Dodaj do ulubionych

Hanna Borejko

30.04.25, 13:55
Czy wiadomo nam jak długo żyła matka Ignacego i Józefa?
I czym się zajmowała?
Czy uczestniczyła w życiu wnuczek? Czy one ją pamiętają?
A sam Ignacy - coś o matce myśli czasem?

Pamiętamy coś na jej temat, poza tym, że przed wojną była bibliotekarką, a przy poznaniu dwóch przyszłych synowych zdecydowanie się fochnęła na Felę?
Czy miała jakąś interakcję z Gizelą?
Obserwuj wątek
    • bupu Re: Hanna Borejko 30.04.25, 14:15
      ako17 napisała:

      > Czy wiadomo nam jak długo żyła matka Ignacego i Józefa?
      > I czym się zajmowała?
      > Czy uczestniczyła w życiu wnuczek? Czy one ją pamiętają?

      Nie zauważyłam ani jednej myśli poświęconej babci u którejkolwiek z Borejkówien.

      > A sam Ignacy - coś o matce myśli czasem?

      Nie stwierdzono.

      > Pamiętamy coś na jej temat, poza tym, że przed wojną była bibliotekarką,

      Po wojnie też. To ona wkręciła Ignaca do Binlioteki Raczyńskich. To oznacza że na rok czy dwa przed narodzinami Gaby była jeszcze żywa, zdrowa i pracująca.

    • kooreczka Re: Hanna Borejko 30.04.25, 15:08
      Jedyny ślad interakcji z Gizela to myśli tejże, że Hanna za często robi młodym naloty zamiast dać im się sobą nacieszyć.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Hanna Borejko 30.04.25, 15:24
        kooreczka napisał:

        > Jedyny ślad interakcji z Gizela to myśli tejże, że Hanna za często robi młodym
        > naloty zamiast dać im się sobą nacieszyć.

        Kogóż nam to przypomina...
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Hanna Borejko 30.04.25, 15:26
      A wiemy gdzie wcięło tatusia wielkiego Ignacjusza?
      Domyślam się, że zmarł (albowiem tylko CKNUKi porzucają), ale czy wiemy na co, kiedy i jak mu tam w ogóle było?
    • tt-tka Re: Hanna Borejko 30.04.25, 15:28
      Bodajze w 68 mowa o tradycyjnej wilenskiej swieconce u Hanny, czyli wtedy jeszcze zyla. Niemniej to nie z nia, a z babcia Gizela Gabunia chodzi do kosciola poswiecic koszyczek.
      W myslach Gizeli Hanna wystepuje jako ta, ktora dzien w dzien inspekcjonuje mlode malzenstwo (Ygnaca i Melanie - czy rownie czesto nawiedzala Jozeczka i Fele, nie wiadomo), w myslach innych osob nie ma jej wcale.
      • tt-tka Re: Hanna Borejko 30.04.25, 15:42
        Nie wiemy, gdzie wcielllo tatusia. Ani Hanna nie wspomina meza, ani Jegnac ojca. O tatce Moniki Kaluznej wiemy, ze zostal na zachodzie, o tatce Milicji, kim byl i ze zginal we wrzesniu, a o panu Borejko ani dudu. Wnuczki, corki Jegnacostwa chyba nawet nie maja swiadomosci, ze istnial ktos taki - ojciec ich ojca.
        • ako17 Re: Hanna Borejko 30.04.25, 17:23
          tt-tka napisała:

          > Nie wiemy, gdzie wcielllo tatusia. Ani Hanna nie wspomina meza, ani Jegnac ojca
          > . O tatce Moniki Kaluznej wiemy, ze zostal na zachodzie, o tatce Milicji, kim b
          > yl i ze zginal we wrzesniu, a o panu Borejko ani dudu. Wnuczki, corki Jegnacost
          > wa chyba nawet nie maja swiadomosci, ze istnial ktos taki - ojciec ich ojca.
          >
          ja jakoś miałam wrażenie, że nie przeżył wojny, ale może było znacznie gorzej? Może poporzucił?
          Bo dzielny Ignacy Lwie Serce przeprowadzał samotrzeć jako dziesięciolatek swoją macierz i młodszego brata z Litwy do Szczecina
          • tt-tka Re: Hanna Borejko 30.04.25, 17:36
            Nooo, przeprowadzal... gdybyz nie napisallo sie, ze Hanna z synami wyjechala za posrednictwem urzedu repatriacyjnego :)
            ewentualnie gdybyz te fantasmagorie Ygnaca opatrzono komentarzem, altorskim lub innej postaci, jak to nasz Ignatio nie odroznia swoich marzen od rzeczywistosci :P
            • kocynder Re: Hanna Borejko 21.05.25, 22:18
              Ewentualnie (w formie np komentarza odautorskiego), że dla wszystkich było jasne, że Jęgnacjusz za swoją "chwałę i zasługę" poczytał sobie komentarz matczyny na dworcu w Poznaniu komentarz typu "Ach, Ignasiu! Byłeś taki dzielny przez całą drogę! Gdyby nie ty i nie Józio nigdy bym sobie nie poradziła!". No, takie gadanie matczyne, pocieszająco - uspokajające.
              • ako17 Re: Hanna Borejko 21.05.25, 23:40
                kocynder napisa�a:

                > Ewentualnie (w formie np komentarza odautorskiego), że dla wszystkich było jasn
                > e, że Jęgnacjusz za swoją "chwałę i zasługę" poczytał sobie komentarz matczyny
                > na dworcu w Poznaniu komentarz typu "Ach, Ignasiu! Byłeś taki dzielny przez cał
                > ą drogę! Gdyby nie ty i nie Józio nigdy bym sobie nie poradziła!". No, takie ga
                > danie matczyne, pocieszająco - uspokajające.
                >

                Tak!
      • bupu Re: Hanna Borejko 13.07.25, 21:29
        tt-tka napisała:

        > Bodajze w 68 mowa o tradycyjnej wilenskiej swieconce u Hanny, czyli wtedy jeszc
        > ze zyla. Niemniej to nie z nia, a z babcia Gizela Gabunia chodzi do kosciola po
        > swiecic koszyczek.
        > W myslach Gizeli Hanna wystepuje jako ta, ktora dzien w dzien inspekcjonuje mlo
        > de malzenstwo (Ygnaca i Melanie - czy rownie czesto nawiedzala Jozeczka i Fele
        > , nie wiadomo)

        Wydaje mnie się, że Fela potrafiłaby kochanej mamusi zakomunikować grzecznie, acz stanowczo, co myśli o inspekcjach. A Jozeczek by ją poparł.
    • tygrys_dziure_wygryzl Re: Hanna Borejko 21.05.25, 17:33
      Jeśli idzie o Hannę Borejko, to najsmutniejsze wydaje mi się to, że jest upamiętniona wyłącznie jako dawczyni przepisów świątecznych, serwisu w kwiatki, oraz cukiernicy z Kiejdan. Poza tym nie istnieje w zbiorowej pamięci jako indywidualność. Bardzo to jest przykre, zwłaszcza że w "Kalamburce" jej relacja z Ygnacym sprawia wrażenie pozytywnej. A przecież to naprawdę nie byłaby wielka sztuka dodać w kilku tomach chociaż 2 zdania o tej biednej babci.
      • bupu Re: Hanna Borejko 21.05.25, 18:23
        tygrys_dziure_wygryzl napisa�a:

        > Jeśli idzie o Hannę Borejko, to najsmutniejsze wydaje mi się to, że jest upamię
        > tniona wyłącznie jako dawczyni przepisów świątecznych, serwisu w kwiatki

        Jakiego serwisu? W którym tomie ten serwis wypączkował z niebytu?
        • tygrys_dziure_wygryzl Re: Hanna Borejko 21.05.25, 19:29
          Serwis w kwiatki po babci jest wspomniany w KK - Gaba kładzie kawałek tortu dla pani Szczepańskiej na "ręcznie malowany porcelanowy talerzyk, jedyny jaki został z kompletu po babci" (cytat z pamięci).
      • ako17 Re: Hanna Borejko 21.05.25, 23:48
        tygrys_dziure_wygryzl napisa�a:

        > Jeśli idzie o Hannę Borejko, to najsmutniejsze wydaje mi się to, że jest upamię
        > tniona wyłącznie jako dawczyni przepisów świątecznych, serwisu w kwiatki, oraz
        > cukiernicy z Kiejdan. Poza tym nie istnieje w zbiorowej pamięci jako indywidual
        > ność.

        Zaraz, przecież istnieje też jako pozytywnie opiniująca świekra Mili i negatywnie opiniująca świekra Feli. Chyba że chodzi Ci o kanon przed KalAm - bo po tej książce już nic się nie zgadza
        • tygrys_dziure_wygryzl Re: Hanna Borejko 22.05.25, 07:53
          No właśnie jeśli istnieje, to tylko w "Kalamburce". Tam to ona ma raczej dobrą relację z Ygnacym, Milę polubiła. Ale w pozostałych tomach, i przed, i po, jest tyko dawcą uprzednio przeze mnie wymienionych rzeczy.
          • bupu Re: Hanna Borejko 22.05.25, 10:43
            tygrys_dziure_wygryzl napisa�a:

            > No właśnie jeśli istnieje, to tylko w "Kalamburce". Tam to ona ma raczej dobrą
            > relację z Ygnacym, Milę polubiła. Ale w pozostałych tomach, i przed, i po, jest
            > tyko dawcą uprzednio przeze mnie wymienionych rzeczy.

            Ona przynajmniej istnieje w jakiś tam sposób w świadomości młodszego pokolenia, nawet jeśli tylko cukiernicodawczyni, w przeciwieństwie do wykasowanej Gizeli.
    • tt-tka Re: Hanna Borejko 13.07.25, 18:47
      Co mi sie jeszcze przypomnialo o Hannie... z tej swojej Wilenszczyzny pojechala do Szczecina, lecz tam jej sie nie podobalo, bo mieszkala w ruinach. Wiec przeniosla sie do Poznania, do jakiejs krewniaczki i u niej zamieszkala (z dwoma synami). Tamze juz mieszkajac jakis czas - Ignas w pobliskiej bibliotece dal sie juz poznac jako najlepszy czytelnik - nie ruszyla kupra i nie poszla do roboty (a co w tym czasie jadla ? przydzialy krewniaczki ?)

      za to jest jedyna w jezycjadzie osoba, ktora potrafila skutecznie zagonic Ygnaca do sprzatania !
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Hanna Borejko 13.07.25, 19:17
        tt-tka napisała:

        > Co mi sie jeszcze przypomnialo o Hannie... z tej swojej Wilenszczyzny pojechala
        > do Szczecina, lecz tam jej sie nie podobalo, bo mieszkala w ruinach. Wiec prze
        > niosla sie do Poznania, do jakiejs krewniaczki i u niej zamieszkala (z dwoma sy
        > nami). Tamze juz mieszkajac jakis czas - Ignas w pobliskiej bibliotece dal sie
        > juz poznac jako najlepszy czytelnik - nie ruszyla kupra i nie poszla do roboty
        > (a co w tym czasie jadla ? przydzialy krewniaczki ?)
        >

        Nie ruszyła, albowiem to Jęgnac ruszył i jej tę pracę załatwił, sam jeden! To nic, że miał ledwie dwanaście lat, mając jedenaście osobiście wywiózł całą rodzinę z Litwy! Fakt, że przerasta go wniesienie czegoś po schodach też temu nie zaprzecza!

        > za to jest jedyna w jezycjadzie osoba, ktora potrafila skutecznie zagonic Ygnac
        > a do sprzatania !
        >

        Szkoda, że tak szybko go odumarła. Gdyby tak poznała Gizelę i sprzymierzyły się w celu wyprowadzenia trutnia na ludzi... Ach, dobrze mieć marzenia.
        Ciekawe co Milicję powstrzymywało przed zagonieniem swojej ukochanej ciapy do obowiązków domowych? Nie widzimy przez cały cykl by próbowała, za to widzimy, że nawet ją mężuś czasami wkurza.
        • iwoniaw Re: Hanna Borejko 13.07.25, 19:36
          Ona poznala Gizelę - w dniu slubu Ignaca z Milą świecila oczami, gdy pan mlody przybył bez porządnie zawiązanego krawata i bukietu dla narzeczonej (którego ta sie spodziewała i robila awanturę, ze Gizela chce jej wcisnac groszki, gdy ona już umówiona na inne kwiaty - swoją drogą jedna z najbardziej kuriozalnych scen: Gizela zamiast powiedzieć normalnie, o co jej chodzi - że to kwiaty ulubione Zuzanny Makowskiej, forsuje ten bukiet "abotak", nakrecając aferę nie wiadomo po co)
          • bupu Re: Hanna Borejko 13.07.25, 21:26
            iwoniaw napisała:

            > swoją drogą jedna z najbardziej kuriozalnych sce
            > n: Gizela zamiast powiedzieć normalnie, o co jej chodzi - że to kwiaty ulubione
            > Zuzanny Makowskiej, forsuje ten bukiet "abotak", nakrecając aferę nie wiadomo
            > po co)

            Wręczył swojej dziewczynie najpiękniejszą z długich, białych róż, a resztę ich wyjął z wanny, gdzie dotąd spoczywały, zalane do połowy zimną wodą.
            - Nie, nie! - zakrzyknęła nagle babcia Borejko, biegnąc za nim w popłochu, lecz zawsze wytwornym, drobnym kroczkiem.
            Dobiegła do lodówki i wydobyła z niej mały, pękaty bukiecik uwity z cieplarnianych groszków pachnących oraz z liści paproci, a przewiązany białą wstążką.
            - Akurat były w kwiaciarni! W grudniu! - Po prostu omen. Kazałam ci zrobić ten ślubny bukiet. Taki właśnie, jak trzeba.
            - Babciu, coś ty, ja bym wolała tę różę...
            - Wiem - odrzekła despotycznie Mila Borejko. - Ale moja mama życzyłaby sobie groszków.
            - Nie rozumiem.
            - Gizela też wolałaby groszki. Zrób to dla niej, dla nich obu. Niech to będzie według scenariusza mojej Gizeli. Proszę. Ja też jej kiedyś ustąpiłam w tej samej sprawie, a zważ, że miałam wtedy na sobie ten sam kostium co ty. Przyjmij, że po prostu włączone zostało antyfatum.
            - Antyfatum?! Nie rozśmieszajcie mnie.
            - Pamięć i symbole. Tradycja, która tworzy się sama - szepnęła babcia Mila i jej oczy zaszły łzami wzruszenia. - Potem ci wszystko opowiem - obiecała.


            Milicja odbiła sobie na Larwie. Niby tłumaczy ale tak mętnie, że nie wiadomo o co chodzi. Ciekawe, że nie wciskała tych groszków żadnej pannie młodej przed Larwą.
            Tak na marginesie, gdyby Larwie Bernard nie uwiozł kiecki, Mila też by wciskała jej groszki? Do tej pompadury z bidetmajerem?
        • tt-tka Re: Hanna Borejko 13.07.25, 19:45
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


          > Nie ruszyła, albowiem to Jęgnac ruszył i jej tę pracę załatwił, sam jeden!


          Tja :)
          zgadalo sie przy okazji wizyty w bibliotece, ale to jest juz po tym, jak jegnac dal sie poznac jako najlepszy czytelnik ! czyli juz jakis czas u krewniaczki bytuja, a Hanna ni chusteczki o robote nie pyta, nie stara sie - i to w czasie, gdy praca szukala czlowieka, a nie czlowiek pracy.


          > Szkoda, że tak szybko go odumarła. Gdyby tak poznała Gizelę i sprzymierzyły się
          > w celu wyprowadzenia trutnia na ludzi...

          No, odumarla go pozniej niz dziesiec lat pozniej, slub byl w 58, a w 68 ona jeszcze zyla. I Gizele poznala, Gizela nawet bywala chyba u niej na tych swieconkach.
          Trutnia z Ygnaca zrobila Milicja. Wczesniej on byl pierdola i leniwcem, ale trutniem nie byl albo tylko czesciowo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka