Dodaj do ulubionych

Życie codzienne kobiet w PRL

23.12.25, 17:08
Polecam lekturę wyżej wymienionej książki (autor: Błażej Brzostek), także dlatego, że została w niej wspomniana Jeżycjada.
Autor przytacza KK jako przykład ówczesnego powrotu do zainteresowania przeszłością, idealizowania życia dziadków. Sytuację zawodową Mili określa jako nie występującą na rynku pracy.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Życie codzienne kobiet w PRL 23.12.25, 17:57
      Ksiazki nie czytalam, w PRL przezylam 30 (no dobra, 29) lat swojego zycia, a moi rodzice i dziadkowie odpowiednio wiecej - potwierdzam, niepracujace matki wielodzietne zdarzaly sie, ale ekonomistka zarobkujaca jako dziewiarka nakladcza to istotnie kuriozum.

      Lata 70-te to owszem nostalgiczny powrot do przeszlosci, niekiedy nawet fabrykowanej, vide czterdziestolatek z portretem przodka swiezo nabytym :)
    • kocynder Re: Życie codzienne kobiet w PRL 24.12.25, 08:46
      Ja takoż, jako i Tt-tka książki nie czytałam ale się wypowiem. Lat w PRLu przeżyłam ciut mniej niż szacowna przedpiśczyni, ale potwierdzam. Ślady tych zainteresowań przeszłością i idealizowania przodków są w literaturze tamtych czasów dość częste, doszukiwanie się "ślachectwa" pomimo (a czasem nawet wbrew) wiedzy, kim byli dziadkowie i pradziadkowie takoż. I tak, teoretycznie sytuacja zawodowa Mili była możliwa. Ale rozmawiałam z dużą grupą kobiet, które PRL przeżyły już jako dorosłe, które były na rynku pracy równolegle z Milą i ŻADNA nie znała ani jednego podobnego przypadku! Owszem, bywały rodziny wielodzietne (choć wcale nie tak często, standardem było 2+2), ale nigdy nie było tak, żeby jedno z rodziców dreptało sobie spokojnie do zakładu i po odwaleniu (za przeproszeniem) "dupogodzin" spacerkiem wracało do domu oddać się relaksowi, a drugie nie robiło nic. No, chyba, że to była skrajna patologia, w grę wchodził nadużywany alkohol, upośledzenie umysłowe albo coś takiego. Praca BYŁA. Może byle jaka, może nie najlepiej płatna, ale była.
      • verdana Re: Życie codzienne kobiet w PRL 24.12.25, 09:22
        W mojej klasie (lata 60-te) w klasie było ok 36 dzieci, przy czym jak zawsze skład co roku trochę sie zmieniał. Mało było rodzin wielodzietnych, ale były. I na te kilkadziesiąt osób niepracujące matki były 2 (słownie dwie), przy czym jednak nie pracowała z przyczyn zdrowotnych, a druga budziła tak ogólne zdziwienie, ze do dziś pamiętam, że nie pracowała....
    • minerwamcg Re: Życie codzienne kobiet w PRL 14.02.26, 20:38
      Chałupnictwo za PRLu miało się dobrze, istniały całe "spółdzielnie pracy nakładczej", które wytwarzały najprzedziwniejsze rzeczy. We wczesnych latach 70. moja sąsiadka, też wówczas matka dorastającym dzieciom, malowała figurki do gry piłkarzyki :) Odwiedzałam ją czasem, bo uwielbiałam się temu przyglądać. Później taka spółdzielnia miała magazyn wyrobów gotowych u nas w podwórku - pamiętam, że mieli tam siatki na zakupy z plastikowymi kółkami, woreczki do ćwiczeń wypychane kolorowymi kulkami, zatyczki do butelek z kolorowej folii etc. Po zmianie ustroju, a może nawet wcześniej, w latach kryzysu, to wszystko oczywiście padło.
      • tt-tka Re: Życie codzienne kobiet w PRL 14.02.26, 21:07
        Chalupnictwo mialo sie bardzo dobrze, tylko - albo to bylo dorabianie do renty/emerytury/innego swiadczenia stalego stanowiacego dochod zasadniczy, albo czasowe, np matka na trzyletnim wychowawczym dorabiala w miare mozliwosci, ale ona ubezpieczenie i ciaglosc pracy miala gdzie indziej, albo wykonywane w wymiarze godzin odpowiadajacym etatowi. Milicje widzimy przy dzianiu slownie RAZ na wszystkie tomy.
        • minerwamcg Re: Życie codzienne kobiet w PRL 14.02.26, 21:20
          Trzyletnie wychowawcze wprowadzono po 80., kiedy to chałupnictwo przestało się mieć tak dobrze.
          A problem co widzimy czego nie, przypomina mi "Bolesława Chrobrego" Gołubiewa, gdzie w jednym z tomów jako lajtmotyw pojawia się co kilka akapitów "a pąć szła" :) W BBB Aniela oświadcza się dentyście - a Mila dzieje. W Noelce pieprznik ślubno-świąteczny - a Mila dzieje. W Pulpecji mogłoby być cokolwiek o dzianiu, nie przeczę - ale znowu w Dziecku piątku Arturek Gburek wiezie Aurelię na maliny a Mila dzieje? No panie dzieju, MM uznała, że jak dwa razy wspomniała o dzianiu a potem o zaprzestaniu dziania to wystarczy - i ja też tak uważam, nie jest to czynność tak pasjonująca, żeby wartało częściej.
          • tt-tka Re: Życie codzienne kobiet w PRL 14.02.26, 22:36
            Trzyletnie wychwawcze wprowadzona za Gierka, druga polowa lat 70-tych.

            Milicje nastawiajaca rosolek, cedzaca pierogi, biegajaca po zakupy itp widzimy duzo czesciej, choc to srednio ciekawe. Znaczy - to co altorka opisuje, stanowi zasadnicza czesc zycia Milicji. Reszta, w tym dzianie, to margines.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Życie codzienne kobiet w PRL 16.02.26, 19:21
      tygrys_dziure_wygryzl napisała:

      > Polecam lekturę wyżej wymienionej książki (autor: Błażej Brzostek), także dlate
      > go, że została w niej wspomniana Jeżycjada.
      > Autor przytacza KK jako przykład ówczesnego powrotu do zainteresowania przeszło
      > ścią, idealizowania życia dziadków. Sytuację zawodową Mili określa jako nie wys
      > tępującą na rynku pracy.

      A może to jest tak, że jedno wynika z drugiego? Może Mila jest wielodzietną a bezrobotną gospodynią domową właśnie na z powodu tego idealizowania dawnych czasów, kiedy pani domu nie musiała pracować na jego utrzymanie? Może Borejki w ten sposób manifestują tęsknotę za takim stylem życia?
      • tygrys_dziure_wygryzl Re: Życie codzienne kobiet w PRL 16.02.26, 20:14
        O ile pamiętam to tak to właśnie autor powiązał.
    • figaaga Re: Życie codzienne kobiet w PRL 17.02.26, 10:26
      tygrys_dziure_wygryzl napisała:

      Sytuację zawodową Mili określa jako nie wys
      > tępującą na rynku pracy.

      Może nie aż nie występującą, ale zdecydowanie rzadką. Po wojnie kobiety mocno weszły na rynek pracy, często w męskie zawody wypełniając luki gdzie po prostu panów brakowało ("Kobiety na traktory"), migrowano ze wsi do miast, rozwijały się fabryki, przemysł, ale też szkoły, urzędy, czy służba zdrowia. Na nakaz pracy Mila mogła być za młoda, ale skierowania zwłaszcza dla wykwalifikowanych funkcjonowały i praca była łatwo dostępna. Ja znam przypadki pań niepracujących, ale pierwsza to pani nieco starsza od Mili, mąż pracował na wysokim stanowisku, pani dbała o dom i dzieci, ale nigdy nie mieli problemów finansowych. Drugi to już bardziej pokolenie Gaby - pan miał gospodarstwo rolne, pani miastowa się "wżeniła" i formalnie nie zatrudniona (bo dom i dzieci), a praktycznie tyrała od świtu do nocy, bo kury, kaczki, kozy, na giełdę z jajkami pojechać itd.
      Ale nadal w stuacji napięć i trudności w utrzymaniu Mila zamiast dziergać swetry (i jako wąska specjalistka ;) ) dostałaby pracę w dowolnym zakładzie czy biurze, z przedszkolem, funduszem socialnym i wczasami FWP z przydziału.
      • tt-tka Re: Życie codzienne kobiet w PRL 17.02.26, 13:51
        Wlasnie dlatego :)
        "niewystepujaca" w sensie wlasnie takim, ze Borejkowa miala tysiac sto innych mozliwosci za lesze pieniadze.
      • agnieszka_azj Re: Życie codzienne kobiet w PRL 19.02.26, 14:00
        Książki Brzostka jeszcze nie czytałam, ale w artykule w "Przeglądzie Historycznym" on sam napisał, że: "W 1970 roku w Polsce zatrudnionych było 46,4% kobiet i wśród państw bloku wschodniego tylko w Bułgarii i w Rumunii (48,1%) ten wskaźnik był wyższy..." Rozumiem, że chodzi tu o kobiety w wieku produkcyjnym oraz że ten procent nie obejmuje kobiet wiejskich pracujących we własnych rodzinnych gospodarstwach. Niech tych ostatnich będzie nawet 25%, to ciągle mamy ok. 30% niepracujących zawodowo.

        W 1970 roku Mila jeszcze pracowała i była w trzeciej ciąży, po której już do pracy nie wróciła. Studia skończyła "z rozsądku", zawód wyuczony i wykonywana w związku z tym praca biurowa nie bardzo ją interesowały, stąd decyzja o pozostaniu w domu. Mogła zakładać, że to chałupnictwo jest tymczasowe, a jak odchowa dzieci, to znajdzie sobie pracę, która ją będzie interesować.

        Równocześnie w pierwszych tomach Jeżycjady widzimy pracujące matki - w "Szóstej klepce" mama Żaczkowa i Wiesia, w "Kłamczusze" Tosia Kowalikowa i dyrektor Dąbek-Nowacka, w "Kwiecie kalafiora" ciotka Felicja. Więcej nie pamiętam, ale jedna niepracująca Mila mieści się w tych podanych wyżej procentach.
        • agnieszka_azj Re: Życie codzienne kobiet w PRL 19.02.26, 14:03
          dodam, że żadna z tych pracujących mam nie miała więcej niż dwójki dzieci
        • przymrozki Re: Życie codzienne kobiet w PRL 19.02.26, 14:33
          agnieszka_azj napisała:

          > Rozumiem, że chodzi tu o kobiety w wieku produkcyjnym oraz że
          > ten procent nie obejmuje kobiet wiejskich pracujących we własnych rodzinnych g
          > ospodarstwach. Niech tych ostatnich będzie nawet 25%,

          25% to było dopiero w latach '90, te dwadzieścia lat wcześniej pewnie bliżej 35%. A i to są dane zaniżone. Dosyć powszechne były rodziny, w których mąż pracował jako robotnik, a żona - formalnie niezatrudniona - obrabiała w tym czasie małe gospodarstwo, z którego warzywa, jajka, mleko czy mięso szło prawie wyłącznie na własny użytek.

          Takich radośnie niepracujących Mil Borejko mogło być niewiele więcej niż dzisiaj.

          Zresztą tak też wynika z samej Jeżycjady, Mila czuła presję ze strony koleżanek, że powinna iść do pracy i musiała się tłumaczyć, że dla niej jej dzieci to najważniejsza praca. To dla otoczenia wcale nie było oczywiste, że matka czwórki dzieci siedzi w domu i najwyżej czasem sobie dorobi.
          • tt-tka Re: Życie codzienne kobiet w PRL 19.02.26, 15:28
            Nie zdarzalo sie praktycznie, i tu borejkowa stanowi rzeczywiste curiosum, porzucenie pracy w ciazy, gdy sie mialo te prace na umowe i ze swiadczeniami (ciaza z gaba). Nastepnie przez iks lat niepracowanie, kiedy ona poszla do tego zakladu Gizeli ? Wg kalamburki wtedy, gdy Ida byla juz w wieku przedszkolnym.
            Oraz zarobkowanie chalupnicze, gdy sie mialo wyksztalcenie ekonomiczne, nawet bez dyplomu, to tez curiosum.
            • tt-tka Re: Życie codzienne kobiet w PRL 19.02.26, 15:33
              Aha, statystyki z 1970 niekoniecznie odpowiadaja rzeczywistosci pozniejszych lat 70-tych, sporo sie zmienilo w miedzyczasie, m. in. od 71 roku mozliwosc pojscia na emeryture po skonczeniu lat piecdziesieciu (dla kobiet, mezczyzni 55). Ogromny boom przemyslowy, te gierkowskie kredyty daly ponad trzy miliony nowych miejsc pracy. Przy zwiekszonym zapotrzebowaniu na pracownika wieksza mozliwosc pracy w niepelnym wymiarze ( pol, trzy czwarte etatu). i tak dalej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka