Dodaj do ulubionych

Poslubne zmiany nazwisk

17.11.05, 23:08
Chyba wszystkie panny Borejko i w ogole wszystkie bohartki Jezycjady po
zamazpojsciu jak jeden maz ;) przyjmuja nazwisko meza. Niby pasuje to do
calosci "swiata przedstawionego" ale czasem troche szkoda - zwlaszcza, ze
czesto jest to zmiana "na gorsze" (same siostry B. podkpiwaja, ze
nazwisko "Stryba" jest "nieszczegolne"). Do tego Gabrysia kiedy wychodzila
drugi raz za maz to byla juz chyba po doktoracie, wiec zapewne miala juz
jakies publikacje pod nazwiskiem panienskim - nie bylo jej zal?

Mam nadzieje, ze Natalia ma przynajmniej z kreseczka ;)
Obserwuj wątek
    • k_linka Re: Poslubne zmiany nazwisk 17.11.05, 23:37
      A ja mam nadzieje ze jest bez kreseczki. Borejko-Rojek jakos tak nie brzmi...
      • jamniczysko Re: Poslubne zmiany nazwisk 18.11.05, 08:01
        Podobnie, jak Filipiak - Nowacka...

        Patrycji zmiana wyszła na dobre, bo Baltona ładnie się zwał ;-)
      • magda_b Re: Poslubne zmiany nazwisk 18.11.05, 09:02
        hyhyh nazwisko Roberta i w sumie już Natalii zawiera się w jej panieńskim :)
        • jottka of te 18.11.05, 11:01
          kiedy gabrysia wychodziła drugi raz za mąż, to sie jednak nazywała pyziak, a nie
          borejko:) i chyba pod primovotem ew. publikacje uskuteczniała, bo ona jakoś
          wcześnie sie wydała

          zasadniczo nazwisko jak nazwisko, w wypadku form zewnętrznych pani em stosuje
          system ściśle patriarchalny:)
          • k_linka Re: of te 18.11.05, 11:20
            Co do Danki - to podwojne nazwisko ladnie brzmi i nic to nie zgrzyta
            szczegolnie.
            A Gabrysi sie nie dziwmy - ze chciala sie nazwiska przejsciowego malzonka
            pozbyc. A Pyziak-Stryba?? Nieeeeee...
            • jottka Re: of te 18.11.05, 12:12
              odnośnie podwójnego nazwiska to ma ono chyba podkreślać pretensjonalność
              danuśki:) porządna jeżycjadowa żona i matka nosi nazwisko odmężne, chyba że
              czegoś nie pamiętam

              a zachowywanie nazwiska byłego męża w skojarzeniu z nazwiskiem obecnego to jest
              jednak rzadki obyczaj, bodaj tylko jedną osobę znam w realu, która się nazywa w
              ten sposób
              • recherche Re: of te 18.11.05, 12:30
                Mnie to nie przeszkadza, poza tym myślę, ze gdyby nagle część ohaterek zaczęła
                się nazywać podwójnie, to by się porobiło zawikłanie i chaos w narracji i w
                ogóle. Np. "Janina Krechowicz-Ogorzałka, zwana Kreską... do Gabrysi
                Pyziak-Stryba... a z kolei Beata Bitner-Kordiałek... i Ida Borejko-Pałys... z
                Anielą Kowalik-Żeromską"... nie no, to by było nie do wytrzymania ;)
                • jottka Re: of te 18.11.05, 12:41
                  ale wątkodawczyni chyba nie o to chodzi, że wszystkie bohaterki mają nosić
                  podwójne nazwiska:) tylko o to, że obyczaj idzie w stronę 'podwójności'
                  (zachowywanie własnego nazwiska to jednak do tej pory awangarda), więc mm,
                  autorka ceniona m.in. za odzwierciedlanie realiów, mogłaby fakt odnotować,
                  nadając niektórym - np. idzie - nazwisko podwójne


                  aniela zresztą powinna, na zdrowy rozum, zachować własne nazwisko, bo pod nim
                  zaczyna występować, a poza tym jako artystka sceniczna może spokojnie uchodzić w
                  oczach ogółu za awangardę obyczajową. no i to jednak lepszy sposób na okazanie
                  niezależności duchowej niż sugerowane powyżej puszczanie sie anieli, byle tylko
                  mąż nie wiedział:)
                  • jamniczysko Re: of te 18.11.05, 12:50
                    No, Aniela to już raczej karierę robiła jako Żeromska... Kiedy z pretensją
                    krzyknęła Bernardowi: "A ja?!", była zaledwie suflerką w tearze, próbującą swą
                    pierwszą "małą rólkę". A, jak pamiętamy, najpóźniej rok po owym "A ja?!"
                    przyszły na świat bliźnaki ;-)
                    • k_linka Re: of te 18.11.05, 13:05
                      Panienskie nazwisko to przeciez nie tylko chec kontynuowania kariery pod tym
                      samym szyldem... Takze podkreslenie niezaleznosci, uhonorowanie wlasnego
                      pochodzenia, a w pewnych kregach - moda/wygoda/snobizm/powszechnosc... Pani
                      Musierowicz to jednak tradycjonalistka straszliwa i nawet tam gdzie zachowanie
                      nazwiska panienskiego lub przyjecie podwojnego jest zwyczajem ona tego unika.
                      Tu nie tylko o Anieli mysle (pieknie by bylo gdyby gwazga nazywala sie Aniela
                      Kowalikowna), ale przede wszystkim o Idzie. I tak nieladnie o tej Danusi pisze
                      (ja zalapalam ze to zlosliwe...)!
                      • jottka Re: of te 18.11.05, 13:11
                        k_linka napisała:

                        > Pani Musierowicz to jednak tradycjonalistka straszliwa


                        łagodnie powiedziane:)
                      • asiunia311 Re: of te 10.06.06, 18:26
                        O, to to...!!! Rzeczywiście, żadna "porządna" kobieta z Jeżycjady nie nosi po
                        ślubie własnego nazwiska. WŁASNEGO, nie podwójnego. Panie z podwójnym
                        nazwiskiem są traktowane złośliwie i stereotypowo. Ale ja chcę poruszyć jeszcze
                        jedna kwestię. Czy zauważyłyście ( przepraszam, zauważyliście:-))), że również
                        zaden z bohaterów ( płci męskiej ) nie przyjął po ślubie nazwiska żony? Albo
                        nie ma podwójnego? To chyba byłoby według Pani M. baaaaaaaardzo niemęskie... I
                        jeszcze jedna kwestia... Jestem feministką, wiem o tym i nie wstydzę się tego
                        ( choć w dobie Radia M. może powinnam się bać?...;-))) i stąd tez moja
                        irytacja: dlaczego też dzieci w Jeżycjadzie noszą nazwisko ojców, wszystkie,
                        bez wyjątku. W takich szczególikach wyłazi ten "straszliwy tradycjonalizm" Pani
                        M. Przecież kodeks rodzinny i opiekuńczy gwarantuje również kobietom takie
                        prawa. Dlaczego żadna z ZAMĘŻNYCH bohaterek nie zagwarantowała sobie przed
                        ślubem sobie i ewentualnym przyszłym dzieciom prawa do JEJ nazwiska? Dlaczego
                        kobieta ma nie mieć satysfakcji, że JEJ dziecko nosi JEJ nazwisko ( a nie jej
                        męża )? Przecież to wszystko można zgodnie z prawem załatwić. Ale to chyba
                        byłoby nie "po borejkowsku"... No i sama sobie odpowiedziałam na swoje pytanie.
                        Po prostu: w Jeżycjadzie "inaczej myślące" kobiety nie mają prawa bytu, a jeśli
                        już, to są traktowane marginalnie i z dużą dozą złośliwości...
                        • croyance Re: of te 12.06.06, 18:23
                          Dlaczego
                          > kobieta ma nie mieć satysfakcji, że JEJ dziecko nosi JEJ nazwisko ( a nie jej
                          > męża )?

                          Bo to nazwisko nie JEJ, ale jej ojca.
                          • elwinga Re: of te 12.06.06, 19:05
                            > Bo to nazwisko nie JEJ, ale jej ojca.

                            No zaraz, zaraz. Bo z tego wynika, że nikt nie ma WLASNEGO nazwiska, tylko ma
                            nazwisko swego ojca (lub matki). A tenze ojciec (matka) ma nazwisko swojego
                            ojca i... co właściwie usiłujemy w ten sposób udowodnić? :)
                            • jottka Re: of te 12.06.06, 19:36
                              elwinga napisała:

                              > No zaraz, zaraz. Bo z tego wynika, że nikt nie ma WLASNEGO nazwiska, tylko ma
                              > nazwisko swego ojca (lub matki). A tenze ojciec (matka) ma nazwisko swojego
                              > ojca i... co właściwie usiłujemy w ten sposób udowodnić? :)



                              że pod tym względem panuje obyczaj patriarchalny (zapewnia się jedynie ciągłość
                              rodu męskiego, kobiety nie są autonomicznymi jednostkami w społeczeństwie, a
                              jedynie 'służą' do przedłużenia innego męskiego rodu) - oczywiście, że większość
                              naszych rodaczek ma nazwisko po swoim ojcu, ale to nie jest argument, że ma się
                              go wyzbywać. pod takim mianem przyszła na świat i czuje się przez nie określona,
                              nie musi podkreślać swej zależności od męża, przybierając jego nazwisko (bo taka
                              de facto jest funkcja zmiany nazwiska przez kobietę)

                              tempora mutantur et nos mutamur in illis:)
                              • croyance Re: of te 12.06.06, 19:42
                                Ej, nie generalizujmy. Mnie wsio rawno, jak mam na nazwisko i nie identyfikuje
                                sie z nim. Kiedys tak myslalam, ale zmienilam zdanie. Nie czuje sie tez przez
                                nie okreslona, jest mi to obojetne.
                                Co do zaleznosci od meza, skad ten pomysl? IMHO tak jest wygodniej ze wzgledow
                                prawnych, zreszta, maz moze przyjac nazwisko zony, wszystko jedno, ale jak
                                rodzina ma na nazwisko tak samo, to zdecydowanie mniej komplikacji.
                                Jesli to nawet kultywowanie patriarchalnych tradycji, to nie mam nic przeciwko
                                temu (tak samo jak nie mam nic przeciwko temu, ze faceci ogladaja pilke nozna,
                                chociaz mnie to kompletnie nie interesuje).
                                • jottka Re: of te 12.06.06, 19:47
                                  croyance napisał:


                                  > Co do zaleznosci od meza, skad ten pomysl?


                                  z badań historyków i etnologów najróżniejszych specjalizacji:)

                                  nieno, przecież powyżej nie napisałam, że każda kobieta czuje ucisk
                                  patriarchalny itepe, wyjaśniłam tylko skrótowo, skąd się wzięło dziedziczenie
                                  nazwiska po ojcu i przybieranie przez kobietę odmężowskiego nazwiska

                            • croyance Re: of te 12.06.06, 19:37
                              No pewnie, ze nikt nie ma wlasnego. Ale co za roznica? To tylko nazwisko.
                        • mamuka_z_boru Re: of te 04.12.23, 12:14
                          asiunia311 napisała:

                          > Czy zauważyłyście ( przepraszam, zauważyliście:-))), że również
                          > zaden z bohaterów ( płci męskiej ) nie przyjął po ślubie nazwiska żony? Albo dlaczego też dzieci w Jeżycjadzie noszą nazwisko ojców, wszystkie, bez wyjątku.

                          Bo W Polsce nadal nikły procent (promil?) wybiera to rozwiązanie? Tzn. przybieranie przez męża nazwiska żony, albo przez dzieci panieńskiego nazwiska matki. Tu akurat nie widzę jakiegoś odjazdu autorki.
                  • nchyb awangarda??? 11.06.06, 09:31
                    > podwójne nazwiska:) tylko o to, że obyczaj idzie w stronę 'podwójności'
                    > (zachowywanie własnego nazwiska to jednak do tej pory awangarda),
                    No przepraszam, jaka awangarda. Ponad 30 lat temu moja macierz przyjęła
                    nazwisko podwójne, tak było również wśród większości jej znajomych. Ja przed
                    nastu laty również miałam podwójne
                    (tu zabawny moment - po śmierci mojego taty mama wyszła jakiś czas potem drugi
                    raz za mąż i do panieńskiego dodała nazwisko nowego męża, a ja miałam
                    panieńskie i męża - czyli były cztery nazwiska i każde inne i ludziska w
                    urzędach nie mogli się nadziwić, że my z mamą rodzina... :-))

                    W moim towarzystwie, w grupie znajomych i krewnych moich rodziców i znacznej
                    części rodziny podwójne nazwisko to norma (i to naprawdę od kilkudziesięciu
                    lat), a nie awangarda. Skąd tę awangardę wzięłaś?
                    • jottka Re: awangarda??? 11.06.06, 13:27
                      nchyb napisała:

                      Skąd tę awangardę wzięłaś?


                      stąd, że ty ciut nieuważnie przeczytałaś:) pisząc o zachowaniu przez kobietę
                      własnego nazwiska, pisałam o nazywaniu się przez nią DOKłADNIE tak samo przed i
                      po ślubie, czyli posiadaniu nadal jednego, WłASNEGO nazwiska, a nie dodawaniu
                      sobie do niego kolejnego

                      w podwójnych nazwiskach nic dziwnego nie ma, rzecz jasna, to norma od wielu lat,
                      a że pani mm ją obśmiewa, to jej prawo, tyle że w tym wypadku przegrywa z obyczajem
                      • nchyb Re: awangarda??? 11.06.06, 18:38
                        ok... :-)
              • myself-m Re: of te 18.11.05, 13:35
                Ano właśnie - Danki teściowa też nosiła podwójne nazwisko, o czym wspomina
                Patrycja z przekąsem, jak podkreślone. Ale dlaczego właściwie? W moim odczuciu
                to nie jest pretensjonalne... powinnam się nad tym głębiej zastanowić?;)
                • magda_b Re: of te 18.11.05, 14:30
                  jeśli już któraś z Borejkówien miałby nosić podwójne nazwisko, to chyba jednak
                  Ida najbardziej-przecież u lekarzy jest to bardzo powszechne...
                • dakota77 Re: of te 19.11.05, 11:41
                  Dla mnie to nie ejst pretensjonalne, a jednak faktycznie tak jest to
                  przedstawione w jezycjadzie. Sama nosze podwojne nazwisko, zreszta na wyrazne
                  zyczenie meza, ktoremu szkoda bylo mojego rzadkiego nazwiska panienskiego:). To
                  jest dosc czesta tendencja, i ktos w jezycjadzie powinien tak postapic. Inna
                  rzecz, ze te zestawy nazwisk nie brzmia najlepiej, gdy sie je przymierza tak
                  jak wy wyzej.
                  • laura-gomez Re: of te 10.06.06, 19:24
                    podwójne nazwisko mozna nosić owszem, ale pod warunkiem, że nazwiska do siebie
                    pasują. a tak szczerze mówiąc, większość kobiet przyjmuje nazwisko męża. Co do
                    tego, że dziecko może nosić nazwisko matki - osobiście się z czymś takim nie
                    spotkałam. Nie macie się już czego czepiać?
                    • asiunia311 Re: of te 10.06.06, 19:46
                      Nie, myślę, że tu się nikt nie "czepia". Po prostu dyskutujemy...A że nie
                      musimy się z sobą zgadzać - przecież o to chodzi w dyskusji, prawda? Ja mogę
                      mówić TYLKO ZA SIEBIE - i to robię. Że z moimi "dziwnymi" poglądami odstaję od
                      znakomitej większości kobiet, to wiem od dawna. Po prostu zasygnalizowałam
                      fakt, że kodeks rodzinny i opiekuńczy przewiduje taką możliwość. I w moim
                      przypadku tak właśnie będzie:-)))
                      Pozdrawiam!!!!!
                    • elwinga Re: of te 10.06.06, 19:48

                      > Co do
                      > tego, że dziecko może nosić nazwisko matki - osobiście się z czymś takim nie
                      > spotkałam.

                      A brałaś ślub? W USC deklaruje się, jakie nazwisko będzie się nosiło po ślubie
                      i jakie nazwisko będą nosiły ewentualne dzieci. Przy ślubie konkordatowym jest,
                      o ile mi wiadomo, tak samo.
                • supervixen Re: of te 11.06.06, 01:03
                  Akurat jeśli chodzi o teściową Danki, czyli panią Dąbek-Nowacką, to zawsze
                  odnosiłam wrażenie, że jej dwunazwiskowość została wprowadzona po prostu dla
                  potrzeb fabuły - Anielka myśli, że idzie do dyrektor Dąbkówny, więc nie kojarzy
                  jej z Pawełkiem Nowackim.

                  Mnie szczerze mówiąc nie dziwi jakoś ten trend, znam bardzo mało kobiet o
                  podwójnym nazwisku... No ale zapewne dopiero za jakiś rok-dwa dziewczyny w moim
                  otoczeniu zaczną wychodzić za mąż, więc wtedy może zmienię zdanie.
                  • biljana Re: of te 11.06.06, 01:06
                    supervixen napisała:

                    >
                    > Mnie szczerze mówiąc nie dziwi jakoś ten trend, znam bardzo mało kobiet o
                    > podwójnym nazwisku...

                    heheh a ja wrecz przeciwnie ;)) moje kolezanki prawniczki albo maja dwa
                    nazwiska - albo tylko jedno, ale za to panienskie;)))
                    • supervixen Re: of te 11.06.06, 13:25
                      No to może i faktycznie zmienię zdanie, bo i moje koleżanki to głównie przyszłe
                      prawniczki;)
                      • biljana Re: of te 11.06.06, 13:52
                        no to poczekaj, jak zaczną wychodzic za mąż :) moze wasze pokolenie będzie juz
                        tą "awangarda" gdzie dziewczyny beda zostawac pprzy swoim nazwisku. ja
                        osobiscie znam tylko jedna taka zawodniczke;) ciekawe co pani MM by na to
                        powiedziala...:)
    • laura-gomez Re: Poslubne zmiany nazwisk 10.06.06, 19:53
      to, że jest taka możliwosć, żeby dziecko nosiło nazwisko matki, to nie znaczy,
      że rodzice dziecka na to idą. Większość jednak woli, zeby dziecko nosiło
      nazwisko po ojcu, tym bardziej, jeśli żona przyjmuje nazwisko męża. Mnie
      osobiscie wcale nie dziwi fakt, że w "Jeżycjadzie" wszystkie dzieci noszą
      nazwisko po ojcu. dlatego napisałam, ze się czepiacie. SZukacie dziury w
      całym.
      • dakota77 Re: Poslubne zmiany nazwisk 10.06.06, 20:50
        To prawda, malo osob deklaruje przy zawieraniu slubu, ze dziecko bedzie nosic nazwisko matki. Mysle,
        ze wybieraja wersje ogolnie przyjeta, a po drugie nie chca, zeby dziecko sprawialo wrazenie dziecka
        panienskiego:). To, ze takie zjawisko nie wystepuje w Jezycjadzie, wcale mnie nie dziwi.
        Zlosliwy stosunek do kobiet noszacych podwojne nazwisko juz tak, sama takie mam:)
    • jt100 Re: Poslubne zmiany nazwisk 10.06.06, 22:41
      Moja koleżanka nazywa się Piernik-Mazurek. Sławna nie jest, ale mało kto
      zachowuje powagę, gdy się przedstawia. (Kasiu, wybacz!).
      Ja przy bardzo obfitym imieniu, mam jeszcze długie nazwisko pańieńskie i
      odmężowskie. Zanim zdążyłabym sie przedstawić, ktoś po drugiej stronie
      słuchawki zdążyłby się znudzić. Zmieniłam zresztą pospolite na bardzo
      oryginalne. Więc czego żałować.
      • delilian Re: Poslubne zmiany nazwisk 11.06.06, 01:21
        szkoda tylko, ze nazwisko Borejko nie bedzie przekazane nastepnym
        pokoleniom... :)
      • nighthrill Re: Poslubne zmiany nazwisk 11.06.06, 14:22
        A ja mam dwa długie imiona, które z trudem się mieszczą we wszystkich
        formularzach, i krótkie, dość plebejskie nazwisko. Niestety mój facet też ma
        nazwiako podobnego typu. Jeśli za niego wyjdę, to chciałabym zatrzymać swoje,
        bo 1) urodziłam się jako Magda K. i pod takim nazwiskiem chciałabym umrzeć, nie
        rozumiem, czemu nazwisko ma być dziedziczone po facetach (mężach, ojcach,
        dziadkach). Jeśli już mam nosić nazwisko czyjegoś ojca, to wolę swojego, 2) dwa
        krótkie, nieciekawie brzmiące nazwiska nie będą wyglądały dobrze po połączeniu.
        • hybrid822 Re: Poslubne zmiany nazwisk 11.06.06, 14:53
          Powiem szczerze, że nie widzę tu w ogóle problemu. Dla mnie zawsze było
          oczywiste, że przyjmę nazwisko męża - i nie dorabiałabym do tego ideologii, ot
          tak się praktykuje a ja nie mam powodu, by się wyłamywać. Gdybym, jak moja
          koleżanka, była ostanią nosicielką swego nazwiska, szlacheckiego w dodatku, to
          może:) Ale mój luby nosi miano o dwie sylaby krótsze od mojego i dźwięczne -
          bez wahania je przyjmę, mniej kłopotu z wypełnianiem formularzy. Rozumiem
          jednak doskonale, że ktoś może chcieć inaczej, z różnych względów. Niech każdy
          robi tak jak chce i lubi, ale nie ma sensu dorabiać ideologii - że to
          feministyczne / niefeministyczne, to IMHO nie ma nic do rzeczy:)
          Tak BTW nie wiem, czemu Borejkównom nie podoba się proste, dźwięczne
          i "konkretne" nazwisko Stryba. Mnie się, wyznam, średnio podoba Borejko:) Lubię
          natomiast nazwisko Pałys, wydaje mi się (z braku lepszego określenia)
          eleganckie - ale zabijcie mnie, nie mam zielonego pojęcia czemu:D
        • asiunia311 Re: Poslubne zmiany nazwisk 11.06.06, 14:56
          Brawo, popieram w całej rozciągłości!!! Bardzo dobry przykład logicznego
          podejścia do sprawy!!! Jeszcze raz brawo, Nighthrill!!!
          • nighthrill Re: Poslubne zmiany nazwisk 11.06.06, 15:14
            :)
            Szkoda tylko, że to pogląd tak niepopularny. Spotkałam w życiu tylko jedną
            kobietę, która nie zmieniła nazwiska po ślubie. A to przecież częściowo zmiana
            tożsamości - nazywałam się tak, a nagle muszę się przyzwyczajać, że inaczej.
            Dziwne.
            Co do nazwiska Pałys, o którym ktoś pisał powyżej - nie podoba mi się, według
            mnie brzmi...głupawo (przepraszam, jeśli ktoś z was tak się nazywa). Borejko za
            to jest ok i raczej niespotykane.
            • dakota77 Re: Poslubne zmiany nazwisk 11.06.06, 20:01
              Borejko niespotykane? Proponuje wrzucic to nazwisko na Google, odrzucic strony, ktore sa poswiecone
              Jezycjadzie, a i tak znajda sie tam ludzie, ktorzy sie tak naprawde nazywaja:)
            • julian_arden Re: Poslubne zmiany nazwisk 16.08.23, 08:51
              nighthrill napisała:

              > :)
              > Szkoda tylko, że to pogląd tak niepopularny. Spotkałam w życiu tylko jedną
              > kobietę, która nie zmieniła nazwiska po ślubie. A to przecież częściowo zmiana
              > tożsamości - nazywałam się tak, a nagle muszę się przyzwyczajać, że inaczej.
              > Dziwne.
              > Co do nazwiska Pałys, o którym ktoś pisał powyżej - nie podoba mi się, według
              > mnie brzmi...głupawo (przepraszam, jeśli ktoś z was tak się nazywa). Borejko za
              > to jest ok i raczej niespotykane.

              Akurat znałem osobiście. W sensie Borejko.
    • nelawithoutlove Re: Poslubne zmiany nazwisk 13.08.23, 19:37
      Chyba i ja zacznę odkopywać starsze wątki xD

      Co do Anieli, to chyba nie zostało dokładnie zaznaczone kiedy jej kariera nabrała rozpędu (ale jestem prawie pewna że po ślubie). Jeśli już wtedy nazywała się Żeromska, to nic dziwnego że nie chce pod takim występować, szczególnie że dobrze kojarzy się w świecie literatury.

      Jednak jeśli zaistniała jeszcze jako panna Kowalik to dziwne że je zmieniła :)
      Istnieje też pośrednia opcja. Aniela w życiu prywatnym mogła być Żeromską ale jako aktorka być wciąż znana jako Aniela Kowalik - coś w rodzaju pseudonimu artystycznego, według mnie fajnie to oddziela karierę od życia prywatnego. Zrobiła tak Daria Zawiałow która wciąż występuje pod nazwiskiem panieńskim, chociaż w dokumentach po mężu ma Kaczmarek :)
      • julian_arden Re: Poslubne zmiany nazwisk 13.08.23, 22:59
        nelawithoutlove napisała:

        > Chyba i ja zacznę odkopywać starsze wątki xD
        >
        > Co do Anieli, to chyba nie zostało dokładnie zaznaczone kiedy jej kariera nabra
        > ła rozpędu (ale jestem prawie pewna że po ślubie). Jeśli już wtedy nazywała się
        > Żeromska, to nic dziwnego że nie chce pod takim występować, szczególnie że dob
        > rze kojarzy się w świecie literatury.
        >
        > Jednak jeśli zaistniała jeszcze jako panna Kowalik to dziwne że je zmieniła :)
        > Istnieje też pośrednia opcja. Aniela w życiu prywatnym mogła być Żeromską ale j
        > ako aktorka być wciąż znana jako Aniela Kowalik - coś w rodzaju pseudonimu arty
        > stycznego, według mnie fajnie to oddziela karierę od życia prywatnego. Zrobiła
        > tak Daria Zawiałow która wciąż występuje pod nazwiskiem panieńskim, chociaż w d
        > okumentach po mężu ma Kaczmarek :)


        Cóż, kolega mój przysięgał na wszystkie świętości, że zna osobę nazwiskiem Kiełbasa-Toruńska. Pierwsze nazwisko historyczne magnackie, drugie stosunkowo pospolite w typie aszkenazyjskim. Natomiast połączenie wnosi niewątpliwie nową jakość.
        • k4ngur_rudy Re: Poslubne zmiany nazwisk 15.08.23, 23:33
          Mnie opowiadano o kobiecie, która zwała się Kiełbasa-Biała. Natomiast osobiście znałam jako dziecko osobę, która na nazwisko miała Biała, a na imię Róża (wydawało mi się to bardzo ładne).
          • julian_arden Re: Poslubne zmiany nazwisk 16.08.23, 08:50
            k4ngur_rudy napisał(a):

            > Mnie opowiadano o kobiecie, która zwała się Kiełbasa-Biała. Natomiast osobiście
            > znałam jako dziecko osobę, która na nazwisko miała Biała, a na imię Róża (wyda
            > wało mi się to bardzo ładne).

            O, a to owszem, przyjemne. Zwolenniczka domu Yorków :-)
      • modrogrzbiecik Re: Poslubne zmiany nazwisk 14.08.23, 18:37
        nelawithoutlove napisała:

        >
        > Co do Anieli, to chyba nie zostało dokładnie zaznaczone kiedy jej kariera nabra
        > ła rozpędu (ale jestem prawie pewna że po ślubie). Jeśli już wtedy nazywała się
        > Żeromska, to nic dziwnego że nie chce pod takim występować, szczególnie że dob
        > rze kojarzy się w świecie literatury.
        >

        Zdaje mi się, że Aniela jako uznana aktorka pojawia się po raz pierwszy w NiN (1994), gdzie siostry Borejko oglądają w telewizji jej monodram. W Noelce, dziejącej się 3 lata wcześniej, Tomcio wspomina tylko, że kuzynka gra w teatrze, nie dodaje, że jest sławna. Ale nawet założywszy, że pominął ten fakt - i że Aniela już wówczas zagrała jakieś role, które przyniosły jej rozpoznawalność - to też jest już wtedy mężatką. Nie wiemy, od kiedy dokładnie, ale musiała wziąć ślub gdzieś pomiędzy 1989 a 1991 rokiem. W 1988 jeszcze pracowała jako suflerka i cieszyła się bardzo z małej rólki, którą dostała.
        Słowem - szansa, że wybiła się jeszcze pod nazwiskiem Kowalik, jest raczej nikła.
    • przymrozki Re: Poslubne zmiany nazwisk 14.08.23, 09:31
      Bardzo ciekawe wykopalisko. 20 lat minęło, młyny przemian społecznych mieliły zaciekle, nastał rok 2023 i podwójne nazwisko albo pozostanie przy nazwisku panieńskim w ogóle przestało być rozpatrywane w kategoriach feministycznej ostentacji.

      Ale wracając do MM. O podwójnym nazwisku marzy tylko pretensjonalna Esmeralda Kopiec. Wyrafinowana Laura Pyziak może się tylko z tego śmiać. W tym wszystkim mi nieodmiennie najbardziej żal Nory Górskiej-Piechoty.
      • sowca Re: Poslubne zmiany nazwisk 14.08.23, 17:55
        Czy Laura przypadkiem nie ma podwójnego nazwiska? Wydaje mi się, że w Febliku wspominano Laurę Pyziak - Fidelis.
        Najbardziej pojedyncze nazwisko dziwi w przypadku Gaby, która pod nazwiskiem Borejko lub Pyziak (tego nie wiemy) zrobiła doktorat. W środowisku akademickim podwójne nazwiska zawsze były typowe.
        Sama mam podwójne nazwisko, oba nazwiska długie i imię też długie, przeklinam decyzję za każdym razem, gdy się podpisuję ;) ale firma na nazwisko panieńskie i nie chciałam tego tracić.
        • julian_arden Re: Poslubne zmiany nazwisk 15.08.23, 15:00
          sowca napisała:

          > Czy Laura przypadkiem nie ma podwójnego nazwiska? Wydaje mi się, że w Febliku w
          > spominano Laurę Pyziak - Fidelis.
          > Najbardziej pojedyncze nazwisko dziwi w przypadku Gaby, która pod nazwiskiem Bo
          > rejko lub Pyziak (tego nie wiemy) zrobiła doktorat. W środowisku akademickim po
          > dwójne nazwiska zawsze były typowe.
          > Sama mam podwójne nazwisko, oba nazwiska długie i imię też długie, przeklinam d
          > ecyzję za każdym razem, gdy się podpisuję ;) ale firma na nazwisko panieńskie i
          > nie chciałam tego tracić.


          Pyziak-Fidelis, to brzmi jak okrutny żart autorski z Janusza. Nie mówiąc już o tym, że gdyby obyczaj skłaniał mnie osobiście do oficjalnej zmiany nazwiska Pyziak na nazwisko Fidelis, nie wahałbym się ani chwili. BTW, mam ciekawe zastanowienie: dlaczegóż to Gana, jakże cięta na niewiernego i niepozwalająca dzieciom nawet o nim wspominać, pozwoliła żeby córki nosiły jego przeklęte nazwisko? To się kupy nie trzyma.
          • mircja Re: Poslubne zmiany nazwisk 15.08.23, 15:10
            julian_arden napisał:

            BTW, mam ciekawe zastanow
            > ienie: dlaczegóż to Gana, jakże cięta na niewiernego i niepozwalająca dzieciom
            > nawet o nim wspominać, pozwoliła żeby córki nosiły jego przeklęte nazwisko? To
            > się kupy nie trzyma.

            Trzyma się, trzyma jak najbardziej. Gdyby nosiły panieńskie nazwisko Gaby, to ktoś by
            jeszcze mógł pomyśleć, że to dzieci pozamałżeńskie, wstyd straszliwy i hańba.
            • julian_arden Re: Poslubne zmiany nazwisk 15.08.23, 16:18
              mircja napisała:

              > julian_arden napisał:
              >
              > BTW, mam ciekawe zastanow
              > > ienie: dlaczegóż to Gana, jakże cięta na niewiernego i niepozwalająca dzi
              > eciom nawet o nim wspominać, pozwoliła żeby córki nosiły jego przeklęte nazwisk
              > o? To się kupy nie trzyma.
              >
              > Trzyma się, trzyma jak najbardziej. Gdyby nosiły panieńskie nazwisko Gaby, to k
              > toś by jeszcze mógł pomyśleć, że to dzieci pozamałżeńskie, wstyd straszliwy i hańba.


              A, no tak. "U nas takich rzeczy nie było" itd.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Poslubne zmiany nazwisk 15.08.23, 16:12
            julian_arden napisał:
            >BTW, mam ciekawe zastanowienie:
            >dlaczegóż to Gana, jakże cięta na
            >niewiernego i niepozwalająca dzieciom
            >nawet o nim wspominać, pozwoliła żeby
            >córki nosiły jego przeklęte nazwisko? To się
            >kupy nie trzyma.

            Gdy Pyza się rodziła byli małżeństwem, nie było powodów by dawać jej panieńskie nazwisko matki.
            Larwa trudno powiedzieć czy urodziła się przed rozwodem czy po, ale gdyby nosiła inne nazwisko niż siostra niebędąca przyrodnią pewnie byłoby sporo nieporozumień. A to jakieś wygibasy dokumentowo-urzędowe, a to sugestie, że to widocznie nie jest dziecko Pyziaka, że Gaba częstowała kalafiorem na boku i pewnie dlatego odszedł. I, jak napisała mircja, betonową reputację szlag by trafił, a ta przecież jest dla Gaby najważniejszą.

            Mam teorię spiskową jakoby Pyziak odszedł, bo podejrzewał, że dzieci nie są jego. Jakby jeszcze dodać do tego nadanie córkom nazwiska Borejko, to tym bardziej by pasowało.
          • julian_arden Re: Poslubne zmiany nazwisk 15.08.23, 16:17
            julian_arden napisał:


            > Pyziak-Fidelis, to brzmi jak okrutny żart autorski z Janusza. Nie mówiąc już o
            > tym, że gdyby obyczaj skłaniał mnie osobiście do oficjalnej zmiany nazwiska Pyz
            > iak na nazwisko Fidelis, nie wahałbym się ani chwili. BTW, mam ciekawe zastanow
            > ienie: dlaczegóż to Gana, jakże cięta na niewiernego i niepozwalająca dzieciom
            > nawet o nim wspominać, pozwoliła żeby córki nosiły jego przeklęte nazwisko? To
            > się kupy nie trzyma.

            "Gaba" oczywiście.
        • tt-tka Re: Poslubne zmiany nazwisk 04.12.23, 09:03
          sowca napisała:

          > Najbardziej pojedyncze nazwisko dziwi w przypadku Gaby, która pod nazwiskiem Bo
          > rejko lub Pyziak (tego nie wiemy) zrobiła doktorat.

          Chyba kogos cknuk opuscil ... w 83 Gabon "juz nie studiuje", jest gora po pierwszym roku. Mogla zaczac drugi rok w akademickim 83/84, ale w tymze 84 rodzi sie Laura i jej matka znow pauzuje, co najmniej rok, a moze i dwa, jak przy Pyzuni. Wychodzac za Strybe w 92 Gabon ma imo ledwo magisterke i raczej zadnych znaczacych publikacji na sumieniu.
          • bupu Re: Poslubne zmiany nazwisk 04.12.23, 10:30
            tt-tka napisała:

            > sowca napisała:
            >
            > > Najbardziej pojedyncze nazwisko dziwi w przypadku Gaby, która pod nazwisk
            > iem Bo
            > > rejko lub Pyziak (tego nie wiemy) zrobiła doktorat.
            >
            > Chyba kogos cknuk opuscil ... w 83 Gabon "juz nie studiuje", jest gora po pierw
            > szym roku. Mogla zaczac drugi rok w akademickim 83/84, ale w tymze 84 rodzi sie
            > Laura i jej matka znow pauzuje, co najmniej rok, a moze i dwa, jak przy Pyzuni
            > . Wychodzac za Strybe w 92 Gabon ma imo ledwo magisterke i raczej zadnych znacz
            > acych publikacji na sumieniu.
            >
            >

            Gaba się doktoryzowała już jako Stryba, o czym wiemy z Imienin bodaj, gdzie jest swiezutko po doktoracie. O czym wspomina Róża.
      • ako17 Re: Poslubne zmiany nazwisk 14.08.23, 20:39
        przymrozki napisała:

        > Bardzo ciekawe wykopalisko. 20 lat minęło, młyny przemian społecznych mieliły z
        > aciekle, nastał rok 2023 i podwójne nazwisko albo pozostanie przy nazwisku pani
        > eńskim w ogóle przestało być rozpatrywane w kategoriach feministycznej ostentac
        > ji.
        >
        Ja tylko wspomnę, że pod koniec lat 90-tych chodziła po SGH-u opinia, że wykładowczynie o podwójnym nazwisku to najgorsze, excuse le mot, suki i cholery :).
        Chyba teraz już tego nie ma :). Większość ma podwójne nazwiska.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Poslubne zmiany nazwisk 16.08.23, 10:28
      Dokumenty dokumentami, ale w praktyce Gabba jest przez otoczenie pozarodzinne rozpoznawana jako Gabrysia Borejko, nieważne jakie nazwisko nosi. Ani panią Pyziakową, ani Strybową (niezależnie od starań pana Gruszki) nigdy nie była.
      Efekty są takie, że pierwszy się na nią wypiął, a drugi zniżył się do roli lokaja.

      To pozostałe siostry się "zabezpieczyły" praktycznym użyciem nazwisk mężów.

      To już pytanie retoryczne, ale kto chciałby być kojarzony po nazwisku z Ignacem?
      • julian_arden Re: Poslubne zmiany nazwisk 16.08.23, 13:30
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Dokumenty dokumentami, ale w praktyce Gabba jest przez otoczenie pozarodzinne r
        > ozpoznawana jako Gabrysia Borejko, nieważne jakie nazwisko nosi. Ani panią Pyzi
        > akową, ani Strybową (niezależnie od starań pana Gruszki) nigdy nie była.
        > Efekty są takie, że pierwszy się na nią wypiął, a drugi zniżył się do roli loka
        > ja.
        >
        > To pozostałe siostry się "zabezpieczyły" praktycznym użyciem nazwisk mężów.
        >
        > To już pytanie retoryczne, ale kto chciałby być kojarzony po nazwisku z Ignacem?


        Ciekawe. A ja się jeszcze zastanawiam, czy to siostry się zabezpieczyły, czy mężowie?
      • itsjustemichelle1 Re: Poslubne zmiany nazwisk 04.12.23, 15:07
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Dokumenty dokumentami, ale w praktyce Gabba jest przez otoczenie pozarodzinne r
        > ozpoznawana jako Gabrysia Borejko, nieważne jakie nazwisko nosi. Ani panią Pyzi
        > akową, ani Strybową (niezależnie od starań pana Gruszki) nigdy nie była.
        > Efekty są takie, że pierwszy się na nią wypiął, a drugi zniżył się do roli loka
        > ja.
        >
        > To pozostałe siostry się "zabezpieczyły" praktycznym użyciem nazwisk mężów.
        >

        Faktycznie :D
        Nosiła nazwisko obydwu (prawdopodobnie) swoich mężów i przez obydwu została olana xD
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka