• buka_z_muminkow Re: Wpadki 05.08.14, 20:49
      Odświeżyłam sobie ostatnio "Żabę" i nie gra mi....

      Wolfi zostaje zamknięty u Borejów, wędruje po mieszkaniu i zachodzi do pokoju Tygryska. Tygrys śpi z głową na zeszycie, znużona nauką do matury.
      Wolfi zagląda jej przez ramie i rozpoznaje materiał maturalny z geografii.

      Kilka stron później Laura budzi się, ale na zeszycie z matematyki.

      Pod koniec książki okazuje się, że zdawała 3 przedmioty: polski, angielski i geografię. Ani słowa o matmie. Może tu chodzi o przedmioty pisemne, a matma była ustna? Czy matma była wtedy obowiązkowa? Laura jest 1 rok przed nową maturą, więc nie wiem (pisałam nową maturę jako pierwszy rocznik i my już mogliśmy wybierać, obowiązkowy był tylko polski)


      Po co na początku maja (czyli już raczej na pewno po wystawieniu ocen, jak nie po zakończeniu roku szkolnego) Laura uczy się matematyki, jeśli jej nie zdawała? a jeśli ją zdawała i się uczyła, dlaczego Wolfi myli ją z geografią, tym bardziej, że on akurat z matmy zdaje egzamin pisemny? Bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że Wolfi rozpoznaje geografię po prostu dlatego, że chodził do szkoły i z grubsza znał materiał, niż to, że mylą mu się oba przedmioty .... Dziwne, że nie zostało to wyłapane, zanim książka poszła do druku....
      • emae Re: Wpadki 06.08.14, 07:44
        buka_z_muminkow napisał(a):

        > Odświeżyłam sobie ostatnio "Żabę" i nie gra mi....
        >
        > Wolfi zostaje zamknięty u Borejów, wędruje po mieszkaniu i zachodzi do pokoju T
        > ygryska. Tygrys śpi z głową na zeszycie, znużona nauką do matury.
        > Wolfi zagląda jej przez ramie i rozpoznaje materiał maturalny z geografii.
        >
        > Kilka stron później Laura budzi się, ale na zeszycie z matematyki.
        >

        Heh, może Laura miała notatki z geografii w zeszycie od matematyki, bo zdarzało jej się nie wziąć do szkoły zeszytu do geografii :D Ja tak robiłam :)
        No, ale w tekście nie ma żadnego potwierdzenia dla tej teorii. Na szczęście nie pojawiło się też w następnym tomie, jak "matka ucznia" czy "rada małpa".
        • truscaveczka Re: Wpadki 06.08.14, 11:57
          Aha, od przodu matematyka, od tyłu angielski ;)
        • iwoniaw Re: Wpadki 06.08.14, 17:13
          Cytat Na szczęście nie
          > pojawiło się też w następnym tomie, jak "matka ucznia" czy "rada małpa".


          Toż i skąd miałoby się pojawić, skoro przed Buką nikt tutaj tego nie zauważył i nie przeanalizował? Redaktor miał czytać czy co? :-D
          • ciotka_scholastyka Re: Wpadki 11.08.14, 09:58
            > Toż i skąd miałoby się pojawić, skoro przed Buką nikt tutaj tego nie zauważył i
            > nie przeanalizował?

            Zauważył i przeanalizował, już w zeszłym roku natknęłam się gdzieś tutaj na forum na opisanie tej wpadki. Ale rzecz jasna było to na długo po wydaniu książki :)
    • tt-tka Re: Wpadki 10.08.14, 11:34
      watek jest bardzo dlugi (hje, hje), moze mi umknelo
      dziad Borej prezentowany jest odautorsko jako filolog klasyczny i bibliotekoznawca
      w KK jest doktorem tytulowanym (jakiej specjalnosci?), chadza tylko do biblioteki raczynskich, do pracy i na zebrania
      studiowal, o ile pamietam, filologie
      od biedy mozna przyjac, ze obronil doktorat i na tym poprzestal, nie publikuje wiecej, nie prowadzi zajec
      niemniej - czy on robil dwa fakultety jednoczesnie ? czy kolejno (wieczny student?) ? czy magisterke z jednego, a doktorat z drugiego ? jest to gdzies napisane ? do kalamburki nie wroce za nic na swiecie
      i jeszcze drobiazg - szukajac pantofli dla Idy dzwoni do docenta, bo ow "ma taka obfita zone" - z kontekstu wynika, ze Milicja tego nie wie, zatem Ignac prowadzi jakies towarzyskie zycie pozadomowe BEZ NIEJ ! chyba ze docentowa tez pracuje u raczynskich
      • lululemon12 Re: Wpadki 10.08.14, 13:28
        Może kolega docent utyskiwał w rozmowach na szalone wymagania finansowe obfitej małżonki? :) Przy okazji mogli podyskutować o minimalizmie i damskich pantofelkach depcących starożytną cnotę.
    • pastylka80 Re: Wpadki 22.08.14, 16:04
      Nie wiem, czy sie nie powtorze, wybaczcie, nie mam sily przekopywac sie przez caly watek.

      Przy lekturze McDusi niesamowicie mnie irytowalo, ze Laura otwiera prezent slubny od Janusza. Przeciez prezenty sie oglada dopiero pozniej? Czy on niezapakowany byl? I dlaczego Janusz jej w ogole ow prezent wrecza na tyle dni przed slubem?
      • iwoniaw Re: Wpadki 22.08.14, 16:25
        Janusz wręcza jej prezent dokładnie w dniu ślubu - to, że w domu panny młodej akurat atmosfera i zajęcia domowników takie, a nie inne, to już specyfika rodziny. I ona go nie odpakowuje, tylko Pyziak mówi, co jej kupił.
        • pastylka80 Re: Wpadki 22.08.14, 17:42
          Zgadza sie. Ale dalej nie rozumiem, dlaczego Pyziak wrecza jej ten prezent w domu, a nie na slubie.
          • dakota77 Re: Wpadki 22.08.14, 17:54
            Chyba jedynym celem tego jest to, zeby to calej awantury wokol wizyty Pyziaka i prezentu doszlo w domu.
          • bupu Re: Wpadki 23.08.14, 15:53
            pastylka80 napisała:

            > Zgadza sie. Ale dalej nie rozumiem, dlaczego Pyziak wrecza jej ten prezent w do
            > mu, a nie na slubie.

            Bo na ślubie i przy ludziach miła rodzina Borejków nie mogłaby wytrzeć Pyziakiem podłogi. Dlatego też autorka uraczyła nas kretyńskim pomysłem, żeby Pyziak siedział u niechętnych mu Borejków kilka godzin. Przecież normalny człowiek, widząc, że gospodarze zioną jadowitą ku niemu niechęcią, zostawiłby prezent, bąknąłby "...widzenia" i zmył się czym prędzej do Kostrzynia. A człowiek rozsądny w ogóle by na Roosevelta nie przychodził. No ale ponieważ w Neojeżycjadzie, jak w opkach, wola autora jest nadrzędna wobec sensu, logiki i zdrowego rozsądku, to dostajemy takie właśnie kwiatuszki.
            • morekac Re: Wpadki 24.11.14, 07:27

    • buka_z_muminkow Re: Wpadki 30.08.14, 20:02
      Może się czepiam ;-)

      W Imieninach jest scena, gdzie Nutria zostaje ubrudzona przez Józinka kubkiem jogurtu. Wstaje od stołu, idzie wyczyścić sukienkę, w efekcie czego ma na środku mokrą plamę. Prosi Rożę o przyniesienie czegoś suchego. Róża jednak do szafy nie dociera, ponieważ w tymże momencie do domu wpada Filip i uprowadza Natalię ;-)

      Następnie pojawia się szereg wydarzeń, w wyniku których Róża poznaje braci Lelujków i zostaje przez nich odprowadzona do domu. Zostają zaproszeni do zielonego pokoju na tort. W pokoju panuje bałagan, między innymi otwarta jest szafa z bielizną osobistą Natalii ;)

      Zastanawia mnie, o co chodzi z ta szafą, bo przecież jest wyraźnie napisane, że Roża nie zdążyła dotrzeć do szafy, a więc jej nie otwierała. Wnioskuję zatem, że szafa stała otworem, ponieważ po rozpakowaniu bagazu z Cypru Nutria jej nie zamknęła.

      A biorąc pod uwagę fakt, iż impreza imieninowo-powitalna miała miejsce w zielonym pokoju, można wywnioskowac, że wszyscy goście mieli możliwość podziwiania majtek i biustonoszy Nutrii ;-)

      W co oczywiście wątpię, to po prostu kolejna wtopa autorki :/
      • bupu Re: Wpadki 31.08.14, 02:14
        buka_z_muminkow napisał(a):

        > A biorąc pod uwagę fakt, iż impreza imieninowo-powitalna miała miejsce w zielon
        > ym pokoju, można wywnioskowac, że wszyscy goście mieli możliwość podziwiania ma
        > jtek i biustonoszy Nutrii ;-)

        Och no, ci sami goście oglądali sobie wygodnie, jak w teatrze, smakowitych komentarzy nie szczędząc, nader prywatną i osobistą konwersację Nutrii z Nerwusem i jakoś nikomu z supertaktownych Borejków nie przyszło do głowy by zamknąć drzwi. Oglądanie wyzierających z szafy gaci i staników to przy tym, doprawdy, drobiazg niegodzien wzmianki.
    • buka_z_muminkow Re: Wpadki 09.09.14, 11:22
      Odświeżam ostatnio te nowsze tomy i co rusz wynajduję jakieś wpadki.
      W TiR na pierwszych stronach mamy jasno powiedziane, że Hajduk jest wychowawcą klasy Pyzy i Fryderyka.
      Kilkadziesiąt stron później okazuje się, że ich wychowawcą jest Dambo :-P
      Z tego, co pamiętam, Dambo był wychowawcą klasy Belli i Czarka, a nie można mieć wychowawstwa w dwóch klasach naraz....
      Tak samo, jak jedna klasa nie może mieć dwóch wychowawców za jednym zamachem :-P
      • buka_z_muminkow Re: Wpadki 09.09.14, 12:15
        a i jeszcze - również z TiR - czemu Ida, doktor medycyny, podaje Mili antybiotyk na zapalenie oskrzeli, skoro Mila ma grypę? Grypa to choroba wirusowa, nie leczy się tego antybiotykami :P
        • bupu Re: Wpadki 09.09.14, 17:59
          buka_z_muminkow napisał(a):

          > a i jeszcze - również z TiR - czemu Ida, doktor medycyny, podaje Mili antybioty
          > k na zapalenie oskrzeli, skoro Mila ma grypę? Grypa to choroba wirusowa, nie le
          > czy się tego antybiotykami :P

          Grypy nie, zapalenie oskrzeli można, jeśli jest wywoływane przez bakterie. A takowe może się pojawić jako powikłanie grypy, zwłaszcza u osób, które z niedoleczoną grypą latają, zamiast się położyć do łóżka. Wyobrażasz sobie Milicję, kładącą się przy pierwszych objawach grypy? No właśnie, ja też nie.
          • buka_z_muminkow Re: Wpadki 09.09.14, 21:33
            Tu się zgadzam. Co nie zmienia faktu, że w książce konsekwentnie podawane jest, że panuje epidemia grypy i tyle. Przy zapaleniu oskrzeli ciężko się mówi, dużo się kaszle itp, tymczasem opisywana choroba to po prostu osłabienie i wysoka gorączka. Może się czepiam, po prostu już tyle razy słyszałam (nawet od lekarzy!) o podawaniu antybiotyku na grypę - czyli o totalnej bzdurze - że mnie to ukłuło w oczy.
    • slotna Re: Wpadki 12.09.14, 15:36
      Jakos mi mysli poszly dzisiaj luznym torem, przypomnialam sobie DP i powstalo mi w glowie pytanie: po co pan Piotrus wiozl z Poznania na wies lubianki truskawek? :)
      • isia_54 Re: Wpadki 21.12.14, 22:38
        Jakos mi mysli poszly dzisiaj luznym torem, przypomnialam sobie DP i powstalo mi w glowie pytanie: po co pan Piotrus wiozl z Poznania na wies lubianki truskawek? :)

        Bo to nie wieś była tylko miasteczko a rodzina Ogorzałków mogła nie uprawiać własnych, a gdyby nie wiózł to by Kozia skonfudowanego nie było. NB Pobiedzisk, tak sobie myslę, jak Babcia Jedwabińska i Pan Jankowiak zarabiali na letnikach skoro całe wakacje siedziały u nich córki Gaby?
    • slotna Dziecko piątku 16.12.14, 22:00
      Konrad i Natalia sa oboje dosc specyficzni, zreszta Kozio zwraca na nia uwage, siedzac z Aurelia u Borejkow. Jakim cudem sie nie kojarza, skoro Nutria byla kolezanka z klasy Bebe i wizytowala Bitnerow?
      • ananke666 Re: Dziecko piątku 16.12.14, 22:18
        A wizytowała? bo nie pamiętam...
      • agafiatichonowna Re: Dziecko piątku 16.12.14, 22:18
        Minęło pięć lat, Kozio zapomniał jak wygląda Natalia, Natalia zapomniała jak wygląda Kozio, a pani MM zapomniała , że już się kiedyś spotkali.
        • agafiatichonowna Re: Dziecko piątku 16.12.14, 22:19
          Wizytowała. Pamiętne zadanie z fizyki.
        • slotna Re: Dziecko piątku 16.12.14, 23:09
          Przede wszystkim to ostatnie :) Wizyta o ktorej wiemy, byla dopiero na poczatku 2 klasy liceum, Natalia jeszcze miala mnostwo okazji, zeby tam wpadac, zwlaszcza kiedy Aniela sie wyprowadzila.
      • slotna Re: Dziecko piątku 16.12.14, 23:10
        Ciekawa tez jestem jak udalo sie panu Jankowiakowi zlapac dwie uciekajace dziewczynki, skoro w tym samym tomie ledwo powloczy nogami.
        • ananke666 Re: Dziecko piątku 17.12.14, 00:54
          Szparko powłóczył?
    • gat45 Wpadka kolorystyczna 28.12.14, 09:12
      W "Noelce", opis pokoju Idy :

      Wszędzie tu było widać mleczny odcień fioletu, w różnych tylko natężeniach koloru. Różowawe tapety pokryte były wzorem w bukieciki kremowych róż, podłogę z desek polakierowano na kolor fiołkowy. Stały tu białe wiklinowe foteliki, fioletowy stolik na jednej nodze i żelazne łóżko o ozdobnym wezgłowiu, polakierowane na kolor łososiowy. Stara trzydrzwiowa szafa z lat pięćdziesiątych również pociągnięta została mlecznoróżowym lakierem. Pod oknem, na długim fioletowym blacie stał komputer Atari z przyległościami, pod blatem ciągnęły się półki pełne książek.

      FIOLET : 380 do 450 nm
      ŁOSOSIOWY : ca 610-620 nm

      Kto, no kto zdecydowałby się zjeść łososia z lekkim choćby odcieniem fioletu, nawet mlecznego?

      https://s1.e-monsite.com/2009/02/22/04/729727442-11-gif.gif


      • vi_san Re: Wpadka kolorystyczna 28.12.14, 09:59
        Uuuu.... Nieapetyczne zestawienie... Ja bym nie jadła. Ale może w mieszkaniu to inaczej niż na talerzu? Swoją drogą wydłubawszy same kolory, co otrzymujemy?
        - różowawy
        - kremowy
        - fiołkowy
        - biały
        - fioletowy
        - łososiowy
        - mlecznoróżowy
        Jakoś to zestawienie nawet przy całej dobrej woli jakoś nie budzi mojego entuzjazmu. Jakoś połączenie różu z fioletem wywołuje we mnie szczękościsk...
        • gat45 Re: Wpadka kolorystyczna 28.12.14, 10:47
          Ja sobie różowy przekształciłam we wrzosowy czy inny lila róż i jakoś było. Ale z łososiem nie dałam rady. Zupełnie inne miejsce w widmie światła widzialnego :( Łosoś ma domieszkę żółtego (pomarańczowego), a fiolet musi mieć trochę niebieskości w sobie.
          Poza tym w ogrodzie Majchrzaków śliwa renkloda ugina się pod ciężarem fioletowych owoców. Co pani MM ma z tym fioletem ? Typowa renkloda dojrzewa na złoto, jest też rzadsza odmiana z owocami idącymi w brązowawą czerwień typu burgund. Ale fiolet ?
          Czy dobrze pamiętam, że autorka jest z wykształcenia plastyczką ? Bo takich kolorystycznych nieścisłości jeszcze kilka znalazłam w swoim maratonie po 13-tu pierwszych tomach.
          • dakota77 Re: Wpadka kolorystyczna 28.12.14, 11:16
            Jak o sliwki chodzi, to chyba po prostu pomylila gatunki ;-) Myslala o wegierkach,a napisala renklody :D
            • gat45 Re: Wpadka kolorystyczna 28.12.14, 12:02
              Nawet przy bardzo wczesnej wiośnie i sprzyjających warunkach wegetacji węgierka nie ma prawa dojrzewać w połowie lipca, a przynajmniej ja nigdy o takich węgierkach nie słyszałam. Renkloda jest wcześniejsza. Więc pewnie masz rację, pomyliła gatunki.
              • bupu Re: Wpadka kolorystyczna 28.12.14, 18:53
                gat45 napisała:

                > Nawet przy bardzo wczesnej wiośnie i sprzyjających warunkach wegetacji węgierka
                > nie ma prawa dojrzewać w połowie lipca, a przynajmniej ja nigdy o takich węgie
                > rkach nie słyszałam. Renkloda jest wcześniejsza. Więc pewnie masz rację, pomyli
                > ła gatunki.

                W kwestii formalnej oraz za pozwoleniem: odmiany, odmiany pomyliła, bo gatunek jest ten sam, Prunus domestica. Oraz owszem, fioletowe odmiany renklod też istnieją.
      • nigolla Re: Wpadka kolorystyczna 04.05.15, 10:07
        Mrrr, ja, piękne połączenie:

        s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/53/f0/8e/53f08eb48f0333c31e194097b3748924.jpg

        s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/08/d8/0d/08d80d9de3e7caffa50ae8dc1de3752c.jpg
    • bupu Re: Wpadki 21.04.15, 17:20
      A tak sobie dorzucę.
      Grudzień 2009, rodzinna Wigilia u Flobrych. Floryjan się zachwyca bez opamiętania swoim nowym koniem, Kabanosem.
      Przełom lipca i sierpnia 2013. Kabanos się postarzał i coś słabuje. Przez dwa lata się postarzał, uważacie. Koń, nie świnka morska. Floryjan kupuje do swej stadniny rumaki w wieku geriatrycznym?
      Oraz wpadło mi w oko info, zamieszczone we "Wnuczce", że stadnina Flobrych liczy sobie siedem koni. Uśmiałam się jak sołtysowa kobyła, ale przynajmniej wiem, jak autorka definiuje stadninę. Mianowicie jako gospodarstwo w którym znajdują się więcej niż dwie sztuki koni.
      • dakota77 Re: Wpadki 21.04.15, 17:36
        Ja mam wrazenie, ze masa ludzi tak ja definiuje. Ile razy slyszalam slowo stadnina, podczas gdy chodzilo o klub jezdziecki ;-)
        • zla.m Re: Wpadki 21.04.15, 20:06
          A od ilu kuniów zaczyna się stadnina? Ja tak z ciekawości pytam, bo ogólnie mam z tymi zwierzakami układ: ja na nich jeżdżę, one mnie nie zrzucają ;-)
          • dakota77 Re: Wpadki 21.04.15, 20:29
            Ja nie wiem, jaki jest prog, ale stadnina to hodowla, a nie zbiorek rekreacyjnych wierzchowcow :)
          • bupu Re: Wpadki 21.04.15, 20:42
            zla.m napisała:

            > A od ilu kuniów zaczyna się stadnina? Ja tak z ciekawości pytam, bo ogólnie mam
            > z tymi zwierzakami układ: ja na nich jeżdżę, one mnie nie zrzucają ;-)

            Od znacznie więcej, zwłaszcza jeśli nie jest to hodowla hobbistyczna i dla przyjemności, a przedsięwzięcie mające kiedyś dać jakiś zysk. No chyba, że Flores hodował konie wielkopolskie dla dopłat, wtedy wystarczą minimum dwie kobyły. Ale stadnina to to raczej nie będzie.
      • tt-tka Re: Wpadki 01.05.15, 00:56
        bupu napisala
        Kabanos sie postarzal i cos slabuje. Przez dwa lata sie postarzal, uwazacie.

        kochana, to nie wpadka, tylko konsekwencja - sama pisalas , ze koniowi u Flobrych dlugiego zywota nie wrozysz, bo on w porzeczkach trzymany, a owoce trzeba opryskiwac, a zwierze wrazliwe jest na pestycydy

        co prawda to bylo o innym koniu, ale nieszczesny Kabanos tez zapewne w tych porzeczkach mieszkal, albo w sadzie, to sie pochorowal
        a Flobry zwala na wiek, bo z niego rolnik, jak... nie bede sie wyrazac
        • bupu Re: Wpadki 01.05.15, 01:41
          tt-tka napisała:

          > bupu napisala
          > Kabanos sie postarzal i cos slabuje. Przez dwa lata sie postarzal, uwazacie.
          >
          > kochana, to nie wpadka, tylko konsekwencja - sama pisalas , ze koniowi u Flobry
          > ch dlugiego zywota nie wrozysz, bo on w porzeczkach trzymany, a owoce trzeba op
          > ryskiwac, a zwierze wrazliwe jest na pestycydy
          >
          > co prawda to bylo o innym koniu, ale nieszczesny Kabanos tez zapewne w tych por
          > zeczkach mieszkal, albo w sadzie, to sie pochorowal

          Ty wiesz, że coś w tym może być? Biedne konisko nie wytrzymało zdrowotnie tego okadzania pestycydem, a jeszcze może Flobry, jak Rumiankówna, wypasa swe rumaki na jaskrach...

          > a Flobry zwala na wiek, bo z niego rolnik, jak... nie bede sie wyrazac

          ...jak z koziego zadka Wiener Philharmoniker pod batutą Herberta von Karajana?
          • tt-tka Re: Wpadki 01.05.15, 08:36
            bupu napisała:
            > >
            a Flobry zwala na wiek, bo z niego rolnik, jak... nie bede sie wyrazac
            >
            > ...jak z koziego zadka Wiener Philharmoniker pod batutą Herberta von Karajana?

            bardzo wytwornie sie wyslawiasz :-)
            ...jak z mysiej p... wor na make
    • ananke666 skurcz czego, proszę? 30.04.15, 21:43
      Szukając całkiem czegoś innego natknęłam się na cytat z JT:

      – Nastąpił skurcz mięśni żwacza. Żaden problem, chłopcze. Mam nadzieję, że się nie boisz zastrzyków?

      ...i dopiero do mnie dotarło, co właściwie przeczytałam. Otóż człowiek nie ma mięśni żwacza. Ma mięśnie żwacze, a to różnica - "mięśnie żwacza" to w tym przypadku tyle, co "mięśnie mięśnia", bezsens. Powinno być "skurcz żwaczy", zwłaszcza, że żwacze to mięśnie parzyste i nie skurczył się dzieciakowi tylko jeden, skoro nakłuty został obustronnie.
      Zacytowane zestawienie rzeczowników sugeruje żwacz zgoła inny i posiada go na przykład krowa, ale nie człowiek. To jeden z przedżołądków przeżuwaczy.

      Co gorsza, faktycznie się kurczy! W cyklu naprzemiennych skurczy żwacza i czepca, czyli cyklu żwaczowo-czepcowym.
      Wizja skurczonego żwacza na twarzy Jożina mnie poraziła.
      • tt-tka Re: skurcz czego, proszę? 30.04.15, 22:38
        Ananke, przeklenstwo na Twoja glowe !
        widze teraz, jak sie Jozwie na twarzy kurczy krowi przedzoladek i nie jest to najpiekniejszy widok na swiecie
        i pewnie jeszcze mi sie to przysni...
        • bupu Re: skurcz czego, proszę? 01.05.15, 01:43
          tt-tka napisała:

          > Ananke, przeklenstwo na Twoja glowe !
          > widze teraz, jak sie Jozwie na twarzy kurczy krowi przedzoladek i nie jest to n
          > ajpiekniejszy widok na swiecie
          > i pewnie jeszcze mi sie to przysni...

          Taki wołowy facehugger. "Obcy 5: Flaczki".
      • ciotka_scholastyka Re: skurcz czego, proszę? 05.05.15, 09:42
        > ...i dopiero do mnie dotarło, co właściwie przeczytałam. Otóż człowiek nie ma m
        > ięśni żwacza.

        Wiedziałam, że coś mi nie pasuje w tym zdaniu!
    • mamuka_z_boru Re: Wpadki 01.10.15, 22:07
      To nie Jeżycjada, ale dziełko MM i wpadka męczy mnie od paru lat. Mam oto "Musierowicz dla zakochanych" i tam w rozdziale o księżycu MM cytuje piosenkę "Jesienna Zaduma" śpiewaną zarówno przez Elżbietę Adamiak jak i Magdę Umer (autorem słów jest I. Harasymowicz). W oryginale jest: "Rzeczywiście tak jak księżyc, Ludzie znają mnie tylko z jednej,
      Jesiennej strony". Tymczasem u MM rzeczony cytat brzmi: "Rzeczywiście tak jak księżyc, Ludzie znają mnie tylko z jednej, jedynej strony". Nawet dla kogoś kto poezji śpiewanej nie słucha programowo, wersja naszej autorki powinna brzmieć podejrzanie, bo jest nielogiczna. Dla mnie, wychowanej na "Krainie łagodności" to źródło zgrzytania zębami, bo nasza kochająca poezję autorka całkowicie zmienia sens wiersza, a jej córka - korektorka i redaktora dzieła nie zadała sobie trudu, by niespójność treści wyłapać, albo choćby rutynowo cytat sprawdzić (jeśli mimo edukacji polonistycznej i deklarowanej miłości do poezji polskiej go przypadkiem nie znała.)
    • tt-tka Re: Wpadki 19.10.15, 16:12
      Sama nie wiem czy to do wpadek, czy do irytacji...
      Pyza i Tygrysek przestaja jezdzic na wakacje do Pobiedzisk po smierci pana Jankowiaka, bo "naprawde juz nie wypadalo"
      WTF ???
      Wydawaloby sie, ze akurat wtedy owdowiala pani Marta potrzebuje bardziej niz zwykle towarzystwa, pociechy, a moze i pomocy.
      Chyba ze dziewczyny tam jezdzily rzeczywiscie w gosci, a nie na letnisko i Gaba zreflektowala sie, ze gdy p. Marta zostala z jedna emerytura, wypadaloby zaczac placic.
      • tt-tka Re: Wpadki 19.10.15, 20:58
        Zaba. Po pozarze Wolfi leci do Castoramy kupic to, co potrzebne do odmalowania i jeszcze do MI po odtwarzacz dla Zaby. I kupuje. Pierwszego maja.
        1 maja tego typu sklepy sa zamkniete na glucho i w 2004 tez byly
        • ciotka_scholastyka Re: Wpadki 20.10.15, 13:07
          Też mi się przypomniała jedna wpadka medyczno-fizjologiczna z "Żaby" - kiedy Żaba przewraca się po wpadnięciu pod malucha, wbija sobie ileś tam zębów głęboko w język. Po czym, owszem, krwawi jak zarzynane prosiątko, ale to wszystko. Przecież ona powinna się zwijać i wyć z bólu. Kto kiedykolwiek przygryzł sobie język, wie, o czym mówię. A ona nic, z oburzeniem i wrzaskami stłumionymi krwią lejącą się z ust zajmuje się głównie naskakiwaniem na Żeromskiego.
      • yackandandah22 Re: Wpadki 20.10.15, 12:36
        Ooo, tt-tko, a w której książce to było?
        • yackandandah22 Re: Wpadki 20.10.15, 12:37
          Ups, nie zacytowałam. Chodzi mi o tę śmierć pana Jankowiaka
          • tt-tka Re: Wpadki 20.10.15, 12:55
            Ba, cytat pamietam, ksiazki nie...ale znajde, bo wlasnie sobie odswiezam.
            W CR dziewczyny sa jeszcze w Pobiedziskach, czytam dalej, dam znac
          • ciotka_scholastyka Re: Wpadki 20.10.15, 13:03
            yackandandah22 napisał(a):

            > Ups, nie zacytowałam. Chodzi mi o tę śmierć pana Jankowiaka

            Tez zupełnie nie kojarzę śmierci pana Jankowiaka. Ani takiego cytatu.
            • dziabka1 Re: Wpadki 20.10.15, 16:57
              ciotka_scholastyka napisała:

              > yackandandah22 napisał(a):
              >
              > > Ups, nie zacytowałam. Chodzi mi o tę śmierć pana Jankowiaka
              >
              > Tez zupełnie nie kojarzę śmierci pana Jankowiaka. Ani takiego cytatu.


              No właśnie.
              Ja też nie.
              Trochę mnie zdezorientowało.
              Pani Marta była wdową zanim poślubiła pana Jankowiaka.

              • tt-tka Re: Wpadki 20.10.15, 17:52
                Po p. Jankowiaku p. Marta TEZ owdowiala. Doczytam, to rzuce cytatem
      • tt-tka Re: Wpadki 24.10.15, 15:18
        tt-tka napisała:

        > Sama nie wiem czy to do wpadek, czy do irytacji...
        > Pyza i Tygrysek przestaja jezdzic na wakacje do Pobiedzisk po smierci pana Jank
        > owiaka, bo "naprawde juz nie wypadalo"

        POMOCY!!! Dam sobie uciac reke, ze taka wzmianka byla i taki tekst padl, a znalezc nie moge ... ktos kojarzy ?
        • piotr7777 Re: Wpadki 25.12.16, 18:48
          > POMOCY!!! Dam sobie uciac reke, ze taka wzmianka byla i taki tekst padl, a znal
          > ezc nie moge ... ktos kojarzy ?

          Myślę, że nie było a opieram to na następujących przesłankach
          Pierwsze wakacje P i T w Pobiedziskach to 1993 rok (nieplanowane)
          Drugie - 1994 (też nieplanowane, bo pierwotnie miała być Łeba)
          Potem mamy lato 1996 i już tradycję, że starsi państwo oficjalnie zapraszają a dziewczynki jadą na całe lato. Czyli tak było w 1995 (zapewne), i tak na pewno jest w 1996 (z jednodniową przerwa na ślub Elki i Tomka).
          Natomiast akcja następnych książek dzieje się zimą, więc nie ma słowa o wakacjach letnich. Poza tym odkąd Róża zaczyna chodzić z Fryderykiem jej relacje z siostrą stają się dość chłodne, więc jakoś nie wierzę, żeby razem spędzały wakacje.
          Z kolei Kalamburka raczej nie dotyczy młodego pokolenia, a akcja pierwszych rozdziałów dzieje się kolejno - na Sylwestra'2000, Boże Narodzenie'99, w listopadzie'98 i czerwcu'97 (pielgrzymka papieża do Polski). Raczej wątpliwe by w M. M. wspominała o wakacjach letnich, co najwyżej w rozdziale czerwcowym, ale ten skupia się na osobie Gizeli i Borejkowie praktycznie w nim nie występują.
          No a potem mamy przeskok do roku 2004 i obie Pyziakówny są już dorosłe.
          cbdo
          • iskrzy_54 Re: Wpadki 26.12.16, 10:19
            Pierwsze wakacje P i T w Pobiedziskach to 1993 rok (nieplanowane)
            Drugie - 1994 (też nieplanowane, bo pierwotnie miała być Łeba)

            Za przeproszeniem - 1993 w Pobiedziskach spędza wakacje Aurelia a Róża i Tygrys były tam tylko raz, kiedy wszyscy zabrali się furgonetką z panem Piotrusiem; raczej nie były tam dłużej niż jeden dzień, wiec trudno to uznać za "spędzanie wakacji"
            • piotr7777 Re: Wpadki 26.12.16, 12:31
              > Za przeproszeniem - 1993 w Pobiedziskach spędza wakacje Aurelia a Róża i Tygrys
              > były tam tylko raz, kiedy wszyscy zabrali się furgonetką z panem Piotrusiem; r
              > aczej nie były tam dłużej niż jeden dzień, wiec trudno to uznać za "spędzanie w
              > akacji"

              O.k, ale to by znaczyło wakacje całe spędziły w domu no bo Gabrysia nie ma żadnych planów wakacyjnych a potem ujawnia, że jest w ciąży (swoją drogą jeśli Ignaś urodził się w styczniu 1994 r. to powiedziała mężowi dopiero pod koniec pierwszego trymestru, mimo wszystko dziwne, wtedy się raczej mówi reszcie świata, przyszły ojciec zazwyczaj wie od razu) i jest wygodny pretekst, żeby nigdzie nie jechać.
              Myślę (spekulacja), że jednak gdzieś zostały wysłane, inaczej pewnie Natalia miałaby wygodną replikę dla Gabrieli, gdy ta każe jej wziąć młode ze sobą do Łeby.
              No chyba, że spędzały czas z panem Jankowiakiem, z którym ponoć zaprzyjaźniły się na zabój z tym, że on pewnie regularnie do Pobiedzisk jeździł i niewykluczone, że brał je ze sobą. Może nawet miały swój udział w wyswataniu starszych państwa.
    • tt-tka Re: Wpadki 19.10.15, 21:45
      Nadal Zaba.
      Hildegarda i Wolfi, kiedy dowiaduja sie o ciazy Rozy, od razu kwalifikuja wyjazd Fryca jako podla ucieczke. No sekunde, o tym stypendium cala rodzina wiedziala od dawna, dluzej chyba niz w ogole trwa ciaza - Roza decyduje sie na zblizenie, zeby mocniej przywiazac chlopaka przed wyjazdem do Stanow - i wiadomo bylo, ze Fryc robi starania, zabiega u promotora i na jak dlugo jedzie. Skad pomysl, ze uciekl ? U jego wlasnego rodzenstwa ?
      • meduza7 Re: Wpadki 19.10.15, 22:26
        Może u Szopów tak jak i u Borejów kultywowano model porozumiewania się bez słów, w rezultacie czego rodzeństwo w ogóle nie wiedziało, w jakim celu i na jak długo on jedzie ;)
        • tt-tka Re: Wpadki 19.10.15, 22:44
          raczej nie, stare Szopy kloca sie bez przerwy, czyli jednak rozmawiaja, a nawet otwarcie formuluja pretensje :-)
          Z Zaba Fryc rozmawia i pisze do niej, ojciec wspomina, ze zawsze pierwszy wiedzial o sukcesach syna, a Wolfi mruczy o tym, jak go ojcec zanudzal tymi osiagnieciami i staraniami Fryderyka.
          Wiedzieli.
          • meduza7 Re: Wpadki 19.10.15, 23:09
            No, niezręcznie to poprowadzone, bo nawet jeśli MM chciała zasugerować czytelniczkom, że Fryc jest wrednym Pyziakiem-bis, żeby potem zaskoczyć je szczęśliwym zakończeniem (całkiem jak telegram o pierogach!), to owszem, Borejki mogły sądzić, że uciekł na zawsze, ale nie jego własna rodzina. Z drugiej strony - może po prostu tutaj wszyscy jak leci, co do ostatniego, piątoplanowego bohatera, niezłomnie wyznają pogląd, że na wieść o ciąży facet musi rzucić wszystkie plany i natychmiast się oświadczać?
            • tt-tka Re: Wpadki 19.10.15, 23:26
              Jan Schoppe nie :-)
              Ale oczywiscie dowiadujemy sie natychmiast, ze ten zgorzknialy czlowiek wypaczyl uczucia i pojecia swojego syna. Zdaniem Ignaca nie zasluguje na nic, zdaniem Gabona na litosc "biedny czlowiek. Wszyscy sa tacy biedni"
              Grrrrrhhh
              • kopiec_esmeralda Re: Wpadki 20.10.15, 08:30
                No właśnie "wszyscy są tacy biedni", niezbyt to rozumiem. Biedni, bo co? Bo nie mają bogactwa wewnętrznego Borejków? Czy ałorka usty św. G. w ten sposób wyraża empatię dla świata?
                • gat45 Re: Wpadki 20.10.15, 08:46
                  kopiec_esmeralda napisał(a):

                  > No właśnie "wszyscy są tacy biedni", niezbyt to rozumiem. Biedni, bo co? Bo nie
                  > mają bogactwa wewnętrznego Borejków? Czy ałorka usty św. G. w ten sposób wyraż
                  > a empatię dla świata?

                  Po mojemu - to ostatnie. Że ogół nie rozumi tego, co ona rozumi. Pani rozumi ?
                  • kopiec_esmeralda Re: Wpadki 20.10.15, 10:05
                    Wg mnie też i nieodmiennie kojarzy się z "biedaczyskiem" w wykonaniu hipokryty Tartuffe'a.
    • tt-tka Re: Wpadki 23.10.15, 16:52
      McDusia, wizyta Trolli.
      Jozwa siada na parapecie, bo stamtad najlepiej mu patrzec na Staszke. Magda, kiedy mowa o klodkach milosci, wlazi pod stol, a nastepnie wymyka sie do lazienki "przeciskajac sie za plecami siedzacych i depczac Jozefowi po wyciagnietych nogach".
      Cala kuchnie okrazyla, zanim sie wymknela ?
    • bupu Re: Wpadki 29.10.15, 18:18
      "Wnuczka do orzechów". Jest środek lata, upał nadziemski, powyżej trzydziestu stopni w cieniu. Tymczasem babcie, Ida i Dorota spędzają mnóstwo czasu w kuchni, w której nie używa się kuchenki gazowej, ani elektrycznej, tylko pieca kuchennego, opalanego drewnem i zapewne kaflowego. Czyli, jak to się u nas mówi w regionie, tak zwanej platy. W związku z czym w rzeczonej placie cały czas pali się ogień, bo nikt rozumny nie będzie co chwilę gasił, żeby zaraz potem rozpalać z powrotem.

      Otóż moi drodzy, plata grzeje. Grzeje kaflowymi bokami i jeszcze bardziej żeliwnym wierzchem, więc uwierzcie mi, przy trzydziestostopniowym upale na zewnątrz, w tej kuchni panowałoby piekło gorące, z naciskiem na "gorące". Nikt by tam nie przesiadywał, gwarantuję.

      To jedna wpadusia, zaraz będzie druga. Otóż plata owa, jak to drzewiej bywało, wyposażona jest w dynks zwany wężownicą, który umożliwia ogrzewanie wody, zbierającej się następnie w bojlerze. Wiszącym, według autorki w kuchni ("przy piecu ogrzewa się staleduży zbiornik na wodę do zmywania". To ja się pytam, gdzie mianowicie w kuchni powiesić bojler? Gdzie by go nie zainstalował, tam by przeszkadzał straszliwie. We wszystkich mi znanych domostwach, które takowy instrument posiadały, wisiał on w łazience, z reguły nad wanną.

      No i tu przechodzimy do drugiej kwestii. Jaki pijany konstruktor nie zapewnił łazienkowej instalacji połączenia z bojlerem? Przecież gdyby ten cholerny zbiornik był podłączony do kranów w łazience, nie trzeba byłoby wydawać kasy na grzanie wody elektrycznym podgrzewaczem, a przy placie, w której się pali non stop kolor można by się tarzać w gorącej wodzie i nie trzeba by wyganiać letników do jeziora.

      A swoją drogą ja się nie dziwię, że Ida była pierwszym letnikiem u Rumianków. Zamiast osobnych pokojów pokój Dorotki, z czego wnioskuję, że więcej niż jednego wczasowicza naraz nie przewidywano, a do tego gospodyni półgębkiem sugerująca, że kąpać się to do jeziora, bo prąd drogi i szambo się przepełnia. No wspaniałe warunki.
      • dumnadanka321 Re: Wpadki 29.10.15, 19:45
        Witam:) Mnie też to zastanowiło, bo właśnie tegoroczne wakacje spędziłam u znajomych, gdzie w kuchni był takowy piec. Rozpalenie go w dzień, przy wiadomych temperaturach, graniczyłoby z samobójstwem. Do gotowania używano kuchenki z butlą gazową. W piecu palono w nocy, żeby była ciepła woda w bojlerze do kąpieli i zmywania naczyń. Co do kąpieli w jeziorze, pamiętam, że jako dziecię byłam z rodzicami na takich agrowczasach w Kasinie Wielkiej i tam gospodarze mieli piękną, nowiutką, obłożoną białymi kafelkami łazienkę, która jednak była zamknięta na klucz "by się nie ubrudziła". Kąpano się w balii lub w rzece. Bardzo mnie zdziwiło, że po maleńkim incydencie z udziałem mojej 5 letniej osoby, jakim było wpadnięcie do rowu z gnojówką, rodzice zrezygnowali z wczasów w połowie turnusu :) No ale to było ponad 30 lat temu... Dziś nie wyobrażam sobie myć włosów w zimnej wodzie w jeziorze i zatruwać środowisko środkami kosmetycznymi... Pozdrawiam i również się nie dziwię, że Ida jest pierwszym letnikiem.
        • dakota77 Re: Wpadki 29.10.15, 20:36
          U moich dziadkow na wsi, lata temu, byla kuchnia letnia i kuchnia zimowa. Ta letnia byla w budynku gospodarczym, i tam sie palilo w piecu, wiec dom nie byl nagrzany.
      • dziabka1 Re: Wpadki 04.11.15, 15:57
        bupu napisała:

        > "Wnuczka do orzechów". Jest środek lata, upał nadziemski, powyżej trzydziestu s
        > topni w cieniu.
        [ciach]

        Ano właśnie.
        Na fali rozważań o grzejących ustrojstwach.
        Mnie okrutnie zgrzyta scena o poranku, kiedy to Dorota, w panującym upale, o którym mowa, ze od rana panuje, umyła i WYSUSZYŁA głowę. Potem coś tam o warkocie suszarki i jego przekrzykiwaniu.
        Jak sobie pomyślę o suszeniu łba suszarką, przy panującej temperaturze 30+ i przy krótkich włosach Doroty to... uff..
        Taki snopek słomy, który nosiła na głowie Dorota, miał obowiązek wyschnąć błyskawicznie sam.
        No chyba, ze Dorota koniecznie chciała zrobić sobie wymyślny fryz, który wymagał udziału suszarki, lokówki, prostownicy i innych pianek z białek.


    • tt-tka Re: Wpadki 04.11.15, 13:15
      W Pulpecji jest wzmianka, ze Ida chodzila do przedszkola muzycznego w Palacu Kultury. Razem z ojcem Krzysztofem, ktory obecnie udziela jej slubu.
      W Kalamburce czytamy, ze Mila poszla do pracy, a Idusia chodzila do zakladowego przedszkola i matka mogla zerknac na nia w czasie przerwy, a po robocie odbierala juz nakarmiona i wyspana.
    • bupu Re: Wpadki 26.11.15, 18:47
      Wyłowione mimochodem w trakcie czytania analizy TiR na Niezatapialnej Armadzie. Otóż w Kwiecie Kalafiora zielony pokój opisywany jest jako wąski i wysoki. W TiR natomiast zmienił automagicznie kształt na kwadratowy. Zaczynam podejrzewać, że mieszkanie Borejków to jest jakiś organizm żywy.
      • iskrzy_54 Re: Wpadki 27.11.15, 16:30
        Może to kwadrat wąski był?
        • tt-tka Re: Wpadki 27.11.15, 19:43
          Skoro caly jeden pokoj wcielo... pisalam w innym watku o trzech pokojach (i lazience z korytarza). Po czym pojawia sie lazienka w kuchni, dawna przerobiona na pokoj, a pokoje nadal trzy. Plus poszczepanski.
          Chyba ze zielony pokoj polknal ten znikniety i od tego zrobil sie kwadratowy.
    • bez_zarzutu Re: Wpadki 13.12.15, 16:31
      Nie wiem czy ktoś to zauważył wcześniej. Otóż Najlepsza z Matek odświeżała wczoraj "Kalamburkę" i natknęła się na takie cudeńko: rok 56, Ignac i Mila tańcują w świetle księżyca. Ignaś lewą ręką obejmuje Milę w talii, a prawą ujmuje jej dłoń. NzM zauważa, że w tańcu towarzyskim mężczyzna lewą dłonią trzyma partnerkę za rękę, a prawą trzyma na talii tancerki. Zasada jak powiedziała NzM obowiązuje również leworęcznych tancerzy, zresztą nigdzie nie jest powiedziane, że Ignac to mańkut. Nie powiem jakie to wydanie, być może zostało to poprawione, ale wpadka zabawna :) Nieźle musieli wyglądać.
    • tt-tka Re: Wpadki 17.02.16, 16:56
      W trakcie forumowych dyskusji wylaza kolejne wpadunie...
      - w IS mamy spizarke zapchana przetworami, wlasnorecznie robionymi przez mame Borejko na cala zime; tom wczesniej, w KK, spizarka swieci pustkami, na noworoczny obiad jest kilelbasa z bialkiem, morszczuk i nic wiecej, zadnych zapasow, choc to dopiero poczatek zimy
      - w IS pani Lisiecka przychodzi po odszkodowanie za zniszczone ubrania i mama Borejko od reki wyciaga z portmonetki 800 zl, znaczy przy sobie nosila; w KK Gaba nie znajduje w matczynej portmonetce zadnych pieniedzy, choc jest drugi stycznia, tuz po wyplacie

      no i jeszcze na marginesie - w tym ubogim domu, w ktorym budzet wiecznie sie nie dopina, nikt przez dluzszy czas nie zauwaza, jak znikaja pieniadze topione przez Pulpe
      • czekolada72 Re: Wpadki 02.03.16, 12:08
        tt-tka napisała:


        > - w IS pani Lisiecka przychodzi po odszkodowanie za zniszczone ubrania i mama B
        > orejko od reki wyciaga z portmonetki 800 zl, znaczy przy sobie nosila; w KK Gab
        > a nie znajduje w matczynej portmonetce zadnych pieniedzy, choc jest drugi stycz
        > nia, tuz po wyplacie

        A nie mogło byc tak, ze wlasnie dopiero co Ignacy przekazl jej swoja pensje, albo ona dostala wyplate, albo honorarium? I pozbawila sie od reki tychze?
        • tt-tka Re: Wpadki 02.03.16, 13:38
          czekolada72 napisała:




          >
          > A nie mogło byc tak, ze wlasnie dopiero co Ignacy przekazl jej swoja pensje, al
          > bo ona dostala wyplate, albo honorarium? I pozbawila sie od reki tychze?

          Znaczy co, bo nie bardzo rozumiem ? Sugerujesz, ze w ciagu trzech dni - wyplaty byly 29 - wydala pieniadze przeznaczone na calomiesieczne utrzymanie ?
          • czekolada72 Re: Wpadki 02.03.16, 15:39
            Ja dumam, nie sugeruje. Moze niekoniecznie wszystkie, ale polowe?
            Coz, w tamtych latach nie dostawalam pensji, wiec nie wiem czy cala Polska dostawala pensje 29. Czy rowniez honoraria uautorskie - 29. I nie wiem jakim trybem byly rozliczane umowy... o dzielo? zlecenie?
            Gdzies mi swita, ze np artysci/rzemieslnicy ktorzy produkowali rekodzielo, np goralskie swetru czy inne hafty i oddawali do Cepelii - dostawali po sprzedazy konkretnego produktu.
            Ale w sumie to tak, wyobrazam sobie, ze byla w stanie pozbawic sie 800 zl, jakiejs sporej czesci pieniedzy na rodzine, a reszte miesiaca klepac biede, wspomagajac sie np antykwariatem.
            • tt-tka Re: Wpadki 02.03.16, 16:05
              Sorki, pomylilam dwie sytuacje - myslalam, ze piszesz o tej z drugiego stycznia, kiedy to Gaba w maminej portmonetce znajduje podszewke li i jedynie.

              Cala Polska nie, ale wiekszosc, budzetowka na pewno. A Ignac w KK i IS pracuje tylko w bibliotece i nic nie wiemy o jego publikacjach. Nie znajde teraz, ile mogla wynosic jego pensja, ale na pewno wyjecie z kieszeni 800 zl to byla wyrwa w budzecie - odczuwalna, zapewne dosc mocno. A biede to oni klepali na co dzien, sugeruje MM, nawet bez takich wydatkow nadzwyczajnych.
              Tez moge to sobie wyobrazic, bez trudu - to zupelnie inna sprawa. Ale ciagle nie wiem, gdzie sie podziala przedsylwestrowa wyplata Ignaca...
              • czekolada72 Re: Wpadki 02.03.16, 16:24
                Nie, nie, o 800 przez Mile.
                I raczej myslalam, o publikacja Mili jako Kala.
                Ale to sa takie dumania, nawet bez konkretnej ksiazki w reku. :)
                • tt-tka Re: Wpadki 02.03.16, 16:35
                  Podumac zawsze mozna, ciekawe rzeczy nam z tych duman wychodza :-)

                  Ale kiedy Mila dala pani Lisieckiej bez drgnienia powieki 800 zl, to nikomu sie jeszcze nie snilo, ze ona kiedys bedzie kalac Burka. Wtedy zarobkowala jako chalupnica-dziewiarka - kiedy placili w spoldzielni tego typu, nie wiem, zapewne po zrobieniu partii towaru, czyli w dowolnej chwili, ale ile, to wim. Bardzo malo.
                  • czekolada72 Re: Wpadki 02.03.16, 18:19
                    No i tu ewentualnie mozna by jakis doktorat machnac nt ile byla w tych czasacg przecietna pensja pracownika b-ki Raczyynskich , ile dorabiac bylo sie w stanie na dziewiarstwie etc etc.
                    A dopytam, bo Kalamburke nie siegne. Czy na jej podstawie nie wynikalo, ze jednak Kal juz istnial, chociaz czytelnik jeszcze o tym nie wiedzial?
                    • tt-tka Re: Wpadki 02.03.16, 18:56
                      Nie, w tym czasie (KK i IS) Kal jeszcze nie istnial, nawet wg kalamburki :-)
                      Roku nie pomne, i tez nie siegne, ale Mila mowi Gizeli "dzieci mam odchowane, teraz bede robic to, co chce i jeszcze mi za to zaplaca" - piecioletnia Pulpa z pewnoscia nie jest jeszcze dzieckiem odchowanym.

                      Natomiast dziwi mnie mocno, gdy sobie K przypominam, bieda Borejkow w czasach sprzed jezycjady - do 70 roku maja tylko dwoje dzieci, pracuja oboje, Mila na panstwowej posadzie, nie jako chalupnica, Ignac u Raczynskich i na uniwerku, podreczniki pisze, publikuje... Gizela bez przerwy cos w te zachlanne dzioby pcha, jedzenie, lekarstwa, telewizor, meble Kazio wlasnorecznie zdzielal, a Borejki takie ubozuchne...
                      • sowca Re: Wpadki 03.03.16, 00:16
                        Ale już mniej więcej w tym czasie Ignac odkrył upchnięte za ksiązkami zeszyty z "zapiskami" Mili. Ja rozumiem,że te zapiski posłużyły później za kanwę do sztuk. Bo nic nie wskazywało, że to był pamiętnik, a już na pewno nie listy.
                        • tt-tka Re: Wpadki 03.03.16, 00:26
                          Wg MM tak wlasnie bylo
                          Nie bardzo moge sobie wyobrazic, ze zapiski typu "Nutria dzis opowiedziala urocza bajke", nie mowiac juz o takich jak "Gaba dzis pierwszy raz wyplula gume prosto do kosza" moga posluzyc jako kanwa sztuk o pelnokrwistych kobiecych postaciach i aktualnych politycznie - 20 lat pozniej :-) - no ale.
                          Niemniej w pierwszych tomach nawet jesli Milicja robi notatki, to nie pisze i NIE SPRZEDAJE sztuk - a zaczal sie ten watek od budzetu panstwa borejkow. Cokolwiek zapisywala, pieniedzy jej od tego nie przybywalo.
                          • turzyca Re: Wpadki 03.03.16, 09:12
                            >Nie bardzo moge sobie wyobrazic, ze zapiski typu "Nutria dzis opowiedziala urocza bajke", nie mowiac juz o takich jak "Gaba dzis pierwszy raz wyplula gume prosto do kosza" moga posluzyc jako kanwa sztuk o pelnokrwistych kobiecych postaciach i aktualnych politycznie - 20 lat pozniej :-) - no ale.
                            Niemniej w pierwszych tomach nawet jesli Milicja robi notatki, to nie pisze i NIE SPRZEDAJE sztuk

                            Ja rozumiem te zapiski jako forme odreagowania rzeczywistosci, notatki z roznych scenek, charakterystyki spotykanych postaci, moze rozgryzania typu "co motywuje iksinskiego do ..." W efekcie w ciagu kilkudziesieciu lat z jednej strony nazbieralo sie sporo roznych drobnych obserwacji, takze ponadustrojowych, a z drugiej wycwiczyl sie warsztat.
    • turzyca Re: Wpadki 22.03.16, 23:18
      "Potem znów zamilkła i zagapiła się w przestrzeń niewidzącymi, jeszcze zapłakanymi oczami. - Byłam całkiem sama, kiedy Laura się rodziła - szepnęła wreszcie. - Inne kobiety miały mężów, a ja - nie.
      - Uśmiechnęła się przepraszająco. - Ten szpital wtedy przypominał kolonię karną. I wszystkiego brakowało, leków, środków opatrunkowych... więc, kiedy wreszcie zobaczyłam tę jej twarzyczkę...
      - Była śliczna - przypomniała sobie Natalia.
      - ...poczułam się tak, jakby całe zło zniknęło ze świata i jakby odtąd miało być już tylko szczęście.


      Czy tylko ja z tego rozumiem, ze inne kobiety mialy mezow PODCZAS porodu, a Gaba nie? Bo jesli tak, to ja bym bardzo chciala wiedziec, w ktorym szpitalu, bo w Warszawie dwa lata pozniej w 1986 roku porody rodzinne oferowal jako zupelna nowosc jeden szpital. Moim zdaniem wpadka.
      A poza porodem to jak Gaba mogla byc zupelnie sama, rodzice jej nie odwiedzali, siostry?
      • mika_p Re: Wpadki 22.03.16, 23:47
        > Czy tylko ja z tego rozumiem, ze inne kobiety mialy mezow PODCZAS porodu, a Gaba nie?

        Och, nie sądzę. Raczej chodzi o rodzaj wykluczenia - inne kobiety na położnictwie zapewne opowiadały sobie, czym która przyjechala do porodu, martwiły się, czy mąż nie chodzi głodny, czy nie nadużył na pępkowym, jak się zajmuje starszymi dziećmi, a nawet jak go nie bylo, to mogly się wściekać, że pojechał do jakichs Gnatów i złamał rękę i lezy tam gdzies w szpitalu, zamiast krążyć pod szpitalnym oknem. A Gaba była sama, porzucona, nie wiedziała, gdzie jest jej mąż, a i pewnie do głowy jej nie przyszlo pokonfabulować trochę, że wyjechał na kontrakt i zarabia, a nawet jak przyszlo, to ona wiedziała, jaka jest prawda, i zazdrościła. I ze szpitala z noworodkiem też nie mąż ją odbierał, tylko pewnie rodzice.
      • tt-tka Re: Wpadki 23.03.16, 00:21
        turzyca napisała:

        > "Potem znów zamilkła i zagapiła się w przestrzeń niewidzącymi, jeszcze zapłakan
        > ymi oczami. - Byłam całkiem sama, kiedy Laura się rodziła - szepnęła wreszcie.
        > - Inne kobiety miały mężów, a ja - nie.
        > - Uśmiechnęła się przepraszająco. - Ten szpital wtedy przypominał kolonię karną
        > . I wszystkiego brakowało, leków, środków opatrunkowych...

        Zrozumialam tak jak Mika - meza nie bylo ! A ze sie Gabuni z czasem poteguje - CALKIEM sama, sirota spode plota, mozna by pomyslec, i ten szpital jak kolonia karna, i same braki - to juz charakter. Ona kocha uzalac sie nad soba.
        NB - jakos nigdzie nie wspomina, jak rodzila Pyze - wtedy, w 81, rzeczywiscie wszystkiego brakowalo. I byla jeszcze bardziej, bo niezamezna.
      • vi_san Re: Wpadki 23.03.16, 10:02
        Chyba nie. Moim zdaniem raczej chodzi o to, że pozostałe kobiety mężowie odwiedzali, przynosili im wszystko co potrzebne, podlizywali się pielęgniarkom, chodzili do lekarzy itp. A nawet jak nie, to te kobiety gadały, a to że zapewne za dużo wypił z radości, albo, że wyjechał na stypendium i musi być daleko... Ale MIAŁY tych mężów, a ona nie, nie wiedziała ani gdzie jej mąż jest, wiedziała, że ją porzucił i poszedł precz. Że porzucił tez dzieci nigdy nie przyjęła do wiadomości.
        Zapewne i rodzice i siostry ją odwiedzali, ale to nie to. Wszak w Jeżycjadzie jedynym celem życia każdej kobiety jest mieć męża, a jak nie ma męża = wybrakowana.
        • agnieszka_azj Re: Wpadki 23.03.16, 14:56
          vi_san napisała:

          > Zapewne i rodzice i siostry ją odwiedzali, ale to nie to. Wszak w Jeżycjadzie j
          > edynym celem życia każdej kobiety jest mieć męża, a jak nie ma męża = wybrakowa
          > na.

          To nie do końca tak. Akurat narodziny dziecka to taki moment w życiu, który chciałoby się dzielić z tym mężczyzną, z którym się to dziecko poczęło, a nie z rodzicami i siostrami, jak bardzo by nie byli kochani i pomocni.
          • vi_san Re: Wpadki 23.03.16, 15:00
            Tego nie neguję. Ale jej smarkanie nad własną samotnością i porzuceniem jest po prostu śmieszne.
            • gat45 Re: Wpadki 23.03.16, 15:45
              vi_san napisała:

              > Tego nie neguję. Ale jej smarkanie nad własną samotnością i porzuceniem jest po
              > prostu śmieszne.
              >

              No nie. Żadna samotność nie jest śmieszna.
              • vi_san Re: Wpadki 23.03.16, 16:28
                Prawdziwa samotność - w pełni się zgodzę, nie jest śmieszna. Ba, nie jest śmieszne również cierpienie po porzuceniu! Rażące jest tylko to, że: po pierwsze: nie mamy informacji, czy Janusz już wówczas wyjechał na stałe i ją porzucił trwale [może tylko wyjechał zarobić te paskudne, materialistyczne pieniądze? A później wyszło jak wyszło...], po drugie: nie wierzę, że WSZYSTKIE kobiety będące wówczas na porodówce miały mężów przy sobie [nie wierzę, bo a/. są panowie, którzy za Boga żywego na oddział położniczy nie wejdą, b/. spora część panów [zwłaszcza w tamtych czasach] po pojawieniu się potomka ostro "tankowała" = nie nadawała się do wizyt nigdzie, c/. na porodówce nie trafiła się żadna kobieta mieszkająca gdzieś pod Poznaniem, nie w centrum? d/. i tak dalej], po trzecie zaś: Gabuchna NIE BYŁA samotna: ma świadomość wsparcia w rodzinie, ma starszą córeczkę... A jędoli, jakby była 16latką, która wpadła, rodzice ją z chałupy wygnali, bo wstyd przynosi, nie miała gdzie mieszkać i z czego żyć... Podczas gdy jest dorosła, ma pełne oparcie zarówno w rodzicach [jeszcze w miarę młodych i w pełni sprawnych!], ma pomoc sióstr, ma doświadczenie [z Pyzunią]... Rozumiem jej żal, że Janusza nie było pod ręką. Ale nie przesadzajmy, ona cierpi i użala się nad sobą, jakby ją dramat potężny spotkał, a dramatycznej sytuacji - to ona nie miała. I nie ma nadal, co nijak jej nie przeszkadza po ćwierćwieczu ciągle jęczeć i przeżywać.
                • zla.m Re: Wpadki 23.03.16, 17:57
                  Mój mąż był w czasie drugiego porodu w Anglii (młoda się trochę pospieszyła z wychodzeniem i tak nam wyszło). I mimo, że nie byłam porzucona i miałam wsparcie rodziny i przyjaciół, to czułam ŹLE, kiedy np. przyjechałam na izbę i wszystkie kobietki czekały na lekarza z mężami/facetami, a ja z tatą. Bez sensu, ale tak to działa, dodajmy jeszcze szalejące hormony, stres i strach... to zostaje w człowieku. Naprawdę akurat tego bym się nie czepiała.
                  • vi_san Re: Wpadki 23.03.16, 18:08
                    Tyle, że cytat, który przywołała Turzyca i smęty Gaby - mają miejsce... Uwaga: TRZYNAŚCIE lat później! Nie w TYM momencie, kiedy była sama [w sensie bez męża], kiedy w szpitalu było ciężko, brakowało wszystkiego itd. Trzynaście lat później. Zła.m, nie sądzę, żebyś za kilka lat, wspominając przyjście na świat swojej córeczki wspominała swe osamotnienie straszliwe?
                    Podkreślę - całkowicie rozumiem, że w tym akurat momencie kochającego męża nie zastąpi nikt i nic. Ale to W MOMENCIE porodu i połogu, a nie po nastu latach! Do tego dodajmy, że co najmniej kilka z tychże lat przeżytych z nowym mężem... Gdyby to była "retrospekcja", rzut oka na to co było te lata temu - byłoby to zrozumiałe i sensowne. Bo WTEDY Gaba jak najbardziej miała prawo czuć się osamotniona i nieszczęśliwa. Ale i tak po nastu latach - nie jej osamotnienie powinno być uczuciem dominującym. Chyba, że ktoś lubi się pławić w byciu nieszczęśliwym...
                    • tt-tka Re: Wpadki 23.03.16, 23:50
                      Po 13 latach !
                      I powtorze - jak widac, w odczuciu Gabona TYLKO Laura kojarzy sie z nieszczesciem, osamotnieniem etc. Roza nie istnieje w zadnych wspomnieniach i retrospekcjach swojej matki. Ani zlych, ani dobrych.
                      • gat45 Re: Wpadki 24.03.16, 08:49
                        Składam zdanie odrębne do zarzutów Tetetki i Vi_san. Coś, co się wbiło wyjątkowo bolesnym gwoździem w duszę, to i ...dziesiąt lat później może paskudnie boleć, a nie tylko jakieś marne trzynaście.
                        Że Gaba o Laurze - wynika to z kontekstu. Bo akurat o Laurze jest mowa tuż przedtem - więc to normalne, że jej narodziny się wspomina. A może i dlatego, że kiedy na świat przychodziła Pyza, to jej matka nie była jeszcze tak zdesperowana, może jeszcze jakaś nadzieja w niej tkwiła.
                        No i na koniec : mit o tym, że matka jednakowo kocha swoje dzieci, jest mitem. Laura stwarza problemy, matka ekstrapoluje je aż do porodówki. Mnie to nie dziwi.
                        Odmawiam więc potraktowania tego jako wpadki.
                        • zla.m Re: Wpadki 25.03.16, 00:37
                          O, chciałam napisać coś podobnego - kiedy o czymś wspominasz, to włączają ci się też uczucia z tamtej chwili (w każdym razie ja tak mam, ale myślę, że to powszechne). Więc Gaba tak "przenosi się w czasie" i jest jej źle - zwłaszcza, że to wydarzenie jednak dość ważne i emocje potężne. Patologiczne czy dziwne byłoby, gdyby każda wzmianka o Laurze/porodach/szpitalu powodowała u niej łzy i wspomnienia - czyli gdyby tak, jak reaguje na Py... Pyzia...

                          A co do kochania dzieci - myślę, że można je kochać równie mocno, ale inaczej. I w danym momencie przejmować się którymś bardziej z przyczyn obiektywnych.
    • tt-tka Re: Wpadki 23.07.16, 18:23
      Az dziw, ale chyba nie bylo...
      Melania laptopa dostala w 2000 roku (albo okolo), a teatry zabijaly sie o jej sztuki od 10 mniej wiecej lat. Maszyny do pisania w domu nie bylo. To jak ona rozsylala te swoje dziela, w rekopisie ?
      • burgundisa Re: Wpadki 23.07.16, 22:40
        No ba. Takie dobre sztuki pisała po prostu drukowanymi!
      • iskrzy_54 Re: Wpadki 24.07.16, 18:49
        To jak ona rozsylala te swoje dziela, w rekopisie ?

        Dawała rękopisy do przepisania maszynistce albo cichaczem używała komputera Grzegorza - może zresztą nie koniecznie cichaczem, Grzegorz miał w koncu dość i poradził Ignacemu zakup laptopa.
        • tt-tka Re: Wpadki 24.07.16, 19:24
          iskrzy_54 napisała:

          > To jak ona rozsylala te swoje dziela, w rekopisie ?
          >
          > Dawała rękopisy do przepisania maszynistce albo cichaczem używała komputera Grz
          > egorza - może zresztą nie koniecznie cichaczem, Grzegorz miał w koncu dość i p
          > oradził Ignacemu zakup laptopa.


          Eeee...toz ktos by wiedzial, kto tu kala Burka - ani maszynistka nie trzymalaby jezyka za zebami, mogac sprzedac takie info mediom, ani Grzegorz nie do konca slepy
          • mamuka_z_boru Re: Wpadki 24.07.16, 20:36
            Musiała mieć maszynę, w końcu od lat robiła korekty dla wydawnictw. Kalanie na laptopie Grzesia / maszynie do pisania też odbywało się pod przykrywką korekt właśnie i na potrzeby tegoż zajęcia Ignac kupił jej laptop.
            A co do maszynistki sprzedającej tożsamość Kala mediom... Profesjonalne maszynistki/redaktorki podpisują z klientami umowy z klauzulą poufności; no i raczej nie strzelają sobie w stopę 'wystawiając" klientów, podobnie jak nie robią tego prawnicy lub księgowi. BTW, nie sądzę, by brukowce był szczególnie żądne wiedzy o twórcach ambitnych sztuk teatralnych ;)
            • tt-tka Re: Wpadki 25.07.16, 01:21
              mamuka_z_boru napisała:

              > Musiała mieć maszynę, w końcu od lat robiła korekty dla wydawnictw. Kalanie na
              > laptopie Grzesia / maszynie do pisania też odbywało się pod przykrywką korekt w
              > łaśnie i na potrzeby tegoż zajęcia Ignac kupił jej laptop.

              Do robienia korekt w czasach przedkomputerowych maszyna niepotrzebna, to sie robilo recznie.


              > A co do maszynistki sprzedającej tożsamość Kala mediom... Profesjonalne maszyni
              > stki/redaktorki podpisują z klientami umowy z klauzulą poufności;

              Ale ona nie mogla podpisac zadnej umowy, skoro to byl sekret dla wszystkich !

              BTW, nie sądzę, by brukowce był szczególnie żądne wiedzy
              > o twórcach ambitnych sztuk teatralnych ;)

              No to ambitniejszym niz brukowce, wszystko jedno - konsekwentnie ukrywajacy sie tworca na miare Mrozka bylby lakomym i dobrze platnym kaskiem dla niejednego mediuma
              • zuzudanslemetro Re: Wpadki 26.05.17, 00:07
                Umowy mogła podpisywać i zastrzegać sobie w nich prawo do nieujawniania jej incognito. Pół świata artystycznego pracuje nie pod własnymi nazwiskami, niektórzy się dobrze kamuflują i ujawniają jak im się zachce, albo nie ujawniają bo mają ku temu powody.
    • milstar Praktyki w Toruniu 11.09.16, 21:04
      UAM ma własne obserwatorium, pod Poznaniem. Wyjazd Róży i Fryderyka do Toruniu na TYGODNIOWE praktyki z tego powodu w głowie mi się nie bardzo mieści. OK, tylko tam jest radioteleskop, ale do zapoznania się z nim wystarczyłaby jednodniowa wycieczka, całą resztę można ogarniać na miejscu. Takie praktyki to tylko koszty dla uczelni.
      • tt-tka Re: Praktyki w Toruniu 12.09.16, 09:29
        Oj tam, Fryc pojechal na ochotnika i nadprogramowo, wiadomo, prymus. A Roza mu asystowala tez nadprogramowo, dlatego byli tam tylko we dwoje :)
      • bupu Re: Praktyki w Toruniu 12.09.16, 09:59
        milstar napisała:

        > UAM ma własne obserwatorium, pod Poznaniem. Wyjazd Róży i Fryderyka do Toruniu
        > na TYGODNIOWE praktyki z tego powodu w głowie mi się nie bardzo mieści. OK, tyl
        > ko tam jest radioteleskop, ale do zapoznania się z nim wystarczyłaby jednodniow
        > a wycieczka, całą resztę można ogarniać na miejscu. Takie praktyki to tylko kos
        > zty dla uczelni.

        Ja tylko chciałam przypomnieć, że w Toruniu nie ma radioteleskopu. On jest w Piwnicach pod Toruniem.
        • milstar Re: Praktyki w Toruniu 12.09.16, 22:31
          >Ja tylko chciałam przypomnieć, że w Toruniu nie ma radioteleskopu. On jest w Piwnicach pod Toruniem.

          czepiasz się :P
      • reveiled Re: Praktyki w Toruniu 12.09.16, 11:07
        Moze powiedzieli rodzinom ze jada na praktyki, inaczej wyjazd we dwoje nie wchodzilby w gre, a potem juz sie trzymali tej wersji...
    • requeson Re: Wpadki 19.09.16, 21:53
      Czesc i czolem :) mnie od lat zastanawia kwestia drzwi wejsciowych u Borejkow. W "Pulpecji" Patrycja zamyka za soba drzwi zostawiajac klucze w srodku, co sugeruje drzwi "na zatrzask". Tymczasem w nowszych tomach te same drzwi sa wiecznie otwarte i kazdy moze wejsc (czyli maja "normalny" zamek). Zawsze probowalam tlumaczyc sobie, ze po akcji weselnej w "Pulpecji" zamek na zatrzask zostal zdemontowany - jednak w niemal kazdym tomie autorka podkresla brak remontow (podlogi i drzwi niezmieniane bodajze od lat 20. dwudziestego wieku? Nie mam przy sobie ksiazek, wiec nie jestem w stanie zacytowac tekstu). Oczywiscie, wymiana zamka to nie remont, ale wolalabym miec to wyjasnione czarno na bialym:)
      • tt-tka Re: Wpadki 19.09.16, 22:00
        W Noelce tez Gaba przed wejsciem szuka kluczy po wszystkich kieszeniach. A pozniej wlazi kazdy, kto chce i kiedy, Ida, jej dzieciaki...
        O wymianie nic nie bylo, moze zatrzask zepsul sie i taki zepsuty zostal. I od tamtej pory zamykaja tylko na klamke, a gdy wszyscy wychodza, to na zwykly klucz.
        • tt-tka Re: Wpadki 22.12.16, 00:08
          Kolejna znalazlam, chyba nie bylo - w CP Ignac mowi Frycowi "powod (jego wrogosci wobec Fryca) lezy obecnie w ubogim pokoiku na zapleczu mojej lazienki i gorzko zawodzi, bo nie zechciales go uznac za swa legalna corke!"
          Juz kicham na te "moja lazienke" , ale mala Mila zawsze jest okreslana jako Mila Schoppe. Nigdy nie bylo mowy o Mili Pyziak. Co znaczy, ze Fryc musial ja oficjalnie i legalnie uznac.
          • bupu Re: Wpadki 22.12.16, 00:40
            tt-tka napisała:

            > Kolejna znalazlam, chyba nie bylo - w CP Ignac mowi Frycowi "powod (jego wrogos
            > ci wobec Fryca) lezy obecnie w ubogim pokoiku na zapleczu mojej lazienki i gorz
            > ko zawodzi, bo nie zechciales go uznac za swa legalna corke!"
            > Juz kicham na te "moja lazienke" , ale mala Mila zawsze jest okreslana jako Mil
            > a Schoppe. Nigdy nie bylo mowy o Mili Pyziak. Co znaczy, ze Fryc musial ja ofic
            > jalnie i legalnie uznac.

            A to wynika z dziewiętnastowieczności zarówno Ignaca jak i autorki, mam wrażenie. Niemałżeńskie, znaczy bękart, znaczy nielegalne, tfu, tfu.
            • tt-tka Re: Wpadki 22.12.16, 00:54
              Nie no, rozumiem to. I gdyby Ignac powiedzial cos w stylu "nadal pozostaje nieslubna" (nb - nieslubnie urodzone chyba pozostaje nieslubne bez wzgledu na to, ze rodzice sie pobrali pozniej ?), to przyjelabym, ze chodzi mu o panienskie ciagle macierzynstwo Rozy. Wstyd i hanba, nieprawdaz. Ale Ignac bredzi o nielegalnosci rozanej potomkini, czyli nie zna znaczenia slow, ktorych uzywa.
    • tt-tka Re: Wpadki 25.05.17, 00:00
      Kolejna wpadunia (moze juz bylo) - kiedy Baltona przychodzi oswiadczyc sie o Pulpe, Gabon uspokaja ojca "on jest siostrzencem pana Zaka, ze Slowackiego, wiesz".
      Primo - czemu Ygnaca to uspokaja, skoro przez cala jezycjade nie sladu jego kontaktow z rodzina Zakow, a nawet wiedzy o istnieniu takiej rodziny ?
      Secundo - a skad raptem Gabon to wie ? Kilka miesiecy wczesniej, w Noelce, gdy Elka szuka Baltony, Gabon kieruje ja do Tomka Kowalika i nie ma mowy o Zakach, Slowackiego ani ze to kuzyn (podobno) przyjaciolki, a na pewno szkolnej kolezanki Cesi Zak. Od Noelki do oswiadczyn gabon sie z Cesia ani Baltona nie kontaktowal, z nagla ja oswiecilo ? Czy zasmiecenia umyslu miala w Noelce ?
      Czy jak zwykle altoressie sie zapomnialo ?
      • zuzudanslemetro Re: Wpadki 26.05.17, 00:03
        Autoressie się zapomniało w Noelce, że Gabon z Celestyną w jednej klasie stały i poprawiła w Pulpecji sądząc, że nie zauważymy. ;)
      • emae Re: Wpadki 27.05.17, 13:27
        tt-tka napisała:

        > Kolejna wpadunia (moze juz bylo) - kiedy Baltona przychodzi oswiadczyc sie o Pu
        > lpe, Gabon uspokaja ojca "on jest siostrzencem pana Zaka, ze Slowackiego, wiesz
        > ".
        > Primo - czemu Ygnaca to uspokaja, skoro przez cala jezycjade nie sladu jego kon
        > taktow z rodzina Zakow, a nawet wiedzy o istnieniu takiej rodziny ?
        > Secundo - a skad raptem Gabon to wie ? Kilka miesiecy wczesniej, w Noelce, gdy
        > Elka szuka Baltony, Gabon kieruje ja do Tomka Kowalika i nie ma mowy o Zakach,
        > Slowackiego ani ze to kuzyn (podobno) przyjaciolki, a na pewno szkolnej koleza
        > nki Cesi Zak. Od Noelki do oswiadczyn gabon sie z Cesia ani Baltona nie kontakt
        > owal, z nagla ja oswiecilo ? Czy zasmiecenia umyslu miala w Noelce ?
        > Czy jak zwykle altoressie sie zapomnialo ?

        Moim zdaniem to się jako tako broni. Gaba mówi Elce o Tomku, bo sama jest przekonana, że "wszyscy znają Tomka" i w związku z tym uważa, że przez Tomka Elka najłatwiej znajdzie Baltonę.
        Natomiast dla Ignacego bliższy wiekowo jest "pan Żak ze Słowackiego". To, że nie ma w książkach opisu ich znajomości nie znaczy, że się nie znają.
    • przymrozki Re: Wpadki 26.05.17, 18:10
      Taka mała wpadka. Wpadusia wręcz. W Febliku. Normalnie by się machnęło ręką, ale wspominam, bo pochodzi z obszaru szczególnie dobrze znanego autorce. Agnieszka studiuje malarstwo i pochodzi z domu, w którym wszyscy mają wyższe wykształcenie artystyczne. W pewnym momencie (str. 52 w wydaniu książkowym) Agnieszka planuje sobie w głowie portret Ignacego Grzegorza. Postanawia solennie nie użyć czerni nawet do najciemniejszych partii włosów. Umbra palona, tylko umbra palona (swoją drogą, ciekawy wybór, umbra palona, jak to poddany obróbce technicznej tlenek żelaza, jest raczej rudawa).

      Tymczasem zasady unikania czystej czerni uczy się zaraz po zademonstrowaniu uczniom, którą stroną pędzla się maluje, a za którą się trzyma. Dla Agnieszki byłaby ona raczej oczywista.

      • lord_vmordevol Re: Wpadki 29.05.17, 12:14
        przymrozki napisała:

        > Tymczasem zasady unikania czystej czerni uczy się zaraz po zademonstrowaniu ucz
        > niom, którą stroną pędzla się maluje, a za którą się trzyma. Dla Agnieszki była
        > by ona raczej oczywista.

        A dlaczego powinno się unikać?
        • zuzudanslemetro Re: Wpadki 29.05.17, 17:18
          Bo czerń jest efektowna i łatwo osiągnąć nią jakiś efekt, więc warsztatowo uczy się (ale to jeszcze na etapie liceum, moim zdaniem), malować tak, żeby unikać czerni. Zwróć uwagę, że dzieła starych mistrzów flamandzkich są ciemne ale czerni jako takiej tam nie ma. To trochę tak, jak na pierwszym roku aktorskiego dużo rzeczy się robi bez słów, żeby umieć operować emocjami i pozawerbalną komunikacją, a jednocześnie nie pantomimicznie.
      • przymrozki Re: Wpadki 29.05.17, 18:38
        Z technicznego punktu widzenia, czerń w ogóle nie jest kolorem, bo nie odpowiada żadnej długości fal widzialnej części promieniowania elektromagnetycznego - nie ma czarnego wśród barw, na które pryzmat rozbija białe światło (dlatego tęcza w żadnym fragmencie nie jest czarna). To, co nazywamy "czarnym" to mieszanka barw, która bardzo słabo odbija światło (dlatego czarne ubranie nagrzewa się na słońcu szybciej niż takie samo, ale białe). Przez odpowiednie mieszanie barw czystą czerń można z łatwością stworzyć syntetycznie, ale jest ona mało prawdopodobna w naturze. I z tego powodu nie jest też szczególne reprezentowana w malarstwie realistycznym (a chyba takie dzieło planuje Agnieszka). Bruneci mają ciemnobrązowe włosy, czasem z lekko granatowymi refleksami (zależy od światła, rzecz jasna), drzewa są zielono-szare, niebo nocą jest granatowe, cienie też są raczej szarawe lub brązowawe. Dlatego czerń na obrazie wygląda nienaturalnie. O ile Agnieszka nie chce stylizować portretu na komiks czy kreskówkę, nie ma powodu, żeby używać czarnej farby.

        Poza tym relatywizm barw. Czerń "gasi" kolory w tym sensie, że w zestawieniu z czarnym, żywe kolory wydają się szarawe i burawe. Gubią się kontrasty (można to zresztą łatwo samemu zobaczyć nawet na zwykłych plakatówkach). Jeżeli zna się mechanizm i właśnie taki efekt chce się uzyskać, to czerń, oczywiście, nie jest nielegalna, nie przychodzi żadna komisja europejska i nie unieważnia obrazu. Ale zasada jest taka, że czarnego się unika, a nawet jak się nie unika, to się uważa. Tym bardziej, że ciemny kolor, który przez kontrast z jasnymi będzie wydawał się "wystarczająco ciemny" można łatwo uzyskać bez czarnej farby nie ryzykując przyszarzenia pozostałych barw.

        No i jeszcze jedna rzecz - uczniom zabiera się czarną farbę, żeby nie mieli pokusy malowania zacienionych elementów przedmiotu w ten sposób, że do koloru przedmiotu dodają czerń. Kolory w naturze tak się nie zachowują, po prostu. Zacieniona strona czerwonego jabłka nie ma koloru czarno-czerwonego.
        • zuzudanslemetro Re: Wpadki 29.05.17, 22:07
          Czekaj, psychofizjologia widzenia mówi zgoła co innego: to biały jest mieszaniną wszystkich barw (jest też ten symulator, kółko, które się kręci, ma na sobie barwy a jak się kręci to robi się białe) i dlatego tęcza to widmo światła białego. Natomiast czerń to brak barwy, właśnie ze względu na brak długości fal.
          • przymrozki Re: Wpadki 30.05.17, 08:28
            Ale jeżeli masz wszystkie kolory farb oprócz białego i czarnego, to kolor "wystarczająco czarny" stworzysz bez problemu, a białego już ni hu hu. Stąd, ostrożnie, ale jednak, w malarstwie używa się bieli (cynkowej albo tytanowej). Czerni zaś w zasadzie nie potrzeba. Agnieszka na pewno o tym wie i nie ma odruchu sięgania po czarną farbę. Już raczej chciałaby użyć umbry palonej, ale ze względu nie niezwykłą urodę Miągwy postanowiła go w ostatniej chwili uhonorować reglamentowaną czernią.

            Wydaje mi się też, ale tutaj się jakoś szczególnie nie znam, że czerń w psychofizjologii widzenia to nie tyle brak barwy, ile kwestia niskiego odbicia światła (bo nie całkowitego braku odbicia, raczej nie ma takiego cudu, żeby coś nie odbijało światła w ogóle, a jak coś takiego jest, to ma to wojsko i stosuje jako kamuflaż doskonały). Istnieje, oczywiście, znane z kursu fizyki "ciało doskonale czarne", które pochłania całość promieniowania elektromagnetycznego, ale jest to konstrukt mocno teoretyczny, choć ważki w skutkach. Nie wiadomo nawet, czy czarne dziury są ciałem doskonale czarnym, choć na pewno była taka hipoteza (nie wiem, jak potoczyły się jej losy, ale żaden Żaczek z mojego otoczenia nie doznawał ekscytacji z powodu jej potwierdzenia lub zaprzeczenia, więc podejrzewam, że dalej jest, ta hipoteza).
            • zuzudanslemetro Re: Wpadki 30.05.17, 12:31
              Zapytam moich domowych Żaczków i zdam relację :)
          • ananke666 Re: Wpadki 30.05.17, 17:06
            Mówili, że koło barw kręcąc się wydaje się białe. Mówili, że białe ma być. Wyznam, że widziałam takich kręcących się dwa i za cholerę nie chciały być białe. Bure były. Może je trzeba rozkręcić do jakiejś obłąkanej, nieosiągalnej szybkości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka