ako17
19.11.24, 16:49
Wpadła mi do głowy myśl o tym, co Ignacy mógłby sądzić o esperanto. Gdyby ktoś go o to zapytał, np. Rojek, albo Fryc, albo, nie wiem - Agnieszka podczas gry w dixit?
Zakładam przy tym, że wie, iż coś takiego istnieje.
Czy doceniłby fakt, że nawiązuje do jego ukochanej, starożytnej łaciny?
Że został stworzony by ludzie różnych nacji mogli się porozumiewać? Czy to żadna wartość w jego oczach (co go obchodzi czy ludzie różnych nacji się porozumiewają?)?
Czy bolałby nad faktem, że jednak esperanto nie stało się powszechnym językiem międzynarodowym, a jest nim znielubiany przez Seniora angielski?
A może znalazłby jakiś powód, dla którego mógłby potępić i esperanto i jego twórcę (Marek Aureliusz nie potrzebował esperanto, mówił po łacinie i sypiał na prostym łożu, krytym skórą) - np. jego uproszczone reguły gramatyczne i związane z tym podejrzenie, że to język dla leniwych?