodnych z jego światopoglądem (BTW - kolejne wyzwanie. Możemy się pokusić o jego opis? Tego światopoglądu?), tylko tak po prostu rzucone teksty w rozmowach z wnukami, zięciami, czy kolejnymi narzeczonymi wnuków, żeby się okazać typem-co-na-każdy-temat-ma-swoje-własne-zdanie?
            • tt-tka Re: Ignac Borejko a esperanto 20.11.24, 22:14
              Argumenty znalazlby zapewne na poziomie "seks, seks" w rozmowie z Frycem.
              A dlatego, ze on wysmiewa/deprecjonuje/zabrania wszystkiego tego, co JEMU jest zbedne.


              Co do swiatopogladu - imo on niczego takiego nie ma, nikt tam tego nie ma, a jesli ma, to starannie sie z tym kryje. Pamietam, jak porownalas kiedys Lilke (Sloneczniki) z Laura, pierwszym argumentem przeciw, ktory mi sie nasunal, byly wlasnie kwestie swiatopogladowe, ich poszukiwanie i tworzenie przez Lilke i calkowita nieobecnosc tegoz u Laury
              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ignac Borejko a esperanto 20.11.24, 23:54
                tt-tka napisała:

                > Argumenty znalazlby zapewne na poziomie "seks, seks" w rozmowie z Frycem.
                > A dlatego, ze on wysmiewa/deprecjonuje/zabrania wszystkiego tego, co JEMU jest
                > zbedne.
                >
                >

                Dokładnie ten przykład przyszedł mi do głowy! Tylko nie byłam pewna jak to ubrać w słowa. Poza tym co napisałaś, jeszcze wydaje mi się, że Ignac wykorzystuje takie okazje by dać popis elokwencji i nakarmić swoje ego - że on taki mądry i światły, bo taki epicki monolog wysmażył.
                Podobna sytuacja zaszła w Kalamburce przy ognisku, jak nadawał o upadających imperiach, "miażdżąc" Zbysława. Podczas gdy ten pewnie się zastanawiał czego kolega się nawąchał i po co w ogóle go wzięli ze sobą.

                > Co do swiatopogladu - imo on niczego takiego nie ma, nikt tam tego nie ma, a je
                > sli ma, to starannie sie z tym kryje. Pamietam, jak porownalas kiedys Lilke (Sl
                > oneczniki) z Laura, pierwszym argumentem przeciw, ktory mi sie nasunal, byly wl
                > asnie kwestie swiatopogladowe, ich poszukiwanie i tworzenie przez Lilke i calko
                > wita nieobecnosc tegoz u Laury
                >

                Za czasów Starej Dobrej co poniektórzy próbowali mieć, nawet trochę wokół tego kręciła do fabuła niektórych tomów (Kłamczucha, KK, IS). Tymczasem ich dzieci to jakaś porażka. Nawet jak ktoś ma jakieś konkretne poglądy, to są nie tyle jego własne, co bezkrytycznie spapugowane od dorosłych (IGS, Józin, Nora).
                • tt-tka Re: Ignac Borejko a esperanto 21.11.24, 09:26
                  tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                  > >
                  >
                  > Dokładnie ten przykład przyszedł mi do głowy! Tylko nie byłam pewna jak to ubra
                  > ć w słowa. Poza tym co napisałaś, jeszcze wydaje mi się, że Ignac wykorzystuje
                  > takie okazje by dać popis elokwencji i nakarmić swoje ego - że on taki mądry i
                  > światły, bo taki epicki monolog wysmażył.
                  > Podobna sytuacja zaszła w Kalamburce przy ognisku, jak nadawał o upadających im
                  > periach, "miażdżąc" Zbysława. Podczas gdy ten pewnie się zastanawiał czego kole
                  > ga się nawąchał i po co w ogóle go wzięli ze sobą.

                  Dokladnie ! jemu chodzi o popisy, nie o argumenty, a tym mniej o meritum. W ogole nie interesuje go, co dyskutant ma do powiedzenia, on ma byc gora, przy czym to bycie gora polega na zagadaniu dyskutanta, nie na przekonaniu go czy obaleniu jego rozumowania.
                • greta_herbst Re: Ignac Borejko a esperanto 21.11.24, 12:16
                  > Nawet jak ktoś ma jakieś konkretne poglądy, to są nie tyle jego własne, co bezkrytycznie spapugowane od dorosłych (IGS, Józin, Nora).

                  Ja mam wrażenie, że wszyscy w Neo mają tylko jeden, jedyny pogląd, a mianowicie "cała reszta świata jest podła i brudna i należy się od niej izolować."
                  Śmieszyłaby mnie Nora w wieku lat szesnastu oburzająca się że seks w filmie, gdyby nie to że jest to tak żałosne, że płakać się chce.

                  Co oni poszli oglądać, swoją drogą? Aż sprawdziłam datę, 2018, czyli co, "Planeta Singli"? Lol. Był też wtedy w kinach "Kler," mógłby Norę faktycznie zszokować, ale niekoniecznie seksem. Ale ale, 2018 to data wydania książki, powiedzmy że pisana była przez rok poprzedni, spójrzmy więc też na to co dawali w kinach w 2017... Myślicie że tym przeseksualizowanym filmem był biopic o Wisłockiej? :D
              • ako17 Re: Ignac Borejko a esperanto 21.11.24, 15:13
                tt-tka napisała:

                > Argumenty znalazlby zapewne na poziomie "seks, seks"

                Kocham <3


                > Co do swiatopogladu - imo on niczego takiego nie ma, nikt tam tego nie ma, a je
                > sli ma, to starannie sie z tym kryje. Pamietam, jak porownalas kiedys Lilke (Sl
                > oneczniki) z Laura,

                jako żywo, to nie byłam ja!!! Co to za inkryminacje?

                pierwszym argumentem przeciw, ktory mi sie nasunal, byly wl
                > asnie kwestie swiatopogladowe, ich poszukiwanie i tworzenie przez Lilke i calko
                > wita nieobecnosc tegoz u Laury

                światopogląd Laury jest taki, że nie należy uprawiać słowa "seks, seks" przed ślubem.
                • ako17 Re: Ignac Borejko a esperanto 21.11.24, 16:12
                  ako17 napisała:

                  > tt-tka napisała:

                  Pamietam, jak porownalas kiedys Lil
                  > ke (Sl
                  > > oneczniki) z Laura,
                  >
                  > jako żywo, to nie byłam ja!!! Co to za inkryminacje?
                  forum.gazeta.pl/forum/w,25788,169140994,169140994,Laura_a_Lilka_ze_Slonecznikow_.html
                  tu jest ten wątek i muszę przyznać, że faktycznie, nick dosyć podobny :)
                • tt-tka Re: Ignac Borejko a esperanto 21.11.24, 17:45
                  ako17 napisała:


                  Pamietam, jak porownalas kiedys Lil
                  > ke (Sl
                  > > oneczniki) z Laura,
                  >
                  > jako żywo, to nie byłam ja!!! Co to za inkryminacje?

                  PSZPRSZM.
                  to rzeczywiscie kto inny, a ja powinnam byla sprawdzic zamiast inkryminowac :)
                  jeszcze raz bardzobardzo pszprszm !
            • azalia02 Re: Ignac Borejko a esperanto 22.11.24, 00:17
              ako17 napisała:


              > Ale czemu wyśmiana? Jakieś znalazłby argumenta? Nawet nie mówię o porządnie prz
              > emyślanych, ideowych i zgodnych z jego światopoglądem [...] tylko tak po prostu rzuco
              > ne teksty w rozmowach z wnukami, zięciami, czy kolejnymi narzeczonymi wnuków, ż
              > eby się okazać typem-co-na-każdy-temat-ma-swoje-własne-zdanie?
              >
              >
              Myślę, że idea esperanto może nie zostałaby wyśmiana przez Ignacego, ale na pewno zlekceważona. A jako argument mogłyby paść argumenty typu: czy w tym języku powstały dzieła, które można porównać z twórczością Cycerona, Seneki, Marka Aureliusza? Jacyż to myśliciele piszą w esperanto, kto będzie chciał ich czytać za dwa tysiące lat? Czy ktokolwiek stworzył w esperanto strofy godne Eneidy?

              A tak BTW - przyczyną słabego rozpowszechnienia esperanto jest m.in. brak zaplecza kulturowego. Jeżeli weźmiemy pod uwagę całość piśmiennictwa, to poza podręcznikami i artykułami w czasopismach prowadzonych przez związki esperantystów oraz krótkimi tekstami pisanymi w celach edukacyjnych, literatura piękna musiała być tłumaczona z innych języków. Istnieją wprawdzie powieści i zbiory opowiadań pisane oryginalnie w esperanto, ale konia zrzędę i czarną owcę można dać temu, kto kojarzy jakieś tytuły i ich autorów (o ile sam nie jest zapalonym esperantystą). Języki naturalne, nawet wymarłe, bardzo skomplikowane albo używane przez niezbyt liczną grupę ludzi, mają swoją bazę kulturową. Szkocki gaelicki, cornish, baskijski, suahili, tuareski? Za każdym kryje się jakaś historia, obyczajowość, wierzenia, legendy, pieśni, realne życie grupy etnicznej albo narodu. Zainteresowanie jakąś kulturą albo choćby jej fragmentem może sprawić, że zaczniemy się uczyć języka (w czasach PRL motywacją do nauki angielskiego była czasem chęć zrozumienia, o czym śpiewają Beatlesi albo Rolling Stonesi). Esperanto jest pozbawione tej bazy, dlatego pomimo prostoty gramatycznej i leksykalnej, gwarantującej łatwość porozumiewania się (przynajmniej dla ludzi Zachodu) pozostaje dziedziną dla hobbystów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka