Dodaj do ulubionych

Bernard-człowiek nie z tego świata

05.03.06, 10:37
Niesamowity człowiek, jego teksty powodują że poprostu leże i kwicze ze
śmiechu. Chyba kurcze sam chcialbym aby mój ojciec byl taki spontaniczny i
bezproblemowy. A Wy co sadzicie O Bernardzie Żeromskim. Moze macie jakies
ulubione zdarzenia w których ten bohater uczestniczył. A moze was denerwuje.
Wypowiedzcie sie.

Zajrzałem na to forum wczoraj późno wieczorem i nie zdążyłem jeszcze
przejrzec wszystkich topikow na temat Jezycjady. Jesli temat o Bernardzie sie
juz pojawił to przepraszam
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 05.03.06, 11:45
      Nie chce Cie martwic, ale Bernard nie cieszy sie tu zbyt dobra prasa.W
      Brulionie byl bardzo zabawny, ale po
      imieninowym wyczynie
      wiadczacym o daleko posunietym infantylizmie oraz dlugoletnim pozostawaniu na
      utrzymaniu zony nie jest to postac atrakcyjna dla plci nadobnej i zdaje sie
      czesciej denerwowac niz bawic, przynajmniej mnie.
    • biljana Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 05.03.06, 12:00
      mam wrazenie, ze dla przewazajacej czesci forumowiczek Bernard Zeromski jest
      beznadziejnym przypadkiem nie nadajacym sie nawet do leczenia;)) Ale w sumie
      trzeba dziewczyny zrozumiec - jako matki, zony, itp itd ogolnie strazniczki
      domowego ogniska w zalozeniu, nie moga powaznie traktowac osoby z gruntu tak
      niepowaznej, z ktora wieksza czesc plci zenskiej nie chcialaby jednak ukladac
      sobie zycia:)) bez wzgledu na jego poczucie humoru. Coz natura (lub kultura jak
      kto woli)
      • kormoran7 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 05.03.06, 12:42
        Hmm przyznam ze nigdy nie patrzylem na zachowanie Bernarda z pozycji kobiety.
        No faktycznie w dzisiejszych czasach gdzie kobiety maja wielki ped do karier
        zawodowych i ciaglego doskonalenia sie taki facet jak Bernard nie ma duzego
        wziecia.Taki facet zostal by zjedzony przez Kobiete. No ale czy wlasnie fakt ze
        On pozostaje ciagle takim wesolym, rubasznym bezkonfliktowym czlowiekiem nie
        powoduje ze jednak wlasnie jest takim czlowiekiem nie z tego swiata. Na przekor
        calej brutalnej rzeczywistosci jaka jest robienie szybkiej kariery pozostaje
        soba i nie daje sie wciagnac w wir powiedzmy wyscigow szczurów. Taki facet dla
        kobiet moze nie jest dobrym partnerem ale dla facetow to bylby taki dobry
        kumpel do Piwka i zupelnie beztroskich pogaduch.
        • baba67 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 05.03.06, 14:46
          Ja nie chcialabym miec faceta, ktory bierze udzial w wyscigu
          szczurow-wiekszosc krytycznych forumowiczek tez nie.To mit, ze kobieta pragnie
          wiecznie nieobecnego faceta w stanie przedzawalowym, bo chce miec koniecznie
          wysoki poziom zycia.

          Jest jednak roznica miedzy facetem dobrym w swojej dziedzinie, a zarabiajacym
          srednia krajowa a Bernardem, ktory odchowawszy juz dawno blizniaki do zadnego
          stalego zarobkowania sie nie pali juz od lat kilkunastu.Ja nie wiem, jak ta
          Aniela moze chodzic do lozka z kims w rodzaju gosposi, ktora musi sama utrzymac!
          • dakota77 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 05.03.06, 15:19
            Bernard budzil moją sympatię, kiedy pojawił się w Brulionie. Owszem, był
            dziwny, ale po dziecięcemu wrażliwy i nieporadny. choc ta sympatia była bliższa
            litości;-). No i wtedy naprawde śmieszył. Ale od tamtej pory sama autorka wciąz
            go ośmiesza, zamieniając go w typa nie do wytrzymania ( scena w "Imieninach",
            ktorej tu właściwie wszystkie nie możemy mu darować). Wygląda to tak, jaby sama
            autorka za nim nie przepadała. A jeżeli jest inaczej, powinna jednak w inna
            stronę poprowadzic tę postać. Tu nie chodzi o to, żeby Bernard zamienił sie
            nagle w rzutkiego biznesmena. Ale żeby jednak jakoś wziął sie w garści troszke
            dorósł:)
            • kormoran7 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 05.03.06, 18:51
              Mi sie wydaje ze nie tyle ze za nim nie przepada ale chyba pokazuje ze na
              swiecie zyja tez takie cudaki jak Bernard. Kazdy jest inny a wiec Bernard tez
              jest wyjatkowy w swoim rodzaju. Autorka chciala jedna ze swoich osob zrobic
              indywidualista i akurat padlo na Bernarda. Rozejrzyjcie sie dziewczyny wokól
              siebie i zauwazcie ze zachowanie jakie pokazuje Bernard wcale nie jest takie
              hmm pojedyncze. Wiecej jest facetow ktorzy zyja sobie tak bezstrosko z dnia na
              dzien.A moze wokół was sa faceci ktorzy w rzeczywistosci udaja tylko takich
              powaznych, oddanych pracy facetow a w glebi duszy chcieliby tak jak Bernard
              rzucic wszytko w diably i cieszyc sie slodka wolnoscia i zyc beztrosko
              • baba67 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 05.03.06, 21:05
                90% ludnosci by chcialo, ale wlasnie na tym doroslosc polega, ze sie chce cos w
                zyciu osiagnac a w tym celu trzeba pogodzic sie z ograniczeniami.
                • jottka eno 05.03.06, 21:33
                  ale nikt by sie nie czepiał wesołego indywidualisty, który jest 'nie z tego
                  świata' i np. pragnie tylko tworzyć sztukę wysoką, bo uczuwa takie powołanie -
                  pod tę kategorię można by jeszcze plus minus podciągnąć bernarda w 'opium'

                  słynna scena z 'imienin' świadczy o cechach diametralnie przeciwnych niż
                  wrażliwość i inne takie - mówiąc w skrócie jest popisem wyjątkowej
                  gruboskórności, aczkolwiek kompletna lelawość zainteresowanych (tj. gabrysi z
                  mężem) też załamuje, no i w całości odnośny rozdział budzi niesmak, a nie
                  rozbawienie

                  postopiumowy bernard uosabia - nie wiem, czy w zamierzeniu autorki - egocentryzm
                  i brak taktu, a to trudno lubić

                  tyle że, mam wrażenie, to problem wielu postaci pani musierowicz - czytamy,
                  jakie to one są wspaniałe, a fakty świadczą przeciwko nim, sztandarowy przykład
                  to ignac be
                  • kormoran7 Re: eno 05.03.06, 23:00
                    Szybciutko przed chwila przeczytalem fragment z Imienim który was tak
                    dziewczyny wkurzył. No cuz moge powiedziec?Bernard faktycznie zachowal sie
                    nietaktownie. na jego usprawiedliwienie chyba moge jednak powiedziec tylko ze
                    On wsiadajac do tego Malucha nie wiedzial ze Gaba ma Imieniny. Gdyby wtedy
                    wiedzial ze Grzegorz i gaba swietuja napewno by sie wycofal i nie wchodzil im w
                    parade. Zreszta jako artysta wie ze jesli jego zachowania komus sie nie
                    podobaja to albo sie wycofuje lub milknie. O imieninach dowiedzial sie w tym
                    domku wiec juz nie mial mozliwosci opuszczenia Jubilatki.Wine za cala sytuacje
                    ponosi Grzegorz ktory mogl od razu powiedziec Bernardowi przy masce malucha ze
                    ma sie ulotnic. Ale poniewaz Grzegorz to typowy i niezyciowy naukowiec
                    przemilczal ten fakt. Gaba potraktowala ta sytuacje ze smiechem na ustach wiec
                    nie lepiej zebyscie tez przymruzy oko na wpadke Wielkiego artysty:)
                    • jottka Re: eno 05.03.06, 23:42
                      > na jego usprawiedliwienie chyba moge jednak powiedziec tylko ze On wsiadajac
                      do tego Malucha nie wiedzial ze Gaba ma Imieniny


                      ale dość szybko sie dowiedział, a nawet abstrahując od tej informacji to mało
                      kto odznacza sie taką tępotą, żeby pchać sie w wyraźne rendez-vous na
                      trzeciego:) z codziennej znajomości tej pary powinien sie łatwo zorientować, że
                      samotny wyjazd do domku pod poznań nie jest czymś typowym i że niekoniecznie on
                      tam jest potrzebny - do tego nie trzeba być wrażliwym artystą, wystarczy zwykłe
                      wyczucie

                      ta scena jest ciągnięta przez autorkę jako zdaje sie dowcip, ale jakoś smętnie
                      on wypada i mało kogo śmieszy jak widać



                      > Wine za cala sytuacje ponosi Grzegorz ktory mogl od razu powiedziec Bernardowi
                      przy masce malucha ze ma sie ulotnic.


                      gabrysia też mogła powiedzieć, grzegorz ewentualnie mógłby dać w mordę:)


                      > Gaba potraktowala ta sytuacje ze smiechem na ustach wiec nie lepiej zebyscie
                      tez przymruzy oko na wpadke Wielkiego artysty:)


                      to nie jest wpadka artysty, tylko autorki:) no ale czytelnictwo nie musi
                      odznaczać się taką przemożną dobrocią jak wspomniana bohaterka, czytelnictwo
                      domaga się bardziej prawdopodobnych zachowań i nie lubi głupoty, którą wykazał
                      się bernard
                      • kormoran7 Re: eno 06.03.06, 15:15
                        Hej jottka i pozostale forumowe kolezanku mam jedno pytanie. Jak Wy byscie sie
                        zachowaly w takiej sytuacji ze wasz przyjaciel pakuje sie na 3 do malucha a wy
                        macie spedzic mily dzien z mezem. Nie chce mi sie wierzyc ze tak prosto z mostu
                        walnelibyscie przyjecielowi ze nie jest pozadanym gosciem.Napisalem ze grzegorz
                        powinien zareagowac bo facet faceta lepij jakos by zrozumial. Gaba byla
                        solenizantka wiec jakos tak dziwnie bylo wypraszac jakby nie patrzec
                        przyjaciela z samochodu.Zachowala zimna krew do konca i chyba lepiej sie stalo
                        ze na tym calym zdarzeniu najwiecej ucierpial w sumie tylko Grzes niz by ich
                        dlugoletnia przyjazn z Bernardem sie urwala.
                        • monikate Re: eno 06.03.06, 16:57
                          Jak siebie znam, to asertywnie od razu bym oznajmiła: "Przepraszam, dzisiaj
                          chcemy być sami". Takie trudne?
                          Mówię wprost swoim przyjaciołom i znajomym jakie mam oczekiwania w danej
                          sytuacji i jakoś nikt się z tego powodu na mnie nie obraził.
                          • kormoran7 Re: eno 06.03.06, 18:14
                            No widac wiec ze Gaba chyba asertywna nie jest:)Jestes Monika wyjatkiem bo ja
                            jak znam zycie to wiekszosc jednak nie ma odwagi zachowac sie asertywnie.
                            • baba67 Re: eno 06.03.06, 19:53
                              Nie wyobrazam sobie, zebysmy z mezem w takiej sytuacji kogos wyprosili,
                              zwlaszcza jesliby nam pomogl przy samochodzie.
                              Bernard jest po prostu nietaktowny i gruboskorny.Gabrysia z Grzesiem nie
                              zareagowali entuzjastycznie na jego oswiadczenie, ze chcialby pojechac z nimi.
                              On byl tego swiadom (bo byl czlowiekiem delikatnym -sic :-[- i natychmiast cos
                              wyczul) i po prostu wprosil sie na chama.
                              • monikate Re: eno 06.03.06, 21:11
                                A ja tak.Oowszem, pomógł im przy samochodzie, głupio im było, ale skoro się
                                wpraszał na chama, mogli, by poczuć się w porządku, by wilk był syty i owca
                                cała powiedzieć: "dzisiaj, kochany Bernardzie odpada, mamy inne plany, ale
                                chętnie zapraszamy cię na..." i podać termin.
                                Po tym, jak ludzie wlazili mi z powodu mojej uprzejmości (=braku asertywności)
                                na głowę, przyswoiłam sobie niektóre zasady asertywnego zachowania.
                                • baba67 Re: eno 07.03.06, 14:23
                                  To znaczy, ja wiem ze powinno sie tak zrobic i nie krytykuje niczyjej
                                  asertywnosci, ale mam bardzo powazne podejrzenia, ze zachowalabym sie tak jak
                                  Strybowie.
                                  • kormoran7 Re: eno 07.03.06, 14:36
                                    Czyli jest jak w zyciu. Wina lezy po obu stronach i nie da sie jednoczesnie
                                    osadzic kto w tej sytuacji zachowal sie zle. Czy Bernard ktory jednak
                                    nieswiadomie(na poczatku)wepchnal sie na 3 czy Strybowie nie mjacy odwagi
                                    powiedziec ze chca byc sami.
                                    • the_dzidka Re: eno 07.03.06, 15:29
                                      Mnie tam akurat nie akcją samochodową Bernard wkurzył, bo przyznaję, że
                                      Strybowie zachowali się nak to oni - jak rozgotowane łazanki ;) Ja po prostu
                                      nie znosze takiego gatunku ludzi jak Bernard. Taki dorosły, a infantylny jak
                                      dziecko. I w ogóle, odrobinę szalony - omijam takich szerokim łukiem, zwłaszcza
                                      gdy właczają nawijkę. NIE. LUBIĘ. BERNARDA.
        • veteranka2 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 01.04.06, 14:23
          Bernard jest bardzo niezwyklym, ciekawym i inteligentnym czlowiekiem. Ale jak
          on mnie wkurzyl kiedy popsul randke Gabrysi i Grzesia!uff, znienawidzilam go
          wtedy na troche. Biedny Grzes.
          • dakota77 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 01.04.06, 15:14
            A ja własnie niedawno, z myślą o tej dyskusji, przeczytałam jeszcze raz tamten
            rozdział. I zmieniłam zdanie, przychylając sie teraz bardziej do zdania
            dziewczyn, które broniły Bernarda w tamtej scenie. Był taki moment, kiedy
            bernard zdał sobie sprawę, że może im w czyms przeszkadzać i wprost o to
            zapytał. A wtedy oboje, Grzes i gabrysia, zaczęli gorąco zaprzeczać, bo
            przecież niby tak wypada. A wystraczyłoby mu, w końcu serdecznemu
            przyjacielowi, powiedzieć z usmiechem " bernard, bardzo nam pomogłes z
            samochodem, dzięki, ale wiesz, właśnie jedziemy na randkę za mistem. Powiedz,
            gdzie się mamy podrzucić, owieziemy cie i uciekamy" I sprawa bylaby jasna. A
            skoro oni twierdzili, ze jest Ok, to sie z nimi zabral. Sami sa jednak sobie
            winni.
            • kormoran7 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 01.04.06, 22:01
              Ciesze sie Dakoto ze równiez doszłas do pzrekonania ze to jednak Gaba i
              Grzegorz zawinili w tej sytuacji. Bernard nie jest taki zly tylko trzeba umiec
              z nim postepowac...
            • baba67 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 02.04.06, 11:44
              Chyba zapomnialas, w jakim tonie Bernard sformulowal swoje pytanie.
              Gdyby powiedzial zwyczajnie :Moze ja troche nie w pore, a Wy chcecie pobyc sami ?
              Jestem pewna, ze Grzes z Gabrysia zareagowaliby jak trzeba
              Wiesz, Bernard,no akurat tak...ale zapraszamy wieczorem na kawe z ciastem...

              Bernard natomiast zastosowal najbardziej paskudny przyklad szantazu
              emocjonalnego, z gatunku takich, co jakby czlowiek nie zareagowal czulby sie zle.
              Gdyby zareagowali asertywnie, to i tak mieliby popoludnie zwazone, bo caly czas
              mieliby poczucie, ze cos jest nie tak.Wiec go wzieli.
              To co zrobil Bernard bylo poniej pasa-dobrze przeczytaj ten fragment.
              • dakota77 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 02.04.06, 14:00
                Szantażowi emocjonalnemu można zwyczajnie nie ulec. Wystraczyło mu powiedzieć,
                o co chodzi. Nie rozumiem, w jaki sposób mialoby im to zepsuć dzień. Nie mówię,
                że bernard jest bez winy, ale Gaba i Grześ zachowali się jak ostatnie ofiary.
                • baba67 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 02.04.06, 14:18

                  No mozna, czy ja mowie ze nie mozna?
                  Jednak nie kazdy ma taka osobowosc, ze nie ulegnie szantazowi i splynie to po
                  nim jak woda po kaczce.Ja takiej osobowosci nie mam i wiekszosc ludzi (nawet
                  asertywnych) tez nie.
                  Nawet gdybym odmowila, tobym czula sie glupio.W koncu bym to przepracowala, w
                  sobie, ale nie od razu.Nastroj by prysl.Co z tego , zeby zachowali sie
                  asertywnie, jak cel(romantyczne mile popoludnie) nie zostalby osiagniety?
                  Na tym zeruja szantazysci i takim gruboskornym szantazysta jest Bernard.
                  mam duza wyrozumialosci dla GiG ale zadnej dla Bernarda.
                  Wolno mu bylo wysondowac sytuacje rzucajac luzna propozycje przylaczenia sie,
                  ale milczenie naszej pary bylo dla czlowieka naprawde delikatnego bardzo duzo
                  mowiacym sygnalem.
    • the_dzidka Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 06.03.06, 09:22
      Denerwuje mnie strasznie, wkurza mnie i go nie lubię.
      • verdana Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 06.03.06, 21:57
        Nie znosze faceta od pierwszej wzmianki.
        Chce być zawsze centrum wszechswiata i nie znosi, gdy nie zwraca się na niego
        uwagi. To nie tyle gruboskurność, ile skrajny egocentryzm.
    • nula8 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 07.03.06, 08:53
      A ja lubię Bernarda. W sumie nie rozumiem, dlaczego mu wszyscy tak zarzucają to
      wproszenie się na imieniny. Moim zdaniem zawinił tam tylko i wyłącznie
      Grzegorz, pierwsza ciapa Rzeczpospolitej. Skoro planował taką straszną
      niespodziankę, powinien zadbać o to, żeby mu Bernard nie przeszkadzał! Poza
      tym, chciałabym zwrócić uwagę, że Gabrysia wcale nie miała tak bardzo za złe
      Bernardowi wtargnięcia. To Grzegorz demnastracyjnie "cierpiał" zamiast coś
      zrobić - wyprosić gościa albo zmienić plany. W końcu to przyjaciele, więc
      wypada chyba poprosić przyjaciela, żeby się wyniósł, bo w danym momencie
      przeszkadza.
      Poza tym, mnie w tej scenie w Imieninach raczej przejmuje samotność Bernarda i
      to , jak bardzo musi zabiegać o uwagę "przyjaciół". A oni i tak nie traktują go
      poważnie. Los małżeństwa Anielki i Bernarda wydaje mi się taki: po sielance w
      Brulionie i Noelce, następuje kryzys w związku, który zbiegł się z rozkręcaniem
      kariery Anieli. Sam Bernard został w domu z dziećmi, możemy przypuszczać, że
      nie zarabiał, możemy przypuszczać, że musiał przeżyć konfrontacje z nowym
      światem żony, pełnym blichtru i sukcesów. Teraz jak sądzę dostajemy sygnał, że
      znów jest ok.:) Pewnie nadinterpretuję, ale dla mnie Bernard jest postacią
      tragikomiczną. To bardzo poważny facet, traktujący życie poważnie i potrafiący
      wydobyć prawdziwe oblicze wydarzeń, rzeczy i ludzi. Nadwrażliwość ukrywa pod
      maską błazna i przez to ludzie, nawet super wrażliwi Borejkowie (no z wyjątkiem
      Gaby) traktują go jak błazna. Żal mi go.
      Poza tym dla mnie on nie jest rozmemłany. Owszem, zajmował się domem, ale co w
      tym złego? Miał porzucić to, co kocha i zatrudnić się jako przedstawiciel
      handlowy, a tym samym poważnie utrudnic żonie karierę? Czemu? Jego praca może
      być wykonywana w domu. No i z wzmianki w Żabie, że to pierwszy fresk (nie
      pamiętam, do czego mu pozowali), na który tak długo czekał, wcale nie musi
      oznaczać, że przez ten czas nie malował. Może malował i nawet sprzedawał, ale
      co innego. A teraz dostał zlecenie na fresk, o jakim marzył. Tak to odebrałam.
      Ja tam lubię Bernarda i na dodatek myślę, że Autorka często go wybiera, żeby
      obnażyć rzeczywistość, ukrytą pod pozorami.
      • kormoran7 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 07.03.06, 09:34
        No nareszcie wiem ze nie jestem sam jeden za Bernardem:)Moja poprzedniczka
        praktycznie w jednym poscie podsumowala to co ja napisalem w kilku. Ujela to
        jednak ladniej i za to jej dziekuje:)Poniewaz nic juz po takiej wypowiedzi nie
        pozostaje mi do dodania wiec podpisuje sie pod wypowiedzia Nuli obiema rekami.
        Pozostaje nam teraz tylko czekac na kontrargumenty. Ach jak lubie taka rozmowe
        na ktora mozna patrzc w wieloraki sposob.Pozdrawiam
        • baba67 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 07.03.06, 15:02

          Post Nuli jest rzeczywiscie ciekawy i z przyjemnoscia go czytalam, co nie
          znaczy, ze sie z nim zgadzam.Moze dlatego, ze patrze na sprawe od strony Anieli
          Po pierwsze
          Moze Bernard po odchowaniu dzieci cos robil poza sprzataniem i gotowaniem, na
          tyle jednak, zeby zarobic na swoja przyszla emeryture, o czym wyraznie mowi
          Aniela w Noelce.
          Aniela nie gra w teatrze typu komercyjnego.Choc wystepuje niekiedy w radio i TV
          nie gra glownej roli w telenoweli, a to dopiero zapewnia aktorowi dobry status
          materialny.Trzeba utrzymac rodzine (3 chlopow nie jedzacych bynajmniej jak
          ptaszyny), trzeba bylo wykupic mieszkanie.Wkraczamy juz w realizm Musieryczny,
          bo skad ona na to wziela, faktem jest ze musiala liczyc tylko na siebie.
          W perpektywie ma utzrymanie 2 osob z jednej emerytury-podejrzewam nie za
          wielkiej.Nic dziwnego, ze zaczyna ja ta sytuacja meczyc.
          Po drugie
          jesli Bernard czuje sie wyobcowany, to doprawdy sam sobie jest winien.Normalnie
          rozwijajace sie dzieciaki mozna dac do przedszkola gdy maja trzy lata, a samemu
          rozejrzec sie za jakas praca.Ale jesli sie zalozylo, ze sie bedzie tylko wielkim
          artysta, a praca po to, by utrzymac rodzine artyste hanbi i upokarza...
          Facet musi miec swoj swiat-tak to jakos genetycznie jest rozwiazane, ze kobieta
          predzej przystosuje sie do kregu domowego niz facet(choc jest wiele wyjatkow
          wyzej podpisana wliczajac).
          Po trzecie
          w jakims sensie Bernard rzeczywiscie powaznie traktuje swiat i siebie, ale to
          nie znaczy, ze jest powaznym facetem.Dzieci tez powaznie traktuja siebie i
          swiat-powazniej nawet niz dorosli.Bernard jest infantylny, a to wcale nie musi
          byc ;przymiot prawdziwego artysty.Zreszta, o czy my mowimy ?Czy on naprawde jest
          artysta? Wystawial gdzies swoje prace? Odniosl jakies sukcesy w srodowisku ?
          Nic nam o tym nie wiadomo.Na razie jest artysta-gawedziarzem, prowadzacym
          jakies imprezy typu festynowego z tekstami na poziomie pojechanych
          nastolatkow.

          Prawdziwa artystka jest Aniela, bo tez i trzeba byc prawdziwa artystka, zeby
          miec takiego meza igo nie zdradzac.
          • baba67 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 07.03.06, 15:02
            Nie wNoelce, tylko w Zabie oczywiscie-co za lapsus:-)
            • nula8 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 07.03.06, 16:24
              Pewnie, żeby odpowiedzieć akuratnie powinnam sięgnąć do źródeł, alem jest w
              pracy, a żródła w domu, zdam się zatem na pamięć ułomną mą.
              Chciałam tu podnieść w obronie Bernarda, że małżeństwo jego i Anieli nie do
              końca jest małżeństwem zwyczajnym. Tj. ona również, grając raczej
              niekomercyjnie daje, że tak powiem, świadectwo (zakładając, że by ją wzięli do
              serialu :))), że pieniądze są potrzebne tylko na tyle, by zapewnić życie.
              Po drugie, to, że B (za długie ma to imię!) nie odłożył na emeryturę, nie
              oznacza wcale, że nie zarabia. Może zarabiać na czarno, to nawet w
              Musierowiczowym świecie jest uznawane za moralne w naszej bohaterskiej
              ojczyźnie, może pracować na umowę o dzieło i nie odprowadzać, może być wreszcie
              przeciwny ubezpieczeniom z zasady. I owszem, świadczy o jego egoizmie poniekąd,
              że nie myśli o rodzinie, która go będzie musiała utrzymywać, jak coś się
              stanie. Ale jak wielu mężczyzn o tym myśli?
              Po trzecie, fakt, że nie ma wystaw i nie odniósł sukcesu zawodowego nie
              świadczy o tym, że nie jest artystą i nie tworzy! Nie wszyscy malarze są znani,
              nie wszyscy piosenkarze na listach przebojów i nie wszyscy aktorzy nagradzani
              Oskarami. Czy to, że nie odniósł sukcesu komercyjnego oznacza, że powinien się
              poddać i poświęcić pracy, która go nie kręci (zwłaszcza że nie żyje w
              niedostatku)? Gdyby tak wszyscy niedoceniani postępowali to nie znalibyśmy prac
              Van Gogha, że sięgnę po ten wyświechtany niestety argument.

              A ponad wszystkim to sobie myślę, że w związku ważne są różne rzeczy. Ja na
              przykład potrafię zarobić pieniądze, a wolałabym nie sprzątać i nie gotować.
              Ale też potrafię w razie czego. To z czym najmniej sobie w życiu radzę, to moja
              humorzastość, moje depresje. I tu oczekuję wsparcia mężczyzny. Na tym polu jest
              mi najbardziej potrzebny. A że nie zarabia? Cóż. Bylebym nie podejrzewała, że
              mnie wykorzystuje.
              Dla porządku - ja mam akurat takie "szczęście" w życiu, że trafiam na
              zaradnych, więc nie przemawia przeze mnie doświadczenie, a jedynie wyczucie.

              Odpowiadajcie! Kocham takie dyskusje! Niestety dziś sie już do tej nie
              przyczynię, bo idę do domu, który pozbawiony jest internetu. Ale jutro
              spodziewam się tu wielu postów...
              • kormoran7 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 07.03.06, 23:05
                Bernard jako fecet pracujacy sie nie spelnia bo to nie jego zywiol.On jest jak
                kazdy artysta stworzony do wyższcyh celow. Chce tworzyc, kocha piekno, kocha
                kobiety. Dzis my jestesmy tak zagonieni ze nie zwracamy uwagi na to co dzieje
                sie wokol nas.Nie zwracamy uwagi na szczególy i drobiazgi. Nawet idac ciagle ta
                sama droga do pracy nie zauwazymy przykladowo ze wokol tej drogi postawiono
                przykladowo znak:"droga do rowerow"Pedzimy jak te konie z klapkami na
                oczach.Byle do przodu. A Bernard ma czas by sie rozejrzec, pomyslec nad swiatem
                nad sensem zycia. Potrafi wyciagnac trafne wnioski na temat zmienijacego sie
                otoczenia. gdy kobiecie zimno przyniesie kocyk, poda winko , rozpali ogien w
                kominku,szepnie cos do uszka. Jednym slowem romantyk-artysta ktorych trudno juz
                dzis spotkac na ulicy
                • yomamakorka Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 01:07
                  Totalnie, totalnie wkurzajacy, nietaktowny, nie z tego swiata.

                  Ale... na miejscu Damba cieszylabym sie ze mam takiego oddanego przyjaciela.
                  Aniela ma najwierniejszego meza z artystyczna wrazliwoscia, a blizniaki
                  fantastycznego tate. Kazdemu to, czego potrzebuje ;)
                • jottka Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 01:15
                  kormoran7 napisał:

                  > Potrafi wyciagnac trafne wnioski na temat zmienijacego sie otoczenia. gdy
                  kobiecie zimno przyniesie kocyk, poda winko , rozpali ogien w kominku,szepnie
                  cos do uszka. Jednym slowem romantyk-artysta ktorych trudno juz dzis spotkac na
                  ulicy



                  ty jednak musisz sie z jakimiś dziwnymi mężczyznami spotykać w otoczeniu, skoro
                  opisujesz w/w zachowania jako coś wyjątkowego:) troska o bliską osobę czy
                  trzeźwe spojrzenie na świat nie są cechami wyróżniającymi artystów i dość często
                  sie je spotyka wśród zwykłych, tyle że uprzejmych i inteligentnych ludzi
                  • baba67 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 08:57
                    Uprzejmych, inteligentnych DOROSLYCH ludzi
                • baba67 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 08:56
                  Taki czlowiek jest potrzebny w spoleczenstwie, ale niech zyje na swoj rachunek...
                  Zreszta ja nie wiem, czy prozniakowaty tatus to dla dzieci dobry wzor.
                  Ozeni sie pozniej taki Piotrus czy Pawelek ibedzie oczekiwal, ze go zona bedzie
                  utrzymywac cale zycie, a on sobie popracuje, jak bedzie mial ulanska fantazje.
                  Zle wzorce.
                  • nula8 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 09:20
                    Moim zdaniem zły wzorzec to facet poddający się tyranii "dobrych wzorców"
                    i "prawdziwego mężczyzny". A więc - nie okazywać słabości, mierzyć swoją
                    wartość siłą i/lub ilością zarobionych pieniędzy, nie poddawać się refleksjom,
                    chyba, że jesteśmy naukowcem i nam za to płacą...
                    Taki wzór mężczyzny jest moim zdaniem złym wzorem. I taki wzór, jak również
                    mężczyznę zapewniającego dostatek ewentualnym dzieciom Anielka miała. On jej co
                    prawda nie chciał, ale mogła, zamiast decydować się na Bernarda, wiecznego
                    artytę, szukać dalej. Jednak taki dentysta jest łatwiejszy do osiągnięcia niż
                    Bernard, który nie zarobi, ale za to cudownie zajmie się domem, rozbawi i
                    będzie kochał ujmująco. Chociaż Bernard nie jest do końca w moim typie, to i
                    tak bym go wolała!
              • the_dzidka Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 09:18
                Nula, ale Ty "gdybasz" (może na czarno, może umowa zlecenie, może jest artystą,
                itd.), a to nie jest najlepsza metoda w przypadku dyskusji nad książką :)
                Baba67 natomiast przedstawia fakty oparte na tym, co znalazła w tekście:
                Bernard jest taki, śmaki i owaki. Abstrahując od tego, że sama nie lubię
                Bernarda, to i tak staję po stronie Baby :)
                • nula8 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 10:10
                  Nie zgadzam się. Nie wiemy, dlaczego Bernard nie odkłada na emeryturę! Autorka
                  nam tego nie napisała. Ja tylko podkreślam, że nawet pracując i zarabiając,
                  można na emeryturę nie odkładać. To samo z tym pozowaniem do chałtury
                  w "Żabie" - nie jest tam napisane, że to pierwsza praca od dłuższego czasu, ale
                  że pierwsza TAKA praca.
                  I to, że Bernard jest taki, śmaki czy owaki nie jest oparte na tekście, a
                  wynika z wydarzeń z nich opisanych. Przyjmując więc że sformułowanie "nie
                  odłożył na emeryturę" oznacza "nie zarabiał" czy "nie pracował", popełniamy
                  moim zdaniem nadużycie, gdyż to się wcale nie rozumie samo przez się.
                  Przyjmując zatem na fałszywych przesłankach, że nie zarabiał, dochodzimy do
                  fałszywego wniosku, że nie leżało mu na sercu dobro rodziny. :)))

                  To nie jest gdybanie, a czepianie się słów :) (albo używając mojego języka -
                  posługując się regułami wnioskowania)

                  Za to wczoraj, jak wróciłam do domu, to rozochocona dyskusją, zaczęłam
                  czytać "Imieniny" (nie przepadam za nimi, więc nie znam za dobrze). Nie
                  przeczytałam zbyt wiele, bo przyszli goście, no ale festyn walentynkowy mam za
                  sobą i tam jest czarno na białym, że Bernard się angażował w jego przygotowanie
                  (więc wydarzył się wypadek, he he). Moim zdaniem kontekst wskazuje, że nie
                  pierwszy raz z nimi pracował. I teraz - można wątpić w sens takiego działania
                  czy poddawać w wątpliwość jego wartość, ale oznacza to mniej więcej tyle, że
                  Bernard nie ograniczył się do wychowywania dzieci i gotowania, lecz działał i
                  na polu quasizawodowym.
                  Swoją drogą - sformułowanie "ograniczył się do wychowywania dzieci i gotowania"
                  dla mężczyzny jest obraźliwe. A kobiecie poczytuje się to za najważniejszy
                  wkład w życie rodziny. Trochę dwoista moralność i to przeciwko niej głównie
                  protestujęm, poświęcając się obronie Bernarda. To taki wtręt przy dniu kobiet.
                  Wszystkiego najlepszego!
                  • tilija Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 11:20
                    Nas, czytelników, Bernard może drażnić, irytować do granic możliwości, ale nie
                    możemy go oceniać, jako złego męża, ojca, zły wzorzec dla dzieci, gdyż im
                    najwyraźniej Bernard odpowiada (zatem zalet też musi mieć sporo!) Dzieci za nim
                    przepadają od małego, dla dorastającego Piotrka tata jest wzorem, dla Anieli
                    też jest oparciem, bo przecież dzięki jego pomocy Aniela może całkowicie
                    oddawać się sztuce, ani przez chwilę nie myśląc o przyziemnych obowiązkach
                    domowych. Zatem wynika z tego, że w rodzinie Żeromskich taki układ sprawdza się
                    doskanale i wszyscy są zadowoleni.
                    Mnie Bernard osobiście denerwuje okropnie, ale podobnie jak Nula8 uważam, że
                    musi być samotny i zgorzkniały, przez tyle lat rezygnując z własnych
                    potrzeb "dla dobra rodziny" i żyjąc w cieniu kobiety o takiej osobowości jak
                    Aniela.
                    • baba67 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 11:45
                      No ja wlasnie nie jestem taka pewna, czy to Anieli odpowiada.Gdyby to jej ak
                      odpowiadalo, to nie robilaby niby mimochodem rzucanych uwag o skladkach na ZUS.
                      Ona sie na to godzi , bo zmieniajac meza wiecej by stracila niz zyskala.To nie
                      znaczy, ze Bernard jest dla niej idealem faceta.To, ze chlopcy za nim
                      przepadaja, to nie znaczy, ze jest dla nich dobrym wzorem.
                      Nie wiem dlaczego Aniela nie mialaby sie oddawac Sztuce majac 2 synow w wieku
                      gimnazjalnym, ktorzy potrafia sobie kanapke przygotowac i wiedza jak sie
                      odkurzacz wlacza , w kraju, gdzie sa stolowki z pracujacym mezem.
                      Brudzi sie w domu wtedy, gdy sie w nim ciagle przebywa i gotuje.
                      Bernard sobie moze zyc jak chce, ale powtarzam- na wlasny koszt.
                      • k_linka Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 12:15
                        A ja mysle ze odpowieda :) Wiekszosc mezow to tylko ludzie a nie idealy. Wiec
                        mimo ze B. idealem nie jest to najwyrazniej Anieli zyje sie z nim dobrze.


                        > No ja wlasnie nie jestem taka pewna, czy to Anieli odpowiada.Gdyby to jej ak
                        > odpowiadalo, to nie robilaby niby mimochodem rzucanych uwag o skladkach na
                        ZUS.


                        Nie wiem, czemu tak wszyskich oburza uklad z mezem w charakterze "gosposia".
                        Taka praca tez jest wartosciowa. Podobno Polska jest krajem, gdzie zupelnie nie
                        docenia sie wartosci "prac domowych", i to bardzo widac w wielu postach. Znacie
                        jakies panie (moze Wasze mamy, ciocie, znajome), ktore zajmuja sie li i jedynie
                        prowadzeniem domu? Czy uwazacie je za darmozjady, pasozyty, uwazacie ze jako
                        ludzie nie przedstawiaja soba zadnych wartosci?

                        > Brudzi sie w domu wtedy, gdy sie w nim ciagle przebywa i gotuje.
                        > Bernard sobie moze zyc jak chce, ale powtarzam- na wlasny koszt.


                        Przyznaje, ze B. jest denerwujacy, ale przeciez nie dlatego, ze zajmuje sie
                        prowadzeniem domu i nie placi skladek emerytalnych!!!!
                        • baba67 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 12:55
                          No dobrze, troche sie zapedzilam-nie chcialam powiedziec, ze Bernard jest
                          darmozjadem, choc tak mozna bylo moja wypowiedz zrozumiec.
                          Oczywiscie ze znam i szanuje takie panie, ktore tylko dom prowadza, chociaz
                          jest mi ich troche zal,pewnie nieslusznie.
                          Jednak ciagle troche zal mi tej Anielki-to nie jest latwe dla kobiety byc
                          jedynym zywicielem rodziny przez tyle lat -Aniela nie tak to sobie zapewnie
                          wyobrazala i nie jest jej tak wygodnie, jak to niektorzy sugeruja.
                          W tym sensie napisalam, ze cieszy sie wygodnym zyciem nie do konca na swoj koszt.
                          • le_lutki9 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 12.03.06, 13:55
                            A mnie sie wydaje, ze dla takiej kobiety jak Aniela (o ile dobrze pamietam
                            potrafila przygotowac tylko jajecznice...) taki mezczyzna jak Bernard to
                            wybawienie od wszelkich obmierzlych i przyziemnych czynnosci, co by nie mowic.
                            Poza tym to nie wazne, ze tej czy tamtej osobie Bernard nie pasuje, bo przeciez
                            one nie musza go znosic. Ta, ktora "musi" (Aniela) najwyrazniej sobie to ceni i
                            chwali, inaczej dawno by sie z nim zapewne rozwiodla... ;)
                            Poza tym odsylam do znamiennej rozmowy Bernarda z Aniela (przy pasywnej
                            obecnosci Dentysty) w BBB, na temat zolwi i pliszek (o ile dobrze pamietam, czy
                            tez moze innych ptakow) :) Dla mnie bardzo, bardzo wymowna :)
                            Pozdrawiam
                  • the_dzidka Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 12:34
                    > Nie zgadzam się. Nie wiemy, dlaczego Bernard nie odkłada na emeryturę!
                    Autorka
                    > nam tego nie napisała.

                    No toż właśnie miałam na mysli!!! :)
                    Ty dyskutujesz o tym, czego autorka NIE napisała, baba - o tym co napisała. Z
                    logicznego punktu widzenia - na czym się opierać? :)
                    • nula8 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 13:20
                      Ależ napisała Baba o czymś, czego autorka nie napisała - z aluzji Anieli o
                      składkach (i jej podobnych, niezbyt konkretnych) Baba wysnuła wniosek, że
                      Bernard nie zarabia i Aniela całkowicie sama musi utrzymać rodzinę. Tego też
                      wprost nigdzie nie ma, proszę Pani.
                      Biorąc powyższe pod uwagę, wskazuję, iż stopień szczegółowości naszych
                      wypowiedzi jest porównywalny :) Więcej się postaram nie tłumaczyć już.
                      Uroczyście.

                      Swoją drogą, Autorka traktuje tego Bernarda trochę nierówno. W Brulionie jest
                      cudny i Autorka najwyraźniej mu sprzyja, potem jest taki właśnie ciapowato-
                      irytujący, a w Żabie na mnie robi wrażenie jakiegoś niezbyt miłego i
                      nieswojego. No bo on w ogóle się nie zainteresował Żabą! Zbył ją wręcz. To nie
                      jest za bardzo Bernardowe...
                      • k_linka Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 14:00
                        Alez prosze, nie obrazajmy sie na siebie... :)
                        W tym moim zdaniem lezy sila Jezycjady i slabosc naszych dyskusji - bohaterow
                        spotykamy raz na jakis czas, zazwyczaj w jakichs specyficznych okolicznosciach,
                        obserwujemy ich z punktu widzenia nie niezaleznego i wszechwiedzacego narratora
                        ale raczej nastoletniej bohaterki (w "Zabie" jest to Zaba) lub tez
                        poznajemy "plotki", kiedy pojawiaja sie w rozmowach innych bohaterow. Daje to
                        duze pole dla wyobrazni. Obie strony dyskusji o placeniu zusu przyznac musza,
                        ze rownie dobrze B. moze wuciagac niezle sumki z nieopodatkowanej dzialalnosci
                        (a Anielka wspomina o zusie z troski o przyszlosc malzonka), jak i pozostawac
                        na garnuszku zony, od czasu do czasu lapiac fuche aby miec na przyjemnosci
                        takie jak kamara cyfrowa (a Anielka dogryza zusem, bo jest o to wsciakla albo
                        po prostu dogryzac lubi)
                        • nula8 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 14:29
                          Ależ nikt tu się nie obraża. Nie ja i nie miałam też zamiaru wypowiedzieć się
                          obraźliwie. Mam nadzieję, że the_dzidka nie poczuła się obrażona.
                          Uprawiamy po prostu różnicę zdań tzw.
                          • the_dzidka Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 14:48
                            The_dzidka nie poczuła się obrażona :) Chwała bogu tutaj można przynajmniej
                            kurturarnie podyskutować.
    • aja40 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 12:30
      A ja bardzo lubię Bernard!!!! Nie wiem czy chciałabym go za męża, ale jako
      postać literacka jest super!! Z pewością budzi we mnie stokroć cieplejsze
      uczucia niż którykolwiek z innych bohaterów ( oprócz Robrojka, którego
      uwielbiam) Jeżycjady. Wybaczcie moje drogie, ale tak głęboka analiza
      osobowości, którą tutaj czytam bawi mnie do łez :-)))))))Pozdrawiam
      • nula8 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 12:57
        I o to chodzi!
        Chyba żadna z nas nie dyskutuje jakoś śmiertelnie poważnie.
        Chociaż muszę przyznać, że poświęciłam tematowi wiele myśli wczoraj wieczorem.
        Jednak Jeżycjada to jest jakiś niemal kompletny świat równoległy, a jego
        mieszkańcy zaludniają umysły prawie tak samo, jak realni ludzie. Czasem nawet
        bardziej, bo o takim Bernardzie np. to ja wiem o wiele więcej niż o moich
        kolegach z pracy :)
      • baba67 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 12:57
        No i to chodzi-psycholodzy z nas z Bozej laski :-)
        • kormoran7 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 13:19
          Tworzac ten watek nie myślałem ze rozrosnie on sie do takich rozmariow:)Ale to
          dobrze ze tak sie stalo bo przeciez na tym polega urok forum. Kazdy cos tam
          doda od siebie i rozmowa sie tworzy jak talala.

          Mam jednak prosbe dorogie Panie. Jak bedziecie mówic do ogułu ludzi na forum to
          pamietajcie ze chłopcy tez tutaj są. W mniejszosci bo w mniejszości ale
          są.Pozdrawiam i zachecam do dalszej wymiany zdań.
          • tilija Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 13:59
            Wątek Bernarda, który zamiast pracować wychowuje dzieci, gotuje, wspiera żonę w
            realizacji jej planów zawodowych a sam usuwa się w cień, jest naprawdę świetnym
            pomysłem autorki. Gdyby było na odwrót, czy ktoś by o tym dyskutował? Może co
            najwyżej żal by nam było Anielki, która poświęciła swoje ambicje dla rodziny.
            Natomiast sytuacja, kiedy to mężczyzna staje się niepracującą kurą domową, a
            żona utrzymuje rodzinę, wciąż nas dziwi, a taki facet przeważnie irytuje.
            • the_dzidka Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 14:47
              Alez przecież B. nie irytuje za fakt bycia kurem domowym! Mimo że dyskusja
              poszła w takim kierunku - czy ktoś ma mu za złe, że pierze, sprzata i gotuje?
              Nie w tym dzieło!!
              • tilija Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 15:52
                Ależ ja to doskonale rozumiem i od początku rozgraniczam te dwie kwestie:
                1-irytujący, drażniący charakter, brak zasad dobrego wychowania, wtrynianie się
                w sprawy innych itd. itd.
                2-niezarabianie i niezaradność, praca w roli kury domowej, fakt bycia jedynie
                mężem swojej żony.
                Niemniej uważam taki zabieg odwrócenia ról w rodzinie, wciąż u nas
                niespotykany, za ciekawy chwyt literacki.
                • kormoran7 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 16:06
                  Zarzucanie mu braku wychowania to chyba troszke przegiecie. Ok biorac pod uwage
                  slynna scene z Imiemin mozemy powiedziec ze brak wychowania da sie zauwazyc. No
                  ale to jedna jego wpadka. A gdzie indziej widzimy brak wychowania?Mi tez zdarzy
                  sie raz cos glupiego zrobic przy stole powiedzmy ale nie mozna juz powiedziec
                  ze brakuje mi dobrego wychowania. Moze podasz jeszce jakies przyklady na brak
                  wychowania
    • onion68 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 16:52
      Witam wszystkich. Po miesiącach podczytywania tego forum, zdecydowałam się
      zalogować, bo nie wytrzymałam, żeby nie poprzeć nuli. Naprawdę, na świecie
      piękna jest różnorodność. Wizja samych zabieganych/zaradnych championów
      powoduje u mnie ciarki na plecach. A poza tym - składki na ZUS nie są jedynym i
      bynajmniej nie najlepszym sposobem oszczędzania na starość.
      • baba67 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 22:07
        Bernard i pracoholik to dwa bieguny.
        Zus to mafia okradajaca ludzi.
        Mnie nie chodzi o to, ze siedzi w domu-jesli Aniela bylaby zachwycona, to
        wszystko OK.Nie podoba mi sie, ze uchylal sie do niedawna od pomocy w
        zarabianiu, czego oczekiwala od niego zona.
    • herbarium Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 08.03.06, 22:19
      Bardzo mało artystów, niezależnie od tego, czy chałturzą, czy tworzą ideowo,
      jest w stanie odłożyć na emeryturę, bo nie ma malarzy na etacie - pracują
      niemal wyłącznie na umowę o dzieło. Podobnie, jak twórcy innego rodzaju czy np.
      dziennikarze. Tak więc gdybanie Nuli jest jak najbardziej uzasadnione, bo
      byłoby bardzo dziwne, gdyby Bernard miał "uskładane na emeryturę" w ZUSie. No
      chyba, że pracowałby na etat gdzie indziej.
      Bernard jest bardzo w moim typie i bardzo wiarygodny jako postać, choć może
      chwilami przerysowany. Widzę, że niektóre z czytelniczek są bardziej
      konserwatywne od konserwatywnej pani Musierowicz;), nie mogąc wybaczyć
      mężczyźnie bycia "gospodarzem domowym":)
      • baba67 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 09.03.06, 12:20
        Ale ci zlodzieje sciagaja i z umowy o dzielo i to bardzo duzo.
        A co do naszego konserwatyzmu-idzie nowe pokolenie, pewnie inne.Mnie
        zaprogramowano, ze to facet glownie powinien pracowac na rodzine.
        Nie przeprogramuje mojej podswiadomosci.
        • dakota77 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 09.03.06, 13:02
          Z umowy o dzieło nie ściągają znowu aż tak dużo, jeżeli o podatek chodzi,
          zwłaszcza że można liczyc na duże zwroty. Na składki emerytalne nie potrącają
          przecież, przy umowie o dzieło na emeryturę i ubezpieczenie zdrowotne nie ma co
          liczyć.
          Model, w którym mężczyzna zajmuje się domem nie jst u nas faktycznie popularny,
          kwestia kulturowa. Społeczeństwo mamy jednak mocno patriarchalne:)
          • kormoran7 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 09.03.06, 15:07
            A ja jako facet moge powiedziec ze nie chcialbym by moja kobieta pracowała.
            Rzecz jasna jesli bieda w chacie bedzie to i zona bedzie musiala cos sobie
            znalesc ale zakladam optymistyczny wariant ze kasa z mojej pracy bedzie
            wystarczala na dom. Kobieta powinna zajac sie przedewszytkim wychowaniem dzieci
            i zrobieniem cieplego obiadku gdy ja zmeczony maz wroce do domu. Tak swiat byl
            stworzony od wiekow i tak powinno byc nadal. To moje marzenie ale mam nadzieje
            ze sie spełni:)
            • onion68 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 09.03.06, 15:52
              Wybacz, ale gdyby świat szedł wiekami w niezmieniony sposób, to siedziałbyś w
              tej chwili nie przed monitorem, ale na drzewie :-)
              • kormoran7 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 09.03.06, 16:15
                Prawda, Prawda ale w sprawach damsko meskich jestem jednak konserwatysta i w
                tej materii narazie pogladow nie zmienie:)
                • kormoran7 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 09.03.06, 16:23
                  Albo powiem jeszcze inaczej. Dopuki zycie nie zweryfikuje moich poglądów bede
                  starał sie byc konserwatysta w sprawach damsko-meskich
            • the_dzidka Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 10.03.06, 09:29
              > Kobieta powinna zajac sie przedewszytkim wychowaniem dzieci
              > i zrobieniem cieplego obiadku gdy ja zmeczony maz wroce do domu. Tak swiat
              byl > stworzony od wiekow i tak powinno byc nadal.

              Och, żebyś ty się dostał w moje ręce, męska szo... męski szowinisto...
              • kormoran7 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 10.03.06, 09:43
                Problem u kobiet jest taki ze one gotowanie przykladowo traktuja jako przymus.
                A gdyby choc raz pomyslaly ze przez swoje gotowanie robia przyjemnosc innym, ze
                gotowanie odpreza,ze moga sie delektowac smakami potram inaczej by sie sprawa
                miala. Ja gdy gotuje tak wlasnie staram sie do tego podchodzic i wtedy jest to
                dla mnie frajda a nie meka
                • dakota77 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 10.03.06, 09:55
                  Dla mnie też to nie jest męka. Ale widzisz, inaczej się gotuje, jak robi się to
                  raz na jakis czas, a nie na co dzień, bo mąż glodny. A większości kobiet nikt
                  nie pyta, czy lubią i mają ochotę gotować.
                  • kormoran7 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 10.03.06, 10:10
                    Dlatego w mojej rodzinie napewno bedzie podział. W tygodniu gotuje zona a w
                    weekendy ja.Wiem ze moze to nierownomierny podział ale trzeba tez zrozumiec ze
                    chłop jesli chce byc jedynym zywicielem rodziny musi zajac sie praca.
                    • dakota77 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 10.03.06, 10:28
                      masz prawo do takich poglądów, oby tylko udało ci się znaleźć kobietę, która
                      zgodzi się siedzieć w domu, bo ty tak chcesz:)
                    • k_linka Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 10.03.06, 11:26
                      Kormoran, to Ty zony nie bedziesz wybieral "z milosci", tylko na podstawie
                      ankiety "czy bedziesz siedziec w domu, chowac dzieci, gotowac obiady i okazywac
                      radosc"? A jak pokochasz ambitna zawodowo, nienawidzaca obowiazkow domowych?
                      Oczekujesz, ze rzuci wszystko i podporzadkuje sie Twojej wizji??


                      Z Musierowicz jest taki problem - tu wszyskie trudne problemy maja
                      proste "cudowne" rozwiazanie. Takim problemem jest wlasnie kwestia wyboru
                      miedzy samorealizacja i kariera w swiecie "zewnetrznym" a dobrem rodziny. W
                      prawdziwym swiecie kazdy wybor (siedziec w domu i wychowywac dzieci czy robic
                      kariere) ma, oprocz dobrych, takze ciemneijsze strony. Nie zawsze ale jednak
                      czesto. Siedzenie w domu to mniej pieniedzy w ogole, zaleznosc finansowa, nie
                      ukrywajmy, ze takze niski status spoleczny. W zaleznosci od osobowosci takze
                      znudzenie monotonia zycia, brak szerokich kontaktow pozarodzinnych, brak
                      poczucia spelnienia... Praca to zawsze chyba poczucie winy, ze dziecko w
                      zlobku/przedszkolu/swietlicy lub z opiekunka albo po prostu samo w pustym domu
                      (albo jeszcze gorzej w zlym towarzystwie ;) ), mniejszy z nim kontakt, brak
                      czasu na przygotowanie domowych obiadkow i innych atrybutow "szczesliwego
                      rodzinnego domu"...
                      A u Musierowicz - zawsze sie znajdzie wspolmalzonek chetny do prowadzenia domu
                      (Mila, Cesia, Bernard), lub w ostatecznosci zwawa niepracujaca babcia, nie ma
                      problemu finansowego, ambicjonalnego, no w ogole zadnego problemu nie ma. Nawet
                      zwykle gospodynie domowe w koncu okazuja sie byc znanymi dramaturgami...
                      • nula8 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 10.03.06, 12:08
                        Ja to mam raczej nadzieję, że Kormoran zweryfikuje poglądy. Taki się wydawał
                        sensowny, a tu proszę... Szkoda.
                        Ale to było nie na temat, a ja się chciałam odnieść do Mili drmaturga. Teraz
                        już mi emocje minęły, ale kiedy czytałam Kalamburkę, byłam oburzona, że MM to
                        zrobiła! Po pierwsze, moim zdaniem jest to wyraz niekonsekwencji. No bo jak to -
                        mieliśmy Milę, jako przykład kobiety, która się realizuje rodzinnie. Dla
                        której treścią życia są dzieci, mąż itp. I to był na dodatek pozytywny
                        przykład "kury domowej", tj. mieliśmy pokazaną inteligentną kobietę, która
                        poświęciła się rodzinie i jej z tym dobrze. A tu nagle sie okazuje, że ona tak
                        naprawdę to nie jest kurą domową, bo jest dramaturgiem i to genialnym i to
                        popularnym zarówno w kraju jak i poza granicami... Jeszcze trochę, a Mila
                        dostanie Oskara i nam sie przeniesie akcja na inny level. Trochę mi się przykro
                        zrobiło, jak to przeczytałam.
                        Zresztą, niezależnie od powyżej wskazanego wydźwięku uważam, że to był kiepski
                        pomysł. To dramatopisarstwo wyskoczyło jak diabeł z pudełka. I ja to właściwie
                        nie mogę skumać, czy reszta familii wie o twórczości Mili? Czytałam wczoraj
                        Kalamburkę (oczywiście, jak zaczęłam od Imienin w celu przemyślenia Bernarda,
                        to muszę iść dalej:) i nie uzyskałam odpowiedzi na to pytanie. Wydaje mi się,
                        że to jest tajemnica także przed rodziną, ale może coś przeoczyłam. Oświecicie
                        mnie?
                        • iwoniaw Mila-dramaturg a świadomość rodziny 10.03.06, 12:19
                          Mnie też się wydaje, że rodzina nic nie wie. Cały czas jest mowa o tym, że MIla
                          dorabia robieniem korekt dla wydawnictwa, co tłumaczy w oczach rodziny siedzenie
                          nad robotą "papierową". Przy okazji kupowania laptopa dla Mili (w "Kalamburce"?)
                          też jest mowa o tym, że przydałby się właśnie do tego.
                          Ani słowa o pisaniu sztuk. A przecież gdyby wiedzieli, to chyba chociaż jakaś
                          wzmianka ze strony Gaby czy Ignacego by była?
                          A może ja też coś przeoczyłam?
                          • kormoran7 Re: Mila-dramaturg a świadomość rodziny 10.03.06, 12:34
                            To co napisalem jak wyobrazam sobie wspolne zycie to tylko jest moj wysmiony
                            ideał. Kazdy ma swoja najszczesliwsza wizje przyszlosci i taka chcialby
                            realizowac. Niestety zycie jest zyciem i czesto nasze ideały legna w gruzach.
                            Tak wiec moim wysmionym marzeniem jest to by kobieta byla w domu i by byla
                            szczesliwa u mojego boku. jesli natomiast zakocham sie w zupelnym
                            przeciwnistwie tzn w kobiecie ktora pelna para chce sie samorealizowac to jej
                            tego nie bede bronil.Nie jestem dzieckiem zeby mówic ze kobieta wbrew sobie ma
                            siedziec w domu i obijac sie o sciany. Moja wizja to tylko marzenie...Tak
                            chcialbym zyc:)
                          • k_linka Re: Mila-dramaturg a świadomość rodziny 10.03.06, 14:18
                            Nie jest ani jednoznacznie powiedziane ze nikt nie wie, ani tez wspomniane ze
                            ktokolwiek wie o literackiej dzialalnosci Mili.
                            Mnie tez uderzyla ta niezgodnosc - z jednej strony wychowanie dzieci to
                            najpiekniejsza praca (Kwiat kalafiora), ideal matki siedzi w domu i ma polamane
                            paznokcie (Opium), dla dobra rodziny to nawet zapieprzanie ze szmata na
                            kolanach napelnia duma i radoscia (Żaba); a z drugiej - jakos wszystkie
                            bohaterki maja swoja kariere (nawet Mila - ostatni bastion), zbudowana
                            troche "cudem" rownolegle z intensywnym zyciem rodzinnym...
                      • nighthrill Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 10.03.06, 12:30
                        Podział świata i zajęć na damsko-męskie jest w powieściach MM wyraźny, w czym
                        nie ma nic dziwnego, bo autorka podąża po prostu za swoją wizją świata, który
                        ma być podporządkowany klasycznym wzorcom. Tylko, że te wzorce zdeaktualizowały
                        się już odrobinę i to przecież nie wczoraj...Ale MM będzie im uparcie hołdować,
                        nie dopuszczając innej wizji - a jeśli dopuszczając to z natychmiastową jej
                        krytką - vide femistka napotkana przez Tygrysa i Różę w pociągu. Kto pragnie
                        zmienić coś w podziale ról na damskie i męskie "wygłasza slogany".
                        Obowiązkom tzw. "kobiecym"należy poświęcić się bez reszty, ze śpiewem na
                        ustach. Posiadanie dzieci to obowiązek, z którego trzeba się wywiązać
                        najpoźniej dwa lata po ślubie - przed ślubem broń boże, bo rozmiate z tego
                        wynikają problemy i radosna wizja rzeczywistości ulega zaburzeniu.

                        Jedyną postacią, która owej wizji musierowiczowskiej nie hołduje, jest Anielka.
                        W tym kontekście postać Bernarda jawi się jako zaprzeczenie stereotypu i jako
                        takie, jest dla mnie cenne. Jak ktoś już powyżej wspomniał - gdyby było na
                        odwrót, Aniela poświęciłaby talent i karierę, by siedzieć w domu, tak jak
                        zrobiła to choćby Cesia, to czy wiele osób uznałoby to za dziwne i martwiło się
                        o jej składki ZUS?


                        Ludzkość ewoluuje, społeczeństwo zmienia się nieuchronnie, drogi kolego, który
                        pragniesz trzymać żonę w domu. Trudno obecnie znaleźć kobietę, która poświęci
                        wszystkie swoje ambicje, zainteresowania i czas "odprężającej rozrywce" jaką
                        jest gotowanie, oraz setkom innych "odprężających rozrywek", które czekają na
                        nią w czterech ścianach.
                        Obecnie małżeństwo - z konieczności ekonomicznej, ale i z powodu odrzucenia
                        powyższej wizji - zakłada serię kompromisów i wygląda zupełnie inaczej.
                        • croyance Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 10.03.06, 13:40
                          A ja bym chetnie siedziala w domu i pisala powiesci i artykuly, zamiast wstawac
                          rano do pracy!
                          • dakota77 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 10.03.06, 14:17
                            Dlatego że tak chcesz, a nie dlatego, że twój mąż ci tak każe:). jest różnica:)
                            • croyance Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 12.03.06, 16:06
                              No jasne :-)))
    • przemkowa.b Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 03.04.06, 10:56
      Nie mam do Bernarda stosunku emocjonalnego, ponieważ tworzy część fikcji
      literackiej. Jednak nie chciałabym chyba z takim rodzajem człowieka iść przez
      życie. Nie jestem aż tak silna, jak Aniela. Poza tym mało prawdopodobne wydaje
      mi się, że ktoś taki jak on w ogóle mógłby istnieć. Spotkałam w życiu wielu
      dziwaków ale nie aż TAKICH dziwaków. Wydaje mi się, że autorka kreując tę
      postać trochę za daleko się już zapędziła...
      • hybrid822 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 03.04.06, 14:49
        Tak a propos, zauważyłam kilka razy w różnych tematach oburzanie się na
        stwierdzenie narratora w scenie w maluchu, iż "Bernard był człowiekiem
        delikatnym i zaraz coś wyczuł". Dla mnie zawsze było oczywiste, że to ironia, i
        to autentycznie zabawna:) Na zasadzie, że on był taką osoba, ale... jedynie w
        swoim mniemaniu:D
        • baba67 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 03.04.06, 21:32
          Dla mnie ta ironia byla zbyt juz subtelna :-)
          Jednakze wyczulam ja w Zabie, gdy mowi sie o tym, ze Piotr ma takt, ale bylo to
          latwe, bo stwierdzenie bylo wpisane w strumien swiadomosci rzeczonego...
        • slotna Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 24.05.06, 19:34
          Ha! Wreszcie ktos to napisal, bo ja caly czas zapominalam:)) Jasne, ze ironia,
          no co Wy!!! Pani Musierowicz, co by nie mowic o nowych ksiazkach, nie jest
          przeciez niedorozwinieta:) Mnie to rozbawilo, ironia w stylu Chmielewskiej nieco.
    • fandzolka502 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 23.04.06, 21:58
      Ja wprost Bernarda nie trawię i na żywo pewno byłabym wredna dla niego,a on by
      się popłakał...
      • laura-gomez Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 26.04.06, 09:35
        Bernard i Aniela to nowoczesne małżeństwo: ona pracuje i zarabia na rodzinę
        (pewnie nawet nieźle, skoro jest wziętą aktorką), więc on w spokoju może się
        zająć domem, gotowaniem obiadków, wychowaniem dzieci. Synowie go lubią, dla
        Piotrka jest nawet autorytetem, skoro syn chciałby być taki jak on ("Żaba").
        Czy Aniela jest z nim szczęśliwa? - pewnie tak, po próbie w teatrze, kiedy
        przychodzi do domu, zawsze czeka na nią obiad; wygląda na to, że są zgodnym
        małżeństwem - chodzą razem na spacery, organizują imprezy, jeżdzą do Łeby na
        wakacje; mąż ją podziwia, ona twierdzi, że Bernard jest kochany ("Noelka").
        Bernard jest artystą, to wrażliwa dusza (w "Brulionie" nawet płacze), żyjąca w
        swoim świecie, Dmuchawiec mówi o nim, że "[...]nigdy nie będzie przystosowany
        do świata, w którym żyje [...] ale będzie umiał cieszyś jak dziecko {...]"
        ("Brulion"). Takim kimś trzeba się opiekować, ale Anieli to chyba nie
        przeszkadza.
    • nula8 Re: Bernard-człowiek nie z tego świata 24.05.06, 17:28
      Odgrzebuję ten stary wątek, żeby uprzejmie donieść, że znalazłam dowód na to,
      że Bernard przyczyniał się jednak do utrzymania rodziny! W Dziecku piątku
      Konrad Bitner narzeka (w myślach), że nawet artysta tak bezinteresowny jak
      Bernard po przemianach ustrojowych zaczął z przedziwną łatwością malować obrazy
      i sprzedawać je, porzucając tym samym sztukę uprawianą dla sztuki, i tłumacząc
      się mętnie rodziną na utrzymaniu.
      Howgh!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka